Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Radarowy sezon — rozsądnym nie grożą mandaty

Jak wszyscy dobrze wiemy w naszym kraju aż się roi od fotoradarów - tych stacjonarnych i przenośnych. Wiele z nich służy do poprawy bezpieczeństwa na drogach, pozostałe jako maszynka do nabijania pieniędzy dla miast. Ale jak to jest z nimi naprawdę, wiedzą Ci co prędkość przekroczą i po pewnym czasie otrzymają w skrzynce stosowne pismo obwieszczające iż użytkownik ich auta popełnił wykroczenie związane z przekroczeniem dozwolonej na danym odcinku prędkości. Urządzenia do mierzenia prędkości są użytkowane przede wszystkim przez takie służby jak ITD (Inspekcja Transportu Drogowego) , Policję czy Straże Miejskie.

W poniższym blogu skupię się na ich zasadzie działania, opiszę jak postępować po otrzymaniu pisemnego wezwania oraz przytoczę kilka przykładów ich unikania w przyszłości.

Rodzaje fotoradarów

Urządzenia do mierzenia prędkości pojazdów są nazywane potocznie radarami lub fotoradarami - nazwa zależna głównie od tego czy owy sprzęt zrobi zdjęcie lub poinformuje osobę wykonującą pomiar że doszło do przekroczenia prędkości. Na dzień dzisiejszy w Polsce możemy rozróżnić 3 rodzaje takich urządzeń a są nimi - urządzenia przenośne, stacjonarne oraz tzw. pomiar odcinkowy. Może kilka słów o każdym z nich:

Fotoradarem odcinkowym nazywamy urządzenie składające się z dwóch masztów położonych od siebie w określonej odległości. Urządzenie to oblicza - na podstawie zarejestrowania wjazdu oraz wyjazdu z danego odcinka - czas przejazdu pojazdu i na jego podstawie wylicza jego średnią prędkość. Urządzenia stacjonarne wykonują zdjęcia wszystkim nadjeżdżającym lub odjeżdżającym pojazdom (fotografują przód lub tył), weryfikują te które przekroczyły dozwoloną prędkość po czym wysyłają dane do najbliższej jednostki sprawującej pieczę nad urządzeniem. Warto zaznaczyć że niektóre z tych urządzeń są zaopatrzone w lampy błyskowe, pozwalające na wykonywanie zdjęć w nocy.

Ostatnimi omawianymi radarami są tzw. "suszarki" - czyli urządzenia przenośne, a tych mamy dwa rodzaje. Do pierwszych należą zwykłe mierniki prędkości pojazdów, które nakierowane na oddalający się lub nadjeżdżający pojazd zaczytują na urządzenie prędkość pojazdu. Wtedy najczęściej jednostki wykorzystujące je - ITD oraz Policja zatrzymują auta do kontroli prędkości.
Do innych należą np. urządzenia laserowe - które podczas jednego pomiaru wykonują określoną ilość trafień wiązką laserową (przy jednym błędnym wyniku pomiaru, zdjęcie zostaje automatycznie odrzucone przez urządzenie) a zdjęcia są zapisywane w pamięci masowej lub kartach pamięci. Ten rodzaj urządzeń można coraz częściej spotykać na naszych drogach.

Umiejscowienie oraz oznakowanie

Jak możemy wyczytać na wielu portalach i w niejednej gazecie - ostatnimi czasy są ogromne wręcz problemy by ustalić jak dany radar powinien być umiejscowiony i jak oznakowany. A wystarczy zajrzeć do źródła i wszystko na spokojnie przeczytać. Wszystkie poszukiwane przez Nas informacje znajdziemy w Rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 17 czerwca 2011 roku w sprawie "warunków lokalizacji, sposobu oznakowania i dokonywania pomiarów przez urządzenia rejestrujące".
Owe rozporządzenie reguluje informacje gdzie i jak owe urządzenie musi zostać oznaczone i w jaki sposób. Możemy też wyczytać z w/w rozporządzenia - że pokrywane jaskrawą farbą muszą być fotoradary stacjonarne, przenośne już nie ... ale w wypadku pierwszych i drugich muszą być ustawione znaki informujące o dokonywanej kontroli radarowej z podaną informacją na jakim odcinku.

Dz.U. 2011 nr 144 poz. 859
Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 17 czerwca 2011 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać obiekty budowlane metra i ich usytuowanie

Umiejscowienie znaków informujących oraz miejsc wykonywania pomiarów, ustalają burmistrzowie miast, podległe im jednostki jak również zarząd dróg. Propozycja miejsca coraz częściej jest zgłaszana przez mieszkańców danej miejscowości lub wioski, tłumacząc to zwiększeniem bezpieczeństwa przez np. zmuszenie aut by poruszały się wolniej i zwrócenia uwagi kierowcom że na danym odcinku jest po prostu niebezpiecznie. Nie raz duża ilość wypadków czy potrąceń decyduje o postawieniu w tym miejscu fotoradaru lub oznaczeniem miejsca jako takie w którym "może" być wykonywana kontrola prędkości co jakiś czas. Każde miejsce wykonywania pomiaru musi być zaakceptowane przez najbliższą terytorialnie jednostkę policji. Ta po zweryfikowaniu miejsca może wydać zgodę na wykonywanie zdjęć w tym miejscu i w określonym w dokumencie czasie.

Pisma - czym są i jak je rozumieć

Po przekroczeniu prędkości na odcinkach pomiarowych, większość dokumentacji powstaje w jednostkach korzystających z fotoradarów. Tam zdjęcia są analizowane, dane zostają sczytane z CEPiK'u (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) a następnie wysyłane w formie wezwań do właścicieli aut - osób fizycznych, firm oraz leasingów.

Firmy leasingowe lub zarządzające flotami pojazdów otrzymują głównie "Wnioski o udzielenie informacji o użytkowniku pojazdu samochodowego" w których wskazują osobę której powierzyły w danym dniu lub godzinach auto. Odpowiedź na takie pismo sporządza właściciel firmy lub osoba zarządzająca flotą pojazdów. Osoba wskazana ma możliwość zgłoszenia się osobiście do jednostki lub oczekiwać na pismo wysyłane na podane przez pracodawcę - dane adresowe osoby kierującej. Po otrzymaniu pisma taka osoba może przyjąć mandat za przekroczenie prędkości - podpisując oraz wysyłając zgodę na jego przyjęcie lub nie zgodzić się, co prowadzi do skierowania sprawy do sądu. Może być też tak że osoba która otrzymała pojazd użyczyła go innej osobie - wtedy musi ona podać dane tej osoby. Najczęściej jednak bywa tak że leasing lub firma wskazuje dane kierowcy któremu użyczyła pojazd, tak by przyszłe czynności były załatwiane tylko z kierowcą. Warto wspomnieć iż firmy leasingowe mogą mieć na umowie z użytkownikiem wzmiankę że za każde udzielenie informacji o wypożyczającym auta wysłana zostanie do niego tzw "kara finansowa" za udzielenie takich danych.

Właściciele pojazdu do których przyszły "Wezwania" zobowiązani są do wskazania osoby kierującej pojazdem w chwili zdarzenia. Mają na to dwa wyjścia - mogą wskazać taką osobę lub wybrać w jakiej formie chcą zakończyć sprawę - mandatowo lub sądowo. Co jeśli właściciel pojazdu nie ma wiedzy o tym komu pojazd użyczył - minęło dużo czasu, osoba nie prowadzi ewidencji pojazdu. Wtedy możliwością jest otrzymanie mandatu "za niewskazanie osoby kierującej". Mandat ten jest pozbawiony punktów karnych ale kwota może wzrosnąć aż do 500zł. W dużej mierze ważne są tutaj wyjaśnienia właściciela pojazdu w formie pisemnej, nadesłanej do jednostki lub osobiste stawienie się w jednostce. W firmach właścicielem pojazdu jest prezes firmy lub osoba zarządzająca flotą pojazdów oraz mająca dokument podpisany przez szefa uprawniający ją do odpowiedzialności za zdarzenia drogowe. Komendant takiej jednostki może wziąć takie tłumaczenia pod uwagę - zmniejszyć wysokość mandatu lub udzielić środka oddziaływania wychowawczego (pouczenie). Jednak trzeba wziąć pod uwagę iż dana komórka może porównać wizerunek właściciela pojazdu z inną, wskazaną osobą kierującą i jeśli okaże się iż istnieje podejrzenie że to ta sama osoba, może skierować sprawę do rozpatrzenia przez sąd.

Jeśli jednak okaże się że osoba otrzymująca wezwanie była w czasie popełnienia wykroczenia kierującym pojazdem, mam w sumie 2 wyjścia z sytuacji - może wyrazić zgodę, przyjąć mandat i go opłacić by sprawę załatwić lub może skorzystać z prawa skierowania wniosku do sądu o ukaranie. W sądzie kierujący może zapoznać się z danymi sprawy i spróbować się bronić, jeśli uważa że radar był postawiony w miejscu niedozwolonym lub jednostka nie powinna dokonywać kontroli w danym miejscu.

Podsumowując - warto uważnie czytać pisma z w/w jednostek i brać pod uwagę konsekwencje. Najważniejsze to nie kombinować - czasami wystarczy telefon do jednostki lub osobiste zjawienie się na miejscu by dowiedzieć się jak szybko i sprawnie załatwić sprawę.

Najlepszą obroną jest atak ?

Pewnie większość z Was w tym momencie zastanawia się - jak się bronić ? Odpowiadam - jeździć wolniej, patrzeć na znaki, nie jeździć na pamięć. Te trzy czynniki pozwolą nam uniknąć niechcianych wezwań i strat materialnych w przyszłości. Polacy strasznie jojczą że mandaty są za duże, że punkty rosną za szybko i że w ogóle radary to zło wcielone a obsługujące je służby przezywają od najgorszych. Czy tak trudno pojechać za granicę i przekroczyć prędkość ? Zapraszam do Czech lub lepiej - Niemiec. Jak tam przekroczycie prędkość, to nie ma patyczkowania się. Punkty i mandat z najwyższej półki boli bardziej -
a jak mamy płacić w euro to już w ogóle ...
Najbardziej mi szkoda kierowców którzy uwielbiają szybko jeździć i nie zastanawiają się nad skutkami pojawienia się nagle pieszego lub kierującego rowerem przed maską swojego auta. Nie raz jeżdżąc rowerem zostałem uderzony lusterkiem lub zepchnięty podmuchem powietrza do rowu - bo jakiś pajac jechał może setką na terenie zabudowanym. Nie kuszę losu, ale gdyby nie zdążył w ostatniej chwili wyhamować i zabiłby jakieś dziecko ? Tak. Myślenie włącza się dopiero po wypadku.

By nie wypaść jako wielki obrońca urządzeń pomiarowych, warto przytoczyć wspomnianą wcześniej informację. Duża część fotoradarów nie działa prewencyjnie. Wręcz odwrotnie - jest tylko po to by zarabiać kasę na nieuważnych kierowcach. Trzeba się przed tym bronić i gdy mamy wątpliwości - nie kłócić się, tylko prosić o skierowanie sprawy do sądu. Przez ten czas wystarczy pozbierać dane o lokalizacji urządzenia, jego specyfikacji oraz stosowne dokumenty utwierdzające nas w przekonaniu że urządzenie zostało niezgodnie z prawem postawione. Jeśli jakimś cudem okaże się że jednak nie mieliśmy racji, zawsze można złożyć stosowne wyjaśnienia do sądu - są brane pod uwagę na rozprawach.

Na szczęście kierowcy wystosowali wiele możliwości przed tym jak się chronić i bronić przed fotoradarami. Możliwości jest dużo - od puszczania sobie ostrzegawczych sygnałów świetnych poprzez ostrzeżenia głosowe poprzez CB-radio. Do nowości zalicza się m.in aplikacje nawigujące które mają wbudowaną bazę radarów i ostrzegające osoby kierujące przed niechcianą kontrolą lub korzystanie ze specjalnych stron gdzie pasjonaci radarów opisują swoje spostrzeżenia i komentują je na forach. Można na nich wyczytać kto z jakim urządzeniem może stać w danym miejscu. Dla bogatszych zawsze istnieje mozliwość zakupienia antyradaru - urządzenia zagłuszającego, jest to bardzo pomocne w przypadku wykonywania przez urządzenie zdjęć, choć nie do końca legalne.

Pismo z internetu to sprawa wygrana ?

W internecie nie brak stron w których wyczytać można że fotoradary przenośne ukryte są w krzakach lub sprytnie schowane w śmietnikach. Wiele z nich stoi na chodniku lub wykonuje zdjęcia z pojazdu. Spora ilość osób nie przyjmuje mandatu za prędkość zasłaniając się ściągniętymi z internetu pismami opisującymi urządzenie i jego określone parametry pracy. Najczęściej takie wnioski lądują w sądach, gdyż jednostki wykonujące pomiar nie mają obowiązku wykonywać dalszych czynności w tej sprawie. Jeśli osoba ma wątpliwości do wykonanego pomiaru ma prawo do nieprzyjęcia mandatów i skierowania sprawy do sądu. Jeśli uda jej się wygrać sprawę, sąd może unieważnić mandat. A jak nie, to cóż ... mandat jest prawomocny a za rozprawę dochodzą dodatkowe koszta sądowe.
Bardzo duża ilość druków jest błędna, przytaczane paragrafy opisują inne urządzenia lub skupiają się na danych niezwiązanych ze sprawą. Najczęściej można spotkać się z prośbami o wysłanie świadectwa legalizacji urządzenia (wysyłane z wezwaniami lub dostępne na stronach internetowych jednostek), przedstawienia dowodów na to że urządzenie może wykonywać pomiary przez szybę auta lub wyjaśnienia - dlaczego radar stoi przy słupie wysokiego napięcia. By nie wyjść w sądzie na głupka, należy dokładnie przeanalizować model radaru (najczęściej podany na drukach wezwań) oraz jego specyfikację jak już chce się wojować z instytucjami prawa. A warto wspomnieć że nie każdy musi od razu taką sprawę wygrać - wystarczy mieć już do czynienia z kilkunastoma wykroczeniami tego typu by stracić prawo jazdy lub powtórnie podchodzić do egzaminu - jak wiemy, teraz znacznie wymagającego.

Podsumowując ten blog - napisałem go głównie po to by wyjaśnić nieścisłości nękające nas, gdy tylko pismo z wezwaniem znajdujemy w skrzynce pocztowej. Nie ma potrzeby się unosić. Wystarczy uważnie wszystko przeczytać, w razie wątpliwości zadzwonić lub napisać maila i uważać na drodze. Tak, by Nam - pieszym i kierującym nie stała się w przyszłości krzywda. Zapraszam do komentowania i wyrażania własnych opinii - w razie wątpliwości i pytań, zawsze może powstać nowy temat do opisania :) 

bezpieczeństwo porady inne

Komentarze

0 nowych
Ostatni Mohikanin   25 #1 24.06.2015 09:12

"jeździć wolniej, patrzeć na znaki, nie jeździć na pamięć"
Jako Wujek Dobra Rada Ameryki nie odkryłeś ;) Wszyscy te zasady znamy. A i tak robimy swoje :)

zyrol81   9 #2 24.06.2015 10:44

Ciekawe, że najczęściej buntują się Ci którzy nagminnie łamią przepisy. Bo ktoś ich karze za to, że jadą szybciej (no i oczywiście 3x bezpieczniej od innych) niż pozwalają na to przepisy i znaki.
Swoją drogą z tymi fotoradarami sprawa jest dziwna. Znam przypadki zatrzymań za przekroczenie prędkości nawet o 20km/h mimo iż delikwent jechał z przepisową prędkością. To jednak sporadyczne przypadki. Fotoradary tez mają swoja tolerancję, jak liczniki samochodowe.
O dziwo - ludzie jeżdżący 50km/h w miejscu gdzie jest ograniczenie do 50 km/h lub więcej jakoś nie narzekają, że fotoradary w ogóle są. We francji na wielu drogach fotoradar stoi co kilkaset metrów i tam nikt nie jęczy. U nas wystarczy że postawią jeden dodatkowy fotoradar na skale całego kraju i już jest burza w internecie. Czyżby Polacy uważali, że przepisy są dla innych tylko nie dla nich? A może uważają, że są lepsi od całego systemu i mogą więcej, a głupie prawo im zabrania? Ciekawe z czego to się bierze.

luqass   12 #3 24.06.2015 11:43

@zyrol81: edukować, a nie tylko karać i łatać dziury w budżecie z mandatów. Dla tych co myślą, że nadmierna prędkość to główna przyczyna wypadków polecam lekturę:
https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/transport/nik-o-przyczynach-wypadkow-drogowyc...

już całkowicie pominę fakt, że te fotoradary nie są wcale ustawione, tam gdzie są potrzebne, tylko tam, gdzie można natrzaskać najwięcej fotek. To samo zresztą z drogówką, do drodze do pracy przejeżdżam przez wieś, długa na jakiś kilometr. Szeroka, równa droga, nie pamiętam, żeby kiedyś tam jakaś stłuczka była, a mimo to co tydzień stoi tam patrol drogówki z suszarką, no ale tam gdzie jest niebezpiecznie to 99% kierowców jedzie wolno, wiec nie opłaca się tam stać, bo limit mandatów sam się nie wyrobi.

Autor edytował komentarz.
duffee   11 #4 24.06.2015 12:12

u nas nie ma kultury na drogach wiec trzeba edukowac przy pomocy takich srodkow i uczyc jak przestrzegac przepisow, a jak ktos jedzie przepisowo , to inni zaraz by ze skory obdarli, bo jak tak mozna , ja zawsze jedze w miare przepisowo i nie patrze na innych, dla mnie wazne sa znaki a nie to co chce inny szalony kierowca bym jechal szybciej bo mu sie spiszy , spiszy ale chyba do grobu

corrtez   11 #5 24.06.2015 13:32

Mozna by napisac esej na ten temat. Ale podstawa to jezdzic wg znaków i przepisów wtedy kar nie bedzie. Owszem raday to raczej maszynka do zarabiania kasy ale inaczej z nimi nie wygramy. Jesli nie beda pstrykac fotek bo ludzie zaczna jezdzic przepisowo to je zdejma bo nikt nie bedzie dokladal do biznesu...
Kolejny esej, to kultura na drodze jak juz wspomnial @duffee tu przepisy nie pomoga jak kierowcy sie nie szanuje nawzajem...

duffee   11 #6 24.06.2015 16:09

@corrtez: ja wyznaje zasade - na drodze nie ufaj nikomu, a jak nadal bedzie taki motloch na drogach to nic sie nie poprawi , o tym nie jeden elaborat mozna napisac

gowain   18 #7 24.06.2015 17:29

@zyrol81: Ja się jedynie buntuję jak widzę prostą drogę, z chodnikami po obu stronach, oświetloną, gdzie po remoncie ustawiają ograniczenie do 40km/h, a wcześniej było 70km/h...

Same fotoradary dobra rzecz, policjanci z suszarkami - także. Niech łapią i karzą, jestem za. Po mieście nawet obniżyłbym próg, od którego są czasowo zabierane prawo jazdy, do 30km/h, ale od ograniczenia minimum 50km/h, bo i widziałem miejsca gdzie ktoś postawił ograniczenie do 30km/h.

@lordjahu dobry, rzeczowy wpis!

zyrol81   9 #8 24.06.2015 21:15

@duffee: Popieram. Też jeżdźę raczej przepisowo. A wszyscy inni mnie wyprzedzają, bo oni muszą. I pewnie myślą - co za debil jedzie 50km/h po mieście. A potem to oni jęczą, że mandaty, że policja jest be i w ogóle fotoradary to wymysł szatana. Gdyby ludzie jeździli przpisowo fotoradarów by nie było, bo byłyby zbędne. Ale nie, po co? Lepiej lecieć 70-80km/h po mieście i narzekać że policja wlepia mandaty. Tak jest łatwiej... tak jest prościej...

zyrol81   9 #9 24.06.2015 21:21

@gowain: Też nie rozumiem kiedy na drodze z ograniczeniem do 80km/h nagle wystawiają 40km/h, bo tak... dla mnie też bez sensu i przyznaje - raczej nie respektuje tego, biorąc pod uwage, że za 100 czy 200m jest znowu 80km/h.

Co do ograniczenia prędkości do 30km/h to jednak stosuje się. Z resztą dużo jeżdżę na rowerze i jeśli ktoś wymija mnie z taką prędkością to z pozycji rowerzysty jest to dużo bezpieczniejsze i pewniejsze.

duffee   11 #10 24.06.2015 22:09

@zyrol81: i jak taki daje mi swiatlami w lusterko bym jechal szybciej to go ignaruje , bo po jaka cholere ja mam placic za niego mandat bo mu sie spieszy ... do grobu ... ja nie bede placic mandatu za nikogo z wyjatkiem siebie , a jak ktoś tego nie rozumie to jego problem

En_der   9 #11 24.06.2015 22:20

A ja się przyznam, że kiedy wiem gdzie stoją misiaczki z suszarką - jestem wtedy najbardziej przepisowym kierowcą na świecie. Jednak często też bywam opętany przez demona prędkości i wstępuje we mnie duch Kubicy, a wtedy niech wszyskie koty mają się na baczności, bo zostanie z nich tylko futerko na asfalcie :P

WojtekJ   5 #12 27.06.2015 15:11

Wszyscy miłośnicy fotoradarów i kontroli radarowych mogą mnie cmoknąć w pompkę (pewnie to też lubią). "Gdyby ludzie jeździli przepisowo ...". Pfffff ...
Idziemy w stronę paranoi, samochody będą jeździć niedługo wolniej od rowerów (a nie do tego zostały stworzone). Chęć załatania przez państwo dziury budżetowej tłumaczymy poprawą bezpieczeństwa, widać jednak w jakich miejscach zwykle stosowane są fotoradary i w jakich miejscach stoją policjanci z radarami - nie wybierają miejsc, w których kierowcy jadą wolniej, a zagrożenie jest wysokie ... wybierają do kontroli miejsca, w których można śmiało jechać szybko (bez zwiększania zagrożenia), ale prędkość dozwolona jest przesadnie ograniczona.

Autor edytował komentarz.