Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Apple bez Jobsa. Minęło pięć lat...

Właśnie dziś mija dokładnie pięć lat od śmierci Steve Jobsa. Choć dzień ten nie wzbudza już takich emocji jak kilka lat temu, wielu sympatyków Apple odczuwa swoistą pustkę jaka powstała po jego śmierci, część tej pustki Apple nie zdołało zapełnić, choć ciągle bardzo się stara, pozostała część została celowo zachowana, jakby chciano pokazać, że Jobs jest ciągle w Cupertino.

Kilka dni po śmierci Jobsa pojawiły się pierwsze komentarze, że to koniec Apple jakie znamy, a nawet takie, że to koniec Apple jako firmy. Przytaczano wówczas wiele argumentów, między innymi taki, że gdy pozbyto się Jobsa z Apple, firma w krótkim czasie stanęła na skraju bankructwa. Choć argument ten bardzo pasował do wysuwania takowego twierdzenia, był zupełnie bzdurny. Rok 1976 powstaje Apple Computer, firma się dynamicznie rozwija, staje się jednym z symboli biznesu, który wyszedł z garażu i zamienił się w jednego z czołowych producentów komputerów, by szczyt osiągnąć w 1985 roku, wraz z premierą pierwszego Macintosha. Rok 1986, Jobs odchodzi z Apple, firma toczy się w przepaść, by z pioniera informatyki zamienić się w firmę, której produktów nikt nie chce kupować, poza tymi, którzy muszą lub mają źle poukładane w głowie. W 1997 nadchodzi zbawca, Jobs wraca do firmy i Apple ponownie pnie się w górę, wdrażając wiele produktów, których używamy do dziś, których nazwy stają się synonimem towaru i wyznacznikiem nowych trendów. Naturalną koleją rzeczy było więc twierdzenie, że skoro Jobs odszedł, firma Apple skazana jest na porażkę, tym bardziej że Jobs wrócić już nie może.

Rzecz w tym, że udział Jobsa w firmie Apple w latach 1976-1986 był zupełnie inny, niż mu często się przypisuje. Owszem, był założycielem, organizatorem, autorem wielu pomysłów i zabójcą równie wielu koncepcji (np. otwartej architektury Apple). Potrafił promować produkowany sprzęt, zachęcać do współpracy sprzedawców, dostawców i programistów. Jednak jego wpływ na to, jaką drogą podążało Apple, był mocno ograniczony przez fakt, że za głównymi decyzjami stał zarząd i udziałowcy, a nie jeden, jedyny Jobs i prezes John Scully.

Katastrofa lat 1986-1997 też nie wynikała z faktu, że Jobsa w Apple nie było. Był w NeXT, miał swój biznes, swój komputer i nieograniczoną władzę, a jego ówczesne decyzje i posunięcia nie sprawiły nagle, by NeXT stał się czymś więcej niż chwilową ciekawostką. Owszem, pochodnym z NeXT jest obecny system operacyjny OS X, pochodnymi są animacje studia Pixar, ale NeXT jako komputer nie odniósł sukcesu. Ówczesna sytuacja Apple została wykreowana przez zarząd i prezesa Johna Scully, dla którego najważniejszym było dążenie do sukcesu i zysków bez oglądania się na tożsamość firmy, która kieruje. Nie, Apple wówczas nie było firma pozbawioną pomysłów i nowatorskich rozwiązań. Choć tylko niektóre z nich trafiły na rynek — np. Apple Newton, jest cała masa takich, które z rozmaitych względów pozostały w Cupertino, a były to produkty niezwykle ciekawe — np. zegarek czy telefon Apple. Wtedy także Apple rozpoczęło pierwsze eksperymenty z procesorami, współtworzonymi wówczas z IBM i Motorolą, procesorami PowerPC, które w opinii wielu programistów, są dużo bardziej przyjazne niż produkty Intela, często też były bardziej wydajne. Także w tym mrocznym okresie, Apple porozumiało się z Acorn Computers, VLSI Technology tworząc spółkę joint-venture - Advanced RISC Machines Ltd o bardzo dziś rozpoznawalnym skrócie ARM, która ma tak olbrzymi wpływ na nasze dzisiejsze, codzienne życie i której wpływu na obecne procesory Apple Ax wręcz nie sposób przemilczeć. Tak więc były pomysły, ale brakło kompletnej wizji na to, jak je wykorzystać.

W zamian skupiono się na produkcji dziesiątek modeli komputerów niewiele różniących się miedzy sobą, poza nazwami. Komputerów drogich i niemogących skutecznie konkurować z tanimi, azjatyckimi składakami, komputerów, których wizji sprzedaży nikt w Apple nie miał.

Skoro nie sprzedaje się żaden z naszych dziesięciu modeli komputerów, stworzymy kolejne dziesięć, może złapią.

Zdawała się mówić myśl przewodnia ówczesnego zarządu.

Powrót Jobsa do Apple to zupełna zmiana filozofii i strategii firmy. O przepraszam, filozofii nie. To raczej powrót do korzeni, decyzja, że nie warto iść z prądem, nie warto walczyć z azjatyckimi producentami tanich komputerów, to decyzja, że należy iść pod prąd. Nie oglądać się na to, co dzieje się wokół, ale robić swoje. Dobrze, solidnie, intrygująco, ale swoje. Czyż nie z takiego założenia powstał pierwszy, jakże kontrowersyjny iMac ? Prawdziwe dziecko Jobsa, który do zielonkawego komputera miał tak samo osobiste podejście, jak do pierwszego Macintosha.

Kolejne produkty, które stały się ikonami (iPod, iPad, iPhone) to kolejne przykłady na to, że należało robić swoje, nie oglądać się na innych, nie ścigać się na ceny i cyferki na papierze. Wszystko to, co Apple projektowało i sprzedawało, zwracało na siebie uwagę, choć nie zawsze owa uwaga zamieniała się w sukces rynkowy. Zwracało uwagę, bo Steve Jobs potrafił to przedstawić, potrafił zainteresować, zaskoczyć i wytłumaczyć, że to, co ona trzyma w ręce, na scenie, jest nam potrzebne, a czasem niezbędne. Podekscytowanych potrafił przekonać, że cena nie gra roli, wątpiących potrafił zachęcić do spróbowania, zapoznania się, dotknięcia. Bez wątpienia miał on też wpływ na to, jak bardzo produkty Apple są powiązane ze sobą. Na to, że dziś nie stanowią one poszczególnych przedmiotów codziennego użytku, ale przedmiotów powiązanych ze sobą, działających razem ku wygodzie użytkownika.

Bez najmniejszej wątpliwości twierdzę, że dziś w Apple brakuje takiego "Jobsa". Człowieka, który wyjdzie na scenę, pokaże, przekona, że cena nie ma znaczenia, że to, co ma w ręce, jest nam niezbędne, potrzebne i zwyczajnie fajne. Nie mam wątpliwości, że Jobs przygotował Tima Cooka do sterowania Apple najlepiej jak umiał. Zostawił mu wytyczne, a sam Cook zdaje się nie tylko je stosować, ale czuć owa filozofię firmy, która została zapomniana w latach 1986-1997 i brak której, doprowadził firmę niemal do bankructwa. Problem w tym, że Cook nie jest showmanem, nie jest "Jobsem ze sceny" i chyba sam doskonale zdaje sobie z tego sprawę, powierzając prezentacje w ręce innych osób. Niestety i one nie są "Jobsem ze sceny" choć bardzo się starają. Wystarczy porównać sobie ich występy sprzed pięciu lat i współczesne, by zauważyć, że z zakłopotanych i często zagubionych prezenterów zamienili się w osoby swobodnie poruszające się po scenie i już spokojnie prezentujących to, co mają do zaprezentowania. Jednak to wszystko jest wyuczone i choć bez wątpienia, każdy z nich włożył mnóstwo pracy w to, by zostać "Jobsem sceny" różnica między nimi a Jobsem jest dokładnie taka sama jak między Amadeuszem Mozartem, który muzykę przepisywał z głowy, bez poprawek, a nadwornym kompozytorem cesarza Józefa II który, choć komponował bardzo dobrze, pozostawiał po sobie zapisy nutowe pełne korekt, skreśleń i uzupełnień.

Wbrew temu, co wielu wróżyło, Apple nie skończyło się ani w dwa, ani w pięć lat po śmierci Jobsa i jak narazie nie ma sygnałów, by miało się skończyć w kolejne pięć lat, choć wszystko na tym świecie jest możliwe. Z cała odpowiedzialnością jednak twierdzę, że nie będzie postrzegane tak jak za czasów Steve'a Jobsa dotąd, dopóki nie znajdą w swoich szeregach owego "Jobsa ze sceny"' dotąd, dopóki nie zdołają zapełnić tej pustki, jaka po śmierci Jobsa została.

Jak wspominałem na wstępie, poza pustka, którą Apple bezskutecznie stara się zapełnić, jest jeszcze "cząstka", która celowo została zachowana i dobrze. Owa "cząstka" to sposób tworzenia produktów, w których nie ma miejsca na podążanie za rynkiem, to faza tworzenia podczas której, ostateczny wygląd ma wartość nadrzędną i to inżynierowie musza dopasować się do stylistów. Owa "cząstka" to niezbyt opasły katalog produktów, które idealnie współpracują ze sobą, ułatwiając lub uprzyjemniające nam codzienne życie. W końcu owa "pustka" to pusty gabinet Steve’a Jobsa w Cupertino, pozostawiony dokładnie w takim samym stanie, w jakim zostawił go Jobs, przekraczając jego próg w ostatni dzień swojego pobytu w pracy. Być może ciągle się tam pali światło, a jego ulubiony MacBook jest uśpiony i nikt nie ma odwagi, a nawet nie śmie go wyłączyć, bo komputerów jak i tego co robił Steve nie da się tak zwyczajnie wyłączyć.

 

inne

Komentarze

0 nowych
  #1 05.10.2016 11:50

Apple bez Jobsa to ledwie cień tego dawnego Apple. Praktycznie 0 innowacji i wypuszczają buble, za które Jobs by wywalił połowę projektantów, gdyby mu pokazano taki projekt.

Woowas   3 #2 05.10.2016 13:49

Kultu jednostki ciąg dalszy....
Zastanawiające jest że lata 1986-97 kiedy Apple robiło naprawdę dobre komputery uznawane są za upadek firmy.

mazdamer   4 #3 05.10.2016 13:58

Fajnie napisany artykuł. Pozdrawiam autora :-)

macminik   16 #4 05.10.2016 13:59

@Woowas: upadek bo płynność finansowa firmy wyliczona była na niespełna 30 dni ?

mikolaj_s   14 #5 05.10.2016 15:48

Również moim zdaniem brak im sprzedawcy i wizjonera jakim był Jobs.
Za to obecnie całkiem sensownie wypracowali sobie przewagę technologiczną. Nowe procesory są po prostu rewelacyjne.

  #6 05.10.2016 15:59

@mikolaj_s

Jakie procesory te ARM w smartfonach czy te w laptopach od Intela??

  #7 05.10.2016 16:11

Polecam przeczytać biografię Jobsa, kawał książki ale warto ;)
Brakuje kogoś takiego w IT jak Steve.
Może na swój sposób, był chamski, ignorancki i bezczelny, ale kochał swoje produkty i miał wizję jak ten produkt stworzyć ;)

macminik   16 #8 05.10.2016 16:36

@Anonim (niezalogowany): poszukaj w necie....

macminik   16 #9 05.10.2016 16:36

@mazdamer: dzięki :-)

dragon321   10 #10 05.10.2016 18:21

Apple bez Jobsa dużo utraciło. Już nie jest takie innowacyjne i dopracowane jak kiedyś. Za niektóre buble, które dzisiaj wypuszczają, to Jobs pewnie wywaliłby każdego, kto miał z nimi cokolwiek wspólnego na zbity pysk :D

gulczkwas11   6 #11 05.10.2016 19:19

@Woowas: Tak są uznawane bo nikt ich nie kupowal, tak jak dzisiaj komórki z Windows Phone choc niezłe to sprzedaż porażka.

gulczkwas11   6 #12 05.10.2016 19:24

@Anonim (niezalogowany): Za Jobsa to nawet Microsoft cos próbował tworzyć, a teraz smiechlem jak 10 zainstalowałem

xomo_pl   21 #13 05.10.2016 19:24

Jak dla mnie to "Konkurencja" swoimi nieudalnymi działaniami pomogła przetrwać Apple ostatnie lata.

karroryfer   7 #14 05.10.2016 19:41

Jobs to niewątpliwie showman i pewnie wizjoner. Ale do mnie jego magia nigdy nie przemawiała. Doceniam wiele produktów - jednak gdyby to nie była firma amerykańska ale jakiś HTC to już dawno by jej nie było. Wsparcie mediów , rządu ( patenty - w jedną stronę ! ) itd zrobiły swoje. Za 5 lat Apple będzie co najwyżej tak jak IBM dziś - sprzeda swój dział hardwarowy i....

  #15 05.10.2016 21:08

@WujekGugl (niezalogowany): Chodzi Ci o to? http://lubimyczytac.pl/ksiazka/203589/steve-jobs

  #16 05.10.2016 21:10

Jakieś 2 tygodnie temu obejrzałem film "Jobs" z Ashtonem Kutcherem, który bardzo zapadł mi w pamięć, bo pokazał Jobsa nie tylko jako wizjonera i chama, ale człowieka, który podnosi się i tworzy coś innowacyjnego, mimo iż kumple podłożyli mu świnię...

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #17 05.10.2016 22:04

Niestety ale bez Jobsa Apple nie jest już takie innowacyjne jak za jego czasów. Apple dalej jest synonimem luksusu, ale już nie takiego jak za Jobsa.

pr0100   5 #18 05.10.2016 22:47

od czasów iPhone 5 nie wydali nic prawdziwie innowacyjnego

A ta firma ma największy potencjał w branży, ale zamiast próbował go wykorzystywać, pokazuje co roku kolejne nowe procesory ARM.
1. W obecnej sytuacji Windowsa mogliby spokoje powalczyć o cały rynek desktopów.
2. Kupili super markę beats i zamiast ją wykorzystać to wolą reklamować swoje słuchawki jako AirPods.
3. Czemu iTunes nie konkuruje z netflixem, pamięta ktoś jeszcze o Apple TV?

karroryfer   7 #19 05.10.2016 23:31

@pr0100: od czasów Iphona 5 ? A przepraszam co w nim było innowacyjnego ??? Miałem go, przez rok mi się nawet podobał ( po Noki e51) ale po updacie do iOS8 lagował jak jakieś galaxy
Już 5S był bardziej innowacyjny bo miał chociaż czytnik lini papilarnych.

IrasDeeJay   7 #20 06.10.2016 00:14

@pr0100: Oczywiście że pamięta. Sam jestem szczęśliwym posiadaczem Apple TV 4 tej generacji, i uważam że to urządzenie to petarda !

hiropter   10 #21 06.10.2016 07:53

Apple bez Jobsa ma się dobrze i nie wiem dlaczego ludzie tak bardzo narzekają. Mają tyle kasy, że mogliby się spokojnie utrzymać jeszcze przez kilka kruchych lat. To, że nie ma już tego błysku ze sceny, to zupełnie inna sprawa. Jak by nie patrzeć odszedł jeden z założycieli, twarz marki i dla niektórych fanatyków ważniejsza postać niż figurka Matki Boskiej przy łóżku.

Firma ma jasno wytyczony kierunek i nim spokojnie podąża, a nie jak Microsoft, który sam do końca nie wie co i jak ma dalej zrobić by było lepiej. Ale tak to jest jak odchodzi wizjoner, a na jego miejsce wchodzi księgowy - prztyczek w kierunku Ballmera. W Apple pałeczkę przejęła osoba, która jakby nie patrzeć, podąża, w (już obranym przed laty) kierunku.

__Tux__   13 #22 06.10.2016 08:38

@macminik: Tak. Ludzie nie umieją najeść się filozofią czy pomysłami.
@hiropter: Firma ma się dobrze, ale zdarzają się pomysły z kosmosu, jak np. ze spłaszczeniem ikon. Nie są to wielkie katastrofy, tylko małe okaleczenia wzornictwa. Zawsze jednak Jobs mógłby to skrytykować. Potem kolejna mała rzecz, i kolejna... a na koniec się okaże że tych małych kroczków było tyle, że firma zmieniła się nie do poznania.

Autor edytował komentarz w dniu: 06.10.2016 08:42
  #23 06.10.2016 12:19

@Woowas: Bo finansowo nie dawali rady, byli na skraju upadku. Potem zaczęli też produkować mnóstwo wszelakiego sprzętu elektroniczego.. co Jobs ukrócił jak tylko wrócił do firmy. Komputery były dobre, szybkie ale sporo za drogie i dlatego się nie sprzedawały. To co pamiętam z biografii gościa.

macminik   16 #24 06.10.2016 12:43

@Juicy360 (niezalogowany): bo były. W 1995 roku schodziła z rynku Quadra 800. Ceny w USA zaczynały sie od 4700 USD w Polsce, podstawowa wersja kosztowała trochę ponad 8 tys. Moja pensja wówczas wynosiła jakieś 500-600 zł. Zastanawialem sie, kto kupuje komputer wart tyle co niezłe auto. Fakt, stacja robocza, ale jednak. Macintosh LC (komputer najtańszy z możliwych) to 2,5 tys. (Mam fakturę jak ktoś nie wierzy).
Znajomy który wówczas miał sklep z Macami mówił, że jak sprzedał 3-4 komputery to był szczęśliwy. Z drugiej strony marże były takie, że posprzedażowej 4 mógł sobie zrobić wakacje...

mikolaj_s   14 #25 06.10.2016 13:28

@Anonim (niezalogowany): Mówią, że nie ma głupich pytań, ale nie jestem pewien :) Oczywiście, że A10

Nelight   3 #26 06.10.2016 17:47

Świetny tekst.
Emocje, to coś co Steve potrafił kreować. Teraz w kwocie jednej-dwóch pensji można dostać komputer X rdzeniowy z Y GB ram i Z wielkości dyskiem oraz Q wielkością monitora...i tyle. Na tym kończą się emocje i tego mi brakuje.
Od roku mam również Macbooka, dość stary model, ale nadal jestem podjarany gdy biorę go w ręce.

  #27 06.10.2016 19:21

@mnemosyne: obejrz film z Michaelem Fassbenderem

macminik   16 #28 06.10.2016 22:32

@Nelight: to prawda, że wiele produktów Apple nawet po kilku latach dostarcza owej przyjemności z użytkowania. Mimo, że są już nie najnowsze albo wręcz przestarzałe, gdy sie je bierze do ręki, uruchamia to chce sie z tego korzystać,

Bercik899   5 #29 07.10.2016 17:54

Nie mam pojęcia czy to przez Steve'a Jobsa czy nie ale... Jedyny produkt wprowadzony bez niego czyli Apple Watch nie robi takiej furory jak iPod, iPhone czy iPad co może nasuwać pewnie myśli o jego talencie do kształtowania potrzeb konsumentów.

  #30 07.10.2016 22:13

Najgorsza rzecz jaką robi się po odejściu kogoś charyzmatycznego to porównywanie następcy do tego kogoś. Myślę, że Tim Cook dobrze radzi sobie z tym ciśnieniem i po prostu jest sobą. Apple robi swoje i nie goni konkurencji na siłę. Na pewnych polach przegrywa, na innych wygrywa. Nadal jest konserwatywne (np. uparcie brak CMD-X w Finderze), co jednym się podoba, a innym nie. Wybierając sprzęt Apple świadomie godzimy się na ograniczenia i "ograniczenia", a to daje nam sprawnie działający ekosystem. Jeśli ktoś się na to nie godzi to jest przecież wolnym człowiekiem i może kupować inne produkty nie skupiając się na bezsensownym hejcie. Mnie osobiście rażą przecieki, które odzierają "show" Tima Cooka z Jobs'owej tajemniczości... tego szkoda najbardziej.

  #31 08.10.2016 10:06

@Anonim (niezalogowany): "Michaelem Fassbenderem"

Ok, dzięki za propozycję.

redspl   6 #32 08.10.2016 15:04

Fajny wpis, @macminik - dobra robota! :)