Używam smartfona z systemem Windows Phone już przeszło dwa miesiące. O tym jaka była droga do momentu na który się na niego zdecydowałem możecie przeczytać w jednym z poprzednich moich poprzednich wpisów. Sądzę, że czasie jaki upłynął od tamtego momentu mogę dokładniej powiedzieć, co przypadło mi nim do gustu, a co uważam, za jego bolączki. Głównie jednak będę się odnosił do samego Windows Phone jako systemu na jakim działa ten smartfon, bo to on gra tu pierwsze skrzypce.
Interfejs
„Kafelki to ja mam w łazience” – taki komentarz zobaczyłem jakiś czas temu u jednego z użytkowników komentujących jedną z wiadomości dotyczącą Windows Phone. A ja z przyjemnością widzę kafelki na ekranie mojego telefonu, naprawdę. Jest to w zasadzie element rozpoznawczy WP. Dają nam one zupełnie inne wrażenia niż wszędobylskie ikonki, które jak dla mnie stały się już nudne i po prostu tak pospolite, że nie w nich za grosz oryginalności. Wiele osób rzuca hasłami „nawet tapety ustawić nie można” – pytanie, jak wyobrażają sobie tapetę pod tymi kafelkami? Przyznam, że próbowałem sobie to wyobrazić, ale jakoś przechodzi to moje pojęcie. Kafelki natomiast spisują się bardzo przyzwoicie: są spore, więc nie da rady się pomylić, ale co ważniejsze, wiele z nich jest interaktywnych i nasz telefon „żyje” gdy tylko go odblokujemy. Zresztą ostatnie informacje o zmianie logo w Windows 8 też nasuwają pytanie – czy widać w tym logo okienka, czy może jednak kafelki znane z interfejsu Metro? Pewny nie jestem, ale flagi na pewno już tam nie ma.
Cały interfejs jest jak dla mnie bardzo spójny i elegancki zarazem np. spore czcionki tytułowe, liczne uproszczenia, zawsze ten sam sposób obsługi i aplikacji, zawsze ten sam sposób obrazowania ładowanie się czegoś – mi ten minimalizm, który w żadnym wypadku nie jest „szpanerski”, naprawdę odpowiada, podobnie jak to, że każda aplikacja jest przewidywalna, ustandaryzowana. Co więcej, gdy w sierpniu ubiegłego roku zainstalowałem po raz pierwszy Windows 8 Developer Preview wszystko wydawało mi się „dziwne”. W grudniu, po pierwszym uruchomieniu E900 z WP mogłem powiedzieć „gdzieś już to widziałem” – teraz rozumiem chyba zamysł autorów Windows 8 i podoba mi się on. Jeżeli tam wszystko chociażby tylko to co systemowe i/lub z interfejsu Metro będzie takie spójne, to raczej mi się spodoba. Nieco mniej wygodne są np. automatycznie pokazujące się nam na liście aplikacji litery alfabetu, mające ułatwić ich wyszukiwanie po przekroczeniu pewnej ilości podczas instalowania. Średnio mi się to komponuje z resztą, szkoda że nie jest możliwe do wyłączenia bez edycji w rejestrze.
Aplikacje
Z ilością aplikacji w Marketplace jest coraz lepiej i co ważne, pojawiają się tam coraz ciekawsze pozycje. Jakiś czas temu dodano program do serwisu ipla, zaś niedawno opublikowano (chociaż co prawda w wersji beta) komunikator Parlingo, pozwalający nam na używanie Gadu-Gadu jeszcze przed wypuszczeniem oficjalnego klienta, a także kilku innych kont. Niemniej na tym polu nadal czuje się braki, a przynajmniej ja tak mam. Dostępna przeglądarka, tj. mobilna wersja Internet Explorera 9 bardzo miło mnie zaskoczyła, ale mimo wszystko gdybym miał możliwość, to sięgnąłbym po Operę Mobile – tu mi czegoś brakuje, a tam do czegoś za bardzo się przyzwyczaiłem. Brak również aplikacji, które w wypadku Androida można by uznać za „zbędne gadżety” , a które jednak czasami się przydawały, np. klient Team Viewer, pozwalający na zdalne obsługiwanie komputera, oddalonego nawet o wiele kilometrów. Co ciekawe, jak się nie spodziewałem, tak znalazłem klienta SSH, całkiem znośnego w obsłudze zresztą.
Mobilny Office czasami się przydaje, ale jak dla mnie najlepszym jego elementem, którego zalety zacząłem dostrzegać jest… OneNote. Kiedyś w ogóle zastanawiam się, po co komu może być ta aplikacja, ale mimo wszystko instalowałem ją z pakietem MS Office na komputerze. Teraz zauważyłem, że dodawanie notatek z synchronizacją to naprawdę wygoda rzecz ułatwiająca nieco organizację swojego czasu. Cieszy również to, że WP staje się coraz lepiej zauważalny przez rodzime serwisy: jest Allegro, jest Ceneo, jest Wirtualna Polska, jest Onet… szczerze to brakuje mi tylko szybkich i oficjalnych przeglądarek RSS’ów z np. TVN24 – są co prawda aplikacje pozwalające na pobranie danych, ale nie zawsze działają one tak jakbym chciał.
Pewną wadą jest również to, że sporo aplikacji, albo w zasadzie gier, które w wypadku Androida są darmowe, tutaj kilka złotych kosztują. Nie są to w żadnym wypadku sumy zawrotne, a i ja nie jestem raczej fanem gier na smartfony, no ale chociażby legendarne Angry Birds jak wiadomo potrafi zrobić wodę z mózgu każdemu. Może te opłaty są w trosce o bezpieczeństwo urządzeń tj. zagrożenia wynikające z furii jakiej może dostać gracz w co niektórych wypadkach. Nie będę się natomiast czepiał szybkości działania większości aplikacji i gier, bo prawie wszystko działa ekspresowo. Prawie, bo zdarzają się jednak wolno sterujące wyjątki jak wspomniany już Onet, czy też Supreme Shortcuts (acz to specyficzna aplikacja znajdująca się poza marketem).
Usługi zewnętrzne
Zanim kupiłem telefon z Windowsem na pokładzie długo czytałem opinie i pytałem o sporo rzeczy (po raz kolejny podziękowania składam na ręce djfoxera, bez którego pomocy raczej nie rozwiałbym wielu wątpliwości mnie trapiących). Jedną z nich było pytanie o to, czy system ten pozwoli i przeglądać pocztę i synchronizować kontakty z GMaila tak łatwo, jak na Andoridzie. Bałem się czegoś takiego jak na Nokii E52 – niby da się ustawić jako exchange, a jednak działało to naprawdę „kulawo”. Na szczęście okazało się, że tu problemu nie będzie, konto nie jest traktowane jako sam email, ale „oddzielna usługa”, synchronizują się nie tylko emaile, ale i kontakty oraz kalendarz. Szczerze mnie to zadziwiło, bo przecież to spory konkurent dla Hotmaila i można było również obrać drogę typu „my tego nie dostrzegamy”. Na szczęście, Microsoft postanowił w tym wypadku spojrzeć na potrzeby klientów.
Oczywiście nie mogło zabraknąć możliwości połączenia z kontem Windows Live, która w sumie tylko teoretycznie jest opcjonalna. Niesie to za sobą sporo zalet, bo pozwala nam wykorzystywać powierzchnię ze SkyDrive, które jak się wydaje po ostatnich informacjach, zostało wyciągnięte z nieco za długiego snu zimowego i w końcu dostrzeżono w nim potencjał na sukces bez szczególnego konkurenta. Szkoda tylko, że internet mobilny w Polsce jeszcze nie cenowo nie jest aż tak atrakcyjny, aby móc sobie pozwolić na ciągła i pełną synchronizację np. robionych smartfonem zdjęć. W wypadku SkyDrive zadziwiło mnie nieco to, że aplikacja do przeglądania plików w nim zawartych nie jest domyślnie zainstalowana. Co prawda aby przeglądać dokumenty możemy wykorzystać mobilnego Office’a, ale zdjęć z chmury już we wbudowanej aplikacji nie przeglądniemy (a szkoda, bo galeria na Androidzie pobiera dane z Picassy i jest to wygodne). Pozostałe zalety posiadania konta to chociażby połączenie z Xbox Live. Po podłączeniu do komputera i powiązaniu telefonu z kontem możemy dowiedzieć się gdzie się on znajduje, wysłać sygnał, czy zdalnie go wyczyścić np. w wypadku kradzieży czy zagubienia.
Moją uwagę zwróciła natomiast możliwość łatwego połączenia z Facebookiem oraz Twitterem. Przyznam szczerze, że do tej pory nie przepadałem za obydwoma tymi serwisami i posiadałem na nich konta, bo wielu znajomych najłatwiej „dorwać” właśnie przez twarzoksiążkę. Po skonfigurowaniu tych kont i poużywaniu przez pewien czas, dostrzegłem „magię” tego serwisu – wszystko mam teraz wręcz na wyciągnięcie ręki, zarówno kontakty, tablicę, jak i czat. Sam również mogę ekspresowo z poziomu telefonu dodawać wpisy, zdjęcia, nagrania. W efekcie zacząłem aktywniej korzystać z tej usługi, bo naprawdę mi się to spodobało, czego w ogóle bym nie przypuszczał jeszcze jakiś czas temu.
Bateria
Tak, musiałem o tym wspomnieć, nie ma wyjścia. Tutaj było i nadal jest miłe zaskoczenie. Gdy użytkuję mojego LGka jak telefon, działa on około 4 dni. Gdy natomiast używam tak jak na smartfona przystało, bateria wystarcza na 2-3 dni działania. W wypadku Androida (również na LG, również z baterią 1500 mAh) było to max. 2 dni przy pilnowaniu się i oszczędnym użytkowaniu. Zaświeciła się jednak żaróweczka – chwila, po co mi w takim razie telefon o takich możliwościach, skoro ich nie wykorzystuję właśnie przez to, że zaraz wszystko padnie z braku energii? To nie ma sensu! Tutaj mogę zostawić synchronizację poczty, pobieranie danych z Facebooka, oraz korzystać z przeglądarki, a mimo to czas pracy jest dłuższy. Oczywiście są osoby, którym odpowiada zostawianie telefonu pod ładowaniem na każdą noc, ale ja do nich nie należę i po używaniu przez 2 lata Nokii E52 uważam coś takiego za totalną porażkę. Rozumiem, że nie mogę spodziewać się działania przez tydzień, no ale ładować co noc? Nie, to nie dal mnie.
Werdykt
Ostatecznie mogę przede wszystkim powiedzieć, że całość wydaje mi się znacznie bardziej spójna niż konkurencyjne platformy, nie licząc iOSa, który ze względu stosunku cena/jakość raczej szybko nie będzie przeze mnie używany. Głównie mogę się odnosić do Symbiana i Androida, które używałem wcześniej. Pierwszy z nich jest „tylko na telefonie”, drugi to integracja z wieloma usługami Google, a więc zapewnia nam właśnie całą platformę. Dwa miesiące obcowania z Windows Phone wyrobiły u mnie jedno zdanie – jeżeli szukam telefonu, który spełnia wszystkie swoje podstawowe zadania tj. pozwala wykonywać rozmowy, a także wysyłać SMSy, a poza tym chcę nieco większych możliwości – bycia na bieżąco z pocztą email, oraz mieć do dyspozycji różne dodatkowe funkcje „na czarną godzinę”, to wybór jest ogromny. Jeżeli jednak chcę coś prostego, niezawodnego, to dla mnie Windows Phone jest dobrym wyborem.