Nie tak dawno temu (dokładnie 13 maja) kolega edelmann zastanawiał się nad przyszłością, w której licencje będą obowiązywać nie tylko na oprogramowanie, ale również rzeczy tak prozaiczne jak spodnie. Uważał to za absurdalną ironię, ale niestety się mylił. Nasz rodzimy Big Star już wprowadza innowacyjne licencje na spodnie w sklepach typu outlet. Obiecałem zrobić przy okazji zdjęcie, więc oto i ono:
Fot. 1. Nie bądź "spodniowym piratem"!
Od dawna uważam, że licencje naruszają podstawową dla naszej cywilizacji zasadę własności - jeśli ktoś coś kupił (ergo: zapłacił), wówczas to coś należy do niego i może tym czymś dowolnie rozporządzać: używać, schować, sprzedać, a nawet zniszczyć - cokolwiek zechce, bo to coś jest jego własnością. Tymczasem producenci oprogramowania roszczą sobie prawo do rozporządzania kopiami programów, które zakupili ich właśni klienci.