Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kilka przemyśleń o poszukiwaniu pracy w helpdesku.

Wolny strzelec nie taki piękny

Od jakiegoś czasu szukam pracy, głównie w IT, ale nie tylko. Znudziła mnie i trochę wkurzyła robota freelancera w zakresie stronki www, naprawa sprzętu komputerowego (software/hardware/recovery) czy budowa niewielkich sieci komputerowych na popularnym sprzęcie. Nie mam tu na myśli samej pracy – ta jest dla mnie samą radością – co ilość tej pracy, tj. raz coś się trafi a raz nie. Co przekłada się głównie na kwestie finansowe…

Wobec tego zacząłem poszukiwania pracy stałej, umowa/zlecenie. Najlepiej jako helpdesk IT, czyli wsparcie lokalne bądź zdalne (telefon/e-mail), tak polskie (najlepiej) jak i angielskie (od biedy). Przez ten czas nasunęło mi się parę wniosków co do samego stanowiska, wymagań pracodawców i ich „rzetelności”.

Moja lista pobożnych uwag:

1. Znajomość systemów.

W ofertach pracy często widnieje zapis, że kandydat powinien biegle znać systemy Windows, tak desktopowe jak i serwerowe, jak i Linux. Jednak tylko niektórzy podają, o jakie konkretnie systemy chodzi. Jak nie patrzeć, jest różnica pomiędzy XP, Vista, 7 i 8, czy Windows Server 2008 czy 2012.

Tak ja, jak do tej pory, znam dobrze XP i poznaje 7 (mam tu na myśli od strony administracyjnej, nie użytkowej, jakby co…). Jakoś do 8 nie mam przekonania… Do tego ćwiczę na wirtualce z Windows Server 2008, choć nie wiem, czy na 2012 się nie przerzucę.
Podobnie z Linuxem. Ja osobiście preferuje „klikane” dystrybucje (Mint, Ubuntu, openSuse) a na rozmowie okazywało się, że pracodawca używa przeważnie Debiana. Nie, żebym miał coś do konsoli, nic z tych rzeczy, ale przy ogromnej ilości dystrybucji powinno się podawać o jaką się rozchodzi. Choć z drugiej strony rozumiem ich – nie jest bezpiecznie mówić, czego konkretnie używa się w firmie.

2. Zadania administracyjne.

Często w ofertach pracy spotykałem się i spotykam, iż zadaniem pracownika helpdesku będzie opieka nad serwerami i całą architekturą oprogramowania serwerowego. Pracownika pierwszej linii wsparcia. Litości! To praca dla administratora, który ma siedzieć w centrali, w serwerowni i dbać o infrastrukturę serwerową, tak sprzętową jak i programową.

Toż zadaniem pracownika helpdesku jest pomoc userom ze sprzętem, oprogramowaniem desktopowym, czy brakiem łączności ze światem, a nie administracja sercem firmy! Wiem, że wiele osób, aby dostać pracę, mocno ściemnia w cv, czego to nie robili, czy „są po politechnice z papierkiem i wszystko potrafią”. Ja znam swoje ograniczenia, wiem, co potrafię, a czego nie umiem. Za żadne skarby nie zgodziłbym się na zarządzanie serwerem, którego nie znam ani od strony sprzętowej ani programowej - to czyste samobójstwo dla pracodawcy. Co innego spalić zasilać czy „sypnąć system” na stanowsku usera a co innego serwera…

3. Znajomość działania sieci komputerowych.

Z jednej strony temat rzeka – zasób wiedzy ogromny, ciągle nowe technologie, konieczność bycia na bieżąco. Ale z punktu widzenia pracownika helpdesku wiedza sprowadza się do tego, dlaczego pracownik na stanowisku nie może się zalogować do komputera/domeny, dlaczego nie ma „internetu”, dlaczego ten router/przełącznik /acces point niedziała, itd . Większość tych kwestii można rozwiązać poprzez telefon do admina (o ile jest ktoś taki – patrz punkt 2) z prośbą o nowe hasło, czy wyjaśnienie pracownikowi, że „jest w pracy, więc >>książka twarzy<<, >>targowisko<< ,>nasza szkapa<< i XXX są zablokowane” lub wymianę sprzętu sieciowego na sprawny egzemplarz (a niesprawny – odesłanie na gwarancję lub próba naprawy).

Również przepięcie użytkownika na patchpanelu lub dodanie gniazdka nie jest trudną rzeczą, o ile budynek ma jakiś system okablowania systemowego..he, he... Niekiedy do standardowego wyposażenia na tym stanowisku należy wiertarka :D Jednak niekiedy pracodawców ponosi fantazja – piszą, że wymagany jest CCNA, CCNP. To w końcu szukają człowieka do 1st line IT helpdesk czy magika od sieci komputerowych? Znowu coś się komuś pomyliło?

4. Obsługa i serwisowanie sprzętu biurowego.

To też wchodzi w pracę helpdesku stacjonarnego. Ja rozumiem, że takie rzeczy, jak wymiana tonera, tuszy, usunięcie zacięcia w drukarce laserowej czy atramentowej na stanowisku pracy userów należy do mnie. Ale zlecanie bieżącej obsługi potężnej maszyny drukującej 3w1 (skaner/kopiarka/ksero), która jest na gwarancji i pod opieką centrum serwisowego mnie tylko dlatego, że tak wychodzi taniej to – kolejna pomyłka! A jak coś się stanie i maszyna padnie, to co? Kto zapłaci – ja czy firma. Bo gwarancji naturalnie już nie będzie. Podobnie rękojma – wina usera (domyślnie – moja) – i maszyna za paręnaście tysi stoi. Bo naturalnie pracodawca zakłada, że helpdesk ma obsługę wszystkich maszyn biurowych w małym palcu...

5. Sprzęt firmowy.

Wielu pracodawców nie podaje tego ani w ogłoszeniach ani w rozmowie rekrutacyjnej, na jakim sprzęcie pracują. Stacjonarki, lapki, tablety? Na gwarancji? Czy poleasingowe? To ważne z punktu pracy helpdesku, tej „sprzętowej”.

W przypadku sprzętu na gwarancji to z „Bogiem sprawa” – dzwonisz gdzie trzeba lub zawozisz gdzie trzeba, naprawiają za free i sprzęt wraca sprawny. A poleasingowe lub bez gwarancji? Jak jest parę zapasowych sztuk to zawsze coś tam się kleci. A co jak ich nie ma? Lub jak sprzęt wymaga interwencji „chirurgicznej z lutownicą” . Mam dyplom technika elektronika, ale jakbym chciał pracować w zawodzie wyuczonym to byłbym elektronikiem.
Jeszcze gorzej jak naprawa „chirurgiczna” nie ma sensu i lepiej poszukać używki… o ile są…

6. Poziom języka angielskiego.

Wielu pracodawców pisze, że wymagany jest dobry. Pytanie tylko co to znaczy... Ja na moich kochanych, niestety przerwanych, studiach miałem poziom A2. Dam radę porozumieć się po w angielskim technicznym płynnie, o mówieniu wierszy nie ma raczej mowy ?. Czytam też dobrze. Tu jest ten problem, że niewielu pracodawców posługuje się w ogłoszeniach o pracę jakimś standardem, typu LCCQI (sorry jak pomyliłem nazwę, chodzi mi o poziomy np. B2, C1). Piszą dobry i zastanawiaj się człowieku o co chodzi pracodawcy. A póżniej są jaja jak pracownicy nawet angielskim na poziomie FCE nie władają…

7. Umiejętności miękkie, chęć pracy i uczenia się, odporność na stres.

Z tego co zauważyłem to pracodawców mało obchodzi, że zrobiłem we własnym zakresie szkolenia z asertywności, zarządzania sobą w czasie i zarządzania stresem. Również mało ich obchodzi, że dokształcam się samodzielnie poprzez czytanie fachowej literatury i ćwiczenie w swoim „labie”. Tak, jakby w ogóle nie zależało im, aby ich pracownicy byli fachowcami. W takim razie proponuje zatrudniać tzw. „gimbazę” (sorry, jeżeli kogoś obraziłem). O odporności na stres pisać chyba nie muszę - trzeba mieć niekiedy stalowe nerwy i niezłe opanowanie.

8. Poziom wyksztalcenia.

Niby wszyscy piszą „preferowane wyższe”. Tylko czy ktoś prosto po polibudzie ma jakąś wiedzę praktyczną do pracy w IT? Jam musiałem studia przerwać, jednakże stale się rozwijam, staram się coś robić. Dla mnie papier to papier – wszystko zniesie… Prawdziwej wiedzy, zdobytej w boju, nic nie zastąpi. A do helpdesku duża wiedza na poziomie admina nie jest wymagana, jednocześnie jest to dobre stanowisko na start w IT , podnoszenia swoich kwalifikacji, dalszego awansu i rozwoju zawodowego – jak się wie, czego się chce i oczekuje.

9. Poszukiwane osoby do helpdesk?

No właśnie. Często pracodawcy chcą kogoś, kto zajmie się administrowaniem serwerami, sprzętem sieciowym, kontaktami z ISP, do tego pomoc zdalna + bieganie po piętrach. Znaczy trzeba być supermenem. Wiele firm chce zaoszczędzić i do jednego worka wrzuca ludzika od helpdesk, admina sprzętu i oprogramowania, magika od sieci, czasem maga od wirtualizacji. Najlepiej jeszcze jakby biegle programował w 3 językach + sql. Taaaa… To są zupełnie różne profesje, różne dziedziny i specjalizacje informatyki. Niestety, dla niektórych te wszystkie profesje każdy informatyk powinien mieć w małym palcu bo jest… informatykiem. Wiele firm po rozmowie rekrutacyjnej nie daje też informacji, kiedy będzie odpowiedź odnoście zatrudnienia bądź nie. A ty siedzisz człowieku, masz nadzieję na pracę i nie wysyłasz dalej cv choć widzisz ciekawe oferty….

10. Zarobki / pobory.

Temat rzeka, dla niektórych dość drażliwy. Jasne, jest, że ja, jako pracownik, preferuję jak najwyższą kasę najlepiej na umowę o pracę (zleceniem też nie pogardzę), jakieś szkolenia współfinasowane, jakiś abonament medyczny czy sportowy (pobożne życzenia w większości…). Z drugiej strony pracodawca chce wydać jak najmniej i mieć najwyższą jakość pracy pracownika. I tu dochodzimy do paradoksu, który jest znany chyba wszystkim na rynku pracy – jak to pogodzić.

Podsumowanie.

Jak już pisałem, znam swoje ograniczenia, co potrafię, czego nie, czego się uczę – po prostu nie ściemniam. Dwa razy się zdarzyło, że podałem, jako kwotę zarobków – 1400. W jednym przypadku powiedziano mi, że to za dużo i podziękowano. W drugim też podziękowano, tyle że z powodu tego, „że pan się nie ceni więc nie ma pan do siebie szacunku”. I zrozum tu pracodawcę.
 

porady inne

Komentarze

0 nowych
Jusko   12 #1 09.05.2014 17:45

Hmm, jeśli dobrze rozczytuję tekst, to czy widzę pierwsze rozczarowania rynkiem pracy, przy szukaniu czegoś konkretnego? ;-)

Wszystko o czym mówisz, to w zasadzie standard przy poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy - bądź supermanem, znaj 3 języki mowy/programowania, miej 4 fakultety z fizyki jądrowej, z 10 lat stażu od razu po studiach/szkole i tym podobne kwiatki ;-) Prawdę mówiąc, rynek pracy jest w tej dziedzinie tak postrzelony, że czasem lepiej spróbować rozkręcić własną firmę do miana prosperującej, aby nie męczyć się z abstrakcją i zachowując swoją psyche w stanie względnej normalności ;-)

Jeszcze refleksja, która mi przyszła do głowy - w zasadzie z Linuksem jest ten komfort, że nie ważne jakiego distra używa pracodawca - wskakując do konsoli, wszędzie i tak jest niemal to samo, niezależnie od GUI ;-) Więc bezpieczniej ogarniać pracę z palca, bo GUI zawsze człowiek opanuje na poczekaniu.

Jusko   12 #2 09.05.2014 17:49

"Wiele firm po rozmowie rekrutacyjnej nie daje też informacji, kiedy będzie odpowiedź odnoście zatrudnienia bądź nie. A ty siedzisz człowieku, masz nadzieję na pracę i nie wysyłasz dalej cv choć widzisz ciekawe oferty…."

Brak odpowiedzi to standard, ale wtedy warto zadać pytanie na rozmowie - do kiedy prowadzona jest rekrutacja? I wtedy otrzymujesz odpowiedź do wtedy i wtedy wiedząc mniej więcej, kiedy kończą szukanie kogoś. I nie warto rezygnować wtedy z wysyłania ofert dalej! :-) Trzeba zabezpieczać tyły - wysyłasz dalej, a jak Cię przyjmą, rezygnujesz ze spotkań rekrutacyjnych, bo przyjęli Cię już gdzieś indziej. A jak masz czas, to też idziesz na te spotkania mimo przyjęcia gdzieś indziej - wiesz jak nie wiesz czy praca, do której się dostałeś jest jednak warta pracowania tam?

Ale - to wszystko z czasem opanujesz sam, bo wnioskuję, że jesteś na początku konkretnej kariery zawodowej dopiero ;-)

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #3 09.05.2014 19:16

Oj długa droga przed Tobą. Ja zajmuje się tym wszystkim o czym pisałeś i jeszcze kilka innych rzeczy by się znalazło i daje rade. Firma nie upadła i cały czas jakoś to się kręci.
A Tobie kolego życzę wytrwałości w znalezieniu upragnionego stanowiska, choć jak znam życie to w końcu dostosujesz się do wymogów rynku pracy i zostaniesz "człowiekiem orkiestrą"

t0m3k_   8 #4 09.05.2014 20:01

sorry, ale szukaj pracy w innej dziedzinie moim zdaniem. Już samo zdanie o wielkiej różnicy między systemami Windows wystarczyło by dla mnie jako pracodawcy, żeby Cię nie zatrudniać. Z całym szacunkiem ;)

t0m3k_   8 #5 09.05.2014 20:06

sam zaczynałem jako administrator sieci znając tylko Linuksa w firmie w której były same Windowsy po specjaliście z zarządzania serwerami Windows i syf był tam taki że nikt nie wiedział jak co działa... I nie było problemów, Google + kilka godzin na telefonie dziennie z dostawcami oprogramowania + tony dokumentacji i dałem rade ;)
ale za lepszą kasa wyjechałem do UK, praca po 2 tygodniach blisko zawody (autoryzowany serwis Nokii), gdzie dużo ludzi szuka pracy kilka lat...

kwpolska   5 #6 09.05.2014 20:10

> Tu jest ten problem, że niewielu pracodawców posługuje się w ogłoszeniach o pracę jakimś standardem, typu LCCQI (sorry jak pomyliłem nazwę, chodzi mi o poziomy np. B2, C1).

raczej CEFR.

  #7 09.05.2014 20:15

Mnie najbardziej śmieszy, że ogłoszenia niektórych korporacji są bardzo odmienne w USA i w Polsce, gdzie w Stanach są stosunkowo normalne i bardziej liczy się realna wiedza, a w Polsce chce się ludzi którzy mają mieć setki papierków, zna perfekt kilka języków no i chcę pracować najlepiej za minimalną pensję i na umowę zlecenie...
Zresztą jeszcze lepiej jest szukając pracy w sklepach. Kiedyś zachciało Mi się szukać pracy w sklepie komputerowym i było tam kilka chętnych, ba uważam, że z dwóch naprawdę powinno dostać tę pracę, ale nie mieli ... "doświadczenia w sprzedaży", aby było śmieszniej pracę dostała osoba która miała miała doświadczenie w ... supermarkecie z żywnością.
Niestety ale nasi pracodawcy są oderwani od rzeczywistości, a później narzekają, że mają problemy z pracownikami.

Ave5   8 #8 09.05.2014 21:04

Zgadzam się z @ Jusko, taki jest w tym kraju rynek pracy że albo jakieś freelance albo własny biznes, inaczej oszalejesz dochodząc o co chodzi 4 szefowi w danym miesiącu w niejasnym poleceniu, oczywiście pod telefonem go nie ma ;)

@ kwpolska

Dobrze poprawione, szacun że znasz skrót :)

jarodebombel   7 #9 09.05.2014 21:08

@Jusko - Na razie własny biznes mnie mało pociąga ze względu kasy na start. Poza tym wolę pracować, gdzieś, gdzie problemy są na porządku dziennym i zaprawiać się w boju. Tylko to da mi doświadczenie... bez biegania za zapewnianiem sobie klientów. I czy będzie dość kasy przynajmniej na ZUS. A co do pytania o termin rekrutacji - dzięki za radę! Nie pomyślałem o tym.

@t0m3k_ - Ja jakoś nie rozumiem podejścia Microsoftu do 8 to raz, interfejs Metro mnie odrzuca, to dwa, a trzy - między XP a 7 jest kilka różnić w administracji. Że o sterownikach do starszego sprzętu nie wspomnę...

@Shaki81 - Dzięki, za wpis, tu masz rację - bez samozaparcia nie będę się rozwijał. Choć przeraża mne trochę ilość technologii i materiału do opanowania... gdyż nie wiadomo, w co ręce włożyć.

@kwpolska - Tutaj masz rację, mea culpa, chodzi mi o CEFR.

Over   9 #10 09.05.2014 21:23

Wygląda na to że ci co tworzą ogłoszenia sami niemaja konkretnych informacji kogo by chcieli tylko wypisują wszystko co by sie przydało danej firmie czyli informatyk który posiada 9 żyć....

JaceQQ   4 #11 09.05.2014 21:40

Sam 15 lat temu pracowalem w ten sposob :) Tescik byl banalny w porownaniu do tego czym trzeba bylo sie wykazac w pracy, straszna harowka. Wspomne, ze byla to pierwsza linia wsparcia, znajomosc windowsow, sieci. Nic nie robilem odnosnie Linuksa.

  #12 09.05.2014 21:41

Wielu pracodawców woli zatrudnić "gimbazę" i wychować sobie pracownika według własnego widzimisię niż zatrudniać doświadczonego pracownika co to będzie miał wymagania.

watchmaker   4 #13 09.05.2014 22:46

Podsumowaniem tego wpisu mogłoby być: "Chciałbym ale boje się". Czasem trzeba zaryzykować, NIE BAĆ SIĘ wyzwań i iść do przodu. Zawsze w pracy (zwłaszcza IT) przyjdzie coś takiego, że powiesz sobie "ale ja się nie znam". A piękne jest to, że po pewnym czasie stwierdzisz "ale to fajne" :-) Jasne, nie ma co się wpychać w rejony o których NIC nie wiesz, trzeba także unikać "pracodawców", którzy szukają "informatyków" do wszystkiego (za psie pieniądze).

Warto wybierać takie oferty w których będziemy częścią zespołu - tylko tak można się uczyć szybko i rozwijać; pewnie - możesz siedzieć w domu i uczyć się ESX-a czy jakiegoś IOS (wstaw tu cokolwiek co Cię interesuje), ale to droga o wiele trudniejsza i mniej skuteczna.

Powodzenia!

bachus   19 #14 09.05.2014 22:55

@jarodebombel: nie do końca zrozumiałem, jakiej Ty pracy szukasz... Piszesz, że proponują Ci 1400zł - no ale sam za bardzo nie chcesz się w nic angażować, tylko być pierwszą linią kontaktu i przekazywać większość do L2. Szukasz pracy w IT, czy sekretarki?
Napisałeś np. że zadziwia Cię, że wymagana jest wiedza z zakresu CCNA... No sorry, ale też uważam że jako podstawy-podstaw powinieneś mieć tą wiedzę. Przeraża mnie, jak ludzie z L1 nie mają tej wiedzy i nie wiedzą jak wyświetlić tablicę routingu, po co jest arp -a, nie wiedzą jakie są klasy adresów, czy co to jest i do czego służy maska podsieci. Mogę temat rozwinąć...
Angielski - pracodawca od Ciebie wymaga, abyś znał język obcy, od tego ma Ciebie. Nic Ci do tego, jaki jest jego poziom, może masz się np. kontaktować z HQ, albo supportem oprogramowania / sprzętu w firmie.
A z tego co widzę po koledze z firmy, który dość był "zielony" jak go przyjmowali w ponad 3 lata niesamowicie dużo się nauczył - jak kiedyś przekazywał do L2/L3 pierdoły, teraz bywa że ja go się pytam jak coś zrobić, bo wiem, że ma to w jednym palcu a ja będę grzebać zanim się dokopię w dokumentacjach. Uważam, że nie ma co narzekać na helpdesk, bo to żywy lab i masz styczność właśnie ze wszystkim - od instalacji drukarki po naprawę bazy pocztowej - dzięki temu ogarniasz po czasie cały proces i wszystkie warstwy OSI: od tego, że musisz wytłumaczyć zdalnie komuś jak włączyć Wifi w laptopie (Fn + F10) po wywalony serwer SQL.

Frankfurterium   9 #15 09.05.2014 23:35

Najłatwiej zacząć chyba pracować jako student. Koszty za takiego to grosze i chociaż firma dyma go na wszystkim, co się da, z miesiąca na miesiąc rośnie coś, co zwie się doświadczeniem zawodowym.

WojtekJ   5 #16 10.05.2014 07:26

To wszystko opis "z perspektywy pracownika", zresztą - jak widać - mocno świeżego (widać, że pełnego obaw, asekuracyjnie podchodzącego do tematu).

Oburzajcie się jeśli macie ochotę, ale ja napiszę ze dwa zdania o tym jak wygląda ten temat "z perspektywy pracodawcy".

Czasem jest nieźle - pracownik umie dużo, przy tym czasem wymaga dużo (finansowo) ... jeśli firma jest w stanie spełnić jego oczekiwania, wszyscy są zadowoleni.
Zwykle nie ma mowy o poziomie wynagrodzeń z UK, Szwajcarii ... ale jesteśmy w Polsce, a nie tam - inaczej zarabiamy wszyscy (także pracodawcy), mamy inne przepisy, inne podatki, inny biznes (firmy), inną infrastrukturę, inne zagrożenia i poziom stabilizacji, zupełnie inne realia.
Jeżeli pracownik nie może być opłacany na oczekiwanym przez niego poziomie, albo spotykamy się gdzieś pośrodku (negocjacja płacowa), albo pracownik nie podejmuje pracy (bo nie interesuje go ze względu na warunki) - proste, nikt nikomu nie przykłada pistoletu do głowy.
Rynek jest jaki jest, firma istnieje po to, aby zarobić pieniądze, a nie być "przechowalnią pracowników do emerytury" - biznes polega też na tym, że nie powinno się przesadzać z wynagrodzeniami (a podwyżkę co chwilę chce każdy, niezależnie od poziomu i jakości pracy - o tym też trzeba pamiętać).

Pracownik świeży, który umie mało (a niestety, na rynku pracy mamy pełno absolwentów nawet wspaniałych uczelni, którzy nie tylko w praktyce, ale czasem i w teorii nie umieją zupełnie nic) powinien oczekiwać znacznie mniejszych pieniędzy.
Jest wielką "niewiadomą" dla zatrudniającego i czasem rozwinie się we wspaniały sposób (znam takie przypadki), czasem jednak będzie porażką na całej linii (takie niestety też).
Nie mam kontaktu z zatrudnieniem do 1. linii wsparcia, jedynie do 2. i 3.
W przypadku takich osób powinniśmy mówić nie o bazowej wiedzy (jak do 1. levelu), a o solidnej, ugruntowanej. Kłopot polega na tym, że wielu osobom tylko wydaje się, że cokolwiek umieją - bywa po prostu tragicznie.
Oczekiwania bardzo wysokie, czasem abstrakcyjne i śmieszne, natomiast wiedza bywa - co tu dużo mówić - po prostu o wiele za niska na 1. level (nie mówiąc o 2. i 3.).
Powtarza się w tych przypadkach niestety ten sam schemat - oczekiwania finansowe kosmiczne i brak sensownej wiedzy, a samoocena bardzo wysoka (ewentualnie mylna ocena rynku i oczekiwanie, że zarobi się w nowej pracy tyle samo, ile ktoś _dobry_ i _doświadczony_ po kilku latach pracy na stanowisku ... no bo kolega mówił, że ...).

scripter1   7 #17 10.05.2014 09:28

Znam ten ból z autopsji.

Doświadczenie nauczyło mnie że podając oczekiwaną kwotę zarobków trzeba podawać więcej niż to ile się chce na prawdę, byle by nie przesadzić).
Jeśli pracodawca jest wart zachodu to powie ok albo że to trochę za dużo i poda swoją kwotę, jeśli powie że to o wiele za dużo i podziękuje za rozmowę to znaczy że nie była to oferta warta uwagi (w końcu nie będziemy pracować za grosze).

A bezczynne oczekiwanie na odpowiedź po rozmowie to głupota, ja po rozmowie kwalifikacyjnej dostałem odpowiedź że wybrali kogoś innego chyba tylko od jednej firmy a reszta wymownie milczy do dziś (a minęło już ponad 2 lata od czasu gdy ostatnio szukałem pracy).

WojtekJ   5 #18 10.05.2014 10:22

@Scripter1

Co do podawania wyższej kwoty - czasem to się opłaci (dostaniemy więcej niż spodziewalibyśmy się), czasem wyjdziemy "na równo" (bo negocjacje płacy doprowadzą pensję do poziomu odpowiadającego i pracodawcy, i pracownikowi), czasem pracodawca (są przecież różni, nie ma co wrzucać wszystkich do jednego wora) po prostu podziękuje i powie "niestety, do widzenia" ... no ale podejmujemy ryzyko na własne życzenie podając wyższą kwotę.

Co do pracy za grosze ...
Problem może leżeć po stronie pracodawcy, niektórzy oferują rzeczywiście niskie kwoty, ale warta uwagi jest też relacja podaży i popytu na pracowników w danej dziedzinie. Ktoś studiował na niełatwym kierunku, spędził sporo czasu na nauce, na samodzielnym zdobywaniu wiedzy, może i pracował już rok i coś naprawdę umie, a zarabia tyle co sprzedawca w McDonaldzie. To frustrujące, bez dwóch zdań, ale cóż - prawda jest taka, źle wybrał kierunek lub miejsce poszukiwań pracy, niestety. To czasem nieprzemyślane decyzje, które mszczą się latami, a czasem to zwykła loteria.
Wielu ludzi boi się przebranżowić lub zmienić zupełnie lokalizację i można to traktować w kategorii błędu - "rób to co robisz, a otrzymasz to, co masz" łatwo znajduje tu zastosowanie, czasem warto otworzyć się na nowe, inne rozwiązania (których nie braliśmy wcześniej pod uwagę).
Inna spraw, że życie nie jest takie banalne, pracodawcy chcą zarobić na ryzyku, jakie podejmują otwierając biznes - to jak najbardziej normalne. Zwykle nie mają, wbrew pozorom, ciepłej posadki .. podejmowanie ryzyka i prowadzenie interesu to nie tak banalny temat.
Jeśli jest inaczej, czemu wszyscy nie założymy własnych firm i nie zarobimy milionów?
Dodajmy, że w Polsce biznes prowadzi się inaczej niż np. w USA ... biurokracja, podatki, ogólny poziom rozwoju na to wpływają, stosunek płac do wydatków jest zupełnie inny niż w wielu innych krajach.
Efekt jest taki, że niektórzy płacą bardzo mało i oczekują wiele (zwykle się przeliczą i ich interes nie będzie tym, czego sami oczekują) - po prostu omijajmy ich, nikt nie każe się u nich zatrudniać. Chcemy u nich pracować? Super. Rok-dwa, łapiemy doświadczenie w takiej firmie i szukamy czegoś za dużo większe pieniądze. To też ma sens - w "lepszej" firmie będą przecież oczekiwać od nas tego, czego nie potrafi wielu zaprezentować bez solidnej pracy w firmie "gorszej". Po prostu płaci się "frycowe".
Są firmy, które płacą znacznie więcej, opierając swój biznes na innym modelu - ale zwykle zatrudniają też lepsze osoby!
Kłopot jest z jednym ... niektórzy nie rozumieją zupełnie, że są za słabi na dane kwoty - patrzą na dużo lepszych od siebie kolegów i oczekują, że dostaną tyle samo.
A liczą się nie tylko twarde umiejętności (tutaj techniczne), ale i podejście do pracy, wielozadaniowości, angażowanie się w rozwiązanie problemów, współpraca z innymi ludźmi, komunikatywność, itp. itd. (parametrów interesujących pracodawcę jest wielu.
Wierz mi, istnieją na rynku bardzo dobrzy specjaliści naprawdę warci dobrych pieniędzy, istnieją też jednak kandydaci zupełnie słabi, a roszczeniowi, oczekujący takich samych kwot jak ta pierwsza grupa. Zwykle nie rozumieją, że są słabi - to częste.

Co do podawania przez pracodawców wyników rekrutacji - tak, miło byłoby, aby wszyscy mieli to w zwyczaju (akurat w mojej firmie to norma). Zwykła higiena pracy tego moim zdaniem wymaga.

aeroflyluby   14 #19 10.05.2014 10:36

Gdybyś był ze śląska to bym cię zatrudnił :)

Viperoo   7 #20 10.05.2014 10:59

Nie da się administrować Linuksa nie używając konsoli, nawet w Yast nie da się wszystkiego wy klikać ;D

Berion   13 #21 10.05.2014 12:18

Nie wiem co rozumie się pod pojęciem "praca za grosze", ale jeśli dopiero zaczynasz w IT, niezależnie od tego co potrafisz i jakich uczelni nie skończyłeś, brałbym jakąkolwiek aby tylko móc wpisać coś do CV, które dla HR-owców jest jak Biblia. ;p

Człowiek orkiestra to standard w naszych realiach. Po wpisie wnioskuję, że oczekujesz uporządkowania i logiki - nie znajdziesz tego.

corrtez   11 #22 10.05.2014 12:41

No cóz poczatki sa zawsze trudne. Latwo nic samo nie przyjdzie. Ale jak juz zdobedziesz doswiadczenie to bedzie latwiej. Polscy pracodawcy i Polski rynek pracy jest specificzny. Nadal by chcieli jednego czlowieka od wszystkiego najlepiej na umowe zlecenie i za minimalna krajowa. Niestey tak sie nie da.
@jaredebombel musisz zacisnac zeby i zaczac gdzies pracowac by zdobyc doswiadczenie. Zaden domowy lab i czytanie ksiazek tego nie da.

jarodebombel   7 #23 10.05.2014 14:00

@cortez - W pełni się z tobą zgadzam.

@Berion - Masz rację, brakuje mi logiki w tym wszystkim. A co do pracy, to oferty śledzę na bieżąco.

@Bachus - Po prostu szukam pracy jako helpdesk stacjonarny lub zdalny, zależy co się trafi. Grunt, żeby jakieś ciekawe/powtarzalne/nierutynowe problemy były = coś się działo. To właśnie w tym cenię. Dobre na start. Z mojego punktu widzenia praca zdalna na słuchawce/e-mail to L1 a stacjonarna, jako biegane w budynku do userów - L2, gwoli wyjaśnienia. Co do CCNA - chodziło mi o wymagany certyfikat. A te 1400 to ja rzuciłem dwóm pracodawcom - takie otrzymałem odpowiedzi...

@watchmaker - Trochę mnie źle zrozumiałeś - nie boję się wyzwań - jednak uważam, że co do umiejętności to należałoby być szczerym z pracodawcą a nie ściemniać, czego to się nie robiło. Choć i tak większość wyjdzie w czasie pracy i wtedy poznaje się nowe rzeczy.

@aeroflyluby - no niestety, okolice Łodzi...

  #24 10.05.2014 14:18

Helpdesk telefoniczny to najgorsza robota w IT, jaką można mieć. Już lepiej komputery składać w jakimś sklepie, przynajmniej nerwy mniejsze.

W każdym kraju są jakieś wymagania. W Polsce wymagają dużo, ale w UK wymagają konkretnych certyfikatów (bez MCSE nawet nie ma co startować nawet na helpdesk) i to zazwyczaj co najmniej dwóch - płatne rzecz jasna.

Inna prawda też jest taka, że w dzisiejszych czasach mało kto pracuje w wyuczonym zawodzie.

ziupo   6 #25 10.05.2014 14:58

A jak się okaże, że wszystko umiesz i odpowiadasz pracodawcy, to pojawia się kwestia wynagrodzenia i zdziwienie, że w zamian za minimalną krajową mają po prostu zbyt wysokie oczekiwania.

marson1   12 #26 10.05.2014 17:30

fajny wpis, ja właśnie zaczepiłem się na helpdesk do obsługi hostingu tylko, że ja miałem jasno podane takie a takie oprogramowanie, znajomość języka na poziomie czytania dokumentacji technicznej itp. Jako, że od kilku lat pomagałem po znajomości jako admin akurat na tym samym oprogramowaniu wysłałem CV i skleciłem list motywacyjny, udało się a teraz czekam na umowę no i zobaczymy jak to będzie, popieram przedmówców, że wersja Windows czy dystrybucja linuksa nie ma znaczenia przy pracy zawodowej bo, szczególnie w linuksie pliki konfiguracyjne w większości mają identyczną składnie, czasem są tylko w innych miejscach. Gorzej jeśli miałbym siąść do FreeBSD czy solarisa, chociaż wydaje mi się, że jeśli zarobki byłyby godziwe to watro siąść i się przyuczyć czegoś nowego

edelmann   11 #27 11.05.2014 18:39

Pracuję jako wolny strzelec na stałe od ok 2 i pół roku, wcześniej były to próby walki z bezrobociem i co jakiś czas podczas szukania "normalne" pracy przy okazji coś mi się trafiało, ale po tym zaskoczyło, na początku to były grosze, ale ponieważ dawałem radę obowiązków i pracy przybywało. a przy okazji zarobki też były większe, dziś moja praca zdalna zajmuje mi jakieś pól etatu, ale zarabiam więcej niż niejeden na całym etacie, fakt jakiś kokosów z tego nie ma, ale jak uda mi się zdobyć jakieś dodatkowe zajęcie, to już będzie git, a ponieważ praca zdalna to obojętnie gdzie będę, a będzie tam sieć, to mogę pracować i zastanawiam się w jakim państwie się osiedlić aby przy moich obecnych zarobkach być panem, oczywiście Ukraina i Rosja i kraje bliskiego i dalekiego wschodu odpadają z wiadomych przyczyn, oczywiście z tym wyjazdem polemizuję tylko. Ale w sumie czemu nie.

enedil   9 #28 11.05.2014 19:51

Teraz wszyscy się pchają do IT :( Ja, jeżeli miałbym za parę lat podjąć studia w tym kierunku (teraz jestem w ostatniej klasie gimnazjum), to zostałbym prawie na pewno programistą, ale wiadomo, sporo czasu trzeba poświęcić, wymaga to dużego wkładu własnego. Mój kolega z Politechniki Poznańskiej, (teraz na trzecim roku) pracuje jako programista Javy i zarabia z 2 - 3x tyle co Ty proponowałeś swoim niedoszłym pracodawcom. Twierdzi też, iż dobry programista C++ na start może zarabiać 10 kafli. Dlatego nie ma co marudzić, tylko się uczyć, póki czas :-)

Autor edytował komentarz.
  #29 01.10.2015 19:08

@enedil: szczególnie ortografii - póki czas

  #30 04.11.2015 19:31

Nie wiem czy nadal poszukujesz pracy w it, jesli tak skontaktuj sie ze mna, moj adres to pikipikimsafiri@gmail.com

  #31 27.04.2016 10:01

1400 ? Pracuje w czyms w rodzaju helpdesku tylko zajmujemy sie glownie bazami danych (Exchange, Oracle, DB2) i mam ponad 5k na reke po 3 latach. We wszelkich DB , Network, System teamach zarobki ksztaltuja sie od 3,5 do 6k na reke na pierwszej linii wsparcia. Druga linia to juz nawet do 8k a 3cia oraz samodzielni admini na kontraktach to ponad 10k na reke we Wrocku. Przy czym nalezy pamietac ze 2 i 3 linia maja o wiele mniej roboty niz 1sza. Jedynie zadania sa o wiele trudniejsze ale jak czesto trzeba od nowa postawic serwer, moze raz na tydzien dwa maksymalnie, a tak to praca polega na "oczekiwaniu na zdarzenie".