Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Jakie straty ponoszą artyści przez "piractwo", a co zyskują w zamian

Wpis jest luźno związany z Muzyka z internetu, ZAiKS, IRMA i inne zwierzaki... :).

Jak mantra powtarzane są przez niektówych hasła:
- prawo autorskie jest po to aby chronić twórców, i zagwarantować im środki do życia
- przez nielegalne sciąganie filmów/muzyki okradasz autorów
- przez piractwo bedzie ukazywać się coraz mniej dzieł, bo nie będzie środków na ich produkcje

Ale czy aby napewno to wszystko to prawda, kogo tak naprawde chroni prawo autorskie?
Autorskie prawa majątkowe chronią tak naprawde tych którzy ponoszą największe nakłady finansowe (wytwórnie, wydawców, producentów), dopiero na drugim miejscu jest autor... Przeciętny artysta otrzymuje z jednej sprzedanej płyty od 2 do 5 zł nawet kiedy kosztuje ona 50 zł. Co ciekawe zespoły otrzymują tyle samo, mimo że muszą podzielić tę kwotę między członków zespołu. Aby otrzymać status złotej płyty w Polsce należy sprzedać 15.000 sztuk. Co roku w Polsce kilkudziesięciu artystów otrzymuje złotą płytę. Za uzyskanie złotej płyty artysta jest w stanie zarobić przed opodatkowaniem 75 tyś. zł.

Latem 2005 r. "Businessweek" sporządził ranking najlepiej zarabiających w Polsce profesjonalistów w wieku poniżej czterdziestu lat. Pośród prezesów banków, szefów firm i sportowców znalazło się kilku artystów z dochodami osiągającymi setki tysięcy złotych. Najwyżej na tej liście uplasowała się Kayah, która w 2004 r. zarobiła 1,5 mln zł z czego: 800 tys. zł przyniosły jej dochody z koncertów, kolejne 150 tys. zł przyniosły wpływy z reklam, kolejne kilkaset tysięcy złotych tantiemy. Nie ma ani słowa o dochodach ze sprzedaży płyt których "piracenie" doprowadza do ruiny artystów?

Tuż za Kayha znalazł się Stachursky, który na sprzedaży 15 tys. płyt, tantiemach i występach na 90 koncertach zarobił 1,45 mln zł. Za koncert, jako znana w Polsce „gwiazda”, Stachursky liczy sobie średnio koło 15 tyś zł. Czyli na 90 koncertach zarobiłby około 1,35 mln zł w roku 2004. A więc jego pozostałe dochody, na które składają sie tantiemy, reklama i zarobki z płyt, to zaledwie 100 tyś zł. Jeśli założymy że zyski z tych trzech źródeł rozkładają sie po równo to okazuje sie że na swojej złotej płycie zarobił zaledwie 33.000 zł. Czyli lekko ponad 2 zł za jedną sprzedaną płytę (gdyż jest solistą). Dodajmy że jego płyta to wydatek rzędu 35 zł.
Podstawowe źródło utrzymania muzyka stanowią jednak nie zyski ze sprzedaży płyt czy tantiem, lecz koncerty. Stachanowcy potrafią zagrać ich nawet 150-200 w ciągu roku

Gdyby nikt nigdy nie "ukradł" i nie odsłuchał żadnego utworu Stachurskyego, czy byłby równie sławny i rozpoznawany, czy udałoby mu sie zarobić 1,35 mln zł na koncertach?

Jeśli chodzi o przemysł filmowy każdy kto sie interesuje tą branżą musi zdawać sobie sprawe że dochody z filmów są generowane głównie przez kina, reklamy, tylko mała część wpływów pochodzi ze sprzedaży filmów na nośnikach DVD, i w ogółnym rozrachunku nie ma większego znaczenia. 

internet

Komentarze

0 nowych
  #1 02.07.2010 16:07

A gry? Nie da się przecież pójść na koncert :)

Meszuge   15 #2 02.07.2010 16:31

"Gdyby nikt nigdy nie "ukradł" i nie odsłuchał żadnego utworu Stachurskyego, czy byłby równie sławny i rozpoznawany, czy udałoby mu sie zarobić 1,35 mln zł na koncertach?"

A to durni twórcy, organizatorzy koncertów, pisarze, wydawcy, programiści - gdyby ich nie okradano, nie byliby tak bogaci - nie potrafią tego matoły zrozumieć. Niewdzięcznicy! Powinni - w swoim interesie - ułatwiać to okradanie, a nawet zachęcać do niego.

luqass   12 #3 02.07.2010 17:24

Meszuge spodziewałbym się po tobie ciekawszej opinii panie wszystkie prawa zastrzeżone, kto chce dostępu do dóbr kultury niech płaci!
czekam na twój wpis nawołujący do zamknięcia bibliotek bo przez nie spada sprzedaż książek!
W twoich wpisach nawet nie ma czego komentować poza subiektywnymi do granic możliwości wywodami nie ma w nich dosłownie niczego...

Meszuge   15 #4 02.07.2010 17:56

Biblioteki nie kradną książek - biblioteki je kupują. Poza tym biblioteka nie jest za darmo, przynajmniej u mnie - nie. Opłata roczna jest może i symboliczna, ale jest.

Lungass, Ty chcesz w swoim blogu, pod swoim wpisem, dyskutować o moich tekstach? :-)

luqass   12 #5 02.07.2010 17:58

Guest, nie mogę teraz znaleźć źródła ale producenci gier jeszcze pare lat temu zarabiali więcej niż przemysł muzyczny i filmowy razem, tutaj podam tylko kilka "pojedynczych" przypadków (które można mnożyć w nieskończoność):
http://www.mmorpg.org.pl/10-najlepiej-zarabiajacych-gier-mmorpg-w-2009,n787.html

http://www.dobreprogramy.pl/Ile-mozna-zarobic-na-App-Store,Aktualnosc,16372.html

http://www.gamezilla.pl/content/call-of-duty-modern-warfare-2-zarobilo-juz-ponad...

-
Tak naprawde od producenta tylko zależy czy wypuści na rynek na tyle dobry produkt za który ludzie będą chcieli zapłacić, i wierz mi że płacą, choćby opłaty abonamentowe (jak w przypadku WoW).

luqass   12 #6 02.07.2010 18:05

Meszuge, a w którym miejscu posądzam biblioteki o kradzież? U mnie (i myśle że w większości przypadków) dostęp do zbiorów bibliotek jest darmowy (może poza karami za przetrzymanie:P). Nigdy nie przyszło ci kiedyś do głowy że ludzie gdyby nie mogli za darmo wypożyczać książek, to więcej by ich kupowali...? Jestem zaskoczony...
Pod twoim wpisem nie ma bardzo mam o czym pisać, pochwalic cię za niego nie mohę bo się nie zgadzam się z twoimi poglądami, w odpowiedzi na twój wpis, wole wydać swój :)

corrtez   11 #7 02.07.2010 18:05

Dokladnie prawa autorskie sa dla tych spasionych prezesów z wytwóni a nie dla artysty...
I powolywanie sie na dobro artysty jest poprostu klamstwem i laniem wody. A te masowe pozwy to jest poprostu skok na kase i tyle.

  #8 02.07.2010 21:00

1. Nieautoryzowany użytek muzyki często prowadzi do zwiększenia sprzedaży płyt/licencji. Wykazano to na przykładzie paru zespołów, które najpierw umieściły swoje płyty w P2P. Mimo całkowitego braku reklamy i w pełni legalnego dostępu do pełni ich twórczości za darmo, to sprzedaż płyt była bardzo duża(co dziwne, gdyż nie byli niczym promowani).
2. Artyści powinni otrzymywać opłaty kasetowe. Czemu w powyższym zestawieniu się tego nie uwzględnia? Opłaty kasetowe, to podatek nakładany na coraz większą liczbę rzeczy, z którego środki hura-optymistycznie są przekazywane do prywatnych firm, bez żadnej kontroli. Oficjalnie pieniądze te miały iść na artystów.

antiferno   7 #9 02.07.2010 21:00

@guest możesz sobie kupić licencjonowanego 2metrowego orka ;P

  #10 02.07.2010 21:01

@Luqass | 02.07.2010 17:58 : Dokładnie. Ci z branży filmowej wielokrotnie o tym wspominali. Ciekawe z jakich przyczyn sprzedaż licencji nagle spadła ;-) ?

  #11 02.07.2010 21:38

Nigdy się nie spotkałem z sytuacją, w której autor pozywa kogoś o nielegalne pobieranie jego piosenek z Internetu. I tutaj się pokrywa z informacją powyżej - autorowi nie opłaca się walczyć o marne złotówki, bo wie, że w zamian ma popularność i ludzie przyjdą na koncert. Jak bym był wykonawcą, olał bym wytwórnie i zamieszczał muzyke w internecie z opłatą SMSem albo przelewem.

Extraordinarykid   6 #12 03.07.2010 11:51

"Meszuge, a w którym miejscu posądzam biblioteki o kradzież?"

Ty czytać gościu potrafisz ?
Pomimo tego, że książki są dostępne za darmo, to ktoś za nie odgórnie zapłacił !

Nie zgadzasz się z poglądami, które piętnują złodziejstwo.
Uważam, że masz 16-17 lat.
Nic nie zarobiłeś, w przysłowiowej "du*ie byłeś g**no widziałeś" i starasz się być mądry trzymając stronę modnego obnoszenia się z faktem "nie płacę, a i tak mam".

Otóż, autorze, któregoś dnia przyjdzie Ci za to zapłacić, tylko jeszcze tego nie wiesz, bo jak wspomniałem wcześniej, prawdopodobnie wszystkie dokumenty i sprawy związane z ponoszeniem odpowiedzialności wypełnia za Ciebie matka lub ojciec.

@Pirx

Może Microsoft ma to gdzieś, ale jak ma okazję zarobić więcej, to na pewno tego chce.
Ponadto, gdzie ludzkie zachowanie i sumienie ?

Oskarżacie wytwornie i inne firmy o złodziejstwo, skurwysyństwo, a sami w odwecie promujecie takie zachowanie, twierdząc, że wtedy jest to ok ..
Może zrezygnujemy z burdeli?
Po co płacić alfonsowi za dziwkę ?
Można zgwałcić kogoś na ulicy.
Taksówka ?
Po co MPT ma zarabiać ?
Każdy może mieć łom przy sobie i włamać się komuś do auta i podwieźć do domu.

Do tego prowadzą takie zachowania i działania.
Zaczyna się od pobłażania "kradzieżom bez wychodzenia z domu".
Gdy to się znudzi, wymyślą coś nowego, gorszego.
I nie życzę, aby którekolwiek z nas tego doznało.

P.S.
Autorze, skoro wiesz już, że biblioteki świadczą usługi za darmo, skończ ściągać filmy i idź przeczytaj jedną dobrą książkę, która oświeci Twoje myślenie..

  #13 03.07.2010 12:11

@Extraordinarykid, @Meszuge:
Zgadzam się z Wami.

Ludzie po prostu nie rozumieją czym jest wolność - w błędnym przekonaniu można dosłownie wszystko (i wtedy robi się anarchia, jej przedsmak przedstawił Extraordinarykid), a tak nie jest. Nasze prawa i przywileje są ograniczone prawami i przywilejami innych osób.

Że wytwórnie okradają: ok.
Że wiele firm przymyka oko na piractwo: ok.
Ale żeby samemu to promować i zgadzać się? NIE.

Nie pozwala mi na to GODNOŚĆ i MORALNOŚĆ. Jeżeli ktoś uważa, że pobierając muzykę "promuje ją", to niech pójdzie do sklepu i ukradnie kilka owoców. Też w geście promocji sklepu? No i co z czymś takim jak sumienie?

Tłumaczenie się wykrętami typu: za drogie, nie mam na to pieniędzy, inni kradną to ja też mogę - można o cztery litery rozbić, bo odpowiedź jest prosta: NIE NARZEKAJ, WEŹ SIĘ **** DO ROBOTY I SOBIE NA TO ZARÓB!
Inni ludzie jakoś potrafią ciężką pracą to zrobić i jak w końcu coś sobie kupią, to humor od razu im się poprawia. A tu? Taki gówniarz jeden z drugim pobiera codziennie gierkę nową jakąś, odpali na 1-2 godzinkę, next, next, next, next... tak samo filmy, o muzyce nie wspomnę ("zbiory" po 50-100 GB mp3...). Paranoja.

Extraordinarykid   6 #14 03.07.2010 13:35

@lukasamd

Podejście do sprawy jest proste tylko dla tej ze stron, która twierdzi: "co się stanie jak sobie ściągnę jedną grę? - nikt na tym nie zbiednieje.." .
Pytanie teraz: "co się stanie, jak sobie tej gierki nie ściągniesz? - umrzesz od tego?".
Jak Cię nie stać, to nie musisz grać, mieć programu.
Nie jest to do życia niezbędne.

A tak ?
Piracki Windows, 100 gier, z których w pięć się gra.
Syf na komputerze i pretensja, że system jest ****.
Takie podejście do niczego nie prowadzi.
Nie wpuszczam takich ludzi do domu, bo jeszcze któryś mi gwizdnie CD-KEY do Office'a ;)

StawikPiast   10 #15 03.07.2010 14:46

jedyna co widze w tym wpisie to zagladanie innym do portfela i zazdrosc, ze zarabiaja tyle kasy a ciebie nie stac na plyte wiec kradniesz, bo Oni sa bogaci. To ze okradasz bogatego nic nie znaczy, dalej kradniesz. Zreszta nie wszyscy maja super drogie koncerty na których mogą zarobic a i tak się ich okrada.

StawikPiast   10 #16 03.07.2010 14:49

@Pirx

Nie wiem czy wiesz ale takie prawa piekarsie jak opisujesz sa juz w naszym kraju. Do tego przepis na produkt to wlasnie wlasnosc intelektualna danej piekarni jest pilnie strzerzona i sa przypadki ze ktos kto pracowal w jakiejs cukierni (bo tam ma to wiekszy sens) i wyniosl przepis to potem go stary wlasciciel oskarrzal.

  #17 03.07.2010 16:12

@Pirx:
1. To jest dokładnie taka sama kradzież. Nie ma tu miejsca na pobłażliwość i "tłumaczenie się", bo wytłumaczenia nie ma - łamiesz prawo jako zwyczajny złodziej i tyle. Logika również to potwierdza. Co prawda w sklepie bierzesz płytę a z interentu np. 1 utwór, ale powiedz sobie szczerze - ile takich "pojedynczych" utworów pospolity pirat ściąga? Setki tysięcy?


2. Gdy kupisz płytę to masz do niej takie prawa JAKIE KUPIŁEŚ. Jeżeli masz do kogokolwiek pretensje, to najpierw CZYTAJ licencje, a potem kupuj, albo nie kupuj, jeżeli coś Ci nie odpowiada.

Właśnie to jest przykład odmiany socjalistycznego podejścia do tematu, jakie opisywał na blogu ostatnio Meszuge:

http://www.dobreprogramy.pl/Meszuge/Zemsta-Lenina-albo-nierozwiazana-zagadka,190...

Załóżmy że zrobię program o możliwościach mniejszych niż windowsowy notatnik, będę go sprzedawał po 5000zł na 1 stanowisko a licencja nie zezwoli na użycie komercyjne. Oczywiście programu takiego w tej cenie nikt by nie kupił, ale mimo to mogę wejść na rynek ze swoimi zasadami i swoim cennikiem. Jest to jak najbardziej normalne, bo mamy WOLNY RYNEK. To producenci ustalają zasady i kreują ceny. Ty możesz się z nimi nie zgadzać, ale nie masz prawa tych zasad łamać - przecież zawsze możesz rozejrzeć się za alternatywą, nieprawdaż?

Tłumaczenie się tym, że "mi te zasady nie pasują, to ukradnę" to szczyt egoizmu no i snobizm.

luqass   12 #18 03.07.2010 16:12

@Extraordinarykid akurat mam ponad 20 lat (nie ważne ile dokładnie), i udalo mi się na temat ochrony własności intelektualnej napisać już kilka prac (nie ważne ile, i gdzie) w tym jedną dyplomową.
Co do poziomu wypowiedzi twojego i kilku użytkowników jest on wprost żenujący, ja tutaj podaje konkretne dane, podaje źródła w zamian obrzucacie wyzwiskami, i jedynie staracie się mnie przekrzyczeć, prosze o jakies konkrety. W taki sposób nie będziemy prowadzić dyskusji.

"Ty czytać gościu potrafisz ?
Pomimo tego, że książki są dostępne za darmo, to ktoś za nie odgórnie zapłacił!"- ty czytać może i potrafisz, za to nic z tego nie rozumiesz...
@StawikPiast, skąd ci przyszło do głowy że ja komuś tutaj zazdroszcze? Opisuje FAKTY! Wbijcie to sobie w te zakute łby!

Argument siły, przeciwko sile argumentu...

luqass   12 #19 03.07.2010 16:48

"Jeśli ktoś nagra własną wersję czyichś utworów muzycznych, podpisze je swoim nazwiskiem i zacznie sprzedawać to jest złodziejem i nie ma tutaj ŻADNEJ WĄTPLIWOŚCI"

Art. 29.
1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

Meszuge   15 #20 03.07.2010 16:49

Myślę, że to wszystko nie ma sensu. Podobnie jak tu: [url=http://www.dobreprogramy.pl/Meszuge/Nie-mamy-szansy-na-porozumienie,15572.html]nie jesteśmy w stanie się porozumieć[/url]

A ja, przyznaję, niezbyt dobrze reaguję na argumenty typu: a co się stanie, jeśli ja sobie jedną kopię windowsa... przecież Microsoft na tej jednej nie zbiednieje. Jedna kopia się zupełnie nie liczy!

"Mój jeden głos zupełnie się nie liczy" - powiedziało 15 milionów Polaków i nie poszło na wybory. A później cały Zachód patrzy z osłupieniem, jak Polacy, nareszcie w wolnym kraju, kolejny raz wybierają sobie, albo komunistów, albo bandytów.

Tych kilkanaście bloczków i dwa woreczki cementu się przecież nie liczą, zakład prefabrykacji nie zbiednieje, jak sobie wezmę. I pół produkcji wyjeżdżało przez bramę, a drugie pół przerzucano przez płot.

Problem w tym, że za takie postawy - w taki czy inny sposób, prędzej czy później - płacą wszyscy.

luqass   12 #21 03.07.2010 16:52

Pirx ale właśnie sienie takich apokaliptycznych wizji jest "ich" najlepszą bronią więc z niej nigdy nie zrezygnują, popadają w niesamowitą wręcz skrajność, jak można powiedzieć że ktoś kto ściąga mp3 z neta zaraz pójdzie obrabować bank (wersja "lajt" przykładu Extraordinarykid)?
Zaraz mi jeszcze ktoś wyjedzie z tekstem że zachęcam do kradzieży...

luqass   12 #22 03.07.2010 16:54

@Meszuge dzięki, właśnie mnie natchnąłeś na nowy wpis :)

Extraordinarykid   6 #23 03.07.2010 17:15

@luqass

Zachęcanie do kradzieży ?
To nie to.
Uważam jednak, że jak na miejsce i towarzystwo, Twój pogląd jest zbyt odległy od ideałów, jakimi powinniśmy się tutaj kierować.

Uważasz, że takie postępowanie jest O.K.?
Nikt według Ciebie nic nie traci ?
Nie ma żadnej fizycznej straty ?

Myśl tak dalej, a w krotce, kiedy w sprzedaży muzyki, oprogramowania i gier będą królowały sklepy internetowe, to pobranie MP3 z internetu będzie równoznaczne z wejściem do sklepu, zabraniem płyty z półki i wyjściem - nie płacąc, oczywiście.

To samo dotyczy gier (tych 130 MB, jak i tych 7GB), Windowsa7 (2.3GB) jak i Windows XP (598MB), MP3 (5MB), czy WAVE (70MB).
Czyn ten sam, nie ważne, jaka porcja.
Kradzież to kradzież.
Nie dają mniejszych wyroków za zabójstwo człowieka o wzroście 1.3 metra.
Nie ma mniejszej kary za gwałt niższej kobiety bądź niższego mężczyzny i nie powinno byc kary mniejszej za kradzież MP3 w stosunku do kradzieży obrazu systemu.

luqass   12 #24 03.07.2010 17:24

Mp3 jest zupełnie czymś innym niż system opereacyjny (nie mówie tutaj o samej objętości), idąc twoim tokiem rozumowania, zabicie człowieka powinno być zagrożone taką samą karą jak zabicie psa (oczywiście takie postawienie sprawy również znajdzie zwolenników, można tu polemizować w nieskończonośc, a nie o to tutaj chodzi).

Dimatheus   21 #25 03.07.2010 18:03

Hej,

@ Pirx
Z tym wyimaginowanym prawem do zjedzenia bułki troszkę przesadziłeś. :P

@ all
Musimy pamiętać o jednym, aczkolwiek bardzo ważnym szczególe - porównywanie kupowania płyty z kupowaniem młotka to dość chybiony pomysł, bowiem w tym pierwszym nie mamy do czynienia z przedmiotem fizycznym. Tak samo jakbyśmy kupowali mp3'kę w sklepie internetowym - nie jest to przedmiot a układ 0 i 1 na nośniku... Stąd też zupełnie inne podejście do sprzedaży twórczości artystycznej, a przedmiotów. Czy kupując obraz płacisz za płótno i farby, czy bardziej za pracę, którą wykonał malarz?? Jeśli za pierwsze, to po co kupować - samemu można skoczyć do sklepu plastycznego, pochlapać farbami płótno i mamy obraz...

A teraz o wpisie. Wydaje mi się - luqass - że dość mocno spłyciłeś cały temat. Nie zgodzę się z tym, że u każdego z artystów będzie tak samo - że rozpowszechnianie utworów w sieci będzie pomagać w promowaniu. Być może początkującej kapeli takie zagranie będzie przydatne, bo uda im się zyskać nieco popularności. Z drugiej strony grając koncerty zarabiają o wiele mniej, więc sama sprzedaż płyt jest dość znaczącym elementem w budżecie grupy muzycznej. W przypadku znanych już artystów też można zadać pytanie, czy popularna osoba dzięki większej znajomości utworów stanie się bardziej popularna, czy też nie... Według mnie zbyt wiele tu niewiadomych, by próbować uogólnień. No chyba że stosując ekonomiczną zasadę ceteris paribus będziemy uogólniać: w przypadku, gdy artysta cieszy się popularnością na poziomie "x", gra "y" koncertów w roku i tak dalej, wtedy na nielegalnym obrocie utworami traci "n" procent zarobku. Pytanie o zasadność takich stwierdzeń...

Pozdrawiam,
Dimatheus

Extraordinarykid   6 #26 03.07.2010 18:08

@luqass

Ile masz lat?
Pytam poważnie?
Bo zaczyna mnie już zastanawiać Twój tok myślenia, o ile takowy w ogóle masz.

Dla mnie zabicie psa jest takim samy idiotyzmem, jak zabicie człowieka. Istota pomniejsza, to można nią gardzić ?
Tak myślisz ?

Takim gadaniem szybko uśmiercisz swój wpis, bo nikt nie będzie chciał dyskutować z kimś, kto nie potrafi w żaden sposób obronić swoich racji.
Wyskrobałeś wpis. Nic więcej.
Nie masz pojęcia o zagadnieniach życia, których dotyczy, nie masz pojęcia o konsekwencjach prawnych wynikających z łamania prawa w ten sposób. Nie wiesz nic.
Pierdnąłeś i tyle.
Coś jeszcze próbujesz pośmierdzieć, ale Ci nie idzie.

Podaj mi kilka prawdziwych powodów, dla których łamanie praw jest słuszne, a próby dochodzenia sprawiedliwości są złe, albo idź do biblioteki i poczytaj na ten temat.
Nie chce Ci się ?
To idź zmienić outfit w Tibii !
Nie zapomnij poprosić o pieniądze na PACCA..

  #27 03.07.2010 18:20

@Pirx:
Niech będzie, że strata jest domniemana.
W takim wypadku zysk artysty w racji rozpowszechniania się jego tworu (i więcej osób na koncertach) również jest w pełni domniemany... no chyba że masz jakieś statystyki potwierdzające to, że piraci (czytaj: złodzieje) częściej chodzą na koncerty :D

Porównania do młotka nie rozumiem, bo jest to zupełnie inna rzecz. Wracając do przykładu z koncertami - jeżeli będziesz odtwarzał taką muzykę publicznie, to po co ktoś ma chodzić na koncerty? A to już byłaby chyba strata dla autora.

Najlepiej sam postaw się na miejscu jakiegoś developera - pracowałeś nad powiedzmy sobie aplikacją rok, sprzedajesz ją teraz za 500zł. Niestety sprzedaż idzie miernie bo... ktoś kupił i sam sprzedaje to teraz po 100zł (cytuję Twoje słowa: "Kupiłem, zapłaciłem i mogę używać jak mi się podoba."). Jak byś się poczuł? Czy zgadzałbyś się nadal z takim podejściem?

No i utrzymuję zdanie, że jest to pospolita kradzież. Jak zauważył Extraordinarykid, my nie zmieniamy samego przestępstwa (Ty to robisz), my tylko zwracamy uwagę na różnicę w kradzionym elemencie. Kradzież != zabójstwo != gwałt. Ale kradzież praw autorskich i kradzież samochodu to jednak kradzież...

Extraordinarykid   6 #28 03.07.2010 18:28

@Pirx

Kiedy zaczniesz coś wytwarzać, wspomniane przez Ciebie prawo zacznie działać także na Twoja korzyść, czyniąc Cię uprzywilejowanym.

luqass   12 #29 03.07.2010 18:43

"Dla mnie zabicie psa jest takim samy idiotyzmem, jak zabicie człowieka. Istota pomniejsza, to można nią gardzić ?
Tak myślisz ?"
Napisałem w nawiasie wyjaśnienie, abyście powstrzymali się od komentowania tego porówniania, ale oczywiście nie mogłeś przepuścić okazji, i musiałeś sie do tego przyczepić... Mimo tych wszystkich twoich prowokacji nie zniże się do twojego poziomu, ale gdybym wyraz "pies" zastąpił wyrazem "ślimak" (które w okresie letnim na działkach są dziesiątkowane), albo lepiej "szczur" też byś utrzymał stanowisko że to taka sama istota jak człowiek? No popatrz w USA za walke z gryzoniami w niektórych stanach groziłaby kara śmierci, jaki ten cały prawniczy świat jest prymitywny, i barbarzyński w swych zacofanych poglądach. A może jednak, pewne rozróżnienie jest potrzebne (mamy wkońcu zabójstwo umyślne, nieumyslne, instytucje obrony koniecznej) , dla ciebie wszystko jest albo czarne, albo białe, białe do jednego wora, czarne do drugiego.
Nie masz za bardzo się do czego przyczepić, a poza własnymi niczym nie popartymi wywodami nie masz żadnych argumentów...
Naprawde już daj sobie spokój, nie masz żadnych argumentów do kontynuowania tej dyskusji, to zwykłe trollowanie, myślisz że jak dostatecznie długo będziesz wykrzykiwał że 2+2=5 to wszyscy ci przyznają racje?

Extraordinarykid   6 #30 03.07.2010 20:14

Rozbawiłeś mnie, autorze.

Wciąż brak Ci argumentacji, dlatego próbujesz ośmieszyć moją.
Nie możesz się zniżyć do mojego poziomu, bo zniżając się nie wyniesiesz się tak wysoko.

Twierdzenie, że jedna własność jest mniej ważna od drugiej jest bezsensowne. Każdy dba o swoje.
Nie możesz twierdzić, że tylko kradzież auta, to przestępstwo, bo nie każdy produkuje samochody.
Dla twórców muzyki jest ważna ona.
Dla twórców oprogramowania ważne jest oprogramowanie.
Każdy tworzy coś innego i chce, aby inni to uszanowali.

W swoim wpisie liczysz zyski.
Ale nie liczysz wkładu ludzi, nie tylko artystów.
Według Ciebie to wszystko jest za darmo.
Brak zmęczenia materiału, zamieszania..
Powieki masz jeszcze ciężkie.

Masz prawo, którego ja Ci nie odbiorę.
Jednak za kilka lat mam nadzieję karać ludzi łamiących prawo w taki sposób.

Mam też nadzieję, że dobreprogramy.pl zacznie znowu filtrować treści..

Z mojej strony to już wszystko.
Więcej mogą powiedzieć Ci tylko ustawy, paragrafy..

Wiedz jedno.
Ty nie masz racji.

luqass   12 #31 03.07.2010 20:31

To wszystko co wyliczyłeś opisze (jeśli mi czas pozwoli) na swoim blogu.
Twoją argumentacją są twoje poglądy (chociaż tylko krowa ich nie zmienia), jedyne co mi pozostaje to wytykać błędy logiczne, ustosunkować się do zarzutów.

luqass   12 #32 03.07.2010 20:33

No i oczywiście to nie ja licze zyski, ja je tylko tutaj pokazuje.

Extraordinarykid   6 #33 03.07.2010 21:11

Według Ciebie uznanie kogoś, kto nieodpłatnie przywłaszcza sobie cudzą pracę, czy to w postaci dóbr materialnych, czy intelektualnych, za złodzieja, to "Pogląd" ?

Wręcz przeciwnie.
Ty przedstawiasz swoje poglądy twierdząc (nie bezpośrednio), że tak w rzeczywistości powinno wyglądać prawo.
Porozmawiaj na ten temat z ludźmi, którzy coś wytwarzają, z takimi, którzy godzinami siedzą w studiu nagraniowym, nie wracają na noc do domu, zarywają nocki przy biurku by napisać kod, skompilować go.
Zwróć się ze swoimi poglądami do tych, którzy starają się wykarmić rodziny licząc na to, że ktoś doceni ich ciężką pracę, płacąc im za to.
Nie wszystkie dobra materialne i intelektualne pochodzą od wielkich korporacji, jaką jest Microsoft.
Wiele z nich, to dzieła pojedynczych osób, które wymyśliły coś od podstaw.
wpadły na pomysł, opracowały go, postanowiły coś przedsięwziąć, zaczęły realizować, co wiąże się z wkładem kapitału, pracy, czasu.. I w efekcie chcą z tego coś mieć.
A tu co ?
Ty i Twoje przekonanie, że wcale nie muszą uzyskać zapłaty od każdego, bo nie trzeba.
Takich dzieci, jak Ty, są tysiące, może i miliony.
Jak każdy tak zrobi, to wszyscy wkrótce będziemy liczyć straty ..

Grzegorz®   6 #34 03.07.2010 22:35

@Extraordinarykid, lukasamd, Meszuge

Panowie. Szkoda czasu na dyskusję z dzieciakiem, który nie jest w stanie pojąc pewnych rzeczy.

Osoba, która sama pracuje z reguły docenia pracę innych. Może jak luqass za kilka lat sam pójdzie do pracy, to zrozumie jakie farmazony kiedyś pisał.

Grzegorz®   6 #35 03.07.2010 22:38

@Pirx

[własności materialnej nie możesz traktować tak samo jak własności intelektualnej]

To pękam z ciekawości: jak należy traktować własność intelektualną?

StawikPiast   10 #36 03.07.2010 23:24

@luqass


Zadladanie do portfela, czyli to co robisz jest wlasnie podyktowane zwykla zazdroscia. Jawnie tego nie napisales ale mozna to wyczytac z twojej wypowiedzi. Patrzenie innym prywatnym osobom na rece i dyktowanie im co maja robic bo ty jestes biedny to wlasnie zalosne jeczenie biedaczka. mnie tez nie stac na plyty ale tez nie kradne plyt z sieci (ostatnie mp3 sciagnalem pare lat temu, od tamtego czasu nic). sa sposoby zeby legalnie i bezplatnie posluchac tego co lubie. owszem trzeba sie nieco wysilic, ale przynajmniej juz nie kradne. a ty tylko tlumaczysz ze artysta zarabia durzo wiec mozesz krasc. niestety nie tedy droga. jesli artysta chce sprzedawac swoja plyte po 10 000 PLN to ma takie prawo. Ty masz inne prawo, nie musisz tej plyty kupowac i w ten sposob dac do zrozumienia ze cena jest chora. zrozumial bym gdybys napisal to w ten sposob ze twoim zdaniem artysci powinni zrezygnowac z odplatnosci plyt i tylko na koncertach zarabiac, popierajac to tymi dowodami. to bylby jakis normalny tekst. ale ty tlumaczysz zlodziejstwo tym ze zarabiaja w inny sposob durze pieniadze. to sie nazywa wlasnie zazrdosc.

StawikPiast   10 #37 03.07.2010 23:26

@pirx

co do licencji na chleb, to ona nie istnieje. isnieje licencja na przepis na ten chleb i w przepisie juz moze stac ze bedzie produkowany tylko dla biednych ludzi. np w przepisie na chleb z kwasem omega3 (z ktorego jest dumne srodowisko polskich piekarzy) stoi po ile wolno ten chleb sprzedawac i sklepy ktore go sprzedawaly drozej juz go nie dostaja.

luqass   12 #38 04.07.2010 07:01

@StawikPiast, twoja argumentacją jest żałosna :-)
Gdzie w tekście pisze że ktokolwiek zarabia więcej niż powinien? Ja tutaj przedstawiam ich zyski i (jeśli takowe są) straty. Zestawienie nie jest moje, o "zaglądanie do portfela" możesz oskarżać dziennikarzy Businessweeka, nie dokonałem jakiejś wybiórczej edycji tego artykułu. BTW gdybym napisał ile zarabiają posłowie też posądziłbyś mnie o zazdrość?
Epic fail

  #39 04.07.2010 10:46

Chodzi o to,że płyty są za drogie jak na polskie zarobki,nie zarabiamy niestety w Euro,żeby najprostsza praca była płatna min 2000 zł/mc,stąd jest piractwo i można zamykać wrzuty,czy inne chomiki,nic to nie zmieni,dopóki byle płyta CD będzie po 60 zł

Extraordinarykid   6 #40 04.07.2010 11:24

Zazdrość, to może lekka przesada, bo to niczego nie zmieni.

Powinieneś jednak zauważyć, autorze, że pomimo wszystkich cyrków, które występują wokół ochrony praw autorskich, własności intelektualnej, materialnej, jesteśmy MY, czyli odbiorcy końcowi, którzy decydują, co tak naprawdę chcą zakupić, za co i ile zapłacić, z tym, że nie możemy nie zgadzając się z warunkami artysty po prostu sobie to zabrać.
Jesteśmy ludźmi, a od zwierząt rożni nas to, że dokonujemy wyborów i powinny one byc słuszne.

Więc jeżeli jakaś ustawa, dziurawy paragraf dopuszcza pobieranie treści z sieci, to powinniśmy pamiętać o tym, że z punktu ludzkiego bycia, nie jest to dobre.

Nikt nie daje Ci nakazu słuchania czyjejś muzyki.
Skoro ją lubisz, to za nią zapłać.
Szanujesz artystę ?
Tym bardziej - zapłać mu i daj się rozwijać.

Byłem na koncercie Green Day w Katowickim Spodku i bilet pod sceną kosztował 140 zł.
Z samego tyłu bilety były po 90zł.

Płyta American Idiot kosztowała 59 zł.
Byłem na koncercie i mam płytę ?
Czy uważam Green Day'a za złodzieja ?
Nie.
Rzucili mi pałeczki do perkusji.

Wrażenie bezcenne i cieszę się, że mam ich płyty i przykładam się do tego, jakimi są i potrafią dać niezłe show !

Extraordinarykid   6 #41 04.07.2010 16:20

@Pirx

Przykład gitary jest śmieszny, prześmieszny.
Nie można opatentować koła na własny użytek.
Piosenka, to nie to samo, co gitara, która już została dawno przyjęta do publicznego użytku, dla każdego takiego samego.
MP3, to muzyka, słowa.
Ktoś to wymyślił i dopóki nie pozwala na wolne dystrybuowanie, zmienianie i rozprowadzanie pod zmienioną nazwą, ze zmienionymi wartościami nutowymi, jest to czyste oszustwo.
Kiedyś Peja (jakby kto nie wiedział, to ten co reprezentuje biedę umysłową) wykorzystał fragment piosenki Stana Borysa.
Borys powiedział, że nie będzie go pozywał, bo szkoda mu niedorozwiniętego dziecka. Tym samym zezwolił mu na rozprowadzanie piosenki Głucha Noc na swoich płytach, co przyczyniło się do zysku Peji, a za co zgodnie ze zdaniem Stana Borysa, nie ścigali Peji.
Nie wiem, jak w końcu spór się zakończył.
Ale Michał Wiśniewski wykorzystał słowa więźnia, które nie były ani opatentowane, ani nie były w żaden sposób chronione, a mimo to musiał zapłacić za kradzież własności intelektualnej.
Więźniowi, rozumiesz ?
Nie twierdź zatem, że okradanie artysty na wolności nie jest kradzieżą, bo nawet morderca może Cię oskarżyć o kradzież i uzyskać odszkodowanie.
Polska to chory kraj, jednak trzeba tutaj żyć.

luqass   12 #42 04.07.2010 19:10

@Extraordinarykid Stan Borys nie miał szans na zwycięstwo, ponieważ Peja stworzył zupełnie coś innego:
Art. 29.
1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

"MY, czyli odbiorcy końcowi, którzy decydują, co tak naprawdę chcą zakupić, za co i ile zapłacić, z tym, że nie możemy nie zgadzając się z warunkami artysty po prostu sobie to zabrać"
A co mu ktos zabiera, ciągle myślisz o mp3jak o rowerze? I prosze niech już nikt więcej nie pisze że to jest to samo, bo nie jest, a dopóki nie zrozumiesz różnicy między tymi dwoma rzeczami, nie ruszymy z miejsca.

"Nie twierdź zatem, że okradanie artysty na wolności nie jest kradzieżą, bo nawet morderca może Cię oskarżyć o kradzież i uzyskać odszkodowanie."- czy ty myślisz o tym co piszesz? :D

Dzięki za wsparcie Prix, chyba jako jeden z nielicznych zrozumiałeś o czym jest ten wpis :)

Extraordinarykid   6 #43 04.07.2010 19:21

@luqass

Rozumiem o czym jest wpis, jednak jak ktoś już wcześniej napisał, upłyciłeś temat.
Rozszerz go, skoryguj do tego stopnia, aby wszystkie czynniki X były widoczne, to pogadamy.

Rozumiem, że notoryczne naciąganie praw, które bronią artystów jest denerwujące i podciąganie niektórych spraw pod samoistne naganianie zysków nie jest fair.
Jednak dopóki jest to zgodne z prawem, które nam marginesie wyznacza nasze działania w świecie, nie możemy się do tego nie stosować.

Z naszej strony pozostaje tylko ignorowanie takich zabiegów, które na celu mają uzyskanie większych sum za to samo lub czasami za nic.
Pozostaje tylko pytanie, czy chcesz się do nich zaliczyć poprzez łamanie ich "praw", czy masz to głęboko w **** i docierasz do ich produktów poprzez legalne sposoby.

luqass   12 #44 04.07.2010 19:39

Weź mi podpowiedz czego mi w tym wpisie brakuje (czym jest ten tajemniczy czynnik X). Myśle że gdybym podał straty artystów ze sprzedaży płyt w setkach tysięcy (albo milionów) klaskałbys mi brawo, i wpis uznał za kompletny ;)
BTW przeczytaleś źródło?

  #45 04.07.2010 22:34

od pewnego czasu chodzi mi po głowie takie małe cos jak mały bunt=niech wszyscy w Polsce może i na świecie przez jeden miesiąc nie kupują żadnej muzyki,filmu,gry.Nie ida do kina ani na koncerty. Niech będzie to wrzesień 2010,Może najwyższy czas pokazać kto tu rządzi!Klient czy koncern.

GL1zdA   11 #46 04.07.2010 22:59

Myślę, że masz sporo racji w tym artykule. Kiedyś ludzie poznawali nowe kawałki słuchając radia. Jak coś było fajne, to nagrywało się to na szpule/kasety, pożyczało kumplom. Jeśli ktoś kupił płytę, to pożyczał ją znajomym, rodzinie. Nikt nie był w stanie tego zjawiska opanować i dało się z nim żyć. Dziś zmienił się sposób dystrybucji. Ludzie słuchają wszystkiego ze swoich odtwarzaczy MP3, kopiują pliki. Niewątpliwie jest to łatwiejsze niż kiedyś i tańsze, ale czy skala zjawiska jest rzeczywiście większa? Co ciekawe są artyści, którzy potrafią to wykorzystać - zarówno pierwsza liga (Trent Reznor), jak i początkujący (ostatnio Drugstore Fanatics). Problem mają jedynie wytwórnie, ale ich rola w dystrybucji muzyki będzie malała.

Extraordinarykid   6 #47 05.07.2010 01:44

@luqass

Proszę Cię bardzo, niechaj Ci będzie racja przyznana.
Nie będę się z Tobą wykłócał, bo to nie w moim stylu.
Masz Swój pogląd, uszanuję go.
Ja mam swój, czego Twój wpis nie zmieni.
Podchodzisz do sprawy subiektywnie.
Nie wytknę Ci dziur w artykule, choć jest ich sporo.
Założyłeś tutaj tylko kwestię "chłopskiego myślenia", która w żaden sposób nie oddziałuje na omawiane zjawisko.

Tak trzymaj, nabijaj w tym wpisie wizyty na dobreprogramy.pl.
Za miesiąc otrzymasz za to drukarkę, wydrukujesz sobie okładki do lewych płytek.
Ja mogę iść do sklepu i kupić sobie płytę, bo pracuję, szanuję pracę innych, doceniam to co inni robią, aby mieć pieniądze na produkty mojej pracy.
I tak powinno kręcić się życie.
Uważasz inaczej, w porządku.
Nie jest to już rozmowa do blogowania.

Nie popieram Twojego spojrzenia, nie będę czytał źródeł, bo dyskusje prowadzę z Tobą, nie jakimiś dziennikarzynami, którzy mają płacone za wypisywanie sponsorowanych tekstów.
Jesteś człowiekiem z własnym spojrzeniem.

Żegnam i dziękuję za dyskusję.

luqass   12 #48 05.07.2010 06:23

@GL1zdA dokładnie i wtedy również siano propagande, jakoby telewizja miała zabić gwiazdy radia. Slynny kawalek Video killed radio star.
@Extraordinarykid w tym wpisie, tutaj przedstawiam zarobki artystow- ich potenjalne straty (jeśli takowe są). Dziś lub jutro opublikuje kolejny wpis :)

hiropter   9 #49 05.07.2010 08:10

Wpis można powiedzieć OK, ale strzeliłeś gafę z tym podziałem zysków. Tak naprawdę główną kasę zgarnia wytwórnia/producent, później jest autor tekstu/muzyki a na samym końcu są członkowie zespołu. Weźmy po lupę takie zespół jak "Feel" - największą kasę z nich zgarnia wokalista, który jest jednocześnie autorem tekstów jak i muzyki do nich. Reszta muzyków dostaje kasę za przygotowanie materiału na płytę i za odtwarzanie go na koncertach. Co innego autor muzyki i tekstu, on dostaje prowizję z każdego publicznego puszczenia utworu w radiu lub telewizji - no i oczywiście za to, że gra na koncertach.

A tak na serio... Z płyt z muzyką i jakiś DVD z filmami z koncertów nie da się przeżyć. Podstawa to koncerty - szczególnie te prywatne dla firm i banków (tam naprawdę zarabiają muzycy).

hiropter   9 #50 05.07.2010 08:33

@Pirx
No już większej głupoty z tą jazdą pod wpływem alkoholu nie mogłeś napisać. Jestem szczęśliwym tatą i krew mnie zalewa jak widzę w TV, że znów jakaś pijana łajza kogoś życia pozbawiła... A jeszcze gorzej jak za kilak miesięcy podają, że ta sama łajza dostała wyrok w zawiasach, bo strasznie źle na zdrowiu psychicznym czy też fizycznym pod upadła.

Ludzie to są mordercy... Jak ktoś mi wmawia, że po piwku czy dwóch można prowadzić, a później słychać o 2,5 promila alkoholu we krwi, to o czym my mówimy? Takich ludzi pakować w wagony i na sybir - do końca życia powinni odpowiadać za swoje zbrodnie...

bolivar   8 #51 05.07.2010 09:15

Daruje sobie czytanie komentarzy i napiszę jedną rzecz:
czy jeżeli nie wyrażam zgody na kopiowanie mojego utworu to nie jest złamaniem prawa jeżeli ktoś to zrobi?
Przykro mi, ale to moje prawo (nie ważne czy jestem artystą, programistą czy firmą która zainwestowała kasę w wypromowanie artysty czy programu) by nie zezwolić na darmowe używanie utworu/programu/itp. Tak samo jak mam prawo nie pożyczyć komuś mojej książki, telefonu czy wiedzy (np. pisząc za kogoś sprawozdanie/kolokwium/pracę).

Jak chcę to mogę napisać program i udostępnić go za darmo wszystkim. Jednak to ja (czy firma/zespół/artysta) decydują o tym, a nie jakiś złodziej.

djDziadek   16 #52 05.07.2010 09:18

@lukass, przeczytałem to! i przeczytałem komentarze, dyskusja ciekawa, jednak nie prowadzi do niczego, występujesz w roli Robinhooda, potępiasz wytwórnie i wyliczasz ile to artyści zarabiają, zapominasz o jednym - od rozliczeń finansowych są finansiści i urząd skarbowy, co do "bogatych wytwórni" - każdy artysta podpisuje z wytwórniami kontrakt, skoro z nich korzysta to znaczy że się zgadza z jego warunkami - tobie chyba nic do tego, dlaczego artyści w większości wypadków nie wydają setek tysięcy dolarów na sprzęt do nagrywania, nie kupują studiów nagraniowych,nie płacą za reklamę i dystrybucję płyt - dlaczego?? - bo robią to za nich wytwórnie.
Sprawa "własności intelektualnej" a właściwie jej prawnych "obrońców" typu ZAIKS i inne, jest dyskutowana od wieków i nie myl "wytwórni" z "ZAIKS-em" to są zupełnie dwie różne rzeczy.
Jeszcze raz napiszę: jeśli wytwórnia zgarnia kasę za płyty, a biedny artysta dostaje od sztuki 5 zł (po podpisaniu kontraktu płytowego), to powinieneś potępić artystę, że jest taki głupi i daje się okradać a nie wytwórnie, która na tym zarabia.
Może zdaj to pytanie Grupie Operacyjnej, która swoje płyty sprzedaje sama (Allegro), jednak panowie do nagrania płyty wynajęli studio od wytwórni - ciekawe dlaczego?

wiejaczka   2 #53 05.07.2010 14:22

Dokładnie. Ciekawe tylko czemu taki Zaiks i tym podobne stworzenia tak kąsają artystów po kieszeni :) w świetle prawa :)

  #54 05.07.2010 22:47

Proszę Państwa, każdy kto wychowywał się w tzw komunie pamięta czasy, kiedy to puszczano pojedyncze utwory oraz całe dyskografie w co najmniej kilku audycjach radiowych tygodniowo. Niech tylko wymienię audycję Piotra Kaczkowskiego, Marka Niedźwieckiego, czy później cykl "wieczór z płytą kompaktową". Jak to się odbywało? Dziennikarz zdobywał płyty na zachodzie i puszczał calutką jak leci. Podawane były nawet czasy trwania utworów, by zmieścić je na gorzowskich stilonówkach C-45, C-60. Na każdym dworcu, na każdej uczęszczanej ulicy powstawały kioski z kasetami przegrywanymi. Mało tego przynosiło się pustą kasetę i płaciło za nagranie na niej płyty. To dopiero było piractwo! Extra... na początku np Trójki puszczano początki utworów, by móc przygotować magnetofon do nagrania.
Czy to było złodziejstwo i okradanie artystów? Na koncerty np Republiki musieli wynajmować stadion tylu chętnych było. Grupa ta potrafiła sprzedać ponad milion egzemplarzy płyty "Biała flaga" Na płycie TSA Heavy Metal World zamiast pokrętnej licencji i zabraniania kopiowania itd był tylko jeden napis "Słuchać głośno". Moglem nagrywać tyle ile tylko chciałem. Mogłem wymieniać się z kolegami nagraniami, przegrywać ich winyle, a mimo to ustawiałem się w kolejce przed EMPIK by wyrwać płytę Budki Suflera "Za ostatni grosz". Jak to wytłumaczycie koledzy obrońcy prawa, że sprzedawano w kioskach kasety, a mimo to nie można było dostać bez znajomości płyt w sklepie bez stania w kolejce. Dzisiaj artysta dostaje złotą płytę za marne 15000 sprzedanych z biedą krążków. Dawniej Maanam sprzedawał kilkaset tysięcy longplayów, singli. Wiecie dlaczego? Ponieważ obecnie stworzono rożnego rodzaju firmy mające za zadanie wyłącznie wydrenować i tak już puste kieszenie. Extraordinary i inni obrońcy - to prawo jest chore i to bardzo. Promuje się miernotę i jednocześnie ściga się potencjalnego klienta.
Mp3 ściągane z sieci jest jedynie substytutem i tak naprawdę darmową reklamą dla artysty, wytwórni itd. Prawdziwy meloman idzie na koncert, kupuje oryginalną płytę ponieważ chce posłuchać w dobrej jakości ulubionego zespołu.
Nie bądźmy naiwni, gdyby tylko Microsoft chciał to by w krótkim czasie zablokował i wyeliminował z powodzeniem piractwo swojego OS. Ale tego nie zrobi nigdy! Im zależy na reklamie! Po zaostrzeniu kar za piractwo komputerowe Microsoft miałby jedynie straty. Część wgrałaby darmowe odpowiedniki, część wywaliłaby komputery przez okno, a całość na bank znienawidziłaby MS.

bolivar   8 #55 06.07.2010 08:16

@Pirx: napisze to brutalnie:
czy jeżeli miał być przyjść do pracy i w ramach twoich obowiązków było by np. nagie mycie samochodu twojego szefa to podpisał byś taką umowę? Raczej nie.
Tak samo nikt nie zmusza cię do kupienia książki/płyty/programu jak nie podoba ci się jego licencja. Dlaej tego nie rozumiesz?

@czytelnik2 (niezalogowany) :
możesz mieć tylko pretensje do artystów, że zgadzają się na tego typu kontrakty. Z czasem jak zdobędą kasę to sami zakładają studia... i tak zarabiają. Przykro mi, ale firma fonograficzna inwestuje w kilkanaście zespołów i tylko jeden przynosi zysk - zgadnij jak musi ułożyć kontrakty by nie zbankrutować. Oczywiście ja nie mam nic przeciwko by muzycy sami nagrywali i sami wydawali swoje utwory - dlatego powstało kilka portali promujących świeżą krew... jednak i oni lecą na kasę i podpisują kontrakt "za miliony" i mają gdzieś to, że inni płaca.
Tak jestem za tym by MS przegrał i stracił rynek... ale tez nie jego obowiązkiem jest wydawać kolejne miliony na zabezpieczenia. Tak jak ja nie mam obowiązku wokół domu robić zasiek, fosy, pola minowego, obrony przeciwlotniczej by nikt się nie włamał.

hiropter   9 #56 06.07.2010 15:19

@Pirx
Ale w przeciwieństwie do Twojej wypowiedzi ja podałem Ci konkretną sytuację. Jeżeli ktoś wsiada do samochodu (z zamiarem jego użycia - co by nie było, że jak się jedzie jako pasażer to też Cię mają wsadzić) pod wpływem alkoholu, to powinien dostać bana - i to naprawdę solidnego...

więc CZYTAJ ZE ZROZUMIENIEM i ŚCIĄGNIJ SOBIE KLAPKI Z OCZU...

bolivar   8 #57 08.07.2010 09:45

@Pirx:
poszukaj sobie umów cywilno-prawnych i ew. klauzul niedozwolonych. Jeżeli twierdzisz, że są tam zapisy niedozwolone to zgłoś do danego urzędu w celu rozpatrzenia. Jeżeli okaże się, że umowa/licencja jest prawomocna to masz do wyboru zgodzić się z nią i używać lub nie zgodzić i zrezygnować z danego programu.

Co do łopaty... tak nie kupił bym jej.

Jeżeli nie podobają cie się licencje to sam lobbuj o zmiany lub jak pisałem wyżej zaskarżaj/zgłasza je do odpowiedniego urzędu. Tak jak się robi z umowami bankowymi czy developerskimi.

bolivar   8 #58 10.07.2010 11:40

@ Pirx:
proponuję w takim razie znieść kodeks pracy - w końcu jednostronnie gwarantuje pracownikom urlopy, płacę minimalną, godziny pracy itp. Jeżeli nie było by KP to pracownikowi nie gwarantowało by to minimum... więc jest bez sensu.

Teraz zastanów się czy twórca ma inną ochronę niż prawną... tak samo jak pracownik. Twórca zarabia na swoim utworze, pracownik na wykonanej pracy. Obydwoje z tego się utrzymują więc dlaczego ich prawa nie mają być chronione?

bolivar   8 #59 10.07.2010 13:19

@Pirx:
To co chcesz zostawić z tych praw autorskich? Co ci się nie podoba w nich co jest teraz? Bardzo chętnie zobaczę listę.

bolivar   8 #60 10.07.2010 14:08

@Pirx:
sorry, ale przy takiej dyskusji wolę mieć od razu w jednym poście wszystko. Później są odpis na zasadzie: ale w #XX pisałem to, a w #YY to. Jeżeli nie chce ci się dalej dyskutować to ok.
Ja chcę konkret, a nie zabawę w aluzję i sugestie. Dlatego ponowię: co ci nie podoba co jest teraz z prawie autorskim. Co chcesz zostawić z praw autorowi.

djDziadek   16 #61 13.07.2010 14:42

Panowie, argumenty macie fajne, ale ze zrozumieniem własnych wypowiedzi chyba gorzej:
@Pirx piszesz że jeśli kupujesz dany egzemplarz powinieneś móc z nim zrobić co chcesz - jasne ale w pewnych granicach - np. kupujesz Porshe, pozwala ci to rozebrać je na części - otworzyć swoją firmę i klepać autka jako swoje? NIE, możesz spróbować kupić na nie licencję, chcesz je komuś pożyczyć? - ok, twoja sprawa - i to jest ta różnica, której chyba nie rozumiesz.
Poza tym, powtórzę się, nikt nie zmusza kompozytorów (piosenkarzy, pisarzy) do podpisywania kontraktów - jeśli macie z tym problem, załóżcie organizację z dumnymi hasłami "precz z prawami autorskimi" lub "ograniczmy prawa autorskie" i sprawdźcie ilu tych ludzi was poprze, ale zakończcie wreszcie Don Kichotterię i zaglądanie innym do kieszeni - moim zdaniem jest to po prostu przejaw zazdrości a rodzi się z tego flame.
Pozdrawiam.

Eraden   4 #62 21.07.2010 09:23

@Extraordinarykid
Odnoszę wrażenie, że to ty zawsze wiesz lepiej i zawsze jesteś anty każdego artykułu. Gdzie się nie spotkałem z twoją wypowiedzią była ona zawsze w tonie: G*wno wiesz.

Gwoli sprostowania. Ja facet 24 lata, pracujący na 2 etatach i płacący za wszystko samodzielnie wliczając w to wynajmowany pokój jestem i tu uwaga załącz swoje obie półkule mózgowe, bo jedna może Ci nie wystarczyć jestem jak najbardziej przeciw sprawom o kradzież własności intelektualnej i uważam, że nie wnoszą one żadnego pożytku dla artystów, słuchaczy i ba nawet koncernów.

Ich szkodliwość jest nawet większa niż tych złych piratów. I przykład Windows jest jak najbardziej na miejscu, bo każdy woli zobaczyć co może mieć za swoją kasę. I zapewniam Cię, że przed przejściem na Linux najpierw miałem Windows i to dlatego, że najpierw zobaczyłem jak wygląda w tej nielegalnej wersji. Microsoft ma to w głębokim poważaniu i tylko tworzy utrudnienia w korzystaniu żeby tak naprawdę zachęcić do zakupu oryginału, bo nikomu się nie chce męczyć z ciągle krzaczącym się systemem z powodu zabezpieczenia.

A pozwy tylko pogarszają dobry wizerunek wykonawców. Nie Koncernów, a wykonawców. Człowiek sobie od razu kojarzy artystę ze sknerą, widzi płytkę na półce i bierze go taka wewnętrzna niechęć myśląc o tych wszystkich ludziach, którzy muszą płacić niebotyczne kwoty bo dopuścili się zamachu na LICENCJĘ!

A przynajmniej ja tak mam, ale jestem pewien, że spore grono osób też tak ma. I nie staram sobie nawet tłumaczyć, że to nie była ich własność i ją kradli. Jeżu drogi! Bity czyjąś własnością. Czekam na dzień, w którym powietrze będzie czyjąś własnością, bo wymyśli specyficzną, zdrowotną mieszaninę tlenu, azotu i innych pierwiastków.

A po ściągnięciu i odsłuchaniu często gęsto kupuje się oryginał. Ale to 'not important'. To ZŁODZIEJ! NIECH SCZEŹNIE!. Prawda jest taka, że to nie twoi rozmówcy są dziećmi panie Extraordinarykid, a ty się tak zachowujesz. Żyjesz w krainie pięknej szczęśliwości, gdzie prawo jest słuszne oraz mądre i powinno być przestrzegane, aby panował ład we wszechświecie. To nieprawda. Prawo jest staroświeckie, ewoluuje za wolno w stosunku do postępu technologicznego przez co trzeba uzupełniać braki czymś z pozoru podobnym. Ale poza teoretycznymi założeniami własności nic więcej tu nie ma. Rozmawiamy tutaj o ikonach, abstrakcyjnych obiektach jakimi są dzieła. A z dziełem jest tak, że czym więcej osób to zobaczy tym więcej chce mieć oryginał. I kopia utworzona przez nieautoryzowaną osobę nam nie wystarczy.

Xelosu   4 #63 31.07.2010 19:49

Kiedyś był taki program "Zulugula", w openingu była taka zwrotka:
"W kraju Zulugula nawet sejm rozczula
w ławach sami sprawiedliwi, mądrzy i uczciwi"
Wydaje mi się, że niektórzy obrońcy praw autorskich i temu podobnych złodziejskich zapisów, żyją właśnie w takim kraju Zulugula.

Oczywiście jakakolwiek rozmowa z fanatykami nie ma najmniejszego sensu. Dla nich istnieje tylko świat czarno-biały, świat przeciwieństw. W takim świecie oczywiście nie ma miejsca dla logiki, dlatego argumenty logiczne czy nawet fakty, które nie są jednoznaczne, dla nich nie istnieją. Są oni jak dwu wymiarowe istoty, żyjące w trójwymiarowym świecie.. widzą wysokość, szerokość, ale głębia dla nich nie istnieje.

Natomiast odnośnie samego artykułu.
Zgodzę się, że ogólny problem jest trochę spłaszczony. Ale autowi wcale nie zależało na przedstawianiu całego problemu piractwa. Sam tytuł zawęża już ten obszerny temat do tego konkretnego aspektu: straty i zyski artystów. Doszukiwanie się w nim jakiś innych podtekstów czy sensów jest czystą demagogią. Autor przedstawił, w negatywnym świetle, pewne fakty dotyczące rzekomych gigantycznych strat ponoszonych przez artystów. Sformułował również pewną tezę, z którą można się zgadzać bądź nie. Natomiast niektórzy odebrali to na równi z próbą wpisania do dekalogu jedenastego przykazania..

W każdym razie w dobrym tonie byłoby, jeśli już ktoś nie zgadza się z autorem, podanie jakiś kontrargumentów popartych faktami.
Rzucanie jakimiś stwierdzeniami czy hasłami próbując nimi kontrować fakty. Przypomina to palenie ludzi na stosie tylko dlatego, że twierdzą iż ziemia jest okrągła..
A kto ma racje, jak zwykle rozstrzygnie historia.

Ja osobiście wierzę w wizję Gene-a Roddenberego. W jego świecie nie ma pieniędzy, nie ma licencji i praw autorskich,
a ludzie jakoś potrafią żyć ze sobą w harmonii..

Sobie i wam takiego właśnie świata życzę
(parafrazując jednego z internautów)