Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Cyfryzacja polskiego społeczeństwa

Cyfryzacja społeczeństwa jest tematem modnym, przewijającym się w wielu dyskusjach. Dużo się mówi o tym, ile to wygody niesie ze sobą przeniesienie obsługi klienta do Internetu. Zmniejszamy zużycie papieru, usprawniamy obieg informacji, skracamy kolejki w urzędach i ogólnie jesteśmy nowocześni, postępowi, idziemy z duchem czasu i zachodnimi trendami. Mamy nawet ministerstwo do spraw cyfryzacji. Jednakże czym dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej nabieram przekonania, że tak reklamowana cyfryzacja jest strasznie naciągana. Z jednej strony na stronie ów Ministerstwa możemy przeczytać o realizowanych projektach, o budowie szerokopasmowego Internetu, rozwoju e-administracji, dostosowywaniu prawa do cyfrowych realiów. Z drugiej zaś mamy codzienną rzeczywistość w której nie odczuwam zbytnio zmian dokonywanych w ramach tych projektów. Odnoszę wręcz wrażenie, że robi się dużo, ale byle jak, często w okrojonym zakresie, jakby ktoś chciał mieć tylko przykrywkę, by móc później wskazać, że wywiązuje się z realizacji założonych celów. Pojawiła się instytucja e-sądu, ale w praktyce (przynajmniej do niedawna tak było) wszystkie sprawy e-sądu, zgłaszane z terytorium całej Polski, były rozpatrywane przez Sąd Rejonowy w Lublinie, a konkretnie specjalnie utworzony w tym celu wydział. Nie sądzicie, że to trochę dziwne, że cały polski e-sąd okazuje się być jednym wydziałem sądu rejonowego? Załatwianie spraw urzędowych przez Internet również nie jest do końca takie cyfrowe, bo często wymaga naszej obecności w urzędzie, a zdarza się również, że gdy pojawiamy się na miejscu, nikt nie jest w stanie nas obsłużyć, bo nasze "zlecenie" gdzieś przepadło w systemie.
Cyfrowe faktury? Teoretycznie możliwe, a w praktyce nie spotkałem się jeszcze z firmą, która nie wystawiałaby papierowych faktur, no może poza operatorami telefonii komórkowej. Gdzieś głęboko w naszej świadomości tkwi przywiązanie do papierowych dokumentów, pieczątek i podpisów. Mamy takie przeświadczenie, że co jest na piśmie, to jest pewne, a rachunek elektroniczny jest ulotny. Moim zdaniem brakuje silnego bodźca, który zachęciłby do porzucenia papieru przez firmy i zastąpienia go elektronicznym obiegiem dokumentów. Bo nadal spotykam się z wieloma firmami, również dużymi przedsiębiorstwami, które potrafią przesłać dokument faksem.

Kolejnym przykładem takiej symbolicznej cyfryzacji są polskie uczelnie. Ładnych parę lat temu pojawiły się karty chipowe, zastępujące tradycyjne legitymacje studenckie. Nie chodzimy już do dziekanatu po pieczątkę, tylko po naklejkę. No, ale na tym cyfryzacji koniec, bo choć nowe legitymacje mają te chipy, to nie są one zbytnio wykorzystywane. Można sobie w legitymacji zawrzeć bilet komunikacji miejskiej, choć jednocześnie komunikacja miejska wydaje niezależnie własne karty, więc wielu studentów posiada właśnie takie karty przewoźnika i nie wykorzystuje legitymacji. Na wielu uczelniach nadal królują papierowe indeksy, choć to się powoli zmienia. Jaki więc był zamysł z wprowadzaniem chipowym legitymacji? Żeby lepiej pasowały do przegródki w portfelu?

Całkiem sensownie udała się natomiast cyfryzacja PITów. Z możliwości rozliczania się z Urzędem Skarbowym drogą elektroniczną korzystam już chyba od 5 lat i bardzo sobie chwalę ten sposób rozliczania. I znów zastanawiam się dlaczego można było sensownie opracować system do rozliczania się z podatku dochodowego, a nie do końca udało się to przenieść na inne płaszczyzny życia społecznego? Owszem, nawet w przypadku tego systemu można się czepiać i wypominać pewne ograniczenia. Jako użytkownik Linuxa muszę się co roku nagimnastykować, bo system w zasadzie przewiduje, że wszyscy podatnicy korzystają z Windowsa i technologii działających na tej platformie systemowej. Szkoda, że aplikacja nie jest wieloplatformowa, aczkolwiek mimo wszystko jest to problem drugorzędny. Ważne, że nie trzeba stać w kolejce w urzędzie, a nawet latać na pocztę, bo system działa i jest prosty w obsłudze.

Nieszczęsna służba zdrowia

Są jednak dziedziny życia, w których cyfryzacja przydałaby się znacznie bardziej, a obawiam się, że minie jeszcze wiele lat zanim cokolwiek się w tym kierunku zmieni. Takim przykładem jest moim zdaniem nasza służba zdrowia. Jestem osobą, która niestety ma sporo problemów zdrowotnych, przez co z lekarzami i placówkami służby zdrowia mam kontakt bardzo często. Odwiedziłem już kilka szpitali, korzystałem w wielu przychodni specjalistycznych i poradni, jak również z usług lekarzy rodzinnych. Moje doświadczenia są takie, że polska służba zdrowia pod względem organizacyjnym jest głęboko w XX wieku. Owszem, wielu lekarzy ma nawet komputery w swoich gabinetach, ale można odnieść wrażenie, że zamiast wspomagać pracę lekarza, przeszkadzają im. Niestety w największym stopniu cierpi z tego powodu pacjent. Pół biedy, gdy idziemy do lekarza rodzinnego z przeziębieniem, by zajrzał w gardło i przepisał antybiotyk. Jeśli jednak ktoś cierpi na jakieś przewlekłe schorzenie lub chorobę, której lekarze nie potrafią właściwie zdiagnozować, to w takiej sytuacji polski obywatel, aby nie zginąć w tym bajzlu, musi założyć sobie prywatną kartę pacjenta z historią choroby i notować w niej wszystko, co tylko dotyczy jego choroby. Należy pamiętać jakie przyjmowało się leki, w jakich dawkach, w jakim okresie. Należy pamiętać dokładnie co powiedział każdy lekarz, jaka była jego diagnoza i jakie zalecenia. Trzeba przechowywać wszystkie wyniki badań wraz z opisami i najlepiej jakąś wykładnią, zrozumiałą dla zwykłego człowieka. Jeśli takowej nie posiadamy, musimy długo przekopywać fora internetowe, w celu zrozumienia wyników badań. Po co to wszystko? Bo jak idziemy do kolejnego lekarza, to on nic kompletnie nie wie na nasz temat. Należy więc dokładnie mu opowiedzieć swoją historię życia od momentu, gdy nas zawiało przez niedomknięte okno, poprzez wszystkie nietrafione diagnozy i związane z tym badania, u jakich lekarzy byliśmy do tej pory, jakie braliśmy leki, jakie były efekty dotychczasowej terapii, aż po dzień, w którym wylądowaliśmy na stole operacyjnym. Bez tego lekarz nie uzyska właściwego zrozumienia sytuacji i spławi nas receptą na kolejny antybiotyk lub skierowaniem do kolejnego specjalisty, gdzie wszystko zaczyna się od nowa.

A wystarczyłoby stworzyć ogólnokrajowy system informatyczny, w którym takie informacje byłyby gromadzone i każdy lekarz miałby wgląd do historii pacjenta. Niestety przepływ informacji między lekarzami nawet na poziomie jednej przychodni lekarza rodzinnego bywa zastraszająco znikomy. Kiedyś mi się zdarzyło pójść do innej pani doktor, niż ta, do której chadzam przeważnie. Okazało się, że nie zapisała ona w mojej karcie przepisanego mi antybiotyku. W zasadzie niczego nie zapisała poza datą wizyty. Nawet na poziomie jednej małej przychodni, gdzie przyjmuje 3-4 lekarzy rodzinnych, pacjent musi pamiętać co i kiedy zażywał, jakie miał objawy choroby, bo te informacje nigdzie nie są zapisywane. To po co lekarzom te komputery w gabinetach? Chyba tylko po to, by sprawdzić sobie nazwę leku, czy jakieś kody choroby.

A co Wy o tym sądzicie?

Jakie są wasze doświadczenia z cyfryzacją społeczeństwa? Czy to się dzieję naprawdę, już tu i teraz? A może jednak więcej się mówi o cyfryzacji, a mniej robi? Czy macie poczucie, że żyjemy w społeczeństwie, które choć trochę się już zdygitalizowało? W moim odczuciu najbardziej ucyfrowiony został handel, aczkolwiek wkład polskiego rządu w taki stan rzeczy jest stosunkowo niewielki. Owszem, uchwalono kilka ustaw, które bronią praw konsumenta przy nabywaniu dóbr i usług drogą elektroniczną i są to z pewnością bardzo ważne przepisy. Niemniej jednak sklepy internetowe nie powstały dlatego, że rząd je do tego zachęcał, czy stworzył korzystne warunki do realizowania takich inicjatyw. Miały one w tym swój interes i perspektywę zwiększenia zysków. Służba zdrowia, utrzymywana z naszych podatków, które bądź co bądź są organizowane i zarządzane przez polskie państwo, bez wyraźnych i konkretnych działań państwa, nie porzuci dotychczasowych metod administracyjno-organizacyjnych w sposób równie spontaniczny i samoczynny jak to miało miejsce z handlem. 

internet inne

Komentarze

0 nowych
budda86   9 #1 01.12.2014 13:48

Z tym e-Sądem chodzi raczej o to, że możesz złożyć pozew przez internet, i wyrok też otrzymasz przez internet. A że zajmuje się tym akurat jakiś wydział w Lublinie - jakie to ma znaczenie?

Nie mam wielkiego doświadczenie z załatwianiem spraw urzędowych przez internet. Złożyłem wniosek o dopisanie do spisu wyborców poza miejscem zamieszkania, złożyłem oświadczenie o pozostaniu w OFE, i tyle. Ale za to wszystko sprawnie.

Co więcej - okazało się, że jeśli mam tzw. profil zaufany na platformie ePUAP, to mogę za jego pomocą zalogować się na platformę PUE ZUS. Całkiem fajne udogodnienie.

Oczywiście "cyfryzacja" służby zdrowia to tragedia. Jest to też wina niedostatecznego przeszkolenia lekarzy.

"Gdzieś głęboko w naszej świadomości tkwi przywiązanie do papierowych dokumentów, pieczątek i podpisów"

O, to, to. Polacy są przywiązani do papierkologii. Wiele osób nadal płaci rachunki na poczcie, i nie jest w stanie zrozumieć jak można zrobić przelew przez internet - no przecież nie będzie pieczątki na potwierdzeniu, więc jak to tak?

kaisuj   11 #2 01.12.2014 13:58

@budda86: Z tym e-sądem chodziło mi o to, że to trochę dziwne, że sprawy z całej polski załatwia jeden wydział. Jak już założysz sprawę przez Internet, to ktoś się tym musi fizycznie zająć. Na logikę, powinna być regionalizacja analogiczna do zwykłych sądów.

budda86   9 #3 01.12.2014 14:02

@kaisuj: Niekoniecznie. W regionalizacji chodzi o to, żebyś nie musiał jeździć na rozprawy do Rzeszowa, jeśli mieszkasz w Szczecinie. Tymczasem e-Sąd nie wzywa stron ani świadków na rozprawy, wydaje wyrok na podstawie przesłanych materiałów. Jeśli któraś strona odwoła się od takiego wyroku, to postępowanie toczy się dalej we właściwym sądzie (zgodnie z regionalizacją).

Skoro wszystko odbywa się przez internet, to teoretycznie cała obsługa równie dobrze może siedzieć na Hawajach - nie ma to większego znaczenia.

kaisuj   11 #4 01.12.2014 14:07

@budda86: No tak, ale jaka może być moc przetwórcza jednego wydziału sądu rejonowego w stosunku do spraw przesyłanych z całej polski? Zresztą z tego co czytałem, e-sąd w pierwszym roku funkcjonowania cieszył się dużą popularnością i zaczęły robić się "kolejki".
Z ePUAPa też miałem zamiar skorzystać właśnie w celu zerknięcia do systemu ZUSowskiego, ale jak się dowiedziałem, że moje zgłoszenie jest guzik warte bez ruszenia tyłka na drugi koniec miasta, podczas gdy pogoda nie sprzyja, to zrezygnowałem. Może na wiosnę...?
Co do służby zdrowia, to właśnie dostałem sms'a z powiadomieniem, że mogę odebrać przez stronę wyniki badań zrobionych w piątek:) Ale to oczywiście prywatnie. Prywatne laboratoria można zaliczyć do grupy handel, mimo medycznej specyfiki działalności.

xomo_pl   21 #5 01.12.2014 14:26

w Polsce nawet cyfryzację wykonuje się tak byle była, byle ktoś zarobił, bo musi być (nie ważne, że na nic ta cyfryzacja ale musi być i koniec)...

Co do legitymacji to moim zdaniem schrzaniono fajny pomysł... dlaczego nie wprowadzić legitymacji ważnej np. tyle ile trwają studia i w razie np. niezdania obligować studenta do jej zwrotu jak to się robi gdy kończy studia? Prościej i wygodniej by było...
To samo indeksy.... po co to komu jak jest system gdzie wykładowca wpisuje oceny tak czy owak?

A o służbie zdrowia to już nie wspomnę bo tu nie ma nawet nad czym się rozwodzić bo tam nie ma żadnego celu tylko cyfryzacja wykonywana jest na odczepnego i nadal w obiegu są tony papieru....

oprych   13 #6 01.12.2014 14:27

@kaisuj: Chodzi o to, że ten sąd ma dodatkowe etaty i sprzęt potrzebny do realizacji dodatkowych spraw. W pewien sposób jest to dobre rozwiązanie, a nie rozdrabnianie się. Łatwiejsza logistyka i zarządzanie.

Co do cyfryzacji, dochodzi także do absurdów - mało kto wie, że można zarejestrować pojazd "elektronicznie" - w rozporządzeniu ujęto nawet instrukcję jak to zrobić. I co z tego, skoro i tak musisz dostarczyć oryginały dokumentów i dotychczasowe tablice rejestracyjne, a następnie odebrać nowe. A żeby było śmieszniej za pomocą platform do obsługi rejestracji nie zgłosisz zbycia pojazdu, co byłoby łatwiejsze, bo tylko byś musiał dołączyć skan umowy i nie musiałbyś lecieć do urzędu albo na pocztę :)

gowain   19 #7 01.12.2014 17:03

@budda86: "Oczywiście cyfryzacja służby zdrowia to tragedia. Jest to też wina niedostatecznego przeszkolenia lekarzy.". Ja myślę, że to bardziej opór materii. Ilość fałszowanych przez lekarzy recept jest zatrważająca. Co raz wypływa jakiś przypadek, tak samo z podwójną płatnością - pacjent płaci za zabieg w prywatnym gabinecie, a drugą kasę lekarz sobie pobiera z NFZ, bo się okazuje, że ma podpisany kontrakt... Cyfryzacja służby zdrowia mogłaby uleczyć w większości służbę zdrowia - chore, sztuczne kolejki, bo ktoś się zapisał do 5 specjalistów, żeby miał "awaryjne" terminy, jakby coś mu wypadło. Grube miliony wyciekającej kasy... Większość problemów zostałaby rozwiązania, ale... nie na rękę to lekarzom :)

  #8 01.12.2014 17:07

budda86 ....nigdy, dodam więcej - przenigdy nie zastąpiłbym komputerkiem brak własnej osoby na rozprawie sądowej w sytuacji mnie dotyczącej.Wyjątkiem może być sprawa małej wagi,lub powołanie mnie jako świadka w innej sprawie wobec drugiej osoby.Także banki.Obywatele w tym kraju nie mają zaufania ,,,,i słusznie - czy druga strona siedząca przy komputerze należycie zaksięguje transakcje lub inne operacje bankową.Tylko nadal papiór ma wagę i cenę,która daje nam psychicznie luz i decyduje ewentualnie roszczeniowo..choćby w sądach.Zresztą,mamy na dzisiejszy dzień tu artykuł o bezpieczeństwie polskiej informatyki.Czyżby tylko to.Jestem facet starej daty i doświadczeniem poznałem trochę polskiego mrozu do minus 10 stopni przez dwa tygodnie siada tu wszystko - komunikacja,katastrofy budowlane ech szkoda przykładami sypać.Siedzieć na dupie w tym żałosnym kabarecie i zaufać komputerkowi,że załatwi za mnie wszystko?Entuzjazm elektroniką zostawiam przy audio video.To co mi ważne...ruszyć cztery litery,Śpię spokojniej.

gowain   19 #9 01.12.2014 18:03

@marek 2010 (niezalogowany): "Tylko nadal papiór ma wagę i cenę" - bzdura. Email, faktura w pdf, elektroniczny wyciąg z banku, umowa ustna - wszystko ma taką samą wagę. Co do e-sądów to one są przeznaczone tylko do prostych spraw, gdzie masz udokumentowaną "winę" pozwanego. Czyli np. wystawiłeś jako firma fakturę drugiej osobie, a ona nie płaci i nie ma zamiaru zapłacić choć zamawiała towar/usługę.

  #10 01.12.2014 19:23

Wymieniłeś gowain znane sposoby przekazu drogą elektroniczną (internetową) pewnych ,,bezpiecznych,,dokumentacji.Tu zgoda - mogą to być rachunki dla elektrowni,gazowni.Pewnie czynsz też tu zaliczymy.Można dołożyć sądowi niezapłacone ci roszczeniem twoje koszta przez zamawiającego usługę lub towar.A co jeśli odbiorca ma zażalenie do towaru lub usługi.Pozostają sądy,a tam pyskówka obu stron - kto komu i za co.Postawisz żądaniem roszczenia i na własną obronę stronie przeciwnej przed sądem sprawę komputerowi?Dalej.Ważność umowy ustnej nie ma porównaniem wagi spisanej umowie.Bo możesz odstąpić,bez podania przyczyn.Co do faktur PDF-u,tak. Coś znaczą.Dopóty urzędnik leniwy i nie przypomni sobie,że on tu może,a ty musisz- jeżeli pisemnie wezwie o weryfikację dokumentów w oryginale.Przykładem..izba skarbowa.Nie ma co się rozpisywać.Gdyby było tak jak ma być,to wstań czasem od monitora,wyłącz światło i wyjdź na ulicę.Bardziej realny świat

Frankfurterium   10 #11 01.12.2014 19:34

Mój ulubiony przykład to dziekanat wrocławskiej polibudy. Żeby cokolwiek załatwić, należy wysłać elektroniczne podanie... a następnie doręczyć podanie papierowe. Bez elektronicznego papieru wręczyć nie można, a bez papieru podania nie ma. Panie w dziekanacie mają mniej pisania, a studenci mają dwa razy więcej roboty.

mikolaj_s   14 #12 01.12.2014 19:48

@gowain Dokładnie trafiłeś w sedno. Przecież w katowickim NFZ funkcjonował taki system razem z elektronicznymi dokumentami uprawniającymi do opieki. I co się z nim stało? Chyba się okazał za dobry bo kolejki do lekarzy zniknęły i okazało się, że jest mnóstwo kasy na leczenie. Komuś musiało to przeszkadzać.

W owej cyfryzacji wypływa cały nasz chory system polityczno-ekonomiczny. Jeśli przez ustawianie przetargów i branie łapówek w innych dziedzinach tak bardzo wszelkie buble nie rzucają się mocno w oczy, to w IT są od razu widoczne.

gowain   19 #13 01.12.2014 21:01

@marek 2010 (niezalogowany): "Ważność umowy ustnej nie ma porównaniem wagi spisanej umowie.Bo możesz odstąpić,bez podania przyczyn" - zapomniałeś dodać, że bodajże do 10 dni od zawarcia...

Faktura elektroniczna jest pełnoprawnym dokumentem.

A ja polecam czasami korzystać z dobrodziejstw, które nam sprawia technologia, bo można sobie ułatwić znacząco życie. Jasne - można też żyć w szałasie i myć się deszczówką... taaa, to jest ten "realny świat". Powodzenia.

floyd   15 #14 01.12.2014 22:10

@gowain: -": "Tylko nadal papiór ma wagę i cenę" - bzdura. Email, faktura w pdf, elektroniczny wyciąg z banku, umowa ustna - wszystko ma taką samą wagę."
O ile usługodawca nie zastrzeże sobie inaczej i tu wrzucę kamyczek do prywatnych firm bo wszyscy tylko piszą o państwowych czy publicznych i tak np.
w UPC można zamówić dowolną usługę przez internet, a zrezygnować z usługi? Tu już nie ma tak łatwo i nawet papiór nie pomoże, trzeba pofatygować się do firmy osobiście i tam złożyć podpis w asyście urzędniczki w odpowiednim czasie. Nie daj Bóg spóźnić się jeden dzień. Oczywiście wszystko jest zapisane w regulaminie aby się nikt nie czepiał. Krótko mówiąc, tam gdzie chodzi o kasę, to nie ma zmiłuj się i prywatne firmy też potrafią umilać
życie.

Autor edytował komentarz.
gowain   19 #15 01.12.2014 22:55

@floyd: "Tu już nie ma tak łatwo i nawet papiór nie pomoże, trzeba pofatygować się do firmy osobiście i tam złożyć podpis w asyście urzędniczki w odpowiednim czasie. Nie daj Bóg spóźnić się jeden dzień. Oczywiście wszystko jest zapisane w regulaminie aby się nikt nie czepiał." - możesz podać ten fragment z regulaminu, bo właśnie rzuciłem okiem i nic takiego tam nie widzę. Wiele razy rozwiązywałem umowę z operatorem poprzez polecony list i zawsze działało...

floyd   15 #16 02.12.2014 00:18

@gowain: 'możesz podać ten fragment z regulaminu, "
To była miesiąc temu taka dodatkowa oferta za jakiś tam kanał filmowy na 30 dni za darmo, ale jakoś już jej nie widzę albo nie potrafię znaleźć i ten regulamin dotyczył tylko tej oferty.
Znalazłem tylko tyle, ale dla innej, podobnej oferty:
"Pakiet HBO HD z opcją HBO GO i On Demand otrzymujesz na próbę na 30 dni z możliwością rezygnacji bez dodatkowych kosztów. Po okresie próbnym abonament wyniesie 30 zł. Z pakietu można zrezygnować w dowolnym momencie kontaktując się z UPC."
To już nie brzmi tak jednoznacznie i zakładam optymistycznie, że w tym przypadku przez kontaktowanie się można rozumieć też kontakt telefoniczny.
Sprawdziłem w rozmowie z konsultantką i rezygnacji z pakietu HBO można dokonać telefonicznie lub poprzez formularz. Ten pakiet HBO wciskają na sile przy odnawianiu umowy.
Ogólnie to jestem zadowolony z usług UPC tylko wtedy mnie zaskoczyli z tym kontaktem osobistym w biurze przy rezygnacji z oferty o której wspominałem na początku.
Pytałem się też czy można zrezygnować z tego dodatkowego pakietu już przy odnawianiu umowy i takiej możliwości już nie ma. Trzeba usługę najpierw przyjąć, a potem dopiero rezygnować.

Autor edytował komentarz.
januszek   19 #17 02.12.2014 09:38

@kaisuj:
1) System, który postulujesz nazywa się e-zdrowie i prace nad nim trwają, vide: http://ezdrowie.gov.pl/
2) Zapomniałeś o bankowości elektronicznej. Polska jest w tej dziedzinie jednym ze światowych liderów. Tylko w kilku krajach na świecie korzysta się z tego typu rozwiązań tak powszechnie jak u nas.

  #18 02.12.2014 14:18

U mnie w domu cyfryzacja przebiegła w następujący sposób. Rodzice płacili rachunki na poczcie i w małym punkcie prowadzonym przez jednego faceta. Proponowałem płacenie rachunków przez internet z mojego konta ale nie chcieli. Aż któregoś dnia przyszedł list z zakładu energetycznego o braku wpłaty. Sprawdzili papiery, wpłata była. Poszli do punktu opłat, a tu się okazało, że zamknięte. Facet miał długi i w pewnym momencie brał wpłaty od ludzi, ale nie przelewał ich dalej. Od tej chwili wszelkie opłaty idą przez net :)

pasikonik0   2 #19 02.12.2014 14:51

e-sądy byłyby może i słuszne gdyby nie było bałaganu.Znam wiele przypadków kiedy pozwany nawet nie wie iż nim został. To samo dzieje się w sądach np.cywilnych, gdzie nadal zachodzi szachrajstwo /sadze że łapówki/, tam nadal nie dochodzą wezwania a są i takie sprawy że sąd nawet nie raczy wzywać na rozprawę . Zapadają wyroki a skazany dowiaduje się o tym dopiero jak przyjeżdża patrol policji aby go dowieść do aresztu /np. za nieopłacenie w terminie mandatu/lub do psychiatryka na zasądzoną przez sąd obserwację /przypadki ostatnio nagminne/. karty magnetyczne zdrowia pacjenta miały być wprowadzone już za czasów rządów panów K i PiS ale nie weszły mimo iż była taka ustawa. karty papierowe można podmieniać więc lekarze mogą robić co chcą i pozostawać bezkarni. karta elektroniczna pacjenta nie dawała by lekarzom szans w sądach o partactwo czy przepisanie szkodliwych leków. To ewidentna zmowa środowiska medycznego z ministrem zdrowia.

kaisuj   11 #20 02.12.2014 17:07

@januszek: Masz rację, nie wspomniałem. Bankowość po części można by zaliczyć do handlu i usług, o których wspominałem, że się samoczynnie świetnie rozwijają, aczkolwiek bankowość jest specyficzną działką, obwarowaną wieloma dodatkowymi uwarunkowaniami prawnymi, które nie dotyczą handlu jako ogółu. Niemniej jednak bankowość potwierdza regułę, że tam gdzie mamy do czynienia z prywatną inicjatywą, cyfryzacja przebiega stosunkowo sprawnie, natomiast tam, gdzie decyzje zależą od administracji państwowej, cyfryzacja kuleje, jest w powijakach albo w ogóle nie istnieje. Co do projektu e-zdrowie to uwierzę, gdy zobaczę to w praktyce idąc do lekarza.

januszek   19 #21 02.12.2014 17:29

@kaisuj: No to pokaż mi Bank, który obsługuje tyle rachunków co ZUS ;)

  #22 02.12.2014 20:29

@januszek: ZUS ma więcej klientów to fakt ale w takim przypadku trzeba by sprawdzić ilu klientów jest w stanie obsłużyć pracownik danej instytucji i tak:
1 pracownik ZUS może obsłużyć 545 klientów
1 pracownik mBank może obsłużyć 786 klientów
a to oznacza że przeciętny pracownik mBank ma sprawność 20% większą niż przeciętny pracownik ZUS.
A teraz zadaj sobie pytanie, kiedy ostatnio dokonywałeś jakiś operacji, kontaktowałeś się z ZUS-em a jak często dokonujesz operacji w takim mBanku?

  #23 02.12.2014 23:23

moje doświadczenia pokazują, że wszystkie elektroniczne rozwiązania funkcjonują dobrze, dopóki wszystko idzie dobrze. Ale nie daj Boże jak coś się schrzani, i dotyczy to jak najbardziej prywatnych firm.
Choćby załatwianie reklamacji w cholernym UPC - jak udowodnić co się mówiło na infolinii albo co mówił konsultant? Rozmowy są nagrywane "dla twojego bezpieczeństwa", ale jak przychodzi co do czego, to taśma się znajdzie tylko gdy potwierdza racje firmy, jak klienta to nigdy w życiu :(
A co dopiero mówić o czymś tak skomplikowanym jak mejle...
List polecony z potwierdzeniem odbioru to podstawa, wtedy gdy chodzi o pieniądze oczywiście. Inne formy to droga przez mękę.

januszek   19 #24 03.12.2014 08:17

@Elvirex (niezalogowany): To była wypowiedź retoryczna mająca na celu zaznaczyć, że nie ma sensu robić takich porównań... Prywatna firma może robić wszystko czego nie zabrania prawo a urząd albo organ administracji może robić tylko to i w taki sposób - jak jest to określone w prawie. Banki są tu gdzieś pośrodku bo w pewnym zakresie mogą robić wszystko czego prawo nie zabrania a w innym muszą się dostosować do szczegółowych regulacji prawnych. Jeśli już porównujemy - to moim zdaniem lepsze byłoby zestawienie rozwiązań różnych banków ze sobą.

kaisuj   11 #25 03.12.2014 08:44

@januszek: Chodziło mi o to, że inicjatywa prywatna wygrywa, a powołanie Ministerstwa Cyfryzacji na nie wiele się zdało. Podejrzewam, że administracja wydaje ogromne pieniądze na cyfryzację (jak było chociażby ze słynnym systemem dla ZUSu), a efekty są daleko niezadowalające. Czego by się państwo nie dotknęło, idzie nie tak. No nawet te ostatnie wybory. Właśnie ten kontrast między sektorem prywatnym a państwowym pokazuje, że problem nie leży w możliwościach technicznych czy finansowych, ale czysto organizacyjno-zarządczych. Jest dużo haseł, dużo planów, zapowiedzi i deklaracje w ogólnopolskiej telewizji i na tym się kończy i nikt nie jest rozliczany z mizernych efektów.

januszek   19 #26 03.12.2014 08:57

@kaisuj: Mam inne zdanie. Być może dlatego, że pamiętam jak to wszystko wyglądało w latach 90-tych. Chciałbym żebyś podał przykład jakiejś dużego projektu zrealizowanego w całości przez "prywatną inicjatywę"?
ps. Pewny jesteś podziału "prywatna inicjatywa" vs "administracja"? Mam na myśli, że od dawna "administracja" do wykonywania projektów wynajmuje "prywatną inicjatywę"...

kaisuj   11 #27 03.12.2014 09:10

@januszek: To prawda, że wykonawcą wielu, a może nawet większości projektów informatycznych dla administracji są prywatne firmy. Tak zresztą jest w przypadku systemu ZUSowskiego. Tylko, że problem nie leży w wykonawcach (co nie znaczy, że wykonawcy zawsze dobrze zrobili swoją robotę), tylko po stronie zlecającego. Problemem jest sposób organizowania przetargów, sposób rozliczania, nadzorowania. A właściwie to podejrzewam, że problemy zaczynają się wcześniej, jeszcze na etapie decyzyjnym czy legislacyjnym. I nie dotyczy to tylko projektów informatycznych. Częściowo tego nie da się przeskoczyć, bo prywatny inwestor robi pod siebie, wie czego chce, a administracja bierze pod uwagę dobro ogółu, ulegając przy tym różnym lobby. Niemniej jednak efekt jest taki, że brakuje w tej strukturze kogoś, kto by potrafił walnąć pięścią w stół i rozwiązać problemy tak, by usprawnić całe przedsięwzięcie.

januszek   19 #28 03.12.2014 09:48

@kaisuj: Moim zdaniem po prostu za dużo "podejrzewasz" a za mało "wiesz". Efekt Dunninga-Krugera? ;)
Osobiście nie mam praktycznych doświadczeń z projektami w administracji. Wiem za to jak to w praktyce wygląda w "inicjatywie prywatnej". Nie jest tak jak napisałeś. Jestem też na 100% pewny, że gdyby projekty które znam, powiększyć do takiej skali, jakiej wymagała informatyzacja ZUS - to skończyłoby się to całkowitą katastrofą ;)
* - http://blog.krolartur.com/dlaczego-on-nie-widzi-jakie-glupoty-gada-czyli-efekt-d.../

Mr_Trymer   5 #29 03.12.2014 11:04

Z legitymacjami jeszcze jest taka sprawa, że działają one tylko w danym mieście. Ja np. mieszkam w Warszawie, ale został mi jeszcze jeden rok studiów zaocznych w Poznaniu. Nie mogę jednak mieć biletu ZTM w Warszawie dopisanego do legitymacji, ponieważ nie studiuje w Warszawie. Nie powinno mieć to znaczenia jak dla mnie.

kilgour   8 #30 03.12.2014 12:40

@kaisuj
Bardzo dobry wpis!

Dyskutować o cyfryzacji można w nieskończoność, tylko nikt nie wspomina (przegapiłem?) o tym, skąd się to bierze. W bardzo "zacofanych" czasach akt urodzenia (metryka czy coś podobnego) pozwalał na podróże po całym niemal świecie. Czytałem kiedyś relację z podróży z Polski do bodaj Argentyny (Ameryka Południowa na bank, a dokładniej nie jestem pewien) z przełomu XIX i XX wieku. Podróż trwała 3 tygodnie, a wszystkie formalności graniczne.. 45 minut.

Ktoś powiedział, że administrację trzeba "strzyc" raz w roku, a w razie potrzeby częściej. Historia powstania prawa Parkinsona powtarza się w kółko, a "cyfryzacja polskiego społeczeństwa" to typowe budowanie domu na wysypisku gruzu zamiast fundamentu. Bajzel w prawie, rozporządzeniach i wszelkiej maści "prawo powielaczowe" skutecznie uniemożliwiają jakiekolwiek logiczne podejście do problemu. Zdarza się, że programiści zamiast łatać kolejne dziury w kodzie postanawiają całość napisać od początku. Konieczność uwzględniania "poprawek do poprawek" jest oczywista, tylko nie do wykonania. Nawet w bardzo zawężonym zakresie (w sensie prawnym) żadna dobra kancelaria prawna nie zagwarantuje, że przedstawiona analiza jest bezbłędna, "za to" kasa, jakiej sobie zażyczą...

Podsumowując: cała para idzie w gwizdek, bo szumna "cyfryzacja" to kropla w oceanie potrzeb przy braku możliwości rzetelnej ich realizacji.

Pozdrawiam wszystkich i zapraszam na mój skromniutki blog

kaisuj   11 #31 03.12.2014 13:13

@januszek: Masz rację, że podejrzewam, a nie wiem. Nie mam bezpośredniego kontaktu z takimi projektami. Mogę jedynie obserwować, czytać i wyciągać wnioski. A obserwuję, że cyfryzacja w moim życiu dokonała się najbardziej właśnie tam, gdzie wprowadziły ją prywatne firmy w biznesie. Nie wszystko można zwalić na efekt skali projektu. Zgadzam się natomiast, że wiele firm prywatnych nie poradziłoby sobie z taką skalą i ogólnie odsetek nieudanych przedsięwzięć informatycznych jest większy właśnie w dużych projektach. Z drugiej jednak strony znalazłoby się wiele dużych projektów, które działają dobrze i to nie tylko jakichś sklepów internetowych, ale także business intelligence w ogromnych korporacjach.

@Mr_Trymer Dzięki za podzielenie się tą informacją. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. Ciekawe czy wynika to z ograniczeń samego chipu użytego w legitymacji, czy ze sposobu wgrania informacji o bilecie warszawskiego ZTMu.

januszek   19 #32 03.12.2014 13:17

@kaisuj: Podałeś tylko JEDEN przykład udanej, wedle Ciebie cyfryzacji -> PITów. Dlatego zapytałem o jakiś przykład cyfryzacji masowej wprowadzonej przez "inicjatywę prywatną".

  #33 03.12.2014 13:22

@km1968 (niezalogowany): Z braku laku dobry i kit

kaisuj   11 #34 03.12.2014 13:40

@januszek: Moim zdaniem takim przykładem mogą być zarówno operatorzy komórkowi jak i banki. Szczególnie banki przodują w wykorzystywaniu najnowszych technologii w swoich usługach. Usługi bankowe po pierwsze nie tylko nie ograniczają się do aplikacji webowych (choćby swieży news o płatnościach zbliżeniowych telefonem), ale także integrują się z innymi usługami cyfrowymi (płatności przy zakupach internetowych). Podejrzewam, że są to systemy dużo bardziej złożone od systemu rozliczania PITów. Być może skala odbiorców nie jest aż tak duża, ale z drugiej strony ile osób rozlicza się przez Internet? Gdzieś czytałem, że jest to około 5 mln osób.

Maxi_S   4 #36 03.12.2014 15:07

Patrząc na informatyzację w naszej RP, mam wrażenie że jest ona jak seks jeży - ostrożna. Przykłady?

1) Dawno temu, niejaki Andrzej Sośnierz wprowadził wówczas w Śląskiej Kasie Chorych karty chipowe. Pomijając wszystkie zawirowania z tym związane, pomysł był na tamte czasy bardzo nowoczesny, karta miała zastępować kartotekę i recepty. Tymczasem wiele lat później system elektroniczny (już bez kart) funkcjonuje w Szwecji - bez pieczątek, bez papierków ścisłego zarachowania itp. W RP lekarz musi mieć osobne bloczki recept często nawet w obrębie jednego szpitala! System, który miał uszczelnić "wyłudzanie" refundacji stał się smokiem pożerającym własny ogon. Papier króluje!

2) Na wielu uczelniach funkcjonują systemy "elektronicznych" kart zaliczeniowych. Rozwiązanie dobre, poparte podpisem elektronicznym dla prowadzącego... i wszystko jest fajnie, tylko po zatwierdzeniu arkusza i podpisaniu go elektronicznie, należy wydrukować ten sam arkusz (kilka stron), podpisać podpisem odręcznym (sic!) zgodnym ze wzorem i zanieść do dziekanatu.

3) Część instytucji funkcjonujących w e-PUAP ma podobną do powyższej manierę. Dziękujemy za złożenie wniosku elektronicznego, a teraz wydrukuj go, podpisz i prześlij do nas pocztą.

Zatem często bez papieru ani rusz. Trzeba to właśnie złożyć na karb tej wspomnianej na początku ostrożności. Niestety, patrząc na niedawne wydarzenia związane z wyborami, część (jeśli nie wszystkie) systemów administracji nie jest bardzo szczegółowo testowana (jak np. systemy bankowe), bo w przetargu ma być "tanio, szybko i dobrze" (jak wiadomo tylko dwa z tych warunków mogą być jednocześnie spełnione). Druga sprawa to brak zaufania państwa (urzędników) do obywatela, bo ten ostatni jest postrzegany jako potencjalny kombinator, oszust i naciągacz. Z własnoręcznego podpisu zaś trudniej się wyłgać i ten papier jest po prostu "bacikiem", aby niektórym "we łbach nie fermentowało".

kaisuj   11 #37 03.12.2014 17:37

@januszek: Prokom dorwał żyłę złota. Wielokrotne przekraczanie i tak dużego budżetu oraz terminów - żyć nie umierać. Podejrzewam, że nie jedna firma w Polsce chciałaby się znaleźć na miejscu Prokomu. Ja rozumiem, że projekt jest naprawdę bardzo duży i złożony, ale pisać go przez kilkanaście lat? W tym czasie technologie się pozmieniały, więc z tego co słyszałem i system trzeba było w międzyczasie przerabiać, mimo że nie został jeszcze skończony. Podejrzewam, że Prokom był świadom tego, iż nie jest w stanie zrealizować tego przedsięwzięcia w sensownym czasie, ale jak się dostaje takie pieniądze...

Dimatheus   22 #38 04.12.2014 12:47

Hej,

Świetny wpis. Co do meritum, zgadzam się z tym, że więcej się mówi, niż robi. Sytuacja według mnie nie ulegnie znacznej poprawie, dopóki cyfryzacją nie zajmie się młode pokolenie, a nie ludzie kochający papier.

Pozdrawiam,
Dimatheus

spart   3 #39 07.12.2014 10:13

Włąśnie co z kartami chipowymi w Śląskiej Kasie Chorych były za dobre i należało zamknąć program i teraz tylko czekać na planowane bankructwo służby zdrowia bo już są chętni w kolejce.
Ta cała cyfryzacja urzędnicza w Polsce nie ma sensu już lepsze było okienko z papierami bo tu się tylko udaje że się robi cyfryzacje żeby wyciągnąć kase z budżetu
W Anglii ma to sens i da się sensownie załatwić wszystko przez internet bo jest tam otwarta platforma

Krotock   8 #40 07.12.2014 23:15

W Polsce od dawna się więcej mówi niż robi - ot taka tradycja.

A sytuacje, które opisałeś dobitnie pokazują, że co państwowe działa gorzej i rozwija się wolniej. Szkoda, że większość naszego społeczeństwa żyje z przeświadczeniem, że bez publicznej służby zdrowia i masy słabo działających, nierentownych państwowych instytucji nie dadzą sobie rady... Jakby zarabiali 30% więcej to i na prywatne leczenie pieniądze by się znalazły, a jak ktoś tak strasznie się boi o swoje zdrowie, to dla takich na pewno powstałoby nieobowiązkowe ubezpieczenie w prywatnych szpitalach, które by sobie mogli płacić...

Ech chaotyczne i nie na temat to moje gadanie :). Tak czy inaczej świetny wpis.

artek0100   3 #41 08.12.2014 17:45

Ciekawe

  #42 11.06.2015 14:08

Z tą legitymacją studencką to autor artykułu pojechał. Wcześniej była osobna karta biblioteczna, za której przedłużanie student płacił się przez 5 lat studiów łącznie 35 zł. Po pojawieniu się ELS karta biblioteczna została zintegrowana z ELS i przedłużanie karty bibliotecznej kosztuje studenta przez 5 lat studiów łącznie 0 zł (bo jest automatyczne). Finansowo student wyszedł na plus. Warto było, czy nie? Na niektórych uczelniach ELS sprzężony jest systemem dostępu do pomieszczeń albo kserokopiarek, upraszcza logowanie do infomatów. Nawet abonamenty obiadowe są gdzieniegdzie elektroniczne. Trzeba czasu, żeby wykorzystano powstały potencjał.To że niektóre uczelnie sobie z tym nie radzą ma różne przyczyny - najczęściej padnie tu argument niedofinansowania. W przypadku komunikacji miejskiej uczelnia musi się z komunikacją dogadać (o ile nie stoją za tym przeszkody techniczne - typu egzotyczne rozwiązanie komunikacji miejskiej, albo brak elektronizacji). Da się.

kaisuj   11 #43 11.06.2015 19:54

@NEMOSECON (niezalogowany): To, że niektóre uczelnie każą sobie płacić za kartę biblioteczną nie oznacza, że wprowadzenie elektronicznej legitymacji wszystkim studentom dało zarobić. Podałem przykład legitymacji, ponieważ powszechnym jest, że jej potencjał nie jest wykorzystywany, a nie dlatego że sama idea takiej legitymacji jest czymś złym. Chodziło mi o pokazanie przykładu, że cyfryzacja w Polsce niby jest, ale w praktyce często tylko pozorna. Analizując różne jej przejawy widzimy powierzchowność zmian. Tak jest właśnie z legitymacjami. Zamieniamy papierową książeczkę z pieczątkami, na plastikowy kartonik z naklejkami i nic poza tym. Oczywiście, że są miasta i uczelnie, który potencjał cyfryzacji wykorzystują w większym zakresie. Nie zmienia to jednak faktu, że są one w zdecydowanej mniejszości.

  #44 12.06.2015 15:02

@kaisuj: Trudno mi się z Tobą nie zgodzić, ale zostanę przy stanowisku, że dla tych uczelni, które potencjał wykorzystały (ktoś ruszył tyłek zza biurka i zaimplementował kilka usług) - warto było.

kaisuj   11 #45 12.06.2015 23:42

@NEMOSECON (niezalogowany): Oczywiście, że było warto. Jestem zwolennikiem cyfryzacji. Lubię nowoczesne technologie i ich sensowne wykorzystanie w życiu codziennym. Boli mnie jedynie wprowadzanie zmian na odwal i udawanie, że robi się coś, podczas gdy w rzeczywistości zmiany są pozorne. Swoim wpisem chciałem zwrócić uwagę na to jak rozbieżne są: codzienna rzeczywistość oraz deklaracje i zapewnienia, które słyszymy w telewizji.

  #46 14.06.2015 14:20

@kaisuj: Do wszystkiego społeczeństwo dojrzewa. Pojawiają się na rynku produkty cyfrowe, które nie sprzedają się. Zaczynają sprzedawać się parę lat później. Gdyby nie było nośnika jakim jest ELS nie byłoby wielu ciekawych inicjatyw. Trochę trzeba mieć to na względzie oceniając sytuację. Mało rzeczy zaskakuje od razu.

  #47 11.10.2015 14:09

polski zus od nowego miesjaca wprowadzi nowe legitymacje zus z czypem dla polakow wszystkich teraz , tak jak nfz w polsce do wszystkich polakow wyslac bedzie nowe karty nfz z czypem ,, karta zdrowia polaka bedzie wysylana polakom wszystkim przez ,, NFZ ,, do kazdego polaka w polsce...