Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wiedza pochodzi z Internetu — uczymy się z wideo tutoriali

Internet jest moim zdaniem największym wynalazkiem człowieka od czasu wynalezienia druku. Przed wynalezieniem druku wiedza była przekazywana przede wszystkim ustnie. Wszelakie mądrości spisane w ówczesnych książkach były praktycznie niedostępne dla ogółu społeczeństwa. Oczywiście panował powszechny analfabetyzm, ale po części było to związane z brakiem dostępu do książek, co jednocześnie implikowało brak systemu oświaty. Księgi powielane były przez mnichów, co zajmowało niewyobrażalną masę czasu. Pojedynczy egzemplarz książki był niezwykle drogi. Druk był wynalazkiem rewolucyjnym, przede wszystkim z cywilizacyjnego i społecznego punktu widzenia, a nie jako wynalazek techniczny. Książki początkowo nadal były drogie i stosunkowo słabo dostępne, ale można powiedzieć, że poczyniono krok milowy w ułatwieniu dostępu do wiedzy i informacji. Druk bowiem nie tylko ułatwił, przyspieszył i niesamowicie obniżył koszt powielania książek. Druk zapoczątkował prasę - pierwsze medium masowego przekazu informacji. Przed pojawieniem się prasy informacja o tym co zaszło za granicą docierała często po wielu miesiącach.

Konsekwencje powstania Internetu będzie można lepiej ocenić za kilka dekad, patrząc na to z większej perspektywy zwłaszcza, że w Polsce powszechny Internet mamy zaledwie od dekady albo nie wiele dłużej. Wiele zjawisk społecznych, w tym nawet pojawienie się takich blogów jak ten na DP, jest sprawą zupełnie świeżą, przez co nasze dzisiejsze spojrzenie na Internet może być nieco nieobiektywne. Niemniej jednak już teraz możemy próbować oceniać społeczne i cywilizacyjne skutki powstania Internetu. Obecnie Internet jest dla nas czymś absolutnie naturalnym. A przecież 15-20 lat temu tylko nieliczni mieli w Polsce dostęp do sieci. Jak zmieniło się nasze codzienne życie dzięki Internetowi? To temat na oddzielny wpis, dlatego teraz skupię się jedynie na aspekcie edukacyjnym.

Podobnie jak wynalazek druku, Internet ułatwił dostęp do informacji, ale w jeszcze większym stopniu. Mamy wszechwiedzące Google, mamy Wikipedię - symbol skarbnicy wiedzy w internetowym świecie. Są to serwisy, które dostarczają nam odpowiedzi na nurtujące nas pytania od ręki, bez wstawiania z kanapy, czy o zgrozo konieczności wycieczki do biblioteki miejskiej. Mamy komputerowe słowniki, a nawet tłumaczy, którzy nie tylko całkiem sensownie przekładają całe strony tekstu czy całe witryny Internetowe, ale nawet potrafią nam to przeczytać. Tradycyjne encyklopedie i słowniki poszły w odstawkę. Mamy portale, które prześcigają się w serwowaniu nam najświeższych nowinek i to nie tylko tych politycznych czy kryminalnych, ale także ze specjalistycznych dziedzin wiedzy. W latach 90-tych na polskim rynku było całkiem sporo czasopism komputerowych. Obecnie ostało się kilka. Cóż, można zaryzykować tezę, że DobreProgramy i inne pokrewne portale zabiły te czasopisma. W czasach Internetu jesteśmy nastawieni na codzienną dawkę informacji i nie mamy ochoty czekać miesiąca czy nawet tygodnia na pojawienie się gazety, która podam nam przestarzałe informacje i to jeszcze bez możliwości wyszukiwania, komentowania itp. Wiele gazet aby przetrwać ucieka do Internetu. W Polsce to zjawisko nie jest może jeszcze tak powszechne, choć co raz więcej znanych tytułów jest dostępna w wersji cyfrowej, ale za oceanem digitalizacja prasy stała się faktem. Niedługo w amerykańskich filmach nie będziemy już widzieć ulicznych słupków z prasą, tylko Johna Smitha czytającego na tablecie. Nie wiem czy ktoś z Was oglądał serial Supernetural. To długi serial, ma już 10 sezonów. Doskonale w nim widać jak bohaterowie w pierwszych sezonach szukali "sprawy" dla siebie w gazetach, po czym stopniowo przechodzili na laptopa, a obecnie wyposażyli się już w tablety, choć laptopów jeszcze nie wyrzucili. Internet staje się doceniany nawet w świecie nauki. Jak ponad 10 lat temu pisałem pracę magisterską i z dużą obawą zapytałem promotora, czy mogę powołać się na źródła internetowe w przypisach, to reakcja była taka, jakbym dopuścił się herezji i świętokradztwa. Ostatecznie wylądowały dwa takie przypisy, które promotor przełknął z ciężkim sercem. Dziś pisząc kolejną pracę dyplomową postawiłem podobne pytanie. Jakże inna była reakcja promotora. Moje pytanie wywołało zdziwienie, jak gdybym pytał się o najbardziej oczywistą rzecz na świecie. No bo jak w dzisiejszych czasach można nie powoływać się na źródła internetowe?

Internet to także nowa forma dostępu do wiedzy. I nie mam tutaj na myśli kwestii urządzeń, na których przeglądamy treści. Mam na myśli pojawienie się wideo tutoriali. Jest to forma, która najbardziej przypomina filmy edukacyjne. Jednakże filmy edukacyjne nigdy nie były jakoś szczególnie popularne. Biblioteki raczej nie posiadały takich materiałów, a od czasu do czasu ktoś włączył nam taki film na lekcji, żeby bardziej zainteresować tematem znudzonych uczniów. Obecnie, gdy jesteśmy przyzwyczajeni do odbioru obrazków, a nie słowa pisanego, taka forma zyskuje na popularności. Świadczyć może o tym ilość serwisów świadczących tego typu usługi. Postanowiłem przyjrzeć się ofercie kilku najbardziej popularnych.

YouTube

Zanim jednak zdecydujemy się na płatne tutoriale z popularnych serwisów, przyjrzyjmy się wcześniej YouTube'owi. Znajdziemy na nim naprawdę ogromną ilość wideo poradników. YouTube jest chyba bezkonkurencyjny jeśli chodzi o ilość kursów i poradników oraz zakres tematyczny jaki obejmuje. Z YouTube'a dowiemy się wszystkiego, od sposobu na szybkie wiązanie sznurówek po dokładny instruktaż instalacji Arch Linuxa. I wszystko to póki co mamy za darmo. YouTube niestety jest trochę taki jak cały Internet. Potrafi być przydatny, a nawet niezastąpiony, posiada perełki, z którymi warto się zapoznać, a jednocześnie jest pełen bezwartościowego śmiecia. Wiele z poradników skupia się przede wszystkim na tym, żeby zapewnić nam dynamiczną muzykę, a nie treść edukacyjną. W komentarzach takich filmików przeważnie czytamy, że komuś podobała się muzyka, a nie że tutorial pomógł mi rozwiązać mój problem. Drugim minusem filmików z YouTube'a jest ich niekompletność. Bez problemu znajdziemy poradę dotyczącą automatycznego logowania w Windows 8.1, ale bardzo ciężko będzie nam znaleźć kompletny kurs konfiguracji Windowsa. Mimo wszystko uważam, że z tutoriali na YouTube warto korzystać i poszperać tam, zanim wydamy nie małe pieniądze na płatne wideo szkolenie.

Lynda

Lynda jest marką samą w sobie. Ich logo z panią Lyndą jest dobrze rozpoznawalne. Swoją drogą, po ostatniej zmianie szaty graficznej, zniknęło ono ze strony, co jest dla mnie nieco zaskakujące, bo przecież Lynda stawała się powoli synonimem wideo tutoriali podobnie, jak adidasy obuwia sportowego. Być może logo było zbyt staroświeckie i nie pasowało do obecnych bootstratowych trendów? Lynda.com jest jednym z najstarszych serwisów tego typu i chyba najbardziej znanym i popularnym. Ogromnym atutem tego serwisu jest jakość tutoriali i swoisty styl, który jest przestrzegany w każdym kursie bez względu na prowadzącego i tematykę kursu. Jest to nie tylko pewien szablon prowadzenia tutoriala, ale także swoista łopatologiczność przedstawianych informacji. Rzadko zdarzają się skróty myślowe i przeskoki.
Oczywiście prowadzący pokroju Deke'a McClellanda - specjalisty od grafiki komputerowej, popularnego z kursów Photoshopa - narzuca swój unikalny styl prezentacji, aczkolwiek nawet on (a jest to człowiek-tutorial) trzyma się pewnych standardów, będących cechą wspólną tutoriali z Lynda.com. Jakość ta jest również osiągana dzięki zatrudnianiu ludzi z dużą wiedzą oraz umiejętnością przekazania tej wiedzy, dzięki bogatemu doświadczeniu szkoleniowemu. Lynda udostępnia na swojej stronie fragmenty kursów za darmo, możemy więc zorientować się jaka jest forma tych szkoleń. Czasami przeglądam sobie te fragmenty i muszę przyznać, że nie spotkałem się jeszcze z kiepsko zrealizowanym kursem. Raz tylko prowadząca miała niezbyt wyraźną wymowę, ale merytorycznie kurs wyglądał dobrze. Oddzielną kwestią jest zakres tematyczny kursu. Przed zakupem warto się dokładnie zapoznać ze spisem treści i zagadnieniami zawartymi w kursie, by uniknąć rozczarowań. Niektóre z nich są bowiem bardziej wprowadzeniem w jakiś temat, niż kompletnym kursem krok po kroku.

Obecnie do wyboru mamy ponad 3300 wideo kursów z różnych dziedzin. No właśnie, czy każdy znajdzie tam coś dla siebie? Wydaje mi się, że Lynda ma swoje ulubione tematy, na których się skupia. Mamy więc masę tutoriali z grafiki komputerowej i fotografii. Znajdziemy też sporo materiałów z zakresu HTML+CSS+JavaScript+PHP i ogólnie projektowania stron. Nieco mniej jest kursów programowania nie związanych bezpośrednio z aplikacjami webowymi. Lynda oferuje także, poza kursami typowo technologicznymi, szkolenia z technik i kompetencji biznesowych.

Dostęp do tutoriali mamy na zasadzie subskrypcji. Miesięczny abonament kosztuje 25$, co na warunki zachodnie nie jest wygórowaną ceną. W trakcie miesiąca mamy nielimitowany dostęp do wszystkich kursów na stronie. Biorąc pod uwagę ceny książek, 25$ jest akceptowalną kwotą nawet jak na polskie warunki. Niestety w warunkach umowy czytamy, że ściąganie kursów na dysk jest zabronione. Wyjątkiem jest roczna subskrypcja premium za 375$.

PluralSight

Pluralsight oferuje chyba jeszcze więcej kursów niż Lynda (ponad 3500) i w większości przypadków dotyczą one tematyki stricte informatycznej. Znajdziemy więc tutaj więcej szkoleń z programowania niż na stronie Lindy. Kursy podzielone są na ponad 1000 kategorii (co przyprawia nieco o zawrót głowy), przy czym dany kurs może należeć do kilku kategorii jednocześnie. Kursy są także przyporządkowane do "ścieżek rozwojowych". Jeśli więc chcemy stać się specjalistą od JavaScriptu, to serwis zaproponuje nam które kursy i w jakiej kolejności powinniśmy oglądać. Korzystając z wyszukiwarki, możemy filtrować wyniki po 3 stopniach poziomu zaawansowania kursów. Jeśli więc opanowaliśmy już podstawy JavaScriptu, możemy wstępnie odrzucić część tutorali typu fundamental czy essential. Pluralsight nie oferuje darmowych próbek swoich kursów. Możemy jednak zapisać się na 10-dniowy "darmowy" okres. Nie jest on jednak w pełni darmowy i w pełni 10-dniowy. Rejestrując się musimy podać dane naszej karty płatniczej i zostaniemy obciążeni opłatą w wysokości 1$, co serwis argumentuje koniecznością weryfikacji tego, iż faktycznie istniejemy. Darmowy dostęp trwa przez 10 dni, lecz jest ograniczony do 200 minut materiałów. Bez problemy możemy więc go zakończyć w ciągu 1 dnia.

The trial is free, but we authorize $1 on your card to verify that you're a real person before we grant you access. This authorization will automatically be reversed by your bank within a week or so, but it may show up on your statement (this happens more often with debit cards).
Yes, you can cancel your trial at any time during the first 10 days and we will not charge your credit card. Otherwise, after 10 days we will convert your trial into a paid subscription. Paid subscriptions are automatically renewed each month. As a subscriber, you turn off auto renew at any time.

Ceny są zbliżone do tych na Lynda, ale nieco wyższe. Podstawowa subskrypcja miesięczna kosztuje bowiem 29$, a wersja rozszerzona to aż 49$ miesięcznie. Konwencja samych tutoriali jest zbliżona do tej z Lynda, choć mam wrażenie, że tutoriale z lynda.com są bardziej dopieszczone w szczegółach i wręcz perfekcyjnie przygotowane. Nie miałem okazji zapoznać się z wieloma materiałami z Pluralshight, ale na podstawie tych, które widziałem, mogę stwierdzić iż zawierają więcej części teoretycznej w stosunku do praktycznej w porównaniu z materiałami z Lynda. Praktycznie każde zagadnienie jest poprzedzone omówieniem teoretycznym. Nie wiem czy to lepiej, czy gorzej, To w dużej mierze zależy od preferencji odbiorcy. Stwierdzam jedynie różnicę.

Darmowe alternatywy?

Nie ma chyba poza YouTubem sensownych darmowych alternatyw. Owszem, niektóre serwisy oferują kilka-kilkanaście darmowych kursów, ale przeważnie te najciekawsze są jednak płatne. Jest natomiast dosyć ciekawa alternatywa, aczkolwiek nie w postaci wideo tutoriali - Code Academy. Jest to serwis oferujący interaktywne kursy programowania (języki związane z webmasterstwem) polegające na tym, że dostajemy krótki opis problemu, który musimy rozwiązać. Zostajemy postawieni przed kodem, który mamy uzupełnić. Obok mamy podgląd efektu działania kodu. Opis zawiera także wskazówki pomagające rozwiązać problem. Zaczynamy od absolutnych podstaw i małymi kroczkami poznajemy kolejne elementy programowania. Ten sposób nauczania jest niemalże całkowicie odarty z podstaw teoretycznych i skupia się na praktycznych umiejętnościach kodowania.

Pozostałe serwisy tutorialowe

Anglojęzycznych serwisów z tutorialami jest naprawdę sporo. Wystarczy rozejrzeć się na torrentach, by znaleźć kilka powtarzających się nazw. Wymienić tutaj mogę VTC (Virtual Training Company), za 30$ miesięcznie. VTC ma podobny system do Lynda, tzn. możemy za darmo obejrzeć kilka pierwszych lekcji i zorientować się, czy dany kurs nam odpowiada. Do dyspozycji mamy ponad 1000 kursów online. Niestety spora część kursów została nagra 5, 10 czy nawet 15 lat temu. Dosyć korzystny cenowo jest serwis Tuts+. Subskrypcja miesięczna kosztuje jedynie 15$. Niestety dostępnych mamy stosunkowo nie wiele tutoriali (około 470). Z kolei serwis SkillFeed chwali się gigantyczną ilością ponad 65000 video tutoriali. Jednakże dosyć szybko przekonamy się, że znaczna część materiałów to 10-15 minutowe filmiki w stylu YouTube'a. Dostęp do bazy SkillFeed kosztuje 19$ miesięcznie. Serwisów tego typu jest obecnie naprawdę bardzo wiele i warto dokładnie przejrzeć ich ofertę, bowiem może nas interesować nieco specyficzny temat, do którego nie znajdziemy tutoriala w popularnym serwisie.

Wideo tutoriale w języku polskim

Z polskimi stronami tego typu nie miałem wiele do czynienia. Jednak z moich obserwacji wynika, że póki co oferta polskich serwisów jest bardzo uboga w porównaniu z serwisami anglojęzycznymi. Po obejrzeniu kilku filmów demonstracyjnych odniosłem wrażenie, że w wielu przypadkach są to produkcje czysto amatorskie. Dodatkowo język używany przez "nauczycieli" w tych kursach jest często bardzo niezgrabny, a słownictwo techniczne nieprawidłowe. Model biznesowy polskich serwisów również jest nieco inny. Przeważnie jesteśmy zobligowani do zapłaty za każdy kurs z osobna. Po części wynika to ze stosunkowo niewielkiej oferty. Ceny, w przeciwieństwie do serwisów zachodnich, są dosyć mocno zróżnicowane. To również świadczy o tym, że u nas jest to dopiero rynek rozwijający się i nie ma na nim solidnej konkurencji (mam na myśli sytuację, w której mamy przynajmniej 2-3 serwisy oferujące powyżej 1000 kursów). Najtańsze kursy zaczynają się od 20-30 zł w serwisie http://videokurs.pl/. Z kolei http://strefakursow.pl/ wycenia swoje tutoriale na przeciętnie 50-80 zł. Najdroższe kursy, z jakimi się spotkałem, znalazłem na http://eduweb.pl/. Pojedynczy kurs potrafi kosztować nawet 160 zł, choć trzeba przyznać, że w zamian dostajemy przeważnie 6-7 godzin materiału wideo. Niestety nigdy nie korzystałem z tych materiałów, więc nie mogę ocenić jakości tych kursów. Mimo wszystko 160 zł za jeden kurs to dużo, zważywszy, że na Lynda za około 80 zł (25$) dostajemy miesięczny dostęp do ponad 3000 wideo tutoriali na najwyższym poziomie.

Podsumowanie

Na koniec warto się jeszcze zastanowić czy wraz z nastaniem ery Internetu i pojawieniem się wideo tutoriali, klasyczne podręczniki straciły rację bytu. Wydawnictwa z pewnością mają świadomość konkurencji, jaką stanowi dla nich Internet. Co raz więcej pozycji jest wydawanych w postaci elektronicznej. Wideo tutoriale nie są jedynym internetowym źródłem wiedzy. Specjalistyczne fora typu StackOverflow, na którym znajdziemy rozwiązanie większości problemów programistycznych nieomówionych w książkach, blogi i inne miejsca w sieci z pewnością stanowią dobrą alternatywę dla książek. Książki jednak nadal oferują coś, czego brakuje źródłom internetowym - kompleksowe i uporządkowane studium zadanej problematyki. Wiele tutoriali jest robionych niestety "po łepkach". Nawet te profesjonalnie przygotowane, którym nie można niczego zarzucić pod kątem prezentacji i zawartości merytorycznej, są czasem nieco ograniczone do wybranych zagadnień. Podręczniki częściej dokładnie analizują całość zagadnienia. Wideo tutoriale stanowią natomiast doskonały wstęp do lektury poważnego podręcznika. Autorzy książek często piszą w taki sposób, że trzeba mieć solidne podstawy aby cokolwiek z tej książki wynieść. Wideo tutorial ma idealną formę do tego, by bezboleśnie wejść w nowy dla nas temat i kontynuować naukę już z użyciem książek, które mimo wszystko sa moim zdaniem niezastąpione. Być może dlatego większość tutoriali dotyczy zagadnień podstawowych.
Z drugiej jednak strony są pewne zagadnienia, w których książka przegrywa z wideo prezentacją. Wszelkie kursy grafiki komputerowej podane w formie wideo pokazują znacznie lepiej działanie poszczególnych narzędzi niż ilustracje książkowe, które zresztą często śa nieajlepszej jakości czy wręcz czarno-białe. Sądzę, że internetowe źródła wiedzy nie wyprą całkowicie książek tak, jak samochód nie wyparł roweru, telewizja nie wyparła radia, a telewizja nie wyparła kina. Będą się uzupełniać i długo jeszcze koegzystować. Być może z czasem znacznie wzrośnie udział książek wydawanych w formie elektronicznej i dystrybuowanych jedynie za pośrednictwem Internetu, ale sama książka tak szybko nie zaniknie. 

internet porady inne

Komentarze

0 nowych
Kpc21   10 #1 08.02.2015 15:47

Warto by tu jeszcze o KhanAcademy wspomnieć.

pete1   5 #2 08.02.2015 16:16

Nie zgadzam się że internet jest wynalazkien na miarę druku czy koła , internet to utopia , wystarczy że wyłączą prąd , bo coś tam jakaś wojna , są to dane zapisane cyfrowo na serwerach czyli jakbyś zapisał coś na liściu paproci można to zniszczyć w dwie sekundy , napewno popularyzacja wiedzy jest większa ale nie jest to trwały zapis wiedzy wogóle , jest to dobre na teraz na nasze czasy ale to nie przetrwa , taki zapis wiedzy jak piramidy to przetrwa ale nie serwery w usa , jedyny znany mi sposób zapisu danych to kwarc który może przechowywać dane nawet do 300 milionów lat.

styxx   4 #3 08.02.2015 17:41

up to trochę trudniejsze niż liść paproci...i rozróżnij kwestie serwerów a kwestie samej sieci. a co do tematu to zabrakło tu coursera.org i jednych z najlepszych cbtnuggets.com.

bzzz   3 #4 08.02.2015 17:43

Zgodzę się co do tego że informacja jest powszechna, a jej zasoby zgromadzone w internecie kolosalne. I tylko tyle.
Niemniej, wraz z jej nagromadzeniem nie pojawił się wzrost wiedzy przeciętnego obywatela błękitnej planty, i aby dodać goryczy do tej wieści, dopowiem że jest ona (wiedza) spłycana poprzez zalew tzw. " najnowszych wiadomości", przez masę tekstu który przepływa niczym rzeka... nieprzyswajalne na dłużej niż chwilkę.
Natomiast umysł człowieka jest rezerwuarem, który potrzebuje przestrzeni i czasu na: przyswojenie; analizę; »przedyskutowanie w sobie« konkretnej treści.

Obserwuję młode pokolenia, i mówiąc szczerze jestem przerażony np. tym jak ośmioletnie dziecko bezbłędnie obsługujące komputer, jednocześnie ma ogromny dylemat z przeczytaniem krótkiego zdania, ba.. słowa. Uważam że jest to symptom czasów zalewu informacji..
Gubi nas coraz bardziej brak skupienia (i tu, mam na uwadze również osoby dorosłe ).

Autor edytował komentarz.
moh   6 #5 08.02.2015 18:33

"Są to serwisy, które dostarczają nam odpowiedzi na nurtujące nas pytania od ręki, bez wstawiania z kanapy, czy o zgrozo konieczności wycieczki do biblioteki miejskiej."
A ja dalej nie moge dowiedziec sie absolutnie niczego o pewnym gescie, ani w internecie ani w mojej biblotece. Co jais czas znow mi sie przypomina i wtedy ponownie staram sie cos wygrzebac, bez skutku.

"Zanim jednak zdecydujemy się na płatne tutoriale z popularnych serwisów, przyjrzyjmy się wcześniej YouTube'owi."
A zwlaszcza kanalowi HowToBasic. Polecam z calego serca.

A tak na powaznie - pamietam jak zaczynalem zabawe z Photoshopem gdzie moja glowna baza wiedzy byly poradniki na pewnym forum (glownie obrazki i opis), jakies klipy znalezione w sieci i to w sumie bylo wszystko. Zero ksiazek. Jak juz doszlem do wprawy jak uzywac pewnych narzedzi to reszte musialem wymyslec sam jak uzyskac pozadany efekt. Praktyka tutaj jest zdecydowanie lepsza niz teoria.

Jest tez pewne bardzo dziwne zjawisko miedzy internetem a ksiazkami - przynajmniej w moim przypadku. Dzieki internetowi i roznej masci tlumaczom mam dostep do ksiazek oraz komiksow (w formie elektronicznej) niedostepnych z moim jezyku o takiej tematyce jaka ja lubie.

To byloby na tyle jezeli chodzi o sam wpis. Teraz czas na komentarze uzytkownikow.
Osobiscie uwazam ze pete1 troche (no dobra, bardzo) to wszystko wyolbrzymil. Dane z internetu moga zostac rownie latwo zachowane jak i zniszczone, to samo tyczy sie kazdego innego nosnika informacji. Nie wazne czy jest to posag, piramida czy nawet inna planeta.
Za to musze sie zgodzic z buzzem. Obecnie typowy czlowiek jest przytlaczany iloscia informacji z kazdej strony. Nie tylko z internecie czy przed telewizorem. Dotyczy to rowniez naszego zewnetrznego otoczenia - gdzie nie spojrze widze bilbordy, reklamy, swiatelka. Widac to zwlaszcza w wiekszych miastach.

Berion   14 #6 08.02.2015 18:34

Dostęp do wiedzy niepomiernie większy, problem w tym że nie do końca wysoko jakościowej, uporządkowanej i mało kto jej w ogóle szuka... Jest jeszcze większy, postępujący analfabetyzm jak przed tym całym internetem.

kwpolska   6 #7 08.02.2015 18:45

Wszystko, tylko nie wideotutoriale. Szczególnie do programowania. Znacznie lepiej jest po prostu coś przeczytać i zrobić — i nie musisz zatrzymywać filmu. Ponadto, jakość większości tutoriali jest tragiczna.

kaisuj   11 #8 08.02.2015 19:02

@bzzz: Internet to narzędzie, wynalazek, który można wykorzystywać dobrze lub źle, jak każdy inny. Być może jeszcze nie nauczyliśmy się w pełni korzystać z jego dobrodziejstw. Weź pod uwagę, że Internet jest bardzo świeżą sprawą i ciężko dokładnie przewidzieć jaki będzie jego wpływ na rozwój ludzkości w kolejnych dekadach czy nawet wiekach. Jestem jednak przekonany, że ten wpływ będzie ogromny.
Jeśli zaś chodzi o poziom wykształcenie młodego pokolenia to przyczyn jest wiele. Dzieci są od małego wystawione na działanie wielu silnych bodźców. Są otoczone przez dziesiątki kolorowych, interaktywnych zabawek, gry wideo, bajki itp. Internet jest tylko jednym z wielu czynników. Podstawowy problem leży moim zdaniem po stronie rodziców oraz szkoły. Z jednej strony poziom nauczania w szkołach drastycznie się załamał, a jednocześnie program nauczania jest niedostosowany do współczesnej rzeczywistości. Szkoła powinna uczyć dzieci jak właściwie korzystać z Internetu i uświadamiać zagrożenia, które ze sobą niesie. O tym się nie mówi, albo ewentualnie bardzo oględnie. Czy ktoś w szkole tłumaczy uczniom zjawisko portali społecznościowych? Czy mówi dzieciom dlaczego takowe powstały, skład ich wielka popularność i dlaczego użytkownicy tych serwisów zachowują się tak, a nie inaczej? Brakuje odpowiedniej kadry, która byłaby w stanie poruszyć takie tematy, niezależnie od programu nauczania. Dzieci mają obecnie zajęcia komputerowe od pierwszej klasy szkoły podstawowej, ale bardzo często nawet nie włączają komputerów na tych zajęciach, bo nauczyciel ze starszego pokolenia nie przeszedł odpowiednich szkoleń i sam sobie nie radzi z nowymi technologiami.

@kwpolska: Nie wiem jakie Ty tutoriale oglądałeś, ale ja byłem z nich bardzo zadowolony.

erx700   4 #9 08.02.2015 19:37

Nienawidzę wideo poradników. Zazwyczaj to co mnie interesuję jest na jednej sekundzie filmu, a jakiś dzieciak rozciąga wątek na 10 minut bo przecież musi pokazać jak włączyć przeglądarkę internetową itp Trzeba przesunąć, czekać parę sekund na załadowanie i znowu przesunąć. I tak w kółko aż znajdzie się coś pożytecznego. Najgorsze jest jednak gdy włączam jakieś wideo, a pierwszą rzeczą jaką widzę jest czyjaś gęba. Chcę np zobaczyć gameplay, a tu mi jakiś pysk wyskakuje. Co mnie interesuję czyiś wygląd? Przy pisemnych poradnikach też na początku strony będzie walić swoje foty ? żałosne.

Ludvick   7 #10 08.02.2015 19:48

@kaisuj: Zgadzam się z pierwszą częścią Twojego komentarza, też uważam, że przez ten cały Internet, zarówno sposób przekazywania wiedzy ("zabrudzony" przez ogromny "szum informacyjny" wokół), jak i zakres zapamiętanych wiadomości przez uczącego się, stanowczo został spłycony.
Co do drugiej części - odpowiedź na komentarz kol. kwpolska - całkowitą rację przyznaję właśnie jemu: wideo-tutoriale (czy bardziej po polsku: wideo-kursy) są - według mnie - zupełnie zbędne i nie ułatwiają nauczenia się. Nie wyobrażam sobie, na przykład, jak można zainstalować Archa, przy wykorzystaniu filmiku wideo, jeżeli isntalujący dysponuje jednym komputerem, na którym chce instalować tę dystrybucję. Wiem, że w dzisiejszych czasach niemal każdy, poza komputerem/laptopem, dysponuje smartfonem (lub tabletem), ale osobiście jestem zdecydowanym przeciwnikiem oglądania czegokolwiek - coż to za frajda oglądać coś na pięciocalowym ekraniku? Tekst pisany jest o niebo bardziej wygodny (zwłaszcza, jeśli okraszony jest odpowiednimi grafikami) - filmu nie wydrukuję, a zwykły tekst, jak najbardziej.

Autor edytował komentarz.
jmmzon   9 #11 08.02.2015 20:07

Co do wideo-poradników muszę się zgodzić z częścią komentujących: są niestrawne i niewygodne. Choćby przez sam fakt, że nie działa dla nich Ctrl+F. Zatrzymywanie, przewijanie, próba odczytania jakiegoś tam drobnego druczku. Niewygodne i tyle.
Codecademy natomiast jak najbardziej polecam.

mikolaj_s   14 #12 08.02.2015 20:12

Zazwyczaj nie lubię korzystać z kursów wideo. Wolę tekst pisany z przykładami kodu. W filmie to ktoś inny reguluje tempo mojego uczenia się. W kursie pisanym prościej jest wracać do danego miejsca czytać wielokrotnie to czego się nie zrozumiało bez konieczności przewijania. Często pomijam to co oczywiste lub mnie nie interesuje i przechodzę do kodu. Kod dużo lepiej czyta się normalnie, a nie śledzi jego wpisywanie na wideo. Myślę, że filmy mogą być dobrym uzupełnieniem tekstów pisanych, ale nie całkowitym zastępstwem. Prawdopodobnie w innych dziedzinach wiedzy tutoriale wideo sprawdzają się lepiej tym niemniej zgodzę się, że będą funkcjonować obok wiedzy pisanej. Co do książek to kwestia tego czy drukujemy je czy nie, bo kurs na stronie zasadniczo nie różni się od podręcznika. Czytanie zaś całej książki od deski do deski ma miejsce tylko wtedy gdy ktoś jest na prawdę zielony w danej dziedzinie, a większości przypadków szukamy tylko konkretnej wiedzy, więc wystarczy, że znajdziemy gdzieś wpis dobrze opisujący to co potrzebujemy i nie musi być w formie podręcznikowej.

mikolaj_s   14 #13 08.02.2015 20:19

@pete1: Jest porównywalnym jak nie większym. Wymiana informacji dzięki internetowi bardzo przyspieszyła. To czy jest to trwałe czy nie to już inna historia. Papier też jest mniej trwały od pergaminu, ale nie ma to znaczenia (pisanie na kamieniach runami jeszcze jest jeszcze bardziej trwałe). Po prostu wymaga to więcej uwagi i zabezpieczenia. Współczesne budownictwo jest mniej trwałe niż piramidy i co z tego? Chcesz w nich zamieszkać? Budynek można zburzyć i zbudować nowy jeszcze lepszy. Dzięki temu mamy szybszy postęp w budownictwie. Podobnie z wiedzą, która nie ma być wyryta na stałe tylko przetwarzana i nieustannie modyfikowana. Chociaż sam brak trwałych nośników informacji jest faktycznie dość zatrważający.

kaisuj   11 #14 08.02.2015 20:42

@Ludvick: Moim zdaniem popełniasz pewne uproszczenie. Nie potrzebujesz ani dwóch komputerów, ani nawet telefonu. Do instalacji systemu, zwłaszcza takiego, którego zupełnie nie znasz, a o którym słyszałeś, że do łatwych nie należy, trzeba się odpowiednio przygotować. Nie zaszkodzi przeczytanie dokumentacji, aczkolwiek sucha dokumentacja może być nie wystarczająca. Obejrzenie wideo tutoriala daje Ci niepowtarzalną szansę na zobaczenie jak proces instalacji wygląda w praktyce. Na podstawie dokumentacji może CI się wydawać, że jest to stosunkowo proste i logiczne, a w praktyce zatniesz się na dobre. Oczywiście, że wygodniej jest mieć dwa komputery i wykonywać instalację krok po kroku śledząc tutorial, ale przecież nikt Ci nie broni sporządzić własne notatki na podstawie tutoriala, albo uzupełnić te z dokumentacji i wydrukować.

@jmmzon: Przeważnie wideo tutoriale są wyposażone w pliki do ćwiczeń, dzięki czemu do każdej lekcji masz gotowy kod wyjściowy oraz kompletny kod z gotowym rozwiązaniem. Wpisanie kilku poleceń wyjdzie Ci tylko na dobre. Jestem zdania, że programowania trzeba się uczyć pisząc, a nie kopiując kod. Kopiowanie jest dobre, gdy już dobrze wiesz co kopiujesz.

@mikolaj_s:A ja akurat lubię śledzić pisanie kodu, pod warunkiem, że osoba pisząca na bieżąco komentuje to, co pisze. Dzięki temu zrozumienie kodu jest szybsze i przyjemniejsze. W książce przykładowo masz pokazane dwa sposoby implementacji jakiegoś interfejsu, a komentarz do tego może być skąpy, ogólnikowy, bez dokładnego wyjaśnienia znaczenia różnic w tych implementacjach. W wideo tutorialu często dzięki temu, że ktoś komentuje w trakcie pisania, nie ma niedomówień, które musisz samemu rozgryzać.
Dla mnie książki są dobre jako uzupełnienie i pogłębienie wiedzy, gdy dzięki tutorialom zaświta mi ogólna koncepcja. Wtedy książkę czyta się łatwiej.
Inna sprawa, że dużo zależy od tego jak jest książka napisana. Jest wiele dobrych merytorycznie książek, ale napisanych w ciężki i nieprzystępny sposób.

fiesta   15 #15 08.02.2015 21:56

"mamy Wikipedię - symbol skarbnicy wiedzy w internetowym świecie"

To co dla stada gimbusów jest skarbnicą wiedzy, dla ludzi na poważnie zajmujących się nauką jest jednym bełkotem i stekiem bzdur podanych bez ładu i składu, jakiejkolwiek selekcji i usystematyzowania.

A video tutki są dla ograniczonych, dla któych słowo pisane jest wiedzą tajemną ;)

Autor edytował komentarz.
kaisuj   11 #16 08.02.2015 22:38

@fiesta: Wikipedia nie jest idealna, ale ma swoje niezaprzeczalne atuty. Ma więcej haseł niż słynna Encyklopedia Brytanica, a dzięki zaangażowaniu zwykłych ludzi, hasła są aktualizowane częściej niż w tradycyjnej Encyklopedii. Dzięki systemowi odnośników możemy wygodnie skakać po hasłach. Oczywiście, że nie należy jej traktować jako jedynego słusznego źródła informacji, ale w wielu przypadkach zawarte w niej informacje są wystarczające, a w innych mogą być dobrym początkiem do szukania dalej.

"A video tutki są dla ograniczonych, dla któych słowo pisane jest wiedzą tajemną ;)"

Ty tak na serio? :)

Słowo pisane nie jest jedyną i nie koniecznie najlepszą formą przekazywani informacji. Czy recytacja wiersza albo przedstawienie teatralne mają mniejszą wartość od książki tylko dlatego, że są wypowiadane, pokazane, gestykulowane, a nie zapisane? Sama forma o niczym jeszcze nie decyduje. Istotne jest to co i w jaki sposób przekazujemy. Można podać wiele przykładów dobrych wideo tutoriali, które przewyższają swoją wartością kiepskie książki poruszające tę samą tematykę.

Autor edytował komentarz.
rgabrysiak   12 #17 08.02.2015 22:45

@kaisuj:
Cóż po większej ilości haseł w Wikipedii, cóż po częstszej aktualizacji, jak nie ma ona żadnej wartości przy pisaniu jakiejkolwiek poważnej pracy. Może co najwyżej stanowić "wstęp" do pobieżnego zapoznania z danym zagadnieniem, które później i tak musimy zweryfikować w tradycyjnej literaturze.

kaisuj   11 #18 08.02.2015 22:51

@rgabrysiak: Nawet jeśli faktycznie byłoby prawdą stwierdzenie, że nie ma ona większej wartości przy pisaniu poważnej pracy naukowej, to czyż wartość Wikipedii należy oceniać właśnie taką miarą? Czy tradycyjna encyklopedia została stworzona z myślą o pisaniu poważnych prac naukowych? Wydaje mi się, że zastosowanie encyklopedii jest znacznie szersze. Pisanie, że Wikipedia nadaje się tylko dla gimnazjalistów jest oderwane od rzeczywistości. Co więcej, jestem święcie przekonany, że każdy z osobna, który pisze takie rzeczy, korzysta z Wikipedii na co dzień.

rgabrysiak   12 #19 08.02.2015 23:10

@kaisuj:
Moim zdaniem, miarą wartości każdej encyklopedii, jest to, jak bardzo możemy na niej polegać. Biorąc do ręki encyklopedię wiem, że nad jej opracowaniem pochyliły się osoby, mające odpowiednie kwalifikację. Wikipedię tworzy zaś sieciowa społeczność. Ładny slogan, tylko czy wszystkie osoby mają odpowiednie kompetencje do tworzenia "dzieła" mającego służyć za źródło informacji? Czy wszystkie wpisy są odpowiednio zweryfikowane? Takich pytań można postawić mnóstwo i dlatego nadal uważam, że Wikipedia nie nadaje się na źródło informacji na którym możemy polegać.

Autor edytował komentarz.
kaisuj   11 #20 08.02.2015 23:30

@rgabrysiak: Wikipedia z pewnością nie jest pozbawiona błędów, ale to nie oznacza, że nie nadaje się do użytku i jest bezwartościowym zlepkiem niepewnych merytorycznie haseł. Tradycyjne encyklopedie też zawierają błędy i przekłamania. Często są w ogóle pozbawione haseł, które nas interesują. Czy dzięki temu możemy na nich bardziej polegać? Nie sądzę. Ilość haseł oraz ich aktualność ma moim zdaniem istotny wpływa na to, że z Wikipedii korzystamy tak chętnie i często. Zakup dużej encyklopedii składającej się z 20 tomów jest niemałym wydatkiem. Jeśli okaże się, że nie ma w niej tak wielu haseł, których potrzebuję na co dzień, to bez wahania wybiorę właśnie Wikipedię. Z Wikipedii mogę poczytać np. o historii dzielnicy, w której mieszkam. Podejrzewam, że większość informacji zawartych w tym haśle jest prawdziwa. Informacje zawsze należy weryfikować, ale dzięki Wikipedii mam w ogóle co weryfikować.

Sieciowa społeczność tworząca Wikipedię to nie tylko ładne hasło - to przede wszystkim efekt synergii. Wykorzystywany jest fakt, iż wystarczy aby każdy użytkownik Internetu napisał choćby jedno zdanie z dziedziny, w której jest ekspertem,a umiejętne złożenie tego w całość da najobszerniejsze źródło wiedzy. Na tej samej zasadzie działa Open Street Maps. Dzięki temu, że poszczególni ludzie są ekspertami w rozlokowaniu obiektów wokół własnego miejsca zamieszkania, mapy te posiadają tak wiele dokładnych informacji. OSM też nie są idealne i posiadają błędy. Nie są tworzone przez profesjonalnych kartografów, a mimo to ich jakość przewyższa większość map.

Autor edytował komentarz.
duffee   11 #21 08.02.2015 23:45

Ciekawe ile tych tutoriali zawiera bledy i jest bez zadnej wartosci, a tylko zrobiona by zrobic, i takie pseudo poradniki wideo z yt NIE sa dla mnie wiarygodne w 100%

jmmzon   9 #22 09.02.2015 00:49

@kaisuj: Ale ja o kopiowaniu nic nie mówiłem. To wiadomo, że kopiując kod, a nie dajmy na to przepisując go (a najlepiej samemu spróbować napisać, aby się zgadzała) się nie nauczysz. Napisałem tylko, że dzięki np: Ctrl+F łatwiej znaleźć coś, czego szukasz.

kaisuj   11 #23 09.02.2015 08:07

@jmmzon: Oj faktycznie, moje niedopatrzenie:) W tradycyjnej książce tym bardziej nie wyszukasz. To jest przewaga ebooków. Poza tym jak mamy książkę typu biblia, to trochę ciężko się ją trzyma w rękach i wtedy też ebook może być wygodniejszy. A do video tutoriali można przeszukiwać załączony kod, choć akurat książki też przeważnie taki mają. Moim zdaniem każda forma ma swoje plusy i minusy i nie można się ograniczać tylko do jednego.

Ludvick   7 #24 09.02.2015 10:10

@kaisuj: Polemizowałbym, czy niechęć do kursów wideo to upraszczanie... Owszem, rację masz, mówiąc, że obejrzenie filmiku (o instalacji Archa) przed instalacją Archa może być przydatne, ale uważam to za stratę czasu, bo dokładnie tego samego doświadczę czytając dobry dokument tekstowy z odpowiednimi grafikami i już w trakcie tej czynności mogę tworzyć własną "ściągawkę", a dodatkowo, nie muszę, co chwila zatrzymywać filmy, by mieć pewność, że nie przegapiłem czegoś istotnego (zgadzam się tutaj z komentarzem #11 jmmzona). Obejrzenie filmu z czyjejś instalacji Archa, nijak ma się do własnej instalacji... nie da się zapamiętać poszczególnych etapów i komend, z jakich trzeba korzystać, a w przypadku tekstu pisanego (i wydrukowanego), cały proces instalacji staje się prostszy i tym samym, szybszy (wystarczy przepisać w odpowiednich momentach właściwe komendy).

Czepiłem się instalacji Archa, choć kursy i instruktaże wideo mogą dotyczyć miliarda różnych zagadnień i tematów, ale proces ten, przez to, że w ostatnim czasie został znacznie skomplikowany (przez rezygnację ze świetnego instalatora) i stanowi bardzo dobry przykład na to, co nie podoba mi się w kursach wideo. Niemniej, dla lepszego uzasadnienia tego, o co mi chodzi, podam jeszcze jeden przykład... wiązanie krawatu :). Obecnie nie stanowi to dla mnie żadnego problemu (a prawidłowo zawiązanego krawatu muszę używać codziennie - praca), ale kiedy uczyłem się tej "tajemnej sztuki", próbowałem skorzystać z wideo-kursu... Niestety, człowiek na filmie był zbyt szybki i pomimo kilkukrotnego obejrzenia filmu, mój krawat pozostawał niezawiązany lub zawiązany kompletnie niepoprawnie. Dopiero dobry tekst oraz odpowiedni obrazek, pozwoliły mi pojąć na czym to całe wiązanie polega.

Autor edytował komentarz.
bystryy   10 #25 09.02.2015 10:20

Pojawiła się cała masa "fachowców" potrafiących "zrobić wszystko" gdy tylko maja dostęp do netu. Gdy są offline, nagle okazuje się, że nie potrafią zrobić nic.

kaisuj   11 #26 09.02.2015 10:38

Rozumiem Twoją argumentację i z wieloma aspektami się zgadzam. Wydaje mi się jednak, że w znacznej mierze przydatność instruktażu zależy od jakości jego wykonania, a nie od formy. Wiązanie krawatu na podstawie filmu Ci się nie spodobało głównie dlatego, że ktoś robił to za szybko, a nie dlatego, że był to materiał wideo. Przecież na filmie tez można zrobić stop klatkę na kilka sekund, żeby wygodnie się przyjrzeć danej "pozycji" bez konieczności pauzowania.

Co do instalacji Archa, to moje pierwsze podejście było poprzedzone studiowanie wiki Archa oraz listą komend, którą sobie ktoś wynotował i zamieścił na forum Archa. Poszło mi nieźle, ale X'y mi nie chciały ruszyć, bo nie wykrywało mi zintegrowanej karty graficznej. W zasadzie sam system ją widział, tylko X'y nie widziały. Nie potrafiłem rozwiązać tego problemu.
Po kilku dniach przerwy zrobiłem drugie podejście, wspierany właśnie wideo tutorialem z youtube'a: https://www.youtube.com/watch?v=6C_hwvU98xQ Nawet środowisko graficzne instalowane w tutorialu było takie, jakie sam chciałem zainstalować. Oczywiście w 90% sam proces instalacji wyglądał tak samo, jak w moim pierwszym wykonaniu. Niemniej człowiek komentował to, co robi w danym momencie i przez to odbiór tej treści był dla mnie przystępniejszy niż sucha dokumentacja. Nie zrozum mnie źle. Dokumentacja Archa jest naprawdę świetna. Dziwię się, że Canonical nie dorobił się czegoś równie dobrego. Niemniej pewne zagadnienia mogą być dla nas niezrozumiałe. Coż z tego, że mam omówiony w tej dokumentacji dany problem, jak mam za małą wiedzę by zrozumieć opis. Czasem mimo wszystko dokumentacja posługuje się pewnymi skrótami myślowymi, które nie mając wiedzy i doświadczenia, możemy błędnie zinterpretować. Są to polecenia typu "przeedytuj to, wyłącz tamto" bez łopatologicznych poleceń. W wideo tutorialu widzę dokładnie jak człowiek wykonuje poszczególne polecenia i w jakiej kolejności (co czasem również może mieć znaczenie). Poza tym dokumentacja ma to do siebie, że stara się opisać wszystkie możliwe warianty, co samo w sobie jest dobre, ale w konsekwencji sprawia, że można się nieco pogubić w takiej ilości informacji. Jako człowiek, który nigdy wcześniej z Archiem nie miał do czynienia, zacząłem się zastanawiać czy ten aspekt instalacji mnie dotyczy, czy nie. Czy powinienem dokonać takiej manipulacji ustawień czy nie. Video tutorial pokazywał typową instalację z kilkoma uwagami dot. np. tego jakie sterowniki instalować w zależności od typu karty graficznej. To uproszczenie mi pomogło. Ale po raz kolejny stwierdzę, że nie forma informacji była decydująca, a sam fakt tego uproszczenia i skupienia się na najważniejszych aspektach. Dokumentacja Archa jest dobra dla osób, które maja już odrobinę obycia z systemem i szukają konkretnych informacji. Osoba początkująca nie wie czego tak naprawdę potrzebuje i czego szuka i ginie w takiej dokumentacji. Nie jest to wina pisemnej formy, ani jakiegoś analfabetyzmu czytelnika. Po prostu trzeba dopasować źródło informacji do własnych potrzeb. Dlatego chętnie korzystam zarówno z wideo tutoriali, jak i dokumentacji .

kaisuj   11 #27 09.02.2015 10:47

@bystryy: Z tym też jest różnie. Nie każdy ma wyśmienita pamięć do zapamiętywania poleceń, zwłaszcza jeśli nie używa ich na co dzień. Jeśli pracujesz w helpdesku to pewnie znasz na pamięć zawartość wszystkich okien w programie. Osoba, która tego nie pamięta, nie jest wcale mniej zaawansowanym użytkownikiem tego programu. Po prostu nie potrafi z pamięci powiedzieć gdzie to jest. Podobnie może być z instalacją systemu czy konfiguracją sieci. Jeśli nie robisz tego systematycznie to nie pamiętasz szczegółów, ale rozumiesz sam proces i generalnie wiesz co robisz. A to czy masz te polecenia zapisane w swoim zeszycie, czy w Internecie, jest moim zdaniem sprawą drugorzędną. Czy jest sens uczyć się wszystkiego na pamięć? Chyba sensowniej jest nauczyć się rozumienia i umiejętności szukania informacji, której w danym momencie potrzebujesz. Jeśli potrafisz skorzystać od ręki z wyszukanej informacji to chyba nie jesteś takim złym fachowcem.

Inna sprawa, że tutoriale z YouTube'a faktycznie pozwalają coś zrobić, mimo że nie masz pojęcia co robisz. Pamiętam jak na zajęciach ćwiczyliśmy konfigurację routerów ciscowych. Pod koniec zajęć dla chętnych było polecenie by ustawić sobie możliwość logowania się na router przez ssh. Jeden zespół zaczął czytać dokumentację i na tej podstawie starał się włączyć dostęp. Drugi zespół włączył wideo z youtube'a i przekelpał po kolei wszystkie polecenia, kompletnie nie wiedząc co robi. Ten drugi zespół osiągnął zamierzony cel, choć niczego się nie nauczył.

Berion   14 #28 09.02.2015 10:47

@kaisuj: Z racji tego w jaki sposób powstają wpisy na wiki to jej wartość merytoryczna jest znikoma. Przykro mi, ale taka jest prawda. Niestety są idioci, którzy używają jej jako źródła w pracach...

A co do video poradników, to są rozwleczone i najczęściej żenująco niskiej jakości. Są pewnie wyjątki, ale ile razy czegoś szukam i trafię na VT to przez pół filmików koleś się wylewa na temat rozpakowywania zipa... W tekście szybko takie bzdury można ominąć, na filmie nie wiadomo ile to trwa.

kaisuj   11 #29 09.02.2015 10:53

To prawda, że czasem tutoriale są zbyt łopatologiczne. Ostatnio widziałem jak prowadzący kurs podstaw Javy powiedzial: "Pokażę wam teraz trick jak w przyszłości łatwiej uruchamiać Eclipsa" po czym zrobił skrót do Eclipsa na pulpicie (Windows 7). Szczęka mi opadła. Mimo wszystko nie zniechęca mnie to do korzystania z wideo tutoriali. Jeśli jesteś zielony w danej dziedzinie, to taki tutorial bardzo pomaga wgryźć się w temat i później korzystać z innych źródeł.

Co do Wikipedii to po prostu uważam, że nie została ona stworzona by stanowić źródło informacji do prac naukowych. Jest za to bardzo przydatna na co dzień. Poza tym jeśli widzisz jakieś błędy w haśle, możesz je poprawić. Ciekaw jestem ile osób krytykujących Wikipedię edytowało w niej hasła.

Autor edytował komentarz.
Ludvick   7 #30 09.02.2015 11:15

@kaisuj: Zacznę od tego, co powinienem napisać na początku mojego pierwszego komentarza, a mianowicie, że moje komentarze prezentują wyłącznie mój punkt widzenia i nie wszyscy muszą się z nim zgadzać - ale po stylu Twoich odpowiedzi i "grzecznej" polemice poznaję, że chyba sam sobie dopowiedziałeś to, co napisałem tutaj powyżej. Kulturalna dyskusja i uargumentowana wymiana zdań, to jest to!

Zacznę od krawatu... Owszem, przy pierwszym podejściu do kwestii wiązania tej części garderoby, moim największym problemem była bardzo niska wiedza i wrażenie, że to, czego muszę się nauczyć, to rodzaj "wiedzy megatajemnej" i "czarna magia". Niestety, brakuje dobrej wikidokumentacji w tym zakresie, na miarę tej, jaką posiada Arch :). ...a skoro już doszliśmy do Archa, to:

- maz 100% racji, że dopasowanie źródła informacji do własnych potrzeb i stanu wiedzy, to podstawa zrozumienia i niezniechęcenia się do tematu... to samo można powiedzieć o tym, że nie wszystkie źródła wiedzy będą tak samo przyswajalne dla wszystkich - Tobie bardziej odpowiada video, komuś innemu tekst pisany z obrazkami - kwestia osobistych preferencji;

- jakość materiałów, z których korzystamy i sposób podejścia ich autorów oraz umiejętność przekazania wiedzy, to również bardzo ważne aspekty,ale znaczenie mają tutaj również preferencje i predyspozycje odbircy (vide: umiejętność czytania, czy oglądania ze zrozumieniem); i tutaj również przyznaję Ci rację...

Uważam jednak, że błędy Twojego "pierwszego razu" z Archem można było rozwiązać zarówno dobrym filmem, jak i dobrym tekstem - Ty wybrałeś filmik i dzięki niemu poprawiłeś to, co "nie grało" w pierwszym podejściu, ale, czy dobry tekst, wyjaśniający, co i kiesy powinieneś zrobić nie byłby równie pomocny? Ponadto, w przypadku tekstu nie musiałbyś "machać myszką (lub touchpadem)", żeby zatrzymywać film, a po prostu przeczytać dany fragment tekstu przepisać lub "z-copy-paste'ować" odpowiedni jego fragment. Dla mnie takie rozwiązanie byłoby i szybsze, i wygodniejsze, ale to już kwestia gustu... W moim przypadku mógłbym powiedzieć, że wobec konieczności wyboru pomiędzy tekstowym i filmowym materiałem pomagającym zainstalować Archa, ja wybieram trzecią opcję: instalacja Bridge Linuksa albo Evo/Lution :). Wynika to stąd, że na pierwsze dwie instalacje Archa straciłem zbyt wiele czasu na poszukiwania odpowiednio prostych instruktaży, a z powodu mojego braku wiedzy, efekty samej instalacji były naprawdę mizerne - za pierwszym razem nie wstały mi X'y, a za drugim miałem problemy z kwalletem i działaniem programów wymagających Adobe-Air (dziś już nie korzystam z tych programów - ipla i kilka innych drobnych tworów - ale mimo to, preferuję dwudziestominutową instalację Bridge / Evo/Lution).

bystryy   10 #31 09.02.2015 11:29

@kaisuj: "Nie każdy ma wyśmienita pamięć do zapamiętywania poleceń, zwłaszcza jeśli nie używa ich na co dzień"

Nie o to mi chodziło. Ja też nie pamiętam wszystkich przełączników nawet do "ls", bo na co dzień używam tylko trzech. Chodziło mi o takich, którzy raz gdzieś tam kiedyś zrobili coś krok po kroku według tutoriala i się wożą, jacy to z nich fachowcy.

Jednak osoba wiedząca, jak coś działa, lepiej sobie poradzi od tej, co zrobiła coś raz według poradnika.

PS
Też nie uczę się na pamięć. Na szczęście nie pracuję na infolinii ;)

neXt___   12 #32 09.02.2015 12:04

Kilka razy próbowałem korzystać z videoporadników, które poleca moja uczelnia. Od tamtej pory, jestem zrażony, wrogo nastawiony wręcz, do poradników tego typu. Po próbie przetrawienia takiego durnia jak antydziobak, skaza na mojej psychice zachowa się do końca życia.
Poradniki są spoko, o ile są w formie tekstowej. Gdy mam do czynienia z poradnikiem video, nawet do niego nie zaglądam.

  #33 09.02.2015 12:54

Ktoś napisał wcześniej, że wikipedia jest do niczego, nie ma w niej nic wartościowego i pewnego, jest to tylko wstęp do poważnej pracy. Ale czy tak samo nie jest z poważnymi encyklopediami (czytaj: papierowymi)?
W ubiegłym roku zakupiłem (na wypadek braku prądu) papierową encyklopedię PWN. I co się okazuję? Że wikipedia jest przynajmniej aktualna i znacznie obszerniejsza... Czytam sobie bowiem hasło (na papierze) o mojej małej mieścinie i dowiaduję się, że jednym z największych zakładów jest fabryka, której nie ma już ponad 20 lat... W wikipedii takich głupot nie ma (przynajmniej jeśli chodzi o moją mieścinę).
Wniosek: amatorska wikipedia - TAK, naukowa encyklopedia - NIGDY WIĘCEJ.

  #34 09.02.2015 13:39

Jeżeli ktoś byłby zainteresowany kursami w formie filmów oraz prezentacji to ja osobiście polecam Microsoft Virtual Academy - http://www.microsoftvirtualacademy.com/
Kursy są bezpłatne, tematyka zarówno dla programistów jak i administratorów. Jeżeli ktoś nie do końca czuję się dobrze z angielskim to powstaje również coraz więcej kursów po polsku ;)

kaisuj   11 #35 09.02.2015 14:26

@fx (niezalogowany): Przetestuj swoją encyklopedię na bardziej naukowych hasłach. Spróbuj czegoś z fizyki albo chemii. Poza tym w wersji papierowej masz też specjalistyczne encyklopedie - encyklopedię filozofii, encyklopedię medycyny itd. Właśnie dlatego dla mnie ani tradycyjna encyklopedia, ani współczesna Wikipedia nie są jedynym źródłem wiedzy, a jedynie jednym z wielu.

Berion   14 #36 09.02.2015 18:22

@fx (niezalogowany): Genialna droga dedukcji...

marcin1510   8 #37 09.02.2015 19:34

Zapomniałeś o kilku innych serwisach. Z anglojęzycznych jeszcze coursera i udemy , które też oferują kopalnię kursów. Mamy też polski serwis z kursami oprócz tych co wymieniłeś - mepi.pl. Też oferuje kursy z dziedziny programowanai, grafiki , systemów operacyjnych i innych.

kaisuj   11 #38 09.02.2015 19:57

@marcin1510: Wcale mi nie zależało na wypisaniu wszystkich. Jak napisałem, jest ich bardzo wiele. Niemniej dziękuje, że o nich wspominasz. Chętnie się im przyjrzę w wolnej chwili.

squeet   13 #39 09.02.2015 21:40

Nie szedłbym aż tak daleko, żeby skazywać na tutoriale video jedynie tych, którzy nie potrafią czytać. Aktywizowanie jak największej ilości zmysłów to jeden z najskuteczniejszych środków dydaktycznych.

  #40 09.02.2015 22:01

@kaisuj: Ty tak na serio? :)

Porównujesz przedstawienie teatralne, czy racytację wiersza z wypocinami jakiegoś nerda?

  #41 09.02.2015 22:04

@kaisuj: #23
Tytuły książek wielką literą się pisze, szczególnie że jest to święta księga.

kaisuj   11 #42 10.02.2015 10:25

@Anonim (niezalogowany): Nie użyłem słowa biblia ani w odniesieniu do Biblii, ani jako tytuł książki, zaś jako określenie podręcznika o znaczącej objętości i ciężarze, nawiązując do serii wydawniczej, która w tytułach książek używa słowa biblia i przeważnie posiada takie cechy.

Autor edytował komentarz.
desert13   8 #43 11.02.2015 10:19

Też się trochę nie zgodzę, że Internet jest wynalazkiem na miarę pisma. Internet dopiero teraz staje się powszechnie dostępny i stosunkowo niedawno został 'wymyślony'. Pismem ludzkość posługuje się od blisko 6 tysięcy lat.
Całe szczęście zostawiłeś mi jeszcze trochę pola do manewru, bo jestem w trakcie "tworzenia" wpisu o wpływie Youtube'a na ludzi. :P
a z Codecademy sama korzystam i jestem zadowolona. Czytając suchą teorię programowania zasnęłam po 30 min, a ucząc się programowania przez praktykę, nawet nie wiem kiedy mija mi 3 godzina. ;)

kaisuj   11 #44 11.02.2015 10:43

Po pierwsze to porównywałem wynalazek Internetu do druku, a nie do pisma.
Po drugie sam fakt, iż Internet jest stosunkowo nowym wynalazkiem, w niczym nie umniejsza jego doniosłości. Miarą przydatności i istotności danego wynalazku jest moim zdaniem przede wszystkim wpływ, jaki ma ten wynalazek na życie ludzi oraz na rozwój innych wynalazków. Wynalazki takie jak druk czy maszyna parowa, stały się katalizatorem i impulsem dla szybkiego rozwoju wielu dziedzin. Sądzę, że z Internetem jest tak samo. Być może nie w pełni zdajemy sobie sprawę z tego, jak zmienia świat nasz Internet, nie zawsze właściwie z niego korzystamy, właśnie dlatego, że jest czymś nowym, a zarazem daje szerokie spektrum nowych możliwości.

chasar   4 #45 14.02.2015 03:38

Powiedziałbym ze bardzo duży nacisk powinno się kłaść na wyszukiwanie wiedzy z pośród niepotrzebnych wyników wyszukiwania. Tak samo powinno się kłaść nacisk aby osoby korzystające z przeglądarek musiały umieć używać skrótów klawiszowych które bardzo ułatwiają/usprawniają prace.