Do świata wroga, który okazał się być przyjacielem - czyli o tym jak przesiadłem się na Mac OS X

Nie ukrywam, że bardzo długo należałem do grona przeciwników firmy Apple. Przeszkadzało mi zwalczanie przez tą korporację otwartego oprogramowania, zawyżanie cen, czy słaba obecność w Polsce. Dlatego też wiele wpisów w trzeciej wersji tejże strony poświęcone było krytyce kolejnych posunięć przedsiębiorstwa Steve’a Jobs’a. Dziś, pomimo iż wciąż nie podobają mi się niektóre posunięcia tego giganta, ten artykuł piszę już na najnowszym OSX i pomału zastanawiam się jak zupełnie zastąpić nim Windowsa w moim domu. Co skłoniło mnie do tak radykalnej zmiany? I jak czuje się użytkownik wychowany na Windowsie w świecie Unixa?

Systemem, z którego korzystałem dotychczas był Windows 7. Co prawda przez kilka miesięcy używałem Ubuntu i byłem nawet zadowolony, to w końcu zmęczony ciągłą konfiguracją i zabawą w terminalu wróciłem do Windowsa. Doskwierało mi jednak, że jest to system koszmarnie nudny, na którym, poza nagłym BSOD, już nic nie może mnie zaskoczyć.

Windows Phone – iPhone’owi już podziękujemy?

Nowy mobilny system Microsoftu – Windows Phone – wzbudził bardzo odmienne uczucia wśród użytkowników smartphone. Część z nich zachwyciła się jego nowym interfejsem, integracją z Xboxem, czy wbudowanym mobilnym pakietem biurowym, a część wręcz znienawidziła go, gdy dowiedziała się o braku w nim wielozadaniowości, tetheringu, czy dostępu do systemu plików. Warto się więc zastanowić czy Microsoft postąpił słusznie zaprzestając rozwijania swojej starej mobilnej platformy i czy jego nowe dzieło ma szanse konkurować z produktami firm takich jak Apple lub Google?

Aby odpowiedzieć na to pytanie należy najpierw przypomnieć sobie o poprzedniku Windows Phone – Windows Mobile. System ten powstał w oparciu o jedną z najbardziej otwartych produkcji Microsoftu – Windows CE. Gigant z Redmond udostępnił producentom dużą część jego kodu, aby mogli lepiej dopasować go do swoich urządzeń. Ci zaś odwdzięczyli się tworzeniem dużej ilości narzędzi z tą platformą, a to zaś przyczyniło się do wzrostu ilości programów na ten system.

Facebook kontra Google – czyli o tym jak portal społecznościowy może zawładnąć rynkiem IT?

Facebook jest serwisem mającym ponad 500 milionów kont użytkowników. Wykorzystywany jest już nie tylko do odnajdywania znajomych i komunikacji z nimi, ale także do grania w gry internetowe, szybkiego sprawdzania nowości na stronach internetowych czy nawet do edycji dokumentów. Mnogość jego funkcji połączona z prostotą obsługi sprawiły, że stał się największym portalem społecznościowym na rynku i jak na razie nie ma dla niego żadnej konkurencji, która mogłaby zagrozić jego pozycji. Jego potencjał został dostrzeżony i być może wkrótce stanie do walki z największymi gigantami na rynku IT – firmami Google i Apple…

Korporacja z Mountain View rozwija bardzo dużo własnych projektów – z większości z nich możemy korzystać za pomocą jednego loginu jakim jest e-mail w poczcie Gmail. Jednakże firma ta wciąż nie wydała (i najprawdopodobniej nie zanosi się na to, że wyda) własnego serwisu społecznościowego. I dlatego wielu użytkowników na co dzień korzystających z technologii tej firmy, korzysta jednocześnie z Facebooka.

Jak zarabiać na zwolnionej pracy komputera?

Dziś gdy kupujemy przenośny komputer w większości sklepów otrzymujemy go wraz z systemem operacyjnym – a jednocześnie z mnóstwem zbędnych aplikacji, dołączanych nie przez Microsoft, a przez producenta laptopa. I to właśnie te programy są często powodem zwolnionej i niepoprawnej pracy nowego komputera.

Z tym, że wraz z laptopem otrzymujemy legalnego Windows’a większość użytkowników już się pogodziło. Dzięki takiemu rozwiązaniu sprzęt zaraz po zakupie jest gotów do pracy. Producenci mają prawo doinstalowywać własne oprogramowanie, ponieważ do poprawnej pracy systemu wymagane jest posiadanie odpowiednich sterowników. Niestety problem wiąże się z tym, że twórcy laptopów nie ograniczają się do niezbędnych programów. Często wraz z Windows’em znajdziemy mnóstwo aplikacji czy nawet gier – prawie zawsze w wersji demo – z których większość użytkowników nigdy nie będzie korzystać, a które – nawet po tradycyjnym odinstalowaniu – zakłócają poprawną pracę systemu.

Do takiego oprogramowania prawie zawsze zalicza się Adobe Reader – główny i oficjalny czytnik plików w formacie PDF.

Windows XP Google Edition – czyli jak zostać przy starym systemie nie rezygnując z nowości?

Microsoft stara się za wszelką cenę przyciągnąć użytkowników Windows XP do nowego systemu a tym samym wyciągnąć od nich pieniądze za nową licencję. Jego konkurent – firma Google – robi wszystko aby pokrzyżować te plany – nawet udostępniając ulepszone wersje starszych produktów konkurenta.

Z systemu Windows korzysta około 90 procent użytkowników komputerów na świecie. I to dobra wiadomość dla Microsoftu. Gorsza jest taka, że ponad połowa z tego grona korzysta z systemu XP, za system już więc zapłacili, a przez to nie przynoszą już zysków korporacji. Dlatego Gigant z Redmond stara się za wszelką cenę przekonać ich do przesiadki na jego nowy produkt. Między innymi z tego powodu użytkownicy systemu z 2001 roku nie będą mieli możliwości zainstalowania wielu najnowszych programów tego producenta. Dlatego wielu aby “być na bieżąco” i móc skorzystać z nowych rozwiązań kupuje nowszą wersję “okienek”.

Wyprawa w nieznany świat - czyli o tym jak przeszedłem na Linux’a

Na tych wakacjach postanowiłem sobie, że przetestuję gruntownie zupełnie nowy system operacyjny - Linux - i postaram się zupełnie na niego przesiąść. Z dużym zapałem w któryś deszczowy poranek sierpnia zabrałem się za instalację Ubuntu.

Z Linux’em miałem do czynienia już kilkakrotnie, jednakże zawsze szybko z niego rezygnowałem, bo z powodu przyzwyczajeń do Windows nie potrafiłem dłużej na nim pracować. Tym razem jednak było nieco inaczej - w nowy niezwykły świat Linux’a pomogła mi wejść gazeta „Linux Magic”. Dzięki jej doskonale napisanym poradom dowiedziałem się jak poprawnie zainstalować system, skonfigurować oraz jak go używać, żeby nie było z nim żadnych problemów.

I z pierwszej ciekawej porady skorzystałem już przy instalacji systemu - przeniosłem cały folder z dokumentami, obrazami, muzyką i pobranymi plikami na inną partycję. Dzięki temu mogę być pewien, że nawet w przypadku awarii komputera nie utracę wszystkich danych jakie miałem zapisane na dysku. W Windows też co prawda można to zrobić, ale jest to o wiele bardziej pracochłonne i wymaga większej znajomości obsługi systemu. W Linux’ie wykonuje się to w bardzo prosty i wygodny sposób.