Od prawie dwóch lat używałem Nokii E52, telefonu cenionego ze względu na bardzo dobrą baterię, oraz ogólną niezawodność. Tak też było w praktyce: telefon z dosyć częstym używaniem wifi „trzymał” równo tydzień, no i nie dopadły go problemy z płytą główną, jakie trafiały się w pierwszych egzemplarzach. W tym, albo raczej już w tamtym roku zainteresowałem się jednak smartfonami – nie tylko pozwalały na więcej, ale i zapewniały zupełnie inne wrażenia podczas użytkowania za sprawą znacznie większego no i dotykowego ekranu. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia co wybrać, acz postawiłem na „coś z Androidem” bo ceny produktów Apple są zaporowe, poza tym nie posiadam Mac’a więc zapewne nie mógłbym wykorzystać, albo chociaż spróbować wszystkiego co oferuje producent.
Pierwsze podejście
Budżet oscylował w granicach maksymalnie 600zł, pierwsza przymiarka nastąpiła natomiast na przełomie września i października. Długo szukałem i przeglądałem specyfikacje oraz opinie użytkowników, aż wreszcie zainteresowałem się HTC Wildfire S – popularny, przez wiele osób polecany, z procesorem 600 MHz i 512 MB pamięci RAM, chociaż z dosyć słabą baterią, bo tylko 1230 mAh. Za radą znajomego zainteresowałem się jednak telefonem LG P500 (Optimus One). Bebechy te same co w Wildfire S, za to bateria 1500 mAh i cena niższa o około 150 do nawet 200zł. Nie wahałem się długo, mniejsze popularność nie była dla mnie wadą, a raczej zaletą, bo wszędzie wokoło tych HTC od groma, a warto zachować choć pozory oryginalności. Smartfon okazał się całkiem niezły. Producent zapewnił maksymalnie Andorida w wersji 2.3.3, ale szybko dowiedziałem się, że na XDA jest wiele zmodyfikowanych ROMów i kerneli do tego LGa.
Spróbowałem Cyanogenmoda, spróbowałem zmienionych kerneli. Na początku obsługa dotykowa wydawała mi się wolniejsza i mniej wygodna niż klawiatura, ale to wrażenie szybko ustąpiło, dotyk okazał się bardziej naturalny, nie mówiąc już o zastosowaniu klawiatury typu swype. Niestety bardzo szybko dała o sobie znać bateria. Pomimo wielu zabiegów, pomimo największych starań i dosyć sporej pojemności jak na telefon z Androidem, wytrzymywał on tylko około 2 dni, co było dla mnie przy tych staraniach czasem zupełnie nie do zaakceptowania. Postanowiłem powrócić do sprawdzonej Nokii E52 i jeszcze poczekać.

LG P500 w pełnej okazałości
Powrót do przeszłości
Niestety powrót do Symbiana okazał się „bolesny”. Nieźle namęczyłem się, aby uzyskać chociaż synchronizację kontaktów i kalendarza z konta Google (należy użyć go jako skrzynki Exchange), ale szybko okazało się, że pracują one daleko od tego, czego oczekiwałem. Po niecałych dwóch miesiącach użytkowania E52 i jej naprawdę rzadkiego ładowania stwierdziłem, że jest to już dla mnie prehistoria – próba z dotykowcem odcisnęła w umyśle nieusuwalny ślad i kusiła. Postanowiłem więc pogodzić się z mierną pracą na baterii i ponownie sięgnąć po Andorida.
Podejście drugie
Drugie podejście było ciekawsze, bo postanowiłem zwiększyć budżet do 950zł. W oko wpadła mi polecana przez znajomego Motorola Defy, jednakże natrafiłem na kilka kiepskich opinii o (dosyć mocnej jakby wynikało z danych technicznych) baterii, co przy jej cenie było już jednak przesadą. Miałem również okazję zapoznać się z reklamowanego od jakiegoś czasu Sony Xperia NeoV – zapowiadał się bardzo ciekawie i co ważne mógłbym liczyć na aktualizację do Ice Cream Sandwitch, ale jakość wykonania okazała się porażką, zresztą i w tym wypadku dało się słyszeć zbyt duże głosy niezadowolenia ze słabej baterii. Na celownik wziąłem więc LG Optimus 2X (P990) oraz LG Optimus Black (P970) jednakże okazało się, że pierwszy to raczej zabawka dla fanów gier, zaś drugi nie wiedzieć czemu ma wyraźne problemy z płynnością działania pomimo procesora 1 GHz. Zacząłem zastanawiać się nawet nad używanym Galaxy S, lecz szybko stwierdziłem, że cena jest już przesadą, a poza tym chcę telefonu nowego, o który sam będę mógł dbać od samego początku tak jak w wypadku E52. Ostatecznie zdecydowałem się powrócić do LG P500, bo cena niewielka, a wcale nie był zły.
Przez ten czas w którym używałem ponownie E52 oraz zastanawiałem się nad wyborem, sporo się zmieniło, pojawiły się kolejne modyfikacje, kolejne ROMy i kernele, mające nieco poprawić zarówno szybkość, czas pracy na baterii jak i wrażenia z użytkowania (np. za sprawą wrzucenia skórek z ICS). Zakupiłem więc P500 żegnając się na dobre z wysłużoną E52, praktycznie z miejsca zmodyfikowałem i postanowiłem użytkować. Niestety pech chciał, że telefon kupiony na Allegro otrzymałem przed świętami bez dowodu zakupu, co oznaczałoby utratę gwarancji. Po kontakcie ze sprzedawcą dowiedziałem się, że przez pomyłkę dowód nie został wysłany, oczekiwałem więc na jego otrzymanie normalnie użytkując telefon i starając się jak najmniej nadwyrężać baterię podczas prób z kolejnymi zarządcami CPU (wyszło na to, że smartass v1 to chyba jednak optymalny wybór, przynajmniej w wypadku P500). Wszystko byłoby całkiem nieźle, gdyby nie fakt, że bateria wcale lepiej nie trzymała, telefon nadal wydawał mi się nieco wolny. Wtem, nieoczekiwanie pojawił się… LG E900.
Imperium kontratakuje
Tak naprawdę już nieco wcześniej brałem ten telefon pod uwagę, jednakże interesowałem się nim raczej marginalnie ze względu na zupełnie inny system, bo to smartfon z Windows Phone a nie Androidem. Niemniej nadarzyła się okazja, aby móc go przez tydzień przetestować, więc skorzystałem. Co prawda jest to sprzęt droższy niż LG P500, jednakże można go kupić taniej niż wspominane wcześniej Defy, NeoV czy lepsze LGki na Androidzie. Bebechy wyglądały bardzo podobnie do telefonów z jakim miałby konkurować: procesor 1 GHz, 512 MB RAM, bateria 1500 mAh. Do tego 16 GB wbudowanej pamięci, bez karty i bez możliwości jej użycia (auć). Całość bardzo solidnie wykonana, o czym przekonał się pewien użytkownik Youtube, którego E900 został przejechany przez ....
Byłem bardzo sceptycznie nastawiony do tego wynalazku lecz… po uruchomieniu telefonu i chwili użytkowania zrozumiałem co chce dać do użytku Microsoft, a co widziałem w Windows 8 Developer Preview i tak mnie intrygowało. Interfejs prosty, minimalistyczny, ale schludny, elegancki i niesamowicie spójny zarazem. Integracja z Google działa (acz bez synchronizacji zadań), jest klient TapaTalk, a nawet mobilny IE okazał się bardzo konkretną przeglądarką. Po raz pierwszy zauważyłem również, że telefon się ze mną żegna gdy go wyłączam (napis „Do widzenia”) – detal, a jednak od razu wychwycony i zanotowany. Całość działa natomiast wręcz porażająco szybko w porównaniu do Androida. Minimalne wymagania jakie narzucił MS producentom okazały się dobrym krokiem, ale i sam system musi być wykonany sensownie, skoro praktycznie nigdy nie zauważa się braku płynności. Być może wynika to z faktu, że od razu sięgnąłem po urządzenie z WP Mango na pokładzie, ale jakie to ma znaczenie, skoro każdy telefon otrzymał taką aktualizację? Tu pojawił się kolejny plus: urządzenie aż takie nowe nie jest, bo pojawiło się na rynku rok temu, lecz powinno otrzymać nadchodzące aktualizacje.

LG E900 w pełnej okazałości
Ostateczny wybór
Święta przebiegły mi więc nad dylematem – co wybrać? W międzyczasie okazało się, że nie otrzymam dowodu zakupu P500, bo sprzedawca ma go w formie umowy i nie może się z nim rozstać, zaś kopia nie jest respektowana przez serwis LG (dzwoniłem, sprawdzałem). W efekcie mogłem go zatrzymać i liczyć na to, że nic złego się nie stanie, albo też zwrócić go sprzedawcy i kupić raz jeszcze u innego. Szczerze to miałem już jednak dosyć tej zabawy i zamieszania, z każdym zaś dniem przekonywałem się, że pomimo licznych ograniczeń, Windows Phone oferuje mi przede wszystkim stabilność. Jego odblokowanie zajęło mi chwilę, co w zasadzie jest zasługą samego LG, które oferuje to niejako „samo z siebie”. Testy z baterią pokazały, że pomimo mocnego sprzętu i sporego wyświetlacza, działał on przez prawie 6 dni, zaś przy bardziej intensywnym użytkowaniu około 4 dni – wynik i tak 2 razy lepszy od Andorida po wiecznym kopaniu na XDA…
Postanowiłem więc zrezygnować z Androida. WP jest inny, WP jest póki co jeszcze mocno ograniczony, głównie przez Market (brak np. Opery naprawdę boli), niemniej mam wrażenie, że jest znacznie solidniejszy, że nie jest robiony „na kolanie”. Nie zarzucam tego w dosłownym znaczeniu Androidowi, ale nie przyznam racji komuś kto twierdzi, że jest to spójna platforma. Być może takie złe wrażenie wywołała we mnie właśnie ilość i niespójność tego wszystkie na Andku? Nie wiem, ale w najbliższym czasie raczej do niego nie wrócę.
Przesadzona popularność pewnych marek
Chciałbym zauważyć coś jeszcze, a mianowicie, problem „markowości”. Zarówno w wypadku Androida jak i Windows Phone okazało się, że produkty LG będąc tańsze, oferowały lepsze parametry lub lepsze wyposażenie niż produkty konkurencyjne. Porównując Wildfire S i P500 trudno znaleźć naprawdę duże i istotne różnice, oprócz ceny. Tak samo wygląda to w wypadku E900 porównywanego do Mozarta, HD7 czy HTC 7 Trophy, które przykładowo mogą nam zaoferować przykładowo większy (acz gorszy jakościowo) wyświetlacz wsparty… słabszymi bateriami. Świadomie podaję tylko produkty HTC, bo ta kiedyś mało znana w Polsce marka jest teraz chyba jedną z lepiej rozpoznawalnych i moim zdaniem nieco przeceniana. Wiele we wspomnianych w tym wpisie modeli LG można kupić po dosyć okazyjnych cenach, bo nie są to popularne telefony i dobrze widać to po ilości ofert w sklepach czy Allegro. Za granicą są lepiej zauważalne, dzięki temu mogłem spróbować wielu kerneli w P500, niemniej nie ma żadnych zmienionych ROMów dla E900, które pozwalałyby np. zainstalować przeportowaną Operę. Liczę jednak na to, że sytuacja nieco się poprawi.
Niejako przy okazji chciałbym podziękować użytkownikowi djfoxer za pomoc, udzielenie odpowiedzi na kilka pytań jakie intrygowały mnie przed ostatecznym zakupem, bez których chyba bym się na niego nie zdecydował i trwał przy platformie, która mnie denerwowała.