Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Specjaliści przez duże "S"

Od dawna śmieszą mnie popisy "Specjalistów" z branży informatycznej, z którymi nieraz już miałem do czynienia. Jako osoba od ładnych kilku lat interesująca się szeroko rozumianą informatyką nabyłem już trochę wiedzy, umiejętności (m.in. kształcąc się w tym kierunku) i doświadczenia, które pozwalają zrozumieć po części motywy którymi się "Specjaliści". Poznając ten świat zauważyłem, że większość ludzi którzy nie mają bladego pojęcia o elektronice, informatyce itp. traktowana jest przez "Specjalistów" (nie twierdzę, że wszystkich lecz przez dość duże grono) jako ciemna masa, którą z powodu niewiedzy należy doić tak bardzo jak tylko się da. Poza tym ponieważ zawód ten wymaga dosyć dużych umiejętności część osób z dużą przesadą tworzy mity o jego elitarności. Podam może kilka przykładów, dzięki którym doszedłem do takiego wniosku.

Otóż jakiś czas temu kupiłem sobie tuner satelitarny firmy Pinnacle. Podłączyłem tuner, antenę, zainstalowałem oprogramowanie i okazało się że nie działa. Jeszcze raz sprawdziłem, czy wszystko jest dobrze podłączone, ponownie zainstalowałem oprogramowanie, pogrzebałem trochę w googlach i doszedłem do wniosku, że należy sprzęt oddać na gwarancję. Sklep przysłał do mnie dwóch miłych panów, którzy zrobili to co ja po czym zabrali sprzęt i pojechali. I wszystko byłoby by OK gdyby podczas wykonywania wcześniej wymienionych czynności panowie nie zaczęli "kozaczyć". Nie przeczę, że umiejętność otwarcia Mojego Komputera na 5 sposobów jest ciekawa jednak jak dla mnie całkiem zbędna gdy system działa jak należy i można to zrobić w najprostszy sposób. Panowie popisywali się również innymi tego typu umiejętnościami, a ja nie odzywając się miałem z tego powodu niezły ubaw. Jak się domyśliłem wszystkie podjęte przez panów starania miały upewnić mnie w tym, że nawet zainstalowanie oprogramowania to czarna magia i mogą to robić jedynie nieliczni.

Jednak nic w tym dziwnego skoro ucząc się w technikum informatycznym nauczyciele wmawiali nam elitarność (chociaż większość osób była tam z przypadku i nie chciałbym bym mieć nic do czynienia z takimi informatykami). Z drugiej strony ci sami nauczyciele ośmieszali swoich kolegów egzaminatorów i tworzących egzaminy w tym zawodzie twierdząc, że większość z nich to panowie po kilku płatnych kursach znający kilka regułek na pamięć i jakakolwiek próba przedstawienia czegoś swoimi słowami sprawi, że ci "Specjaliści" nie będą wiedzieć o co chodzi. Sądząc po egzaminie zawodowym, który jest tworzony i oceniany w wyjątkowy kretyński sposób moi nauczyciele mieli dużo racji.

No ale skończyło się technikum poszedłem na studia (kierunek informatyka) a tzw. międzyczasie poszedłem do pracy. Zetknąłem się tu z informatykiem samoukiem, który na dzień dobry dał do zrozumienia, że nic nie potrafię chociaż (nie chcę mówić o sobie) jego wiedza nie jest porażająca. Zdziwiłem się, że taka osoba pracuje jako informatyk i ma się nieźle, ale jest to małe miasto, mała firma. Ale i to przestało mnie dziwić gdy pewne dnia przeczytałem na pewnej stronie słowa, że najlepiej się mają informatycy którzy pracują w mały miasteczku w firmie, której szef uwielbia nowe technologie ale nie ma o nich zielonego pojęcia. Dalej dowiedziałem się, że jest to praca o której wielu informatyków marzy (zapewne dlatego, że wkręcić taką osobę niezwykle łatwo).

Ostatni przykład, który podam to osobą którą znam (również samouk choć wiem dobrze, że dużo takich przypadków można znaleźć wśród wykształconych), a która bez ogródek oszukuje klientów naprawiając np. sprawne części, zamienia (tam gdzie można) dosyć dobre części na starsze, a użytkownik komputera pozostaje niczego nie świadomy, i wkręca klientom jeszcze inne tym podobne rzeczy. Dla mnie takie zachowanie jest niedopuszczalne.

Na koniec chciałbym wyjaśnić kilka kwestii. Pisząc słowo "Specjaliści" w cudzysłowie nie miałem zamiaru podważać umiejętności lecz sposób ich wykorzystania. Wiem, że zawód informatyka jest zawodem wymagającym dużej wiedzy i umiejętności. Wiem też, że wśród wielu ludzi panuje w tym temacie ciemnota, która może czasem irytować. Wiem, że również w wielu innych zawodach zdarzają się przypadki oszustw itp. Wiem, że każdy zawód ma jakieś swoje "tajemnice" (kruczki)strzeżone przez jego wykonawców, bo gdyby każdy wszystko umiał to z czego żyć. Jednak wydaje mi się, że przesadzać z elitarnością nie należy, a oszustwa wykorzystywanie ogólnej niewiedzy jest nieetyczne i niemoralne. Mam nadzieję, że Wy również wypowiecie się na ten temat.  

Komentarze

0 nowych
misiek440v2   7 #1 25.09.2009 13:36

To jak rozmowa z niektórymi konsultantami TP.
ps.
To o czym piszesz to nie specjalista tylko złodziej (podmiana części) tyle, że wcześniej czy później prawda zazwyczaj wychodzi na jaw. Sam kiedyś naprawiałem komputer który się od czasu do czasu wyłączał, od właścicieli dowiedziałem się że był wymieniany procesor przez poprzedniego "S" co się okazało podkręcił go żeby było widać że jest inny(do tego tak nieudolnie że przy obciążeniu włączało się zabezpieczenie termiczne). Ja też jestem samoukiem (choć swego czasu zrobiłem kurs serwisanta dla świstka który mnie niczego nie nauczył). A pomagałem nie raz "informatykom" po naprawdę dobrych szkołach.

luki288   5 #2 25.09.2009 13:51

Co do samouków nic do nich nie mam :) często są to świetni fachowcy. Myślę, że kluczem jest tu (jak i w każdym innym zawodzie) fakt, że ktoś lubi to co robi. Osobiście wolę samouka-pasjonata niż wyuczonego ale tylko dla tego, że mama powiedziała: "Synku to jest dobry zawód".

StawikPiast   11 #3 25.09.2009 14:50

To moze ja cos z mojego doswiadczeia. Pytanie administratora w jakiejs firmie (czlowiek ktory zajmuje sie tylko infrastruktura IT).
- Czy aby zainstalowac program musze zalogowac sie jako administrator? (mial dwa konta admina i usera).
- Tak.
Znowu admin
- ale przeciez to jest laptop

?????
O co temu specjaliście chodzilo?

eth0   4 #4 25.09.2009 14:53

Trzeba jeszcze rozróżnić serwisanta od informatyka. Sam mam dyplom technika-informatyka, ale sam dyplom mi nic nie daje, to setki godzin ćwiczeń i praktyki, oraz doświadczenie zawodowe uczyniły ze mnie, że mogę powiedzieć o sobie, że jestem dobry w tym co robię. Chociaż ja już odchodzę od serwisowania i przerzucam się na sieci i serwery, bo tego mam coraz więcej, to nigdy nie zapomnę skąd wzięło się moje doświadczenie. U mnie tez był taki pan przy okazji zakładania internetu... Skrętke obrabiał z dobre 30 minut, zrobił to na dodatek kiepsko, nawet router kiepsko skonfigurował, ale przemilczałem, czekałem aż skończy i będę mógł po nim poprawić to co sam skopał. Osobiście cenię bardzie samouków, bo wiem że wkładają w to pasję.

xZeuSx   3 #5 25.09.2009 15:17

Taaaaaak, znam tych "Specjalistów", którzy kozaczą wiedzą wyuczoną z regułek. Mimo mojego wieku i posiadanej wiedzy (19 lat, 4 klasa technikum informatycznego) zagiąłem nie jednego takiego co ma wyższe.

eth0   4 #6 25.09.2009 15:29

@xZeuSx

bo teraz produkuje się mgr a nie uczy, poza tym dużo osób po studiach to teoretycy:) Nawet koleś co mnie zastępował kiedy ja odchodziłem był po studiach, to poczuł jak on mało umie :-)

luki288   5 #7 25.09.2009 15:45

Zgadzam się z wami pasja i doświadczenie przede wszystkim pisałem w artykule, że mam dyplom technika i robię studia ale tylko dla papieru. Jak przeczytałem na dyplomie czego powinni mnie nauczyć a czego uczyłem się sam to myślałem, że padnę.

  #8 25.09.2009 16:03

Panie specjalisto od blogów przydałoby się sformatować ten tekst bo się go czytać nie da...

luki288   5 #9 25.09.2009 16:53

slaw chyba uderzyłem w Twój czuły punkt zielone ;itery na białym tle ja nie widzę problemu. Masz problemy z czytaniem na monitorze wydrukuj przeczytaj i jeśli nie masz nic do powiedzenia w temacie to nie mów nic.

luki288   5 #10 25.09.2009 16:55

I przepraszam za literówkę ale mam dość ludzi, którzy mówią chociaż nie mają o czym.

  #11 25.09.2009 16:58

@eth0
Ja też właśnie niedawno zdobyłem dyplom technika-informatyka(choć sam w to nie mogę uwierzyć) i chciałbym znaleźć odpowiednią do tego pracę aby też móc zdobyć doświadczenie. No ale z tym to już ciężko jest, tym bardziej że zdobycie pełnego doświadczenia to jest dość dłuuuugi proces(zwłaszcza dla mnie). Tak więc będę musiał chyba poszukać poza swoim miastem.
Bo sama teoria to mało co daje, jeśli nie ma praktyki. Na razie mi wystarczyłby a wręcz odpowiadałby serwisant. A potem to by się zobaczyło.... A mi praktyka jest bardzo potrzebna.

No mi się czasem też udawało jednorazowo zarobić małe co nie co, za instalację systemu Windows + niezbędne programy u kogoś w domu. Ale to za mało, gdyż system Windows to "każdy" umie zainstalować(chyba).

A jeśli chodzi o o temat to nie wiem co napisać..... Mój kolega też jest samoukiem i zdaje się w sumie też mógłby pracować jako serwisant.

Rafał(c)   10 #12 25.09.2009 17:07

Pozostaje to kwestią moralności każdego człowieka. "Krowy dojne" znajdą się wszędzie, nie brakuje także cwaniaków potrafiących to wykorzystać. Informatyka (jak zapewne wiesz mój drogi kolego) jest złożona z wielu, dość istotnych i niekiedy trudnych zagadnień, co daje tylko większe pole do nadużyć. Dlaczego tutaj tyle cwaniaków? Bo zawód na topie, jest na czasie, komputery są wszędzie, a sporej części ludzi nie interesuje fakt, jak komputer działa. Przyciska "power" i chce, aby komputer działał. :)

  #13 25.09.2009 17:08

heh, mi zapadło w pamięci takie zdarzenie z tp.. a zdarzyło mi się to 2 razy... jeszcze jak miałem internet z neostrady..
Otóż, przestał działać internet, poszperałem w kompie, nawet przyniosłem stary modem od tp i go zainstalowałem... okazało się, że tak samo jak routerze nie wykrywało dostępu do internetu, więc dzwonie.... oczywiście zostałem przekierowywany, od jednego konsultanta do drugiego, za każdym razem wyjaśniając że nie mam dostępu do sieci.... kiedy wkońcu trafiłem do odpowiedniego konsultanta, kazał mi zainstalować od nowa sterowniki do modemu... mówie mu, że już tak zrobiłem... gościu złapał zwieche na jakieś pół min. i wreszcie powiedział mi żebym robił jak mówi, heh z jakieś pół godziny trwało zrobienie znów tego samego (jusz sobie myśle zobaczymy co powie jak nie będzie działać) no i dupa,, można się domyślić jak się skończyło, ziomuś powiedział że zadzwoni ktoś do mnie na następny dzień, tak się nie stało, ale internet jakimś cudem po 2 h wrócił ( może jednak ci "specjaliści" mają magiczne zdolności ;p) .....

luki288   5 #14 25.09.2009 17:16

Moim zdaniem oszustwo to oszustwo i nie oszukujmy się. Posiadanie wiedzy w jakiejkolwiek dziedzinie nie powinno usprawiedliwiać rzeczy z gruntu złych. Ty oszukasz w swojej dziedzinie, Ciebie oszuka babka w sklepie mięsnym wciskając Ci starą choć dobrze odświeżoną kiełbasę :) I normalne jest, że człowiek chce żeby wcisnąć "power" i komputer ma działać w końcu technologia z założenia ma życie ułatwiać

Rafał(c)   10 #15 25.09.2009 17:18

Jak pisałem, wiedza rzecz nabyta, a z odpowiednią moralnością się człowiek rodzi, to także kwestia wychowania. Jeżeli od małego uczyli się, aby kombinować bo inaczej w Polsce się nie da, to tak zapewne będziesz robił. No tak, ale temat rzeka i można na niego spoglądać z różnych stron.

  #16 25.09.2009 17:19

Dokładnie, ciężko się czyta takie blogi.

PS Zdradzę Ci sekret. Formatowanie tekstu to nie tylko kolor.
Pozdrawiam
S.

luki288   5 #17 25.09.2009 17:46

Myślę, że trochę się czepiasz. Dla mnie najważniejszy tu był tekst. Powiedz co Ci się tu nie podoba to specjalnie dla Ciebie zmienię. Jeśli chodzi o brak większej ilości podziałów na akapity to uzasadnij "ciężkość czytania"

misiek440v2   7 #18 25.09.2009 17:53

chłopakom chyba chodzi o brak akapitów i odstępów, bo tekst się trochę zlewa i faktycznie gubiłem linijki wzrokiem, tyle że mi aż to tak bardzo nie przeszkadza.

Niestety zawód serwisant to zgroza, nie dość, że mało płatny to jeszcze nie wiele się nauczysz.

MaRa   8 #19 25.09.2009 23:34

Oszuści są w wielu zawodach. To nie jest kwestia kwalifikacji. Oszukują mechanicy samochodowi, nawet w autoryzowanych serwisach, właściciel salonu samochodowego potrafi namówić pracowników na sprzedaż powypadkowego samochodu jako fabrycznie nowego, a części kupi od złodziei na Allegro, by taniej naprawa wyszła. Krążą plotki że autoryzowany serwis pewnego znanego odtwarzacza mp3 (z nadgryzionym owocem) kupował baterie od człowieka sprowadzającego je z Chin. Itd...
Natomiast ktoś po studiach informatycznych może nie mieć większego pojęcia o komputerach, gdyż tam uczą głównie matematyki, nieco mniej programowania. Ktoś, kto wymyśla te "programy nauczania", zapewne uważa, że komputer to maszyna matematyczna, która nic innego nie robi, tylko obliczenia.
Jeśli chodzi o serwisantów komputerów, to rzadko zatrudnia się specjalistów, bo to kosztuje. Informatyk po studiach to idzie do pracy do jakiejś korporacji, nie do serwisu w małym sklepiku. Zatrudniają kogo popadnie, bo przecież "młodzi znają się na komputerach".
A taki "specjalista" z reguły nawet nie wie, że podzespoły są wrażliwe na ładunki elektrostatyczne, nie ma pojęcia, że złącza starsze niż USB (np. PS2, VGA) nie są złączami plug'n'play, nie powinno się ich podłączać do włączonego komputera.

Ja trochę się znam na komputerach, bo naczytałem się mnóstwa literatury. Większość czasopism z ostatnich 15 lat, trochę książek, w tym "Naprawa i rozbudowa.." (kilka tomów, każdy po kilka tysięcy stron). Nie zajmuję się tą dziedziną, po prostu lubię wiedzieć, jak działają różne urządzenia i lubię wymyślać nowe. A komputer to łatwy sposób na zbudowanie czegoś, bo są gotowe podzespoły.

luki288   5 #20 26.09.2009 08:20

Masz rację, jednak według mnie nie do końca jest to wina programu nauczania. Wydaje mi się, że ze sprzętem (również) komputerowym lepiej w ogóle poradzi sobie elektronik. A dużo wyjaśniłoby większe sprecyzowanie samego terminu informatyk i rozdzielenie specjalisty od sprzętu i (o)programowania. Choć wiem też, że solidna wiedza w obu dziedzinach jest przydatna. Sam oprócz studiów informatycznych mam ochotę zająć się elektroniką, ale to już we własnym zakresie.

misiek440v2   7 #21 26.09.2009 09:05

luki288 tak do końca to nie da się tego rozdzielić, ja dorabiając jako serwisant, często mam usterki czysto softwerowe, tak samo zdarza mi się konfigurować i zakładać małe sieci wifi, więc jest rozległa dziedzina. Niekiedy zdarza mi sie zabezpieczać komputery, usuwać wirusy, czy odzyskiwać dane(softwerowo o ile to możliwe)

  #22 26.09.2009 09:52

a mnie napadła kiedyś sąsiadka- "nie mam internetu, byli fachowcy z serwisu ale se nieporadzili". Poszedłem, powiedziała, że dioda na modemie nie świeci.. Pod diodą pisze PC Link. Wtyczka wypięta...

eth0   4 #23 26.09.2009 10:11

@G.Gn7

Ja miałem farta, bo takich napraw jakie Ty masz to trafiało mi się sporo już na samym początku, później doszły sieci, przy znajomym nauczyłem się całkiem sporo, bo robiliśmy sieć dla takiego dużego ośrodka wczasowego, więc tam miałem prawdziwą przeprawę ;) Do tego dochodzi książka i prasa (gazety o linuksie jak wiesz kosztują około 25zł, a ja mam około 70 numerów, a miałem więcej, ale pies zjadł kilkadziesiąt). W sumie sam czasem się dziwię jak u mnie to się potoczyło, bo ja pierwszy komputer kupiłem w 2004r i wtedy nie umiałem go włączyć;) Ale setki dosłownie setki godzin nauki, drążenia tematu, ćwiczeń i się coś tam poduczyłem;) Później była praca w autoryzowanym serwisie HP (gdzie nauczyłem się wielu ciekawych rzeczy poza rozbebeszaniem laptopów), a teraz mam swoją działalność, to wszystko sprawia, że mam jakieś doświadczenie. U mnie to się akurat kręci, mam stałych klientów, nie zajmuje się tylko czystym serwisem, ale i administracją, sieciami, bo zawsze trafi mi się takie zlecenie, teraz wchodzę jeszcze w społkę z inną firmą, więc to będzie kolejna okazja na zdobycie jeszcze większego doświadczenia, bo mam docelowo zajmować się samymi sieciami i szkolić właśnie takie osoby jak Ty.

@ misiek440v2
"Niestety zawód serwisant to zgroza, nie dość, że mało płatny to jeszcze nie wiele się nauczysz."

To prawda, bywa to bardzo podłą pracą, ale to zależy od serwisanta, bo jak ukierunkujesz się tylko na serwis, to będziesz wiecznie ślęczał nad zepsutymi komputerami. A czy słabo płatna, z początku jak nie ma się doświadczenia i umie się naprawiać tylko popsute komputery, to prawda, kokosów się nie zbije na tym. Dlatego trzeba się wciąż rozwijać, jeden będzie umieć tylko wymieniać te podzespoły, inny prócz tego nauczy się montażu okablowania strukturalnego, instalacji serwerów, zorientuje się w sprzęcie, nabierze doświadczenia, przy kolejnych zleceniach będzie mógł już wołać większe stawki, bo będą wiedzieć że nie mają do czynienia z byle jakim serwisantem który na widok szafy serwerowej mdleje :-) Np.: ja teraz dla odmiany mocno drążę temat bezpieczeństwa (wykrywanie,zapobieganie,postępowanie po włamaniu), nie dawno skończyłem u siebie VPN i przerobiłem chyba wszystkie warianty tunelownia usług za pomocą ssh, a teraz zagłębiam się w analizę ruchu sieciowego za pomocą wireshark, bardzo fajna sprawa, polecam :-)

MaRa   8 #24 26.09.2009 11:17

@misiek440v2 - ale problemy ze sterownikami należą do działu hardware, nie software. Usuwanie wirusów to już użytkowanie komputera, to ani hardware, ani software.
Specjaliści od programów w szkole uczą się je pisać, a nie używać. Specjalista od sprzętu powinien umieć nie tylko złożyć gotowe klocki, ale i znać podstawy elektroniki.
Natomiast szkolny kierunek "informatyka", polegający na nauce obsługi programów, to kształci chyba tylko na nauczyciela tego przedmiotu w szkole podstawowej i średniej.

misiek440v2   7 #25 26.09.2009 12:04

MaRa nie zawsze wina jest sterowników,często spotykam się z blue screenem po niewłaściwym wyłączeniu systemu windows, bywało tez że np kodek do odtwarzania filmu powodował blue screena. Zwykły użytkownik nie radzi sobie z takimi problemami.(a jak już to zazwyczaj reinstall windowsa). Niejednokrotnie spotykam się z komputerami na których dyskach leżą wartościowe dane, ich użytkownicy w ogóle ich nie zabezpieczają (praca na koncie administratora, niekatulane oprogramowanie antywirusowe, brak lub źle skonfigurowana zapora). Zawsze jak ktoś do mnie przychodzi to staram się wykonać to co klient oczekuje. Fakt nie jest to moje główne zajęcie, bo pracuje w dziale finansów, ale i tu serwisuje i utrzymuje 7 kompów (2xUbuntu, Debian Lenny, 4xXP sp3).
Ja działam na zasadzie, że moi klienci polecają mnie innym osobą i jakoś sie kręci (zawsze to jakaś lewa gotówka).

  #26 26.09.2009 18:47

No cóż. Ja też mogę siebie nazwać samoukiem, ale to takim 100%, bo w rodzinie nie było faceta do którego bym poszedł w razie problemów. Jak coś się ******* do nie szedłem do szkoły (a raczej ona nie przychodziła do mnie) i robiłem całymi dniami. Aż w końcu z histerycznym śmiechem dzwoniłem do starej i mówiłem, że wystarczyło sobie "pyknąć" w guziczek i jest ok ^^. Informatyka zawsze była moją pasją, tak jak gry komputerowe. Ważne jeszcze, że potrafię odróżniać jedno od drugiego i gram sobie czasem w najnowsze hity, jeśli mam czas. Staram się nie przesadzać, choć granie to nałóg gorszy od fajek, które rzuciłem kilka miesięcy temu.
Wracając do tematu. Ze względu na perspektywe wózka inwalidzkiego poszedłem do osiedlowego ogólniaka z profilem turystycznym. Na szczęście spotakłem tam jedną taką nauczycielkę, która dostrzegła mój potencjał, załatwiła mi lewe korki z infy (której oficjalnie nie było jako przedmiotu), więc facet przychodził właściwie na kawę (i tak mówił do dyrektora). Potem musiałem jakoś wstać z tego wózka, chodzić mimo bólu który mi towarzyszył. Kiedy chciało mi się do toalety, musiałem przejść przez piekło, żeby wogóle dojść do deski klozetowej. Ale w końcu mi się udało i za 4 dni rozpoczynam studia na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie (kierunek - Informatyka o specjalizacji - nie nauczycielskiej). Marzenia dodawały mi szkydeł do walki z chorobą i w końcu jest - udało się. Oczywiście życie to odcienie szarości - na lepsze studia się nie dostałem bo słabo zdałem matematykę - nauczycielka była na kilka lat przed emeryturą i sama powiedziała, żebym wziął korki bo ona już nic nie pamięta. A nas nie było stać nawet, żeby wyjść do kina (ba! nawet na lody a co dopiero). I znów się udało. Zdałem tą matematykę na trzydzieści-pare procent, ale to nic bo mogę przynajmniej uczyć się tego co kocham. Oczywiście zostało mi kilka chorób z którymi muszę w między czasie walczyć (lęk przed staniem, przed otwartą przestrzenią, przed wysokością a nawet przed ludźmi), ale wierzę, że sobię poradzę. Bo żyje się po to, żeby spełniać marzenia. Napisałem tego posta po to, żeby dodać otuchy tym, którzy też walczą z chorobą i tak jak ja boją się, że sobie nie poradzą.
Nie bójcie się ludzie! Spełniajcie marzenia! Nie macie przecież nic to stracenia...
Życzę wszystkim powodzenia w zdobywaniu doświadczenia i kolejnych dyplomów!

MaRa   8 #27 26.09.2009 23:50

A ja nigdy nie lubiłem szkoły.
Przecież jak coś chcę się dowiedzieć, to idę do księgarni i kupuję parę książek o danej tematyce. Po przeczytaniu więcej się wie, niż absolwent studiów z danej dziedziny. Tym bardziej, że lekcje i szkolne podręczniki są specyficzne, nudne.

Extraordinarykid   6 #28 27.09.2009 00:49

Tak, sam spotkałem wielu informatyków po szkole i bez szkoły.
I z reguły Ci bez szkoły wiedzą więcej, niż Ci, którzy są po technikum i po studiach.

Artykuł ogólnie fajny i zawiera wiele szczegółów prawdziwych.

Natomisat formatowanie popraw. I nie chodzi mi o kolor tła i czcionki, tylko o to, że brakuje gdzie niegdzie liter, a czasami całych słów..

No ;)

  #29 27.09.2009 02:32

Często z "specjalistami" się spotykam, i często są to ludzie dopiero po szkołach, bez doświadczenia. Kiedyś też mnie to irytowało jak Ciebie, ale z czasem im odpuściłem.

Znam sporo ludzi z branży IT, i wiem, że np specjalista który nie radzi sobie z zaciśnięciem RJ'tki, może być świetnym specjalistą z AD czy z ESX'a. Często są oni fachowcami w innych dziedzinach o czym możesz nie wiedzieć, a to jest tylko droga kariery którą muszę przejść.

  #30 27.09.2009 06:22

Jeśli chodzi o tych całych "Specjalistów" to także kilku spotkałem. Powiem krótko: ci, co w technikum i na studiach jechali na samych dostatecznych tak po prawdzie nie potrafią NIC z informatyki, a są nawet samoucy (w moim wypadku linuksowcy), którzy jeszcze nie skończyli studiów lub w ogóle nie studiowali informatyki, a potrafią zrobić całkiem sporo i to dobrze.

  #31 27.09.2009 09:15

Haha, Panowie co za żałość.
Ilu tutaj speców, którzy chwalą się swoim poziomem wiedzy, że zagieli kogoś po studiach. No i co? Problemów jest tyle ile ludzi na ziemi. To że udało Ci się raz nie znaczy, że jesteś guru. A pewnie wręcz przeciwnie.

Byłeś na studiach informatycznych? Prawdziwych? Nie Wyższa Szkołą Czegoś Tam filia w Cieszynie, ale naprawdę ciężke studia na renomowanych uczelniach ( oczywiście dzienne ) ? Pewnie nie.

Powiem Ci też, że Informatyka na studiach nijak ma się do naprawiania komputerów. Informatyka nie jest nauką o naprawianiu komputerów tak samo jak astronomia nie jest nauką o naprawie telesopów. Cieszę się, że studiuję Infę i już od dawna nie interesuję się komputerami jako takimi. Dlatego jestem cieniasem, pokona mnie każdy przed i po technikum. A neich pokona, niech się chełpi i ma z tego satysfakcję. Pozdrawiam :)

misiek440v2   7 #32 27.09.2009 13:25

Kret bo informatyka to rozległa dziedzina i nikt tu nie jest jakimś wielkim guru. Jest bardzo dużo specjalnosci i nie wyobrażam sobie człowieka który w każdej dziedzinie jest najlepszy, czy to po studiach czy samouka. Znam chłopaków po studiach isa to naprawdę dobrzy fachowcy, jeden zawodowo programuje w javie drugi jest webmasterem. Znam paru ludzi co się znają jako administratorzy serwerów oraz kilka administratorów sieci. Każdy z nich jest fachowcem w swojej dziedzinie. Czy ty po tych twoich studiach jesteś fachowcem w każdej dziedzinie? Ludzie sie tutaj wypowiadają o swoich doświadczeniach, bo każdy robi cos innego. Serwisant też musi wiedzieć to co robi i rzadko to ma związek z elektroniką, ponieważ jak cos jest uwalone to i tak leci do wymiany do producenta.(oczywiście są wyjątki: naprawa przepalonej ścieżki, wymiana matrycy, przewalutowania kondensatorów).

I nikt tu nie pisze że ludzie po studiach są "tępi", tylko wiele jest osób co pomyliło się z wyborem zawodu(ja też dlatego zamierzam iść dalej do szkoły z zmiana zawodu na telekomunikacje). Są tez tacy co się faktycznie znają. Więc nikt nie mówi, że jesteś cienias.

eth0   4 #33 27.09.2009 18:13

@Kret
Nikt tu nie robi z siebie guru, tylko bardziej zwraca uwagę na problem polskich uczelni a realiów rynku pracy. Przychodząc do pracy ma się bardzo konkretne problemy do rozwiązania i bardzo mało czasu na naukę tego wszystkiego (nie zapomnę nigdy mojego tygodniowego szkolenia w siedzibie firmy, w której pracowałem), nie wiem czy tego uczą na studiach, ale wątpie. Pamiętam, kiedy ja się zwalniałem i na moje miejsce przychodzili różni ludzie, często po studiach. Jedyne co widziałem w ich oczach to panika i strach ;-) Większość rzeczy, które ja się uczyłem i uczę zdobywam na zasadzie wdrażania u siebie, czysta wiedza praktyczna. Nie twierdzę, że studia to marnotrwaienie czasu, tylko nie zawsze może to być taki pewnik: mam studia mam dobrą pracę. Pamiętam też rozmowę z administratorem pewnego budynku we wrocławiu, gdzie mieliśmy swoje biura, mówił mi że ma straszny ubaw ze studentów, bo czasem zaprasza ich do siebie. A tam niespodzianka, zamiast windows 2003 chodził sobie SCO, i biedny student jak nie był pasjonatem uniksa to wymiękał. Takie typowe doświadczenie zdobywa się dopiero w pracy, a moim zdaniem powinno być tak, że student z tytułem inżyniera powinien już po studiach dysponować jakimś doświadczenie, a nie samą terią, bo ta często lubi odbiegać od praktyki. Pomijając to jak wiele jest specjalizacji, chyba przyznasz mi rację, że polskie uczelnie mają w tym temacie wiele do nadrobienia. Dlatego byle serwisant gnębi człowieka po studiach jeśli spotykają się razem w pracy i mają coś wspólnie wykonać.
Pozdrawiam :-)

MaRa   8 #34 27.09.2009 19:53

@misiek440v2 - ale jakoś sobie nie wyobrażam serwisanta, który trzyma w ręku płytę główną i nie wie, co to za kolorowe kosteczki są na niej i czemu ich tak dużo. Nie ma pojęcia, czym różni się kondensator od rezystora. A nawet nie rozróżnia napięcia i natężenia prądu - był taki wątek na forum DP, że niby firmy energetyczne oszukują, bo dają 160V zamiast 230V. Ubawiłem się nieziemsko, szkoda, że nie mogłem czegoś napisać, bo po zmianie serwisu nie chciało mnie zalogować.
Co prawda nie każdy powinien potrafić zaprojektować mikroprocesor, ale podstawy fizyki na poziomie podstawówki to chyba trzeba znać, tym bardziej jak ktoś się interesuje techniką.

misiek440v2   7 #35 27.09.2009 20:48

tyle, że do takich podstaw jak kondensator, natężenie, miernik nie trzeba kończyć szkoły a wystarczy jak ktoś ci pokaże jak co się robi. Ja mam ten plus , że mój zawód wyuczony to monter-elektronik (ale nie czuje się dobrze w tym dobrze) dlatego planuje zmienić telekomunikacje lub budowa sieci.

PitBoss   9 #36 28.09.2009 11:10

Nie żebym potępiał nauczycieli uczących informatyki, a tym bardziej kobiety, ale jak dla mnie zawód informatyka dla kobiet to kiepski kierunek, nawet jeśli chce być w tym zawodzie to nie ma pasji, potem nie dziwne że uczniowie za nich wszystko robią. 3 babeczki siedzące w tym po studiach itd. kolega który chciał maturę z informatyki zdawać (taki cwaniaczek), a obrazu nikt nie umiał dostosować na rzutniku :/ a w jednym już ze śmiechu nie mogłem, powiedziałem co gdzie i jak zajęło to max 10sekund, reszta miała polew z kolegi. Ja Osobiście nie interesuje sie (nie zagłębiam) się w infrastruktury itd. mi wystarczy taka znajomość bym na co dzień umiał radzić sobie z głupimi lub trudniejszymi problemami, ale żeby dobrym informatykiem - specjalistą zostać to sama pasja nie wystarczy, spostrzegawczość i dobre logiczne myślenie, bo s błędy których nie znamy... a rozwiązać je trzeba umieć :].
Pozdrawiam wszystkich pasjonatów.

PitBoss   9 #37 28.09.2009 11:27

§ eth0 § Popieram dużo do nadrobienia, ale zauważmy że po za granicami, ludzie robią to w czym się wyuczyli, a w Polsce przeciętny Kowalski musi umieć wszystko. Pracodawca nie przyjmie 2 następnych na dwa różne stanowiska tylko jednego na 3 stanowiska. Co dla mnie jest trochę chore, każdy powinien robić to co lubi, chce i potrafi, a nie coś ponad jego możliwości których jeszcze nie nabył i ma blade pojęcie.

  #38 28.09.2009 12:46

Kret (niezalogowany) | 27.09.2009 9:15
100% zgoda.
Kto uważa, że studia są ekwiwalentem nauki zawodu, jest w błędzie.
Wchodzenie przez inżyniera w buty technika i robotnika jest ___patologią___ która w kraju nad Wisłą stała się normą (nie wnikając w przyczyny takiego stanu rzeczy).
---
PitBoss | 28.09.2009 11:10
A propos historii z rzutnikiem.
Spotkałem się z lektorką Studium Języków Obcych, która nie potrafiła włożyć kasety VHS do magnetowidu. I ŻADEN STUDENT JEJ NIE WYŚMIAŁ. To były zajęcia językowe ___nie z obsługi urządzeń rtv___ i nawet średnio rozgarnięty troglodyta o tym wiedział. Ale w tamtych czasach studia były dostępne dla studentów, nie dla każdego jak ma to miejsce dziś.
---
Artykuł (wpisy i komentarze) są przesiąknięte spaczoną optyką. Gdzieś patrzą na to, co potrafisz żeby zrobić użytek z Twoich umiejętności; tutaj w cenie jest to, czego nie umiesz, żeby Cię wyśmiać/zgnoić.

tomekmbb   1 #39 28.09.2009 19:38

Moim zdaniem PitBoss ma racje. Wystarczy rzucić okiem na oferty pracy w naszym kraju, a za granicą(np. Hawaje, a czemu nie).
U nas aby pracować w komisariacie policji wymaga się umiejętności administracji sieci, programowanie w dwóch językach(najlepiej jeden obiektowy a drugi np:PHP) i zdolności manualnych żebyś sam mógł założyć sieć w placówce i oferują za to 2,5k zł. Za granicą za znajomość obsługi, cytuje: "drukarki, kopiarki, komputera oraz laptopa(!!!)" oferują 45-60k $ rocznie. No to o czym tu rozmawiamy. Faktem jest, że ludzie po studiach uzbrojeni są tylko w wiedzę teoretyczną, nie popartą za bardzo praktyką, ale w końcu to są tylko studia. Poza tym w Polsce dla przykładu C++ wykłada się już na 2 roku a w takiej Norwegii np dopiero na 3 i to w mniej zaawansowanym stopniu niż u nas. Gdzie tu jest stosunek wiedzy do zapłaty. Zostawiam wam odpowiedz na to pytanie

WODZU   17 #40 28.09.2009 22:14

A czy ta osoba która "bez ogródek oszukuje klientów" nie działa przypadkiem na terenie Wieruszowa? ;P Doszły mnie słuchy o tego typu działaniach w tym miasteczku.

  #41 28.09.2009 22:52

Moim zdaniem w Polsce jest jeszcze jeden problem. Ludzie nazywają informatykami wszystkich, którzy robią coś z komputerami. Dla przykładu powiem, że sam jestem serwisantem z pasji. Naprawiam problemy natury hardware. Jeden z moich kolegów tworzy strony www, inny zaś bawi się w administrację lokalnej sieci. Wszyscy jesteśmy informatykami i uzupełniamy się nawzajem, ponieważ gdyby nie kolega od stron, ja nie miałbym reklamy. Gdyby nie ja, kolega od stron wydałby z 2x więcej na naprawę komputerów. Zaś gdyby nie nasz administrator to nawet internetu byśmy nie mieli . (to taka fabularyzowana trochę opowieść, ale mam nadzieje do czego dążę - dop. Tygrys: wtf? zgubiłeś coś. )
Z faktem, iż studia są tylko jednym z kilku czynników, które musimy spełnić aby nas przyjęli do lepszej pracy spotykałem się często.
Dla osoby która przegląda nasze CV studia oznaczają tyle samo co prawo jazdy kategorii B.
Co ciekawe, mam znajomego który ukończył Politechnikę Poznańską i założył własną firmę outsourcing itp. W każdym razie po swoich doświadczeniach z uczelnią stwierdził, że nie przyjmie na stanowisko informatyka nikogo kto kończył tą uczelnie.
Do komputerów trzeba mieć pasje.
Ostatnie co chciałbym dodać to pracowanie dla znajomych jako "informatyk". Niestety nadal wiele osób myli naszą z pasje ze zwykłym hobby. To, że dla wędkarza słownie 2 takiej samej ryby jest miłe nie znaczy, że dla informatyka naprawianie po raz enty tego samego też jest fajne. Proszę traktować nas, osoby od komputerów, z takim samym podejściem jak hydraulika czy stolarza. To jest specyficzna pasjo-praca. To, że to jest nasze hobby to nie znaczy, że z wielką przyjemnością naprawiamy komputer tylko dla samego naprawiania. Siedzenie u kogoś 3-4 godziny i instalowanie systemu (razem ze sprawdzeniem czy to ostateczne rozwiązanie) nie należy do wielkich przyjemności. I dlatego apeluję! Jak prosicie kogoś o pomoc przy komputerze to dajcie mu coś za to. Choćby czekoladę.
A taka ciekawostka, ostatnio za pomoc wybrania laptopa do pracy i zainstalowanie w nim systemu razem z kompletną konfiguracją dostałem 100zł. To dużo?

tomekmbb   1 #42 29.09.2009 12:41

Siwy z tego co się orientuje to w zwyczajnym serwisie za instalacje OS z kompletem sterowników biorą od 50zł nawet do 150zł. Jeśli nie ma problemu ze sterownikami i wiesz co potrzeba zainstalować to pomijając fakt że poświęcasz 2-3h to jest to całkiem miłą zapłata. Pomyśl że za nie wiele wiedzy(bądźmy szczerzy z instalacją systemu poradzi sobie Doda) dostajesz 20zł/h (2h na wybranie laptopa w necie), a mógłbyś w tym czasie bezmyślnie klepać w klawiaturę i nie zarobił byś nic.
A wracając do głównego tematu uważam że sformułowanie "informatyk" jest bardzo mylące, ludzie nie rozumieją że informatyka to bardzo szeroki zakres wiedzy. Informatycy to zarówno programiści, jak i specjaliści bazo-danowi, administratorzy sieci, specjaliści działu telekomunikacji. Każda ta specjalność obejmuje ogromny dział wiedzy. Choćby biorąc pod uwagę moją specjalność - programista - nie da się opanować wszystkich języków programowania. Ja osobiście zająłem się trzema(C++, Java i Python) i na ich studiowanie poświęcam ogromną ilość czasu a i tak mało jeszcze wiem.
Więc nierealne jest bym mógł także opanować wiedzę np. z telekomunikacji i montować światłowody.
Więc duża prośba do ludzi którzy uważają się za lepszych "informatyków" od innych, nie ma kogoś takiego jak informatyk!! To że jesteś lepszy od kogoś w jakiejś konkretnej dziedzinie nie znaczy że jesteś lepszy we wszystkim. Może się okazać że osoba która nie umie odpowiedni zmontować skrętki, potrafi napisać CIVILIZACJE IV w pythonie

  #43 29.09.2009 15:43

@Pitboss
Co do kobiet to sie z toba nie zgodze. A to dlatego ze na moim roku studiów mialem kolezanke (wciáz utrzymujemy kontakt,5 lat po studiach) Która zaginalá wszystkich facetów w naszej grupie. W tej chwili jest jednym z adminów w policji w b. duzym miescie wojwódzkim. I ta kobieta ma pasje i wie co robi i jak robi. Ona sie z tym porprostu urodzila. Twoje rozumowanie jest bardzo ogólnikowe nasluchales sie jakis twierdzen i teraz je powtarzasz. Równie dobrze móglbys stwierdzic ze blondyni i rudzi nie nadaja sie np: na fryzjerów...
Pomysl zanim cos napiszesz...
A co do sytuacji z projektorem to kiedys tobie tez sie cos takiego moze przydazyc, wiec nie smiej sie dziadku z czyjegos wypadku...

eth0   4 #44 29.09.2009 16:14

@Siwy
"A taka ciekawostka, ostatnio za pomoc wybrania laptopa do pracy i zainstalowanie w nim systemu razem z kompletną konfiguracją dostałem 100zł. To dużo?"

Hmm zależy, pewnie nie prowadzisz działalności i nie płacisz od tego podatku. Dziś też skończyłem robić nowego laptopa, bardzo trywialna robota, która zajęła mi jakieś 2 godziny wziąłem 100zł, ale odlicz od tego VAT, zus... Walcze z takimi osobami jak Ty, bo one zwyczajnie psują ceny, bo się zastanawiają jeszcze czy czasem za dużo nie wzięły (zastanów się ile spędziłeś czasu na naukę tego wszystkiego). Żeby zarobić na : lokal, abonament telefonu, internet, biuro rachunkowe, program do obsługi firmy (abonament),zus, a raz do roku opłacenie domeny, czasem też trzeba sypnąć coś Panu od www, to muszę się cenić, a jak ktoś ma problem z zapłaceniem to no cóż, niech szuka dalej kogoś kto mu będzie grzebał w systemie czy w kabelkach :-) W moim przypadku zanim zarobię na te wszystkie koszty muszę obsłużyć kilku klientów, dopiero później mogę mówić, że cokolwiek zarobiłem. Problem jest jeszcze jeden, klient nie widzi efektu pracy serwisanta. A jak już coś dostrzega, to ciężko mu przegryźć cenę usługi. Przyjdzie hydraulik puknie, stuknie i weźmie 100zł za to że się woda nie leje, a pracowałem jakieś 30 minut, przyjdzie serwisant, będzie się głowił nad problemem załóżmy 2 godziny, po czym rozwiąże go bez reinstalacji (u mnie jakieś 95% napraw odbywa się bez reinstalowania systemu), komputer zacznie normalnie pracować, no ale klient nie widzi róznicy, bo przed naprawą system wyglądał tak samo jak po naprawie, tylko że teraz zupełnie dobrze działa, ale to szczegół ;-) Za to całkiem fajnie się obsługuje firmy, jak sobie wynegocjujesz umowe, tak masz. I na tym się najlepiej zarabia, a wcale nie trzeba się dużo napracować.

LewyZnin   2 #45 29.09.2009 19:50

Ja również męczę się z jednym z moich nauczycieli (od Sys. Oper. i sieci komp.) w technikum informatycznym. Debil myśli, że coś umie, ale w rzeczywistości jest tak, że od początku roku włączyliśmy komputery tylko raz, chociaż mamy 3 godziny tygodniowo z nim, bo potrafi tylko teorie. Rzekłbym nawet, że boi się komputera... A za to zapisaliśmy już 15 kartek w zeszycie (a i tak nie zapisuję wszystkiego). Ostatnio zorientowałem się, że czyta z komputera, dokładniej z zeskanowanego zeszytu xD w PDFie. Reszta informatyków jest spoko u mnie w szkole.

eth0   4 #46 29.09.2009 21:26

@LewyZnin

zmień szkołe:)

  #47 30.09.2009 17:06

to jeszcze w sprawie niezrozumienia zawodu "informatyka":

a ja np. jestem web developerem i nie znam się (no dobra: nie chcę się znać) na hardware. kiedyś składałem kompy, teraz wolę sobie pójść do sklepu i kupić gotowca, bo mnie to już nie bawi. Za to znajomi obrażają się, jak nie podejmuję się im doradzić w sprawie zakupu/upgradu kompa...

Spowodowane jest to wszystko IMO tym, że słowo "informatyk" jest z palca wyssane. Np. w angielskim nie ma swojego odpowiednika. Jest za to:
web developer, hardware/software specialist, network admin, programmer, designer, graphic designer, itd.

A w Polsce uknuło się takie dziwactwo chyba za czasów, kiedy "informatykami" zostawali przekwalifikowani nauczyciele tzw. "wychowania technicznego" (czyli - nie urażając nikogo: "młotków") i myląc wszystkich funkcjonuje do teraz...

Co do dzielenia się wiedzą i robienia z własnych marnych umiejętności nie wiadomo jakiej tajemnicy - no cóż... taka Polska mentalność, nie tylko w tym zawodzie widoczna...

MaRa   8 #48 30.09.2009 17:42

A ja zawsze musiałem sam wszystkiego się dowiadywać, bo na żadne sensowne studia nie miałbym szans się dostać - wszędzie wymagają angielski, a w szkole nie nigdy nie miałem tego języka i nikt nie rozumiał, że mi będzie potrzebny, a samemu też nie bardzo mogłem się nauczyć, bo niby kiedy, zadawali głupoty do domu, dla mojego dobra, bym nie miał czasu poczytać tego, co mnie interesuje.

  #49 05.10.2009 13:09

Ja dodam dwa słowa od siebie:

Po pierwsze również wolę pasjonata niz marnie wyuczonego.

A po drugie odniose się do doradców z TP z 0800102102. Jest to bezpłatna infolinia dla klienta masowego dla którego internet to niebieska ikonka "e" albo google. Kiedy doradca odbiera rozmowę to nie dziwcie się że ma podejście jak do osoby kiepsko obeznanej z komp, tego po prostu wymaga jego praca. Problem z zainstalowaniem sterowników jest może błahy i dla mnie i dla Ciebie co to czytasz jest to rzecz bardzo prosta ale nie dla wszystkich. Jako że mam kontakt z osobami które obsługują tą infolinie to powiem że tam właśnie dzwoni wiele "specjalistów informatyków" a jak przyjdzie co do czego to wiedzą jak zainstalować GG i Firefoxa ale np zerowe sieci bezprzewodowe przy Livebox'ie to oni już milczą a wcześniej kozaczyli. I wtedy trzeba takiego prowadzić za rączkę nawet przy instalacji sterowników.

eth0   4 #50 07.10.2009 21:47

@SebaOnePL

Z infolinią TP zawsze miałem wesołe przygody, ale czasem trafiali się tam kompetentni doradcy (pod warunkiem, że telefon odebrał mężczyzna, a nie kobieta), co do samego livebox, takiego chłamu jeszcze świat na oczy nie widział. Jest to najgorszy router jaki tylko miałem okazje konfigurować, a robię to często. Jest tak żałosny, że nawet nie chce mi się tego rozpisywać. Modem potrafił się zepsuć zaraz po podłączeniu do złącza usb, livebox restartuje się u klienta ot tak sobie, często łapie zwiechy, konfiguracja nieintuicyjna, każdy rozsądny kupuje jaki kolwiek inny router, tylko nie livebox, bo to oznacza jedno: kłopoty prędzej czy później, a na samym początku walke ze sterownikami;) A co do modemu na usb to polecam jego konfigurację z wykorzystaniem standardowych narzędzi windows (zamiast numeru wpisuje sie gwiazdkę, login i hasło zgodnie z tym co nam przyznało TP), bo aplikacja i sterownik jak to mówią "ssie". Tyle z mojej strony odnośnie całego TP.

PitBoss   9 #51 14.10.2009 17:09

§ o_0 § ******* od rzeczy "Twoje rozumowanie jest bardzo ogólnikowe nasluchales sie jakis twierdzen i teraz je powtarzasz. Równie dobrze móglbys stwierdzic ze blondyni i rudzi nie nadaja sie np: na fryzjerów..." zgodzę się tylko ze słowem "ogólnikowo" a z resztą miarkuj się. Sam odpowiedziałeś na to co pisałem, miała pasje, a co tu się "nasłuchiwać" co roku w życiu trafiałem na informatyczki, i wybacz żal patrzeć, gdyby ktoś z was z pasją też podchodził to by tak was nie zagięła.
Z projektor? "wypadku" lol!, tylko zmienić rozdzielczość, to nie był nowy projektor i nie było nowe oprogramowanie i nie bawili się tym pierwszy raz, wiec już dawno powinni znać w małym palcu gdzie jest rozdzielczość :/ ja się nie bawiłem i z intuicji się kierowałem. A że kobieta was zagięła to się wstydźcie! A kto ma uważać ten niech uważa.

kikos1990   1 #52 01.01.2010 22:23

DLATEGO JAK KTOS MA ZAMIAR NAPRAWIADZ KOMPUTER TO LEPIEJ DAC OSOBIE, KTORA COS WIE NA TEN TEMAT I NIECH ON ZANIESIE DO SERWISU. PRZY ODBIORZE TEZ TRZEBA POGADAC ZEBY ZA DUZO ZA NAPRAWE NIE CHCIELI :). No a jesli ktos ma kilka czesci i dbrych znajomych to bierze srubokret i pozycza czesc ktora go interesuje i sprawdza :D. sa rozne sposoby :D

  #53 03.01.2010 11:58

Takich "specjalistów" jest sporo w każdej dziedzinie naukowej, nie tylko w zakresie informatyki. Studiuję germanistykę w nauczycielskim kolegium językowym. Tutaj dla większości również liczy się zaliczenie danego przedmiotu, a w konsekwencji całego semestru. A wszystko zgodnie z zasadą "cel uświęca środki". Dlatego nagminnie ściąga się na kolokwiach czy egzaminach. Dziewczyny - bo tych jest na studiach nauczycielskich najwięcej - dostają niejednokrotnie lepsze oceny ode mnie, bo umiejętnie ściągały. Ale co z tego, że zaliczą na 5, skoro wiedzę w głowie mają na 2.

Wykładowcy przymykają oko. A przecież ci ludzie mają zostać nauczycielami języka obcego. Z czym do ludzi? W tym fachu jest coraz mniej prawdziwych pasjonatów. Ale tutaj na szczęście nie tak łatwo oszukać ucznia, dlatego wydaje mi się, że życie zweryfikuje tę niegodną przyszłego nauczyciela postawę.