Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

K-202 mityczny komputer Karpińskiego — część 1

Gdy pisałem na temat komputerów produkowanych przez wrocławskie Elwro, co jakiś czas w komentarzach pojawiał się motyw polskiego komputera K-202. Komentarze te, najczęściej mocno gloryfikowały ów komputer zarzucając dyrekcji Elwro oraz władzom PRL swoisty spisek wobec twórcy K-202 - Jacka Karpińskiego i celowe oraz bezmyślne uśmiercenie tej konstrukcji, która miała być przełomem na skalę światową.

Nie bardzo czułem się na siłach, by wdawać się w większą polemikę z tymi teoriami, choć przyznam, że na podstawie posiadanej wówczas wiedzy, starałem się aktywnie uczestniczyć w dyskusji, a także dopytywać osób, których wiedza w tej materii była znacznie głębsza niż moja. Na szczęście i takie osoby zamieszczały swoje komentarze, twierdząc, że komputer Karpińskiego K-202 jest mocno mitologizowany. Choć mój obraz się poszerzył, zacząłem szperać, dopytywać się i dzięki pomocy kilku osób udało mi się pogłębić moją wiedzę dotyczącą komputera K-202 oraz przyczyn porzucenia tego projektu, starając się zebrać informacje z dwóch, wrogich sobie obozów. Mam też nadzieję, że poniższy tekst zachęci do dyskusji kolejne osoby, prezentujące odmienne poglądy, które mogą rzucić nieco więcej światła na tajemnice K-202.

Rozpoczynając jakiekolwiek analizy na temat komputera K-202 warto poznać osobę jego twórcy i ojca — Jacka Karpińskiego.

Jacek Karpiński

Jacek Karpiński rozpoczął studia na Politechnice Łódzkiej w 1946 roku, a więc zaraz po wojnie. Jego nauka wcale nie przebiegała bezproblemowo, albowiem miał na swoim koncie przynależność do Grup Szturmowych Armii Krajowej i udział w Powstaniu Warszawskim, a to zdaniem ówczesnych władz nie było powodem do chluby. Także za Karpińskim ciągnęło piętno „zaplutego karła reakcji”, które było uciążliwe w okresie studenckim, ale szczególnie dało mu się we znaki po zakończeniu studiów i poszukiwaniu pracy. Tym bardziej, że członkowie Grup Szturmowych AK i Małego Sabotażu byli traktowani jako właśnie sabotażyści i dywersanci, gotowi wysadzać wszystko co się da w odradzającej się, ludowej ojczyźnie.

W 1948 Urzędu Bezpieczeństwa aresztuje Jana Rodowicza "Anodę", uczestnika akcji pod Arsenałem. Po jego aresztowaniu, w ręce Urzędu Bezpieczeństwa trafiają pozostali członkowie batalionu "Zośka" do którego należał także Karpiński. Łącznie aresztowano trzydzieści dwie osoby, większości z nich zarzucono działalność szpiegowską, dywersyjną i antypaństwową. Wśród zatrzymanych znalazł się także Jacek Karpiński. Jednak jego po przesłuchaniu zwolniono. Jak twierdził, dokładnie go przepytywano i namawiano do wstąpienia ZMP. Mał zostać zwolniony z uwagi na fatalny stan zdrowia gdyż po ranie kręgosłupa w trakcie powstania, miał bardzo poważne problemy z poruszaniem się i groził mu nawet niedowład nóg. To że odzyskał z czasem sprawność, zawdzięcza tylko i wyłącznie własnemu uporowi, który jest bardzo istotną cechą jego charakteru.

W 1951 roku zgłasza się do pracy w Centralnym Laboratorium Polskiego Radia. Następnego dnia zostaje zwolniony z pracy. Jak wspomina po latach Karpiński, kadrowa żegna go słowami:

Co tu robi ten dywersant ! To sabotaż ! Wróg ludu się tu zakradł, won mi stąd !

W Zakładach Kasprzaka, do jakich Karpiński został skierowany, pracuje zaledwie kilka dni dłużej i podobnie jak uprzednio, zostaje zwolniony z łatką dywersanta i sabotażysty.

W 1951 roku Karpiński kończy studia i zdobywa upragniony tytuł magistra inżyniera, a następnie podejmuje prace w Zakładach Wytwórczych sprzętu elektronicznego WAREL w Warszawie. Zakłady te znane jeszcze przed wojną z produkcji głośników oraz słuchawek, po wojnie zajmowały się remontowaniem nadajników pocztowych, montażem radionadajników oraz rozmaitych urządzeń służących do radiokomunikacji. Choć do jego pracy nie było zastrzeżeń, bardzo często był odwiedzany przez funkcjonariuszy UB, którzy posiadali bardzo dokładne informacje na temat tego co mówi Karpiński w pracy. Mimo wszystko jego praca w ZW WAREL nie jest bezowocna. Karpiński konstruuje półautomatyczny radionadajnik NPK-2, który następnie był używany w ambasadach. Sam Karpiński po latach śmiał się z faktu, że on, szpieg, dywersant i sabotażysta tak wydajnie pracował na rzecz ustroju, któremu miał szkodzić.

AAH - maszyna do analizy prognoz pogody

Od 1957 roku Jacek Karpiński zaczął interesować się elektronicznymi maszynami liczącymi, choć ciężko tu jeszcze mówić o zainteresowaniu przyszłymi komputerami, wszak w Polsce dopiero rozpoczynano prace teoretyczne nad maszynami cyfrowymi. Jacek Karpiński w pewnym sensie wyprzedził trochę ów pionierski w Polsce okres. Będąc pracownikiem Państwowej Akademii Nauk, stworzył pierwszą maszynę - AAH (Analogowy Analizator Harmoniczny) - do analizy długoterminowych prognoz pogody. Do prac nad maszyną analizującą dane pogodowe Karpińskiego zainspirował Józef Lityński — pracownik Państwowego Instytutu Hydrologiczno-Meteoroloicznego.

Lityński miał poskarżyć się na ogrom pracy obliczeniowej i analitycznej, jaką należy wykonać podczas tworzenia prognoz długoterminowych. W trakcie ich tworzenia, analizowano nie tylko bieżące dane, ale także dane zgromadzone w bazie danych, a następnie przeprowadzono skomplikowane obliczenia, korzystając między innymi z całek Fouriera.

Jacek Karpiński zaproponował, że mógłby opracować maszynę ułatwiającą pracę podczas tworzenia prognoz długoterminowych i z właściwą sobie energią oraz uporem wziął się do projektowana.

Choć AAH ciężko nazwać komputerem, wykonywał on dosyć skomplikowane obliczenia i porównania danych, służące do realizacji konkretnego zadania. Sam Karpiński nie nazywał go komputerem, ale zaawansowanym procesorem obliczeniowym. AAH zbudowano w oparciu o 650 lamp co sprawiało, że maszyna do najmniejszych nie należała — miała około 2 x 2 x 1.5 m. Zdaniem Karpińskiego, dzięki AAH trafność prognoz długoterminowych wzrosła o około 10%.

AKAT-1 - komputer czy mebel ?

Podczas gdy inżynierowie we wrocławskim Elwro rozpoczynali etap przechodzenia z teorii do praktyki i zaczynali pracę nad pierwszą maszyną cyfrową Odra 1001, Jacek Karpiński na swoim koncie miał już pierwszy tranzystorowy analizator równań różniczkowych AKAT-1, który nie był niczym innym, jak analogowym komputerem wykonującym określone działania matematyczne.

Prace nad AKAT-1 Jacek Karpiński rozpoczął jeszcze podczas prac nad AAH. Była to podobno jedna z jego zasadniczych cech. Gdy prace nad bieżącym projektem były już zaawansowane i zmierzały ku szczęśliwemu zakończeniu, Karpiński natychmiast rozpoczynał pracę nad kolejnym projektem. Do prac nad projektem AKAT-1 został powołany specjalny zespół Instytutu Podstawowych Problemów Techniki PAN. Inż. Jacek Karpiński był kierownikiem zespołu, a współpracował z nim inż. Janusz Tomaszewski (niektóre źródła podają inż. Stanisław Miedza-Tomaszewski). AKAT-1 był maszyną bardzo niezwykłą jak na ówczesne mu czasy i z pewnością bardzo wyprzedził swoją epokę nie tylko pod względem konstrukcji. Szybko okazało się, że AKAT-1 jest jedyną tego typu maszyną specjalizowaną na świecie, co wzbudziło ogromne zainteresowanie ośrodków naukowych innych państw. Tym, co jednak z pewnością wówczas bardzo szokowało, to wygląd AKAT-1. Jeśli przejrzymy zdjęcia rozmaitych maszyn obliczeniowych z 1960 roku, niemal zawsze są to olbrzymie szafy lub grupy szaf zależnych wzajemnie. Takie były ówczesne możliwości technologiczne w przypadku komputerów, jakie powstawały. Ponieważ AKAT-1 był bardziej maszyną obliczeniową, nie wymagał tak złożonej konstrukcji, ani urządzeń przechowujących program lub drukujących wyniki obliczeń.

Jacek Karpiński postanowił, że dane do AKAT-1 wprowadzane będą poprzez specjalny pulpit, natomiast wyniki będą prezentowane na niewielkim ekranie monitora. Całość miała być niewielką i zintegrowaną konstrukcją, umożliwiającą jej bezproblemowy transport w zależności od potrzeb. Dla tych, co jeszcze nie czują, o co w tym chodzi przypomnę, że podobna koncepcja pojawiła się podczas tworzenia Apple I w 1979 roku.

Mogłoby się wydawać, że AKAT-1 był specyficznym i wyspecjalizowanym kalkulatorem wykonującym określone działania matematyczne. Nic bardziej mylnego. AKAT-1 nie tylko potrafił wykonywać obliczenia w czasie rzeczywistym, ale także potrafił symulować dynamiczne zmiany i wyświetlać je na swoim niewielkim ekranie. Mógł obrazować prądy termiczne, prądy wodne lub modele aerodynamiczne. Za jego pomocą można było analizować pracę amortyzatorów, przewodnictwo cieplne oraz rozmaite zjawiska dynamiczne.

Projekt obudowy zlecono Zakładom Artystyczno-Badawczym Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Do prac nad projektem obudowy dla AKAT-1 skierowano aż cztery osoby:

  • Emila Cieślara
  • Andrzeja Wróblewskiego
  • Olgierda Rutkowskiego
  • Stanisława Siemki

Zespół artystów postanowił umieścić wszystkie elementy AKAT-1 w jednej obudowie bardziej przypominający mebel niż ówczesne maszyny liczące. Materiałami użytymi do stworzenia obudowy jest metal, szkło oraz tworzywo sztuczne. Dziś maszynę AKAT-1 można podziwiać w Muzeum Techniki w Warszawie. Wyprodukowano tylko jeden egzemplarz tej maszyny.

Rok później Karpiński zostaje nagrodzony w ogólnoświatowym konkursie młodych talentów i wyjeżdża na studia do USA, gdzie studiuje przez kolejne dwa lata.

Na tym etapie pojawiają się też pierwsze domysły, że wyjazd do USA był współfinansowany przez wywiad PRL, a Jacek Karpiński występujący pod pseudonimem „Jacek” miał oprócz studiowania, zajmować się pozyskiwaniem nowych technologii oraz informacji gospodarczych. Fakt współpracy z wywiadem wydaje się raczej oczywisty, gdyż ciężko podejrzewać, że polskie służby beztrosko patrzyły na wyjazd byłego akowca do USA. Niejako potwierdzeniem może być też fakt, że pomimo propozycji pozostania na terenie USA, Jacek Karpiński postanawia wrócić do kraju.

W archiwach IPN znajduje się odręczny zapisek Karpińskiego, w którym wyraża on zgodę na współpracę z wywiadem PRL w zakresie szpiegostwa technologicznego. Początek jego współpracy datowany jest na luty 1961 roku, a oficerem prowadzącym miał być oficer Wydziału VI Departamentu I MSW - Zygmunt Goć, który miał stwierdzić, że Karpiński jest niezwykle łasy na pochwały i wyrażanie uznania dla jego zdolności, co też wobec niego czyniono.

Jeszcze przed wyjazdem do USA, Karpiński zostaje wysłany na targi w Lipsku, gdzie ma zapoznać się ze sprzętem produkowanym po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Choć są to zadania typowo analityczne, Karpiński wraca z dokumentacją analizatorów cyfrowych mogących służyć do sterowania rakietami.

Ze swojego wyjazdu do USA przywozi równie bogate materiały, choć zawierają one głównie opisy ośrodków naukowych, informacje na temat prowadzonych w nich badań oraz szczegółowe dane dotyczące naukowców amerykańskich. Karpiński jednak miał stanowczo odmówić pomocy przy ich werbunku.

Mimo wszystko Jacek Karpiński stara się unikać głębszej współpracy z wywiadem PRL, dopiero problemy finansowe (między innymi niespłacony kredyt w USA oraz upublicznienie tego faktu) zmuszają go do podpisania zgody na współpracę z zastrzeżeniem, że ma ona dotyczyć tylko wywiadu przemysłowego. W zamian UB ma zająć się problematycznym kredytem, zatuszować całą sprawę i sprawić, by plotki na ten temat przestały się pojawiać. Karpiński otrzymuje pseudonim "Stanisław" i zajmuje się badaniem maszyn cyfrowych, jakie przywożą do Polski delegacje zachodnich firm z nadzieją ich sprzedaży. Wśród rozpracowanych przez niego urządzeń, znajduje się brytyjski komputer Elliot 503.

Sam Jacek Karpiński nie wspominał o współpracy z wywiadem PRL. Twierdził, że na konkurs młodych talentów zgłosił go profesor Janusz Groszkowski, który bardzo cenił jego prace badawcze. Po odbyciu rozmowy ze specjalną komisją i przedstawieniu jej swoich prac, po kilku miesiącach otrzymał zaproszenie do USA z możliwością wyboru uczelni, na jakiej chciałby studiować. Wybrał Harvard i Massachusetts Institute of Technology. Jacek Karpiński wspominał też, że miał możliwość poznania wielu osób zajmujących się wówczas badaniami nad maszynami matematycznymi oraz miał możliwość zapoznania się z komputerem ENAC, który zaprezentował mu sam John Eckart. Pod koniec amerykańskich studiów otrzymał propozycję pozostania na uczelni, otrzymał też propozycję pracy w Dallas, na uniwersytecie w Berkeley oraz w IBM. Jak twierdził Jacek Karpiński, postanowił wrócić do kraju, gdyż chciał pracować dla Polski i do samotnej w kraju matki. Bardzo często podkreślał także, że pozostanie pomimo zakończenia stypendium, byłoby zwykłą nieuczciwością.

Kto zabił Perceptron ?

Po powrocie do kraju Jacek Karpiński rozpoczyna kolejne swoje wielkie dzieło — Perceptron. Prace teoretyczne nad Perceptronem zespół rozpoczął jeszcze przed jego wyjazdem do USA, Miała to być prosta sieć neuronowa ucząca się i rozpoznająca otoczenie przy użyciu kamery. W trakcie konstrukcji Perceptronu Jacek Karpiński użył ponad 2000 tranzystorów, a sama maszyna była drugą tego typu na świecie. Sam projekt Perceptronu był projektem czysto badawczym, bez planów na jego wykorzystanie w najbliższym czasie. Jacek Karpiński pragnął udowodnić, że możlie jest stworzenie maszyny, która potrafi rozpoznawać otoczenie dzięki zainstalowanej kamerze, potrafi analizować dostarczane przez oko kamery obrazy oraz uczyć się kształtów i cech charakterystycznych rozmaitych przedmiotów, by w przyszłości je rozpoznawać.

Perceptron to była właściwie sztuka dla sztuki. Chodziło mi o to, aby pokazać, że maszyna może rozpoznawać otoczenie i się uczyć.

Jacek Karpiński

Perceptron potrafił rozróżniać podstawowe figury geometryczne i bezbłędnie je wskazywał nawet wówczas, gdy różniły się one rozmiarami, położeniem lub ułożeniem. Perceptron potrafił nawet zidentyfikować figury geometryczne wówczas, gdy były one lekko zdeformowanie. Ciężko nie wyrazić uznania dla tego typu możliwości w 1964 roku.

Perceptron wzbudził niemałą sensację na świecie i przyciągnął uwagę wielu naukowców z innych państw. Instytut Automatyki PAN dostaje masę zapytań z ośrodków naukowych rozrzuconych po całym świecie, a Jacek Karpiński nieoczekiwanie dla siebie samego staje się sławny. Taka sława nie spodobała się dyrektorowi, prof. Stefanowi Węgrzynowi, którego Karpiński bez ogródek nazywa nieukiem, cwaniakiem i durniem. Dyrekcja Instytutu Automatyki rozpoczyna rozmaite szykany wobec Karpińskiego, polegające na zmniejszeniu środków na badania lub utrudnieniach w prowadzeniu dalszych prac.

Ja się nie dziwię, że najgorsze relacje miał z Węgrzynem. Jacek był genialnym matematykiem, teorię Boole’a miał w małym palcu. I kiedyś, jak Węgrzyn do nas przyszedł, powiedział mu: „Panie profesorze, jak się Pan nauczy teorii Boole’a, to porozmawiamy”. Co to się działo, przecież on tak do zastępcy dyrektora naukowego instytutu powiedział!

Waldemar Jarosiński

Prawda z drugiej strony wygląda jednak nieco inaczej. Perceptron był projektem typowo badawczym i zdaniem dyrekcji, został on zakończony, udowadniając to, do czego został stworzony. Z uwagi na brak możliwości jego praktycznego zastosowania, nie chciano trwonić ograniczonych środków na dalsze „zabawy” Karpińskiego. Choć konflikt pomiędzy Karpińskim a Węgrzynem jest faktem nie do podważenia, wątpliwość może wzbudzić podawanie go jako jedynej przyczynę wymuszonego zakończenia prac nad Perceptronem, co po latach często robił sam Karpiński.

Zanim Jacek pojechał do USA, wprowadził pierwszą koncepcję Perceptronu. Zaczęliśmy go w Zakładzie Analogii PAN budować, już bez niego. Coś niecoś zrobiliśmy, ale gdy Jacek wrócił [w 1962 roku], to mu się kompletnie odmieniło, miał już nowe pomysły.

Waldemar Jarosiński

W świetle powyższego wydaje się, że problemem był nie tylko konflikt z dyrekcją PAN, ale
także brak zainteresowania dalszymi pracami nad Perceptronem przez samego Karpińskiego, do czego ten ostatni nie chciał się nigdy przyznać. Bez wątpienia problemem był sam Karpiński, który na swoje kolejne pomysły potrzebował nowych części, które trzeba było często sprowadzać za dewizy z innych państw, a w tym czasie był to problem naprawdę dosyć istotny.

Choć Perceptron wydawał się tylko projektem naukowym, podobne urządzenia wkrótce służyły do kontroli produkcji na taśmach montażowych w bardziej rozwiniętych krajach niż Polska.

Pierwszy "komputer" Karpińskiego, czyli historia wzlotu i upadku KAR-65

Jacek Karpiński porzuca PAN i przenosi się na Uniwersytet Warszawski do Instytutu Fizyki Doświadczalnej, gdzie podejmuje prace nad skanerem fotografii. Nie był to jednak skaner w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Miała to być maszyna, która potrafiła przeanalizować zdjęcie i na jego podstawie dokonać dosyć skomplikowanych obliczeń dotyczących cząstek elementarnych. Dane otrzymywano ze szwajcarskiego ośrodka CERN, a fizycy samodzielnie analizowali fotografie zderzeń cząstek elementarnych.

Co prawda Instytut zamówił urządzenie, które by ułatwiło pracę i miało być ono skonstruowane w Instytucie Badań Jądrowych, lecz prace nad nim przeciągały się i nie rokowały ukończenia w przewidywalnym czasie. O tych problemach Karpiński dowiedział się od profesora Jerzego Pniewskiego, który zaproponował mu zajęcie się prototypem urządzenia, jakie dostarczał Instytut Badań Jądrowych i w miarę możliwości poprawieniem go. Po analizie projektu Karpiński stwierdził, że nie ma co poprawiać i lepiej zacząć prace od początku, co też uczynił. Sam skaner został ukończony w trzy tygodnie, ale większym problemem okazała się maszyna licząca, która mogłaby wykonać wszelkie niezbędne obliczenia.

Był rok 1965 a jedynymi polskimi komputerami nadającymi się do współpracy ze skanerem, były te, produkowane przez wrocławskie Elwro. Odra 1001 i Odra 1002 nie bardzo nadawały się do współpracy ze skanerem Karpińskiego, gdyż dysponowały zbyt skromnymi możliwościami oraz zbyt wysoką ceną, natomiast maszyna UMC-1 produkowana przez Elwro miała problemy z obliczaniem wyników dzielenia i nawet zdaniem kadry naukowej Elwro, nie była maszyną idealną. Być może Odra 1003, autorska i naprawdę udana konstrukcja Elwro byłaby odpowiednim komputerem do skanera, jednak jej produkcja ruszyła dopiero w 1964 roku, a pierwszymi w kolejce były zakłady przemysłowe i duże ośrodki naukowe. W okresie, gdy Karpiński pracował nad skanerem, inżynierowie Elwro także jeszcze pracowali nad prototypem Odry 1003.

Jacek Karpiński w porozumieniu z profesorem Jerzym Pniewskim postanowił stworzyć niewielki zespół, mający zająć się opracowaniem wyspecjalizowanej maszyny liczącej do zastosowań ze skanerem stworzonym przez Karpińskiego. Zespół składający się z inżynierów:

  • Tadeusza Kupniewskiego
  • Andrzeja Wołowskiego
  • Diany Wierzbickiej zajmowała się elektroniką
  • Teresa Pajkowska - dołączyła do zespołu pod koniec prac i zajmowała się oprogramowaniem.

Oprócz wyżej wymienionych osób, do dyspozycji zespołu było kilku techników i inżynierów, którzy wspomagali zespół w trakcie realizacji bardziej skomplikowanych przedsięwzięć.

Zespół otrzymał niezbędne środki finansowe na podjęcie prac, dwa niewielkie pomieszczenia w piwnicy Instytutu oraz pewną ilość komponentów. Pozostałe, niezbędne dla projektu podzespoły i elementy zespół miał już pozyskiwać we własnym zakresie.

Praca zespołu nie przebiegała bezproblemowo. Dyrektor Pniewski otrzymywał masę informacji oczerniających Karpińskiego i przedstawiających go jako zwykłego oszusta wyprowadzającego pieniądze z Instytutu, a nawet pisano donosy do Prokuratury. Mimo wszystko profesor Pniewski się nie ugiął, a prokuratura nie wszczęła żadnego postępowania w sprawie ewentualnych malwersacji finansowych, jakie miały mieć miejsce.

Pisali anonimy do profesora Pniewskiego, że Karpiński to hochsztapler, że nic z jego konstrukcji nie wyjdzie. Jednak KAR-65 okazał się świetną maszyną, która pracowała dla fizyków 20 lat. Tymczasem Karpiński już miał w głowie następną konstrukcję – komputer, który mógłby zmieścić się w walizce. To była niezwykła wizja – ówczesne urządzenia zajmowały wielkie ściany w laboratoriach.

Tadeusz Kupniewski

Z czasem się okazało, że jednym z autorów donosów był prof. Stefan Węgrzyn. Przynajmniej tak twierdził Karpiński.

W lutym 1968 roku Karpiński mógł udowodnić, że nie jest oszustem i na projektowaniu maszyn matematycznych się zna. Skaner mógł wreszcie zadziałać, współpracując z maszyną obliczeniową KAR-65 stworzoną przez zespół Karpińskiego. W internecie bez trudu znajdziemy informacje gloryfikujące przewagę KAR-65 nad komputerem Odra 1003. Maszyna KAR-65 wykonywała blisko 100 tys. operacji na sekundę, co miało być wynikiem kilkakrotnie lepszym niż ten, jakim mogła poszczycić się Odra 1003 (około 500 operacji dodawania na sekundę), a jednocześnie być maszyną zdecydowanie tańszą, gdyż kosztował 6 milionów złotych, podczas gdy Odra miała zdaniem Karpińskiego kosztować 200 milionów (w rzeczywistości koszt jednostkowy Odry 1003 wynosił 2 mln 323 tys. złotych według danych Elwro). Także dane dotyczące mocy obliczeniowej KAR-65 wydają się nieco przesadzone. Podczas przeprowadzonych testów na jedynej maszynie tego typu, wynik był o wiele niższy niż przedstawiany wynik 100 tys. operacji na sekundę, ale jak stwierdzono, różnica może wynikać z metody pomiaru. Współcześni testerzy nie mieli informacji z jakich funkcji korzystano podczas testów, które wykazały 100 tys. operacji na sekundę.

KAR-65 znacząco jednak różnił się od maszyn Odra zarówno konstrukcją, jak i przeznaczeniem. Komputery Elwro były sporymi maszynami, wymagającymi dosyć przestronnego pomieszczenia o określonych warunkach termicznych. Ich montaż i uruchomienie zajmował zazwyczaj kilka tygodni.

Komputer KAR -65 był zupełnym przeciwieństwem Odry. Był jak na ówczesne mu czasy, komputerem naprawdę niewielkim. Zajmował dwie szafy o wymiarach 1.6 x 1.2 x 0.4 m oraz pulpit sterowniczy i ewentualne urządzenia zewnętrzne. Mógł praktycznie pracować w dowolnych warunkach, a jego instalacja zajmowała kilka godzin. Jego obudowę zaprojektował Stanisław Tomaszewski.

O ile Odra była planowana jako uniwersalna maszyna licząca i realizująca rozmaite zadania w zależności od użytego programu oraz przeznaczenia, to KAR-65 był maszyną wyspecjalizowaną, realizującą pewne określone zadania związane z obliczeniami i przetwarzaniem danych otrzymanych ze skanera zdjęć.

Moja dygresja, którą nie koniecznie należy brać na poważnie.

Jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu, że gloryfikacja KAR-65 i jednostronne wykazywanie jego przewagi nad Odrą 1003 przypomina mi sytuację, gdy ktoś będzie udowadniał, że Radeon R9 Fury jest lepszy niż Intel i7, bo moc obliczeniowa Radeona wynosi 8602 GFLOPS, a moc Intela to skromne 94 GFLOPS.

Nie można jednak dyskredytować osiągnięcia zespołu Karpińskiego, gdyż KAR-65 okazał się naprawdę udaną i ponadczasową maszyną. Jedyny, stworzony komputer KAR-65 pracował przez dwadzieścia lat, całkowicie sprawdzając się w realizowaniu powierzonych mu zadań.

Sam Jacek Karpiński twierdził, że KAR-65 bardzo łatwo może być przystosowany do pracy jako maszyna obliczeniowa, która może zostać zastosowana w centrach obliczeniowych czy w przemyśle oraz wszędzie tam, gdzie trzeba wykonać szybko skomplikowane obliczenia matematyczne.

Mam nadzieję, że [...] KAR-65 spełni swoją rolę, pobudzając inicjatywę – jeśli nie ludzi bezpośrednio odpowiedzialnych za stan techniki obliczeniowej, to w każdym razie tych, którym zależy na efektach gospodarczych. [...] Można KAR-65 stosować m.in. do obliczeń numerycznych i do przetwarzania danych, co jest niezbędne dla zarządzania współczesną gospodarką, bo z tysiącami i milionami napływających informacji nie sposób poradzić sobie bez maszyny, jeśli chce się podjąć słuszną decyzję. Można też przy pomocy KAR-a sterować produkcją i można prowadzić obliczenia naukowe. […]

Jacek Karpiński w wywiadzie dla „Kultury” warszawskiej marzec 1969.

Jak wspomniałem, KAR-65 różnił się także konstrukcyjnie od Odry. Była to maszyna asynchroniczna, operująca na liczbach zmiennoprzecinkowych, była sterowana przez pięć automatów skończonych, bez zegara. Jej asynchroniczna konstrukcja miała taką zaletę, że maszyna nie korzystała z taktowania, które określało czas wykonywania instrukcji. Tym samym, gdy instrukcja została wykonana szybciej, KAR-64 nie musiał czekać na kolejny takt, by wykonać kolejną instrukcję. To rozwiązanie było wówczas naprawdę nowatorskie i dobre, choć nie było pozbawione wad, co usilnie starają się przemilczeć zwolennicy Karpińskiego. Instrukcja związana z wprowadzeniem danych całkowicie blokowała wykonywanie programu do czasu ich otrzymania, nawet wówczas, gdy w danym momencie nie były one potrzebne. Wykonanie programu było wstrzymywane nawet wówczas, gdy KAR-65 oczekiwał na zgłoszenie się urządzenia zewnętrznego.

Trudno jednak polemizować ze stwierdzeniem Karpińskiego, że była to maszyna, której konstrukcja była unikatowa w skali światowej.

KAR-65 nie zwrócił na siebie uwagi władz PRL w stopniu takim, jakiego oczekiwał Karpiński. Sam Karpiński mówił nawet o jawnym bojkotowaniu jego komputera, dowodząc, że dużo większe zainteresowanie wzbudzał on za granicą niż w Polsce.

Jacek Karpiński dość jednostronnie przedstawia przyczyny sytuacji, w jakiej znalazła się jego maszyna KAR-65. Bez wątpienia technologie w niej użyte były bardzo nowoczesne i wyróżniała się (podobnie jak AKAT-1) na tle ówczesnych maszyn Odra. W przeciwieństwie do tamtych maszyn cyfrowych, KAR-65 zbudowany był w oparciu tranzystory germanowe (głównie polskie TG-40 oraz diody DOG 61), posiadał nowoczesną stylistykę wyprzedzającą nieco swój czas. To, co było jej zaletą, było też zarazem jej wadą, bo czym zajmowały się wówczas zakłady Elwro ?

W pierwszej połowie lat sześćdziesiątych, wrocławskie Elwro produkowało komputer UMC-1 oraz wdrażało do produkcji Odrę 1003. Komputer Odra 1003 zaprezentowany państwowej komisji powstał tylko i wyłącznie dzięki temu, że udało się kupić dokumentację komputera niemieckiego ZUSE Z22 i co wówczas było szczególnie cenne, technologie na nowe lampy i diody próżniowe. Choć wówczas IBM produkował już maszyny oparte na tranzystorach, Amerykanie nie chcieli sprzedać ani komputera IBM 1401 ani technologii w nim stosowanych Polsce. Tym samym, zakłady Elwro, głównie ze względów technologicznych i finansowych były zmuszone do stosowania mniej nowoczesnych lamp i diod próżniowych, choć powiedzenie o nich przestarzałe, byłoby pewnym nadużyciem. Na świecie, nawet tym bardziej rozwiniętym, wiele firm ciągle stosowało lampy i diody w swoich komputerach. Takie podzespoły były także łatwiejsze w produkcji przez polski przemysł.

Zakłady Elwro borykały się także z problematyką niskiej jakości podzespołów jakie dostarczali kooperanci, a mniejsza awaryjność Odry 1003 została osiągnięta kosztem bardziej restrykcyjnej selekcji podzespołów oraz zmian w technologii lutowania obwodów. Krótko mówiąc, polski przemysł elektroniczny z trudem radził sobie z problem jakości prostych podzespołów, a tranzystory dopiero nieśmiało wkraczały do Polski. Jak ktoś wówczas pięknie stwierdził:

Polski przemysł miał problem z produkcją prostych linijek, a wymagano od niego produkcji precyzyjnych podzespołów elektronicznych.

Tymczasem KAR-65, bardzo nowoczesny, bazował też na najbardziej nowoczesnych technologiach, które nijak miały się do ówczesnych możliwości przemysłowych PRL. Owszem, wykonanie kilku egzemplarzy nie było problemem ani finansowym, ani produkcyjnym. Jedyny egzemplarz KAR-65 wykonany był w sposób niemal chałupniczy, o czym Karpiński zdaje się dosyć szybko zapomniał. Konstruktorzy większość oprzyrządowania wykonywali we własnym zakresie. W miarę możliwości korzystano z krajowych podzespołów, które nie były najwyższej jakości. Blaszki stykowe wykonywała firma produkująca pozłacane kielichy mszalne, a w produkcji obwodów drukowanych pomagał zaprzyjaźniony fotograf. Niektóre części użyte do KAR-65 miały nawet pochodzić z czarnego rynku bądź przemytu. Krótko mówiąc, to co udawało się podczas produkcji prototypu, nie miało szans powodzenia podczas produkcji przemysłowej.

Jednak Jacek Karpiński liczył na produkcję przemysłową KAR-65 i masowe zastosowanie go w przemyśle. Aby spełnić jego marzenie, trzeba by było kupić nowoczesne technologie i przystosować zakłady do ich wytwarzania. Na to jednak wówczas było zdecydowanie za wcześnie. Choć nie wykluczam, sporego udziału zwykłej złośliwości władz i niechęci do Jacka Karpińskiego, warto pamiętać też o tym aspekcie finansowo-technologicznym, o którym inż. Jacek Karpiński zdawał się wówczas zupełnie nie myśleć.

Choć wzajemne oskarżenia wokół KAR-65 ciągle padały, Jacek Karpiński podjął nowe wyzwanie i rozpoczął prace nad komputerem, z którego jest chyba najbardziej znany. Komputera, wokół którego narosło tak wiele legend, że stał się on niemal mitycznym cudem techniki.

Ale o tym za tydzień. 

sprzęt hobby inne

Komentarze

0 nowych
qbaz   11 #1 19.11.2016 08:41

@macminik Po raz kolejny fajnie się czytało. Czekam niecierpliwie na cz. 2 :)

  #2 19.11.2016 09:42

Super, czekam na więcej ;-)

  #3 19.11.2016 10:08

A kiedy następna obiecana częśc o Elwro?

Meszuge   15 #4 19.11.2016 10:20

Dobra robota!

macminik   15 #5 19.11.2016 10:24

@qbaz: No to musisz wytrzymać do soboty :)

qbaz   11 #6 19.11.2016 10:27

@macminik: Dam radę ;)

dc9   5 #7 19.11.2016 11:27

Fajny wpis. Czekam na kolejna cześć.

pocolog   11 #8 19.11.2016 11:31

Wstrzymaj się z następnym wpisem do początku miesiąca, bo będę miał problem z zagłosowaniem ;)

  #9 19.11.2016 11:43

@macminik- czekam wciąż na Twoja ksiązkę ;) piszez rewelacyjnie a do tego bardzo rzeczowo :)

  #10 19.11.2016 12:20

"Jedyne stanowisko KAR-65" - po lewej stronie widać zupełnie nie z epoki terminal Mery, produkowany od drugiej połowy lat 70-tych na licencji duńskiej. Klawiatura to czeski Consul - pierwsze wykorzystywały klawiatury niemieckie (co ciekawe te klawiatury importowały zakłady Mera, po czym tak przerobili obudowę, że zmieścili w niej Meritum), czyli to egzemplarz z końca lat 70-tych lub 80-tych. Terminalem KAR-65 zawsze była elektryczna IBMowska maszyna do pisania.

darek719   37 #11 19.11.2016 12:31

@pocolog: jakiś czas temu dodałem zgłoszenie (pomył) w bugtracker aby autor miał możliwość wyboru na które jego wpisy można głosować. Wszystko po to aby czytelnicy nie mieli problemu z wyborem "na który wpis zagłosować żeby głosy się nie rozproszyły a autor został doceniony nagrodą"

Zgłoszenie dalej nie rozpatrzone, tylko 3 głosy. Może potrzeba ich więcej?
http://www.dobreprogramy.pl/Blog-miesiaca-zmiana-w-glosowaniu,BugTracker,75880.html

pocolog   11 #12 19.11.2016 12:37

@darek719: Sugerujesz, że autor sam nie zgłasza swoich artów do konkursu? Osobiście nie wiem jak się to odbywa bo nie blogowałem. W każdym razie to nie miejsce na tą dyskusję.

A bugtracker to też sztuka dla sztuki, ostatni rozwiązany problem był ponad pół roku temu (sic!)

darek719   37 #13 19.11.2016 12:40

@pocolog: sugeruję że jak taki dobry i poczytny autor jak @macminik publikuje 4 świetne wpisy w miesiącu, to nie wiadomo na który zagłosować aby docenić jego wysiłek i aby dostał on nagrodę.

KR60   7 #14 19.11.2016 14:41

Dzięki,

Godne pochwały jest przekazywanie racji zwolenników jak i przeciwników.. To rzadkość w dzisiejszym świecie. A tak robią prawdziwi przyrodnicy.

Autor edytował komentarz w dniu: 19.11.2016 14:42
qrvishon   2 #15 19.11.2016 15:40

Karpińskiego wykończył pieprzony kapitalizm

  #16 19.11.2016 16:31

Poznałem osobiście inż. Jacka Karpińskiego. Pracowałem z Nim w pod koniec lat '90 nad K-102. Jeśli autor ma ochotę mogę podzielić się swoimi doświadczeniami.

  #17 19.11.2016 16:58

@qrvishon: Albo raczej pycha.

AndrzejG   8 #18 19.11.2016 20:28

@macminik:
Sądząc po tym co napisałeś, to dla tego człowieka nie było rzeczy niemożliwych a innym po prostu nie mieściło się w głowach to, co dla niego było łatwe. Skoro potrafił wyprodukować blaszki stykowe z pomocą zakładu produkującego wyposażenie dla kościołów... Taki nasz Musk, tylko bardzo zbyt zależny od innych.
A wygląd AKAT-1 na zawsze wyrył mi się w pamięci za sprawą komiksu Janusza Christy, choć wtedy jeszcze nie wiedziałem, że artysta inspirował się wyglądem prawdziwego urządzenia :)

Autor edytował komentarz w dniu: 19.11.2016 20:34
Pyrol   4 #19 19.11.2016 21:03

[mały SPOILER ALERT!]
Ciekawie się czytało - nie powiem, ale po tytule myślałem, że przeczytam coś o właśnie tym komputerze który, jak mówił mój wychowawca wyprzedził zachód o 20 lat i się rozczarowałem... No nic czekam z niecierpliwością na kolejną część.
Ciekawe, gdyby nie komuna w Polsce jak wysoko (a raczej jak daleko) by doszedł Karpiński ze swoimi maszynami liczącymi i czy byłby to lepszy sposób od tego co mamy dzisiaj? Coś mi się wydaję, że nie ale nie znam się to się nie wypowiem ;)

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #20 19.11.2016 23:18

Bravo ... Chylę czoła przed Mistrzem :)

Świetny tekst.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #21 20.11.2016 00:05

@qrvishon: Niestety takie czasy, a niestety niechybna (wg ówczesnych władz) przeszłość Karpińskiego ciągła się za nim przez cały okres jego kariery.

MacGregor   7 #22 20.11.2016 00:15

Szkoda że nie został w USA. Mógłby zrobić masę dobrych rzeczy dla świata i przyśpieszyć jego rozwój. A tak, komuniści wszystko zniszczyli.

  #23 20.11.2016 00:38

@Shaki81: Szczególnie ciągnęła się za granicą, gdzie też wiele nie zdziałał.

  #24 20.11.2016 00:39

@MacGregor: Przecież sam chciał wrócić i pewnie miał w życiu jeszcze wiele szans.

tores1977   8 #25 20.11.2016 00:53

Czekam do następnej soboty ;)
Ps.
Jak głosuje się na blog miesiąca? Nigdzie tego nie znalazłem

  #26 20.11.2016 10:22

@Pyrol: ", jak mówił mój wychowawca wyprzedził zachód o 20 lat i się rozczarowałem..."
Spoiler alert odnośnie k202 nie wyprzedził, miał ciekawe rozwiązania ale bazował na komponentach... z zachodu i był asynchroniczny. Z resztą mera-400(chyba ten model) to rozwinięcie K202.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  18 #27 20.11.2016 11:16

Uczestniczyć jako Głosujący mogą wszyscy użytkownicy portalu dobreprogramy, którzy do 1 listopada 2016 r. napisali co najmniej 30 komentarzy na łamach Portalu (opublikowanych) lub zamieścili co najmniej 1 wpis opublikowany na stronie głównej bloga dobreprogramy.pl

http://www.dobreprogramy.pl/NagradzamyBlogerow

macminik   15 #28 20.11.2016 12:12

@Pangrys: nie przesadzaj. Do mistrzostwa jeszcze sporo pracy :-)

macminik   15 #29 20.11.2016 12:14

@MacGregor: to duże uproszczenie. Karpiński był kiepskim biznesmenem. Nie radzi sobie ani w socjalizmie ani w kapitalizmie. Z tydzień będzie o tym.

karroryfer   6 #30 20.11.2016 14:31

To że był ( prawdopodobnie ) kiepskim biznesmenem w niczym nie przeszkada. To inżynier i tym miał się zajmować - to że nie trafił ( jak np Wozniak ) na swego Jobsa to nie tylko pech ale przedewszystkim efekt ustroju promującego miernoty a to też był problem wymordowania elity w czasie II WW i częsciowo także po niej

ilili   8 #31 20.11.2016 14:33

Karpiński vs Odra, Amiga vs PC, Vim vs Emacs, Linux vs OS X, Java vs C++, Ruby vs "reszta świata", czy era flame-war'ów się kiedyś skończy?

daras28-82   8 #32 20.11.2016 14:53

Jak by nie patrzeć Karpiński był człowiekiem który mógł osiągnąć tyle co Gates czy Jobs gdyby ówczesna władza go nie deptała, a jak skończył wiemy.

elita   4 #33 20.11.2016 15:52

Hahah, mam zdjęcie przy AKAT-1 :)
Fajny monitorek.

mly   6 #34 20.11.2016 16:15

Tak się dobrze czytało i co na następny tekst mam czekać do - do soboty ?
Zgroza. Pozdrawiam. Ponownie świetna robota.

Autor edytował komentarz w dniu: 21.11.2016 07:54
  #35 20.11.2016 16:38

@daras28-82: Niektórzy twierdzą, że przypisywał sobie pracę całego zespołu i coś w tym jest.

micko   6 #36 20.11.2016 18:49

@daras28-82: No, jakby jego matka zasiadała w radzie nadzorczej IBM tak jak pani Mary Gates, to pewnie też by zrobił karierę. http://www.nytimes.com/1994/06/11/obituaries/mary-gates-64-helped-her-son-start-...
Od "zera do bohatera" i "z garażu na Wall Street" to mity, których potrzebuje Ameryka, ale to tylko mity.

macminik   15 #37 20.11.2016 19:19

@Anonim (niezalogowany): Odezwij się do mnie na maila macminik@me.com. Pogadamy. Każde wspomnienie jest cenne.

macminik   15 #38 20.11.2016 19:20

@Anonim (niezalogowany): Napisać to się da, ale wydawca to już inna para kaloszy. Na self publishing chyba mnie nie stać narazie

amorphous   2 #39 20.11.2016 22:06

"ENIAC" nie "ENAC"

amorphous   2 #40 20.11.2016 22:15

Koncepcja Perceptronu (w uproszczeniu - emulatora pojedynczej jednostki sieci neuronowej) pojawiło sie w 1950 roku a pierwszy prototyp z kamerą 400 pixeli powstał w 1957. Karpiński skopiował go więc z zachodu podobnie jak pozostałe "jego" pomysły.

amorphous   2 #41 20.11.2016 22:26

@MacGregor: Raczej by poszedł siedzieć za szpiegostwo na rzecz komunistów.

  #42 20.11.2016 23:15

Artykuł ciekawy, dobrze napisany, ale wkradła się chyba w niego pewna nieścisłość:

" Komputer Odra 1003 zaprezentowany państwowej komisji powstał tylko i wyłącznie dzięki temu, że udało się kupić [...] technologie na nowe lampy i diody próżniowe. Choć wówczas IBM produkował już maszyny oparte na tranzystorach, amerykanie nie chcieli sprzedać ani komputera IBM 1401 ani technologii w nim stosowanych Polsce. Tym samym, zakłady Elwro, głównie ze względów technologicznych i finansowych były zmuszone do stosowania mniej nowoczesnych lamp i diod próżniowych, choć powiedzenie o nich przestarzałe, byłoby pewnym nadużyciem."

Powyższy cytat sugeruje, że Odra 1003 była konstrukcją lampową, co jest nieprawdą, była ona zbudowana o ile mi wiadomo, w całości na tranzystorach germanowych.

  #43 21.11.2016 01:55

@macminik: Użyj serwisu PolakPotrafi i bądź lepszym biznesmenem niż Kariński.

fras   7 #45 21.11.2016 03:01

@amorphous: uprawiał szpiegostwo przemysłowe na rzecz Polski. Nie popadajmy w obłęd. Komunistom donosił Bolek i tego typu osobnicy. Chińczycy szpieguja dla swego kraju, Żydzi dla swego, Amerykanie dla swego, a w III RP kwitnie etos szanowania sojuszników, i szpiegostwo przemysłowe dla NASZEGO kraju kosztem np. USA jest odbierane jako zbrodnia komunistyczna. Efekt prania mózgów.

fffatman   9 #46 21.11.2016 03:28

Znaczy jednak jak zwykle kawał hagiografii.
http://ryszardtadeusiewicz.natemat.pl/93613,k-202

  #47 21.11.2016 09:05

Ciekawe historie. Pamiętam serię artykułów na temat jego komputerów w
czasopiśmie "Innowacje" w roku 1980. Polecam.

Soren   7 #48 21.11.2016 09:10

Fajny wpis, akurat wczoraj na uczelni wracaliśmy z profesorem do tematu Karpińskiego i k-202 ;)

Rivnin   8 #49 21.11.2016 10:15

AKAT-1 przypomina mi trochę terminal z fallouta 4 :)

  #50 21.11.2016 10:15

Zbyt łatwo przychodzi wam negatywne komentowanie dorobku inż. Karpińskiego. Trochę pokory radzę.

irokiee   8 #51 21.11.2016 10:38

@fras: daleko nie patrz - Marian Zacharski

  #52 21.11.2016 13:07

A tu radziecka myśl techniczna z 1950. Komputer z trzema stanami logicznymi.
https://dev.to/buntine/the-balanced-ternary-machines-of-soviet-russia
Pomysł też, nie został wdrożony do produkcji, mimo że był tańszy niż normalne komputery. Więc nie wymyślajcie. Takie jest życie na styku przemysłu i nauki, jak na styku klient - programista.

  #53 21.11.2016 13:25

To był dopiero mózg, a nie to co Stiw Dzops.

amorphous   2 #54 21.11.2016 13:45

@fras: Na wszystkim co ukradł pierwsze łapę kładło KGB i GRU. Umożliwiało to rozwijanie radzieckich systemów kierowania ogniem i systemów przeciwrakietowych. U nas zresztą niczego takiego się nie projektowało jedynie kreatywnie rozwijało sowiecki sprzęt radarowy.

Stara maksyma rzymska głosi: "Kto odniósł korzyść – jest sprawcą". Karpińskiemu SB pomagała na uczelni, wysyłała za granicę, spłacała długi. Wałęsa był internowany i prześladowany, UB próbowała go oczernić produkując fałszywe teczki. To przykre, że dziś młodzież wierzy w plotki rozpowszechniane przez nieudaczników którzy w stanie wojennym chowali się pod mamina spódnicą.

Prawdziwymi bohaterami wojny wywiadowczej są wojskowi tacy jak Kukliński, którzy przyczynili się do upadku reżimy komunistycznego a KGB wykończyło mu dzieci. Nie ci, którzy reżim wspierali jak Zacharski który pracował wprost dla KGB albo ci, którzy należeli do PZPR a teraz zasiadają teraz w sejmie w partii rządzącej.

Jeszcze bardziej przykre jest, wymienianie znanego mi zresztą śp. prof Węgrzyna Który nie może się teraz bronić. Węgrzyna wielokrotnie sb próbowała zwerbować ale nie zgodził się donosić na kolegów. Między innymi dlatego Karpiński starał się go oczerniać. Na miejscu autora tekstu wstydziłbym się zamieszczać w tekście takiej informacji. Raczej niż na teoriach spiskowych skupiłbym się na faktach, kwestiach technicznych i poprawieniu błędów merytorycznych gdyż generalnie tekst jest dość dobry.

macminik   15 #55 21.11.2016 14:18

@amorphous: Prof.Węgrzyna nie znałem więc ciężko mi napisać czy to prawda o aniołach czy też nie. Stąd też w tekście zaznaczyłem, że to było podejrzenie Karpińskiego.

Jak widać, czasu były wówczas parszywe i wzajemne podejrzenia i oskarżenia były czymś zupełnie normalnym. Nawet wówczas gdy bazował tylko na domyślaj lub zwykłej złośliwości.

fras   7 #56 21.11.2016 15:40

@amorphous: Wałęsa współpracował z SB, to jest udowodniony fakt, poza tym pogarda z jaką Wałęsą odnosił się do ludzi już w III RP, jego próżność, płytkość itp. znakomicie uzupełniają zarzuty o kapusiostwo. On po prostu nie ma profilu psychologicznego trybuna ludowego - a za takiego uchodził wg propagandy. Po latach nawet najbardziej naiwni wiedzą kim jest ten człowiek. Daj spokój z propagandą jakiś dziadków z KODu i Wyborczej. W to już mało ludzi wierzy. Władza rzuciła Wałęsę na żer gdy jego spalenie nie miało już znaczenia, a na tym rzucie jako "niezlomni bojownicy o prawdę" uwiarygodniło się kolejne pokolenie Bolków p.o. historyków, autorytetów moralnych prawicy itd. Socjotechnika.

Oczywiście Kukliński niczego nie obalił. To jest nonsensowna bajeczka dla lemingów, a jej celem jest zbudowanie pozytywnego etosu współpracy z CIA. W latach 70 można ją uznać za pozytyw. ale etos jest rozciągany na czasy współczesne - a to już problem.
Zdradzenie planów operacyjnych sztabu generalnego nie może wpłynąć na rozpad państwa. Na to mogły wpłynąć tylko decyzje w kierownictwie i ekonomia.
Ekonomia to mniej głupia bajeczka o przycyznie rozpadu ZSRR. To układ Saudów z USA aby zbić cenę ropy i doprowadzić ZSRR do bankructwa. Nie będę tu rozwijać przyczyn upadku ZSRR. Napiszę tylko, ze ZSRR obalili odgórnie Andropow i Gorbaczow, czyli dokładnie ta sama agentura Wall Street która powołała ZSRR do życia.
https://en.wikipedia.org/wiki/Antony_C._Sutton
https://www.youtube.com/watch?v=Avr6OgC8H4E
http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/novus/komunizm/kom1.html
http://jeznach.neon24.pl/post/25897,tajemnica-andropowa-cz-i
http://jeznach.ne.3lab.info/post/25958,tajemnica-andropowa-cz-ii
http://jeznach.ne.3lab.info/post/26069,tajemnica-andropowa-cz-iii

Dlatego już na początku lat 80 była szykowana transformacja. W 1985 Jaruzelski układał się z Rockefellerem wiedząc, że system ulegnie likwidacji. Okrągły stół to była inscenizacja dla naiwnych mas.
Tak samo jak Nobel dla Wałęsy. Noble od dawna są narzędziem globalnej psycho-manipulacji.

W PRL istniał przemysł, więc miało sens szpiegostwo przemysłowe. Oczywiście, że łapę kładło KGB i GRU, szczególnie na technologiach których PRL nie rozwijał. To wcale nie oznacza, że każdy polski szpieg przemysłowy pracował wyłącznie dla Sowietów.
Macminik opisał tu historię Odry. W Polsce budowano wiele rzeczy od turbin dla elektrowni po samoloty i śmigłowce. W Polsce budowano licencyjne T 72, których licencyjnej budowy Hindusi nigdy nie opanowali. Nie jest więc tak, że nic z takiego szpiegostwa Polska nie miała.
Przy całej krytyce PRL nie pozwolę by opluwano dorobek techniczny Polaków.

Zwłaszcza mi się nie podoba gdy ktoś z Karpińskiego robi ostatnią świnię, a z Wałęsy oczernionego bohatera. Ale cóż. Każdy ma prawo do własnej opinii.

Ja uważam Karpińskiego przede wszystkim za osobę z lekkim upośledzeniem w kontaktach międzyludzkich. To była przyczyna jego niepowodzeń życiowych.
Znam takich ludzi jak on. Inteligentni, pracowici, ale nie potrafią utrzymać języka za zębami i krytykują szefa. Na moich oczach jeden taki wyleciał z roboty. Teraz za niego robi 5 osób.

Autor edytował komentarz w dniu: 21.11.2016 15:46
amorphous   2 #57 21.11.2016 23:53

@fras: Oczywiscie, że budowano u nas licencyjne rosyjskie czołgi tak jak rosyjskie samochody (Warszawa) i inny sprzet wojskowy, ktory projektowany byl w ZSRR na podstawie skradzionych z zachodu dokumentów (Chrysler). Tak jak wszystko inne zresztą. Caly ten "dorobek" techniczny to zakupione licencje za pieniądze pożyczone przez gierka tylko po to by wspierać reżim komunistyczny i chować ukryte bezrobocie. Dziś z nostalgią tamte czasy wspominają tylko sługusy poprzedniego reżimu, które powróciły właśnie do władzy. Nic z tych cudownych myśli technicznych nie obroniło się do dzisiaj. Dla celów historycznych można powspominać ślepe zaułki polskiej informatyki ale robienie bohatera ze wspołpracownika sb, konfidenta i złodzieja to trochę niesmacze.

mickoz   2 #58 22.11.2016 19:39

No weź. Jak za tydzień? Piszesz artykuł o K-202, w którym jedyne co jest o nim to że za tydzień. Daj tytuł "Urządzenia Karpińskiego" i jest w temacie. Pisz proszę szybciej. ;)

fffatman   9 #59 23.11.2016 02:32

@fras: "Wałęsa współpracował z SB, to jest udowodniony fakt,"

tak samo "udowodmniony", jak udowodnionym faktem jest brak współpracy Jarosława Kaczyńskiego.

  #60 23.11.2016 12:38

@macminik: Piszesz - porf. Węgrzyna nie znałem..., a Pana Jacka Karpińskiego znałeś (znasz)? Bo jak czytam, wymalowałeś mu nizbyt pochlebną laurkę na podstawie domniemanych zdań, jakichś dwu wrogich sobie obozów. Ja myślę, że gdyby ten człowiek miał w tamtych czasach, równych sobie wiedzą i wizjonerstwem współpracowników, a nie zawistnych nieuków i mściwych aparatczyków. To kto wie, jak potoczyłby się potencjał, który miał w sobie ten człowiek.

macminik   15 #61 23.11.2016 14:50

@Anonim (niezalogowany): Nikomu nie malowałem laurki. To Twoja interpretacja wiadomości. Każdy może sobie zam wysnuć takie lub inne wnioski, bo ja daleko jestem od oceniania jednej bądź drugiej strony tego sporu.

  #62 24.11.2016 19:04

Jerzy Nowak - PTI i moje uwagi:

Pozwolę sobie na kilka komentarzy, uwag i poprawek do tekstu (JK to oczywiście Jacek Karpiński).
Poprzednio czytając „wypracowania” na temat Elwro itp. zwróciłem się mailowo do redakcji strony o kontakt z Autorem – niestety reakcji nie było, co odpowiednio ustawia ewentualną płaszczyznę dalszej wymiany myśli. Zapraszam do stałej obserwacji portalu http://www.historiainformatyki.pl - stale pojawiają się nowe dokumenty (dokumenty, nie opinie)
Kolejne wypracowanie dla odmiany na nośny temat K-202 tradycyjnie nie zawiera wskazania żadnych źródeł i dokumentów, a więc nie wiemy o czym dyskutujemy. Daje się zauważyć, ze Autor nie operuje żadnymi nowymi dokumentami, tzn. nieznanymi wcześniej w sieci. Niezależnie od tego każdemu zainteresowanemu polecam szczególnie lektury raportów A. Kopcia z 1971 i A. Kilińskiego z 1981. Tzw „wrogowie” JK pozytywnie ocenili rozwiązania konstrukcyjne K-202 – problemy leżały w ekonomii przedsięwzięcia itp. (były rozmowy JK w Elwro na temat uruchomienia tamże produkcji K-202 – mam oświadczenie).
Podobny tekst ukazał się w maju 2014 w miesięczniku Mówią Wieki. Moje sprostowanie liczyło 8 stron, ale redakcja nie raczyła tego skomentować ani ujawnić. Takie obyczaje.
Jest ono dostępne od 2 lat pod adresem: https://historiainformatyki.pl/historia/aktualnosci.php?wid=98&news=232
Materiały o K-202 i Mera-400 zbieramy tu:
https://historiainformatyki.pl/historia/inwentarz.php?nonav=0&nrar=4&nrz...
https://historiainformatyki.pl/historia/inwentarz.php?nonav=0&nrar=4&nrz...
Stale coś przybywa.
Kilka irytujących błędów:
- nie ENAC, a ENIAC,
- nie Eckart, a Eckert, John Presper
- ENIAC-a wyłączono z eksploatacji (i złomowano potem) 2 października 1955, godz. 23.45, – jak więc JK mógł go widzieć 5 lat później, ponadto ENIAC był zainstalowany na terenie wojskowym (wpuszczono cywila z Układu Warszawskiego?)
- nie Państwowa AN, a Polska Akademia Nauk (a w niej IPPT czyli Inst. Podstawowych Problemów Techniki),
- „karzeł reakcji” itp. – proponuje obejrzeć ankietę personalną JK – jest w AAN z nienagannym przebiegiem pracy, m.in. w IPPT, WAT – trudno znaleźć ślad represji;
- Targi Lipskie – wiara w to, że ok. 1960 na Targach Lipskich można było pozyskać rozwiązania do sterowania rakiet budzi tylko uśmiechy politowania – szkoda dyskutować na ten temat,
- prof. S. Węgrzyn – bezkrytyczne powtarzanie opinii JK o prof. S. Węgrzynie wyrażonej w fatalnym wywiadzie JK dla CRN w 2007 nie powinno mieć miejsca; nie jestem absolwentem Pol. Śląskiej, ale pytając moich kolegów z Wydz. Informatyki PŚl o algebrę Boole’a słyszę tylko salwy śmiechu – trzeba mieć specyficzne poczucie humoru, aby twierdzić, że dr automatyki nie znał tej algebry; od siebie dodam, że na Wydz. Mech Tech PW oprócz algebry Boole’a nauczono mnie algorytmu simplex, PERT-a i paru jeszcze innych rzeczy rodem z Zachodu (w tym programowania ICT 1300 – była w CODKK),
- Zuse Z-22 – Polska nie kupiła dokumentacji, w Polsce były dwie maszyny Zusego (niektórzy mówią o trzech): Uniw. Wrocławski i Elwro, niestety nie zostało nic; należy nadmienić, Elwro uczyło się produkować komputery na konstrukcji UMC-1 z PW (prof. A. Kiliński),
- Elliott (nie Elliot) – Polska kupiła 3 komputery Elliott-803 (nie 503): CBKO Gdańsk, Uniw. Wrocławski i Inst. Elektrotechniki Międzylesie; Vide artykuł W. Jaworskiego z 1962 r. https://historiainformatyki.pl/historia/teczka.php?nonav=1&&nrar=7&nrzes... ; Co JK mógł robić przy maszynach Elliott? Później zainstalowano komputer Elliott 905 na statku badawczym Prof. Siedlecki - https://historiainformatyki.pl/historia/aktualnosci.php?wid=97&news=345
- zdjęcie uroczej blondynki z Odrą-1003 – pochodzi z zasobów COIG-Katowice,
Komentarze nieco szersze:
- analizatory – urządzenia te były wykonywane w kraju 2-5 lat przed pracami JK, oczywiście w technologii lampowej; wykonanie analizatora (zlecenie PIHM do IPPT) w wersji z tranzystorami (bo już były dostępne) nie stanowi żadnego rozwoju techniki – to tak, jakby dziś modernizować ciągnik Ursus C-45; przykład: https://historiainformatyki.pl/historia/dokument.php?nonav=1&&nrar=14&nr...
I trochę opisów z PIHM https://historiainformatyki.pl/historia/teczka.php?nonav=1&&nrar=7&nrzes...
- perceptron – proponuje lekturę dementi prof. S, Węgrzyna (Prz. Techniczny z 1981) i relacje prof. R. Tadeusiewicza z rozmowy z prof. J. Michalskim (Na temat), http://ryszardtadeusiewicz.natemat.pl/93613,k-202
- KAR-65 – urządzenie formalnie powstało dla Inst. Fizyki Doświadczalnej UW i IBJ –Świerk do obróbki zdjęć torów cząstek elementarnych w komorze Wilsona, które Polska otrzymywała z CERN; KAR-^% był budowany przez zespół liczący 12-15 przez minimum 3 lata, co należy uznać za porażkę – tyle samo budowano maszynę ENIAC, a świat budował komputery już od 20 lat; JK odszedł z zespołu ok. 1970 r, a prace trwały jeszcze do 1974 r. – vide artykuł A. Gecowa z Algorytmów IMM – T.10, dostęp w Bibl. Cyfrowych PW i PŚl.; nieco więcej o KAR-65: https://historiainformatyki.pl/historia/teczka.php?nonav=1&&nrar=4&nrzes...
https://historiainformatyki.pl/historia/dokument.php?nonav=1&&nrar=8&nrz...
Należy sie jednak dziwić, dlaczego prof. J. Pniewski dał się wpuścić w takie rozwiązanie mając znakomite kontakty z CERN-em, ale do tego nie dojdziemy.
++++
Nie czekając na dalsze rewelacje o K-202 proponuję, aby Autor zrezygnował o pisaniu o świniach bo jest to celowe ośmieszanie J. Karpińskiego.
Dodam, że jestem w posiadaniu 5 wersji planów produkcji K-202 w latach 1972-1975 – planowano od 1000 do 2500 szt na 5-latkę! W tym samym czasie DEC sprzedawał PDP-8 w ilości ok. 60 tys. sztuk rocznie i rozpoczynał produkcję serii PDP-11. Proponuję wyciagnąć wnioski.

  #63 25.11.2016 10:09

@pocolog: sic ma znaczenie inne, niż myślisz.

  #64 25.11.2016 10:13

@macminik: Walki personalne są domeną każdej struktury gdzie "zasoby" są ograniczone a popyt na nie za duży w stosunku do tychże "zasobów". Czy to granty, czy uznanie władzy - Karpiński i Węgrzyn wyrywali sobie za krótką kołdrę. Nie demonizujmy jednego kosztem drugiego.

  #65 25.11.2016 10:14

@pocolog: "Sic" ma inne znaczenie.

  #66 25.11.2016 10:15

@Anonim (niezalogowany): O Karpińskim tylko dobrze albo wcale? Od kilku lat spierają się jego apologeci i realiści widzący świat takim, jakim jest. Ten wpis OP jest dość wyważony. Piszę "dość", bo nie chcę popadać w skrajność.

Berion   13 #67 27.11.2016 22:19

@macminik: "Po jego aresztowaniu, w ręce Urzędu Bezpieczeństwa trafiają pozostali członkowie batalionu "Zośka" do którego należał także Karpiński. Łącznie aresztowano trzydzieści dwie osoby, większości z nich zarzucono działalność szpiegowską, dywersyjną i antypaństwową. Wśród zatrzymanych znalazł się także Jacek Karpiński. Jednak jego po przesłuchaniu zwolniono. Jak twierdził, dokładnie go przepytywano i namawiano do wstąpienia ZMP. Mał zostać zwolniony z uwagi na fatalny stan zdrowia gdyż po ranie kręgosłupa w trakcie powstania, miał bardzo poważne problemy z poruszaniem się i groził mu nawet niedowład nóg."

Z historii pała... UB zwalniające AKowca z więzienia ze względu na stan zdrowia jest tak samo prawdopodobne jak L4 z Oświęcimia, niejakiego Bartoszewskiego pseudonim "profesor". Z katowni UB, o ile się w ogóle wychodziło, to po "manicure", bez różnych części ciała itp. "atrakcji"...

macminik   15 #68 27.11.2016 22:43

@Berion: Pała ? Ogarnij się. Przecież wyraźnie zaznaczyłem, że to twierdzenie Karpińskiego. Beiron, pala ze zrozumienia tekstu... No trzy z dwoma.

Berion   13 #69 28.11.2016 12:23

@macminik: A co miał powiedzieć? Twoją rolą jest postawienie choćby trzykropka.

macminik   15 #70 28.11.2016 13:12

@Berion: w sumie mógłby wymyślić coś bardziej oryginalnego :-)

drunkula   7 #71 28.11.2016 14:43

Ciekawie się też czyta ocenę przedsięwzięcia K-202 - z jednej strony bierze się poprawkę na to, że pisał ją aparatczyk, z drugiej dokładnie podane są kwoty zabudżetowane i wydane, co pokazuje jak odrealnione było podejście samego Karpińskiego.