Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Giełda - "kościół" dla 8-bitowca

Przeglądając dziś swoją poranną pocztę znalazłem maila od nie znanej mi osoby, która pytała o lokalizację dawnej giełdy elektronicznej w Krakowie, gdyż gdzieś tam wspomniałem o niej w jakimś komentarzu w necie. I naszły mnie wspomnienia, bo dziś już nie ma takich giełd komputerowych/elektronicznych jak wówczas, a wielu młodszych użytkowników nie tylko nie wie gdzie takie miejsca były, ale nawet nie zdaje sobie sprawy jak one funkcjonowały. Ponieważ to kawałek komputerowej historii, postanowiłem utrwalić to miejsce bo pamięć ludzka jest ulotna.

Czym była giełda

Giełda elektroniczna jak sama nazwa wskazuje, było to miejsce gdzie można było kupić wszystko co było związane z elektroniką, jednak stanowiła ona prawdziwą mekkę piractwa. Nie pamiętam jak wyglądał ówczesny system prawny jeśli chodzi o kopiowanie programów, jednak na giełdzie kopiowało się absolutnie wszystko i w każdych ilościach, było to także jedno z niewielu miejsc w którym można było kupić komputery, monitory, joysticki, magnetofony czy stacje dysków.

Giełda w Krakowie

Nie wiem w którym roku ruszyła giełda w Krakowie, ja zacząłem na nią jeździć wraz z kuzynem w drugiej połowie lat 80-tych (kuzyn posiadał C-64 a ja Atari 130XE). Wyjazd na giełdę był stałym i obowiązkowym elementem niedzieli (giełda w Krakowie działał tylko w niedzielę) i była to dla nas prawdziwa wyprawa. Giełda mieściła się w budynku ELBUD przy ul. Wadowickiej 12.

Na giełdę jechaliśmy wcześnie rano, tak aby na miejscu być między 8:00 a 8:30 (giełda zaczynała się o 8:00, ale stoiska rozkładano już od 7:00). Było to o tyle istotne, że gdy docierało się zbyt późno co ciekawsze gry były już wykupione. Były to czasy, gdy wiele gier było na kasetach magnetofonowych, więc sprzedawcy przywozili już nagrane pozycje. Jeśli jeszcze nie było ruchu, a danej gry nie było "na stanie" można było poprosić sprzedawce by na poczekaniu przegrał, jednak wówczas nie było gwarancji, że gra jest poprawnie nagrana. Sprzedawcy nie przegrywali gier wtedy, gdy ruch był już zbyt duży. Wtedy trzeba było zamówić grę i czekała ona w następną niedzielę. Z dyskietkami nie było dużo lepiej, choć był większe prawdopodobieństwo, że sprzedający zgodzi się skopiować grę w trakcie trwania giełdy.

Po wykupieniu biletu wstępu i wejściu na teren giełdy (niebieskie strzałki góra i dół) trafiało się na plac zastawiony straganami głównie z kasetami video. Kaset stały w pudełkach, były porozkładane na stołach. Kserowane okładki mieszały się z nielicznymi, oryginałami. Oraz oczywiście wszechobecne spisy jakimi filmami dysponował sprzedawca. Wielu sprzedawców wykładało tylko najpopularniejsze pozycje filmowe, mniej rozchwytywane najczęściej miał w samochodzie i ktoś je donosił gdy był taka potrzeba. Można było zamówić na "za tydzień" jeśli sprzedawca nie miał danej pozycji. Oczywiście funkcjonowała możliwość wymiany filmów. Co ciekawe, sprzedawcy wśród całego, nieuczciwego kopiowania mieli swoiste, uczciwe zasady. Jeśli okazało się, że film jest uszkodzony, można było go za darmo wymienić na inna kopię w następnym tygodniu - swoista "gwarancja producenta".

Przed budynkiem Elbudu znajdowały się także nieliczne stoiska oferujące możliwość zakupienia odtwarzaczy video, telewizorów, kabelków związanych z video. Jednak prawdziwe zagłębie telewizorów, magnetofonów i części elektronicznych znajdowało się na placu po prawej stronie budynku (kwadrat "Części"). Tam można było kupić nie tylko telewizory i magnetofony, ale nawet zegarki elektroniczne, kabelki, części od opornika po całe układy czy nawet moduły do telewizorów, pralek, magnetofonów i co tam jeszcze kto potrzebował. To tutaj wsiąkaliśmy pod koniec giełdy, gdyż kuzyn interesował się elektroniką i tutaj czasem zdarzało mu się kupować jakieś zestawy do samodzielnego montażu bądź brakujące termistory, kondensatory i cholera wie co jeszcze.

Jednak prawdziwy cel naszej podróży mieścił się wewnątrz budynku. Giełda mieściła się na parterze Elbudu. Po wejściu do budynku trafiało się na spora halę, na której rozstawione były stoły i ławy na których oferowano rozmaity sprzęt komputerowy. Były to głównie używane ZX-Spectrum, Atari XL/XE oraz Commodore C-64, Commodore C-16 i VIC-20. Zdecydowanie mniej było Amstradów czy Schneiderów. Sporadycznie pojawiały się PC (Intel 286) oraz bardziej egzotyczne maszyny, takie jak Sharp, BBC. Te ostatnie to chyba tylko przez zapomnienie się pojawiały, gdyż nikt nie chciał kupować takiej egzotyki. Ponadto w głównym holu można było się zaopatrzyć w monitory, nawet te firmowe Atari czy Commodore, joysticki a także blaszki do joysticków. Dawniej "joye" były zbudowane na blaszkach, które zwierały zgodnie z kierunkiem wychylenia joysticka. Po pewnym czasie blaszki pękały i w cywilizowanych krajach kupowało się nowego joya. W Polsce kupowało się odpowiednio dociętą blaszkę i samodzielnie się ją wymieniało.

Z głównej hali skręcamy w lewo (patrząc od wejścia). W korytarzu znajdowało się kilka stoisk związanych z komputerami PC. Można było na nich zakupić głównie klawiatury, stacje dysków i dyskietki 5,25". Oczywiście i tu można było zakupić rozmaite program i gry, jednak ruch na rynku PC nie był jakiś olbrzymi, więc sprzedawcy ratowali się sprzedażą gier na inne platformy (w tym korytarzu na ZX-Spectrum). Dalej, w lewym skrzydle było "Gumiakowo" czyli sala na której rządził ZX-Spectrum. Wtedy Amstrad i Schneider już był w odwrocie. Sporadycznie można było tam jeszcze dostać osprzęt na mój pierwszy komputer - ZX-81.

Pojawiały się kardridże umożliwiające rozbudowę ZX-81 do 16 KB a nawet drukarki wpinane w szynę krawędziową, umożliwiające drukowanie na rolkach papieru takich, jak dziś mają kasy fiskalne. Na stoiskach Amstrada i Schneidera królowały kasety. Największe hity leżały rozłożone na stołach, mniej popularne pozycje były w pudełkach. Sprzedawcy mieli specjalne spisy na których mieli zaznaczona ilość posiadanych aktualnie kopii i numer pudełka. Pozycje niedostępne można było zamówić na "za tydzień".

Dużo lepiej wyglądało na stoiskach sympatyków Spectrum. Ilość gier była olbrzymia, pudeł z kasetami było dużo więcej, a spisy były bardzo opasłe. Można było tu także kupić osprzęt do "Gumiaczka" w tym klawiatury (słaby element Spectrum) i układy ULA (czasem lubiły się spalić). W dodatku często przegrywano gry na poczekaniu. Na jednym stole stało kilka magnetofonów kopiujących na bieżąco. Wystarczyło zamówić i wrócić za kilkanaście minut po odbiór kasety. Sporadycznie pojawiały się tam dyskietki 3" na stoisku jednego sprzedawcy dysponującego stacją FDD3000. Ponieważ interesy ZX-Spectrum czasami cierpiały poprzez wcześniejsze stoiska PC sprzedające "na lewo" gry na Spectrum dochodziło często do swoistych wojen, polegających najczęściej na "podprowadzeniu" lub pomieszaniu gier na Spectrum, które sprzedawano na stoiskach PC.

W drugim skrzydle znajdowała się szczególnie oblegana sala na której można było się zaopatrzyć w gry na C-64 i Atari. Tu nie było wystawionego osprzętu gdyż nie było na to miejsca. Jeśli sprzedawcy mieli osprzęt do C-64 czy Atari, pisali to na kartkach przyklejonych na taśmach za stoiskami. Stoiska pełne były kaset i dyskietek. Na stoiskach często stało po kilka komputerów na których trwało kopiowanie dyskietek na bieżąco. Było tam gwarno i głośno, a całości dopełniała swoista konkurencja między Atari i C-64. Jedni na złość konkurencji puszczali gry na swoich komputerach, byle zagłuszyć i przyćmić konkurencję. Później gry zastępowano "demami". Co jakiś czas dochodziło nawet do utarczek słownych, gdy jedna ze zwaśnionych stron domagała się ściszenia tego, co puszczali adwersarze. Czasami dochodziło nawet do bardziej konkretnych działań, typu wypięcie zasilania od komputerów konkurencji co zawsze kończyło się niezła awanturą i zadymą.

Koniec giełdy

Czas leciał i giełda bardzo się zmieniała. z czasem stoiska Amstrada zupełnie zginęły, a stoisko Spectrum skurczyło się do jednego, ale świetnie wyposażonego stolika na którym niepodzielnie królował sympatyczny pan w wieku około 40 lat i z tego co pamiętam, nawet w latach 90-tych miał kilka pozycji na Spectrum, choć głównie handlował już softem na PC. Miejsca Amstrda zajęli Atarowcy, którzy przestali trawić się w jednym pomieszczeniu z Commodorowcami. Prawe skrzydło zostało całkowicie zdominowane przez C-64/128 oraz Amigi. Głowę podnieśli sprzedawcy PC z korytarz, którzy wraz z pojawieniem się Intela 386 mieli coraz lepszą ofertę programową. Z czasem oprócz korytarzy, wygospodarowali sobie oni kawałek na hali głównej na której sprzedawano dotychczas komputery i osprzęt. Wielu sprzedawców komputerów wyemigrowało na zewnątrz budynku, gdyż wraz z pojawieniem się wypożyczalni kaset VHS, ilość sprzedających pirackie filmy bardzo się skurczyła. Na hali głównej, pośród stoisk z PC świetnie zagospodarował się młody (tak na oko miał ze 20 lat) chłopak z kilkoma Amigami. Na swoim stoisku miał w szczytowym momencie 10 komputerów do kopiowania i 2 na których można było pograć testowo. Na jego stoisku "pracowało" 3 pracowników zajmujących się obsługą klientów, kopiowaniem i pilnowaniem dobytku. Większość nowych pozycji można było dostać właśnie u niego.

Nastały jednak złe czasy dla piractwa, coraz częściej pojawiały się na giełdzie kontrole, a sprzedawcy przestawali oferować gry ze stoiska. Kolekcję dyskietek zastępowały spisy z których wybierało się interesującą pozycję, a sprzedawca dostarczał ją z samochodu zaparkowanego w pobliżu giełdy. Ostatecznie giełda została wyprowadzona na Balice, ale nigdy tam już nie jeździłem.

Dziś z pewnym sentymentem patrzę na budynek, który tworzył swoistą historię i komputeryzacji Krakowa wspominając nasze powroty z giełdy. Najpierw wpadaliśmy do kuzyna (mieszkał bliżej z tramwaju) i graliśmy na jego C-64, a później lecieliśmy do mnie sprawdzić nabytki na Atari i najczęściej przekonać się, że coś tam się nie wczytuje i musimy jechać za tydzień, wymieniać w ramach "gwarancji producenta". 

inne

Komentarze

0 nowych
kriters64   7 #1 12.11.2013 15:45

"Nie pamiętam jak wyglądał ówczesny system prawny jeśli chodzi o kopiowanie programów, jednak na giełdzie kopiowało się absolutnie wszystko i w każdych ilościach"

Ustawa o prawach autorskich i prawach pokrewnych została dopiero przyjęta w 4 lutego 1994 r. (rozdział 7), więc raczej nie ma mowy o piractwie do tego czasu:)

Over   9 #2 12.11.2013 16:17

Fakt w Katowicach było to samo, z tym że wtedy nie było pojęcia "Piractwo" a internet nie był praktycznie dostępny, więc z dostępnością multimedii też był problem, ale ci co mieli dostęp to mieli fajnie :)
Ale i giełda w Katowicach upadła, chodź jakieś niedobitki tam są, ale 2 stoiska na krzyż to już zero klimatu... już nie mówiąc o zapleśniałym wnętrzu i chłodzie.... i odpadającym tynku z sufitu...

xomo_pl   20 #3 12.11.2013 16:32

@macminic

" Nie pamiętam jak wyglądał ówczesny system prawny jeśli chodzi o kopiowanie programów"

do 1994r nikt o czymś takim nawet nie myślał. Luty 1994r to wprowadzenie ustawy o prawach autorskich. Nie mniej od tej daty do faktycznego zainteresowania się służb piractwem potrzeba było jeszcze około 10 lat.

  #4 12.11.2013 16:34

Macmini jak zawsze świetny ciekawy wpis, nic tylko gratulować

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #5 12.11.2013 17:07

Znam tę giełdę doskonale, byłem tam co tydzień :) Najwięcej to chyba gier się wtedy kupowało do PSX-a. Miałem gdzieś zdjęcie wszystkich wejściówek na giełdę. Chyba z 200 uzbierałem. Kombinowało się wtedy oj kombinowało. Kiedyś kolega ze szkoły, który handlował płytami dał mi ze 100 płyt źle wypalonych :) No to jechało się na giełdę do pirata, kupowało się jedną grę, a drugą dawało i mówiło, że nie działa, a tydzień temu kupiłem. Sprzedawca wymieniał na ten sam tytuł albo inny. No i tym sposobem miało się jedną lub dwie gry w tygodniu za free. Oczywiście nie u tego samego sprzedawcy co tydzień :) Ludzi wychodzących z giełdy prosiło się o wejściówki, żeby zaoszczędzić 1-2 złote na wejście :). Widziałem na tej giełdzie chyba już z 10 nalotów. Zresztą na Balickiej też kilku byłem świadkiem. Wyglądało to momentami komicznie. Obstawione wejścia, kilka suk na zewnątrz. A piraci mieszający się w tłum. Niektórzy uciekający po stoiskach. Najczęściej udawało się przyłapać 2-3 osoby maks na gorącym uczynku. Reszta niczym struś pędziwiatr znikała. W późniejszych latach jak ktoś mnie zaczepiał, żebym kupił np. płytę z muzyką, to miałem gotowy tekst. "Nie dziękuję, mam internet" :)

Giełda tak na prawdę zniknęła z Wadowickiej z jednego powodu, paraliż komunikacyjny Krakowa w każdy weekend i skargi mieszkańców.

skrzypek   12 #6 12.11.2013 17:19

Ciekawa historia :)

macminik   15 #7 12.11.2013 17:24

@DjLeo

Z likwidacja giełdy to nie do końca tak. Chodziło głownie o pieniądze i zmianę administracji terenu. Nowy administrator dał stawki trochę zaporowe a do tego dołożyła sie presja walki z piractwem. Myśle ze skargi mieszkańców (1 blok w okolicy) to miały marginalny wpływ. Zreszta, giełda w tej formie padała powoli w katach 90-tych. Sprzęt był dostępny w sklepach i nie trzeba było już "czarnego rynku" by kupić nowy komputer.

bravo   16 #8 12.11.2013 19:06

A ja kupowałem czasopisma takie jak Bajtek. Szukałem w nich programów, a właściwie listingów na ZX Spectrum i wklepywałem linijka po linijce, potem save na kasetkę i jaka radocha była!
Były to pierwsze moje zabawy z programowaniem i wiele się przez to człowiek uczył. Jak zostałem posiadaczem Amigi 500, to na giełdzie zaopatrywałem się w dyskietki z grami. Jak posiadłem A1200, to nawet płytki kupowałem z softem. Oczywiście kupowałem też "Amiga Computer Studio" z płytką, ale nie dość, że cena przekraczała 20 zł, to jeszcze pod koniec swojego żywota, wychodziła co kilka miesięcy. Nie dało się tyle czekać, więc myk raz w tygodniu pod Elbud i płytkę CD się kupowało. Koledzy pytali się: To ty masz cd-rom? A ja odpowiadałem: TAK x52 speed i co zagięło?
Był taki "dziadek", który miał właściwie wszystko do Amigi, od sprzętu po soft. Pamiętam, że kupiłem u niego obudowę tower i monitor multiscan, który obsługiwał sygnał od 15kHz do 31kHz i mógł pracować z Amigami i z pecetami.

Ale nie tylko pełno piratów było na giełdzie. Może nie wszyscy pamiętają, ale rozwinęły się tam też firmy takie jak Apollo, Włodipol i nie jestem już pewien ale chyba jeszcze Bit Computer.

macminik   15 #9 12.11.2013 19:30

A kto pamięta Radio Komputer ? Programy na Spectrum nadawane były przez Program 1 (a może 3) Polskiego Radia. Włączało się kasetkę i myk… Gierka była :)

A co do firm które wypłynęły na giełdzie, jest takie powiedzenie o kradzieży pierwszego miliona ;-)

bravo   16 #10 12.11.2013 19:41

Co do pierwszego miliona, to i racja, ale utrzymać się potem to już trzeba umieć.
Giełda to było coś takiego jak teraz Alledrogo i inne portale aukcyjne, tyle że bez internetu i bez ograniczeń :-)

floyd   14 #11 12.11.2013 20:32

Dodam tylko, że w każdym większym mieście bylo kilka giełd.
Ja np. z Krakowa pamiętam giełdę na AGH, a w Katowicach byla też gielda w Pałacu Młodzieży czy przy ul Szopienickiej.
Jesli zaś chodzi o piractwo, to jest to problem nie tylko prawny ale i zasobności portfela.
Przy zarobkach w tamtych czasach grubo poniżej 100 dolarów miesięcznie , to widzę jak najwięksi nawet zwolennicy legalnego oprogramowania kupowali by jakieś tam programy.

  #12 12.11.2013 20:33

Nie wiem, czy nie namieszam, ale Radio Komputer to bodaj Program 4 PR. Gdzieś kojarzy mi się także Rozgłośnia Harcerska PR. Czy inni też mieli problemy z poprawnym nagraniem na sprzęcie stereo?

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #13 12.11.2013 20:51

@macminik

Z administracją to słyszałem tez coś, ale to że Wadowicka była czasami sparaliżowana to fakt. Miasto miało z tym problem i chciało coś z tym zrobić. W końcu to przedłużenie Zakopiańskiej. Ciężko było to opanować, przy rosnącej ilości samochodów. To był faktycznie problem. Poza tym niedaleko jest ZUS i US (sic!), jak też masa innych firm, które zgłaszały skargi, że na swoich własnych parkingach mają problemy z bywalcami giełdy. No ale pewnie po trochu prawdy jest w każdej z tych wersji.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #14 12.11.2013 20:58

Ech stare dobre czasy się przypominają. Dziś takich miejsc już nie ma niestety,

Jim1961   7 #15 12.11.2013 21:14

@macminik
fajnie się Ciebie czyta; czekam na kolejny wpis .. "za tydzień" :)

djDziadek   16 #16 12.11.2013 22:18

Czasy giełdy, tytułów, na które czekało się z zapartym tchem... ba... nadawanie programów do "rejestrowania na magnetofonie" przez "Rozgłośnię Harcerską", trzaski i piski w głośniku radia, które doprowadzały moją rodzicielkę do szału, ja pierniczę, jakie to były czasy :) i nieśmiertelne "młode tłoki" w "Liście przebojów programu trzeciego" słynnego "niedźwiedzia - Marka Niedźwieckiego...

macminik   15 #17 12.11.2013 22:22

@Floyd

Była na AGH w Gwarku, ale była mniejsza i taka ... skromniejsza ogólnie/ Chyba raz tam byłem i wróciłem nieco zawiedziony. Choć wdaje mi się, że ta z AGH była nieco starsza.

LoS   3 #18 13.11.2013 10:26

Giełda na Wadowickiej była chyba do 2002 może 2003. Kolo 2000 roku powstała giełda na Balickiej. Klimatu starej giełdy nie było ale do dziś pamiętam jak sprzedawcy mieli wystawione segregatory z listą programów/gier i później filmów i biegali z hasłem "zaraz wracam" do samochodu po płytki z tajemniczymi numerkami. Giełda na Balickiej istnieje do dziś ale nie byłem tam z 8 lat.

macminik   15 #19 13.11.2013 11:37

A ktoś jeszcze pamięta reklamę tej firmy która produkowała karty Turbo do Amigi ? Reklama była na murze przy ul. Powstańców.

CoroDaNem   6 #20 13.11.2013 16:05

Jedyną i jednocześnie "fajną" rzeczą na obecnej giełdzie w Bronowicach przy ulicy Balickiej było stoisko ogarniające mniej więcej wszystko, co kręci się wokół przenośnych konsol Nintendo i Sony, choć może nadal tam jest (z rok mnie tam nie było), tyle że teraz pewnie zajmują się tylko Słoniakami :( W tamtym miejscu można było stać nawet z dwie godziny, żeby przed wymianą wypróbować grę na swoim GameBoy'u lub pożyczonym od sympatycznych Panów prowadzących biznes, naturalnie oprócz wymiany gier istniała też możliwość oddania sprzętu do naprawy, lecz z czasem i popularyzacją PSP, Nintendo odeszło w niepamięć, przez co mój GBA nie trafił na rehabilitację i całkowicie padł ze starości . Wymiana gier chodziła po przyzwoitej cenie, chyba gdzieś po 10zł, ale te "cool", jak Pokemony wymieniano już po 20zł wzwyż. Opcja kupna też wchodziła... w grę ;) Kupić można było również same konsole :)

bravo   16 #21 13.11.2013 17:15

@macminik - nie wiem czy coś nie pokręciłem, ale chyba ta firma to Elbox? Pamiętam, że miałem kartę do Amigi 1200 - Apollo 1240/40MHz + kostka 16MB SIM. Ależ to był sprzęt...a ile za nią dałem, to już nie wspomnę... Ciekawie się je podkręcało - przez wymianę oscylatora kwarcowego na pożądaną częstotliwość :-)

Z dodatkowych zabawek to jeszcze pamiętam, że miałem tzw. Sampler stereo Elsat- można było nagrywać 8 bitowy dźwięk i zapisywać do pliku. O ile mnie pamięć nie myli, to był podłączany do portu równoległego. chyba.

macminik   15 #22 14.11.2013 07:51

@bravo

Własnie Elbox na ul. Lipowej miał siedzibę. Też miałem to Apollo 40/40 na którym emulowałem Qudrę :)

  #23 17.11.2013 22:25

Witam. Dziękuję za wpis. Choć tej giełdy nie pamiętam, chodzę na tą na Balickiej praktycznie co tydzień bo uwielbiam tam przesiadywać aż do zamknięcia.

"Jedyną i jednocześnie "fajną" rzeczą na obecnej giełdzie w Bronowicach przy ulicy Balickiej było stoisko ogarniające mniej więcej wszystko, co kręci się wokół przenośnych konsol Nintendo i Sony, choć może nadal tam jest (z rok mnie tam nie było),"

Jest nadal, i Nintendo i Sony :) Kupuję tam gierki na PSXa, bo coś jeszcze się im ostało :)

"Klimatu starej giełdy nie było ale do dziś pamiętam jak sprzedawcy mieli wystawione segregatory z listą programów/gier i później filmów i biegali z hasłem "zaraz wracam" do samochodu po płytki z tajemniczymi numerkami. Giełda na Balickiej istnieje do dziś ale nie byłem tam z 8 lat."

To co piszesz jest nadal. Są segregatory przy stoiskach, nadal biegają do samochodów. Nic się nie zmieniło.

"Widziałem na tej giełdzie chyba już z 10 nalotów. Zresztą na Balickiej też kilku byłem świadkiem. Wyglądało to momentami komicznie. Obstawione wejścia, kilka suk na zewnątrz. A piraci mieszający się w tłum. Niektórzy uciekający po stoiskach. Najczęściej udawało się przyłapać 2-3 osoby maks na gorącym uczynku. Reszta niczym struś pędziwiatr znikała."

To ciekawe, ja tam nie widziałem nalotów, choć kupując gry, czasami sprzedawcy mówili o tym ale chyba nic takiego się nie stało od jakiegoś roku.

Pozdrawiam wszystkich bywalców giełd :)

  #24 04.02.2014 20:55

Super sprawa tez jezdzilem do Elbudu ten wszechobecny zapach kielbasek z grilla do dzis kojarzy mi sie z tymi emocjami gieldy tlok i scisk ale tak naprawde to w ten sposob informatyzowala sie polska

Jaro070   15 #25 08.02.2014 11:44

W Warszawie giełda nadal działa http://nabatorego.pl/

  #26 13.02.2014 15:22

W latach 80-tych giełda AGH działała przy Karliku (dzisiaj tam jest knajpa). W 1990 r. sprzedałem tam swojego Timex'a 2048 i tego samego dnia kupiłem używanego C64 - "chlebaka":) Była to mała, kameralna giełda ograniczona ulicami: Miechowską i Reymonta. Kaseciarze i sprzedawcy okazjonalni (tacy jak ja) stawali na trawniku przed Karlikiem (oraz na parkingu Karlika - mekka VHS). Elita - komodorowcy i atarowcy dbali o klimat wnętrza, tocząc bitwy na muzyczki z dem i gier.
Darzyłem tę giełdę wielkim sentymentem i trudno mi było przestawić się na początku lat 90-tych na ELBUD, (tak samo, jak pod koniec lat 90-tych na Balicką).

PS. Mało kto zapewne pamięta, ale w latach 80-tych konkurencją Karlika była mała giełda na AWF (na parterze, wewnątrz któregoś z akademików).

  #27 06.11.2014 18:10

"giełda została wyprowadzona na Balice" - raczej na Balicką
A w Katowicach z tego co pamiętam była w Domu Związków, później w Sali Huty Baildon a potem w budynku DOKP

  #28 22.06.2015 22:38

Wcześniej giełda była w Domu Studenckim. Obecnie jest na Balickiej w Krakowie.

  #29 08.05.2016 21:34

ech,wspomnienia...mam 46 lat...pamiętam Karlika-najpierw chodziło się po programy na Katarynkę,a potem jak starzy kupili w Pewexie magnetowid JVC HRD 210ee, to i po programy i filmy...po wejściu do Karlika idąc w prawo,siedział gość z takim samym JVC,tyle że bez obudowy/jakby kasetę wcięło/ i sprawdzał odpłatnie czy na kasecie jest taki film o jakim pisze na naklejce....ech,wtedy kasty BASF miały plastikowe rolki,a wszyscy mieli obsesję na kasety z metalowymi rolkami-czasem się minę dostało/puściło...wspomnienia....2 ręce zajęte opakowaniami po 10 kaset video,reklamówka w niej Bajtek,programy na kAtarynkę....i 173 do domu na oś.Widok....na szczęście niedaleko.......giełda miała klimat....dziś tam knajpa i akademik.....często tam przechodzę i to wspominam miło ...:) były czasy.....

  #30 29.09.2016 11:01

Nikt nie pamięta już Karlika? Przecież to tam wszystko się zaczęło. Wadowicka była dużo później, a właściwie przeniesienie na nią.
Piękne czasy i wpisy forumowiczów.
Pamiętacie może takiego gościa, starszy niski (z lekkim garbem) zawsze stał z żoną i handlował specyficznym sprzętem, a raczej dosyć ekskluzywnym jak na tamte czasy. Walkmany, jakieś dyktafony, drogie radyjka itp. Wszystko zawsze na stoliku.
Handlował jeszcze w Karliku, potem przeniósł się na Wadowicką i następnie do hali na Balicką. Zawsze z żoną. Piszę o nim, bo handlował od samego początku, tyle lat... będzie ponad 20 jak nic. Pamiętam go jeszcze jako smarkacz, dziś już 40 latek. Niestety nie widzę go już, człowiek o tym nie myślał nigdy i dziś żałuję, że nie podszedłem do niego i zwyczajnie z nim nie pogadałem. Ot, tak po ludzku podać rękę i zamienić kilka miłych słów..

  #31 29.09.2016 11:28

.. a i jeszcze jedno, pamiętacie na ul. Kościuszki (obok kościoła) taki mały sklepik gdzie nagrywali gry na kasety? Były katalogi z grami, wybierało się pozycje a oni na zapleczu nagrywali. To były czasy :)

macminik   15 #32 29.09.2016 14:03

@Krk (niezalogowany): tak, jeździło się. Katalog Atari, Commodore i Spectrum. Co ciekawe, sklepik jest do dziś, ale chyba już handlują kasami fiskalnymi itp.

nemono   4 #33 29.09.2016 21:27

@macminik: Elbox istnieje do dzisiaj i nawet ma w ofercie trochę osprzętu do Amigi - elbox.com

A jak ta emulowana Quadra sprawowała się na Amidze?

macminik   15 #34 29.09.2016 21:57

@nemono: Haha... szybciej niż oryginał. Jeśli mnie pamięć nie myli, Amiga z Apollo 40/25 była tak wydajna jak Quadra z 68040@33.

  #35 30.09.2016 22:50

Chcecie powiedzieć, że ten skromny, ale jakże słynny sklepik z Kościuszki to dalej ta sama firma i ludzie, a już pod inną banderą, a raczej asortymentem?
Jeżeli tak to brawo ;)

Jest jeszcze jedna ciekawostka o której chyba nikt tutaj nie wspomniał, mianowicie na półpiętrze (giełda na Wadowickiej) była "suszarnia", a dokładnie punkt w którym przychodziło się sprawdzić zakupiony towar, a raczej przedzakupowy. Zmarznięty sprzęt przynosiło się do punktu, a panowie suszarką doprowadzali do temperatury pokojowej. Oczywiście za drobną opłatą. Wówczas można było go spokojnie załączyć ;)

Ależ to piękne czasy były, już nie o sam sentyment chodzi, ale o czasy których dzisiejsze małolaty nie mają szans przeżyć.
Dostają wszystko gotowe, z pudełka i takie to kartonowe bezpłciowe życie mają.

A co najbardziej mnie śmieszy, to sam fakt giełdy pełnej piratów pod budynkiem US.
Ta słynna tabliczka na budynku, a pod nią handlarze z piratami. Hie, hie.
Kiedyś to wszystko było na legalu, bez norm prawnych, ale potem po zmianach ci dalej handlowali, a w mediach w całej polsce trąbili o akcjach antypirackich.
Śmieszne to, szczególnie, że wszytko było pod nosem, dosłownie ;)

Ja do dziś jeżdżę na Balicką i w sumie nie wiele się zmieniło, klimat już nie ten, ale co było tak dalej jest ; )

Ktoś tu też wspomniał o giełdzie w Warszawie, otóż nie ma tam nic po za dwoma miejscami na które szkoda czasu.
Kraków to chyba jedyne miejsce w Polsce w którym nie sposób się nudzić w niedziele.
Hala targowa z antykami i różnościami drugiego sortu, Plac Żydowski z używanymi ciuchami, no i w końcu ogromna giełda RTV na Balickiej.
Cieszmy się, bo nie wiele jest miast w Polsce z taką bazą i klimatem ;)