Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Windows 8.1 vs. Linux Mint 17 XFCE — porównanie użytkownika cz.1

Nie chcę nikogo przekonywać do wyższości jednego systemu nad drugim. Takie jednoznaczne wskazania są bezsensowne. Windows i Linux to dwa różne światy. Oba mają swoje mocne i słabe strony. Zależy mi na wskazaniu tych mocnych i słabych stron obu światów i pokazaniu, że warto jest mieć dostęp do obu, a nie skazywać się tylko na jedno lub drugie. Jednocześnie chciałbym przy okazji obalić mit jaki to Linux jest trudny i nieprzyjazny, jak również zachęcić do spróbowania i sprawdzenia na własnej skórze jak jest naprawdę.
Dodam jeszcze, że obecnie lepiej znam chyba Minta niż Windowsa i mogę niecelowo pominąć pewne funkcje Windowsa i jego programów. Dlatego proszę o wyrozumiałość.

Wygląd i wygoda pracy z graficznym interfejsem użytkownika

Windows 8 ma równie złą sławę jak Vista, przy czym o ile w przypadku Visty problemem była wydajność i stabilność pracy, tak w przypadku ósemki najbardziej przeszkadzał wygląd. Kafelkowy ekran startowy (dla wielu użytkowników całkowicie zbędny), brak menu start, brak okien aplikacji moder UI, kłopotliwe paski boczne - to wszystko sprawiło, że ósemka była wręcz bojkotowana, nawet przez zagorzałych fanów Microsoftu.
Muszę przyznać, że Windows 8.1, choć wydaje się tak podobny do ósemki, przyniósł wiele drobnych zmian, które uczyniły go całkiem używalnym i w miarę wygodnym w codziennej pracy.

Wyszukiwanie i uruchamianie aplikacji.

WINDOWS

Pojawienie się pseudo menu start było wielkim rozczarowaniem (wszyscy liczyli na powrót klasycznego menu - takiego, jakie pojawiło się w Windows 10), ale jest ono jednak i tak użyteczne - często z niego korzystam. Wyszukiwanie plików i aplikacji skrótami Win+F oraz Win+S jest bardzo wygodne. To duży plus w porównaniu do starszych wersji windowsa.

Niemniej jednak z punktu widzenia użytkownika Linuxa, jest to funkcjonalność ciągle niedopracowana. Problem tego rozwiązania jest taki, że trzeba znać nazwę programu, a to czasem może być kłopotliwe. Ekran startowy, gdzie możemy znaleźć aplikacje, których nazwy nie znamy, wygląda jak jeden wielki burdel. Odnalezienie tam czegokolwiek jest bardzo trudne. Poza tym same nazwy i ikonki nie wiele nam mówią, jeśli nie znamy programu.

Taskbar integruje klasyczny pulpit z ekranem startowym. Jest widoczny zarówno na pulpicie, jak i w ekranie startowym. Widać na nim zarówno aplikacje klasyczne, jak i te modern UI. Przypinanie i odpinanie aplikacji do paska jest bardzo łatwe i wygodne. Tutaj niewątpliwie duży plus. Aplikacje Modern UI można nawet przypinać do paska zadań i uruchamiać z poziomu pulpitu.
Co ciekawe, aplikacje Modern UI zyskały obramowanie okien, przez co można je łatwo i szybko zamykać. Muszę przyznać, że niektóre aplikacje Modern UI podobają mi się - np. czytnik wiadomości. Wygodna duża czcionka i tryb pełnoekranowy w tym przypadku sprawdzają się bardzo dobrze. Niestety bardzo powoli się uruchamiają.

LINUX MINT XFCE

Whisker menu jest inne niż to w Windows 7, ale gdy się do niego przyzwyczaimy, docenimy jego zalety. Z lewej strony mamy miejsce na nasze ulubione aplikacje, które możemy tam łatwo umieścić. Po prawej stronie mamy wykaz kategorii tematycznych. Po kliknięciu na daną kategorię, z lewej strony menu, w miejscu ulubionych, wyświetlają się aplikacje z wybranej przez nas kategorii. Dzięki temu łatwiej szukać programu, jeśli nie znamy jego nazwy. Każdy program opatrzony jest krótkim opisem, dzięki czemu z grubsza wiemy do czego służy.

Pole wyszukiwania aplikacji jest domyślnie aktywne, wystarczy więc wpisać jedną lub dwie pierwsze litery programu (jeśli znamy jego nazwę) aby ustawił się nam na pierwszej pozycji. Wyszukiwanie odbywa się pośród wszystkich zainstalowanych aplikacji, więc nie ma znaczenia, w jakiej kategorii jesteśmy.
Menu zawiera także opcje wylogowywania i wyłączania, podobnie jak w Windows 7.
Uruchomione aplikacje są widoczne na panelu. Możemy tworzyć i konfigurować wiele paneli. Osobiście lubię mieć główny panel na górze, a dole mam panel, który pełni funkcję lunchera. Dodawanie zainstalowanych aplikacji do panelu jest bardzo proste (podobne do przypinania w Windowsie).

Nieco bardziej skomplikowane jest dodawanie aplikacji, które są uruchamiane przez skrypty i nie wymagają instalacji (np. Gadu-Gadu) lub skróty url do strony www.

PODSUMOWANIE:
Nie zamierzam nikomu wmawiać, który z systemów oferuje łatwiejszy dostęp do zainstalowanych aplikacji. W dużej mierze jest to kwestia gustu i przyzwyczajeń. Są osoby, który potrafią zawalić sobie cały pulpit ikonkami. Inni zaś preferują ascetycznie pusty pulpit. Trzeba jednak stwierdzić, że Windows ma nieco mniejsze możliwości konfiguracyjne w tym zakresie.

Praca z oknami i menadżerem plików.

WINDOWS

Wprowadzenie skrótu klawiszowego WIN+prawo/lewo bardzo ułatwiło pracę z dwoma oknami jednocześnie. Zawsze mi jednak brakowało analogicznych skrótów do podziału okien w pionie (góra/dół). Czasem istnieje też potrzeba pracy z większą ilością okien i w takim przypadku pozostaje nam ALT+TAB. Można co prawda ręcznie porozkładać sobie okna, ale bardzo szybko coś nam je pozakrywa i ogólnie się to rozwala. Zawsze brakowało mi czegoś w rodzaju zapisywania workspace'ów na wzór konfiguracji w Photoshopie. To byłoby genialne rozwiązanie, móc zapamiętać która aplikacja jak ma ustawione okno na pulpicie (rozmiar i pozycja). Mocną stroną ekploratora w Windowsie 8.1 jest możliwość montowania plików ISO. Bardzo wygodna funkcjonalność.
Kopiowanie plików opatrzone jest bajeranckim okienkiem zawierającym wykres prędkości kopiowanych plików.

Eksplorator windows nie jest zły. Jego nowa odsłona jest jeszcze lepsza! Dodanie wstążki officowej to moim zdaniem dobry zabieg. Dzięki niej można było umieścić więcej funkcji. Wstążka ma charakter kontekstowy i zmienia poszczególne zakładki w zależności od zaznaczonej zawartości. Przykładowo przy zaznaczeniu mojego komputera pojawiają się opcje mapowania i niektóre z opcji zarządzania komputerem.

Wyświetlanie ukrytych plików wreszcie jest dostępna na 2 kliknięcia myszką, a nie jak to wcześniej było gdzieś głęboko w opcjach. To czy lubimy eksploratora zależy chyba głównie od upodobań i przyzwyczajenia. Wiele osób nie wyobraża sobie pracy z komputerem bez TotalCommandera. Ja lubię eksploratora. Często odwiedzane miejsca umieszczone po lewej stronie okna są super wygodne. To głównie dzięki tej funkcjonalności preferuję obecnie tego menadżera plików. Podoba mi się również preview pane, który potrafi wyświetlić nie tylko zdjęcia, ale także dokumenty worda, a po zainstalowaniu dodatkowych programów nawet dokumenty PDF.

LINUX MINT XFCE

Menadżer okien w Mincie umożliwia rozkładanie okien na prawo i lewo, podobnie jak w windowsie. Możemy dosyć dowolnie przypisać sobie skrót klawiszowy do tej funkcjonalności. Dodatkowo mamy możliwość korzystania z aktywnych krawędzi pulpitu przy przeciąganiu okna, co skutkuje takim samym rozłożeniem okna, jak skrótem klawiszowym. Warto nadmienić, że istnieją inne menadżery okien (nie zainstalowane domyślnie z systemem), które umożliwiają jeszcze bardziej zaawansowane sterowaniem układu okien (np. dzielenie ekranu na 4 rogi albo na 9 części, sterowane przyciskami klawiatury numerycznej).
Dodatkowo mamy do dyspozycji wiele pulpitów, pomiędzy którymi możemy się łatwo przełączać i przeciągając uruchomione aplikacje między nimi.
Zapisywania obszarów roboczych nie ma, ale istnieje możliwość zapamiętania i automatycznego uruchomienia przy starcie systemu wszystkich programów, które były otworzone przy zamykaniu systemu. Okna zostaną ustawione na pozycjach, w których były wcześniej. Jest to pewna namiastka obszarów roboczych. Chciałbym mieć w przyszłości możliwość zapisywania takich konfiguracji do pliku i przełączania się między nimi w trakcie pracy.

Domyślnym managerem plików w Linux Mint 17 XFCE jest Thunar. Jego wygląd i możliwości są tak naprawdę bardzo zbliżone do eksploratora windows. Podobnie jak w eksploratorze, można po lewej stronie umieścić skróty do ulubionych lokalizacji. Na tym jednak nie koniec. Ikonka systemowa, uruchamiająca Thunara (odpowiednik tej żółtej ikonki eksploratora) działa jak rozwijana lista, z której możemy wybrać te same ulubione lokalizacje. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie.

Druga funkcjonalność, której mi brakuje pod Windowsem to możliwość szybkiego odmontowania napędów. Zamontowane napędy (np. pendrive) są widoczne w górnej części lewej strony okna Thunara. Obok ikonki i nazwy napędu znajduje się ikonka wysuwania napędu, którego wciśnięcie powoduje odmontowanie pendrive'a lub wysunięcie płyty z napędu DVD.

W Thunarze możemy bardzo wygodnie włączać/wyłączać ukryte pliki. Wystarczy nacisnąć skrót CTRL+H. Jest to o tyle ważne, że na Linuxie stosunkowo często istnieje potrzeba wyświetlania ukrytych plików i katalogów.
Thunar, podobnie jak eksplorator, ma w menu kontekstowym możliwość rozpakowywania i tworzenia skompresowanych archiwów. Linux, względem Windowsa, ma więcej domyślnie obsługiwanych formatów. Thunar nie ma natomiast domyślnie montowania plików ISO, aczkolwiek istnieje możliwość zainstalowania pakietu, który integruje taką funkcjonalność w Thunarze (podobnie jak 7zip integruje się z menu kontekstowym eksploratora).
Grzebiąc w pliku z ustawieniami, można zmienić wielkość czcionki w Thunarze. Na pewno nie jest to sposób zmiany ustawień, który spodoba się mało zaawansowanym użytkownikom. Nie jest to jednak trudne, a gotowe rozwiązania można znaleźć w Internecie. Wystarczy dopisać w odpowiednim pliku tekstowym: style "ThunarFont" { font_name = "Liberation-Mono 13" } widget_class "*Thunar*View*" style "ThunarFont"

Okno kopiowania plików poza standardowym paskiem postępu pokazuje prędkość i szacowany czas operacji. Nie ma wykresu jak w Windows 8.1.
Przeglądanie zasobów sieciowych jest proste, a Thunar radzi sobie z wieloma protokołami udostępniania plików. Osobiście przeglądałem zasoby udostępniane sambą, afp oraz nfs. Zasoby sieciowe są widziane przez Thunara tak samo, jak pendrive i można je odłączyć jednym naciśnięciem.

PODSUMOWANIE

Linux Mint i Windows 8.1 mają zbliżone możliwości menadżerów okien. Inne dystrybucje Linuxa (np. Ubuntu) mają zainstalowane inne menadżery okien, które mają większe możliwości. W Windowsie brakuje wielopulpitowości. W Windows 10 ma się to pojawić, aczkolwiek obecnie prezentowane rozwiązanie pozostawia wiele do życzenia.

Menadżery plików obu systemów również są bardzo podobne pod względem możliwości. W Windowsie najbardziej irytuje i doskwiera brak możliwości łatwego wysuwania napędów (grzebanie w trayu jest niewygodne). Jak to zazwyczaj bywa w przypadku Linuxa, szerokie możliwości konfiguracyjne i dostosowywania środowiska pracy pod swoje potrzeby wiąże się z koniecznością edycji plików tekstowych. Z drugiej strony standardowo dostarczone ustawienia są wystarczająco dobre, by w niczym nie grzebać.

Instalowanie i aktualizowanie programów

Większość osób nie wyobraża sobie prostszego sposobu instalacji programów niż na Windowsie. Kilka razy wciskamy "dalej" i gotowe. Prościej jest chyba tylko na androidzie.
Z punktu widzenia użytkownika Linuxa instalacja programów na Windowsie ma jednak kilka poważnych wad. Wynika to w dużej mierze z kompletnie innej filozofii dystrybucji oprogramowania na Linuxie.
Aby zainstalować program na Windowsie należy najpierw go znaleźć, np. na stronie dobrych programów, ściągnąć i uruchomić instalatora, by wyklikać wspomniane wcześniej "dalej, dalej". Na Linuxie większość programów jest dostarczana przez repozytoria utrzymywane przez dostawcę dystrybucji Linuxa. Z punktu widzenia użytkownika przypomina to system znany wszystkim z androida. Wchodzimy w menadżer pakietów (będący w pewnym sensie odpowiednikiem sklepu play) wyszukujemy lub wybieramy z listy odpowiedni program i naciskamy instaluj i koniec.

Drugim paskudnym aspektem instalowania programów na Windowsie jest fakt wciskania syfu w procesie instalacji. Między jednym, a drugim "dalej" mamy sprytnie przemycone oprogramowanie, którego wcale nie chcemy. Jeśli ktoś nie czyta uważnie tekstu w instalatorze i nie sprawdza dokładnie każdego checkboxa czy radiobuttona, to w krótkim czasie ma system zaśmiecony masą zbędnych rzeczy, reklam, toolbarów, wyszukiwarek, optymalizatorów i tym podobnego syfu. Aby nie być gołosłownym pokaże jak wygląda instalacja GOM Playera - przecież nie będącego złośliwym oprogramowaniem.

Dodatkowo instalując programy na windowsie, nie znamy tak naprawdę bezpieczeństwa tego programu. Wiele mało znanych programów jest wydawanych przez nikomu nieznanych autorów, którzy umieścili w nich nie wiadomo co. I nawet nie chodzi mi o brak otwartości kodu. Po prostu nigdy nie mamy pewności czy przypadkiem nie ściągnęliśmy sobie wirusa, który udaje jakiś pożyteczny program. Ktoś może uważać, że się czepiam i szukam dziury w całym, ale to jest naprawdę bardzo poważny problem. Z drugiej strony, programy w repozytoriach dystrybucji Linuxa są sprawdzane przez wydawcę dystrybucji pod względem stabilności i bezpieczeństwa. To jest jedna z głównych przyczyn, dla których tylu użytkowników Windowsa szuka "przyjaciela", który by pomógł, bo Windows znowu się zamulił i znowu wyskakują jakieś okienka.
Trzeci bardzo istotny aspekt instalowania programów na Windowsie i Linuxie to kwestia aktualizacji. Na Windowsie w większości przypadków trzeba samemu ściągając aktualizacje i je instalować. Programy w najlepszym razie sprawdzają jedynie czy została wydana nowsza wersja, ale rzadko kiedy instalują nową wersję. W najgorszym wypadku musimy najpierw usunąć starą wersję, by móc zainstalować nową. Na Linuxie to system operacyjny wyszukuje aktualizacje, właśnie dzięki repozytorium.

Kolejna niedogodność na Windowsie to działanie menadżera aktualizacji. Nie dość, że jest schowany gdzieś głęboko w ustawieniach (ja zawsze go wyszukuję przez WIN+S), to jeszcze dodatkowo instalacja aktualizacji jest wciskana użytkownikowi w najmniej pożądanym momencie. Dobrze, że Microsoft zdecydował się zrezygnować z okna z komunikatem, że za 10 minut nastąpi wyłączenie komputera.
W Windows 8.1 menadżer aktualizacji ma schizofrenię i możemy go znaleźć w dwóch różnych miejscach w dwóch rożnych szatach graficznych:

W Mincie menadżer aktualizacji jest widoczny w głównym panelu (w miejscu windowsowego traya) dyskretnie informując o tym, że są dostępne nowe wersje pakietów do zainstalowania. Jednakże to użytkownik podejmuje decyzję o tym czy i kiedy je zainstalować.

Nie wszystko, co jest związane z instalacją programów na Linuxie wygląda tak różowo. Po pierwsze nie wszystkie istniejące programy znajdują się w repozytoriach. Część programów jest dostępna tylko w postaci kodu źródłowego. Instalacja ze źródeł zawsze jest wyzwaniem, a dla początkującego użytkownika jest z pewnością barierą nie do pokonania. Część programów jest dostępna poprzez prywatne repozytoria (nie utrzymywane przez twórców dystrybucji). Po dodaniu takiego prywatnego repozytorium możemy instalować zawarte w nim programy tak samo jak z oficjalnego repozytorium, a system będzie aktualizował zainstalowane z niego programy. Korzystanie jednak z prywatnych repozytoriów kłóci się jednak z zaletami wymienionymi przeze mnie wcześniej. Nie mamy pewności co do jakości pakietów z prywatnych repozytoriów. Oczywiście nie spodziewałbym się w nich takiego syfu, jak ma to miejscu w przypadku instalatorów windowsowych, aczkolwiek trzeba się liczyć z tym, że istnieje pewne ryzyko negatywnego wpływu na stabilność systemu.

W drugiej części będę pisać o prędkości działania i używanych zasobach,
popularnych programach na obu systemach, sytuacjach awaryjnych,
współpracy ze sprzętem i postaram się zastanowić czy komuś jest w ogóle ten Linux potrzebny, czy może mimo swoich wad lepiej pozostać przy Windowsie. 

windows linux porady

Komentarze

0 nowych
LoczeQ123   5 #1 16.10.2014 23:38

Szczerze gdybym miał wybierać pomiędzy tymi dwom to zdecydowanie MINT. Kafle się nie nadają na pulpit bez dotyku :D

  #2 16.10.2014 23:45

"przypadku Visty problemem była wydajność i stabilność pracy" .... o dzizzzzzzzzzz kolejny nawiedzony??? czy ty w ogóle używałeś Visty.... używałeś tak przez 3 lata przynajmniej??? Najwyraźniej nie bo piszesz niesamowite bzdury... Problemem Visty (która była rewolucyjna w stosunku do XP) byli producenci sprzętu dający gnioty do tego systemu i w momencie kiedy powinien być 64bitowy oni instalowali 32bity.... a przy siódemce już potrafili to poprawnie zrobić... no może nie do końca bo netbooki 10" ze starterem ledwo co się wyrabiały na 1GB ramu... Jak netbook miał możliwość zmiany lub dołożenia pamięci to 2GB już lepiej działa.

SpaceM7c5   6 #3 17.10.2014 00:47

@Anonim (niezalogowany):
"a przy siódemce już potrafili to poprawnie zrobić... no może nie do końca bo netbooki 10" ze starterem ledwo co się wyrabiały na 1GB ramu... Jak netbook miał możliwość zmiany lub dołożenia pamięci to 2GB już lepiej działa."

To prawda te win 7 startery to był koszmar na pierwszych seryjnie produkowanych netbookach.

  #4 17.10.2014 00:48

@Anonim (niezalogowany): Nie zgadzam się co do Visty. Jest faktycznie powolna, nie raz tak bardzo, że sprawia wrażenie zawieszenia. Ponadto, gdy laptop nic nie robi i tak ciągle mieli dyskiem. Mam ją w firmie na laptopie Dell Inspiron 1525 (2GB RAM, 160 GB HDD, system 32-bitowy). Równolegle jest tam Ubuntu. Komputer pracuje od 2008 roku. W 2011 roku linux został zaktualizowany do Ubuntu 10.10, a windows odświeżony (tylko potrzebne programy + sterowniki). W ciągu ostatnich 3 lat Vista rozrosła się z 15 do 25 GB mimo, że jest używana sporadycznie, np. dlatego, że lepiej działa tam sterownik do kolorowej drukarki A3+ Canona (pod linuksa producent nie dał sterownika). Ubuntu można aktualizować cały czas, jest tam używane dużo więcej programów, system chodzi znacznie szybciej, nie ma problemów z wirusami i ogólną responsywnością, a całość nadal mieści się w 10 GB.

SpaceM7c5   6 #5 17.10.2014 00:49

Dzięki za wpis, na pewno przychylniej spojrzę w stronę MinTa

sgj   10 #6 17.10.2014 01:03

@"Ekran startowy, gdzie możemy znaleźć aplikacje, których nazwy nie znamy, wygląda jak jeden wielki burdel. Odnalezienie tam czegokolwiek jest bardzo trudne. Poza tym same nazwy i ikonki nie wiele nam mówią, jeśli nie znamy programu. "


Jak masz burdel od miliona niepotrzebnie zainstalowanych aplikacji to skorzystaj z tej wielkiej opcji u góry i włącz sortowanie po kategoriach.


@"Druga funkcjonalność, której mi brakuje pod Windowsem to możliwość szybkiego odmontowania napędów."


A ta lista napędów po lewej gdzie pod ppm masz " Wysuń" to do czego służy?


Porównanie ręcznie instalowanych aplikacji do repozytorium w Linuksie? Czemu to ma służyć. Masz sklep w Windows to trzeba było z nim porównać. Linux tez pozwala na ręczne instalowanie czegokolwiek z niepewnych zródeł z niewiadomo jakimi dodatkami...


@"Kolejna niedogodność na Windowsie to działanie menadżera aktualizacji. Nie dość, że jest schowany gdzieś głęboko w ustawieniach"

O tak, schowany bezpośrednio w panelu sterowania... widok kategorii nie jest jedynym...

@"W Mincie menadżer aktualizacji jest widoczny w głównym panelu (w miejscu windowsowego traya) dyskretnie informując o tym, że są dostępne nowe wersje pakietów do zainstalowania. Jednakże to użytkownik podejmuje decyzję o tym czy i kiedy je zainstalować."

To zupełnie jak w Windows po przestawieniu.... jednej opcji...

lynx44   10 #7 17.10.2014 04:11

Repozytoria mają też inną wadę, aktualizacje niektórych paczek bywają wolniejsze, np. na Windowsie mam firefoxa 33 od wtorku, na Kubuntu ciągle czekam, nie wspominając o programach które są z aktualizacją z pół roku do tyłu.

  #8 17.10.2014 07:26

Linux ma to do siebie ze ma tyle graficznych srodowisk ze jak jedno mi sie nie podoba to instaluje inne. Ja np uzywam Ubuntu +gnome i Cairo dock

  #9 17.10.2014 07:39

brak pełnej polonizacji każdej z dystrybucji oraz polskiej literatury dedykowanej każdej z osobna dystrybucji czy choćby wybranej ale "całosciowej dla danego wydania" (za szybko zachodza za głębokie zmiany) stawia każdą na przegranej pozycji w konfrontacji z windowsem

drobne różnice pomiędzy wydaniami windowsa generują u jednych zachwyt u innych skrajną dezaprobatę
ale przynajmniej jest gdzie w łatwy sposób zasiegnąc jezyka a udzielona informacja jest już podana w formie osadzonej w mentalnosci każdego informatycznego przecietniaka

różnice pomiędzy dystrybucjami są tak duze jak duze są muchy w nosie tych co już cokolwiek o linuxie wiedzą i próbują swa wiedzą epatować

udzielający info o windowsach zawsze tłumaczy
udzielajacy info o dystrybucji zawsze sie chwali tym co wie (co jest najczęściej nie trawione przez szukającego odpowiedzi na nurtujący problem)

"w linuxie wszystko jest w manach" ?
ale twórcy tej idei najwyraźniej nie zadali sobie trudu, by odpowiedzieć sobie na pytaie : ile trzeba juz wiedzieć zeby tym zbiorem się posługiwać
rzeczywiscie, przebogaty zbiór informacji ale zeby im sie swobodnie posługiwać trzeba juz to wszytsko znać (wiedzieć) i co najwyzej szukać w nm info odoświezajace pamięć

a NAJwiększym problemem przed którym staneła informatyzacja to brak rzeczywistego standardu przy nadmiarze, wrecz zalewie "standardów" z samonominacji

Roman Brzeszczyszczykiewicz   7 #10 17.10.2014 07:47

@lynx44: Te cale aktualizacje, to co takiego rewolucyjnego wnosza? Jeszcze do wczoraj na Salix mialem firefox 24 a teraz jest 31 i nie widze jakiejs poprawy dzialania?

  #11 17.10.2014 07:59

czy w XFCE jest tak samo jak w KDE, że szuka też w opisach programów, a także w nazwach oryginalnych (np. browser zamiast przeglądarka)?

@@sgj czy przypadkiem sklep MS nie jest podobnym burdelem jak ten przedstawiony przez @@kaisuj?

bystryy   9 #12 17.10.2014 08:15

@Anonim (niezalogowany): "Problemem Visty (która była rewolucyjna w stosunku do XP) byli producenci sprzętu dający gnioty do tego systemu i w momencie kiedy powinien być 64bitowy oni instalowali 32bity"

Nie, problemem byli jak zwykle użytkownicy, którzy chcieli mieć sprzęt wartości 3 tys. złotych, a zapłacić za niego tylko 1500 zł. Czy sprzęt był za słaby? Jakimś cudem KDE 3 w tamtych czasach potrafiło więcej, a potrzebowało tylko 512 MB pamięci do przyzwoitej pracy na systemie 64-bitowym.

bystryy   9 #13 17.10.2014 08:17

@lynx44: Możesz sobie napisać skrypt, który będzie sprawdzał aktualizacje codziennie, albo aktualizować ręcznie.

Color Mint   9 #14 17.10.2014 08:17

Dawno miałem Mint'a wypróbować. Dzięki Twojemu wpisowi w końcu postawiłem go na wirtualnej maszynie i muszę powiedzieć, że bardzo mi się podoba.
Zaletą Windowsa kiedyś był interfejs a teraz to jest dyskusyjne. Pozostaje nią wciąż ogromna baza oprogramowania.

Autor edytował komentarz.
bystryy   9 #15 17.10.2014 08:18

@Roman Brzeszczyszczykiewicz: Jak nie widzisz poprawy działania, to użyj funkcji odświeżania, albo wykasuj stary profil ze swojego katalogu użytkownika. Słaba wydajność może wynikać ze zbyt dużej różnicy pomiędzy zbyt odległymi od siebie wydaniami.

bystryy   9 #16 17.10.2014 08:25

@Anonim (niezalogowany): "system chodzi znacznie szybciej, nie ma problemów z wirusami i ogólną responsywnością, a całość nadal mieści się w 10 GB."

Spoko, fanboje Windows poradzą w takim przypadku wymianę dysku na SSD i doinstalowanie gigabajta programów antyspyware ;)

A poważnie, Windows nie jest złym systemem, ale wymaga od użytkownika dużo więcej uwagi i poświęceń, zupełnie ja male dziecko, które trzeba karmić i przewijać, głaskać (a i tak w pewnym wieku może zacząć ćpać ;) ).

kaisuj   10 #17 17.10.2014 08:26

@Anonim (niezalogowany): Tak, używałem VIsty przez kilka lat. Szkoda było mi z niej rezygnować, bo dostałem ją oryginalną z laptopem, ale pewnego dnia straciłem zwyczajnie cierpliwość. Masz bardzo dużo racji pisząc, że producenci sprzętu wsadzali masę 30 dniowych programów, które spowalniały system, przez co zyskał opinię zmulonego. Ale nie zgodzę się, że to był jedyny problem visty. Vista miała błędy. Potrafiła wpadać w pętle przy instalowaniu aktualizacji i w nieskończoność męczyć tę samą aktualizację. Przy każdym wyłączaniu komputera pojawiał się ekran z informacją, żeby czekać bo trwa instalacja oprogramowania i to samo przy starcie. Można czegoś dostać. Owszem, vista wprowadziła szereg rewolucyjnych zmian w stosunku do XP - chociażby instalacja sterowników do podłączanego sprzętu. Ale nie zgodzę się, że zła opinia visty była spowodowana wyłącznie praktykami producentów laptopów.
Tak czy siak dziękuje za zainteresowanie i wyrażenie opinii.

kaisuj   10 #18 17.10.2014 08:32

@sgj: Dzięki za wszelkie uwagi. Jak pisałem na wstępie, nie znam Windowsa 8/8.1 tak dobrze jak Minta, stąd mogę nie wiedzieć lub nie zauważać pewnych rzeczy. Oceniam system w postaci dostarczonej przez producenta i nie twierdzę, że w ogólę nie da się go dostosować. Na pewno sprawdzę Twoje sugestię.

Nie mogę się jednak zgodzić z porównaniem repozytorium linuxowego do sklepu windowsa z tego powodu, że w tym sklepie nie ma prawie w ogóle przydatnych aplikacji. Nie znajdę tam Libre office'a czy jakiegoś programu do obróbki wideo, a w repozytorium takie rzeczy są. Dlatego porównuje repozytorium do ręcznie instalowanych aplikacji. Nie wmówisz mi, że nie instalujesz ręcznie aplikacji na Windowsie, tylko głównie korzystasz ze sklepu Microsoftu. To zwykła ściema.

Autor edytował komentarz.
kaisuj   10 #19 17.10.2014 08:36

@lynx44: Po pierwsze to nie ma reguły. Chrom przeważnie pierwszy ukazuje się na Linuxie. Poza tym nawet jeśli są różnice, to zazwyczaj jest to 1 dzień. Mocno przesadzasz z tym pół roku. Po drugie wolniejszy cykl aktualizacji aplikacji z repozytorium jest związany z tym, że aplikacji zanim trafią do repozytorium są testowane i sprawdzane. Nie wrzuca tam nikt wersji niestabilnych, nawet jeśli takowe są dostępne. Jeśli chcesz mieć superświeże programy to możesz korzystać z ppa i mieć w wielu przypadkach aktualizacje każdego dnia. Tylko moim zdaniem ważniejsza jest jednak stabilność i bezpieczeństwo, a nie pogoń za wyższym numerkiem.

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #20 17.10.2014 08:50

Fajny tekst, miejscami zbyt "luźna" forma. W kilku miejscach jest porównanie do W7, skoro wpis związany z W8, to o co kaman? Nie jest to przypadkiem jakiś błąd? Bo w sumie i jedno i drugie pasuje. Generalnie dobra robota!

Color Mint   9 #21 17.10.2014 08:51

@kaisuj: Częsty argument osób nie zapoznanych z dystrybucjami to to, że jest oprogramowanie z wyższym numerkiem. Sam musiałem szefostwu i pewnemu działowi zajmujacemu się (o zgrozo) bezpieczeństwem tłumaczyć o co chodzi zanim zrozumieli, że oprogramowanie z niższym numerkiem nie jest porzuconym zabytkiem. Jest wspierane i przetestowane, dodatkowo np w Debianie daje pewność, że nic się nie zmieni podczas cyklu życia dystrybucji. Nieocenione w zastosowaniach profesjonalnych. Jeżeli chce się mieć nowości bo się np lubi, to tak jak piszesz, odpowiednie repo/ppa.

Autor edytował komentarz.
  #22 17.10.2014 09:03

@bystryy: Tak naprawdę każdy był winny po trochu.
Userzy - z powodu o którym wspomniałeś.
Producenci - bo chcieli tanio oferować coś, co miało większe wymagania.
MS - ze względu na 2 stopnie certyfikacji (zgodny i wspierany bodajże), gdzie było to mocno nadinterpretowane.

neXt___   11 #23 17.10.2014 09:10

@bystryy: co da skrypt aktualizujący, skoro danej aktualizacji nie ma w repozytorium? Czasem trzeba ręcznie aktualizować program.

darekkkk   6 #24 17.10.2014 09:16

@lynx44: Mam Kubuntu i mam FF33 z repozytoriów od jakiś 3 dni.

bystryy   9 #25 17.10.2014 09:32

@neXt___: "co da skrypt aktualizujący, skoro danej aktualizacji nie ma w repozytorium?"

Skrypt może sprawdzać dostępność nowej wersji na stronie Mozilli w tar.bz2, rozpakować do katalogu tymczasowego i nadpisać starą wersję - dla chcącego nic trudnego. Nie jesteś uzależniony od paczkującego. Na Slackware zawsze działa :)

bystryy   9 #26 17.10.2014 09:33

@lukasamd: "MS - ze względu na 2 stopnie certyfikacji (zgodny i wspierany bodajże), gdzie było to mocno nadinterpretowane."

Zgadza się, zapomniałem o tym. Nie raz widziałem naklejkę "Vista Capable" na sprzętach z 512 MB pamięci i z chipsetami VIA czy SiS (żałosna wydajność nawet dla XP).

neXt___   11 #27 17.10.2014 09:34

@bystryy: ale nie wszędzie działa. Próbowałem kiedyś na Netrunnerze i nic z tego, nie dało się poprawnie zaktualizować, więc musiałem przerzucić się na Nightly

bystryy   9 #28 17.10.2014 09:37

@neXt___: Nie dam gwarancji, że zadziała na "egzotycznych" dystrybucjach. Problem może leżeć w wersjach niektórych bibliotek (glibc itp.), ale można dostosować skrypt, by nie podmieniał, tylko wrzucał równolegle do innego katalogu i przetestować ręcznie.

neXt___   11 #29 17.10.2014 09:54

@bystryy: Można, tylko to wymaga bawienia się z rzeczami, które nie powinny obchodzić przeciętnego użytkownika.

Color Mint   9 #30 17.10.2014 09:59

@neXt___: Zapewniam, że przeciętnemu użytkownikowi wystarczy stabilny Firefox z dystrybucji. Wielu użytkowników nie zawraca sobie głowy tym, na jakiej przeglądarce pracuje a co dopiero numerem wersji. Nie patrz na zwykłego użytkownika pod kątem komputerowca/informatyka/geek'a/pasjonata technologii.

Autor edytował komentarz.
bystryy   9 #31 17.10.2014 10:08

@Color Mint: Zgadza się, zwykły użytkownik potrafi nawet mieć zainstalowany program sprzed 15 lat na nowym systemie, z różnych powodów (zapłacił kiedyś za niego, ma do takiej wersji cracka, miał już do niego instalkę na dysku, ktoś mu taki polecił , albo tylko taki zna). Kiedy robiłem za pogotowie komputerowe, takie sytuacje u klientów były na porządku dziennym.

Waka   7 #32 17.10.2014 10:15

Coś przydział miejsca w artykule dla Windy i Minta wyszedł trochę nierównomierny. Kilka zdań o tym co jest źle w Ósemce i obszerny artykuł o Linuksie ;)

Z związku z ową dysproporcją pozwolę sobie trochę bardziej nakreślić sprawę Windows 8.1. Tak jak rozwój jądra idzie MS zadziwiająco dobrze tak w kwestii interfejsu po prostu leżą. System jest bardzo szybki i wydajny, ale Modern to ergonimiczny koszmarek.

Ekran Start jest po prostu niewygodny, zwłaszcza jak się nie ma ekranu dotykowego. Aby coś wybrać kursor musi zrobić maraton po ekranie. Kto wpadł na pomysł listy aplikacji rozciągającej się na cały monitor w systemie desktopowym? Co gorsza w innych miejscach też to dali. Jak chce się sprawdzić dostępne sieci to wywala nam panel na cały prawy bok. Do tego w trybie Modern rzeczy są maksymalnie poukrywane. Spróbujcie z poziomu Ekranu Start dobrać się do jakiejś opcji. No i te wymieszanie stylów, miejscami Modern, miejscami Aero. Totalnie bez sensu.

Jednak jeśli się wgra odpowiednie dodatki przerzucające od razu do pulpitu, blokujące Modern i przywracające Menu Start to mamy całkiem znośny system.

biomen   8 #33 17.10.2014 10:58

Co do tekstu i jego stylu: bardzo fajnie się czytało.

Aczkolwiek, swój talent pisarski na miejscu autora wykorzystałbym do pisania na inny temat, albowiem moim zdaniem, każde zestawienie Windows vs GNU/Linuks to takie zestawienie jak np. Megadeth vs. Metallika. Co kto komu się podoba i co preferuje.

I zazwyczaj z takich tekstów/dyskusji wynikają 'wojenki' fanbojskie dlatego, jak już wspomniałem: autor niech pisze, ale na inny, mniej oklepany, temat. ;)

sgj   10 #34 17.10.2014 11:10

@kaisuj: LibreOffice używam w wersji portable, dokładnie z PortableApps, a tam mam cos na wzór repozytorium...

Wokuo   7 #35 17.10.2014 11:28

@kaisuj: "Nie mogę się jednak zgodzić z porównaniem repozytorium linuxowego do sklepu windowsa z tego powodu, że w tym sklepie nie ma prawie w ogóle przydatnych aplikacji. Nie znajdę tam Libre office'a czy jakiegoś programu do obróbki wideo, a w repozytorium takie rzeczy są. Dlatego porównuje repozytorium do ręcznie instalowanych aplikacji. Nie wmówisz mi, że nie instalujesz ręcznie aplikacji na Windowsie, tylko głównie korzystasz ze sklepu Microsoftu. To zwykła ściema."

Cóż, tak jak w przypadku repo linuksowych tak w przypadku sklepu windowsa ktoś tam te programy musi dodać. Niestety w przypadku Windows ludzie się przyzwyczaili, że szukają programów necie i po prostu instalują niejako olewać ciepłym mo... znaczy się płynem :D To olewanie przez użytkownika powoduje, że sklep windowsa olewają producenci oprogramowania :D Natomiast przez to, że olewają go producenci, olewają to użytkownicy bo nic tam nie ma. BŁĘDNE KOŁO.
Natomiast sklep jako taki, czyli jego funkcjonalność (pomijając, że nic tam nie ma) jest bardzo dobra, działa płynnie i nie miałem jeszcze problemów z instalowanie skrótów do Steama czy Firefoxa :D

Berion   13 #36 17.10.2014 11:33

Nigdy nie rozumiałem jak można nie znać nazwy programu, który się instalowało. To dla mnie zagadka 21 wieku na równi z Trójkątem Bermudzkim. Serio. :) Z tego też względu, nie wiem na cholerę komuś kategoryzacja oprogramowania, która mnie osobiście bardzo przeszkadza. Wolę listę uporządkowaną alfabetycznie ze wszystkimi programami (i bez wyjętych preferencji z panelu ze wszystkimi ustawieniami), bez zdublowanych wpisów i bez tłumaczenia nazw programów (bo wtedy faktycznie potrzebna jest wyszukiwarka...). Cierpią na to wszystkie launchery jakie znam

Ten manager plików wydaje mi się strasznie ubogi i niewygodny. Podstawowe funkcje powinny być pod przyciskami, a nie skrótami klawiszowymi. Ja polecam Nemo, fork starego Nautilusa zanim go zubożono w imię jakiejś chorej ideologii nowego Gnome.

A co do tego Centrum Oprogramowania to straszny crap. Wolno się włącza, wolno wyszukuje, wolno się przełącza na inne kategorie. To już lepiej instalować z poziomu terminalu.

Autor edytował komentarz.
bystryy   9 #37 17.10.2014 11:39

@Berion: "Nigdy nie rozumiałem jak można nie znać nazwy programu, który się instalowało. "

Ha ha, znam kolegę, który miał dziwne programy poinstalowane i nie wiedział skąd. W końcu po dłuższym dochodzeniu okazało się, że jego żona zainstalowała gdzieś tam kiedyś jakiś "MP3 Cutter", bo chciała pociąć jakiś utwór na części. Komp był oczywiście zawirusowany, tak na marginesie.

Kedud   2 #38 17.10.2014 11:55

Porównanie ciekawe, ale jeżeli mamy patrzeć z punktu widzenia przeciętnego usera.... no to lepiej porównać KDE z Win 7, ponieważ tak naprawdę nie ma nic takiego na linuxie czym jest windows 8. Ktoś może powiedzieć.. no tak ale jest GNOME, fakt uruchamianie programu i ekran główny, poniekąt podobna metoda pracy, ale tylko podobna, przy czym pulpit zupełnie inny... myślę że jeżeli mamy porównywać doznania usera to porównajmy KDE z Win 7, poziom myślę że podobny, i ogólne doznania tak samo :)

tomangelo   5 #39 17.10.2014 12:15

Kompilacja brzmi na początku strasznie, ale w sumie to w większości przypadków wpisuje się "cmake .. && make && sudo make install" i wystarczy. Czasem zamiast cmake .. trzeba wpisać ./configure, ale to coraz rzadziej spotykane narzędzie. Bardziej zaawansowane osoby mogą jeszcze bawić się ustawieniami lokacji instalacji programu, czy nawet ustawić flagi dla kompilatora, ale początkującym wystarczą 3 wymienione na początku komendy.

  #40 17.10.2014 12:55

Przecież głównym środowiskiem graficznym Minta jest Cinnamon, nie lepiej było zrobić test z tym ŚG?

bystryy   9 #41 17.10.2014 13:26

@tomangelo: "./configure, ale to coraz rzadziej spotykane narzędzie"

Przespałem coś?

nintyfan   10 #42 17.10.2014 14:00

@bystryy: Cmake zastępuje configure.

ekloszard   6 #43 17.10.2014 14:00

Dobrze się to czytało, jakieś uwagi zawsze można mieć chociażby z uwagi na własne przyzwyczajenia. Ciekaw jestem czy w przyszłych wpisach oddasz dramatyzm korzystania z 64-bitowych wydań Miętówki vs Windows 8.1 przy wykorzystaniu na obydwu systemach zewnętrznego softu 32 bit. Tego tematu prawie wszyscy piszący o linuksie unikają jak ognia.
Nie dziwi mnie to, bo jest to kula u nogi wszystkich popularnych dystrybucji (za wyjątkiem części archopodobnych).

floyd   14 #44 17.10.2014 15:04

@Waka: "Coś przydział miejsca w artykule dla Windy i Minta wyszedł trochę nierównomierny. Kilka zdań o tym co jest źle w Ósemce i obszerny artykuł o Linuksie ;) "
Eeeee tam, wybrzydzasz :)
Przecież w pierwszy zdaniu wyraźnie jest napisane, że: "Nie chcę nikogo przekonywać do wyższości jednego systemu nad drugim." .To jeszcze mało?
O tym, że tekst jest bezstronny świadczy też wyraźne ukontentowanie użytkowników Linuksa i którzy w związku z tym nie mają zastrzeżeń co do samego tekstu, co rzadko im się zdarza. :)

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #45 17.10.2014 15:06

@tomangelo #39:

Tak, a po ./configure user się wyłoży, bo nie ma tony paczek deweloperskich zainstalowanych (niezbędnych) do kompilacji, a sam nie ma pojęcia czego mu brakuje. Po prostu configure wali błędem i tyle, po czym zakłada na forum linuksowym temat o kompilacji ;-)

Metoda "configure && make && make install" wygląda tylko z teorii prosto, pomiędzy jest tona zabawy ;-)

Oczywiście zabawa jest przy kompilacji "ręcznej" - obecne managery paczek (np. apt-get czy yum) mają możliwość sprawdzenia zależności do kompilacji danego programu i zainstalowania paczek devel. Wtedy faktycznie kompilacja idzie jak z płatka, bo wszystkie develowe paczki są poinstalowane.

Niemniej tak czy siak skórka niewarta dziś wyprawki - user po instalacji ze źródeł nie będzie umiał odinstalować programu, prefixy instalacji to półśrodek, a paczki sam sobie nie stworzy ;-) Idealne rozwiązanie zatem - instalacja z repo, 2 minuty i jest program :-D

Autor edytował komentarz.
bystryy   9 #46 17.10.2014 15:12

@ekloszard: "przy wykorzystaniu na obydwu systemach zewnętrznego softu 32 bit. Tego tematu prawie wszyscy piszący o linuksie unikają jak ognia. "

Na Slackware nie ma z tym żadnego problemu, doinstalowuje się po prostu compat32 :)

bystryy   9 #47 17.10.2014 15:16

@Jusko: "Metoda "configure && make && make install" wygląda tylko z teorii prosto"

Pamiętam, jak na Slackware 10.2 wszystko kompilowało się bez problemów, a nawet było sporo paczek na linuxpackages.net... Ale od jakichś 3-4 lat narosła taka masa zależności, że kompilowanie ze źródeł to syzyfowa praca. Konia z rzędem temu, kto StarDicta przekompiluje pod nowego Slacka.

ekloszard   6 #48 17.10.2014 16:15

@bystryy: Slacka do tej pory nie ruszałem, więc zwracam honor (a za rogiem w kolejce już czekają fani Debiana...).
Przez popularne miałem na myśli medialne "distro-mielonki" dla Kowalskiego z czołówek portalowych :-)

kaisuj   10 #49 17.10.2014 16:34

@tomangelo: Oj w praktyce to nie wygląda tak różowo. Bardzo często brakuje zależności i nie wszystkie można łatwo od ręki zaspokoić. Dodatkowo kompilacja trwa. Kiedyś udało mi się zainstalować wine'a ze źródeł i trwało to ponad pół godziny.

kaisuj   10 #50 17.10.2014 16:38

@Anonim (niezalogowany): Może i lepiej, ale ja akurat dysponuje i dobrze znam wydanie XFCE. Z tego samego powodu nie pisałem nic o KDE.
Być może kiedyś zrobię porównanie różnych wydań Minta. To dobry pomysł na kolejne wpisy, a przy okazji nikt nie będzie mi zarzucał, że pastwię się nad Windowsem, choć szczerze uważam, że to całkiem sensowny system i przekonałem się do niego, choć przez wiele miesięcy omijałem szerokim łukiem. Miałem zresztą też kilka spektakularnych problemów, które mnie dodatkowo zniechęcały.
Na cynamonie pracowałem kilka miesięcy na jednym z komputerów, ale XFCE jakoś bardziej mi podpasował.

kaisuj   10 #51 17.10.2014 16:43

@floyd: Ehhh, chyba nie da się napisać o Windowsie i Linuxie nie budząc kontrowersji. Cóż, obiektywnie rzecz biorąc, chyba masz trochę racji, że wyszło tak, a nie inaczej. :) W przyszłości chyba po prostu będę unikać tego tematu jak ognia. Obiecuję jednak, że w drugiej części postaram się pokazać więcej pozytywów windowsa.

dhor   8 #52 17.10.2014 16:59

Reasumując: Jak ktoś się od przedszkola wychowywał na Windowsie, to się do Linuksa w życiu nie przekona.

Jak ktoś od 15 lat używa na pulpicie Linuksa, to Windows jawi mu się jako strasznie niekonfigurowalne dziwadło. I ta prehistoryczna maniera instalowania programów - zgroza.

darekkkk   6 #53 17.10.2014 17:40

@dhor: NIEPRAWDA! Skąd skłonność do tak kategorycznych i zafałszowujących uogólnień? W przedszkolu widziałem tylko Windows ale jestem bardziej przekonany do ... Linuksa :)

Jusko   12 #54 17.10.2014 18:04

@ekloszard #43:

"Ciekaw jestem czy w przyszłych wpisach oddasz dramatyzm korzystania z 64-bitowych wydań Miętówki vs Windows 8.1 przy wykorzystaniu na obydwu systemach zewnętrznego softu 32 bit. Tego tematu prawie wszyscy piszący o linuksie unikają jak ognia. "

Przyznam, iż nie rozumiem do końca o co chodzi z tym dramatyzmem. Od 6 czy 7 lat korzystam wyłącznie z 64 bitowych Linuksów i gdzie tylko mogę x64 Windowsów (W7/W8.x).

Pod Linuksem nie widzę żadnego dramatyzmu - ot, jeśli instalujesz program x86 to dociągają się same biblioteki 32-bitowe. Wszystko jest zatem bardzo przezroczyste dla użytkownika. Z Windows mam co prawda mniejsze doświadczenie, ale programy 32-bitowe też pakują się np. do Program Files (x86) i działają bez problemu.

Jeśli chodzi w Linuksie o soft spoza repo, no to tragedii tu też nie ma - wystarczy doinstalować ewentualnie brakującą bibliotekę w wersji 32-bitowej. Nie ma generalnie problemów.

Nie wiem zatem czego unikać tu jak ognia ;-)

Autor edytował komentarz.
ekloszard   6 #55 17.10.2014 18:18

@Jusko: Odnośnie linuksa: gdyby było tak gładko jak piszesz, to nie byłoby zapytań po forach jak zainstalować takiego np. Draftsighta. Ja wiem, że trzeba sobie brakujące biblioteki doinstalować, tylko że w przypadku świeżych distr często czegoś brakuje lub też zdarza się, że nie ma tego wcale, bo składacze danej dystrybucji nie przewidzieli.
W ten sposób z "medialnych dystrybucji" przeszedłem raczej definitywnie na archopodobne - włączam "multilib" i po kłopocie.

Tu winda prezentuje się jednak lepiej dla przeciętnego zjadacza buły niźli ogół linuksowy .

Jusko   12 #56 17.10.2014 18:21

@ekloszard #55: Cóż - nie mogę mówić za każde distro świata, ale od czasu jak 5 rok używam Fedory, tak nie miałem nigdy problemów z aplikacjami x86, gdyż bardzo płynnie zarządza się tu bibliotekami 32-bitowymi. Gdyby nie to, że przypomniałeś mi o tym to zapomniałem nawet, że używam systemu x64.

W przypadku dawnego Ubuntu choćby to instalowało się kiedyś ia32-libs jeśli dobrze pamiętam, a czasem nawet musiałem forsować instalację 32-bitowej paczki z aplikacją, apt-get nie widział potem czasem tych 32-bibiotek itd. Niemniej to było parę lat temu, nie wiem jak dziś - ale tak było z Ubuntu, pod Fedorą nigdy nic takiego nie występowało i przy przesiadce na Fedorę byłem wniebowzięty. Niemniej tak czy siak było to z 6 lat temu, zatem dość dawno temu i wieczność dla IT.

Osobiście unikam i zawsze unikałem egzotycznych distr, trzymając się wyłącznie Linuksowego mainstreamu - w perspektywie może to zaoszczędzić komplikacji, których można doświadczyć czasami na distrach-forkach-sklejkach od Janka Kowalskiego, który postanowił zrobić własną dystrybucję. Tym sposobem, ja właśnie wykluczam Archopodobne (z różnych przyczyn) ;-)

Autor edytował komentarz.
ekloszard   6 #57 17.10.2014 19:17

Widzisz Jusko, jaja z Draftsightem dotyczyły głównie tych popularnych dystrybucji. Draftsight pod Fedorą 17 był łatwy w instalacji, pod 18-tką zaś było niemiło... Taki mało znany (niestety już nie istniejący) rolling release oparty o Fedorę o nazwie Fuduntu nie miał z tym żadnych kłopotów. I nie trzeba było gwałcić instalki parametrem "force"...

Co zaś się tyczy Ubuntu, nawet jest taka strona gdzie gość krok po kroku omawia instalację tegoż pakietu na systemach x64 i nie zawsze jest trywialnie.

Dałem sobie w końcu spokój z tymi męczarniami i podpiąłem się pod Archa dla leniwych (Antergos), mając jednak na uwadze, że jadąc na rollingu sam mogę się wyrolować ;-)

dhor   8 #58 17.10.2014 20:14

@ekloszard: A jaki to problem, skoro najnowszy Draftsight 2015 dla Linuksa jest w wersji 64bitowej?

ekloszard   6 #59 17.10.2014 20:20

@dhor: Ano taki, że jak kukniesz w posty wyżej to zobaczysz archiwalne numerki dystrybucji i wtedy to było aktualne. Tak się składa, że 64-bitowy Draftsight jest od niedawna, wręcz można nazwać go "świeżyną".

AntyHaker   17 #60 17.10.2014 22:49

Hmm trochę momentami naciągane, ale zasadniczo się zgadzam :D

Berion   13 #61 18.10.2014 00:58

@bystryy: Tak samo nie rozumiem dawania uprawnień administratora innym użytkownikom swojego komputera. ;p

Autor edytował komentarz.
MrBeckham666   18 #62 18.10.2014 01:12

@bystryy: dokłądnie potwierdzam:) nie raz się z tym spotkałem.

a tak ogolnie do linuxa nic mie mam:) jakby miał taką bazę driverów jak windows xp czy 7 to z pewnoscią bym go używał. a tak to trzeba np korzystac z win xp na vm żeby sflashować naprawić jakiś tele.

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #63 18.10.2014 01:12

@ekloszard #57: Widzisz, kiedyś pomagałem komuś na jednym z forów linuksowych w uruchomieniu DraftSighta - ściągnąłem paczkę, odpaliłem i bangla, zatem nie zauważyłem niczego problematycznego. Widać miałem wtedy akurat wszystkie zależności w systemie, bądź się dociągnęły.

Nie wiem zatem jak na innych distrach, bo kiedyś np. Ubuntu potrafiło powiedzieć, że nie może zainstalować paczki x86 na systemie x64 bo konflikt architektury i stąd musiałem forsować instalację paczki (a i to połowa sukcesu, bo apt-get nie potrafił na tamten czas wywalić z automatu zależności x86 po programie i musiałem ręcznie wywalać pojedyncze pakiety będące zależnościami). Na Fedorze klikałem normalnie na rpm i pobierały się zależności paczki x86 bez problemów, pełna przezroczystość. Ale tak czy siak to było dobrych parę lat temu (z 6 co najmniej, skoro używałem jeszcze wtedy Ubuntu).

Zatem pod Ubuntu doświadczałem jakichś tam niedogodności parę lat temu na systemach 64-bitowych, ale pod Fedorą nigdy (i wtedy właśnie Red Hat mnie kupił, wraz z systemem transakcji yum-a).

Cóż mogę powiedzieć - lubię Red Hata i póki co jego mechanizmy mnie nie zawiodły. Stąd rozumiem co masz na myśli, lecz zdziwiłem się o jakim Ty dramatyzmie mówisz przy używaniu Linuksa x64, bo na zawsze miałem z górki w tej kwestii ;-) Myślę, że i Debianowate radzą sobie z tym już całkiem nieźle, choć tu już nie mogę się wypowiedzieć - raczej jednak problemy jakich doświadczałem wtedy to echo przeszłości, wyłowione z mroków historii ;-)

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #64 18.10.2014 01:30

@Berion #61: Wiesz, bo z czasem coraz ciężej spojrzeć z perspektywy power usera na ZU i myśleć ich tokiem. Im dłużej w zawodzie, tym bardziej ta perspektywa staje się daleka :-)

W poprzedniej pracy choć miałem całkowicie inne stanowisko, to firma była mniejsza i w razie jak ktoś z helpdesku zachorował to wskakiwałem przy okazji na jego miejsce aby zapełnić lukę. No i cóż mogę powiedzieć - gdybym miał na etacie być w helpdesku, to bym po prostu zwariował.

Wtedy dotarło do mnie, że ZU to nie są Yeti i faktycznie istnieją, a generalnie od mechanika, lekarza, bliotekarki czy piekarza nie mogę wymagać aby znali się dobrze na obsłudze OS-a bo to nie są ich kompetencje, a to ja jestem właśnie specjalistą z którym się kontaktują, to ja się znam na rzeczy XY i mam im pomóc. I nic w tym dziwnego - gdyby oni kazali mi wskoczyć w ich fach, to wiedziałbym o tym tyle samo co oni o komputerze, czyli dzwoniłbym do majstra z prośbą o pomoc :-)

Zatem wiesz - dla mnie XP z SP2, antywirusem którego licencja wyszła wieki temu, bez aktywnego Windows Update, ale za to z 1-2 programami których te osoby używają do pracy - dla mnie to była codzienność (a przykład wziąłem z rzeczywistości, do dziś tak pracuje ten użytkownik). W zasadzie nadal widuję podobne kwiatki u niektórych mych znajomych, którzy mają zupełnie inne kompetencje, a komputer traktują wyłącznie jako narzędzie pokroju mikrofalówki (w sumie, sam chciałbym znów móc traktować te maszyny i oprogramowanie z takim dystansem zdrowym).

Dla nich tak to działa - wciskają power i nawet nie zwracają uwagi, że strona główna w Firefoksie wygląda podejrzanie i chyba coś im tę stronę podmieniło (znów przykład z rzeczywistości) :-)

Autor edytował komentarz.
  #65 18.10.2014 08:45

@lynx44: W mincie co prawda czasem trzeba poczekac, ale repozytoria archa to cos pieknego, zawsze nowe wwersje i na prawde rozbudowana wiki z opisem kazdej aplikacji.

jaras67   2 #66 18.10.2014 09:31

Prowadzę księgowość dla przedsiębiorstw, po przejściu w 2011 roku na linuxa zyskałem 1 miesiąc rocznie czasu wolnego ( wcześniej Ubuntu 11.04 do 12.04, obecnie Arch). W tym zawodzie bardzo dużo się drukuje, nie raz na windowsie zadania wydruku gdzieś ginęły, czasami tylko restart pomagał, w linuxie mamy srerwer druku cups to jest mistrzostwo świata, skanowanie rewelacja. Również czasem tworzę grafiki i wysyłam dla drukarni (ulotki, reklamówki), z podziwem patrzę jak z niewiedzu ludzie męczą się na photoshopach, adobe ilustratorach, corel drawach, autocadach masakra tyle forsy za sam syf. I tak wszystkie te graficzne programy korzystają z Imagemagick (napisane w perlu). W linuxie każdy plik graficzny konwertuję do innego dowolnego polecenie n.p. convert plik.ai plik.ps

  #67 18.10.2014 09:33

@Anonim (niezalogowany): nasłuchałeś się chyba marketingowej papki M$ to nie sterowniki były winne tyko core systemu Vista i niedopracowany interface użytkownika (budowa nie wygląd) błędy w architekturze systemu który zostały częściowo naprawione w 7-ce niestety nie wszystkie.

e X t 7 3   9 #68 18.10.2014 10:29

Muszę przyznać, że ciekawie napisane. Myślę jednak, że porównanie z Kubuntu dałoby pełniejszy obraz obecnego stanu rozwoju desktop Linuksa, o ile bowiem Xfce jet niezłe, to jednak funkcjonalności KDE absolutnie nie ma. Jeśli użytkownik dodatkowo wie, jak je skonfigurować to porównanie z Windows 8.x wypadnie dla tego ostatniego bardzo blado.

  #69 18.10.2014 11:25

To porównanie jest całkowicie pozbawione sensu.Nie można porównywać rzeczy nieporównywalnych.Linux działa, a ten drugi programik, apka, czy jak wy to tam nazywacie NIE !!!!

darekkkk   6 #70 18.10.2014 11:39

@e X t 7 3: Mam propozycję - napisz jak skonfigurować Kubuntu.

floyd   14 #71 18.10.2014 11:50

@kaisuj: "Obiecuję jednak, że w drugiej części postaram się pokazać więcej pozytywów windowsa."
Uważam to za całkowicie zbyteczne.Windows w przeciwieństwie do Linuksa nie potrzebuje reklamy.
Natomiast interesujące było by zademonstrowanie jakiś ciekawych rozwiązań umożliwiających np. lepsze wykorzystanie systemu czy opcji bardziej ukrytych. Może jakieś przykładowe skrypty czy zmiany w rejestrze umożliwiające to lub tamto itd itd. Możliwości jest tu w każdym bądź razie bardzo dużo, ale trzeba mieć samemu system opanowany, jak to się mówi w małym palcu.
To tylko taka mała sugestia dla chętnych w prowadzeniu bloga i poszukujących odpowiedniego tematu.

Autor edytował komentarz.
  #72 18.10.2014 12:10

@Anonim (niezalogowany): Mam w laptopie(2GB ramu) i Vistę i Minta 17 z xfce imogę powiedzieć że włączenie Minta ,sprawdzenie poczty i jego wyłączenie trwa krócej niż uruchomienie Visty .

e X t 7 3   9 #73 18.10.2014 12:50

@darekkkk: "noszę się" z tym od dłuższego czasu, ale ciągły brak czasu tu decyduje.

nintyfan   10 #74 18.10.2014 13:37

@Berion: Tutaj nie chodzi tylko o oprogramowanie, które się zainstalowało. Tutaj chodzi też o oprogramowanie systemowe. Dystrybucje Linuksa dostarczają wraz z sobą mnóstwo softu. Konieczność znania nazwy producenta i nazwy programu, to parodia. Skąd początkujący użytkownik ma znać nazwy programów?

Sten_pl   5 #75 18.10.2014 13:46

Ciekawy artykuł, ale trochę inaczej go widzę - przydało by się krok po kroku porównać oba systemy począwszy od instalacji:
- wymagania sprzętowe ! (tu windows daje ciała- wymaga specjalnych CPU do uruchomienia)
- wybór nośnika (DVD, USB)
- instalacja (partycjonowanie i reszta)
- konfiguracja podstawowa po instalacji (w tym wygląd)
- porównanie jakie programy są dostępne (wypis programów zainstalowanych z systemem)
- metoda i łatwość instalacji dodatkowych programów oraz zabezpieczeń (antywirus i zapora)
- ile miejsca zajmuje system na dysku

Sam w wolnej chwili piszę takie porównanie, ale zamiast Xfce wybrałem Mate, ze względu na zachowanie klasycznego interfejsu. :)

Autor edytował komentarz.
Odyniec_Stary   10 #76 18.10.2014 14:05

@e X t 7 3: A porównanie z NeteXt'73 ?

Berion   13 #77 18.10.2014 14:23

@nintyfan: A jak będą z kategoryzowane to w jaki sposób pomoże mu to odnaleźć program, którego i tak nie zna nazwy i tak nie wie do czego służy? Po za tym programy mają coś takiego jak about, man, jest też gugiel.

@Jusko: Wyznaję zasadę, że jeśli ktoś chce czegoś używać to musi mieć na ten temat choć minimum wiedzy. To tak jakbyś chciał jeździć samochodem nie wiedząc gdzie i jak się wlewa paliwo i gdzie można sprawdzić osiąganą prędkość - przecież nie da się tak. Nienawidzę dostosowywania świata do idiotów i zawsze walczę z taką ideologią.

Autor edytował komentarz.
Jusko   12 #78 18.10.2014 14:29

@Berion #73: Ja wiem, uważam tak samo. Niemniej tak to po prostu działa i nic z tym nie zrobimy. Oni podstawy mają - wiedzą gdzie klawisz power, jak uruchomić przeglądarkę czy ich program, wyłączyć sprzęt i tyle im wystarczy do normalnego użytku.

Choćby przykład mojej znajomej - dziewczyna ma własną firmę, idzie jej całkiem nieźle, komputer, mail oraz telefon to jej narzędzia pracy, zna obsługę aplikacji jakich używa. Ale na tym się kończy - wkradnie się wirus i nawet pewnie nie zauważy, stronę główną w Firefoksie ma podmienioną na inną i...i w zasadzie nic, po prostu. Coś się dzieje z programem pocztowym czy jakakolwiek komplikacja, to telefonuje do mnie i zdalnie ratuję co trzeba. Zatem z komputerem idzie jej średnio, za to ma głowę do biznesu dziewczyna, oj ma. Kwestia kompetencji - ja jestem od ratowania, ona od swoich zabawek.

Nic z tym nie zrobimy - my siedzimy w IT a inni są np. lekarzami. My wiemy o IT ale niewiele o medycynie, a przynajmniej nawet nie ćwiartkę tego co oni, bo każdy jest specjalistą w swojej dziedzinie.

Jest wielu kierowców, którzy jeżdżą dobrze, orientują się jakoś pod maską, ale mechanikami nie są i z komplikacjami jadą na kanał do mechanika. Tak samo jest z naszym punktem widzenia - my też nie jesteśmy specjalistami w dziedzinach naszych klientów, bo mamy jak oni inny zakres wiedzy :-) Tak działa chyba każdy zawód świata, ale z perspektywy power userów coraz ciężej wskakiwać czasem na taki tryb myślenia.

Kiedyś jedna moja znajoma mnie ochrzaniła, bo też mówiłem jak można nie wiedzieć tego czy owego używając tyle lat komputera. Stwierdziła, że IT to nie jest jedyna rzecz na świecie i czy znam się jeszcze na czymś innym, bo może zamiast się wymądrzać to pogadamy teraz o jej pracy i zobaczymy jak dużo o tym wiem (babka jest geodetą). W zasadzie miała racje, padłem na pierwszym lepszym pojęciu z jej fachu - to chyba najlepiej oddaje stan rzeczy :-)

Autor edytował komentarz.
nintyfan   10 #79 18.10.2014 14:37

@Berion: Wyobraź sobie, że jesteś zwykłym Kowalskim, który nie zna się na komputerach. Wie, co to internet, ale nie zna się na komputerach. Kowalski więc wybiera kategorie internet, następnie poczta i uruchamia obojętnie który program z tej kategorii. Poza tym w Linuksie ikonki oprócz nazwy mają także opis, więc program do obsługi poczty ma po prostu w opisie program do obsługi poczty. Dodatkowo w GNOME programy nazywają się zgodnie z przeznaczeniem, więc dawny Epiphany to po prostu Web Browser.

kaisuj   10 #80 18.10.2014 16:16

@Jusko: Jest jednak mała subtelna różnica - komputerów używa się wszędzie - są wszechobecne i każdy ma większy czy mniejszy kontakt. Z geodezją... no kaman! Jeśli więc masz tych kilka lat styczności z komputerem, to pewne podstawy obsługi komputera powinno się podłapać, przynajmniej w takim zakresie, by czuć się komfortowym z tym co się robi. Porównanie komputera do samochodu też nie jest za bardzo trafione, bo samochód nie jest urządzeniem konfigurowalnym. Możesz sobie zmienić zagłówek, albo wymienić radio i dodać GPSa na szybę.
Właśnie z tego powodu pewne oczekiwania, że ktoś jest obeznany w podstawowym stopniu z komputerem są uzasadnione.

  #81 18.10.2014 16:34

@kaisuj instalowanie programów na linuxie jest proste jak są w domyślnych repozytoriach. Nie ma? To trzeba dodać repozytorium, to jest bardzo proste ale niektórzy są zbyt leniwi. Jeśli mówimy o dystrybucjach dla mas Ubuntu/Mint często w repozytoriach są dostępne dużo starsze wersje oprogramowania, a na stronie można pobrać nowszą wersję na linuxa. Przykład zobacz np. wersję eclipse w repozytorium tam jest dalej coś z serii 3.x. A można pobrać już 4.4 i teraz lecimy rozpakowujemy, na dajemy prawa i umieszczamy w odpowiednim katalogu. Kolejny przykład instalacja z pliku .sh Wiem, że wystarczy napisać jedną linkę i program się instaluje, ale niektórzy dalej będą woleć klikać dalej, dalej.

Jusko   12 #82 18.10.2014 17:03

@kaisuj #80: A ja powtórzę raz jeszcze, że wydaje się nam tak z perspektywy power usera. Też wydawało mi się to niepojęte do czasu, aż nie miałem styczności z helpdeskiem firmowego softu. Firefox jak odpowiedź na używany OS czy restart Windows zamiast restartu programu to tylko czubek góry lodowej. Pani Zosia gubiąca się po zmianie tapety czy przestawieniu ikony - niestety to nie żart, a rzeczywistość.

Dla ZU komputer to narzędzie jak mikrofala - umieją go obsługiwać w podstawowym, dla nich >>wystarczającym<< zakresie. Wykonują na nim swoją pracę, może nieco rozrywki i tyle. Ty jesteś specjalistą i umiesz używać komputera intensywniej, a oni zajmują się czymś zupełnie innym. To normalne. Dobry przykład to właśnie lekarz - przecież każdy pobieżnie zna podstawy swojego ciała, ale czy jesteś lekarzem? Zapewne nie jesteś - bo Ty znasz się na IT, on na medycynie. Jak zachorujesz, to lecisz do najbliższej przychodni - oni lecą do specjalisty od IT. W przypadku uzębienia chodzisz do stomatologa, a nie samemu bierzesz wiertełka, lusterko czy kombinerki i do boju, bo choć codziennie widzisz swoje zęby w lustrze, to nie masz tej wiedzy co stomatolog ;-)

Auto to baaardzo konfigurowalna rzecz, bo zapomniałeś o jednym - cudach pod maską i cudach do zrobienia z samą maską, czyli zupełnie jak z PC ;-) Ale sam widzisz - wspomniałeś o wymianie zagłówka, radia czy wsadzenia GPS za szybę - tak samo ZU postrzegają komputery, kliknąć tu, kliknąć tam, Start i Zamknij. Tyle, że tokiem lat pracy zawodowej w IT coraz bardziej gubi się tę perspektywę pojmowania, proporcjonalnie do tego jak głęboko wchodzi się w techniczne aspekty tego fachu.

Nawet wewnątrz IT są rozłamy - jeden jest świetnym koderem a drugi niezawodnym adminem. Jeden umie złożyć z zamkniętymi oczami wydajny sprzęt od pierwszego kabelka, ale nie zna ani jednego tagu w HTML. I tak dalej, i tak dalej. Jeszcze inni zajmują się IT dalej niż sam komputer stricte - dlaczego tak jest, czy IT to przecież nie jedna, zbiorcza działka? Tak, no to dlaczego siedząc w IT nie wiemy wszystkiego z tych wszystkich zakresów? Bo znamy się na czym znamy, a inny zna na czymś innym :-)

Ty jesteś specjalistą, a ZU to ZU - tyle :-) ZU jest specjalistą może w fachu, o którym Ty możesz nie mieć pojęcia, zatem 1:1, bo tak działa rzeczywistość ;-)

Autor edytował komentarz.
Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #83 18.10.2014 17:07

@kaisuj: A ja właśnie uważam, że @Jusko porównując komputer do samochodu znalazł kapitalne porównanie. Większość ze "zwykłych Kowalskich "komputera i samochodu" na co dzień. Nie oznacza to, że ten Kowalski musi znać się na usuwaniu wirusów czy usterek w samochodzie. Dla niego to ma działać, a jak nie działa to idzie do specjalisty który rozwiąże jego problem. Proste

Co do samego tekstu to w przeciwieństwie do większości komentujących mi się on spodobał. Napisany lekko i przyjemnie, a takie porównanie jest w porządku, bo autor nie jest (przynajmniej nie zauważyłem) wrogo nastawiony do jednego czy drugiego systemu operacyjnego. Ciekawi mnie co autor ma zamiar zaserwować w kolejnej części.

Autor edytował komentarz.
  #84 18.10.2014 17:26

@Jusko:
Tutaj mógłbym polemizować bo wielu ludzi z IT (tego prawdziwego, gdzie się projektuje oprogramowanie, wdraża itd.) zna bardzo dobrze dziedzinę aplikacyjną klienta - często lepiej o niego samego. Mówię o bankowości, telekomunikacji...w medycynie nie wiem, ale zakładam, że ludzie projektujący oprogramowanie do sprzętu medycznego też znają się na rzeczy.

IT Support/Desk (tutaj chyba to masz na myśli pisząc "IT") to tylko mały wycinek branży, który skupia się na samym oprogramowaniu/sprzęcie i nie musi wnikać w branżę klienta.

ollbrzym   4 #85 18.10.2014 18:18

Kolejny trol podsyca troli by ci się spinali i walczyli za swój system. Co najdziwniejsze to wciąż dziala??

DonaldT   7 #86 18.10.2014 19:36

jakie z was nieogary. Można w win 8 nie widzieć ani razu kafelków, ale wy nie ogarniacie. Można nawet sobie aktualizacje na luzie w 2 sekundy wyłączyć i sobie włączać je raz w miesiącu lub nigdy, ale tego też nie ogarniacie. A toolbara i innego badziewa nigdy nie instalowało mi bez zgody, to wy znowu niczego nie ogarniacie. Windows też nigdy nie zaczynał mi mulić, skoro wam mulił to po raz kolejny niczego nie ogarniacie. Jesteście widocznie tak nieogarnięci, że brak mi słów i nie dziwię się, że chwalicie w linuksie coś podobnego do sklepu play, bo inaczej byście nie ogarnęli jak skype zainstalować. A tak w ogóle to na windowsie jest takie coś jak firewall i sandboxie, ale wy nie ogarniacie tego. A jak ktoś jest graczem to windows będzie dla niego lepszym systemem, bo na windzie chodzi każda gra, na linuksie nie koniecznie, są takie, których nie idzie odpalić, a są takie, które chodzą w mniejszej ilości fpsów, albo z bugami graficznymi lub uniemożliwiającymi zrobienie czegoś, ale są takie, które śmigają świetnie bez problemów, także do gier windows > linux. Zresztą można mieć i windę i linuxa na jednym dysku, ale wy nie ogarniacie tego. Polska to nieogarnięty kraj. Nawet nie ogarniecie mojego komentarza i wszystko źle przeczytacie lol. Pozdrawiam.

kaisuj   10 #87 18.10.2014 19:45

@Shaki81: Postaram się jutro popracować nad drugą częścią, bo dziś miałem egzamin z sieci i musiałem trochę sobie powtórzyć.
Na pewno będę chciał wspomnieć o wymaganiach sprzętowych, pokazać że miażdżąca przewaga Windowsa w wyborze programów nie musi oznaczać z automatu, że na Linuxie nie ma dobrych alternatyw oraz pokusić się o wskazanie dla kogo Linux jest odpowiednim systemem, a kto nawet nie powinien sobie zaprzątać nim głowy.

@Jusko: No dobra, chyba mnie przekonałeś. Po prostu zawsze praca z komputerem, nawet w bardzo podstawowym zakresie wydawała mi się w naturalny sposób nieporównywalnie prostszą czynnością, niż grzebanie pod maską samochodu.

Berion   13 #88 18.10.2014 20:04

@Jusko: "Dla ZU komputer to narzędzie jak mikrofala - umieją go obsługiwać w podstawowym, dla nich >>wystarczającym<< zakresie"

I to jest właśnie ICH problem; wygląda na to że ten zakres jest niewystarczający. To są podstawy. To co wcześniej wymieniłeś nimi nie są. Wiadomo, że ZU nie będzie nigdy potrafił skompilować programu czy rozpoznać phishing po adresie mail - i nikt normalny tego od nich nie wymaga - ale na Chrystusa Niebieskiego! Obsługa managera plików, tworzenie skrótów, instalacja oprogramowania, uruchamianie oprogramowania w najpopularniejszym środowisku na desktopach, czyli Windows który zapewne towarzyszy im od czasu szkoły podstawowej, to są dopiero podstawy, a i tak chętnie bym tę listę jeszcze rozwinął. ;)

Ja rozumiem, że jeden oblicza pole działki, inny kroi ludzi, jeszcze inny buduje rakiety, ale IT w naszych czasach jest jak podstawy matematyki czy języka którym się posługujemy - z racji tego że potrzebne nam jest to na co dzień, obowiązkowo każdy musi znać podstawy. Inaczej będzie mieć kolosalne problemy, których Pan Władek z helpdesku nie rozwiąże inaczej niż tymczasowo.

Ale to jest najmniejszy problem w tym wszystkim. Pozawalam im żyć. ;) To co mnie skrajnie irytuje to pretensjonalna postawa takich osób, a jest ich coraz więcej i zaczyna to się odbijać w UI OSów. Wszędzie piktogramy, opisy jak dla niedorozwiniętych. To nawet nie dotyczy już IT tylko każdej innej sfery naszego życia. Idioci stali się targetem biznesowym, ponieważ jest ich przygniatająco więcej.

Jeszcze jeden, monumentalny przykład. Wiesz ilu jest tłumoków, którzy do wymiany żarówki wzywają... elektryka!? Nie znajdę już chyba lepszej analogii.


@nintyfan: O właśnie, dobrze że o tym wspomniałeś. Zmienianie nazw aplikacji z np. "Thunderbirda" na "Poczta" to zbrodnia (szczególnie, że tak jak wspomniałeś są opisy). I weź tu człowieku wypromuj potem swój program, jak użytkownik nie wie nawet jak się nazywa. Po za tym podział na takie kategorie dalej mu w niczym nie pomoże (chyba że nie zna alfabetu, ale to byłby już gruby kaliber).

Autor edytował komentarz.
floyd   14 #89 18.10.2014 22:59

@Berion: " Wiesz ilu jest tłumoków, którzy do wymiany żarówki wzywają... elektryka!?"
Szczególnie w USA jest dużo takich tłumoków.
Z punktu widzenia ekonomicznego i nie tylko ekonomicznego, to całkiem rozsądne rozwiązanie, nie każdy tłumok (używając Twojej terminologii) potrafi to jednak zrozumieć.
(W PL jak wiadomo, to od wielu lat ideałem mężczyzny jest facet-złota rączka, ale to tak na marginesie. )

Autor edytował komentarz.
Berion   13 #90 19.10.2014 11:53

@floyd: Najwyraźniej jestem tłumok z tejże "ekonomii i nie tylko ekonomii" skoro nie potrafię dostrzec zalet bezsensownego obrotu pieniądzem...

Autor edytował komentarz.
floyd   14 #91 19.10.2014 14:19

@Berion: "nie potrafię dostrzec zalet bezsensownego obrotu pieniądzem..."
Chcąc nie chcąc, to trafiłeś z tym obrotem pieniądza. Żaden obrót pieniądza nie jest bezwartościowy, nawet ten związany np. z prostytucją, bo napędza produkcję (prostytutka idzie do sklepu i kupuje nowy komputer). Bezwartościowe jest tylko trzymanie pieniędzy w skarpecie, z punktu widzenia makroekonomii.
Mówiąc bardziej obrazowo, taki abstrakcyjny przykład: Gdyby wydana przez Ciebie złotówka wróciła do Ciebie po obiegnięciu wszystkich obywateli w czasie 1 sekundy,
to oznaczało by to, że tych złotówek w ciągu doby wydałeś 100000 i jednocześnie wytworzyłeś dóbr wszelakich za 100000zł, podobnie jak i każdy obywatel.
W takiej sytuacji każdy z nas pławił by się w luksusie, choć obracali byśmy tylko jedną realną złotówką, ale to oczywiście czysta fantazja. :)
Przeciwieństwem byłby obrót zerowy, czyli nikt nic nie kupuje i nie sprzedaje. Kompletny zastój albo komunizm w czystej postaci. :)

Autor edytował komentarz.
nintyfan   10 #92 19.10.2014 14:39

@floyd: Komu przesłać swoją złotówkę w zamian za to,  że on wyśle mi jego? :-D

pocolog   11 #93 19.10.2014 14:43

@floyd: hahaha!!!

floyd   14 #94 19.10.2014 15:42

@nintyfan: Na mnie nie licz, ale możesz kupić sobie telefon za złotówkę.:)

Jusko   12 #95 19.10.2014 17:37

@Anonim (niezalogowany) #84: Pisząc oprogramowanie bankowe, telekomunikacyjne czy medyczne, firmy piszące są w stałej komunikacji i nadzorze zleceniodawcy. Przykładowo firma X pisze na zlecenie szpitala, zatem szpital podaje wytyczne, a na samym końcu programista pisze po prostu kod według specyfikacji, niemniej na bieżąco są konsultacje z lekarzami oraz dyrekcją owego szpitala. Oczywiście firma, która to pisze też musi znać się na rzeczy, ale nie muszą być po bankowości czy medycynie, aby się za to brać. W każdym razie nie mówię za wszystkie firmy świata - mówię tylko za te, z którymi miałem styczność w karierze zawodowej.

Niemniej wybiegamy i tak trochę za daleko, bo chodziło po prostu o zwykłych ludzi :-)

Autor edytował komentarz.
Bander zwierz   7 #96 19.10.2014 22:45

Zamiast Thunara, który ma jakby przestój rozwojowy, lepiej doinstalować sobie i używać PCManFM. Od wersji 1.2 jest znacznie lepszy od Thunara, ma więcej opcji i szybciej chodzi. Ctrl+H ma tam takie samo działanie. :)
Oprócz tego F3, który przełącza na dwa panele i sporo innych ficzerków, niespodziewanie przydatnych.

PCManFM jest częścią LXDE, ale działa także samodzielnie. Oczywiście konfiguracja desktopu nadal będzie jechała na Thunarze.

  #97 20.10.2014 02:20

@Anonim (niezalogowany): yy Kupiłem takiego gniota z vista. 4 GB ram jakiś nędzny 2 rdzeniowy procek od intela taktowany 2.1 GHz do tego gówniana grafika od AMD i vista 64 bity, a to wszystko w padle kupionym piec latek temu ponad jako laptop. Po 3-ch miechach nie wytrzymałem z vista i mu przy.... ze na operacje pojechał do serwisu. Ale nie, wiesz lepiej, Vista dobry system, vista nie jest zua. No ci powiem nie jest ale jak sobie za 4 lata kupisz kompa za 6 tysi, to o ile jeszcze taki twór jak vista będzie działał na nowym sprzęcie, to będzie działał dobrze.

bystryy   9 #98 20.10.2014 08:34

@Bander zwierz: "lepiej doinstalować sobie i używać PCManFM"

Trzeba będzie przetestować... dla tych dwóch paneli :)

bystryy   9 #99 20.10.2014 08:37

@MrBeckham666: "trzeba np korzystac z win xp na vm żeby sflashować naprawić jakiś tele"

Jak flashujesz codziennie i jest to Twoja praca, to kupisz Windowsa. Jak robisz to sporadycznie, możesz skorzystać z komputera znajomego :)

bystryy   9 #100 20.10.2014 08:39

@Berion: "To co mnie skrajnie irytuje to pretensjonalna postawa takich osób, a jest ich coraz więcej i zaczyna to się odbijać w UI OSów. Wszędzie piktogramy, opisy jak dla niedorozwiniętych"

Tak, to jest masakra i zmora życia w dzisiejszych czasach.

bystryy   9 #101 20.10.2014 08:49

@ekloszard: "Slacka do tej pory nie ruszałem"

Jak przebrniesz przez instalację po angielsku w trybie tekstowym, to potem używasz jak każde inne distro, tyle że działa jak rakieta :)

nintyfan   10 #102 20.10.2014 09:50

@Jusko: Piszesz o modelu kaskadowym(kod jest pisany na końcu)?

Jusko   12 #103 20.10.2014 12:54

@nintyfan #102: Tak, aczkolwiek tak się buduje oprogramowanie w firmach z którymi ja miałem okazję współpracować, więc nie jestem obiektywny, bo w każdej firmie może być inaczej. Niektórzy wolą scrum oczywiście - efekty są szybciej na pewno widoczne, więc klient szybciej może poznawać zmiany i dynamiczniej się do nich odnosić.

Autor edytował komentarz.
MrBeckham666   18 #104 20.10.2014 14:02

@bystryy: powiedzmy sporadycznie :) ale nie mam znajomego z xp do któego mógłbym wpaśc kiedy potrzebuje:) po co ludzią zawracać głowe;]

Berion   13 #105 21.10.2014 12:03

@floyd: Ty tak na serio to napisałeś?

floyd   14 #106 21.10.2014 12:47

@Berion: "Ty tak na serio to napisałeś?"
Zależy co masz na myśli.
Część na serio, a część nie całkiem serio.

  #107 08.11.2014 23:22

@Waka: Szczerze? Na początku kafle mnie wkurzały (czasem dalej to robią). Ale ten argument z lataniem po całym ekranie jest o kant d**y. Ja wiem, że 90% użytkowników ma ustawioną czułość myszy (lub touchpada) tak, że żeby przejść z jednego końca ekranu na drugi, to trzeba 3 razy po całym biurku jeździć, ale każdy inny użytkownik nawet tego nie zauważy.

Jeśli chodzi o sam system, rewelacji nie ma. Metro (lub jak kto woli Modern) UI to porażka (zwłaszcza po ostatniej aktualizacji), ale przywołuje mi skojarzenia z Gnome 3 (tak jakby :/ ). System wciąż puchnie wraz z każdą aktualizacją, kalendarz do dzisiaj nie ma możliwości synchronizacji z google (można co prawda wyeksportować go do outlooka i synchronizować z nim, ale komu się chce), z każdym miesiącem bez systematycznego czyszczenia system zwalnia. Normalna rzecz w każdym Windowsie. Połączenie aero i metro jest uciążliwe, ale idzie przeżyć. Co do ustawień jednak się zgodzę. To tragedia jakich mało.

Przy okazji słów kilka o Viście: Nie rozumiem hejtu na Vistę. Fakt, 32 bitowa była kiepska. Powiem więcej, była dziurawa jak ser szwajcarski (choć może miałem ją za krótko i zrażony pierwszym wrażeniem zmieniłem na 64 bit). 64 bity natomiast to już inna bajka. System wciąż wymagał optymalizacji (jak każda winda), ale nie był zły. Używałem 2 lata i poza normalnymi problemami powtarzającymi się w każdej windzie, nie miałem problemów.

Czy oznacza to, że bardziej przepadam za produktami Microsoftu? A w życiu! Moim głównym systemem, tym na co dzień jest Ubuntu z Gnome Shell 3 oraz Debian, również z Gnomem. Są po pierwsze wydajniejsze (każdy kto próbował windy 7/8/8.1 na czymś co posiada atoma N450, gpu intela GMA3150 i 1GB RAM wie jak to się kończy, a i przy mocniejszym sprzęcie winda potrafi się zamyślić). Po drugie, może dziwnie to zabrzmi, ale nawet w stosunku do 7, są wygodniejsze w użytkowaniu. Tak, wciąż mówię o gnomie (I tak, jest wiele lepszych UI, ale ten mi się podoba). No i najważniejsze: używasz komputera pół roku, a system ani nie spuchnie, ani nie będzie wolniejszy niż w dniu gdy zainstalowałeś go po raz pierwszy.
A jeśli zostawisz kompa na pół roku w szafce i przypomniawszy sobie o nim uruchomisz go, to nie będzie chciał zamordować Ciebie i dysku.

Waka   7 #108 10.11.2014 09:01

@Anonim (niezalogowany): Można oczywiście negować argument z lataniem po całym ekranie, bo można ustawić czułość myszy, mieć mały ekran itd., ale to nie zmienia jednego. W standardowym menu Start lepiej zagospodarowano przestrzeń, wszystko zostało posegregowane bardziej logicznie, a dostęp do różnych funkcjonalności jest bardziej sensowny. Przy porównaniu z nim ekran z Modern zawsze będzie wyglądać jako rozwleczony i nieoptymalny.

Odnośnie aplikacji w trybie Modern to nie mam za dużo do powiedzenia, bo omijam je szerokim łukiem. Niestety czasami nie ma ucieczki i trzeba z tego skorzystać. Przykładowo w MSO 2013 są przemycone elementy Modern. Jak się chce zapisać to nie pojawi się klasyczne okno wyboru, o nie, to byłoby zbyt proste. Cały ekran Office'a zostaje zasłonięty menu w stylu Modern. Czemu? Bo tak. Czy jest to wygodniejsze? A czy cokolwiek w trybie Modern jest wygodne.

A zwalnianie systemu? Jak zauważyłeś, taki urok Windowsa, że trzeba go konserwować. Na tym polu Linux plusuje, bo ext4 nie zna problemu fragmentacji, a sposób instalowania aplikacji uniemożliwia zagracenie go różnego rodzaju crapware. Jednak jeśli użytkownik nie traktuje systemu jak śmietnik to Ósemka śmiga, że aż miło. Jak przesiadłem się z Siódemki to przyśpieszenie wręcz mnie onieśmieliło.

Czy połączenie Modern i Aero da się przeżyć? Pewnie tak, ale logiki w tym za grosz. Na tabletach będzie przeszkadzać Aero, a na desktopach Modern. Po kiego grzyba w takim razie tworzyć taki miks? Co do ustawień to niby mają to wszystko scalić w Windows 10, ale na chwilę obecną jest po prostu źle. Nie dość, że rozdzielili opcje między dwa różne aplikacje to jeszcze niektóre się dublują. Do tego z każdą kolejną edycją tego systemu trzeba coraz więcej klikać, by trafić do interesującej nas opcji.

Kolega kiedyś słusznie stwierdził, że Windows 8 to znaczne usprawnienie kernela i pokaźne popsucie interfejsu. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Sam system działa naprawdę dobrze, ale to jak "usprawnili" go Modernem to zupełnie inna para kaloszy.

Co do Visty to muszę się poskarżyć, bo wersje testowe działały mi lepiej niż finalna edycja. Cóż... ja po wersji 64-bitowej nie mam dobrych wspomnień. System był wolny i pożerał baterię. Do tego ludziom za skórę zalazł UAC, który we Viście był bardzo uciążliwy, a jak się nie umiało go wyłączyć to było można dostać białej gorączki. Możliwe, że naprawili to w jakimś Service Packu i przez to Twoje wspomnienia są inne, ale zaraz po premierze Vista była kompletną kichą.

Co do Linuksa to też preferuję go i przez długi czas używałem jako głównego systemu. Teraz mam przerwę, bo po wgrałem sobie Windows 8.1 i instalatory Linuksa niezbyt radzą sobie z GPT. Ubiquity nawet nie rozpoznaje partycji, niby można wgrać Manjaro z trybu tekstowego i nawet mi się to udało, ale GRUB zagubił się w akcji i nie miałem jak się zabootować.

W każdym razie muszę powiedzieć, że miałem Windows 7 i Linux Mint Qianę na Dellu D620 i było zupełnie odwrotnie niż mówisz. Winda jakoś dawała radę, a Linux mulił. Laptop miał mało RAMu i Miętówka niezbyt sobie z tym radziła. Jak się uruchomiło za dużo aplikacji to system się zwieszał na amen. Więc tutaj mały zupełnie inne doświadczenia.

A Gnome 3? Wybacz, ale według mnie jest to jeden z gorszych interfejsów jakie w życiu widziałem. Rozwleczony, nieintuicyjny i strasznie uproszczony. Jak zobaczyłem go to uciekłem z płaczem.

kaisuj   10 #109 10.11.2014 19:17

@Waka: Waka: Nie wierzę w to, że Mint przy małej ilości RAMu radził sobie gorzej od Windowsa. Mint ma 3-krotnie mniejsze zapotrzebowanie na RAM na starcie od Windowsa. To są fakty. Nawet Mint w wersji KDE to ponad 2-krotnie mniejsze użycie pamięci.

Waka   7 #110 11.11.2014 16:24

@kaisuj: Sam Mint nie, ale Mint po uruchomieniu kilku aplikacji tak ;)

  #111 09.01.2015 21:02

@Anonim (niezalogowany): Głupoty piszesz. Ten sam komputer 64 bit. Vista Ultimate działała jak żółw, przesiadka na Win 7 Ultimate i nagle rakieta :)

  #112 24.02.2015 23:22

Mam na laptopie Win 8.1 oraz Linux Mint 17,1. Jedno jest pewne. Ósemka działa szybciej. Stabilniej. Ma lepsze czcionki, schemat kolorów. Ogólnie sprawia wrażenie dopracowanego systemu. Mint jest całkiem ok, ale w porównaniu do Win jest jednak gorzej. Tyle w temacie.

  #113 01.10.2015 10:33

Lepiej powiedz jak to cudownie pracuje się na linuxie gdy coś nie działa. Np: karta wifi z którą walczyłem 2 dni i niestety nic z tego wyszło. Znaleźć sterownik do pewnych układów na kartach graniczy z cudem.

kaisuj   10 #114 01.10.2015 22:52

Jak coś nie działa, to nie działa i tyle. System operacyjny jest tu bez znaczenia. Sądzisz, że analogiczna sytuacja na Windowsie jest niemożliwa?
Może opowiesz nam o tym?

Obecnie używam Windowsa 10 i muszę przyznać, że jest całkiem spoko. Wreszcie wdrożono wiele rozwiązań, które znam z Linuxa. Niemniej jednak obsługa wyświetlania na telewizorze to jest porażka.
Mam stary telewizor HD ready i wyświetlenie na nim rozdzielczości 1366x768 pod windowsem jest niemożliwe. Muszę sie bawić ustawieniami szerokości pikseli w telewizorze, przesuwanie pozycji obrazu w telewizorze, żeby jakoś skalibrować zniekształcenia wywołane rozdzielczością, która proponuje mi Windows.
Na Linuxie bez problemu wyświetlam 1366x768 i nie muszę z niczym majstrować.
Przyjmij do wiadomości, że nie ma rozwiązań idealnych i każdy system nastręcza problemów.

Autor edytował komentarz.