Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kupno używanego laptopa — praktyczne wskazówki

Ceny nowych laptopów nie są dziś zbyt duże. Ale czy za 500-1000 złotych można kupić coś, co będzie potrafiło płynnie odtworzyć chociaż film HD? Istnieje bardzo duża szansa, że uda nam się prędzej czy później trafić na zadowalający sprzęt.

Jeśli uważnie obserwujemy rynek, możemy trafić na bardzo dobrą okazję. Ofert możemy szukać zarówno na naszym lokalnym targowisku miejskim jak i w Internecie. Powinniśmy za to wystrzegać się produktów opartych na platformie AMD. O ile GPU stoją na porównywalnym poziomie do ich zielonego konkurenta, to mobilne procesory są niestety wydajnościową katastrofą. Powinniśmy raczej szukać produktów opartych na platformie Intela. Jeśli będziemy mieli szczęście, możemy trafić na dobrego laptopa z i3 lub i5 na pokładzie kosztującego mniej niż 1000 złotych. Natomiast nowy notebook z podobnymi bebechami będzie na pewno kosztował powyżej 2000 złotych.

Jednakże nie wszystko musi być tak piękne. Szczególnie, jeśli okazja jest zbyt doskonała. Gdy widzisz urządzenie z i7, 4GB RAM i dość dobrą grafiką za 350 od razu powinna ci się zapalić czerwona lampka – coś to wszystko za tanie. Gdy jednak „napalimy” się na daną okazję, to możemy nie zauważyć fundamentalnych wad danego egzemplarza.

W niniejszym artykule powiem o tym, na co moim zdaniem warto zwrócić uwagę przy zakupie używanego sprzętu. W końcu, nawet jeśli wydajemy niewielką sumę rzędu 300 czy 400 złotych to szkoda, żeby były to pieniądze wyrzucone w błoto.

Obudowa – ogólne spojrzenie

Obudowa – często nie zwracamy zbyt dużej uwagi na ten element. To jest duży błąd, gdyż stan obudowy laptopa pozwala dość dobrze ocenić ogólny stan urządzenia. Powinniśmy zwracać dużą uwagę na wszelkie pęknięcia. Każde widoczne uszkodzenie plastiku może sugerować, że oglądane przez nas urządzenie miało niefortunny kontakt z ziemią.
Zarysowania są mniej niepokojące. Mogły powstać z bardzo błahego powodu, np.: ktoś odrabiając pracę domową nieostrożnie posługiwał się cyrklem i jego ostrą końcówką przejechał po obudowie ?. Nie mniej także i one potrafią nam wiele powiedzieć o tym, jak laptop był traktowany. Jeśli obudowa jest zachowana w dobrym stanie, bez żadnych pęknięć, z niewielką ilością/bez rys, to notebook może nam jeszcze długo posłużyć.

Gdyby sprzedający zaprzeczał, że urządzenie było wcześniej rozbierane, powinniśmy zwrócić uwagę na główki śrubek, którymi skręcony jest laptop. Jak nie są one porysowane, to możemy uznać że urządzenie nie było wcześniej rozbierane. Gorzej, jeśli ktoś nieumiejętnie/bez użycia odpowiedniego śrubokręta już rozkręcał laptopa. Gdy śrubki są zniszczone, możemy sami mieć problem z rozłożeniem urządzenia na czynniki pierwsze bez używania zaawansowanych metod.

Jeśli kupujemy urządzenie z tradycyjnym BIOS, powinniśmy zwrócić uwagę na naklejkę z kluczem produktu systemu Windows. Gdy nie jest ona zniszczona, to możemy to potraktować za kolejny plus rozważanego urządzenia. Będziemy mogli zainstalować legalny system operacyjny, który się bez problemu aktywuje. Gorzej, jeśli COA (Certificate of Authority) jest w złym stanie i nie potrafimy odczytać zapisanego na nim klucza produktu. W takim wypadku powinniśmy spytać sprzedawcę, czy na laptopie istnieje jeszcze partycja recovery (co jest raczej wątpliwe) lub czy aktualnie zainstalowana jest legalna i aktywowana wersja systemu Windows. W takim wypadku możemy za pomocą różnych programów odczytać klucz produktu i użyć go, gdybyśmy chcieli zainstalować od nowa system operacyjny.

Jeśli urządzenie wyposażone jest w UEFI, nie ma żadnego problemu. Odpowiedni klucz produktu zapisany jest w pamięci wewnętrznej urządzenia i żadne dodatkowe czynności nie są wymagane, aby posiadać legalny system operacyjny.

Obudowa – otwieramy klapę laptopa

Po ogólnej ocenie stanu obudowy powinniśmy podnieść klapę laptopa i ponownie mu się przyjrzeć. W tym miejscu radziłbym zwrócić szczególną uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, sprawdźmy, czy klapa urządzenia porusza się swobodnie i nie stawia oporu przy zamykaniu/otwieraniu. Jeśli tak nie jest, oznacza to, że zawiasy łączące ekran z resztą laptopa są już u kresu swojego żywota i w niedalekiej przyszłości będzie trzeba je wymienić. W przeciwnym wypadku zostaniemy z notebookiem, który będzie rozłożony raz na zawsze.

Warto zwrócić uwagę na klawiaturę. Gdy wszystkie klawisze są na swoich miejscach to w porządku. Jeśli nie umiemy pisać bez patrzenia na klawiaturę, powinniśmy także ocenić wytarcie się napisów na poszczególnych klawiszach. Gdy klawisze są powycierane, możemy podjąć próbę zbicia ceny urządzenia (chyba, że sprzedawca wspominał o tym jako o wadzie urządzenia). Taka wada może co niektórym utrudnić w miarę sprawne pisanie na komputerze. Dla innych będzie to błahostka, którą nie warto sobie zawracać głowy.

Uruchamiamy urządzenie

Pora przeprowadzić próbne uruchomienie naszego kandydata do kupna. Tuż po uruchomieniu systemu warto uruchomić jakiś edytor tekstu i sprawdzić działanie klawiatury. Powinniśmy przy każdym klawiszu ocenić, czy jego skok jest poprawny oraz czy sam klawisz poprawnie działa. Klawiatury do laptopów są dość drogie. Oczywiście możemy na rynku wtórnym trafić na perełkę kosztującą zaledwie kilkanaście złotych, ale często taka „perełka” jest trudna do złowienia. Natomiast laptop z zewnętrzną klawiaturą to już tak naprawdę komputer stacjonarny, który traci znaczą część swojej funkcjonalności. Nowe klawiatury w sklepie lub serwisie potrafią kosztować blisko 100 złotych. Warto mieć ten element na uwadze.

Warto sprawdzić działanie touchpada. Ten podzespół raczej się nie psuje, ale w niektórych modelach laptopów taśma łącząca omawiany element z płytą główną jest tak niefortunnie umieszczona, że łatwo ją uszkodzić podczas rozbierania laptopa. Należy więc wziąć pod uwagę, że poprzedni właściciel mógł „niefortunnie” skrzywdzić nasz kabelek co może się zakończyć wydatkiem kilkudziesięciu złotych w serwisie.

Po przetestowaniu klawiatury warto poruszać trochę klapą notebooka. Dlaczego? Otóż w laptopach bardzo często psuje się taśma łącząca płytę główną z ekranem. Takie kable przystosowane są zwykle do około 4-5 lat bezawaryjnej pracy. Po pewnym czasie musi wystąpić efekt tzw. „zmęczenia materiału” co powoduje uszkodzenie takiej taśmy. Objawami takiego stanu rzeczy mogą być różne poziome i pionowe paski na monitorze, które są różnych kolorów. Na ekranie mogą pojawiać się różne artefakty, które znikają jeśli odpowiednio będziemy ruszali klapą. Nie powiem, że to uniemożliwia pracę na komputerze, ale z pewnością czyni ją bardzo uciążliwą i denerwującą. Koszt takiej taśmy jest niewielki – rzędu kilkunastu złotych. Problemem jest jej dostępność. Zwykle każdy laptop (nawet z podobnej serii) ma inny wymiar tej tasiemki, która jest albo węższa albo szersza, albo cieńsza, albo grubsza niż ta w naszym. O ile problemu z dostępnością nie ma przy najpopularniejszych modelach laptopów, to możemy mieć problem jeśli taka wada występuje w jakimś rzadko spotykanym modelu. Wtedy możemy zdać się jedynie na łaskę Boga, który być może podpowie nam, gdzie można kupić taki element :).

To jeszcze nie koniec naszego sprawdzania ekranu. Powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy u naszego kandydata nie występują tzw. martwe piksele. Cóż to takiego jest? Otóż najprościej mówiąc, każdy ekran składa się z dużej ilości malutkich diód LED, które nazywane są pikselami. W ekranach LCD każdy piksel zawiera 3 subpiksele, odpowiadające poszczególnym kolorom bazowym: czerwonemu, zielonemu i niebieskiemu. Taka dioda oczywiście nie jest nieśmiertelna. W końcu ulega wypaleniu. Taki uszkodzony punkt może być widoczny gołym okiem jako:

  1. Ciągle świecący lub nie świecący w ogóle fragment ekranu (piksel wraz ze wszystkimi subpikselami jest uszkodzony)
  2. Piksel świecący na nieprawidłowy kolor (uszkodzony jest jeden z subpikseli)
    Jeśli kupowalibyśmy nowe urządzenie, to obecność już kilku martwych pikseli kwalifikuje matrycę do wymiany gwarancyjnej. Jednakże gdy kupujemy urządzenie używane, taką naprawę musielibyśmy sfinansować z własnej kieszeni. Sprzedawca natomiast na pewno nie będzie wspominał o wadzie, którą niedoświadczony użytkownik może zauważyć dopiero po kilku dniach obcowania z nowym urządzeniem.

Obecność Bad pikseli możemy sprawdzić za pomocą różnych programów. Jednym z najprostszych jest Dead Pixel Tester. Jego zasada działania jest prosta: wypełnia ekran kolejno kolorami czerwonym, zielonym i niebieskim. Jeśli nie wypatrzymy jakiś anomalii podczas testowania możemy uznać, że ekran nie zawiera żadnych wad.

Gniazda I/O

Porty wejścia/wyjścia to kolejny ważny element, na który powinniśmy zwrócić uwagę. Przy kupnie laptopa powinniśmy zdobyć 100% wiedzę na temat tego, które gniazda działają a które są już rozrobione. Najłatwiej możemy sprawdzić porty USB. Po prostu do każdego z nich możemy włożyć naszego pendrive’a i sprawdzać, czy został poprawnie wykryty przez system operacyjny. Przy dobrym gnieździe wkładanie jakiegoś urządzenia do portu powinno stawiać niewielki opór. Jeśli tak nie jest, może to oznaczać że port był często używany i jest już rozrobiony. Może to skutkować tym, że w przyszłości może po prostu przestać łączyć.

Trudniej sprawdzić działanie portu HDMI. W warunkach targowych nie przyniesiemy przecież własnego telewizora aby sprawdzić, czy ten port działa poprawnie … Tu swój osąd musimy oprzeć na stanie portu i ewentualnie tym, jak dobrze „siedzi” w nim włożona przez nas wtyczka.

Porty mini-jack są również łatwe do sprawdzenia. Wymagają oczywiście dodatkowego osprzętu – musimy mieć ze sobą własne słuchawki. Wtedy podłączamy po prostu słuchawki do laptopa i sprawdzamy, czy działają poprawnie.

Teraz skup się. Powinniśmy zwrócić szczególną uwagę (jest to bardzo ważne!) na port ładowania. Jest to jedna z (w mojej autopsji) najczęściej psujących się rzeczy w laptopach. Jeśli gniazdko ładowania nam nie łączy poprawnie, skutecznie może uniemożliwić korzystanie z notebooka. Gniazdko ładowania może nie jest drogie, ale jego wymiana dla niedoświadczonego w lutowaniu użytkownika może się źle skończyć dla naprawianego urządzenia. Natomiast taka usługa w serwisie to koszt przynajmniej kilkudziesięciu złotych.

Poprawność działania komponentów bazowych

Jeśli nie wykryliśmy do tej pory u naszego kandydata żadnych wad, możemy przejść do sprawdzenia stanu poszczególnych komponentów. Cóż nam po laptopie, w którym, na przykład, dysk twardy odmówi współpracy kilka dni po zakupie? No właśnie. Aby zorientować się w tym temacie, powinniśmy przygotować sobie pendrive’a z wersjami portable kilku programów. Najważniejszym z nich jest CrystalDiskInfo. Dzięki niemu możemy bardzo szybko sprawdzić stan dysku twardego, odczytując raport SMART. Interfejs aplikacji jest bardzo prosty i każdy bez problemu odczyta potrzebne mu informacje.

Raport SMART – jak szybko ocenić stan dysku twardego?

Na zrzucie ekranu powyżej widzimy przykładowy raport SMART. Jeśli planujemy kupić notebooka z takim dyskiem, powinniśmy od razu próbować zbić cenę co najmniej o cenę dysku. Toshiba, którą widzisz długo nie pociągnie … Program od razu poinformował nas o tym, że stan dysku jest zły.

Warto nauczyć się odczytywać raporty SMART. Wszystkie kolumny w tabelce są raczej zrozumiałe. Wątpliwości może budzić „Najgorszy” i „Próg”. Cóż oznaczają te dwie wartości? Otóż, jeśli wartość RAW osiągnie próg „Najgorszy” to znaczy, że dysk nadaje się tylko do wymiany. Windows nie zainstaluje się, jeśli wystąpi taka sytuacja. Parametr „Próg” możemy ręcznie regulować. Oznacza on, przy jakim poziomie błędów dostaniemy ostrzeżenie o zbliżającym się zgonie dysku. Oczywiście monitoring ten nie dotyczy wszystkich parametrów, a jedynie wybranych. Dotyczy m.in. ilości realokowanych sektorów. Parametry, na które powinniśmy zwracać uwagę, to:

  • Ilość błędów odczytu – Ilość błędów odczytu na „najniższym poziomie”. Oznacza to, że tyle razy, nie udało się poprawnie odczytać danych z powierzchni talerza. Ilość błędów wskazuje wartość. Wartość RAW tego parametru powinna wynosić 0. Jeśli jest większa, oznacza to, że dysk chce już przejść na emeryturę …
  • Czas do „rozkręcenia” talerzy dysku – wysoka wartość oznacza, że silnik krokowy napędzający talerze zaczyna niedomagać, lub dostaje zbyt małą dawkę prądu.
  • Ilość realokowanych sektorów – każdy chyba spotkał się z pojęciem Bad sector. Otóż dzisiejsze dyski mają tzw. strefę serwisową. Jeśli jakiś sektor został uszkodzony, to firmware dysku podmienia go na ten ze strefy serwisowej. Jeśli parametr ten jest większy od zera, oznacza to, że wystąpiły już takie operacje podmiany. Informuje to o złej pracy dysku i konieczności jego niechybnej wymiany.
  • Częstotliwość występowania błędów spowodowanych wstrząsem – jeśli parametr jest większy od zera, oznacza to, że nasz dysk doznał jakiegoś gwałtownego uderzenia. Właśnie po tym parametrze możemy poznać, czy laptop nie spotkał się z glebą.
  • Liczba operacji realokacji – parametr ściśle powiązany z ilością realokowanych sektorów. Liczba operacji realokacji mówi nam o tym, ile sektorów zawierało dane, które zostały przeniesione do strefy serwisowej. Wartość ta jest zwykle mniejsza od ilości realokowanych sektorów.
  • Liczba sektorów niestabilnych – po prostu ilość kandydatów na Bad-sectory. Niepokojący parametr. Istnieje 100% pewność, że liczba widniejąca w tym polu po pewnym czasie zwiększy wartość pola „Ilość realokowanych sektorów” lub „Liczba operacji realokacji”.
  • Ilość nie naprawionych sektorów – po prostu Bad-sectory. Jeśli skończy nam się miejsce w strefie serwisowej, to nie możemy już logicznie „naprawiać” uszkodzeń na dysku. Tylko „nie naprawione” sektory będą rozpoznawane jako Bad-sectory przez programy typu HD-Tune.
Pozostałe parametry również są ważne, ale nie na tyle abyśmy musieli zwracać na nie szczególną uwagę. Do oszacowania stanu dysku wystarczą nam jedynie atrybuty omówione powyżej.

Domyślnie program CrystalDiskInfo wyświetla wartość Raw w postaci szesnastkowej. Jeśli chcesz widzieć te informacje w postaci dziesiętnej, tak jak na moim zrzucie ekranu, musisz wejść w Funkcje->Funkcje zaawansowane->Wartość Raw->10(DEC).

Ocena pozostałych elementów

Oceniliśmy jeden z najłatwiejszych do uszkodzenia komponentów – dysk twardy. Jeśli ustaliliśmy, że laptop nie był wcześniej rozbierany, warto byłoby mieć ze sobą wersję portable programu typu Aida. Dzięki tej aplikacji możemy ocenić bazowe temperatury poszczególnych elementów (CPU,GPU). Jeśli temperatury w idle (czyli bez uruchomionej żadnej aplikacji) będą dość wysokie (np.: rzędu 50-70 stopni Celsjusza) oznacza to, że laptop nie był czyszczony i wentylatory są zawalone kurzem. Więc, czeka nas w takim wypadku rozbieranie urządzenia. Możemy na szybko zapuścić jakiś stress test, który obciąża wszystkie komponenty na 100% i ocenić czy:

  • Temperatury nie rosną zbyt szybko
  • Obciążenie nie powoduje wystąpienia niebieskiego ekranu śmierci
  • Nie pojawiają się żadne artefakty na ekranie
AIDA pozwoli nam także ocenić stan baterii. Należy przejść na zakładkę Opcje zasilania. Parametr, który nas interesuje, to Poziom zużycia. Informuje nas o tym, o ile procent zmniejszyła się maksymalna pojemność baterii. W przypadku mojego urządzenia jest to 30%. Taka wartość oznacza, że akumulator jest już mocno wyeksploatowany i powinien zostać wymieniony. Oczywiście, jeśli nie zależy nam na mobilności naszego urządzenia, możemy pominąć ten parametr. Ale z drugiej strony, co to za urządzenie mobilne, jeśli na baterii trzyma kilkanaście minut?

Słowo podsumowania

Jeśli będziesz przestrzegał powyższych rad podczas kupowania używanego sprzętu, najprawdopodobniej nie dasz sobie wcisnąć złomu za wysoką cenę. Postanowiłem napisać wpis na ten temat, bo sam kupiłem „po okazyjnej cenie” szajs, który niby ma dobre parametry techniczne, ale również sporo wad. Wszystko przez pośpiech i „napalenie się” na korzystną okazję cenową. Powyższe zdjęcia i zrzuty ekranu pochodzą z laptopa Acer Aspire 5742G, za który dałem 450 złotych. Jego parametry techniczne wyglądają następująco:

Na zakończenie pytanie: Ile wy byście dali za taki sprzęt?
 

sprzęt porady

Komentarze

0 nowych
tylko_prawda   11 #1 17.03.2016 15:35

Ile? 400 PLN.

Jaro070   16 #2 17.03.2016 16:47

Mając 450 zł na laptopa wybrałbym raczej jakąś biznesówkę np. Lenovo T400.

A poradnik pewnie się przyda osobom szukających laptopów w okazyjnych cenach.

Autor edytował komentarz.
Over F.A.   5 #3 17.03.2016 16:54

Poradnik bardzo dobry. Zgadzam się z autorem jeśli chodzi o obudowę. Niestety należy na nią zwracać sporą uwagę. Sam miałem styczność z pewnym laptopem (nazwy firmy z oczywistych powodów nie podam.) Ewidentnie w tym modelu był problem z pęknięciem obudowy nad gniazdem vga. Szukając kadłuba przeważnie wszystko było ok ale po większych oględzinach wychodził na jaw mankament, dotyczący obudowy.

drobok   14 #4 17.03.2016 17:09

Ja bałbym się takich nieotwieranych - po kilku latach bez czyszczenia chłodzenie nie istnieje. Więc karta graficzna z dużym prawdopodobieństwem kończy swój żywot. Trzeba również rozebrać laptopa szukając śladów zalania.

Co do taśmy, to bardzo ważne są również te idące z sterownika matrycy do samego ekranu. Te również lubią się niszczyć - choć zmęczenie materiału w tym wypadku jest mało prawdopodobne.

System bez coa jest nielegalny, więc albo ktoś daje ci płytę z systemem box, albo system nie jest legalny. Więc imo ten akapit jest zbędny

Rozrobić to farbę można, gniazda się wyrabiają :P

Ja bym sprzętu o który trzeba dbać używanego nie kupił :)

Autor edytował komentarz.
Vidivarius   14 #5 17.03.2016 17:48

Acer? A ile mi dopłacisz? :)

gowain   19 #6 17.03.2016 18:48

Zdecydowanie wolałbym jakiś laptop poleasingowy z linii biznesowej... niestety, z tego co zauważyłem, laptopy przeznaczone na rynek konsumencki zdecydowanie szybciej ulegają destrukcji.

Trebron   8 #7 17.03.2016 19:10

Kupując kilkuletni używany laptop trzeba od razu zarezerwować przynajmniej ~150zł na 60GB dysk SSD. Dysk SSD dosłownie wskrzesza stare sprzęty. Z własnej autopsji powiem, nie ma co tutaj oszczędzać, zacisnąć zęby, kupić SSD, choćby używany, bo czyni on cuda.

muska96   9 #8 17.03.2016 19:38

Kilka drobnostek:
- Gniazdo ładowania w sprzętach kilkuletnich, o ile to nie ultrabooki, są w bardzo dużej części na kabelku lub fragmencie płytki drukowanej, którą można wyjąć (z reguły znajdują się tam też inne złącza) np. ze starszego acera http://i64.tinypic.com/25hiiqs.jpg
- Nie ma co raczej zwracać uwagi na ilość błędów odczytu, bo w wielu dyskach znajdują się niebotycznie duże wartości (u mnie jest ich ponad 134515564 i rośnie) - to na pewno daje jakiś sygnał, że dysk niedomaga, ale z reguły jest w stanie pochodzić jeszcze kilka lat bez problemów. Najważniejsze są związane z relokacją sektorów i wstrząsami. Możesz dopisać, że parametr dotyczący realokowanych sektorów na dotyczy SSD, w których to nie ma takiego znaczenia.
- Kupowanie acera rzeczywiście nie było zbyt dobrym pomysłem - to, że jest to Core i3 czy i5 może nie mieć znaczenia, kiedy lepsze Pentium przewyższają je wydajnością. Następnym razem kup sobie jakiś biznesowy Hp czy ThinkPady od Lenovo - tylko czasami zdarzają się z biosem na hasło, którego nikt nie zna.

  #9 17.03.2016 20:09

Warto wystrzegać się laptopów z dedykowanymi kartami (odklejanie, rozpływanie lutów, utlenianie lutów nonPb na sprzętach RoHs), mimo, że wydajniejsza grafika kusi. Można też sprawdzić na forach, czy dany laptop cierpi na problemy sprzętowe i jakieś występują z wyższą częstotliwością. Odnośnie baterii, to wskazania dużej ilości czasu może być złudne, bo tempo rozładowywania może być zmienne (np. nagły zjazd czasu, choć powinien trzymać np. jeszcze pół godziny). A laptop bez baterii o np. 2-3 godzinnej pojemności w trybie normalnego użytkowania jest w zasadzie średnio użyteczny. Jednocześnie regeneracja baterii (wymiana ogniw) stanowi istotny udział w koszcie nabycia używanego laptopa. O nonejmowych zamiennikach lepiej zapomnieć, choćby ze względu na bezpieczeństwo własnego dobytku.

  #10 17.03.2016 20:17

Stanem dysku twardego aż tak bardzo nie warto się przejmować, zazwyczaj są i tak wolniejsze (bo starsze technologicznie i zużyte). Najlepiej mieć już własny dysk, na którym do tej pory pracowaliśmy i włożyć go do nabytego laptopa, a stary do szuflady. System operacyjny można sklonować, choć z drugiej strony to trochę ryzykowne pracować na systemie, który ktoś nieznajomy wgrał (a dysku instalacyjnego nie mamy - typowa sytuacja na aukcjach), szczególnie np. pod względem operacji bankowych, czy dostępu do własnych (zaszyfrowanych) danych.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #11 17.03.2016 20:56

Dla młodych niedoświadczonych kupujących swój pierwszy używany laptop poradnik jak znalazł.

MKjanek32   2 #12 17.03.2016 20:57

Dobry poradnik, ale mam dwie uwagi:
1. Czy Windows zostanie aktywowany automatycznie, zależy nie tyle od tego, czy laptop posiada UEFI (coś takiego było możliwe jeszcze w czasach BIOSu), tylko czy w BIOS/UEFI posiada tablicę SLIC, zawierającą informacje o licencji.
2. Ekran LCD nie składa się z wielu malutkich diod (w ten sposób działają AMOLEDy), gdyby tak było, dla czerni można byłoby całkowicie subpiksele wygasić i już dawno LCDki mogłyby dorównać kineskopom pod względem głębi kolorów i kątów widzenia - ale niestety tak dobrze to nie ma. Ekran LCD jest podświetlony od tyłu przez lampę fluorescencyjną albo diody. Światło następnie przechodzi przez filtr polaryzacyjny (dzięki czemu jest wstępnie spolaryzowane liniowo pod określonym kątem) oraz przez matrycę komórek wypełnionych ciekłym kryształem, odpowiadających subpikselom. Regulując napięcie przyłożone do ciekłego kryształu, można zmieniać kąt polaryzacji przechodzącego przez niego światła. Wykorzystuje się tu fakt, że za pomocą 2 polaryzatorów można całkowicie wygasić światło - kiedy kąt polaryzacji drugiego różni się o 90° od kąta pierwszego. W praktyce, używając ciekłego kryształu nie udaje się zupełnie wygasić światła pochodzącego od podświetlenia, a już na pewno - nie pod każdym kątem, z którym można patrzeć na ekran.
Ale to już szczegóły techniczne, sam opis powstawania badpikseli jest w porządku, całość też bardzo dobra.

  #13 17.03.2016 21:33

"Otóż najprościej mówiąc, każdy ekran składa się z dużej ilości malutkich diód LED, które nazywane są pikselami." Wszystko pięknie o ile mamy do czynienia z AMOLEDami... a notebooka z AMOLEDem nie widziałem jeszcze

bachus   20 #14 17.03.2016 22:25

@Jaro070: używam T400 od wielu lat. Przeszedł już cuda - działa idealnie. Rok temu dostał SSD, idealny laptop do pracy.

pete1   5 #15 18.03.2016 01:16

@Shaki81: Tylko kto teraz kupuje takie stare szmelce , ja by wolał jakiegoś taba z win 10 za te pieniądze.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #16 18.03.2016 08:09

Osobiście polecam unikać laptopów poleasingowych/używanych, które nie pochodzą z segmentu biznesowego, tylko z konsumenckiego. Warto zauważyć, że biznesowe są zdecydowanie jakościowo lepiej wykonane, posiadają więcej funkcjonalności, a cenowo dużo się nie różnią ;-)

En_der   9 #17 18.03.2016 08:22

Czytając ten wpis dochodzę do wniosku, że zawsze mądry Polak po szkodzie - autor przestrzega przed AMD, a jak się okazuje na końcu wpisu sam zakupił - Mitem jest , że za 300, czy 500 zł trafimy perełkę - Sprzedawcy nie są filantropami - Sprzęt w przedziale 800 i 900 to też duże ryzyko dla kupującego, na sto procent w takiej cenie będzie trzeba ponieść jakiś dodatkowy koszy ( wymiana dysku itp.) Zapewnienia sprzedawców wysyłkowych, że sprzęt jest starannie wyselekcjonowany - to bajka dla naiwnych, tak samo jak śpiewka, że my nie jesteśmy tacy jak inni, i sprzedajemy sprzęt bez wad - Można coś wybrać godnego uwagi w takim sprzęcie ale dopiero powyżej 1200 zł, i to nie radzę kupować wysyłkowo - Zajść do sklepiku, odpalić i długo testować. Sam zostałem oszukany przez takiego łachudrę - na szczęście dołożyłem tylko 90 zł, i niby mam fajny sprzęt, ale Pana Boga za nogi nie złapałem, no i jakieś 3 tysiące zostało na bankowym koncie - I to jest pocieszający fakt.
PS.
Po wnikliwym obejrzeniu fotek - widzę, że mocno zdeptany egzemplarz - Sprzedający zarobił na czysto ze 300 zł - Więcej jak 150 zł nie jest wart.

Autor edytował komentarz.
MiL-   9 #18 18.03.2016 08:29

Moja żona ma tego laptopa i muszę powiedzieć że to porażka. Plastik jak z odpustu, po rozkręceniu wszystko się łamie, zawiasy się wyłamują, gniazdo zasilania psuje się regularnie. Porażka.

  #19 18.03.2016 09:02

Mam takiego acera od nowości czyli prawie 6 lat. Używam go codziennie po kilka godzin.
Czyszczę go raz w roku. Po 3 ,5 roku nowa pasta termoprzewodząca. Laptop działa cicho i nie przegrzewa się.
Usterki:
- wymieniłem gniazdo zasilania,
- po kliku rozbiórkach do czyszczenia(praktycznie cały trzeba rozkręcić) wyrobiły się plastikowe gwinty w obudowie,
- efekt luźny i powoli wyłamujący się jeden zawias,
- złamany kabel przy wtyku zasilania (naprawa domowym sposobem).
- plastiki z bardzo widocznymi śladami używania.
Plusy:
działa to tej pory :) z dyskiem ssd i talerzowym zamiast dvd. Wydajnościowo nie ma powodu by go wymieniać.
Używanego w takim stanie jak opisałeś za 450 zł to bym nie kupił.Jak dodasz koszty części do naprawy to lepiej kupić np. Lenovo T510.

bystryy   10 #20 18.03.2016 09:11

@Trebron: "Kupując kilkuletni używany laptop trzeba od razu zarezerwować przynajmniej ~150zł na 60GB dysk SSD. Dysk SSD dosłownie wskrzesza stare sprzęty"

Zgadzam się, z tym że koszt SSD często przekracza koszt całego laptopa, który... w każdej chwili może paść.

  #21 18.03.2016 12:46

@Trebron: "Dysk SSD dosłownie wskrzesza stare sprzęty." nie do końca. Zależy jaki interfejs jest i jaki system. Bo jak włożysz takiego SSD 60GB do lapka gdzie jest SATA I cz II i postawisz XP to nic to ci nie da. Tym bardziej że 7 tam nie można zainstalować.

Szern   7 #22 18.03.2016 13:50

Zwykłe pieprzenie, a nie artykuł, przepraszam. :)
Po raz pierwszy chciałem przestać czytać po: "Powinniśmy za to wystrzegać się produktów opartych na platformie AMD. "
"Jak nie są one porysowane, to możemy uznać że urządzenie nie było wcześniej rozbierane." Bzdura, możemy co najwyżej uznać, że nie było rozbierane przez kogoś, kto nie miał odpowiednich narzędzi.
"które gniazda działają a które są już rozrobione" - http://sjp.pwn.pl/slowniki/rozrabia%C4%87.html
"w mojej autopsji" - http://sjp.pl/autopsja
Generalnie poczytałem jak próbować kupić złom na ulicy mając płonną nadzieję, że kupujemy laptopa.
Dobra, przebrnąłem. To jednak nie jest zwykłe pieprzenie, to wyjątkowe pieprzenie.
Tak dla jasności - od kilkunastu lat mam do czynienia z używanymi komputerami przenośnymi (nie zawsze nazywały się laptopami).

Autor edytował komentarz.
  #23 18.03.2016 15:01

@Szern: http://sjp.pwn.pl/sjp/pieprzyc;2499896.html
Pan też używa kolokwializmów więc niech pan nie pieprzy

karol221-10   10 #24 18.03.2016 16:08

@Szern: Co do śrubek, to większość pospolitych osób lub "domowych" mechaników posiada chińskie śrubokręty z 10 złotych z Castoramy, którymi ciężko nie zostawić śladów na śrubie. Właśnie takie sytuacje miałem na myśli.
Co do AMD, nie mam nic do tej firmy, gdyż sam jeszcze niedawno gorąco ją polecałem swoim znajomym, ale nie ma co ukrywać że ich mobilne konstrukcje to dno i dwa metry mułu.
Co do paru źle użytych wyrażeń (w mojej autopsji itd.) - może się zdarzyć :) Nie zawsze takie literówki samemu jest łatwo wychwycić.
@MKjanek32
Fakt, jeśli chodzi o LCD, to może trochę za bardzo "uprościłem" całą tą technologię, ale w takim poradniku nie chciałem wgłębiać się w szczegóły działania monitorów, rodzaje matryc (TFT, IPS itd.) bo to akurat w tym wypadku nie jest bardzo potrzebne.

Autor edytował komentarz.
  #25 18.03.2016 17:36

Co do zawiasów, zbyt luźne poruszanie jest zwiastunem problemów. Po drugie, czasami mamy takie charakterystyczne luzy, bardzo łatwo matryca otwiera się po czym zaczyna się właściwy, poprawny opór - to oznacza, że zawiasy nie są pierwszej świeżości i jeżeli chcemy używać notebooka dłużej niż ten rok czy dwa powinniśmy się zaopatrzyć w zamiennik (a często to kosztuje jakieś 20-50PLN).
Nie dotyczy Fujitsu. Tam jak zawiasy staną to już na amen.
Co do LCDka, inna ważna rzecz: Pęknięcia włosowe, parszywe nieziemsko a trudne do wykrycia. Wyświetlamy białe tło i patrzymy po rogach i brzegach matrycy. Jeżeli widzimy coś jakby włosek, próbujemy palcem to usunąć. Jeżeli okaże się, że to jest wewnątrz, to taka matryca w najbliższych kilku miesiącach złapie uszkodzenie całego rzędu/kolumny pikseli. W zasadzie to jest już uszkodzenie, ale nie poruszone nie sprawia problemów, dopiero najmniejszy ruch przerywa przewodzenie.
Co do portów Jack: Warto jeżeli jest możliwość przełączania gniazda mikrofonowego na Line In to sprawdzić. Wziąć jakiś tani magnetofon z wyjściem liniowym. Nie wiem dlaczego, ale w 3 laptopach jakie przeglądałem, różnych marek, to było uszkodzone (ciągłe włączenie na "mikrofonie").
Co do dysku: Kardynalnym błędem jest nieprzeprowadzenie odczytu w kontrolowanych warunkach. Uruchamiamy jakiś przaśny system operacyjny typu przycięty Linux (przycięty! minimum oprogramowania!) czy nawet DOS (gdy w BIOSie ustawimy kontroler na "Legacy") i odczytujemy z wizualizacją czasu odczytania każdego bloku po 512B. Albo dd z pętelką na kill USR1, albo DOSowy MHDD jeżeli odpali. Powolne sektory to widoczne w SMART dopiero będą. Często występują stadami pod koniec dysku.
I jeszcze taki numer: Dajemy komputerowi jakiś mocny benchmark, po czym podnosimy trzymając pewnie za każdą krawędź ok. pół minuty. Nie zawiesił się? To dobrze. To jest test na popularne w niektórych ThinkPadach uszkodzenie polegające na przerywaniu na płycie głównej.