Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Prawa autorskie, a wolnośc internetu...

Tekst ten pisze pod wpływem newsu: Hapro Media wypowiada wojnę polskim piratom, jak zwykle pod newsem rozgorzała dyskusja (świadczy to o tym ze problemy poruszane w artykule są bardzo aktualne ze społecznego punktu widzenia) między zwolennikami wolności internetu, a osobami popierającymi ograniczanie praw internautów, oczywiście żadnej ze stron nie można odmówić słuszności przytaczanych argumentów, twórcy nie mogą pracować za darmo, ale i ludzie muszą mieć możliwość dzielenia się dobrami kultury. Stawka "gry" pomiędzy autorami, a użytkownikami jest ogromna chodzi bowiem nie tylko o ogromne sumy pieniędzy, ale również odpowiedzialność karną, oraz kwestia być może najważniejsza, której nie da się przeliczyć na pieniądze jaką jest zakres wolności indywidualnych osób oraz całego społeczeństwa.

Wzmacnianie praw podmiotów autorskich skutkują osłabieniem praw użytkowników. Jak zauważa przedstawiciel Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentó... „idea podwyższenia poziomu ochrony podmiotów uprawnionych z tytułu autorskich praw majątkowych, musi być dokonywana przy zachowaniu zasad proporcjonalności, uwzględniając również ekonomiczny interes konsumentów, bowiem już w chwili obecnej dobra kultury stają się dla przeciętnego konsumenta towarami luksusowymi". W moim przekonaniu ograniczenie, bądź likwidacja praw użytkowników (do czego ewidentnie zmierzają reprezentujące artystów organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi) wyrządziłaby znacznie większe szkody społeczeństwu, niż mogłaby przenieść ewentualnych zysków twórcom. Nie można bowiem dopuścić do sytuacji w których chęć zysku doprowadzi do całkowitego zablokowania przepływu informacji.

Zaznaczyć należy iż akcje wymierzone w użytkowników internetu odwołują się głównie do zagrożeń, co tu dużo ukrywać ekonomicznych jakie niesie tylko sporadycznie odpłatna eksploatacja utworów za pośrednictwem internetu dla artystów. Trudno jednak sprzeciwić się twierdzeniu że działania takie leżą głównie w interesie wielkich koncernów medialnych. Według badań M. Madden blisko 70% zapytanych twórców jest zdania że wymiana plików za pomocą internetowych serwisów nie stanowi dla nich poważnego zagrożenia, lub wcale takowego nie dostrzegają. Jednocześnie 50% z nich uważa że obecne prawo autorskie zapewnia większe korzyści dystrybutorom utworów, niż ich twórcom. Badania te dobitnie potwierdzają że o twórcach zupełnie zapomniano, a przecież najważniejszym bodźcem dla funkcjonowania praw autorskich miało być właśnie dobro artysty.

Kształt przyszłych regulacji z zakresu prawa autorskiego w zależności od obranego kierunku, ograniczenia, bądź rozszerzenia dostępu do dzieł może wpłynąć na tempo rozwoju, nie tylko nowych technologii, ale również całego społeczeństwa, poprzez danie ludziom bodźców do rozwoju, i ułatwianiu im tego poprzez łatwy dostęp do najnowszych osiągnięć ludzkości.

Swoją prace chciałbym zakończyć słowami L. Lessiga że trzeba znaleźć złoty środek między prawem twórcy do wynagrodzenia i dostępem do kultury dla obywateli, potrzebne są działania pozwalające zająć stanowisko: ani „wszelkie prawa zastrzeżone”, ani „brak praw zastrzeżonych” lecz „niektóre prawa zastrzeżone”. Byłby to sposób na respektowanie praw autorskich i jednocześnie umożliwienie twórcom uwolnienia treści, zgodnie z ich wolą. 

internet

Komentarze

0 nowych
corrtez   12 #1 29.06.2010 19:24

Wlasnie gdzie tu dobro artysty?? Z tego co widze to tylko dobro firmy fonograficznej i ich prezesów oraz takich hartów do zgarniania kasy jak RIAA jest najwazniejsze. Owszem piractwo jest zle i trzeba je scigac ale ten skostanialy system jest do bani. Niestety te rzesze dyrektorów i impresariów nie chcá puscic tego koryta i to jest ich jedyny ore jaki majá...
I jeszcze jedno dziela kultury (nawet Dode, od biedy mozna do tego zaliczyc ;) zaczynajá byc juz luksusem (j/w)dla tych mniej zamoznych a tak byc nie powinno. Niedlugo to widoki w górach i zachody slonca nad mozem bedá platne i nie bedzie mozna ich fotografowac...

  #2 29.06.2010 19:44

Kiedyś takim złotym środkiem były licencje ustawowe(na ternie USA). Odpowiadały one wszystkim, prócz wydawcom. Wydawcy wywarli taką presję na rządach, że obecnie licencje ustawowe nie istnieją.

  #3 29.06.2010 21:37

Mam pytanie czy oddając komputer z Win OEM i z Officem OEM za darmo lub za niewielką opłata z firmy do szkoły, przedszkola, kościoła to czy mogę to zrobic z tym oprogramowaniem. Czy mam kopię faktury na zakup sprzętu dać obdarowanemu ?

januszek   19 #4 30.06.2010 08:01

Co do pseudoprawnych działań HaproMedia - proszę zerknąć tu: http://olgierd.bblog.pl/wpis,art;67;ust;4;pr;aut;w;zw;z;art;29;ust;2;uodo,44053....

AndrzejG   10 #5 02.07.2010 09:01

Masz rację. Dodatkowo myślę, że taka sytuacja jaką mamy w tej chwili sprawiła, że POPularne "gnioty" estradowe pojawiają się i równie szybko znikają, bo wystarczy jedna wpadka z playbacku i okazuje się, że "artysta" powinien odwiedzić szkołę śpiewu :) Oczywiście to wszystko o muzykach, ale są jeszcze piracone filmy i choć to inna bajka, to przydały by się również tutaj jakieś normalizacje (np. pogarszające jakość obrazu hdmi kiedy coś mu się nie spodoba w moim telewizorze choć kopia jest oryginalna i buli się za nowość 120 zł [blu-ray]) bo tu też dochodzi do kuriozalnych sytuacji.

  #6 04.07.2010 12:41

Wg. badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii najwięcej na płyty wydają ludzie najwięcej pobierający nielegalnych w świetle prawa plików MP3. Może zamiast skupiać się na łapaniu za rękę piratów wytwórnie przeznaczyłyby zaoszczędzone fundusze na rozwój nowych form docierania do odbiorców. Bo na razie to raczej jest wylewnie dziecka z kąpielą. A interesy twórców są tu na ostatnim miejscu.