Migracja #3 - więcej Linuksa w tym Windowsie!

Trzecia część migracji linuksiarza z Helsinek do Redmond. Dzisiaj będzie już nieco poważniej i z większa ilością kombinowania.

Ten wpis jest kontynuacją mojej "odwrotnej krucjaty".

Co się odwlecze, to nie uciecze

Z małym poślizgiem, ale bez obaw, ciągle jestem na placu boju. Kolejnym punktem na liście jest dostęp do moich danych zgromadzonych na partycjach ext3/ext4/jfs, czasem także tych zdalnie dostępnych via sshfs (piękna sprawa). Liczy się tylko pełen dostęp, żadne półśrodki (jak np. jedynie odczyt). Tak samo jak pod Linuksem mogę pracować z partycjami NTFS, tak samo chciałbym korzystać z linuksowych systemów plików pod Windows.

Interoperacyjność to raczej pięta achillesowa Windows. Jako środowisko dominujące, to Windows z reguły wyznacza standardy i wymusza zgodność u innych ze sobą. Tak jest zresztą w praktyce.

Migracja #2 - dziś instaluję

Zarabiam dzięki Linuksowi, korzystam z niego na co dzień i migruję etapami do Windows aby sprawdzić "jak to jest".

Ten wpis jest kontynuacją części pierwszej.

Wojna światów

Zanim przejdę do dzisiejszego wieczornego etapu nieco nawiązania do komentarzy pod poprzednim wpisem.

Blog okazał się niezłym pomysłem, zdążyłem się już dowiedzieć, że najprawdopodobniej całkiem niepotrzebnie naruszałem status quo mojego głównego dysku - Windows 7 zadowoliłby się jedną partycją gdybym ją utworzył zamiast robić wolne miejsce. To zapamiętam na przyszłość.

Jeśli chodzi o motywację do kolejnej migracji - odpowiedź jest dosyć prosta. 10 lat temu wymieniłem Windows na Linuksa w poszukiwaniu nowych wrażeń i doświadczeń. Nie przewidywałem wtedy, że Linux stanie się tak ważny dla mnie.

Migracja do Windows - wstęp...

Jako zawodowy linuksiarz postanowiłem spróbować pracować pod Windows przechodząc na swoim domowym, biurkowym komputerze na czas jakiś (lub jeśli ten się sprawdzi na dłużej) na Windows 7 Home Premium. Przy okazji zamierzam spisywać swoje wrażenia na blogu dobrychprogramów.pl - sporo znalazłem tutaj dyskusji, głównie opisujących migrację w drugą stronę. Cechą wspólną większości z nich było jednak silne nacechowanie emocjonalne (nie wspominając o felietonach pewnego pana redaktora ;)... dla odmiany, mój opis ma być możliwie techniczny... trzymajcie kciuki. Na pewno będzie podzielony na wiele odcinków, nie mam wiele czasu po pracy, stąd "migruję" i piszę jedynie wieczorami i po nocach.