99 PC PROBLEMS

Jeśli posiadacie Pecety, to powinniście bardziej uważać, na to co czytacie, gdyż jest całkiem możliwe, że to właśnie dzisiaj, pod wpływem przeżywania silnych, negatywnych emocji, ziemia rozstąpi się pod Waszymi nogami. Jeśli brakuje Wam poczucia humoru, to lepiej "zapnijcie pasy" - będzie ostro trzęsło!

"Nie lubię nudy! Pisanie o technologiach też może być swego rodzaju szaloną podróżą w nieznane, z której każdy wraca nieco poturbowany ale cały i szczęśliwy."

kurtvonnegut

Witam!

Na początku chciałbym serdecznie pozdrowić wszystkich "cierpiących na systemy z Redmond"! Sam też wciąż jeszcze cierpię na tą "przypadłość". Całą tę aferę z przenoszeniem się na platformę Mac znam niejako "od środka", dzięki kilku bliskim, którzy "przerzucili" się na Maki i widzę, że dzisiaj są oni nimi zachwyceni!

Chyba każdy, kto na trochę dłużej zetknął się z Macintoshami uważał będzie, że przeciwko kupowaniu komputerów iMac i Maków wogóle istnieje tylko jeden, pożądny argument i jest nim... brak funduszy! Piszę "dobry argument", ponieważ w oparciu tylko o taki rodzaj argumentów rozsądny człowiek może podejmować mądre decyzje. Dlatego też przeciwko [uwaga!] "zainwestowaniu" w komputer Mac niema już żadnego (...dobrego argumentu)! Dlaczego więc warto inwestować w komputery Mac?

Po pierwsze z powodu UX'u - czyli "User Experience" (doświadczenie użytkownika). Użytkownicy urządzeń Apple'a są o wiele bardziej zadowoleni z posiadanych produktów od innych pecetowców. Pokazują to moi znajomi i liczne badania rynku, przykładowo:

- 2008: http://www.businessweek.com/technology/ByteOfTheApple/blog/archives/2008/08/mac_customer_sa.html;
- 2009: http://www.macworld.com/article/140068/2009/04/satisfaction.html;
- 2010: http://tech.fortune.cnn.com/2010/09/21/mac-vs-windows-tracking-the-customer-satisfaction-gap/
- 2011: http://www.theacsi.org/index.php?option=com_content&view=article&id=262:press-release-september-2011&catid=14&Itemid=287 ].

No dobrze, ale dlaczego klienci Apple'a są tak zadowoleni? Może dlatego, że nie stawiają swoim Makom takich wyzwań jak pecetowcy gdyż są od nich mniej inteligentni i nie tak twórczy jak oni??? Bo przecież Mac jest sprzętem drogim a drogi sprzęt kupują przeważnie tylko bardziej wykształceni i - co za tym idzie - posiadający lepszą pracę obywatele, którzy są powszechnie uważani za gorszy gatunek ludzi, głupszy i nie potrafiący "kombinować"???:). A może klienci Apple'a są bardziej zadowoleni, ponieważ są mniej sfrustrowani całym tym pecetowym "szajsem", którego nie będę tu wymieniał, bo przecież każdy wie o co mi chodzi?

Komputery Mac są absolutnie konsekwentne pod względem dopasowania sprzętu, systemu i interfejsu użytkownika do samego użytkownika. Są też estetycznie piękne, co wbrew pozorom nie jest bez znaczenia nawet dla Polaków. Potrzeba obcowania z pięknem jest uniwersalna. Użytkownik ma tylko na nich pracować i cieszyć się nimi a nie pracować "nad" nimi. Wielu ludzi sądzi, że możliwość upgrade'u sprzętowego jest podstawą mądrego zakupu komputera PC. I może ma rację - Peceta!... Ale już nie Maka! Przy tym braku rozróżnienia ci sami ludzie często zapominają, że upgrade sprzętu PC też kosztuje: czas, pieniądze i zdrowie psychiczne;)... Jak te ponoszone koszty mamy uczciwie przeliczać na plusy w naszej jakości życia? Napewno jest jakiś walor edukacyjny ale czy to oznacza, że wszyscy przez dziesiątą część swojego życia mamy się uczyć "naprawiać" swoje komputery. Może zostawmy to zbokom-informatykom:)?[to żart]

Dla porównania Mac ma, musi i będzie nam zasadniczo wystarczał taki jakiego zakupiliśmy w sklepie przez cały okres jego użytkowania. Teraz, czy ten okres będzie dłuższy niż u standardowego Peceta? Jasne że tak!... zasadniczo... jeśli nie dołożymy naszemu Makowi jakichś obciążających, kluczowych w sensie częstości wykonywania zadań, których nie braliśmy pod uwagę przy jego zakupie... Całe oprogramowanie na komputery Mac robi się tak, aby względnie wydajnie można było pracować na kilku generacjach Maków, nie tylko na najnowszych. Mac jest tutaj trochę podobny do konsol do gier. Oprogramowanie pod nim (zwłaszcza sam OS) po prostu bardzo długo działa wydajnie. Inaczej kto miałby je kupować? W świecie Pecetów podejście jest odwrotne. Nie istnieje żadna generacja PC, żaden standard sprzętowy na dany rok więc producenci oprogramowania nie bardzo mają go na czym testować. Rezultat jest taki, że mamy masę programów z OS'em z Redmond na czele, które nie działają dobrze (w sensie UX) na połowie Pecetów od chwili ich wydania i tylko z biegiem czasu ta liczba (czasami!) pomniejsza się, bo ludzie w końcu wymieniają wolne komputery na nowe. Kiedy wychodziła Vista - czyli (nieoficjalnie) beta Siódemki - taki ni to w połowie system w połowie tylko sposób na sfinansowanie prawdziwego systemu (Siedem) - zbyt wiele słabego sprzętu dostało certyfikat zgodności z nią. To fakt! Poczytajcie sobie nawet na DP! Sterowniki niby zostały napisane i działały tylko po co? Sam sprzęt był do bani. Sterowniki zresztą też. Chodziło o to żeby więcej frajerów kupowało ten system. Komu zależało wtedy na ich szczęściu? Napewno nie firmie z Redmond. Kto wie czy producentom sprzętu?...

Przykładając tak parszywe wartości na wejście idei budowy platformy PC otrzymujemy parszywe efekty na wyjściu. W pewnym momencie w całym tym procesie sam sprzęt (który kosztuje!) zaczyna odgrywać zbyt dużą rolę i przejmuje inicjatywę nadrabiając straty w źle skrojonym oprogramowaniu OS'u, które niejako zwolnione zostaje z pierwszorzędnego obowiązku służenia człowiekowi a zaczyna ciągle stawać przeciwko człowiekowi - to człowiek a w zasadzie użytkownik staje się odpowiedzialny za okiełznanie go i powstaje swoista "sytuacja wyścigu" (ang. race conditions - if you know what I mean); za to niedoceniane stają się takie wartości, jak przyjazne oprogramowanie, minimalistyczność interfejsu, UX czy łatwość użytkowania...

Drugi powód dla którego warto zainwestować w Maki to fakt, że psują się o wiele rzadziej niż Pecety. Zarówno hardware jak i software jest mniej narażony na uszkodzenia bo pilnuje tego jedna firma, która sama robi system operacyjny do swoich komputerów. Dlatego Maki nie zawieszają się tak często jak Pecety, botują się i są gotowe do pracy szybciej od Pecetów. Lepsze zarządzanie pamięcią powoduje, że nie zaliczają też tak wielu "lagów" jak Pecety.

Trzeci powód to bezpieczeństwo. Maki są bezpieczniejsze! Miliony razy bezpieczniejsze! Być może nawet dzięki innym, bardziej popularnym platformom ale w tych czasach absolutnie nikt nie instaluje żadnych programów antywirusowych na Makach. Jak narazie są one zbędne. Sam System posiada już pewne wbudowane mechanizmy obronne jak sandboxing i anti-malware i wierzcie mi lub nie - przy odrobinie zdrowego rozsądku większości użytkownikom komputerów Mac to narazie wystarcza.

Więc po co kupować Pecety pod "Windą"? Jak to się dzieje, że większość ludzi je kupuje. To fenomen! Na pewno w grę wchodzą różne czynniki i to ich wzajemna synergia za to odpowiada. Ludzie instynktownie wybierają rzeczy, które są bardziej wszechstronne nawet jeśli nie realizują ani jednej rzeczy dobrze, dokonują też wyborów podobnych do innych licząc, że znajdą się w podobnej do innych sytuacji co rodzi nadzieję, że będą mieli łatwiejszy dostęp do pomocy w razie problemów. I to wszystko prawda!... Które samochody najtaniej się naprawia? Te których jest najwięcej. Każdy mechanik się na nich pozna. Awaryjność nie jest na pierwszym miejscu. Zwykłe Pecety stanowią większość na rynku, jak fastfoody. Są tanie na początku choć na jakość pracy na nich wszyscy narzekają. Maki są bardziej zamknięte. Nie obiecują wszystkiego ale nadrabiają spójnością, uporządkowaniem. Więc wciąż zostaje jeszcze inna, duża grupa użytkowników, której chodzi o coś czego Maki nie potrafią im zapewnić:
- nieszczęśnicy [żart:)], którzy wciąż kupują komputery w zasadzie tylko do grania;
- użytkownicy specyficznego oprogramowania, niedostępnego na platformie Mac;
- użytkownicy chcący podłączać wiele dziwnych urządzeń do komputera;
- inni użytkownicy nielegalnie zcrackowanego oprogramowania (w tym gier), którego jest więcej na PC a i dostęp do niego jest łatwiejszy poprzez całą kulturę piracenia istniejącą na tej platformie;
- kinomani i melomani, kradnący filmy z sieci, którym wystarcza duży monitor i byle jaki komputer;
- zwykli ludzie żyjący na granicy ubóstwa, których jak to się ładnie mówi "nigdy nie będzie stać na Maki", innymi słowy tacy, którzy nie mają z czego odłożyć na żaden lepszy komputer;
- ludzie, którzy wogóle wszystko lubią kraść, lub dostawać za pół ceny albo - jeszcze lepiej - za darmo!; dusigrosze, którzy woleli by "zwinąć" coś niż "przepłacić"; osoby które nie widzą sensu inwestowania w coś (zwłaszcza w komputery, których oprogramowanie jest przecież "powietrzem", które można łatwo zasysać z jakichś serwerów), którzy nie widzą sensu w nabywaniu czegoś legalnie, jeśli substytut tego czegoś można wycyganić w sklepiku "U Żyda" za grosze albo pożyczyć od kolegi na wieczne nieoddanie lub ewentualnie rozliczyć się potem w wódce a resztę potrzebnych części ukraść, bądź znaleść na "szrocie"; zbieracze odpadów, których to cieszy, że są tacy zaradni;

...Teraz moglibyście przypuszczać, że tej - powyższej - grupy ludzi najbardziej mi żal. Jest to pewnie grupa ludzi, której najbardziej wam jest żal o ile sami się w niej nie znajdujecie...(?:)

...Ale nie - jest jeszcze jedna grupa ludzi, której jest mi żal nawet jeszcze bardziej. Ta wyżej jest ok!..., pod względem bycia dostatecznie daremną, żeby było nam wszystkim jej żal. I jest nam żal. Mnie też! Niektórzy z Was sobie myślą, że najbardziej z powodu poziomu jej ideologicznego spłycenia? Niektórzy z Was są może nawet na mnie źli, że ją wyśmiewam, wyliczając jej liczne przywary. Otóż nie! Ja myślę, że całe to spłycenie jest wynikiem raczej życia w biedzie, wychowania w biedzie, bądź obu tych czynników. Nie ma się tu z czego naśmiewać ani czego wstydzić. Oni są po prostu zapóźnieni w rozwoju osobistym ale... pewnie starają się jak mogą i może jeszcze kiedyś wejdą na wyższy poziom pojmowania i doświadczenia. W zasadzie należało by ich trochę, czasami pochwalić..., no wiecie, że tak świetnie sobie radzą, pomimo wielu braków, tak jak rapowe kawałki wychwalają jakichś chłopaków, że kradną bułki w sklepie na osiedlu ale nie zapominają się podzielić, nie zapominają o jakichś tam różnych zasadach, ciągle kombinując (walcząc o przetrwanie;) i marząc o wydostaniu się z tego "sietu"! Coś jak Jay-Z w kawałku "99 Problems" zapodaje...:

"If your havin girl problems i feel bad for you son
I got 99 problems but a bitch ain't one. Hit me!"

...To tutaj by było coś w stylu...:

"If your havin Mac problems i feel bad for you son
I got 99 problems but a bitch ain't one. Hit me!"

Uff... Odpłynąłem nieco;)... Wróćmy do "clue"...

- Grupą, której najbardziej mi żal są ludzie, którzy lubią Maki, którym podobają się Maki, których stać na Maki, którzy wiedzą, że Maki były by dla nich obecnie absolutnie wystarczające pod względem funkcji a, posiadając rewolucyjny "ludzki interfejs", również i dla nich najlepsze, na których mogli by pracować lepiej i wydajniej oraz mieć przy tym większy ubaw, obcując z technologicznym pięknem i precyzją wykonania, lecz którzy przejawiają leki w podejmowaniu decyzji zakupowych nie potrafiąc skłonić się do zastanowienia nad tym, co tak naprawdę jeszcze w przyszłości jest i będzie im w komputerze potrzebne a co nie, bez czego się nie obejdą, czego nie ma na Maku bądź w Maku, panicznie obawiający się tego, że jeśli wybierany przez nich komputer nie będzie maksymalnie wszechstronny i nie będzie posiadał pewnych funkcjonalności, które teraz wydają im się absolutnie zbędne lub niezbędne, to kiedyś może im tego w ich maszynie zabraknąć i cały świat zawali im się na głowę, rujnując całe ich życie... Żona zacznie ich zdradzać, dzieci brać narkotyki, nawet pies pójdzie w cholewę a kot zacznie żreć z miski sąsiada, kanarek mu zdechnie, wywalą go z roboty... stanie się bezdomnym, nikomu nie potrzebnym alkoholikiem, żebrzącym na ulicach, żrącym z kubłów na śmieci i śpiącym pod mostem.

Tym wszystkim osobnikom chciałbym złożyć moje najszczersze, najserdeczniejsze życzenia z okazji ukończenia zdrowia oraz wiele radości i rozkoszy w przyszłych mękach z Pecetami. Obyście kiedyś znaleźli w nich Schronienie i pracę a architektura ich systemu oby Waszym ciałem się stała. Abyście po roku udręki mogli wznieść się ponad wszystkich, jako ich dumni podwładni i mogli wspólnie zainwokować...:

...

Dziś obchodzimy pierwszą, wspaniałą rocznicę Nakazu Ładu Informacyjnego,

Po raz pierwszy w całej historii wykreowaliśmy ogród czystej ideologii,

Gdzie każdy pracownik może kwitnąć,

bezpieczny od plagi przekornych i kłopotliwych prawd,

Nasze Ujednolicenie Myśli jest o wiele bardziej silniejszym orężem,

niż jakakolwiek flota lub armia na ziemi,

Jesteśmy jednym narodem z jedną wolą, jedną decyzją, jedną racją,

Nasi nieprzyjaciele niech sami ze sobą rozmawiają aż do śmierci,

A my pochowamy ich w ich własnym bezładzie.

My zwyciężymy!

Dziękuję za uwagę i pozdrawiam

kurtvonnegut

Ps. "24 stycznia 1984 roku firma Apple wprowadziła komputer Macintosh. I teraz widzicie dlaczego dzisiaj nie jest takie, jakie miało być wczoraj";) 

sprzęt oprogramowanie porady

Komentarze (14)

avatar | 25.01.2012 15:17
"Oni są po prostu zapóźnieni w rozwoju osobistym ale... pewnie starają się jak mogą i może jeszcze kiedyś wejdą na wyższy poziom pojmowania i doświadczenia. "

??!!

We fragmencie z piosenką pokazałeś "wyższy poziom pojmowania i doświadczenia" (Super Saiyan?), nazywając Maka....su**, do tego w kontekście że lepiej mieć 99 problemów życiowych niż 1 z Makiem (bo serwis drogi).

Tekst poniżej wszelkiej krytyki.
avatar | 25.01.2012 15:30
Hajtowy tekst, czekam na flejm. A że i tak flejm będzie, to i coś ode mnie:

Zacznijmy może od prostego faktu: Stać mnie na Maca! Jakiegokolwiek. Gdybym się uparł, mógłbym kupić najdroższego i najlepszego obecnie Maca (pomijam te pozłacane, obrylantowane itd.). Po prostu - mam pieniądze na to, aby kupić sobie nowy komputer firmy Apple.

A więc? Dlaczego go jeszcze do tej pory nie kupiłem?

Nie jest mi do niczego potrzebny. Po co i na co mi Mac? Bo jest fajny? Bo ładnie wygląda? Bo jest trendy? Bo każdy szanowany gość ma coś od Apple? Jak nie iPoda, iPada, iPhone, to chociaż tego nieszczęsnego Maca? Czy jak będę posiadał Maca, to nagle lepiej będzie mi się na nim pracować, lepiej przeglądać neta, słuchać muzyki, oglądać filmy, pisać teksty, obrabiać zdjęcia, filmy, muzykę, bo będę miał na biurku komputer z jabłkiem? Czy Mac potrafi czytać w myślach? Czy siądę przy Macu i wszystko samo się zrobi? Czy będę się lepiej czuł, więcej zarabiał, wygram w totka i pojadę na Bahama? Może wyrośnie mi 3 ręka, zwiększy się poziom IQ, a może nagle w spodniach przybędzie mi z 10cm? Odpowiedź brzmi NIE! W tym przypadku Mac=PC. Więc co za różnica?

Widzisz, piszesz o Macu, jak o jakimś bóstwie, jak nie przymierzając... fanboy. A to nie jest dobre. To nie jest zdrowe. 95% użytkowników PC, ma głęboko w d*** Maca, z jednego prostego względu - nie robi im żadnej różnicy - czy to PC czy to Mac. I tak robiliby to samo (z kilkoma wyjątkami podanymi przez Ciebie wyżej), więc? Co to za różnica? Mac dzisiaj nie kojarzy się z dobrym sprzętem. On kojarzy się tylko i wyłącznie z marką. Nie podałeś ani jednego argumentu, dla którego miałbym nagle wyrzucić mojego PC przez okno i zamówić sobie (choćby dzisiaj) Maca. ANI JEDNEGO! Na wszystkie Twoje "Mac jest/ma", mogę odpowiedź identycznym "PC jest/ma". Więc?

Ogólnie tekst Fanboya. Sry, gdybym był Fanboyem PC, mógłbym skopiować Twój tekst, każde słowo "Mac" zamienić słowem "PC" i na odwrót. Chciałbym wtedy zobaczyć Twoje kontrargumenty...
Nie jestem fanem żadnego sprzętu i oprogramowania. To jest chore, jak ludzie potrafią zachwalać sprzęt, oprogramowanie, mam wrażenie że co poniektórzy próbują się w jakiś sposób dowartościować.

- Mam Maca, wiesz sprzęt Apple. Fajnie zapierdziela. A Ty co? Nadal PC? O, widzę jakiś biedny Dell. No szkoda stary, myślałem że pogadamy, ale to nie ten poziom. Nara"

No sry...
avatar | 25.01.2012 16:53
Beznadziejny wpis. Lubię Maka, lubię OS X'a, no bo jest fajny. Ale zdecydowanie za prosty. Nie jest to system dla kogoś jak ja, kto lubi przegrzebać każdy element systemu, by w końcu całość działała "po mojemu". Dobra, koniec mojego wyrażania zdania na temat Maka, teraz przejdźmy do wpisu... Widać, że myśl przewodnia to "Mac jest świetny, PC'towcy to złodzieje i ich nie stać na Maka". A to jedna, wielka bzdura. Mac jest zbudowany w większości na tych samych częściach, wiadomo że płyta główna czy coś jest Apple-specific. Cała różnica to fajna obudowa i OS X w standardzie...
avatar | 25.01.2012 17:22
Ja bym się na Twoim miejscu tak nie afiszował. Serio. Wielu ludzi byłoby skłonnych nawet zabić, byleby dostać to co jarałeś przed pisaniem…

Tak, czy siak kurtvonnegut na prezydenta!
avatar | 25.01.2012 18:52
Wpis tragiczny. Najpierw piszesz o tym, że jak ktoś nie ma humoru to niech nie czyta, a potem już wcale nie humorystycznie obrażasz min. osoby biedne... Podejście godne politowania.

Widać, że jesteś świeżo upieczonym fanboyem - jesteś w tej fazie, w której odrzucasz zupełnie to, na czym byłeś do tej pory, bo jesteś pochłonięty nowością. Częsta przypadłość przy zmianie PC Mac czy Windows Linux...

A "argumenty" przemawiające za kupnem Maca skwituję krótko: applefobia (w kontekście serwisu internetowego). Tam jest w naprawdę humorystyczny sposób przedstawione traktowanie klientów, oraz liczne zalety produktów Apple :) Oczywiście nie wszystkie są prawdziwe, ale argumenty tam zawarte i tak przebiają to o czym ty tu piszesz.
avatar | 25.01.2012 18:54
Poprawka:
Przy zapisie:
"PC Mac czy Windows Linux"

miałyby być strzałki obustronne, ale automat wyciął - po prostu nie chcę aby ktoś pomyślał, że takie objawy następują tylko przy migracji w jedną stronę. Nie, to przypadłość pojawiający się przy zmianach z dowolnego a na dowolne b.
avatar | 25.01.2012 20:35
@Ave5
Masz rację i jednocześnie jej nie masz... Trzeba mieć dystans do elektroniki samej w sobie... Wczoraj były 28 urodziny Maka. Należało powiedzieć na jego temat coś miłego i przy tym pozostając wiernym sobie. Tekst na końcu pochodzi ze słynnej reklamy "1984".

Wszystko zależy od tego jak bardzo żależy Tobie na komforcie użytkownika, na doświadczeniu użytkownika. Jeżeli cena i ewentualne, już przewidywane, koszty serwisu jest już częścią Twojego doświadczenia użytkownika, to... jest to właśnie ten Twój jeden problem.

Pozdrawiam!
avatar | 25.01.2012 20:52
@freeq52

Rzeczywiście coś w tym jest, co powiedziałeś. Dziękuję Ci za ten tekst. Będzie mi przypominał o czym powinienem pamiętać, kupując Maca. Spróbuję nie kupować go tylko po ty by się dowartościować;)

Wiesz co, kup sobie tego Maca, skoro Cię stać. Potem najwyżej zobaczysz co się z Tobą stanie...;) Myślę, że naprawdę stałbyś się lepszym człowiekiem;). Teraz jesteś taki jakiś zgorzkniały...;)

Pozdrawiam!
avatar | 25.01.2012 21:00
@pisarzksiazkowicz

...Właśnie fajna obudowa i OS X w standardzie... To zmienia wszystko. Ale rozumiem, że lubisz grzebać w sprzęcie. Mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się odnaleźć szczęście;)

Dziękuje za wpis i pozdrawiam...
avatar | 25.01.2012 21:19
@lukasamd

Nie przesadzaj! Nie obrażam osób ubogich, chyba że intelektualnie;)

Jestem w fazie odrzucenia tego na czym byłem do tej pory? Faktycznie - masz rację - przesiadka z Winzgrozy nie ma sensu. To przecież najlepszy system na świecie;) Wiadomo - Problem jest we mnie!;) Do póki sobie tego nie uświadomiłem winiłem Majkrosiet.;)

Applefobia? Chciałem napisać tekst wywrotowy, który trafi do wszystkich a nie stać się jedynie narzędziem marketingowym jakiejś wielkiej korporacji;)

Dziękuję Ci za komentarz. Lepszy rydz niż nic.

Pozdrawiam
avatar | 25.01.2012 21:44
No cóż nie trafiłeś z tekstem. Zanim go doczytałam (jakoś) do końca to już zapomniałem, jakie miałeś argumenty na początku. Na przyszłość postaraj się pisać nieco zwięźlej. W sumie to Ty zawsze jak już publikujesz tekst to jak książka Ci wychodzi.
Co do samego tekstu - fanboj jabłuszka i tyle. i tyle.
avatar
hejter666 (niezalogowany)
| 26.01.2012 13:02
Na początku myślałem, że ten tekst to prowokacja.
Jeśli ktoś twierdzi, że po zakupie komputera Mac, stanie się lepszym człowiekiem to naprawdę mi go szkoda.

Zapomniałeś o tym, że komputer to narzędzie. Mac to zwykły komputer.
Ciekawi mnie czy dla swojego Maca zrobiłeś już ołtarz ;)
Narzędzie musi być skuteczne. Mac to całkiem ładne narzędzie, ale nie uznałbym je za bardzo skuteczne (zależy od zastosowania).

Mac nie ma cudownego designu.
PC może być bez żadnego wysiłku ładniejszy od Maca.

Wyobraź sobie, że mam PC z Ubuntu dostosowanym pod siebie.
Mam ładny system (IMO ładniejszy od Mac OS X) i piękną obudowę Fractal Design.
Za PC zapłaciłem więcej niż ty za Maca. Twoje wychwalanie mogę wyśmiać, na komputerze pracuje mi się świetnie.
Nie zamieniłbym go na żadnego, tandetnego Maca.

Z wywyższaniem się nad osoby ubogie przegiąłeś. Myślenie bardziej zamożny = inteligentniejszy, lepszy jest poniżej krytyki i świadczy o twoim, napompowanym przez emejzing Apple, przerośniętym ego i niedojrzałości.
avatar | 26.01.2012 16:42
@Shaki81

...No to trudno, Shaki81... Widocznie nadajemy na osobnych falach i wiesz co?... Chwała nam za to!... I o to mi właśnie chodziło w tym tekscie! Myślisz - Jak to? Czy nie chodziło mi o to, żeby kogoś przeciągnąć na swoją stronę??? Tak! Zgadza się - o to chodziło! O to zawsze chodzi... Ale w tym przypadku nie za wszelką cenę. Wiesz dlaczego? Bo "ja" uważam, że to dobrze mieć myśleć inaczej. Pomimo, że tekst jest o przekonywaniu do Maca, moim celem wogóle nie było aby ktokolwiek się do Maca przekonał na 100, no powiedzmy 99 procent:)... Dlaczego miałbym być poprawny politycznie i stosować te wszystkie pijarowskie, czy marketingowe wybiegi jak KISS (keep it simple), czy trzymanie się logiki i bycie asertywnym? Kto mi za to zapłaci? Moim celem było PRZEKAZANIE CO "JA" NAPRAWDĘ O TYM WSZYSTKIM MYŚLĘ!! Co czuję! Jakie są w tym względzie moje, konkretnie "MOJE", doświadczenia jako użytkownika komputerów ale i jako konkretnej, niepowtarzalnej osoby. Właśnie po to mi były potrzebne te wszystkie wstępy. Żeby każdy zrozumiał, że cały tekst nie jest "na poważnie"... Owszem, moje doświadczenia są na poważnie! Lecz nie mają one od razu zbawiać świata. Nie mają Ciebie powstrzymywać przed czymś za wszelką cenę. Miały się tylko niejako "przywitać" z doświadczeniami innych, z twoimi doświadczeniami. I zrobiły to. Przy tym nie prosiły nikogo o zrozumienie, nie chciały zostać nagrodzone brawami, czy przyjęte do jakiegoś grona. Ja je po prostu bezwstydnie wypisałem! Twoja negatywna reakcja musiała być więc efektem konfrontacji moich doświadczeń z Twoimi. Czy to dlatego, że są one zbyt różne? A może zbieżne? Nie wiem. Ale widać gołym okiem, że poczułeś dyskomfort, może nawet lęk, gdyż nie otrzymawszy ode mnie rozwiązania, jakiegoś ostatecznego status quo, albo choćby wniosku, do którego mógłbyś się odnieść na plus lub minus na końcu tej... intelektualnej podróży w odchłań, która na domiar złego nadal trwa, zapragnąłeś nagle sam coś z tym zrobić. Zaznaczyć swój sprzeciw. Zabić wszystkie przyzwane przeze mnie "demony", wyśmiać mnie albo chociaż mnie... naprawić. Wziąłeś więc wszystko w jeden wielki nawias i nazwałeś to "gadką fanboya", skwitowałeś, że przestałeś pamiętać na końcu jakie miałem argumenty. W tym momencie twój komentarz miał załatwić wszystko, lecz niczego nie wskórał, bo to nie ja tutaj szukam odpowiedzi - to Ty ich szukasz! Tak samo, jak nie ja tu zadaję pytania - to Ty je zadajesz! Dla Ciebie samo czytanie miało być celem. I było. Wierz mi że było. Wciąż jest. Zawsze będzie. Wtedy jeszcze tego nie rozumiałeś i starałeś się dostrzec w tym wszystkim co pisałem jakąś uniwersalną prawdę, którą miałbym do przekazania, dotrwać jakoś do końca moich wywodów i otrzymać ode mnie do rąk Świętego Graala albo laleczkę Voo Doo, nad którą mógłbyś się pastwić. Ale tak się nie stało. Ja nie miałem żadnych konkretnych argumentów, którymi chciałbym zwyciężyć w tej "bitwie o Twoją duszę" - jak to chyba widzisz. Wogóle ich Tobie nie podawałem do zapamiętania, można by powiedzieć, że celowo je trwoniłem, osłabiałem ich znaczenie. W ogóle zuch z Ciebie, że je "zbierałeś po drodze"... Wkońcu - dobrze, że je wyrzuciłeś!... Ja posłużyłem się nimi tylko, jako formą... Formą!!! Z niej ulepiłem tę opowieść, której celem jest przekazywanie osobistych wrażeń. Ale załóżmy na chwilę, co by było, gdybym miał nawet milion własnych argumentów na poparcie swojej tezy o wyższości Maca? Czy to by coś zmieniło. Nic! Absolutnie nic! Wiesz dla czego? Ok. Wyjaśnię Ci...: Spór o to jaki system operacyjny wybrać dla siebie trwa od zarania dziejów. Czy Ty myślisz, że ja jestem taki głupi i wierzę w rychłe rozwiązanie tego sporu i to jeszcze na korzyść Maca? Nie ma żadnego rozwiązania! To sprawa indywidualna! Każdy musi decydować za siebie! Nawet milion argumentów nie wystarczy, żeby przekonać do siebie osobę, która jest zarozumiała. A kto jest zarozumiały? Każdy! Absolutnie każda osoba, która ma w danej dziedzinie pewne doświadczenie. Tylko dziecko i ktoś, kto jest w czymś "zielony" daje się łatwo przekonać do czegoś i szybko się uczy, czy też indoktrynuje. Będąc zaznajomionym w jakiejś dziedzinie, dopiero własna krzywda lub czasami cudza, nie mniej czyjś sukces, skłania nas do tego, żeby myśleć inaczej i dokonywać rewizji własnych opinii. Ale to dopiero połowa sukcesu. Potem musi to wszystko przejść przez proces zwany zdrowym rozsądkiem, gdzie zazwyczaj większość rozterek jest palona na stosie własnego "ale".

Po przeczytaniu mojego tekstu nazwałeś mnie fanboyem marki Apple. Zrozum, że wielu ludziom wielokrotne małżeństwa z systemami operacyjnymi ze stajni Redmond po prostu wychodzą już bokiem. Moje nie jest doskonałe;)

Pozdrawiam!
avatar | 26.01.2012 17:32
@hejter666 (niezalogowany)

O Boże! A Ty do której "dużej grupy użytkowników, której chodzi o coś czego Maki nie potrafią im zapewnić" się zakwalifikowałeś, że jesteś taki poruszony;)

Teraz Twój cytat: "Z wywyższaniem się nad osoby ubogie przegiąłeś. Myślenie bardziej zamożny = inteligentniejszy, lepszy jest poniżej krytyki i świadczy o twoim, napompowanym przez emejzing Apple, przerośniętym ego i niedojrzałości".

Wogóle tak nie myślę o ludziach ubogich materialnie! - Źle mnie zrozumiałeś! Akurat poznałem więcej osób ubogich, którzy są wspaniałymi ludźmi niż bogatych. Ale istnieją jeszcze ludzie, któży są ubodzy duchem - takie, po prostu inteligentne ale uparte głupie osły, którym ich własne przekonania o ich własnej nieomylności przeszkadzają w osiąganiu sukcesów. Co do tego, co napisałem, to - dokładniej to ujmując - bawiłem się znaczeniami słowa "ubogi" w wielu kontekstach, mając na myśli osoby ubogie duchem zbyt blisko tego we wcześniejszym myślniku poruszyłem problem biedy i - mam nadzieję - oddałem to z należytym szacunkiem.

W ogóle, w tym tekście jest wiele przewrotnych "wstrzyków", więc proszę Cię bardzo uprzejmie - uważaj jak czytasz.

Dziękuję za krytykę i pozdrawiam!
Dodaj komentarz