Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

P2P vs RIAA, małe podsumowanie...

Minęła dekada od pojawienia się pierwszego klienta sieci P2P, ponad 10 lat walki różnych organizacji (z RIAA na czele) z P2P, czas na małe podsumowanie...

Internet jest medium, w którym łatwość kopiowania wręcz „zachęca” do naruszeń praw autorskich. Największe kłopoty dla prawa własności intelektualnej przyniosło opracowanie technologii P2P będąca modelem komunikacji w sieci komputerowej. Pierwsza i chyba najsłynniejsza sprawa tego typu miała miejsce w grudnia 1999 r. kiedy to celem procesu sądowego, wytoczonego przez Recording Industry Association of America stał się Napster. W skutek nakazu sądowego był on zmuszony w lipcu 2001 roku do wyłączenia wszystkich swoich serwerów. Jak się wkrótce okazało sukces przemysłu fonograficznego był pozorny. Po sukcesie Napstera, programy typu P2P zaczęły zaczęły się mnożyć niczym króliki:iMesh, Kazaa, Grokster, Audiogalaxy szybko wypełniły lukę pozostawioną przez Napstera umożliwiając internautom wymianę różnego rodzaju utworami, wśród nich oprócz tych chronionych prawem autorskim znajdowało się także wiele należących do domeny publicznej.

Wielkie kompanie muzyczne i filmowe pod przewodnictwem RIAA, rozpoczęły krucjatę przeciwko sieciom P2P głosząc różne argumenty, z których płynęło jasne przesłanie dla społeczeństwa: darmowe ściąganie muzyki „zabija ją”. Dyrektor naczelny Time Warner - Richard Persons, powiedział: „...tu nie chodzi tylko o grupę dzieciaków kradnących muzykę. Tutaj chodzi o zamach na wszystko co tworzy kulturową ekspresję naszego społeczeństwa. Jeśli nie uda nam się ochronić i zachować naszego systemu własności intelektualnej, kultura zaniknie. I korporacje nie będą w tym przypadku jedynymi pokrzywdzonymi. Artyści zostaną pozbawieni bodźca do tworzenia. Najgorszy scenariusz zakłada iż nasz kraj pogrąży się w czymś na kształt kulturowych Wieków Ciemnych”.

RIAA, której strategia walki z „piractwem” polegaja na losowym pozywaniu prywatnych osób, korzystających z serwisów p2p budzi najwięcej kontrowersji i często dokonywana jest na granicy prawa jeśli już nie poza nią. Jak zauważa Electronic Frontier Foundation – „ 15 000 pozwanych prywatnych osób i nadal miliony amerykańskich fanów muzyki używają sieci P2P i innych technologii do dzielenia się utworami. Ponad to, według większości ocen, liczba osób korzystających z serwisów wymiany plików w zastraszającym tempie rośnie w pozostałych częściach świata, gdzie RIAA nie była w stanie przeprowadzić na tak masową skalę akcji pozywania osób w różnym wieku i pochodzących z różnych środowisk”

Jak powiedział jeden z autorów raportu dotyczącego wpływu nielegalnego „pobierania” muzyki z sieci typu P2P na zyski przemysłu muzycznego F. Oberholzer-Gee : „Ci, którzy marzyli o prawnym rozwiązaniu, nie pojmują prawdziwie globalnej natury fenomenu P2P. Co gorsza, prawna strategia RIAA, wydaje się nie odnosić skutków nawet na terenie Stanów Zjednoczonych”

Warto może w tym miejscu przytoczyć stanowisko, jakie w imieniu ZAiKSu zajęła w 2004 roku Anna Zakrzewska-Biczyk -specjalista ds. Licencjonowania Internetu: „Polityka RIAA jest naszym zdaniem jednostronna i nie przynosi właściwych efektów. Brak w niej oferty wychodzącej naprzeciw potrzebom użytkowników. Jeżeli chodzi o efekty pozwów, to udało się "spacyfikować" Napstera, ale już KazaA i podobne środowiska chyba są poza zasięgiem RIAA. Wchodzi tu w grę również instytucja dozwolonego użytku i swobody konstytucyjne obywateli"

Według Kanadyjskiej Rady Prawa Autorskiego, trudno obciążać odpowiedzialnością osoby, które ściągają pliki z Internetu, ponieważ nie można wymagać od nich aby oceniały, czy dany plik jest chroniony prawem autorskim czy nie. Jednocześnie organ ten podkreślił, że na gruncie prawa kanadyjskiego osoba, która udostępnia, takie pliki do sieci może zostać pociągnięta do odpowiedzialności. W ramach rekompensaty za ewentualne naruszenie praw twórców, wymianą ich utworów w sieciach P2P, Rada nałożyła opłaty na nowe karty pamięci używane w przenośnych odtwarzaczach MP3.

Twórczość i autorstwo są wartościami jak najbardziej godnymi ochrony ale czy za każdą cenę? W tak ważnym aspekcie jak dostęp do kultury nie można uznawać że „cel uświęca środki”, czy też "silniejszy zgarnia wszystko" A. Kopff wymienił trzy podstawowe cele prawa autorskiego:
- stymulowanie twórczości,
- zaspokojenie potrzeb społecznych poprzez ułatwienie korzystania z utworów,
- zaspokojenie potrzeb materialnych i duchowych twórców.
Patrząc na działania organizacji zbiorowego zarządzania, czy też na zachowanie wytwórni muzycznych/filmowych na całym świecie, można śmiało wyciągnąć wniosek, że dwa pierwsze postulaty są całkowicie ignorowane na rzecz trzeciego. Taka sytuacja wywołuje zrozumiały sprzeciw społeczeństwa, w imieniu którego występują m.in. organizacje chroniące prawa konsumentów, takie jak amerykańska Electronic Frontier Foundation 

internet

Komentarze

0 nowych
etam   9 #1 01.07.2010 20:19

Z jednej strony fajnie się czyta, z drugiej strony nie dowiedziałem się niczego nowego.

Z trzeciej strony popraw link do eff.com na końcu tekstu.

  #2 01.07.2010 22:08

Ile by z piractwem nie walczyli i tak nie wygraja, podchodza do problemu ze slej strony, w tym przypadku kontratak nie jest dobra forma obrony :)

PitBoss   8 #3 02.07.2010 16:27

Musze tak ująć ta firme RIAA to IDIOCI a szczególnie szefostwo którzy sami są piratami, zdzierżają kase z ludzi i szpanują "bo ich stać", buahaha czemu nie walczą z a/eMule, Sharezz, Donkey, te programy również widnieją od lat, a nie wierze że nie wiedzą.
Firmy fonograficzne, filmowe, twórcy gier trcą n piractwie? nie , a wręcz przeciwnie, kiedy ktoś wie "co sie z czym je" "jakie to jest" 'czy sie opłca", "czy wejdzie"(np w przypadku gry). Podam głupi przykład, na strym słabym sprzęcie, pirat STALKERA Cień czarnobyla przeszedłem z max detalmi, ale gr mi sie tak podobł że chciałem oryginł, po za tym łdne pudełko było, kiedy kupiłem miłem już lepsz krte graficzną, lepsz płyte główn, wiecej Ram itd, wszystkiego na max detalch od 2 mpy się cieło nieźle, nawet na średnim :/. Ja czesto próbuje metod prób i błędów, niegdy nie czytłem wymgań sprzętowych , weszł to weszła grałem, przetestowałem czy d sie lepsze detale i szło, a od kiedy taki wypadek z oryginałem miałem ciągle ptrze na wymagania :/ A chodzi mi waśnie o to że lepiej sie przekonać za nim sie coś kupi. Czy wytwórnie zarobiły by więcej gdyby tylko ludzie znali pojedyńcze teledyski puszczne za free? YouTube nie miał by pozwoleni na umieszczanie przez uzytkowników pozostałych utworów z albumu, jednym słowem nikt by na tym nie zyskał, tylko by upadli. Winią użytkowników a dzięki nimi jeszcze żyją.

POZDRAWIAM

PS. Sorry za błędy

PitBoss   8 #4 02.07.2010 16:35

Przypomniało mi się coś, nie pamiętam jak się nzywał co grał, al był piosenkarzem a padło właśnie w tedy o piractwo itd co on o tym myśli, to powiedział że on i tak woli grać koncerty niż nagrywć płyty, a co do sprzedaży muzyki czy filmów, to nawet by wystarczył symboliczny grosz a już by były lepsze rezultaty, a od 1 grosza przecież nikt z nas nie zbiednieje.
Gdyby Z 1zł można było by ogladnąć za free nowość online cały bez ograniczeń czasowych, to daje 100% że i dana firma udostępniajaca materiał i autorzy by zarobili :) Na razie tym tropem podaża dobrze iPla tyle ze nie ma jeszcze odrazu nowości które dopiero np są oglądae w kinach, tylko wystwione po długim czasie.

  #5 03.07.2010 18:13

Wedlug mnie w wiekszosci gier, zadzialalo by, zrobienie darmowego sredniej dlugosci single playera, i duzego rozbudowanego multi, do ktorego trzeba kupic konto. Ludzie by sciagali single, bo darmowy, mogli by poznac gre, zobaczyc jak dziala, czy ciekawa, i wtedy kupic multi i sie swietnie bawic. Oczywiscie w czesci gier tego by sie niedalo lub nie bylo by sensu robic... Ale to tylko moje zdanie, nie znam sie na tym

  #6 04.07.2010 11:41

a ja zgadzam sie z PITBOSS wystarczyloby jak kompanie bralyby symboliczne oplaty np 1grosz i gwarantuje ze miliony uzytkownikow neta wolalyby wybulic symboliczna sume i miec spokoj niz potem ganiac z molochem po sadach

wiejaczka   2 #7 05.07.2010 14:39

Popieram PitBosa, prawda jest taka, że często wymagania na opakowaniu podane mają tyle wspólnego co miotła i mercedes. Wystarczy popatrzeć na wymagania do MFSX`a. Hahahaha gdzie prdoucent wciska nam że gra pójdzie prawie na kalkulatorze a w rzeczywistości gracze ładują od 8GB RAM`u w górę żeby śmigała konkretniej. To samo z grafiką. Popieram w 100% żeby było krótkie demko gry żeby zobaczyć jak to idzie, z możliwoscią dociągnięcia za opłatą z neta reszty gry. A co do postu tego samego użytkownika na temat opłat za filmy i muze, to nawet gdyby za film płacic 5 zeta zamiast grosza (za ściągnięcie z oficjalnego serwera np ZaiKSu czy WarnerBross`a muzy lub filmu) i tak by się to bardziej opłacało niż latać od DC / MULA / po RS / MU i tym podobne rozwiązania. Każdy by zarobił i każdy byłby zadowolony od klienta po artyste przez najdroższą część układanki: wytwórnie. Ale! Może zamiast się nad tym głowić należy zadać inne pytanie, a mianowicie, kto i dlaczego nie chce w XXI wieku czegos takiego zrobić. Nie wierze ze WB nie stać na postawienie serwera z którego za opłatą SMS lub... płatność kartą nie mógłby cały świat pobierać legalnie materiałów. Komuś na tym MUSI zależeć. Bo jeśli ja na to wpadłem i miliardy ludzi przed komputerami to nie wierzę że oni nie. Pytanie pozostaje otwarte... Kto? I dlaczego? Pozdrawiam.

  #8 24.07.2010 11:15

Witam.
Myślę sobie, że dla lepszego zrozumienia pewnych pojęć, przydatnych do tego podsumowania, warto zapoznać sie z materiałami zawartymi na stronie http://www.futrega.org/wk/

a co do wniosków wiejaczka... chmy.. myślę sobie, że korporacje wypuszczały by dema, które płynniej by chodziło na "ciut" gorszym sprzęcie... he he... korporacje cwane są ;)
Pozdrawiam.