Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Przegląd odtwarzaczy audio na Linuksie

Czas odpocząć trochę od tematyki VBA i powrócić na podwórko Linuxa. Jakiś czas temu szukałem dobrej alternatywy dla windowsowych odtwarzaczy audio, które dobrze radzą sobie z dużymi zbiorami muzycznymi. Na Windowsie dużą popularnością cieszą się MusicBee czy JRiver. Przy okazji poszukiwań natknąłem się na ponad 20 różnych programów służących do słuchania muzyki na Linuxie. Nie wliczam w to oczywiście odtwarzaczy wideo, które również radzą sobie z odtwarzaniem plików audio. Jeszcze do niedawna połowy z nich nie znałem nawet ze słyszenia. Dlatego pomyślałem sobie, że warto je zaprezentować nawet w telegraficznym skrócie. Mam nadzieję, że ten pobieżny przegląd audio playerów okaże się pomocy przy poszukiwaniach czegoś dla siebie.

Amarok

Amarok oryginalnie był stworzony jako odtwarzacz muzyki w środowisku KDE. Obecnie jest dostępny dla różnych środowisk graficznych, a także na Windowsie i OS X. Nazwa programu pochodzi od tytułu albumu Mike'a Oldfield'a "Amaroq". Interfejs programu jest podzielony na 3 panele. Lewy zawiera opcje przeglądania źródeł muzyki (lokalnych oraz Internetowych), środkowy wyświetla informacje dotyczące aktualnie odtwarzanego utworu (w tym informacje pobierane z Internetu: o wykonawcy z Wikipedii, słowa piosenki). Prawy panel przeznaczony jest na listę odtwarzanej muzyki. Interfejs programu jako całość jest moim zdaniem elegancki i wygodny - jeden z lepszych w sprawdzonych przeze mnie programach.

Sporym minusem Amaroka jest brak wsparcia dla formatu ape. Nie odczytuje także plików cue, co jest problemem w przypadku albumów zapisanych w jednym pliku. Dzięki pluginom istnieje możliwość korzystania z usług Last.fm i innych tego typu serwisów.

Strona projektu: https://amarok.kde.org/

Aqualung

Jest to wieloplatformowy, bardzo prosty program o minimalistycznym wyglądzie. Podobnie jak Amarok, nie radzi sobie z plikami APE i listami cue. Aqualung potrafi pobierać z Internetu dane CDDB i dopasować je do odtwarzanej płyty CD.
Prawdę mówiąc to ciężko mi jest coś więcej napisać na jego temat. Prosty wygląd możemy wzbogacić wybierając jedną z kilku dostępnych skórek, ale nie należy oczekiwać efektu WOW.

Strona projektu: http://aqualung.factorial.hu/

Audacious

Audacious jako pierwszy z prezentowanych przeze mnie programów odtwarza pliki ape. Drugim dużym plusem programu jest możliwość wyboru serwera dźwięku. Ma to kolosalne znaczenia dla wszystkich miłośników muzyki i audiofilów, ponieważ domyślny PulseAudio obcina dźwięk do 16 bitów i 44 khz. Do wyboru mamy więc poza wspomnianym PulseAudio ALSA, Jack, OSS4 i SDL. Jakby tego było mało, Audacious poprawnie odczytuje listy cue. Posiada więc trzy poważne przewagi nad poprzednimi programami.

Co ciekawe Audacious posiada dwa kompletnie różne interfejsy. Domyślny GTK jest po prostu sporym szarym oknem nie zawierającym zbyt wielu elementów. Drugi tryb interfejsu jest stylizowany na Winampa. Moim zdaniem okno mogłoby być nieco większe. Dostępnych jest kilka skórek. Audacious jest domyślnym odtwarzaczem w Ubuntu Studio, a także w lekkim Lubuntu. Audacious jest dostępny także na Windowsa.

Strona projektu: http://audacious-media-player.org/

Banshee

Projekt Banshee zadebiutował w 2005 roku i od początku jest związany ze środowiskiem Gnome. Pisany w C# z wykorzystaniem Mono. Wizualnie Bashee prezentuje się całkiem nieźle. Ładnie wyświetla okładki odtwarzanych albumów. Potrafi odtwarzać format ape, ale z listami cue już sobie nie radzi. Jest domyślnym odtwarzaczem audio w Linux Mint (z wyjątkiem edycji KDE na rzecz Amaroka). Obsługuje też serwisy Internetowe Last.fm czy Miro Guide. Dużym plusem dla niektórych osób może być obsługa iPoda oraz iPhone'a. Osobiście nie testowałem tej funkcjonalności.

Strona projektu: http://banshee.fm/

Bluemindo

Bardzo prosty odtwarzacz muzyki napisany w Pythonie (PyGTK). Ustawiamy folder źródłowy z muzyką i w zasadzie na tym koniec. Dostarczonych jest 5 trybów wyświetlania. Bluemindo doczekał się póki co dopiero wersji 0.3.
Strona projektu:http://bluemindo.codingteam.net/

Clementine

Teraz dla odmiany coś zdecydowanie bardziej rozbudowanego. Poza standardowym odtwarzaniem muzyki z dysku, Clementine oferuje mnóstwo pluginów do serwisów Internetowych typu Spotify, Last.fm, czy nawet dysku Googlowego lub Dropboxa. Clementine oferuje również możliwość zastąpienia PulseAudio np. ALSĄ. Dla fanów wizualizacji wideo, dodam że dołączonych jest spora lista efektów. Na Androidzie znajdziemy apkę umożliwiającą zdalną kontrolę nad Clementinem.
Clementine potrafi odtwarzać pliki ape oraz czyta listy cue, co w połączeniu z pozostałymi funkcjonalnościami tworzą z niego jeden z najlepszych odtwarzaczy muzyki na Linuxa.

Decibel Audio Player

Kolejny, bardzo prosty odtwarzacz. Mimo swej prostoty czyta większość popularnych formatów. Autorzy programu twierdzą, że jest on wyjątkowo lekki, na co zamieszczają wyniki własnych testów.
Strona projektu: http://decibel.silent-blade.org/

DeaDBeeF

Jest to program, który sprawia wrażenie bardzo prostego, o niewielkich możliwościach. Z pewnością DeaDBeeF nie powala wyglądem. Napisany w C, nie korzysta z gstreamera. Ma być lekki. Nadrabia za to możliwościami czysto muzycznymi. Dlatego jest ceniony przez fanów dobrego brzmienia. jest polecany na różnych forach audiofilskich, ponieważ czyta wiele formatów, w tym ape, a także radzi sobie z listami cue. Wspiera różne wyjścia dźwięku, w tym alsę, na którą jest domyślnie ustawiony. Posiada wbudowany equalizer oraz resampler.
Strona projektu: http://deadbeef.sourceforge.net/

Exaile

Exaile był początkowo wzorowany na Amaroku. Napisany w Pythonie z wykorzystaniem GTK+. Posiada stosunkowo prosty, aczkolwiek czytelny interfejs. Ma możliwość wyświetlania biblioteki nagrań wedle różnych kluczy - sortowanie po dacie albumu, gatunkach muzycznych, wykonawcach itp. Potrafi pobierać okładki z Internetu. Odtwarza pliki ape, ale nie czyta list cue.

Strona projektu: http://www.exaile.org/

Gmusicbrowser

Gmusicbrowser to program kameleon. Ma zdefiniowanych wiele gotowych widoków, ale szczególnie ciekawą opcją jest "Make it look like", która pozwala upodobnić układ okien programu do kilku innych popularnych odtwarzaczy audio. Wtyczki programu pozwalają na pobieranie tekstów piosenek oraz recenzji słuchanego albumu. Wbudowane filtry ułatwiają pracę z dużymi kolekcjami muzycznymi. Co ciekawe, do odtwarzania muzyki gmusicbrowser wykorzystuje mplayera. Całościowo gmusicbrowser wydaje się być całkiem sensownym programem. Pozytywnie mnie zaskoczył. Szkoda, że nie czyta list cue.
Strona projektu: http://gmusicbrowser.org/

Guayadeque

Guayadeque ma kilka unikatowych funkcji. Duże wrażenie robi wbudowana lista radiostacji z podziałem na gatunki. W wyświetlonej liście możemy przeczytać poza tytułem radiostacji jakość transmisji, aktualnie odtwarzany tytuł utworu, czy ilość osób słuchających. Kolejną ciekawą opcją jest możliwość zapisywania i wczytywania zapisanych układów okien w programie. Guayadeque to prawdziwy kombajn z bogatym wyborem ustawień. Radzi sobie zarówno z plikami ape, jak i listami cue. Ma możliwość wyboru serwera dźwięku. Jest jednym z nie wielu programów, w których funkcja pobierania tekstów piosenek działa "out of the box" bez konieczności dostosowywania czegokolwiek. Moim zdaniem Guayadeque to bardzo solidna pozycja dla osób bardziej wymagających. Z powodzeniem może konkurować z Amarokiem czy Clementine.

Jajuk

Program przy pierwszym uruchomieniu sugeruje, aby podać lokalizację naszych zbiorów audio, celem przeskanowania i zbudowania biblioteki. Interfejs składa się z wielu różnych widoków i okien, która można włączać i wyłączać. Istnieje możliwość wyświetlania naszej kolekcji posortowanej wedle kilku kategorii takich jak: wykonawca, gatunek muzyczny, rok wydania itp.
Jajuk posiada wiele funkcji, które nie działają z marszu. Okno Wikipedii nie wyświetla informacji, podobnie jest z pobieraniem napisów do piosenek. Większość radiostacji zdefiniowanych przez program jest głucha, a te które działają, łączą się około 30 sekund, przez co początkowo sądziłem, że wszystkie nie działają. W Guayadeque radiostacje po prostu działały. Użytkownik odnosił wrażenie, że uruchamia utwór z dysku, a nie zasób sieciowy.
Jakjuk oferuje około 20 skórek, które w większości są do siebie bardzo podobne.
Pewną ciekawostką jest wersja live napisana w javie, którą możemy sobie uruchomić na próbę bez instalacji programu: Wersja live.

Strona projektu: http://jajuk.info/

Juk

Bardzo, bardzo prosty programik napisany w Qt i rozwijany w ramach projektu KDE. Poza samym odtwarzaniem teoretycznie umie pobrać i uzupełnić taki na podstawie nazwy pliku oraz wyświetlić słowa piosenki. W przypadku moich plików ta sztuka nie powiodła się. Okładkę również musiałem wskazać ręcznie, aby program przypisał ją do albumu. Juk nie wspiera formatu ape oraz list cue. Prostota programu idzie w parze z niewielkim jego rozmiarem i zapotrzebowaniem na pamięć operacyjną.
Strona projektu: https://juk.kde.org/

jRiver

Jest to jedna z dwóch płatnych pozycji w moim przeglądzie odtwarzaczy audio. JRiver jest kombajnem multimedialnym cenionym głównie przez audiofili. Przeznaczony głównie dla osób posiadających zewnętrzne DACi, specjalizujący się w dostarczaniu jak najwyższej jakości dźwięku. Wersja Windowsowa wykorzystuje WASAPI do komunikacji z DACiem. Autorzy programu na swojej stronie powołują się na recenzje pism audiofilskich, próbując zbudować wokół programu klimat absolutnej perfekcji dźwięku. JRiver ma naprawdę duże możliwości, świetnie radzi sobie z playlistami i przeróżnymi formatami plików audio. Dobrze odczytuje zapisane okładki. Program dostępny jest również na Macach, a wersja Linuxowa jest w trakcie powstawania. Mimo to, jeśli chcemy się cieszyć perfekcyjnym brzemieniem, musimy zapłacić 35$. To dużo, biorąc pod uwagę, że obecna wersja jest nieco niestabilna i pozbawiona wielu funkcji. Finalna wersja ma kosztować 50$. Obecna wersja rozwojowa nie wspiera materiałów wideo, a czcionka użyta w programie pozostawia wiele do życzenia i nie bardzo można ją zmienić. Aktualną paczkę deb można pobrać ze strony forum. Znajdziemy tam także wykaz potrzebnych bibliotek, które należy zainstalować przed instalacją paczki. Program już w obecnej postaci jest bardzo rozbudowany. Możemy go testować przez 30 dni. Ukończona wersja jRiver ma szanse stać się numerem 1 wśród odtwarzaczy audio na Linuxie, aczkolwiek konieczność zapłaty 50$ z pewnością zniechęci wiele osób.

Strona projektu: http://www.jriver.com/

MusicTube

Nie jest to odtwarzacz audio w klasycznym znaczeniu. MusicTube to taki MiniTube dla materiałów audio. Stworzony przez tego samego programistę - Flavio Tordiniego. Tego programu nie sposób nie pokochać. Prosty, a zarazem taki funkcjonalny i przyjemny dla oka. Oferuje to, co najważniejsze. Ma dobre wyszukiwanie, przyjemną dla oka prezentację wyników, znajduje teksty piosenek. Na dole mamy do dyspozycji przycisk, który automatycznie wyszukuje wersje studyjne, koncertowe i remixy słuchanego utworu. Funkcjonalnie nieco przypomina Spotify, ale w wersji mini. Program jest płatny i dlatego (chyba właśnie z tego powodu) nie znajdziemy go w repo. Instalujemy z paczki deb, dostępnej na stronie projektu. Wersja demonstracyjna jest aktywna przez 20 dni. Koszt licencji to 9 Euro. Cena bardzo rozsądna. Nie znalazłem niestety informacji na temat tego czy licencja obejmuje tylko 1 stanowisko czy nie.
Strona projektu: http://flavio.tordini.org/musictube

Musique

Musique to kolejny, po MiniTube i MusicTube, program Flavio Tordiniego. Tym razem mamy do czynienia z odtwarzaczem materiałów audio znajdujących się lokalnie na naszym dysku. Musique, podobnie jak MiniTube, jest darmowy. Powyżej entuzjastycznie przedstawiłem płatny MusicTube. Czy Musique jest równie udany? Pierwsze wrażenia są podobne - prosty, ale bardzo przyjemny. Wygląda po prostu estetycznie, a interfejs jest intuicyjny. Przycisk info wyświetla dodatkowe informacje o odtwarzanym utworze. Musique dobrze sprawdzi się, gdy mamy dobrze otagowane zbiory. Nie jestem jednak do końca przekonany czy będzie równie użyteczny w przypadku bardzo, bardzo dużych kolekcji, składających się z setek czy tysięcy albumów. Nie dysponuję taką kolekcją i nie jestem w stanie tego ocenić. Najnowsza wersja programu zalecana na stronie (1.3) jest niedostępna w repo. Można ją zainstalować przez ppa:$ sudo add-apt-repository ppa:nilarimogard/webupd8 $ sudo apt-get update $ sudo apt-get install musiquePowyższe PPA zawiera także najnowsze wersje kilku innych odtwarzaczy audio. Musique w wersji 1.3 lepiej rozpoznaje wykonawców, albumy i znajduje lepiej okładki względem starszej wersji z repo.
Strona projektu: http://flavio.tordini.org/musique

Nightingale

Program, który na pewno trzeba zaliczyć do ciekawszych propozycji w świecie Linuxa. Dobry, przejrzysty wygląd z kilkoma skórkami do wyboru, ponad 400 gotowych do słuchania radiostacji, wyszukiwanie napisów - to duże atuty tego playera. Niestety nie ma wsparcia dla plików ape oraz list cue. Co gorsza, u mnie program wywalał się co kilka piosenek. Mimo wszystko moim zdaniem Nightingale jest godny przynajmniej przetestowania.
Strona projektu: http://getnightingale.com/

QMMP

Pamiętacie czasy Winampa? Kiedyś to był król muzyki. Każdy sylwester, każda impreza na jakiej się bywało, nie mogła obyć się bez Winampa. Qmmp jest taką linuxową wersją Winampa, napisaną w Qt. Program wspiera wiele formatów, w tym ape, obsługuje różne serwery dźwięku. Co ciekawe, można w nim stosować Winampowe skórki z Winampa w wersji 2.X. Jeśli więc czujecie jakiś sentyment do Winampa, to będzie odtwarzacz stworzony dla Was.
Strona projektu: http://qmmp.ylsoftware.com/

Quod Libet

Dosyć prosty odtwarzacz napisany w Pythonie, posiada kilka predefiniowanych widoków okien. Jest w stanie odczytać wiele formatów muzycznych plików, ale niestety listy cue już nie. Dosyć unikatową funkcją programu jest możliwość przeszukiwania zbiorów muzycznych z użyciem wyrażeń regularnych.
Strona projektu: https://code.google.com/p/quodlibet/

Rhythmbox

Rhythmbox to domyślny odtwarzacz dla środowiska GNOME. Jak na domyślny odtwarzacz środowiska Rhythmbox moim zdaniem trochę rozczarowuje. Owszem, ma kilka pożytecznych funkcji, w tym dobrze działające pobieranie tekstów piosenek, dzięki predefiniowanym kilku serwisom. Wygląd programu przypomina bardziej te najprostsze aplikacje, niż bogate w funkcje kombajny. Brakuje trochę kategorii, po których moglibyśmy sortować nasze zbiory. Lista gotowych radiostacji jest krótka, a niektóre nie działają. Rhythmbox obsługuje wiele formatów, ale jak zdecydowana większość, nie radzi sobie z listami cue.
Strona projektu: https://wiki.gnome.org/Apps/Rhythmbox

Spotify

Podobnie jak MusicTube nie jest typowym odtwarzaczem audio. Nie ma on możliwości odtwarzania plików muzycznych zlokalizowanych na naszym dysku czy nawet z zasobów sieciowych. To po prosu klient serwisu Spotify. Można go więc bezpośrednio porównać z MusicTubem. Pierwszą niezaprzeczalną zaletą Spotify jest fakt, iż jest darmowy. Co prawda jesteśmy zmuszeni do odsłuchiwania reklam, ale nie są one długie i pojawiają się co kilka utworów, co nie jest jakoś potwornie uciążliwe. Nie jestem osobą, która słucha muzyki długimi godzinami, więc jeśli w trakcie słuchania jednego albumu, wysłucham jednej, krótkiej reklamy, to nie odczuwam z tego powodu większego dyskomfortu. Szybki dostęp do ogromnych zasobów muzycznych jest bardzo wygodny. Spotify nie sprawdzi się natomiast w komputerach osób ceniących sobie wysoką jakość dźwięku. Darmowa wersja to transmisja w jakości 160 kb/s, a płatna wersja premium to 320. Trzeba jednak dodać, że te 320 jest maksymalną spotykaną jakością, a w praktyce nie wszystkie utwory są dostępne w tej jakości.
Strona projektu: https://support.spotify.com/pl/

Tomahawk

Zacznę od tego, że warto zainstalować nową wersję Tomahawka z oficjalnego PPA: ppa:tomahawk/ppa (wersja 0.8). Nowa wersja różni się znacząco względem wersji 0.1 z repo. Nowy interfejs, trochę stylowo kojarzy mi się z KDE 5, wygląda relewelacyjnie.
Tomahawk to jednak program, który budzi u mnie mieszane uczucia. Odnoszę wrażenie, że ma ogromny potencjał. Ma pluginy do podłączenia się pod ogromną ilość serwisów typu Spotify. Z drugiej strony aby podłączyć się do konta Spotify, należy posiadać konto premium. W wielu miejscach programu, wyświetlają nam się propozycję różnych utworów i albumów, jednakże nie są one dostępne do odtwarzania, co jest nieco denerwujące. W efekcie bowiem mamy program przeładowany ładnie zaprezentowaną treścią, która tak naprawdę nie jest dostępna. Dodatkową rysą na tym pięknie wyglądającym programie jest fakt braku wsparcia dla plików ape. Należy jednak pamiętać, że Tomahawk jest dopiero w wersji 0.8 i być może autorzy planują wprowadzić taką funkcjonalność w kolejnych wersjach. Tomahawk jest także dostępny w wersji beta na Androida.
Strona projektu: http://www.tomahawk-player.org/

XBMC

XBMC to zdecydowanie nie jest typowy program do odtwarzania muzyki. To mega kombajn multimedialny, domowe centrum rozrywki, w którym możemy oglądać zdjęcia, filmy, telewizję, a także słuchać muzyki. XBMC ma bardzo przyjemny wygląd i jest raczej dosyć intuicyjny. Przypomina jednak bardziej oddzielny system, tworzy własne środowisko, pracując domyślnie w trybie pełnoekranowym, aniżeli typowy program okienkowy. Z tego powodu XBMC nie jest idealnym wyborem dla kogoś, kto chce posłuchać muzyki w tle, wykonując inne czynności. Owszem, jest to możliwe, poprzez przejście w tryb okienkowy, ale taki styl pracy z XBMC jest jakby zaprzeczeniem jego natury i filozofii.
[img=XMBC]
XBMC należy pochwalić przynajmniej za dwie rzeczy. Po pierwsze ma bardzo rozbudowany system pluginów. Dzięki nim możemy stale rozbudowywać możliwości programu, a te są spore już po gołej instalacji. Możemy korzystać ze zdalnych serwerów, montować napędy przez NFS, szukać muzyki w internecie itd. XBMC obsługuje bardzo wiele formatów muzycznych i świetnie radzi sobie z listami cue. Z pewnością jego odmienna forma nie każdemu przypadnie do gustu, ale szczerze zachęcam by dać mu szansę i przetestować go an swoich zbiorach.
Strona projektu:

http://kodi.tv/

Xnoise

Bardzo prosty odtwarzacz audio. Przy starcie podajemy folder z plikami muzycznymi i tyle. U mnie program ma problem z prawidłowym wyświetlaniem w lewym panelu. Poszczególne wpisy nachodzą na siebie. Program posiada także tryb "kafelkowy", który przypomina mi nieco Musique. Wygląda on dużo lepiej od nieszczęsnego lewego panelu, aczkolwiek po wybraniu konkretnego albumu i tak jesteśmy przełączani do podstawowego trybu wyświetlania. Xnoise czyta większość popularnych formatów audio, ale listy cue już nie. Xnoise posiada wtyczkę do pobierania napisów z serwisu wikilyrics, ale w przypadku moich utworów niczego nie znajdowała.
Strona projektu: http://www.xnoise-media-player.com/

Podsumowanie

W przeglądzie celowo pominąłem niektóre znane mi programy. Przykładowo nie wspominałem o Miniroku, który wydaje się być nie rozwijany od 5 lat, a do MPD nie miałem źródeł, na których mógłbym go przetestować. Skupiłem się na tych dostępnych w repo oraz kilku ciekawych propozycjach spoza repo. Ciężko jest podsumować w kilku zdaniach tak dużą ilość aplikacji, które bardzo różnią się od siebie. Z pewnością wybór najbardziej pasującego nam programu zależy przede wszystkim od tego w jaki sposób słuchamy muzyki. Mnie w zupełności wystarcza Spotify. Za jego pomocą odsłuchuję nawet nagrania, które posiadam na oryginalnych krążkach CD. Jest to dla mnie dużo wygodniejsze, niż zmienianie płyt, a do tego zyskuję świetnie działający system wyświetlania tekstów piosenek. Na moim sprzęcie ciężko jest usłyszeć różnicę w jakości dźwięku między płytą CD, a nagraniem ze Spotify.

Mój przegląd programów do odtwarzania muzyki na Linuxie uświadomił mi jak wielki mamy wybór. Czasy, kiedy do dyspozycji mieliśmy kilka prostych programików, a Windowsowy Winamp robił wielkie wrażenie, dawno odeszły w niepamięć. Obecnie jesteśmy już na etapie, gdzie pojawiają się nawet komercyjne propozycje. I kto wie, być to właśnie JRiver w finalnej wersji zasługiwać będzie na miano numeru jeden linuxowych audio playerów. Póki co z pewnością warto bliżej przyjrzeć się bogatym w funkcje i wygodnym w użyciu programom Clementine i Guayadeque. W mojej ocenie są najbardziej kompletne i zadowolą wymagających użytkowników. Wyróżnienie należy się moim zdaniem także XBMC. Co prawda, gdy tworzyłem ten wpis, w ogóle nie myślałem o tym programie jak o odtwarzaczu audio. Wpis o XMBC dodałem jako ostatni i to wcale nie z powodu alfabetycznego układu. XBMC ma jednak tak ogromne możliwości, że byłoby niesprawiedliwością pozostawić go poza podium. Program wraz z nową wersją zienia nazwę na Kodi, ale tutaj użyłem starej, bo każdemu znany jest właśnie jako XBMC. 

linux oprogramowanie

Komentarze

0 nowych
GBM MODERATOR BLOGA  20 #1 13.11.2014 10:56

Rhytmbox FTW! :-)

  #2 13.11.2014 11:18

Na spotify można odtwarzać lokalne pliki, treba jakiegoś liba doinstalować tylko z repozytorium.

januszek   19 #3 13.11.2014 11:25

Morał z tego widzę taki, że programy na Linuxa istnieją po to aby je przeglądać. Czy są takie, bez których nie można się obejść? ;)

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  19 #4 13.11.2014 11:27

Piszesz
"...$ sudo add-apt-repository ppa:nilarimogard/webupd8
$ sudo apt-get update
$ sudo apt-get install musique..."

To napisz że tak to tylko działa na ubuntupochodnych, nie każdy użytkownik linuksa jest óbóntownikiem.
Na openSUSE, Fedorze, Archu itp sposób instalacji jest inny :)

oprych   13 #5 13.11.2014 11:28

Clementine to chyba jedyny program, który u mnie z linuxa przeniósł się na stałe do windowsa :P

Autor edytował komentarz.
dragonn   11 #6 13.11.2014 11:29

MPD nie ma w repo Minta? Dziwne

hind   2 #7 13.11.2014 11:29

O qmmp pierwszy raz czytam. Dla mnie to xmmp zawsze kojarzył mi się z klonem winampa.

  #8 13.11.2014 11:30

W zestawieniu tym brakuje bardzo dobrego odtwarzacza MOC - music on console :)

  #9 13.11.2014 11:32

Audacious obsługuje skórki Winampa 2.x (z tekst się tego nie dowiemy). Do pełni szczęścia brakuje mi mojego ulubionego MOC (http://moc.daper.net/) – ascetyczny, konsolowy, ale działa i nie obciąża systemu. Na imprezach niezastąpiony, bo mało jest odważnych, którzy próbują w nim grzebać. ;)

kaisuj   11 #10 13.11.2014 11:33

@hind: xmmp to w zasadzie przepisany winamp. Ale projekt upadł wiele lat temu. Powstawały nawet jakieś forki xmmp, ale i one nie są już rozwijane.

@dragonn: Nie chodzi o to, że nie MPD w repo, tylko nie miałem dostępnego serwera z muzyką, pod którego bym się mógł podpiąć.

@Pangrys: słuszna uwaga.

Juche   5 #11 13.11.2014 11:39

A MPD + klienty tegoż to dzie?! Hę?

moh3r   11 #12 13.11.2014 11:39

W PulseAudio można skonfigurować zarówno rozdzielczość jak i częstotliwość próbkowania (a nawet algorytmy resamplingu), więc dyskredytowanie go z powodu domyślnych ustawień jest krzywdzące.

Co do odtwarzaczy dla "audiofilów" to jak zwykle jest to ściema i żerowanie na naiwniakach.

Autor edytował komentarz.
  #13 13.11.2014 11:44

Prawdę mówiąc, poza Audaciousem i QMMP, zadziwia mnie tendencja do tworzenia odtwarzaczy muzyki, których okno zajmuje całą lub prawie całą szerokość ekranu. Przecież to są programy, na które nikt nie patrzy non-stop.

Ja wolę wersje minimalistyczne, gdzie główne okienko ma tylko przyciski sterowania odtwarzaniem, a dodatkowe okno wyświetla listę odtwarzania (która potrzebna jest tylko czasem). Po co mi wielkie okno wyświetlające domyślnie wizualizacje, spektrum, okładki, teksty piosenek i całą bibliotekę utworów? Te rzeczy powinny być włączane na żądanie.

dragonn   11 #14 13.11.2014 11:47

@kaisuj: Eee? Chyba nie rozumiesz działania mpd, przecież ono może działac lokalnie, na swoim kompie man odpalony daemon mpd w tle i sonata jako klient i wszystko działa, bez jakiegoś zewnętrznego serwera

  #15 13.11.2014 11:50

XBMC chyba nie można rozpatrywać jako odtwarzacz muzyki, czy też mega kombajn, tylko kiosk dla Media Center. Raczej nie pasuje do tej listy lub brakuje na niej odtwarzaczy terminalowych. Dla mnie najważniejszy aspekt w audio linuksowym, to omijanie PulseAudio jak ognia. Mega wygodne, niestety jakość dźwięku bardzo traci.

kijek   6 #16 13.11.2014 11:54

Wpis leci do ulubionych za The Endless River :D

kaisuj   11 #17 13.11.2014 11:55

@dragonn: Wygląda na to, że faktycznie nie rozumiałem. Ale właśnie dzięki taki wpisom ciągle się rozwijam i dowiaduję nowych rzeczy.

@moh3r: Jak już wspominałem, nie mam na tyle dobrego sprzętu, aby przetestować wszystkie ustawienia, a swoją więdzę czerpałem między innymi z tego forum: http://www.head-fi.org/t/700447/guide-newb-guide-to-bit-perfect-linux-audio Wyszedłem z założenia, że ludzie, którzy są maniakami dźwięku wysokiej jakości wiedzą lepiej ode mnie. Swoją drogą są nawet dystrybucje audiofilskie, np. http://www.ap-linux.com/ - przerobiony debianowy mint.

Ubbaa   6 #18 13.11.2014 12:05

@kaisuj: Fajny wpis.

Warto wspomnieć XMMS i XMMS2 (jako notce historycznej), które w czasach Winamap były świetnymi jego klonami. Pod XMMS było tyle pluginów do otwarzania formatów co pod Winampem (mod, s3m, scx). Pluginy do wizualizacji działały znacznie szybciej i pod AfterStepem możliwe było ustawienie pluginu jako tła puliptu. Co w ówczesnych czasach robiło niesamowite wrażenie. Zresztą XMMS2 ma jakiegoś newsa z przed 2 lat, czyli dogorywa .....

Ooo a tego qmmp to nie znam :)

Autor edytował komentarz.
qbaz   12 #19 13.11.2014 12:09

@kaisuj: Umówmy się że dźwięk naprawdę wysokiej jakości na kompie to tylko "gadanina".

moh3r   11 #20 13.11.2014 12:16

@kaisuj: Środowisko audiofilskie to 99% autosugestii i 1% rzeczywistej różnicy.

Ten tutorial to po prostu ominięcie programowego miksera (w danym momencie tylko jedna aplikacja ma dostęp do karty dźwiękowej). Dystrybucja wygląda ciekawiej, jądro zapewniające niskie i stałe opóźnienia, priorytet dla audio - ale jaki jest rzeczywisty efekt nie wiadomo. Strona wydaje się uboga w jakiekolwiek informacje poza pustymi hasłami (źródeł nie chce mi się przeglądać).

jmmzon   9 #21 13.11.2014 12:16

Do QMMP istnieje plugin, dzięki czemu może mieć wygląd zbliżony do Audacious w wersji GTK: http://postimg.org/image/drsm5nfh1/

moh3r   11 #22 13.11.2014 12:18

@qbaz: Jeśli komputer jest tylko transportem to można mówić o wysokiej jakości. Oczywiście trzeba do tego odpowiedni sprzęt.

Xanthia   11 #23 13.11.2014 12:28

Ja używam Clementine. Szkoda, że nie ma do niego pluginu odtwarzającego SIDy a odtwarzanie MODów czy XMów woła o pomstę do nieba. Niby się odtwarzają, ale w nie tak jak powinny, w tle słychać trzaski i zakłócenia.

Nie mogłam znaleźć czy do kompa z tą audiofilską dystrybucją trzeba specjalnych kabli za kilka tysięcy i podstawek tłumiących wibracje, poza tym jest darmowy, więc to ściema :)

qbaz   12 #24 13.11.2014 12:30

@moh3r: Ok, ale w 90% przypadków, dźwięk codziennego użytku to integra Realteka, więc... ;)
Pozdrawiam

kaisuj   11 #25 13.11.2014 12:33

@Xanthia: Audiofile potrafią nawet zmienić w swoim domu okablowanie elektryczne. A są tacy, co słuchają muzyki z głośnika telefonu i są przeszczęśliwi.

  #26 13.11.2014 12:35

@kijek: No właśnie, czyli nie tylko ja to zauważyłem xd

AntyHaker   18 #27 13.11.2014 12:44

Tylko Spotify :D

kijek   6 #28 13.11.2014 12:49

Są i tacy, co folię z kondensatorów zdejmują. Oczywiście dopiero po wymianie kondensatorów na wyjściu DAC na te z wosku pszczelego i papieru, po 500$ sztuka :)

dragonn   11 #29 13.11.2014 12:57

@kaisuj: MPD ma dużo zalet w przeciwieństwie do innych odtwarzaczy:
- jest bardzo lekki jako iż nie wymaga działania gui podczas odtwarzania, ja klienta odpalam tylko jak zmieniam listę odtwarzania a sterowanie mam bezpośrednio zmapowane pod przyciski na klawiaturze.

- można bez problemu używać zamienię różnych klientów a nawet paru jednocześnie, bez problemu da się zrobić zdalnie sterowania, jest nawet parę apk na Androida

Z wada na pewno jest znacznie trudniejsza konfiguracja wstępna

  #30 13.11.2014 13:12

Najlepszy jest deadbeef bo to taki Foobar na Linuxa. Ale tak czy inaczej prawdziwej muzyki w naprawde dobrej jakosci (format FLAC) na Linuxie sluchac sie nie da bo wszystko sie rwie i zacina. Problem znany od kilku lat i dalej nie poprawiony.

GioWDS   14 #31 13.11.2014 13:15

Spotify umożliwia odtwarzanie muzyki z dysku :)
Dodatkowo masz screeny ze starej wersji - nowa ma inny interface.

dsp32bit   6 #32 13.11.2014 13:24

az mnie dziwi ze nie skonwertowales sobie ape&cue lub flac&cue na flac.
Jest tyle skryptow pod konsole ze jedna nocka i bedzie czysto i klarownie z cala muza :)

zmyslowasowa   6 #33 13.11.2014 13:39

a co z VLC?

moh3r   11 #34 13.11.2014 13:39

@pyta3 (niezalogowany): Potwierdzam, jak odpaliłem FLAC na linuksie to porwały mi się spodnie i przyciąłem sobie... rozporkiem.

Kolejny, który wierzy w audiofilską moc foobara (którego autor sam twierdzi, że foobar nie brzmi lepiej od innych odtwarzaczy).

entat   6 #35 13.11.2014 13:41

MOC - też mi go brakuje w opisie. Jedyny odtwarzacz, z którego korzystam na Linuksie.

kaisuj   11 #36 13.11.2014 14:10

@GioWDS: A to mnie zaskoczyłeś, bo specjalnie instalowałem wczoraj na drugim kompie Spotify przez dopisanie paczki do /etc/apt/sources.list, zgodnie z instrukcją na stronie. A Ty z czego instalowałeś u siebie Spotify, że masz nowszą wersję? I jaki jest numer Twojej wersji? Ja robiłem zrzuty z wersji 0.9.4.183.
Co do odtwarzania z dysku, to z najbardziej popularnych formatów czyta tylko mp3. Chyba, że są jakieś pluginy, które to zmieniają. Szczerze mówiąc nie zagłębiałem się tak bardzo w szczegóły.
@zmyslowasowa: Jak zaznaczyłem w tekście, w ogóle nie brałem pod uwagę odtwarzaczy wideo.

Autor edytował komentarz.
pwdraiser   2 #37 13.11.2014 14:34

Mopidy (kompatibilny z MPD) jako serwer, w backendzie obsługuje Spotify premium + oczywiście wszelkiej maści pliki lokalne, wreszcie jako klient - Sonata. Bardzo minimalistyczne rozwiązanie, żałuję tylko, że nie znalazłem żadnego klienta MPD obsługującego skórki WinAmpa 2.x ;)

Autor edytował komentarz.
  #38 13.11.2014 14:35

Brakuje VLC, którego zresztą polecam.

  #39 13.11.2014 14:51

Wart uwagi jest też Deepin Music. Nie wiem, czy to czasem nie jakiś klon, ale świetny w każdym razie. Prosty, działa, ma płynne przejścia, pobieranie okładek i tekstów piosenek, a nawet funkcje karaoke. Używałem przez jakiś czas i nie zawiódł mnie ani razu.

  #40 13.11.2014 15:06

Zabrakło jeszcze kilku słów więcej o DeaDBeeF, który ma raczej rzadką funkcję odtwarzania plików z archiwów. Oprócz tego jego prosty interfejs można niemal całkiem w prosty klikalny sposób przebudować i dopasować do własnych upodobań, wystarczy kliknąć w menu widok> tryb projektowania. Ten z pozoru prosty odtwarzacz ma jeszcze parę innych ciekawych funkcji jak zgrywanie płyt, konwertowanie utworów, odtwarzanie audio z formatów video takich jak mp4, czy tworzenie własnych komend kontekstowych w oparciu o shella. Dodatkową zaletą jest dość pokaźny zbiór wtyczek dostępnych dla programu. DeaDBeeF zdaje się być inspirowany znanym i cenionym odtwarzaczem foobar2000 dostępnym na platformę Microsoftu.

kwpolska   6 #41 13.11.2014 16:04

VLC ftw. Kombajn do wszystkiego, z prostym interfejsem.

sgj   11 #42 13.11.2014 16:20

@@kaisuj: "xmmp to w zasadzie przepisany winamp. Ale projekt upadł wiele lat temu. Powstawały nawet jakieś forki xmmp, ale i one nie są już rozwijane. "

A podałes we wpisie Audacious... który jest forkiem BMP, który z kolei jest forkiem XMMS(XMMS nie żadne XMPP). Zresztą o tym że pochodzi od XMMS jest nawet oficjalne info na stronie projektu.

WolfX   13 #43 13.11.2014 16:49

@moh3r: Nie rozumiem, gdzie jest problem, właśnie odpaliłem sobie parę flaczków na mincie. Pod audaciousem i totemem dźwięk czyściutki

moh3r   11 #44 13.11.2014 16:52

@WolfX: https://pl.wikipedia.org/wiki/Ironia - polecam się zapoznać.

sr57be45   5 #45 13.11.2014 17:03

@sgj: tak xmms oraz foobar ;) nigdy innych nie używałem , no może exaile pamiętam.

Może nie odtwarzacz ale odbiornik "screamer"(Linux/Windows) słucha i nagrywa internetowe stacje muzyczne .

aa.bb   7 #46 13.11.2014 17:18

gmusicbrowser okazał się najbliższy do foobara i uważam że to najlepsza alternatywa. na stacjonarnym komputerze foobar jest jednym z niewielu programów które trzymają mnie przy windowsie.(na laptopie od lat xubuntu) ciekawy jest też clementine, jednak brakuje mu paru rzeczy. fajny wpis, ale mógłby być trochę bardziej rozwinięty... na przykład mile widziana była by tabela z zestawieniem

Autor edytował komentarz.
kaisuj   11 #47 13.11.2014 18:09

@sgj: Jestem tego świadom. No niestety w takim wpisie przeglądowym nie można napisać wszystkiego. Każdy może znaleźć multum informacji, których nie podałem. Celem wpisu było pokazanie, a być może dla niektórych odkrycie, wielu programów tego typu, a nie dokładne ich opisywanie i testowanie. Aby dokładnie zapoznać się z każdym z tych programów i dokładnie je opisać, musiałbym poświęcić temu wiele miesięcy.

  #48 13.11.2014 18:39

sudo apt-get install foobar2000... ups... czyżby na Linuksa nie było foobara2000? Nie możliwe! Najlepszy odtwarzacz muzyki nie jest dostępny na najlepszy system operacyjny jakim podobno jest Linux? A jednak, niewiarygodne ale prawdziwe! I daje do myślenia... może ten Linux wcale nie jest najlepszy? Może ten Linux nie nadaje się do słuchania muzyki? Może ten Linux nie nadaje się do niczego? Tak! Dotarliśmy do sedna problemu! Linux nie nadaje się do niczego. Ten system pseudooperacyjny ciągle się wiesza, ciągle coś na nim nie działa, a jak działa to niestabilnie. Więc po co wydawać foobara2000 na takie dziadostwo? Po co tworzyć MS Office, Photoshop, AutoCad na takie dziadostwo? Ludzie, zrozumcie wreszcie że ten Wasz Linux to badziewie jakich mało. Czy warto się męczyć dla 300 zł oszczędzonych na kupnie porządnego Windowsa? Windows oferuje wszystko, jest na niego foobar, MS Office, Photoshop, AutoCad, są gry. Na Windowsie można pracować i bawić się. Do tego mamy rewolucyjny, nowoczesny, interfejs użytkownika w postaci wstążki i kafelków. Czy 300 zł jest warte tkwienia w komputerowej epoce kamienia łupanego? Polecam używanie oryginalnego systemu MS Windows 8.1, najlepiej w wersji Pro i do tego pakiet MS Office 2013. To idealne połączenie.

GioWDS   14 #49 13.11.2014 18:58

@kaisuj ja mam wersję 0.9.11.27.g2b1a638c - UI w stylu Metro :P
FLAC na pewno nie odtwarza - sprawdzałem właśnie specjalnie dla Ciebie :)

Color Mint   9 #50 13.11.2014 19:02

Wyrazy podziwu za przegląd i opisanie tak pokaźniej listy odtwarzaczy.

lunareth   4 #51 13.11.2014 20:02

Dla mnie tylko istnieje Deadbeef, jedyny godny klon foobara z własnymi kodekami :D

moh3r   11 #52 13.11.2014 20:23

@lunareth: Jakimi własnymi kodekami? Z tego co widzę, korzysta z gotowych bibliotek (libmad, libvorbis, ffmpeg itd.).

__Tux__   13 #53 13.11.2014 20:42

@januszek: konsola? :D

J3rzU   4 #54 13.11.2014 20:58

A np. MOC??? :( to mój główny program :)

kaisuj   11 #55 13.11.2014 21:22

@GioWDS: A skąd wziąłeś taką wersję? Z jakiegoś PPA?

sokoleokopr   8 #56 13.11.2014 21:53

Na linuksie najlepszy Foobar w wine - dobry i zero problemów.

  #57 13.11.2014 22:43

A ja zasugeruje jeszcze rozejrzenie sie po programach konsolowych, w koncu Linuks to nie tylko X-y. Np. cmus jest imho warty wspomnienia - pod wzgledem funkcjonalnosci pokonuje wiele z wymienionych na tej liscie odtwarzaczy.

Luki_2   8 #58 13.11.2014 22:53

@kaisuj cel osiągnąłeś, właśnie dowiedziałem się o wielu programach audio na Linuksa. Nigdy specjalnie mnie to nie ciekawiło, ale zauważyłem Twój wpis i coś nowego poznałem :-)

lunareth   4 #59 13.11.2014 23:57

@moh3r: ale nie trzeba do niego nic doinstalowywac :) tak jakby mial wbudowane.

tomms   7 #60 14.11.2014 05:58

Fajny ten DeadBeef, dzięki.

  #61 14.11.2014 09:49

@qbaz: umówmy się, że dzisiejsza muzyka nie jest tworzona z myślą o audiofilach tylko o ludziach, którzy słuchają muzyki z komputera albo wręcz z telefonu. Jak ktoś ma jakiś sensowny keyboard i próbował nagrać własne kompozycje, to wie, o czym piszę. Zgrywasz swój materiał na wypasionych słuchawkach i jest po prostu odlot. Wrzucasz to samo na swoje wypasione kolumny HiFi i... jest szok mieszany z rozczarowaniem. Bardzo ciekawe jest to, że kolumny HiFi do odsłuchu muzyki przy nagrywaniu nie nadają się wcale. Jak to jest, że muzyka komercyjna nagrywana jest tak, że brzmi znośnie na wszystkim? To jest właśnie największa sztuka! Jednym ze stosowanych tricków jest wysoka kompresja dźwięku - widziałem wykresy remasterowanych albumów i okazuje się, że kompresja z roku na rok jest większa.Wniosek: Muza komercyjna jest tworzona dla mas, które z definicji będą tego słuchać na "masowym" sprzęcie... i już samo to jest chichotem z audiofilów.

  #62 14.11.2014 09:57

@moh3r: Myślę, że masz sporo racji, ale... jesteśmy tylko ludźmi i tworzenie takiej autosugestii ma wielkie znaczenie. Można pić szampana z plastikowego kubka albo z kieliszka o wysokiej nóżce. Zdecydowana większość z nas wybierze to drugie i nawet będzie czuła różnicę. Coś podobnego jest w gramofonie. Już samo nałożenie wielkiej czarnej płyty na talerz jest jak wyciągnięcie kryształowego zestawu do szampana. Uwielbiam mój gramofon i rzeczywiście brzmi trochę inaczej niż CD - mimo wszystko uważam, że winyl kręcący się na talerzu odgrywa gigantyczną rolę.
Ten temat mocno mnie fascynuje. Mam nawet taką teorię, że wiele rzeczy brzmi dla nas lepiej właśnie dlatego, że z punktu widzenia High Fidelity brzmi gorzej. Nie zdarzyło się Wam, że wkładacie ulubioną płytę do nowego sprzętu o super parametrach itd... i nagle słyszycie, że brzmi gorzej?

jaskmar   7 #63 14.11.2014 10:36

Testowałem kilka z nich, Audacious zdecydowanie powala konkurencję. Zdecydowanie najmniej zasobożerny (przynajmniej w wersji GTK), a odtwarza wszystko, łącznie ze strumieniami z internetu. Taka moja opinia...

qbaz   12 #64 14.11.2014 11:53

@Anonim (niezalogowany): Nie bardzo rozumiem dlaczego porównujesz "obróbkę" robioną chałupniczo na słuchawkach i zwykłym PC do materiału nagranego i obrabianego w przyzwoitym studio? To zupełnie inna bajka i wcale się nie dziwię, że coś Ci "nie gada". Trochę się w swoim życiu zajmowałem robieniem muzyki, więc wiem jak wygląda różnica, a ta, uwierz mi, jest ogromna.
A niżej kila pytań do Ciebie:
Co to jest dla Ciebie muzyka komercyjna? Czy to taka która została wydana na płycie CD, czy taki, przykładowo sezonowy hit z MTV i podawany w każdym radio, aż do odruchu wymiotnego? Kto to jest dla Ciebie audiofil? Po co "audiofilom" AŻ TAK dobry sprzęt? Który audiofil słucha przebojów "lata z radiem" lub jak to nazwałeś muzyki dla mas?
Pozdrawiam

moh3r   11 #65 14.11.2014 12:10

@B00 (niezalogowany): "Mistycyzmu" lepiej nie mieszać do audio, ale zgodzę się, że najważniejsza jest przyjemność jaką czerpiemy z odsłuchu. Dyskusja jednak była o programach do odtwarzania, które prawie niczym się od siebie nie różnią w kwestii dekodowania i przesłania strumienia do karty dźwiękowej. Dochodzi do tego kwestia niskiej jakości kart dźwiękowych i głośników/słuchawek.

@Anonim (niezalogowany): Nie wiem czy kiedykolwiek muzyka była tworzona z myślą o "audiofilach" (kimkolwiek by oni nie byli, bo definicja jest dosyć nieprecyzyjna).

  #66 14.11.2014 13:12

Amarok - nazwa programu pochodzi od tytułu albumu Mike'a Oldfield'a "Amaroq".
Aqualung - czy ta nazwa pochodzi od czwartego albumu studyjnego angielskiego zespołu Jethro Tull wydanego w 1971 roku?

eimi REDAKCJA  17 #67 14.11.2014 13:42

@Anonim (niezalogowany): nie wiem co to jest "muzyka dzisiejsza" - ale jeśli weźmiesz popularne utwory, np. mojego ulubionego Justina Timberlake'a (np. https://www.youtube.com/watch?v=07FYdnEawAQ) czy Rihanny (https://www.youtube.com/watch?v=ehcVomMexkY), to przepaść między słuchaniem tego na dobrym zestawie audio, a głośniczkach laptopa czy TV jest ogromna, nawet dla mojego drewnianego ucha. Powyższe utwory nie brzmią wcale znośnie na wszystkim.

Jest wręcz przeciwnie, jako że moja żona też b. lubi Timberlake'a i jego falsetowy wokal, muszę wymienić głośniki w aucie na lepsze - bo na tym co mam nie da się go słuchać.

Xanthia   11 #68 14.11.2014 14:29

@Marek Stawecki (niezalogowany)

http://i.imgur.com/GP3N1sq.png - Tak wygląda Foobar2000 odpalony na Wine w KDE, działa bez problemu :)

Do Twojego ataku na Linuksa nie będę się odnosić, bo wyraźnie niczego nie rozumiesz. I zdziwiłbyś się ile programów z Windowsa działa poprawnie pod Wine.

  #69 14.11.2014 14:30

Błąd: "Gmusicbrowser to program kameleon. Ma zdefiniowanych wiele gotowych widokóo".

kaisuj   11 #70 14.11.2014 14:55

@humanonly (niezalogowany): Dziękuję. Literówka poprawiona.

GioWDS   14 #71 14.11.2014 15:02

@kaisuj z oficjalnego repozytorium Spotify :)

  #72 16.11.2014 00:01

@Marek Stawecki (niezalogowany): Na Windowsa jest foobar2000? – Tak.
Czy foobar2000 jest wbudowany w Windows? – Nie.
Czy foobar2000 został stworzony przez twórców Windowsa? – Nie.
Czy na windowsie nie ma odtwarzacza muzyki? – Jest.
Czy foobar2000 powstał „wczoraj”? – Nie
Skoro Windows ma odtwarzacz muzyki i jest taki wspaniały jak sam Windows to po co foobar2000? Czemu wiele lat temu ktoś stworzył „zupełnie zbędny” odtwarzacz? A może te Windows nie był jednak na tyle dobry by dało się na nim słuchać czegokolwiek poza upierdliwymi dźwiękami systemowymi? Może ktoś chciał sobie umilić tą torturę pracy przyjemnym brzmieniem bez potrzeby angażowania dodatkowego sprzętu? To daje troszkę do myślenia, a jeśli ktoś pamięta wcześniejsze niż 8.1 wydania Windows, ba nawet wcześniejsze niż 7, czy Vista to powinien kojarzyć ile to zachodu kosztowało doprowadzenie komputera do stanu gdy potrafił choć w połowie wykorzystać możliwości karty dźwiękowej. Czemu do prostych czynności trzeba było angażować zaawansowane programy jak SAM Broadcaster dla przykładu, gdy cel w prosty sposób można było osiągnąć AOB na Linuksie?
Do tej pory posiadam wszystkie oryginalne wersje systemu Windows począwszy od Windows 95, a skończywszy na Windows XP. Mój ostatni system z tej rodziny, a była nim Vista, pozostawił jedynie przytartą naklejkę na obudowie, a cały system wraz z partycja, na której się znajdowała instalka, poleciał w zapomnienie niespełna 4 miesiące po zakupie.
Na co dzień borykam się z przykrymi skutkami używania w firmie tego jak określiłeś „porządnego” systemu i jedyne co porządne przychodzi mi na myśl to problemy.
Ja w odróżnieniu od ciebie nie wychodzę z misją nawracania świata na jedyny słuszny system i nie wysyłam żadnych krucjat przeciw wszystkiemu co złe bo inne. Otwarcie uważam, że każdy może używać czego mu się tylko zachce i nie ma w tym nic złego dopóki tym nie krzywdzi innych. Jak to mówią każdy ma swoje kredki i niech się nimi bawi.
Pozdrawiam.

fffatman   9 #73 16.11.2014 01:05

Plejerów na linuksa, jak i innego oprogramowania na linuksa, rodzajów są dwa, co działają (jak Audacious) i co trzeba konfigurować (jak MPD czy programy Tordiniego), a i tak nigdy nie działają.

WolfX   13 #74 16.11.2014 16:20

@Marek Stawecki (niezalogowany): Nazirku, mamusia każe ci iść spać i przestać pleść głupoty na internetach!

Na poważnie, po cholerę mi wiecznie zawirusowany, wieszający się windows, skoro przy odrobinie chęci, mam porządny, świetnie działający system, wymagający tylko zmiany niektórych przyzwyczajeń i paru wędróweczek do googli?

btw. jeżeli ktoś ma takie niesamowite, niewyobrażalne pragnienie na foobara na linuxie to bardzo dobrze działa pod wine (nie używam, mam audaciousa, odpaliłem raz z winzgrozowego program files i działał świetnie)

Autor edytował komentarz.
WolfX   13 #75 16.11.2014 16:26

@Xanthia: Coś ty zrobiła temu KDE? :P

WolfX   13 #76 16.11.2014 16:28

@aa.bb: świetnie działa pod wine, wystarczy dać mu (wine) jakąś windowsową skórkę .theme, żeby można było na niego patrzeć i naprawdę fajnie śmiga.

aa.bb   7 #77 16.11.2014 18:42

@WolfX: właśnie zaraz po napisaniu swojego komentarza zabralem sie za szukanie na ten temat info. da się i to całkiem nieźle, tutaj jak pominąć mikser wine http://www.head-fi.org/t/679933/foobar2000-on-linux-how-to-bypass-wine-audio-stack . trochę nie lubię tak trefnie puszczać programów na linuxie, ale widocznie będę zmuszony.

Xanthia   11 #78 16.11.2014 19:19

@WolfX: Zunifikowałam wygląd do KDE i GTK do Elementary ;) A Wine ma Lunę.

Autor edytował komentarz.
kaisuj   11 #79 16.11.2014 20:58

@Marek Stawecki (niezalogowany): Foobar wcale nie jest najlepszym programem do odtwarzania muzyki. Ma swoje plusy, nie jest zły, ale na nim świat się nie kończy. Poza tym skoro jesteś takim funboyem Windowsa i dostajesz spazmów na widok Linuxa, to po co w ogóle czytasz wpisy poświęcone tej tematyce? A jak już coś piszesz i przedstawisz wywrotowe opinie to uzasadnij je. Czy miałeś okazję skorzystać z wymienionych we wpisie programów? Pewnie nie, bo gdybyś miał, to byś nie pisał takich głupot.

Z00   3 #80 16.11.2014 21:12

U mnie po paru potyczkach na razie Banshee, ale niestety lubi się przyciąć lub kompletnie wyłożyć. Skoro tak chwalicie, to spróbuję Audaciousa.

  #81 18.11.2014 15:30

Warto wspomnieć o programie Audacity.
Dobrze jest go mieć ucząc się języków obcych.

kilgour   8 #82 20.11.2014 10:57

@ kaisuj

"Trzynastka" to Twoja szczęśliwa liczba? Bardzo dobry przegląd, brawo!

kaisuj   11 #83 20.11.2014 11:13

@kilgour: W szkole często miałem 13-ty numer na liście, który wcale nie wydawał mi się pechowy, ale czy 13-tka jest szczęśliwa? Nie wiem. Nie jestem przesądny. Nad postem pracowałem wiele dni i jakoś tak wyszło, że skończyłem akurat 13-tego:) Nawet nie zwróciłem na to uwagi.

kamil_w   11 #84 22.11.2014 08:48

Swego czasu próbowałem znaleźć linuksową alternatywę dla Winampa, ale mi się to nie udało.
1. Obsługa tagu "wykonawca albumu",
2. Filtrowanie biblioteki po różnych tagach z wykorzystaniem funkchi logicznych,
3. Normalizacja poziomu głośności na podstawie całej kolekcji utworów,
itp itd

I tak od dłuższego czasu:
W domu Windows
W pracy Linux

I ciężko mi to zmienić.

  #85 02.03.2015 09:34

Jaki odtwarzacz dla linuxa posiada efekty dźwięku, jak na przykład "sala koncertowa" z Androida??

  #86 09.01.2016 07:44

@Marek Stawecki (niezalogowany): Wiem że post stary ale odpowiem ci krótko. Żaden z nas linuksowców nie lubi być szpiegowany.