[m$] Blokada sprzedaży 360 i 7

Dziwi mnie, że przy okazji sytuacji z 360-tką w USA, redakcja nie zainteresowała się również losami windy. Z tego co wiem to w Niemczech przychylono się do blokady zarówno 7 jak i 360 - http://uk.reuters.com/article/2012/05/02/us-microsoft-motorola-idUKBRE...

Kwestia blokady Windows 7 z tej przyczyny myślę jest dość istotna. Moim zdaniem brak domyślnych kodeków w 8, które jak dotąd były zawierane w windowsach wynika właśnie z roszczeń Google.

m$ sam zaczął se wbijać nóż w plecy, tylko przez to, że korporacji "się zapomniało", że na dziś windowsy korzystają nie tylko z rozwiązań autorskich.

Nikt nie wie ile czeka nas wojen patentowych i jakie będą ich konsekwencje w przypadku własnościowego oprogramowania.

Ja wybierając wolne oprogramowanie, które otrzymuję bezpłatnie, nie mam tego problemu. Nie muszę się martwić, że za tydzień w ramach aktualizacji np.

Gimp 2.8 w Ubuntu 12.04

Na oficjalne wydanie programu GIMP w oficjalnych repozytoriach Ubuntu należy jeszcze czekać. Na dziś można skompilować samemu źródła, bądź dodać zewnętrzne repozytorium. Niektórym taka czynność może sprawić trudność, pokażę więc jak dodać zewnętrzne repo i jak zainstalować najszybciej najnowszy GIMP 2.8.

Metoda dla osób mających zainstalowaną starszą wersję programu w systemie (uwaga! deinstalacja może spowodować usunięcie zależnych, ale potrzebnych paczek, uważaj co robisz!).

sudo add-apt-repository ppa:otto-kesselgulasch/gimp/
sudo apt-get autoremove gimp
sudo apt-get update
sudo apt-get install gimp

Osoby, które nie mają zainstalowanej starszej wersji programu, a nie chcą dłużej czekać na odświeżonego GIMPa mogą posłużyć nieoficjalnym repozytorium.

sudo add-apt-repository ppa:otto-kesselgulasch/gimp/
sudo apt-get update
sudo apt-get install gimp

Na razie to tyle. We wpisie później dodam opis przetestowanych przeze mnie nowych funkcjonalności programu i usprawnień. 

Android & Ubuntu w jednym urządzeniu

Co prawda miałem kontynuować wątek o CIC, jednak pozwoliłem sobie go przesunąć w czasie. W zasadzie nie miałem zamiaru wstawiać nowego wpisu na blogu, jednak stwierdziłem, że znalazła się wartościowa informacja, której próżno szukać wśród newsów DP. Jestem zszokowany brakiem informacji o naprawdę przełomowych technologiach na łamach naszego portalu, jednak nic straconego, wszak są jeszcze blogi, choćby takie jak ten:) Za pierwszym razem uszła płazem premiera Raspberry Pi, co nadrobiłem na swoim blogu. Teraz zaś redakcja nie napisała nic o Androidzie i Ubuntu...

Zważyłem, że oprócz redakcji, również i inni blogerzy pieją z zachwytu nad Lumią i WP. Nie miał bym nic przeciwko takim tekstom, jeśli wspomniana platforma rzeczywiście wnosiłaby coś więcej w stosunku do konkurencji. Niestety, na dziś tak nie jest, być może powstawanie tego typu tekstów wynika z ekscytacji posiadaczy smartfonów z windą. Oczywiście nie wolno mi im zabierać tej radości, niemniej przydałoby się zastanowić choćby przez chwilę, nad tym co piszemy.

W tekstach o WP, moim zdaniem zbyt wiele przemyca się krytyki w stosunku do systemu Android.

Sprzęt vs GNU/Linux

Nie ulega wątpliwości, że powstanie zarówno fundacji jak i urządzenia Raspberry Pi zainteresowało wielu ludzi na świecie. W zasadzie sami zainteresowani okazali się być nie tylko Developerami, PowerUser-ami czy Geek-ami. Na Raspberry Pi zwrócili uwagę również przeciętni użytkownicy elektroniki konsumenckiej.

Niestety, fundacja Raspbery Pi jest jedną z nielicznych, która przykłada wagę na użytkowanie systemów z rodziny GNU/Linux zgodnie z filozofią twórców tego systemu. Obserwując rynek hardware, nie sposób nie odnieść wrażenia, że ze sprzętu komputerowego usiłuje się stworzyć zabawki na sznurkach. Oczywiście wspomniane sznurki trzymają producenci sprzętu bądź oprogramowania.

Tak, jestem dość dosadny, ale prawda jest taka, że powstawanie takich wynalazków jak UEFI czy DRM nie sposób inaczej skomentować. Producenci sprzętu masowo zaczynają wykorzystywać podstępnie nieświadomość i niewiedzę konsumentów elektroniki. Nie wiem ilu użytkowników chce aby możliwości komputera/urządzenia elektronicznego były kontrolowane i ograniczane przez jakiegokolwiek producenta, jednak strzelam, że takich jest garstka.

Raspberry-Pi - ciekawsze wygrzeby z sieci

Można by rzec, że kurz po premierze Raspberry-Pi już opadł, nie mniej w czasie gdy wielu z nas oczekuje z niecierpliwością dostawy tego urządzenia, myślę, że warto w międzyczasie przygotować się do zakupu czy płatności.

Informacji w sieci nt. R-Pi jest pełno, ale postanowiłem wstawić post na blogu, który nieco wyklaruje kilka rzeczy przed dokonaniem zakupu. Skupię się również na artykułach, które nie są umieszczone na stronie fundacji, a są interesujące bądź zawierają dodatkowe, potrzebne informacje.

11 III 2012, 18.39

Pierwsi klienci zaczną otrzymywać przesyłki "w okolicach końca marca", wiadomość pochodzi z RS Components, jednego z dystrybutorów mających licencję na produkcję Rasberry Pi. Przesyłki będą realizowane według kolejności zgłoszeń z ograniczeniem jednego urządzenia na jedną osobę.

Element 14: "Ci, którzy zamówili jednostki, otrzymają je w marcu bądź kwietniu, kolejną dostawę roześlemy w maju/czerwcu".

Fundacja zamówiła do produkcji 10 000 płyt. Niewielka ich ilość pozostanie w fundacji.

Najmniejszy komputer świata już w sprzedaży!

W dniu dzisiejszym (29 luty 2012) trafiło do sprzedaży masowej Raspberry Pi. Jest to najmniejszy i za razem najtańszy komputer świata. Urządzenie w zasadzie jest wymiarów karty do bankomatu. Cena? Około 35 USD. Za tak niewygórowaną kwotę nabywamy komputer z procesorem ARM v6 o częstotliwości taktowania 700 MHz, 256 MB pamięci RAM z układem graficznym możliwościami zbliżonym do grafiki znanej z pierwszej konsoli xbox.

Komputerek ten pomimo niezbyt wysokich parametrów jest w stanie wyświetlać filmy w jakości zbliżonej do tych znanych z nośników blue-ray. Co ciekawe komputer ten można kupić przez internet za granicą, a dostawy można oczekiwać z Polski!

Dodatkowym i niekwestionowanym atutem ma być pełna otwartość tego urządzenia. W planach fundacji bowiem istnieje zamiar otworzenia sterownika układu graficznego.

M$ Toy Era

W końcu nadeszła upragniona dla coniektórych era zabawek mikrosoftu. Tak, tak, nie ma w tym słowa przesady - zabawek. Dla mnie określenie to pasuje do wszystkich urządzeń ze sztucznie ograniczaną funkcjonalnością.

W przypadku pc-tów/laptopów, ludzie jak dotąd są przyzwyczajeni do możliwości instalacji więcej niż jednego systemu operacyjnego. Kto korzystał z takiej opcji, to korzystał, co bądź możliwość taka była, ale wygląda na to, że się skończyła.

Swobodne krępowanie rąk

Microsoft w przeciwieństwie do Apple nie produkuje sprzętu, tak więc mikromięccy powinni być zdani na łaskę producentów sprzętu. Dostawcy sprzętu powinni decydować o tym, czy produkowany sprzęt będzie dedykowany pod wybrany system czy też pod wiele systemów. Niestety tę dowolność bezprawnie zabrał m$. Wyjątek może stanowić jedynie Nokia, która z m$ jakoby się "połączyła" podpisując odpowiedni "pakt". Nie mniej inni producenci sprzętu powinni mieć tu wolną rękę, gdyż oni z m$ w tym wymiarze nie mają tego rodzaju porozumienia.

Migracja? Toż to dewiacja!

Czytając blogi DP można dostać migreny czytając o migracjach użytkowników windows. Nie wiedzieć czemu mam nieodparte wrażenie, że tego typu wyzwania rzuca się tylko na szkodę innych systemów. Pozwolę sobie szkodliwość takich wpisów odstawić na bok. Ba, spróbuję nawet podejść do problemu w miarę racjonalnie.

Nie wiem jak długo przeciętny użytkownik windows musi się "bić w środku ze sobą" jeśli chodzi o zmianę systemu. To znaczy znam to, ale tylko z autopsji. Z pewnością większość użytkowników do migracji podchodzi tak: "zainstaluje sobie nowy system X, windows i tak pozostawię i zobaczymy co będzie dalej".

Uważam, że w większości wypadków, użytkownicy windows są nadal użytkownikami windows, tyle, że ze zmniejszoną powierzchnią na dysku. Zauważyłem, że "hurra-optymizm" nie jest i nie może być jedynym czynnikiem zachęcającym do zmiany systemu. Wbrew pozorom, uczucie "hurra-optymizmu" związane ze zmianą systemu, rodzi się dopiero po przełamaniu wielu barier czy po "pójściu w kompromis".

Firefox i Open Source na obcym podwórku

Zacznijmy od nieszczęsnej migracji niektórych użytkowników windows na system linuksowy. Często stawiają oni taki oto zarzut:

Pewien użytkownik systemu GNU/Linux przekonywał mnie o tym, że system xp z pakietem office jest dużo większy od systemu GNU/Linux. I nie chodziło o samo jądro systemu. Po instalacji okazało się, że dystrybucja, którą wybrałem zajmuje dużo więcej

Po pierwsze "wielkość" dystrybucji zależy od samego użytkownika, jego wiedzy i potrzeb. Niezależnie od wybranej dystrybucji, system można zarówno "odchudzić" jak i "zapchać". Mając pojęcie o systemie linuksowym, można bez przeszkód postawić sobie "odpowiednik" windows xp o mniejszym rozmiarze. Nie mając styczności z systemem linuksowym, należy poszukiwać należycie lekkiej, gotowej dystrybucji pytając o to odpowiednich ludzi związanych z tematem. Można nawet i na wychudzonym Ubuntu postawić odpowiednik xp o mniejszej wadze, jednak trzeba wiedzieć jak się do tego zabrać.

O UEFI na szybko

Po pierwsze: PC nie jest własnością konkretnej firmy, tylko producentów poszczególnych podzespołów. Nie wiem w czym ma pomóc UEFI współczesnym PC-tom. Chyba w powstawaniu nowych problemów. Wątpię aby ktokolwiek miał z tego pożytek poza twórcami filmów blue-ray, gier czy innego kontentu tego typu. Kupowanie komputerów z UEFI to zbrodnia przeciwko nam, użytkownikom. Jak dotąd możemy protestować w jeden sposób: omijanie szerokim łukiem tego typu wynalazków.

Po drugie: takie mechanizmy robią z komputerów ograniczoną zabawkę, tak jak ma to miejsce w przypadku ps3. Sony naszpikowało swoją konsolę podobnymi zabezpieczeniami. Ograniczyło inne możliwości maszyny do samego grania, przeglądania zdjęć i oglądania filmów.

Po trzecie: nie dziwnym jest, że m$ aprobuje tego typu wynalazek. Wszak od urodzenia tego systemu za wszystko trzeba płacić. m$ się zasłania dobrem innych producentów, a nie swoim.