Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Cyfrowa szkoła

Zamiast plecaka pełnego książek i zeszytów, torba z laptopem (netbookiem, tabletem etc.). Jeszcze nie tak dawno wizja zupełnie nierealna, obecnie wraz z rozporządzeniem Rady Ministrów z 3 kwietnia 2012 r., nabiera realnych kształtów rusza bowiem program "Cyfrowa szkoła".

W ramach programu pilotażowego około 380 szkół podstawowych, dostanie nowoczesny sprzęt- laptop dla nauczyciela, bądź ucznia. Samego sprzętu będzie można używać podczas zajęć, w czasie wolnym, a nawet wypożyczać je do domu- koszt około 60 mln.

Coś co w Polsce dopiero się planuje, na świecie funkcjonuje od lat, i nie wszędzie przynosi takie same efekty.

Kilka lat temu dzieciom (od 4 do 12 klasy) w Mooresville w stanie Karolina Południowa rozdano ponad 4 tysiące wcale nie tanich laptopów MacBook. Drogi eksperyment udało się zrealizować dzięki cięciom (zwolniono cześć nauczycieli, zwiększono liczbę uczniów w klasach z 18 do 30 etc.), i promocji ze strony Apple (cena laptopa w leasingu 215 $)- łączna kwota inwestycji 1 mln za MacBooki, + 100 tys za oprogramowanie.

Efekty: trzy lata temu 73% uczniów z Mooresville uzyskiwało na testach wynik dobry z przedmiotów ścisłych. Obecnie ta liczba wzrosła do 88%. Ze 115 dystryktów szkolnych w Karolinie Południowej Mooresville jest na trzecim miejscu w wynikach testów, przy jednoczesnym 100 miejscu w wydatkach na edukację.

Jest jednak sporo przykładów szkół, gdzie wprowadzenie technologii informacyjno-komunikacyjnej (TIK) nie dało żadnego skutku, lub skutek ten był nawet odwrotny.

One Laptop per Child (OLPC) to program uruchomiony w 2007 roku, który polega na wysyłce niedrogich i trwałych komputerów dla uczniów w krajach rozwijających. Przez 5 lat ponad milion sztuk zostało wysłanych do 30 krajów na całym świecie.

Badania przeprowadzone w 319 szkołach podstawowych w Peru (najwięcej laptopów OLPC właśnie tam trafiło), wykazały, że nie ma dowodów, aby laptopy miały przełożenie na polepszenie wyników testów. Rezultaty badań pokazują, że laptopy nie sprawiły, że uczniowie więcej czasu spędzają na nauce lub czytaniu. Oczywiście są pewne pozytywy: więcej osób ma dostęp do komputerów (co wbrew pozorom ma znaczenie), dzieci biorące udział w programie wykazują zwiększone zdolności poznawcze.

Świat się zmienia, zmiany są potrzebne, jednak jak pokazuje przykład z Peru, sam laptop niczego nie załatwi, najważniejszy wciąż pozostaje nauczyciel (w wielu przypadkach dzieci w Peru uczyły się o wiele szybciej niż nauczyciele), którego na razie nie może zastąpić żaden sprzęt. 

inne

Komentarze

0 nowych
Frankfurterium   10 #1 10.05.2012 17:02

Totalna abstrakcja. Mniejszych i większych projektów komputeryzacji szkół było już kilka/kilkanaście, a realnych efektów prawie nie widać. Trochę z winy zawracania w połowie drogi i niedoborów finansowych, a trochę z winy samych szkół.

Jakiś czas temu podczas praktyki miałem sporo do czynienia z jednym gimnazjum. Nauczyciele modlili się, żeby cyfryzacji było jak najmniej, bo nikt z grona pedagogicznego nie potrafił obsłużyć nawet głupiego dziennika elektronicznego. Ufundowana przez Unię tablica elektroniczna stała w kantorku, bo strach ją było dać uczniom do rąk. Gdyby jeszcze uczniowie pracowali na laptopach, nikt by tego wszystkiego nie ogarnął. Niedawno każdy nauczyciel dostał tablet - wszystkie leżą pozamykane w biurkach...

gowain   19 #2 10.05.2012 17:46

Otóż to pierwsze trzeba zreformować "ciało pedagogiczne", a dopiero potem brać się za cyfryzację, na którą bądź co bądź Polski jak na razie i tak nie stać. Kupowanie tabletów/laptopów dla uczniów jak i dla posłów uważam za pomysł poroniony. To tak jakbyśmy nie mieli na co w Polsce wydawać pieniędzy. Z tego co czytałem jakiś czas temu artykuł, na którymś z "opiniotwórczych" portali, to zachodnie szkoły powoli wycofują się z tego pomysłu, bo nie przynosi on takich efektów jak się oczekiwało.

kamil_w   10 #3 10.05.2012 19:19

Przypomniał mi się tekst, który napisałem na naszym blogu przeszło rok temu:
http://www.dobreprogramy.pl/kamil_w/Cyfrowe-dzieci-przyszlosci-czyli-idealny-swi...

Trochę czasu minęło, a moja opinia nie uległa zmianie. Zrozumiałbym rozdanie dzieciakom czytników e-booków z e-inkiem. Zamiast ciężkich plecaków nosiłyby ze 3 zeszyty i jeden czytnik. Ale komputery? Po co to?
Tak samo nie rozumiem tego przyznawania posłom tabletów. Przecież 80% z nich pewnie nawet nie wie jak tego używać.

Mantarak   3 #4 10.05.2012 19:52

Totalnie zmarnowane pieniądze. Dodatkowo szkoły a właściwie gminy muszą wyłożyć 25% sumy z własnej kieszeni. Cała ta cyfryzacja odbywa się na zasadzie kupmy sprzęt, nagłośnijmy to w mediach a potem jakoś będzie. Nauczyciele (szczególnie humaniści) są totalnie nie przygotowani do zupełnie innego sposobu prowadzenia zajęć. Duża ich część po prostu nie ogarnia na tyle obsługi komputera, żeby go wykorzystywać jako pomoc. Dodatkowo pomysłowi uczniowie potrafią zamienić wtyk od myszki i klawiatury albo wtyczkę słuchawek i mikrofonu i klops. Nauczyciel nie umie tego zdiagnozować.
O ile jestem przeciwny budowaniu pacowni komputerowych dla klas 1-3 to tablice multimedialne mogą rzeczywiście uatrakcyjnić lekcje (biologia,przyroda, geografia) i nie są bardzo kłopotliwe w obsłudze.
Mam tylko nadzieję, że po kilku kolejnych reformach nasze szkolnictwo nie znajdzie się na końcu światowego rankingu. A przecież poziom naucznia nie zależy od ilości komputerów a od jakości kadry nauczycielskiej. A jaki jest to poziom (są chlubne wyjątki) może świadczyc fakt, że w szkole, gdzie pracuję, nauczycielka od polskiego jest dyslektyczką i równo wali błędy ortograficzne.

  #5 10.05.2012 21:57

Zamiast wrócić do systemu 8 klasowej podstawówki i - po tym - szkoła średnia, to odpi... żeby tylko odpi....

januszek   19 #6 11.05.2012 08:54

Jednym z problemów polskiej edukacji jest to, że nauczyciel podkreśla na czerwono znalezione błędy a nie np na zielono to co jest ciekawe/nowego/błyskotliwe etc w pracy ucznia. Ten problem leży w umysłach a nie technologii...

camper   7 #7 11.05.2012 12:51

A propo programu One Laptop per Child:
http://niezalezna.pl/24972-splonelo-60-tysiecy-laptopow

Igloczek   7 #8 11.05.2012 13:32

Nauczanie informatyki (czy tam technologii informacyjnej) stoi na bardzo niskim poziomie, a wymaga się od nauczycieli "normalnych" przedmiotów żeby nagle zaczęli prowadzić interaktywne lekcje, wykorzystując laptopy, tablice interaktywne itp. Przecież to się nie może udać.

Nie ma kasy żeby kupić normalny stół, krzesło do komputera w pracowni komputerowej, nie mówiąc już o oświetleniu i nawet samym komputerze/sieci, a wydaje się kasę na to żeby zamontować projektowy w klasach które maja dobrze wyglądać, albo jest on tam używany raz na kilka miesięcy. Gdzie tu sens?

U mnie w szkole pracownie komputerowe, były jedynymi miejscami w których projektory nie były zamontowane w odpowiednim miejscu, a korzystaliśmy z nich co lekcje...

Bucic   9 #9 11.05.2012 15:13

http://arstechnica.com/business/2012/02/step-one-give-every-kid-a-laptop-step-tw.../
Glebsza analiza problemu. Warto przeszukac arstechnica pod katem hasla OLPC:
http://arstechnica.com/search/?query=olpc

Warto tez przyjac, ze jezeli analizy na Zachodzie wskazuja, ze po prostu rozdawanie laptopow nie dziala, to w Polsce bedzie to pomysl poroniony do kwadratu informatyczny beton w ministerstwie, edukacyjny beton w szkolach, beton polityczny i caly ten beton okraszony wieloletnimi naszymi tradycjami w topieniu miliardow w projekty informatyczne stetrowane lapowkarstwem
http://wyborcza.pl/1,76842,11668980,Wojtunik__Dowody_na_lapowki_przy_komputerach...

killer6   5 #10 11.05.2012 15:34

Chodzę do gimnazjum i patrząc po poziomie informatyki i to co się na niej wyrabia... W 2 klasie gimnazjum 90% zadań domowych polega na wykonaniu prezentacji w PowerPoincie lub napisania tekstu w Wordzie. Z tego co się orientuje na pisanie stron poświęcimy aż 2 lekcje. I tak większość uczniów gra w CS. Na szczęście ja się z tamtej grupy wypisałem i tera mam w miarę normalnego nauczyciela ale nadal poziom nie jest jakiś wymagający. W wielu gimnazjach i podstawówkach jest dużo gorzej dlatego uważam, że jak już mają wprowadzać ten system to tylko w szkołach gdzie poziom edukacji jest wysoki bo w innym wypadku będzie to kasa wywalona w błoto.

Druedain   14 #11 11.05.2012 17:08

@januszek Czytasz Politykę może? :)

Zacznijmy od początku. A więc, na początku był Wielki Wybuch :P .
A tak serio, to zacznijmy od tego, że nikt się nigdy niczego nie nauczy, jeśli nie będzie widział w tym sensu. Najprościej sens ujawnić pokazując, że człowiek uczy się dla siebie, żeby z wiedzy korzystać w przyszłości, a to pozwala choćby na zwiększenie szansy na wysokie zarobki. Tego w szkole czasem jak na lekarstwo, więc można sobie nawet zafundować stacje robocze podpinane do 42" „plazmy”, do tego Kinecta, ale jeśli ktoś nie czuje, że powodem nauki jest coś więcej niż tylko odhaczenie rubryki w dzienniku, to się i tak niczego nie nauczy.

Nowoczesny sprzęt komputerowy nie wyklucza nigdzie możliwości wykorzystywania analogowych technik nauczania, za to te analogowe nie potrafią zaoferować tyle co te pierwsze, więc zasadniczo jestem zwolennikiem kupowania do szkół laptopów, tabletów, itp., tyle że w tym momencie nie ma to najmniejszego sensu, bo najpierw powinna nastąpić rewolucja w systemie edukacji i szkolnictwa wyższego (z naciskiem na szkolnictwo wyższe, gdzie kształci się nauczycieli).

  #12 11.05.2012 17:59

"Jednym z problemów polskiej edukacji jest to, że nauczyciel podkreśla na czerwono znalezione błędy a nie np na zielono to co jest ciekawe/nowego/błyskotliwe etc w pracy ucznia."

Mówisz o przedmiotach humanistycznych - gdzie nauczyciele najczęściej nie akceptują innego poglądu, niż tego jacy oni wyrażają, stąd najczęściej wkuwanie na pamięć, tego co nauczyciel sobie zażyczy. To nie jest problem tylko typowo nauczycielski, tylko problem "na szerszą skalę".
Generalnie chodzi mi tylko o to, że przykładowo nauczyciel - zamiast przykładowo kazać wyuczyć się odpowiedniego schematu analizowania tekstu, to każe uczyć się konkretnej analizy tekstu (maturalnego). No i przykładowo - nauczycielka biologii - każe się uczyć pamięciowo wszystkiego tego, co ona sama nam podaje, i potem z pretensjami: "Ale wy się nie uczycie w ogóle!".
Dodatkowo dołożyć obłudne zachowanie niektórych nauczycieli i ogólne zachowanie niektórych uczniów, to w sumie jeden wielki burdel wychodzi.

@Druedain | 11.05.2012 17:08
Mogę podać przykład?: Na co mi znać w szkole technicznej szczegółową budowę komórki organizmu, jeśli będąc na danym kierunku nie wykorzystam tej wiedzy - oczywiście zakładając, że nie wiążę swojej przyszłości z chemią i biologią?

MaRa   8 #13 11.05.2012 19:21

Problemem nie jest sama technika, ale niewykorzystanie jej możliwości. Można książki wydać w postaci elektronicznej, tylko po co, skoro papierowa będzie wygodniejsza? Może dziennik być w formie elektronicznej, ale pełni te same funkcje co papierowy. Technika daje nowe możliwości, i to je należy wykorzystać, a nie robić stare po nowemu.
Przykładowo, dotychczas nauczyciel powtarzał po raz setny to samo kolejnej klasie - gdzie tu jest sens, skoro można go raz nagrać kamerą i puszczać w nieskończoność, można to samo puszczać wszystkim klasom w państwie? Można pójść dalej, bo ustne przekazywanie wiadomości jest mało wydajne, można połączyć słowa, dźwięki, obrazy (fotografie, rysunki, symulacje), można stworzyć filmy edukacyjne i coś w rodzaju interaktywnych prezentacji. Praca nauczyciela nie będzie wtedy polegać na nauczaniu jako takim (przekazywaniu wiedzy), ale na praktycznych zajęciach wykorzystujących zdobytą wiedzę. Jest jakiś program nauczania, więc te materiały mogą być standardowe dla całego kraju, nie musi ich przygotowywać każdy nauczyciel z osobna.

MaRa   8 #14 11.05.2012 19:24

A tu przykłady wykorzystania iPada w edukacji: http://www.apple.com/pl/education/ipad/

Druedain   14 #15 11.05.2012 20:36

@PavloAkaLogan Kończę za tydzień 23 lata i mogę powiedzieć, że dopiero jakieś pół roku temu stałem się w pełni samoświadomy i wiem co chcę w życiu robić. Nie wierzę, że przeciętny licealista wie co chce w życiu robić, a materiał przerabiany w szkole nie jest szczególnie czasochłonny, by tak na to narzekać, za to pozwala na zorientowanie się co się komuś podoba, a co nie, by być może zmienić cele życiowe, w kwestii zawodów jaki by się chciało wykonywać (też dlatego, uważam, że po reformie kształcenia licea będą przede wszystkim produkować frustratów, którzy pod wpływem emocji źle wybrali i uczyli się czegoś innego niżby chcieli i przede wszystkim to co ich zaczęło interesować, mają w bardzo okrojonej formie). Ponad to, dowolny przedmiot dobrze prowadzony, nie zależnie od tego jaki temat omawia, pozwala na wszechstronny rozwój człowieka. Struktura komórki może Ci się nie przydać, ale jej poznanie, pozwala Ci się zastanowić, czy mechanizmy rządzące fizjologią komórki wydają Ci się na tyle ciekawe, by zastanowić się, czy może warto byłoby choćby na wszelki wypadek się do biologii przyłożyć, choćby po to by móc w przyszłości zająć się połączeniem biologii informatyki. A jeśli nie, to pozwala to na rozwijanie umiejętności uczenia się w ogóle i logicznego myślenia w ogóle, co się wszędzie przydaje.

  #16 11.05.2012 20:45

"Można książki wydać w postaci elektronicznej, tylko po co, skoro papierowa będzie wygodniejsza?"

Problem polega na tym, że niedługo dojdzie do tego, że każdy będzie patrzył w monitor, czy to w nauce, albo rozrywce.

"Może dziennik być w formie elektronicznej, ale pełni te same funkcje co papierowy. Technika daje nowe możliwości, i to je należy wykorzystać, a nie robić stare po nowemu. "

Na pewno nie na te czasy, szkoły które włożyły finanse na wprowadzenie elektronicznych dzienników można powiedzieć, że wtopiły pieniądze w błoto a to dlatego, ponieważ rodzice uczniów rzadko korzystają z takim dobrodziejstw, to być może kiedyś się przyjmie ale na chwilę obecną to słabo wygląda

"ale na praktycznych zajęciach wykorzystujących zdobytą wiedzę."

Powiedz to w ministerstwie, bo na tą chwilę polega to na coraz większym rozszerzaniu standardów nauczania wykładanych w teorii.

". Jest jakiś program nauczania, więc te materiały mogą być standardowe dla całego kraju, nie musi ich przygotowywać każdy nauczyciel z osobna."

Tutaj trzeba poruszyć kwestię zainteresowania danym materiałem. Przykładowo na własnych doświadczeniach wiem, że lekcja pisana jest mało interesująca a znacznie bardziej opowiadana. Bo to, co wymieniasz prawdopodobnie skończyłoby się na pisaniu i wpatrywaniu się w ścianę.

  #17 11.05.2012 21:15

@Druedain | 11.05.2012 20:36
Właśnie, przeciętny licealista po tym, jak posiedzi na kilku lekcjach przykładowo biologii (przykład) będzie wiedział, że przykładowo akurat tego nie będzie wiązał ze swoją przyszłością - co nie znaczy, że będzie wiedział, co zechce robić, nie? No i przykładowo mnie osobiście biologia już zdążyła nieźle zniechęcić, by się nią w ogóle zająć, za to dział chemii 'odpowiedzialny' za obliczenia dał mi swoistą, niezłą frajdę. A jeszcze mówiąc o biologii - po kilku lekcjach zaczęło mnie 'mdlić', miałem istne odruchy wymiotne (i nadal mam), ale za to zastosowanie chemii w budownictwie wydaje się być trochę bardziej ciekawsze. I tak powiem, głównie dlatego, co wcześniej napisałem, że np osoby kształcące się za czasów 8 letniej podstawówki miały według mnie 'lepiej' - niektóre przedmioty były po prostu w szkołach technicznych i zawodowych usuwane.

xomo_pl   21 #18 12.05.2012 00:37

mała poprawka: macBooki to są drogie ale w europie. W USA kosztują praktycznie tyle co odpowiedniki z Windows.

Cyfrowa szkoła:
Pomysł ok ale najpierw trzeba zrobić reformę idiotycznego programu nauczania, przeszkolić nauczycieli a potem dać tablet czy coś podobnego.

Druedain   14 #19 12.05.2012 14:03

Przykładowo Twój przykładowy przykład jakoś do nie trafia… A tak na poważnie, ja rok temu szedłem przez park i słyszałem jak kobieta swojemu dziecku opowiadała, że są różne pierwiastki i np. woda jest takim pierwiastkiem. Innym razem można przeczytać, że co czwarty Polak uważa, że świat powstał 10 tysięcy lat temu, a pierwsi ludzie walczyli z dinozaurami. Z drugiej strony niejednokrotnie trafiam na czyjeś wpisy blogowe (na szczęście, tutaj na DP jest to stosunkowo rzadkie zjawisko), gdzie ludzie posługują się łamanym angielsko-polskim próbując pisać o sprawach techniczny, gdzie połowa zdań jest wyłącznie po polsku, ale kipią one od błędów wszelkiej kategorii, zaś reszta to zdania w większości składające się z angielskich słów odmienianych polską gramatyką. O tym jaka jest znajomość technologii informatycznych przeciętnego Polaka można by pisać i pisać.

Moim zdaniem jeżeli cokolwiek można powiedzieć o szkole, to to, że nie uczy wystarczająco dobrze / nie uczy w ogóle, a nie że uczy zbyt wielu nieprzydatnych rzeczy.

  #20 12.05.2012 14:24

A gdzie dodatkowe lekcje na temat poszanowania sprzętu? ;)

yuwo   7 #21 12.05.2012 20:20

Problemem są nauczyciele. Może to niezbyt poprawne politycznie, ale zaryzykuję stwierdzenie, że sabotują nowoczesne rozwiązania, bo boją się o swoje miejsca pracy. Do tego trzeba dodać, że pod względem technicznym prezentują mierny poziom.

Niestety, tego typu reformy wiążą się albo ze zwolnieniami albo z wymianą personelu na taki, który jest w stanie opanować nowoczesne rozwiązania. Obecni 40-50 latkowie nie są do tego zdolni. Dla nich komputer to ciągle abstrakcja.

Prawdziwa cyfryzacja będzie możliwa za 20-30 lat, gdy z rynku pracy odejdą ludzie "analogowi".

Podobnie w urzędach, głównymi przeciwnikami rozwoju cywilizacyjnego są sami urzędnicy, którzy dosłownie stają na głowie, aby sabotować wdrażane rozwiązania lub wdrażają je tak, by nie działały właściwie.

Problemem zawsze są ludzie.

Inventer89   6 #22 14.05.2012 11:40

yuwo, rozumiem, że ty z chęcią byś oddał swoje miejsce pracy robotowi?