Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Esport — pułapka przywiązania się do definicji

Przeczytałem ostatni wpis Quest-88, i nie mogę się z nim zgodzić. Sport według podanej przez niego definicji:

ćwiczenia i gry mające na celu rozwijanie sprawności fizycznej i dążenie we współzawodnictwie do uzyskania jak najlepszych wyników

Są sporty zarówno nie wymagające sprawności fizycznej, jak i takie w których z nikim nie współzawodniczymy. Czy kierowcy rajdowi są sportowcami? Biorą udział i wygrywają plebiscyty na najlepszych sportowców, a przecież nie są nadzwyczajnej sprawności fizycznej, nie pokonują żadnych ograniczeń własnego ciała, a jeśli uznać, że umiejętność kierowania samochodem czyni kogoś sportowcem, to w takim razie każdy kierowca ciężarówki jest sportowcem. Podobnie jest z wieloma innymi dyscyplinami. Spadochroniarstwem gdzie wykorzystuje się bardziej siłę grawitacji niż własnych mięśni, łucznictwem gdzie ważna jest przede wszystkim pewna ręka, jeździectwem gdzie od człowieka ważniejszy jest koń. W wielu dyscyplinach aspekt sprawności fizycznej stoi na dalszym planie, w wielu przypadkach jest wręcz mało istotny. Z kolei w innych aspekt współzawodnictwa jest niewielki, lub wręcz żaden. Tak jest na przykład we wspinaczce, czy joggingu.

I dlatego też granie w gry tak jak i w szachy nie jest sportem, chociaż spełniają one aż połowę z podanych wymagań. Sytuacja ta jest dokładnie taka sama jak te z jakimi stykaliśmy się w szkole na testach. Masz dwa pytania: jedno za 8 punktów, a drugie za 2 punkty, ale tylko poprawna odpowiedź na jedno z nich pozwala zaliczyć egzamin. ;-) W tej sytuacji warunek pracy nad rozwojem muskulatury ciała jest niezbędnym do tego, aby uznać kogoś za sportowca w oczach społeczeństwa.

W starożytnej Grecji atleta dosłownie oznaczał osobę biorącą udział w zawodach sportowych. Kluczowy był więc aspekt współzawodnictwa, a nie sam fakt uprawiania sportu. W takim wypadku, jeśli ktoś biega, ale się nie ściga, to sportowcem nie jest, po prostu prowadzi zdrowy tryb życia. Starożytni Grecy i Rzymianie nie mieli jednak takich problemów jak my dzisiaj. Jeśli chodzi o wyścigi rydwanów, to winiec zwycięzcy przypadał nawet nie jeźdźcowi, a właścicielowi zaprzęgu/koni, i jakoś nikt na ten temat nie debatował na forum.

Dlaczego więc teraz tylu ludzi oburza się kiedy mowa o esporcie, a jakiekolwiek porównanie go do tradycyjnego sportu przyprawia wielu o ból głowy? Z tego samego powodu dla którego wiele osób nie uznaje cheerleadingu za dyscyplinę sportową, a przecież spełnia obie przesłanki sprawności fizycznej i współzawodnictwa. O co chodzi? Nie tym razem nie chodzi o pieniądze, a o dumę. Nazwanie gracza spędzającego 8h przed komputerem sportowcem takim samym jak kogoś spędzającego 8h na siłowni, to wręcz zakrawa na obrazę. Esport i sport to zupełnie inne zjawiska, mają inne definicje, i tylko w części esport jest "sportem", ale wielu tego nie dostrzega, ta litera E to za mało aby uspokoić nastroje sceptyków, erywalizacja w porządku, ale w żadnym wypadku nie esport, gracze w porządku, ale nie żadni esportowcy! Bo bycie sportowcem to powód do dumy. Wbrew pozorom nie każdy może sobie na to pozwolić, odzież, obuwie, sprzęt, czas, a nie rzadko i zdrowie to cena jaką płacimy. Kiedy mówię, że 3x w tygodniu gram w piłkę, i raz w tygodniu chodzę na basen, to ludzie pytają “Wow, jak znajdujesz na to wszystko czas?”, kiedy ktoś mówi że 4h dziennie gra w LoLa ludzie patrzą na niego z politowaniem, i tak ma zostać. Każda nowa grupka chcąca dołączyć do naszego grona spotka się z zaciekłym oporem. Myślę, że nawet szachistom (których pozycja jako sportowców już jakoś okrzepła) mimo, że przeszli podobną drogę, nie w smak aby graczy uznano za jakichkolwiek sportowców, bo to zawsze większa konkurencja o widza, fana, sponsora.

Konkluzja

Ludzie są różni, mają różne predyspozycje, z różnych względów uprawiają różne sporty, nie ma sensu ich z jakiegokolwiek powodu dyskryminować. Katalog sportów (jeśli w ogóle coś takiego istnieje) nie był, nie jest i nigdy nie będzie zamknięty, ludzie mają własny gust, i sami decydują co nazwać sportem. Jeśli chcą, to proszę bardzo picie piwa niech będzie sportem, mi to nie przeszkadza, czy jest o co kruszyć kopie? Ludzie i poglądy ewoluują. Dziś jest to dla nas nie do pomyślenia, ale kto wie, może za 10 lat LoL pojawi się na samej olimpiadzie?

Wbrew pozorom takie zagranie:

dla wielu może być równie genialne jak to:

I nie powinno to nikogo oburzać. Ludzie nie potrzebują żadnych encyklopedycznych definicji (które często i tak nie są przystosowane do szybko zmieniających się warunków w jakich dziś żyjemy), czy prof. Miodek wie lepiej co jest sportem od Justyny Kowalczyk? ;-)

Konkluzja 2

Zapytałem jakie zdanie na ten temat ma Marcin "Gnimsh" Filipowicz, jeden z najlepszych polskich graczy Hearthstone'a, członek Cloud9, zeszłoroczny mistrz HSa na IEM Katowice.

Hejka, jeśli bierzemy pod uwagę silną definicje sportu, to sportem jest tylko dyscyplina wymagająca fizycznego zmęczenia, wtedy esport potrzebuje innej definicji. Jednak jeśli wychodzimy z założenia, że szachy są uznane jako sport to zmienia to postać rzeczy. Esport jest jak darty, szachy, bilard, snooker. Nie wymaga bardzo dużej ilości fizycznego zaangażowania, jednak wymaga skupienia, umiejętności i wytrzymałości. Fakt ze na przykład 2 dni z rzędu non stop musisz brać odział w turnieju dostosowując się do przeciwników i będąc w top formie to nie jest coś co ktoś z ulicy jest w stanie osiągnąć. Esportowcy wszystkich dziedzin poświęcają bardzo długie godziny na treningi, ale po kolei.

Po pierwsze w esporcie masz organizacje esportowe od organizacji turniejów. Masz profesjonalne drużyny, które zarabiają na kontraktach sponsorskich i płacą pensje graczom. Masz agencje i agentów którzy reprezentują graczy przed sponsorami i organizacjami. Masz coachów, trenerów i domy treningowe i no ostatecznie samych graczy. Życie profesjonalisty jest bardzo ciężkie i niewielu może dojść do etapu gdzie zarabia dobą kasę. Tylko najlepsi na świecie mają solidne pensje, dobre kontrakty i są celebrytami. Celebryci mają bardzo duży potencjał marketingowy, ze względu na dużą oglądalność stąd też zainteresowanie reklamodawców i szybki rozwój esportu jako biznesu.

Myślę, że dla graczy nie ma dużego znaczenia, czy esport zostanie uznany za sport. Gracz skupia się na tym by być dobry w swojej dziedzinie i by się utrzymać i wybić. Jest przeraźliwa konkurencja i gracz musi poświecić większość swojego czasu na to by być w czołówce. Miło by było gdyby masowe media doceniły temat i społeczeństwo się tym zainteresowało, że jak mamy Polaków którzy odnoszą sukcesy międzynarodowe to się możemy z tym obnosić w esporcie tak jak w innych dziedzinach, ale nie sądzę by dużo osób się nad tym zastanawiało lub prowadziło otwarte kampanie zwiększenia świadomości społeczeństwa.

Dla mnie osobiście esport to sport. Ilość pracy jaka trzeba włożyć by być na szczycie, plus różnica umiejętności na konkretnych szczeblach i przyjemność z rywalizacji plus nagradzanie jej jest niesamowite. Fakt, że tyle osób interesuje się tymi dziedzinami i ogląda turnieje też tylko to potwierdza. Jeśli są osoby które mogą to robić profesjonalnie i zarabiać na tym, a także osoby które chcą to oglądać jako rozrywkę i kibicować, a wszystko w duchu realizacji to jest to zdecydowanie sport. Plus tak jak w fizycznym sporcie są bariery wieku i w pewnym wieku wydajność organizmu spada i nie można już walczyć. Wtedy zawodnicy szukają innych pozycji w branży takich jako coaching, komentowanie, czy zakładają własne drużyny. Fakt że esport tak jak i sport jest w dużej części zależny od bycia częścią przemysłu rozrywkowego ma też duże znaczenie.

 

inne

Komentarze

0 nowych
Axles   17 #1 31.03.2015 16:19

Wyedytowałbyś to w jego cytacie "drożyny" bo trochę kuje :)
Zdecydowanie bardziej jestem za Twoją interpretacją tej dziedziny sportu jaką jest esport niż @Quest-88

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  19 #2 31.03.2015 16:26

+1

xomo_pl   21 #3 31.03.2015 16:38

+1

floyd   15 #4 31.03.2015 16:38

"Dla mnie osobiście esport to sport."
Przy takim podejściu jak Twoje, to prowadzenie jakiegokolwiek biznesu też można uznać za sport i też spełnia warunek:
"Ilość pracy jaka trzeba włożyć by być na szczycie, plus różnica umiejętności na konkretnych szczeblach i przyjemność z rywalizacji plus nagradzanie jest niesamowite."
Można też usłyszeć o seksie traktowanym po sportowemu, a nawet o biciu rekordów w tym sporcie, tylko nie pamiętam jak się ten sport fachowo nazywa. Może ktoś przypomni? :)

Autor edytował komentarz.
Vidivarius   14 #5 31.03.2015 16:44

@floyd: Hehe Właśnie chciałem coś wspomnieć o "sexsporcie" ale mnie uprzedziłeś.

A może to nie chodzi o esport tylko o eeeee(tam)sport?

gowain   19 #6 31.03.2015 16:48

+1 jak wszyscy to wszyscy :P Tyle, że w tekście Questa nie chodziło o dyskusję czy cokolwiek z nią wspólnego - liczyła się burza komentarzy :)

csMKJP   2 #7 31.03.2015 18:03

Miedzy e-graczem a graczem jest taka różnica jak pomiędzy kolarstwem wyczynowym a dojeżdżaniem do pracy na rowerze.

Autor edytował komentarz.
mikolaj_s   14 #9 31.03.2015 20:18

Kłótnia o definicję? Jeśli nie ta encyklopedyczna to jaka?
Nazwałbym takie szachy pseudo sportem. Sport musi być związany z wysiłkiem fizycznym i rozwojem sprawności fizycznej. Wszak sport to zdrowie, czego nie można powiedzieć o grach komputerowych.
Z drugiej stronie skoro szachom udało się uzyskać statut sportu to i grom komputerowym się uda. Ale to przykre bo młody człowiek będzie siedział przed kompem godzinami przekonany, że robi dobrze bo uprawia sport. Może kiedyś jak rozwiną się kontrolery w których steruje się całym ciałem i jest się zmuszonym do wysiłku fizycznego, gry komputerowe staną się prawdziwym sportem.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #10 31.03.2015 20:43

No i tutaj wpis na ręce i nogi.... Bez urazy dla questa, który piesze genialne wpisy, ale ostatnio jaki popełnił jest jakimś nieporozumieniem. Także podzielam zdanie, poza tym w pierwszym komentarzu pod wpisem questa również napisałem coś podobnego.

luqass   13 #11 31.03.2015 21:47

@mikolaj_s: Czy sport jest taki zdrowy? Praktycznie co roku skręcam staw skokowy, a rok temu miałem wyjątkowego pecha- dodatkowo pęknieta przegroda nosową, i skecony staw palca wskazującego prawej ręki. A nie jest ze mną najgorzej, kolega zaliczył złamanie piszczeli, i kości przedramienia (jedne z najtwardszych), dwóch innych jest po artroskopii kolana, kolejny miał rekonstrukcje stawu kolanowego, była też złamana w dwóch miejscach rzuchwa, i to nie żadne sporty walki, tylko piłka nożna szóstek- no cóż takie jest ryzyko. To są skrajne przykłady, sporej części osób nie przytrafia się nic poważnego, tak samo jest z esportowcami, są osoby którym to może szkodzić,, ale nie wszystkim, czy to powód aby wszystkich traktować na jedno kopyto? Większośc wygląda przeciętnie, wbrew stereotypom nie ma tu anemików, garbusów z wystającymi zębami, na ulicy nawet byś nie zwrócił na nich uwagi. Wiem, że dla wielu może być to trudne do zaakceptowania, ale taka jest prawda.

Autor edytował komentarz.
pocolog   12 #12 31.03.2015 21:55

@DjLeo: Jako moderator bloga powinieneś powstrzymać się przed taką "rzeczową" krytyką. Wpis questa był bardzo dobry bez względu na to czy podzielasz jego zdanie czy nie.

  #13 31.03.2015 21:59

+1 :)

gowain   19 #14 31.03.2015 22:34

@mikolaj_s: "Wszak sport to zdrowie, czego nie można powiedzieć o grach komputerowych." - polecam sprawdzić co się dzieje ze sportowcami niektórych dyscyplin po skończeniu kariery i przekroczeniu np. 40-tki... organizm często jest tak wyniszczony, że ze zdrowiem to ma mało wspólnego. Dlatego dobrze pisze @luqass - sam gram w siatkówkę, teraz już amatorsko - wybite palce, skręcone kostki - norma.

mikolaj_s   14 #15 31.03.2015 22:38

@luqass: Zły sport wybrałeś. Piłka nożna jest bardziej kontuzjo-genna niż sporty walki. Poza tym im bliżej wyczynu tym mniej zdrowia.

Siedzenie godzinami przy komputerze jest bardziej niezdrowe nawet niż Twoje kontuzje. Jeśli masz z tego dochód to znajdziesz czas i pieniądze, aby zająć się również swoim zdrowiem fizycznych i zażyć trochę ruchu. Gorzej, że wielu nastolatków w taki sposób marnuje swoje życie i zdrowie, bo większość nie zostanie zawodowcami. Gra która powinna być zwykłą rozrywką uprawianą w wolnych chwilach staje się środkiem do niszczenia samego siebie.

@DjLeo Bo ma inne zdanie niż Ty? Nie podzielam zdania luqassa, ale nie czy to oznacza, że jego wpis jest słaby? Jakby był słaby to bym go nie komentował ;)

@gowain Sport wyczynowy jest szkodliwy. Zawodowców jest jednak znacznie mniej niż amatorów uprawiających sport faktycznie dla zdrowia. W przypadku amatorów grania na komputerze nie pomaga to zdrowiu. Paradoks polega na tym, że akurat zawodowiec żyjący z gier komputerowych miałby lepsze zdrowie niż sportowiec gdyby umiał o nie zadbać tak jak to robią szachiści. Korzyści z grania i sportu są więc zupełnie odwrotne na różnych etapach.

"sam gram w siatkówkę, teraz już amatorsko - wybite palce, skręcone kostki - norma."

A mimo wszystko grasz dalej? Dlaczego?
Poza tym z wybitymi palcami i skręconymi kostkami da się przeżyć, gorzej jest z chorobami układu krążenia i skrzepami na jakie narażeni są nałogowi gracze.

Autor edytował komentarz.
DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #16 01.04.2015 10:44

A co ma moderacja do wyrażania opinii o wpisie, dla mnie argumenty nie były sensowne, ale napisałem również, że quest pisze jako jeden z nielicznych genialne wpisy. W tym kontekście to nieporozumienie, bo wiem dobrze na co go stać i ten wpis po prostu nie jest podobny do tego wysokiego poziomu jaki prezentował do tej pory. W dodatku milczenie pod własnym wpisem również jest wymowne. Ale widzę, że niektórzy chcą dostrzegać tylko to co im na rękę i wykorzystywać to jako argument. To, że moderuje blogi oznacza, że nie mam już prawa do mówienia co myślę, bez ogródek, bez wazeliny? Po mnie jechano już wiele razy, wręcz wyzywano od najgorszych i jakoś nie płaczę z tego powodu, a to chyba nie to samo?

pocolog   12 #17 01.04.2015 11:47

@DjLeo: Nie napisałeś że argumentacja we wpisie questa do ciebie nie przemawia, tylko że w przeciwieństwie do tego, tamten nie ma rąk nóg i jest nieporozumieniem. Moim zdaniem oba wpisy są bardzo dobrze napisane, bez względu na to czy zgadzam się z wnioskami do których doszli oboje autorzy.
Oczywiście że masz prawo do wyrażenia własnej opinii, ja zwróciłem jedynie uwagę że moderator powinien być bardziej obiektywny, lub przynajmniej nie pozwalać na podejrzenia o stronniczość ;)

luqass   13 #18 01.04.2015 14:30

@mikolaj_s: Ja pracuję przy komputerze, a nie zauważyłem, żeby odbijało się to na moim zdrowiu. Granie samo w sobie nie jest złe, i nie niszczy zdrowia, no chyba, że ktoś nie je, nie pije, nie śpi tylko ciągle gra, no to tak, ale takich osób jest garstka.

"A mimo wszystko grasz dalej? Dlaczego?"
Bo to uzależnia, nie mniej niż gry komputerowe, jak już raz złapiesz bakcyla, to tak łatwo z tym nie skończysz. Wiele razy miałem sytuację, że podkręciłem staw, naderwałem pachwine, wiedziałem, że nie powinienem grać, ale korciło, żeby pójść jednak i choćby stanać na bramce. Podam inny przykład, pare tygodni temu miałem propozycje zmiany pracy, zarobki na podobnym poziomie, ale praca 15km bliżej domu, jedyny minus to to, że była to praca zmianowa, więc co drugi tydzień nie mógłbym grać, wiele osób może pomyśli, że jestem nienormalny, ale jednak odrzuciłem oferte.

WODZU   17 #19 02.04.2015 15:38

"Czy kierowcy rajdowi są sportowcami? [...] nie są nadzwyczajnej sprawności fizycznej, nie pokonują żadnych ograniczeń własnego ciała".
Przez chwilę zastanawiałem się czy wpis nie został opublikowany 1 kwietnia. Ale widzę, że Ty to poważnie piszesz...

Jeśli zaś chodzi o podstawowe pojęcie sportu, to trzeba odwołać się do starożytności, a nie do współczesności, która właśnie takie "dziwactwa" jak szachy czy gry karciane kwalifikuje jako sport. Traktowanie sportu jako biznesu skrzywiło to pojęcie i dzisiaj każdą aktywność można uznać za sport, łącznie z myśleniem na czas. Dlatego wg mnie dywagowanie czy gra w gry komputerowe jest sportem, to dyskusja o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Chyba że jedynym warunkiem uznania czegokolwiek za sport będzie współzawodnictwo. Wtedy będę oczekiwał na organizację recytowania Inwokacji na czas.

@Axles: "Wyedytowałbyś to w jego cytacie "drożyny" bo trochę kuje :)"
To też trochę kłuje ;)

Autor edytował komentarz.
pocolog   12 #20 02.04.2015 22:13

@WODZU: +1