Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Narodziny Atari ST

Pomysł wprowadzenia na rynek komputera 16-bitowego zagościł w głowie Jacka Tramiela jeszcze w okresie, gdy stał on na czele firmy Commodore. Jednak w styczniu 1984 roku po konflikcie z największym udziałowcem firmy - Irvinem Gouldem Jack Tramiel opuszcza firmę Commodore i zabiera ze sobą pomysł na stworzenie 16-bitowego komputera domowego oraz część inżynierów Commodore wśród których znalazł się Shiraz Shivji (jeden z głównych projektantów Commodore C64) i Gregg Pratt. Do dziś ciężko jednoznacznie stwierdzić, co stało za decyzją o rezygnacji z Commodore. Na potrzeby tego wpisu istotną informacją jest to, że zarówno Irvin Gould jak i wiele firm współpracujących z Commodore nie było zadowolone ze sposobu zarządzania firmą przez Jacka. Jack Tramiel nie zdołał się pozbyć swoich przyzwyczajeń sprawdzających się w przypadku małej, kilkuosobowej firmy i stosował takie same zasady w dużej korporacji jaką było Commodore na początku lat 80-tych. Osobiście zatwierdzał każdą decyzję i wydatki przekraczające 1000 USD. W przypadku jego nieobecności w firmie, nikt nie był uprawniony do zaakceptowania lub odrzucenia nawet drobnych decyzji, nikt też nie mógł zapłacić rachunków przekraczających 1000 USD.

Tramiel i jego trzech synów zakładją własną firmie "Tramel Technology Ltd" (tak, jej nazwa jest bez litery "i") która ma w jego zamyśle stworzyć komputer domowy, nowej generacji. Pod koniec maja 1984 roku Jack Tramiel wynajął kilka pomieszczeń w jednym z kompleksów w Sunnyvale i zespół Tramel Technology Ltd. pod przewodnictwem Shiraz Shivji rozpoczął prace nad komputerem o roboczej nazwie "Rock Bottom Price", który miał powstać w oparciu o 32-bitowy procesor National Semicondctor NS32032.

Dokładnie wiedzieliśmy jaki komputer projektujemy i było to już w naszych głowach. Wiedzieliśmy, co chcieliśmy mieć w silniku obliczeniowym, co powinno znaleźć się w interfejsie użytkownika. Jeżeli chcieliśmy mieć system okien, to będziemy musieli przygotować bitmapową grafikę. Wszystkie te parametry zostały ustalone przed przejęciem pomysłu na zaawansowany komputer, 16/32-bit. Dobra grafika, dobry dźwięk, MIDI, całość. Komputer do zabawy ale z najnowszą technologią i oprogramowaniem.

Shiraz Shivji

Procesor NS32032 posiadał 32-bitową szynę danych i 24-bitową szynę adresową. Była to konstrukcja bardzo zbliżona do Motoroli 68008. Procesor zaprezentowano w 1984 roku jako procesor nowej generacji przeznaczony dla komputerów IBM i właśnie w ten rynek celował National Semiconductor. Nowa, niewielka firma Tramel Technology Ltd była zwyczajnie ignorowana przez producenta NS32032 i z trudem zdobyła kilka egzemplarzy procesorów.

Mieliśmy kilka spotkań z National Semiconductor dotyczące dostępności chipa, a kiedy okazało się, że nie możemy mieć takiej liczby procesorów jaką chcieliśmy zapadła decyzja, aby przejść na Motorolę 68000.

Shiraz Shivji

Co gorsze, National Semiconductor nie chciał zagwarantować Tramel Technology dostaw procesorów w przyszłości, cały czas licząc na podpisanie umowy z IBM. W związku z takim obrotem sprawy, Tramel Technology Ltd. postanowiło użyć procesora Motorola MC68000 do budowy "Rock Boottom Price".

Zespół był bardzo rozczarowany takim obrotem sprawy w kwestii dostępności procesora, gdyż wszyscy chcieli stworzyć komputer w pełni 32 bitowy, tymczasem procesor Motoroli uniemożliwiał realizację tych założeń.

W styczniu 1984 roku Apple zaprezentowało komputer niezwykły jak na ówczesne czasy. 16-bitowy Apple Macintosh z graficznym systemem operacyjnym zrobił wrażenie także na Tramielu, który zdał sobie sprawę, że ma znacznie mniej czasu na stworzenie swojego komputera niż mu się to wydawało. Chcąc zaistnieć na rynku 16-bitowych komputerów domowych, Tramiel musiał szybko rozbudować swoją firmę i zdobyć projekty układów, które mogłyby przyspieszyć pracę nad "Rock Boottom Price". Idealnym rozwiązaniem wydawało mu się zakupienie stojącego na krawędzie Atari. Atari miało nie tylko zaplecze inżynierskie i doświadczenie w projektowaniu komputerów domowych, ale było mocno związane z firmą Amiga Corporation, która posiadała składniki niezbędne do budowy nowoczesnego komputera 6-bitowego, w tym układ dźwiękowy AMY.

Jack Tramiel oficjalnie staje się właścicielem Atari po kilku miesiącach intensywnych negocjacji z Time Warner Inc. i uzyskuje pierwszy, niezbędny element do stworzenia "Rock Boottom Price" - spore zaplecze inżynierskie. Po objęciu Atari i zmianie jego nazwy na Atari Corporation Inc. Jack Tramiel dokonuje przeglądu firm i zamyka wiele nieukończonych projektów. Z 10 tys. pracowników których zatrudniało Atari w okresie swojej świetności pozostało zaledwie 900 osób, a i ta liczba została zredukowana przez Tramiela do zaledwie 100 osób. Takie ograniczenia kadrowe sprawiły, że firma mogła skupić się wyłącznie na jednym produkcie - komputerach domowych - stąd też Tramiel odrzucił propozycję Nintendo na kupienie projektu konsoli Famicon, która miała stać się nową konsolą Atari.

Niestety, drugi element - Amiga Corporation, wcale nie okazała się tak łatwym łupem jak zakładał Tramiel. Pomimo słabej kondycji finansowej Amigi, negocjacje się przeciągały, a Tramiel będąc przekonanym o ostatecznej wygranej, nie chciał przystać na warunki stawiane przez Jaya Minera. Niespodziewanie dla Tramiela, do gry włączyło się Commodore i przystało na warunki stawiane przez Amigę, a Amiga stała się częścią Commodore.

Jack Tramiel musiał przełknąć kolejną porażkę w starciu z Commodore i skupić się na własnym projekcie "Rock Boottom Price". Prace nad komputerem uległy przyspieszeniu gdyż postanowiono użyć jak najwięcej dostępnych już na rynku układów elektronicznych i już po pięciu miesiącach Atari dysponowało działającym prototypem komputera, który oznaczono symbolem "ST" opisującym jego architekturę - Sixteen / Thirtytwo. Atari rozpoczęło także poszukiwania systemu operacyjnego dla swojego komputera i wiadomym było, że musi to być system podobny do tego, jakie pokazało Apple w komputerze Macintosh. Rozpoczęto poszukiwania firmy, która podjęłaby się stworzenia GUI dla Atari ST. Jedną z firm z jaką prowadzono rozmowy był Microsoft, który zobowiązał się do stworzenia wersji Windows na Atari ST w ciągu dwóch lat. Taki termin jednak był dla Atari nie do zaakceptowania. Rozważano zastosowanie systemu CP/M stworzonego na procesory 68k, jednak zdaniem Tramiela rozwiązanie to choć działające i szybkie do zaadaptowania na Atari ST, nie było na tyle atrakcyjne by przyciągnąć klientów a ponadto nie oferował możliwości jakich oczekiwałoby Atari - np. nie obsługiwał podkatalogów. Wybór Tramiela padł na okienkowy system operacyjny GEM firmy Digital Research, które rozpoczęło pracę nad GUI "Cristal" składającego się z GEMDOS i atrakcyjnego GUI.

GEM (Graphical Environment Manager) został stworzony przez zespół Digital Research kierowany przez byłego pracownika Xerox PARC - Lee Jay Lorenzena. Początkowo był on tylko uniwersalną biblioteką graficzną współpracującą z systemem CP/M na komputerach zbudowanych w oparciu o procesor Intel 8088. John Feagans (inżynier oprogramowania, były pracownik Commodore) wraz z Leonardem Tramielem (syn Jacka Tramiela) pojechał do siedziby firmy Digital Research by zapoznać się z systemem GEM, który jeszcze wówczas nosił ciągle nazwę "Cristal". Digital Research zaprezentowało im wersję przeznaczoną na procesory Intela i mocno okrojoną i nie do końca działającą wersję na komputery Apple Lisa.

Pierwsza wersja systemu operacyjnego GEM została zaprezentowana także Jackowi Tramielowi latem 1984 roku, ale Tramiel ze względów tylko znanych samemu sobie, nie chciał podjąć ostatecznej decyzji co do jego akceptacji. Tymczasem termin planowanej prezentacji Atari ST zbliżał się nieuchronnie i ciągle nie wiadomo było, czy angażować się w rozwój GEM-a na platformę Atari ST, czy też rozpocząć prace nad własnym systemem od podstaw. Leonard Tramiel nadzorujący zagadnienia związane z systemem operacyjnym Atari także się wahał. Z jednej strony GEM który można przystosować w miarę szybko licząc się jednak z tym, że nie spełni wszystkich założeń projektu. Z drugiej, można stworzyć system od początku, przystosować do własnych wymagań, ale to wymagało znacznie więcej czasu i Leonard Tramiel doskonale zdawał sobie sprawę, że choć w Atari pracowało naprawdę wielu świetnych inżynierów, nikt nie posiadał doświadczenia w zakresie tworzenia GUI.

Firma Digital Research wyraziła zgodę na użycie GEM w systemie operacyjnym Atari ST, jednak nie była zainteresowana stworzeniem portu przeznaczonego dla procesora MC68000. W związku z powyższym, Atari podpisało umowę z Digital Research na mocy której we wrześniu 1984 rok, zespół inżynierów Atari udał się do jednego z oddziałów Digital Research w Monterey, gdzie powołano "Monterey Team" składające się z inżynierów Atari i Digital Research i rozpoczęto wspólne prace nad projektem "Jason" będącym zalążkiem przyszłego systemu operacyjnego Atari ST. Nazwa projektu pochodziła od jednego z kierowników projektu - Jasona Lovemana.

"Monterey Team" rozpoczęło prace nad tłumaczeniem kodu przeznaczonego dla Intela 8086 na kod Motoroli 68000, a następnie kompilował go dla Atari ST. Zespół "Monterey Team" bardzo źle wspominał okres czterech miesięcy jaki spędzono na tłumaczeniu i kompilowaniu kodu GEM. W trakcie pracy pojawiało się sporo błędów wynikających z różnic architektury procesora, oraz wiele błędów wynikających z olbrzymiego tempa pracy jakie zostało narzucone zespołowi. Jak przyznał po latach Dave Staugas, jeden z członków "Monterey Team", to że styczniu 1985 roku Atari posiadało pięć działających egzemplarzy Atari ST było prawdziwym cudem, którego nie da się wyjaśnić racjonalnie.

W styczniu 1985 roku, podczas targów CES w Las Vegas obok 8-bitowych komputerów Atari XE znalazły się dwa modele komputerów 16-bitowych - Atari 130ST i Atari 520ST. Prezentacja nowych komputerów Atari ST była ogromnym zaskoczeniem dla branży komputerowej, a dla zarządu Time Warner musiało być jak wybuch bomby atomowej. Atari pod zarządami Time Warner od kilku lat dreptało w miejscu ulepszając ośmiobitowe komputery XL i nie mając absolutnie żadnego pomysłu co dalej. Tymczasem niewielki zespół Jacka Tramiela w zaledwie 5 miesięcy stworzył i wyprodukował pierwsze, działające komputery 16-bitowe o nieprzeciętnych jak na ówczesne czasy możliwościach dźwiękowych i graficznych. Jak wspominał Shiraz Shivji:

W tych dniach, wracałem do domu około godziny dziesiątej w nocy, sześć dni w tygodniu. Niedziela była jedynym dniem wolnym, choć czasem pracowaliśmy nawet w niedzielę. Pamiętam sylwestra 1984 roku. Staraliśmy się sprostać zadaniu przygotowania komputera na styczniowe targi CES 1985 roku. Byłem w pracy tej nocy, kiedy zaczęły pojawiać petardy, tak przywitałem się z Nowym Rokiem.

Zdaniem zespołu, komputery ST zaprezentowane na targach jako całość, były w 85% gotowymi do sprzedaży produktami, co należało uznać za prawdziwy sukces zespołu pracującego nad ich przygotowaniem.

Komputery posiadały nowoczesne i w mojej subiektywnej ocenie bardzo ładne obudowy z ukośnymi liniami nadającymi im dużo dynamiki. Stylistykę tą zastosowano także do komputerów rodziny XE, choć pierwotnie została ona zaprojektowana właśnie pod kątem rodziny ST.

Dane techniczne:

  • CPU: Motorola 68000 taktowany 8 MHz
  • RAM: 128 KB (130ST) lub 512 KB (520ST).
  • Grafika: Tryb 320x200 w 16 kolorach z palety 512 kolorów, tryb 640x200 w 4 kolorach z palety 4096 kolorów oraz tryb monochromatyczny 640x400.
  • Dźwięk: Programowalny, trzy kanałowy generator dźwięku Yamaha YM2149 z możliwością regulacji obwiedni każdego kanału i generowania szumu na każdym kanale. Dwa 8-bitowe przetworniki cyfrowo-analogowe o możliwościach próbkowania z częstotliwościami 6258 Hz, 12517 Hz, 25033 Hz i 50066 Hz.
  • Porty: RGB, kartridży, Parallel, Serial, port stacji dysków, 2 porty MIDI, port joysticka i port myszki.

Podczas prezentacji zapowiedziano, że model 130ST będzie kosztował 400 USD (Atari 65XE kosztowało 120 USD), natomiast model 520ST wycenino na 600 USD.

Jak wynika z powyższego opisu, Atari ST posiadało naprawdę niezłe możliwości dźwiękowe jak na ówczesne czasy, jednak jego możliwości graficzne choć imponujące w dniu premiery, szybko zostały przyćmione przez układy Amigi, która zadebiutowała 6 miesięcy później.

Komputery zaprezentowane podczas targów CES wzbudziły spore zainteresowanie mediów swoimi możliwościami. Atari zapowiedziało, że pierwsze komputery znajdą się w sklepach w połowie 1985 roku, co branża komputerowa skwitowała wówczas pobłażliwym śmiechem. Fakt opracowania komputera w kilka miesięcy szokował, jednak nikt nie wierzył, że uda się wdrożyć jego produkcję w tak krótkim czasie. Owe wątpliwości dumny Jack Tramiel kwitował krótkim stwierdzeniem - "Ludzie małej wiary". Tymczasem już wiosną, Atari rozesłało 100 komputerów do zewnętrznych developerów zachęcając ich do tworzenia oprogramowania jakie mogłoby się pojawić w dniu rynkowej premiery Atari ST.

Najpoważniejszym problemem był ciągle system operacyjny Atari ST, który nazwano TOS (The Operating System lub Tramiel Operating System). Pierwotnie w ramach projektu "Jason" planowano stworzenie własnego systemu DOS i połączenie go z GEM Digital Research, a następnie umieszczenie go w pamięci ROM komputera. Zespołowi Atari brakło już czasu na przygotowanie TOS-a w planowanej wersji w związku z czym, komputery zaprezentowane podczas targów CES posiadały system wczytywany z dyskietek, zbudowany w oparciu o CP/M-68k i GEM. Jednak Atari stanęło przed poważnym dylematem - czy dalej pracować nad systemem GEM opartym o sprawdzony, choć przestarzały już CP/M, czy też wdrożyć GEMDOS mocno nawiązujący do systemu DOS stworzonego przez Microsoft. Ostatecznie w lutym 1985 roku podjęto decyzję o wdrożeniu GEMDOS gdyż zdaniem zespołu, zewnętrzni developerzy bardziej byli zainteresowani MS DOS co miało się przełożyć także na większe zainteresowanie GEMDOS-em na Atari ST.

Wiosną 1985 roku, gdy Atari rozesłało komputery do developerów, w kasie firmy zaświeciły pustki. Projekt Atari ST oraz wdrożenie do produkcji model XE pochłonęło sporo pieniędzy Jacka Tramiela, a w sam projekt Atari ST Tramiel włożył blisko 30 mln USD. Zespół bardzo obawiał się, że braknie pieniędzy na wdrożenie komputera o produkcji i przygotował listę rzeczy jakie można sprzedać aby uzyskać pieniądze na rozwój ST oraz postanowił, że w razie potrzeby zrzecze się części swoich zarobków.

We wrześniu 1985 roku do sklepów trafiły pierwsze egzemplarze Atari 520ST oraz nieliczne egzemplarze 130ST (według niektórych źródeł, model 130ST nie trafił wcale do sprzedaży). Atari jeszcze przed rynkowym debiutem modeli ST podjęło decyzję o wycofaniu 130ST z planów produkcyjnych, a na rynek trafiły pojedyncze sztuki jakie wyprodukowano przed ich premierą. Rynek już doskonale znał problemy pierwszych modeli Apple Macintosh wyposażonych w 128 KB pamięci RAM i takie same problemy przewidywano w modelu 130ST. Prasa wręcz zniechęcała potencjalnych kupców do jego zakupu.

Nie mniejszym problemem miał być system dystrybucji modeli ST. Wielu dystrybutorów komputerów nie chciało współpracować z firmą na czele której stał Jack Tramiel oraz jego synowie. Dystrybutorzy obawiali się, że podobnie jak miało to miejsce w okresie gdy Tramiel rządził w Commodore, będą musieli czekać na rozliczenia finansowe do momentu aż zatwierdzi je osobiście Jack Tramiel. Wielu dystrybutorów w początkowym okresie wręcz odmówiło Atari Corporation Inc. dystrybucji ich komputerów.

Klienci natomiast bardzo ciepło przyjęli komputer, który był równie prosty w obsłudze jak Apple Macintosh, oferował lepsze możliwości graficzne i dźwiękowe i był o wiele tańszy niż Macintosh, a prasa przykleiła mu szybko pseudonim "Jackintosh". Jedyną rzeczą jaką Macintosh bronił się na ówczesnym rynku było oprogramowanie użytkowe, którego jeszcze nie posiadało Atari ST.

Komputer bardzo szybko stał się popularną maszyną domową, służącą do domowej rozrywki. Na Atari ST pojawiało się coraz więcej gier i oprogramowania i w początkowej fazie popularne tytuły pojawiały się najpierw na Atari ST, a później na Amigę. Często też wersje przeznaczone dla Atari ST były bardziej rozbudowane niż ich Amigowe odpowiedniki. Jego niebagatelne możliwości dźwiękowe sprawiły, że szybko stał się niezwykle popularny w świecie muzyki. Komputerów z rodziny ST używał Mike Olfield, Jean Michel Jarre, Madonna, Eurythmics, Tangerine Dream, Fatboy Slim i wiele innych gwiazd. Wśród nich także nasz rodzimy Czesław Niemen.

Wraz z komputerem zaprezentowano szereg urządzeń zewnętrznych, zaspokajających potrzeby mniej i bardziej wymagających użytkowników. Wśród nich znalazły się stacje dysków 3.5", zewnętrzny dysk twardy, drukarki. O ile ponadprzeciętne możliwości dźwiękowe Atari ST predysponowało je jako komputer przeznaczony dla muzyków, o tyle dedykowany monitor monochromatyczny SM124 oferujący niespotykaną wówczas częstotliwość odświeżania obrazu na poziomie 72 Hz sprawił, że zestaw Atari ST i monitor SM124 stał się niezwykle popularnym zestawem w świecie komputerowego DTP.

Sprzedaż Atari ST bardzo szybko rosła i w połączeniu ze sprzedażą Atari XE uratowała firmę przed rychłym upadkiem. Rok 1985 mimo sukcesów rynkowych Atari 520ST i całkiem niezłej sprzedaży komputerów 8-bitowych Atari nie kończy się dla firmy pomyślnie. Firma generuje ciągle straty i chcąc utrzymać produkcję, Jack Tramiel musi dokonać redukcji zatrudnienia, a pracownicy który zostali na swoich stanowiskach musieli pogodzić się z obniżką płac o 20%.

Ciąg dalszy za tydzień...

 

sprzęt

Komentarze

0 nowych
que_pasa   9 #1 02.03.2015 20:39

Coraz ciekawej :)

qbaz   12 #2 02.03.2015 20:41

Kolejny raz dziękuję za świetną serię :)

dhor   9 #3 02.03.2015 21:00

Opis możliwości muzycznych ST wyprzedził nieco fakty - zwykłe ST miało tylko Yamahę, przetworników doczekało się dopiero STe (premiera w 1989). Poza tym, o sile ST w branży muzycznej nie decydowały chipy muzyczne, czy przetworniki, ale - porty MIDI i fachowe oprogramowanie (Cubase i inne). Z polskich twórców korzystających z produktów Atari warto wspomnieć również... Liroya. Używał co prawda Falcona 030, no ale zawsze ze znaczkiem Atari :)

A tak poza tym, świetny opis.

floyd   15 #4 02.03.2015 21:29

O Atari ST to mogłem sobie w latach 80tych jedynie poczytać bo jego cena była w naszych warunkach kosmiczna, ale miło sobie przypomnieć tamte czasy.
No i jeszcze chwila refleksji nad zmieniającymi się czasami gdy ta kosmiczna cena z końca lat 80tych, to dziś zaledwie 1800zł.

marqs37   11 #5 02.03.2015 21:30

Dzięki za kolejny kawałek historii

macminik   16 #6 02.03.2015 21:54

@floyd: np trochę więcej, inflacja robi swoje.

jas_fasola   6 #7 02.03.2015 22:07

https://www.youtube.com/watch?v=oMkCboYJ-tw
Tak mi się przypomniało o ST ;-)

Azi   11 #8 02.03.2015 23:12

"Firma Digital Research", kojarzy mi się to z pewnymi grami nawet, ale może się mylę xD
Ciekawy będzie wpis o rozwoju software tego sprzętu ... :)
czekamy na następne wpisy :)

Autor edytował komentarz.
  #9 02.03.2015 23:40

Jak zwykle kilka poprawek:
1. National Semiconductor zawsze nosiło nazwę National Semiconductor, nigdy Nacional Semiconductor.
2. Proszę zastanowić się co przedstawia ekran GEM'a "z 1984 roku" i przemyśleć dlaczego jest to OpenGEM, późniejsze dzieło wynikające z udostępnienia pecetowego kodu GEMa.

  #10 03.03.2015 06:56

" Idealnym rozwiązaniem wydawało mu się zakupienie stojącego na krawędzie Atari."

Cenobith   3 #11 03.03.2015 07:21

@floyd: W niektórych rodzinach (np. nauczycielskich) było tak, że nawet 800XL z magnetofonem to była odległa niedostępna galaktyka.

Swoją drogą czy dziś dałbyś 1800 PLN za komputer o możliwościach Atari 520 ST ???

  #12 03.03.2015 08:52

Jeszcze Kazik Staszewski zrobił płytę 'Spalam się' na Atari.

IMHO możliwości dźwiękowe ST były zbliżone do C64. Nową jakość pod tym względem przyniosła Amiga, a wśród muzyków Atari zyskało wbudowanymi portami MIDI.

MiL-   9 #13 03.03.2015 09:17

@Cenobith: W tamtych czasach możliwości Atari 520ST były takie jak teraz jakiegoś i7 z 16GB RAM, więc dałbym 1800 PLN bez wahania.

Cenobith   3 #14 03.03.2015 09:43

@MiL-: To nie tak. floyd stwierdził, że na dzisiejsze pieniądze ST kosztowało ledwo 1800 (swoją drogą ciekawe jak to przeliczył) ale wtedy to był kosmos. Więc skoro porównuje ówczesne ceny do dzisiejszych (a nie jest to dobry pomysł) to zapytałem czy dałby za niego właśnie tyle dzisiaj.

Dzisiaj dobra konfiguracja to też spory wydatek (pewnie w okolicach połowy ceny tanich aut).

Wiesz, w 1988 roku mój tata zarabiał równowartość 11$. Najtańsze spodnie jeansowe w Pewexie bodajże marki Montana kosztowały 12$. Atari 65XE - 125$ - dla syna nauczyciela to była nieosiągalna zabawka.

MiL-   9 #15 03.03.2015 09:46

@Cenobith: Wiem, te rzeczy kosztowały kosmiczne pieniądze, ale w tamtych czasach możliwości tego Atari też były kosmiczne. W Polsce mało kogo było na to stać, Spectrum było szczytem marzeń.

Cenobith   3 #16 03.03.2015 09:56

@MiL-: Ze spectrum spotkałem się ok 83-84'. Kolega z klasy miał + magnetofon Grundiga. Jego tata pracował na "mitycznym" eksporcie w Iraku więc na warunki Socjalistycznej Ojczyzny u nich w domu się "przelewało". :)))

kowgli   7 #17 03.03.2015 10:01

"Mój" pierwszy komputer. Do dziś dzień jestem pod wrażeniem jak nowoczesna to była maszyna. Pamiętam godziny spędzone we Flight Simulator jak i pierwsze programy w BASICu. Koledzy na AMIGAch mieli lepsze gry, ale jako komputer ATARI było zdecydowanie bardziej nowoczesne.
Mój piszę w cudzysłowiu bo tak naprawdę był ojca, ale i tak związałem się z nim emocjonalnie :) Mieszkaliśmy w tamtych czasach za granicą, więc cena nie była zaporowa.

Autor edytował komentarz.
marcszcz   4 #18 03.03.2015 10:19

Jakie 1800? Uwzględniając inflację, to z 600$ robi się 1300$. I mamy cenę wypasionego komputera z i7. ;)

Cenobith   3 #19 03.03.2015 10:27

@marcszcz: Poza tym pewnie w Pewexie kosztował więcej niż w USA :)

floyd   15 #20 03.03.2015 10:58

@Cenobith: Oczywiste, że takie porównania cenowe trzeba traktować z przymrużeniem oka, a już absolutnie nie można z nich wyciągać żadnych wniosków dotyczących np poziomu życia w PRLu i dzisiaj.
Zachodnie towary były bardzo drogie, ale ceny krajowych towarów i usług nie były tak wygórowane.
Te 600 dolarów za Atari to była też cena wkładu np. na mieszkanie spółdzielcze.
Zapytaj 'frankowiczów' jakie są koszty mieszkań w dzisiejszych czasach.
Za dzisiejszą cenę paczki papierosów można by w PRLu kupić chyba ze 60 paczek papierosów czyli dwa miesiące palenia. :) itd itd.
Ośmielę się postawić tezę, że dla pewnej grupy ludzi poziom ich życia dzisiaj nie jest wyższy niż w PRLu.
Znam np. ludzi (rencistów) którzy zamienili mieszkanie o niezłym standardzie na dużo gorsze ze względu na wysokość opłat czynszowych. W PRLu nie mieli by kłopotów z płaceniem ówczesnego czynszu, nawet gdyby ich renta stanowiła równowartość 10 dolarów. :)

Autor edytował komentarz.
AmyS   5 #21 03.03.2015 11:48

Świetna kontynuacja. Tak dalej! :)

Cenobith   3 #22 03.03.2015 12:14

@floyd: "Zachodnie towary były bardzo drogie, ale ceny krajowych towarów i usług nie były tak wygórowane."
Czasem dochodziło do paranoi. Ponoć na przełomie '70/'80 przez kilkanaście miesięcy wódka Żytnia 0,5l była tańsza w Pewex'ie niż w PSS Społem. Wszyscy, którym szykowała sie grubsza impreza np. imieniny Józefa, wesele namiętnie kupowali u koników $$ aby zakupić tańszą wódę. Potem ktoś się w Pewexie pokapował i ceny poszły w górę. Ale znam to z opowieści - byłem za mały w tym czasie na takie rzeczy. Na picie Żytniej zresztą też. :)))

"W PRLu nie mieli by kłopotów z płaceniem ówczesnego czynszu, nawet gdyby ich renta stanowiła równowartość 10 dolarów."

Ja mam inne trochę doświadczenie. Gdy w połowie '80 matka urodziła siostrę (do dziś w sumie nie wiem po jaką cholerę??? ), ze względów zdrowotnych nie mogła pracować przez 4 lata. Żyliśmy z 1 nauczycielskiej pensji. Wtedy nie wiedziałem dlaczego tak często bywamy u dziadków na obiedzie lub na kolacji. Potem starzy mi opowiadali, że bywały tygodnie kiedy tylko ja z siostrą jedliśmy posiłki a oni patrzyli i robili sobie mocniejszą gorzką herbatę. Po prostu brakowało kasy na życie.

"Ośmielę się postawić tezę, że dla pewnej grupy ludzi poziom ich życia dzisiaj nie jest wyższy niż w PRLu."

Standard życia to nie tylko ekonomia, to także łatwość dostępu do dóbr i możliwość wyboru poziomu jakości tych dóbr. Możliwe, że dzisiaj kogoś nie stać na masło za 4 pln ale ma mozliwość kupienia takiego za 4, za 3, lub 2.

  #23 03.03.2015 12:55

Cenę atari 520ST w tamtych czasach można zobrazować łatwiej w ten sposób:

Przeciętna pensja w 1986 roku wynosiłą mniej więcej 20 - 30 czarnorynkowych dolarów (dolarów nie można było legalnie kupic). Łatwo więc policzyć, że komputer ten kosztował oko 20 - 30 pensji. W praktyce jeżeli nie miało się możliwości wyjechania na zachód kupienie go od kogoś kto go przemycił było jeszcze droższe. Kupienie egzemplarza sprowadzonego legalnie było droższe jeszcze bardziej bo państwo nakładało zaporowe cła na zachodnie komputery co miało wspierać rynek polskiego badziewia typu "Meritum," które zresztą też było drogie do tego przstarzałe. Dopiero zniesienie ceł i pojawienie się Atari sprowadzanych do kraju przez LDW / Karen spowodowało, że ceny troche spadły. Co nie zmienia faktu ze pod koniec lat osiemdziesiątych kupno nawet małęgo atari to byly 2 - 3 pensje.

floyd   15 #24 03.03.2015 13:06

@Cenobith: 'Ponoć na przełomie '70/'80 przez kilkanaście miesięcy wódka Żytnia 0,5l była tańsza w Pewex'ie niż w PSS Społem. Wszyscy, którym szykowała sie grubsza impreza np. imieniny Józefa, wesele namiętnie kupowali u koników $$ aby zakupić tańszą wódę. Potem ktoś się w Pewexie pokapował i ceny poszły w górę. "
To nie całkiem tak, że w PRLu rządzący byli tacy głupi.
Władzy zależało na ściągnięciu od społeczeństwa jak najwięcej dolarów i dlatego oferowali te same towary które można było nabyć w normalnym sklepie także w Pewx'ie. Aby jednak interes się kręcił to cena w sklepach Pewexu musiała być niższa, bo w przeciwnym razie komu by się opłacało kupować dolary i lecieć z nimi do Pewexu by kupić taką samą wódkę co w sklepie GSu tylko drożej.
Inna sprawa to koniec lat 80tych gdy wódka była na kartki, a w sklepie Pewexu można było kupić bez kartek dowolną ilość.
W PRLu pensję nauczycielskie rzeczywiście były bardzo niskie i jeżeli była to jedna pensja w rodzinie i bez nadgodzin to rzeczywiście było bardzo ciężko.
W PRLu bylo łatwo o pracę i jeżeli tylko była to pełna rodzina(mąż, żona), to obydwoje mieli pracę i jakoś się kręciło.
Z tą możliwością wyboru dzisiaj, to mnie trochę ubawiłeś ( "dzisiaj kogoś nie stać na masło za 4 pln ale ma mozliwość kupienia takiego za 4, za 3, lub 2.". Nasi liberałowie idą jeszcze dalej i mówią, że nikt nikogo nie zmusza do jedzenia masła, i można jeść chleb bez masła. "Chcącemu nie dzieje się krzywda" dodają przy takiej okazji. :)

Cenobith   3 #25 03.03.2015 13:21

@floyd: Możliwe, że w przypadku wódy itp artykułów chodziło o wyciągnięcie walut od obywateli. Ale z drugiej strony ponoć koniki to byli podstawieni funkcjonariusze SB. Zatem jaki sens miałoby wyciąganie $ w kasach pewexu przy jednoczesnym wpuszczaniu ich przez władze PRL na czarny rynek???

Co do przykładu z masłem dążyłem do pokazania, że masz mozliwość wyboru jakosci danego dobra. W PRL było tylko i wyłącznie masło za 4 zł czy to był sklep GS czy Społem. To samo masło ta sama cena ustalona gdzieś tam w zadymionych gabinetach w W-wie. Zero konkurencji i walki o klienta lub o określoną (np. uboższą finansowo) grupę klientów.

Wszystko było sztampowe: jednakowe stroje na WF, jednakowe juniorki, jednakowe chałaty ( z wyjątkiem kolegi, którego tata pracował na eksporcie i który "od zawsze" wszystko miał z Pewexu).


Co do taty - to dorabiał sobie w wakacje jako wychowawca kolonijny. Z czego ja notorycznie korzystałem bo np 2 miesiące spedzałem nad morzem lub na Mazurach. Zmieniały się turnusy ale my zostawaliśmy. Niedogodność tylko była taka, że na wycieczkach fakultatywnych byłem po 3 razy w tych samych miejscach i mi sie trochu wtedy nudziło.

Autor edytował komentarz.
  #26 03.03.2015 13:25

Znowu świetna opowieść. O projekcie Atari na NS nigdy nie słyszałem.
Przesiadka z małego Atari na ST to był dla mnie gigantyczny krok do przodu. To był pierwszy prawdziwy komputer - taki, którego można było sensownie użyć do czegoś więcej niż do gier (choć oczywiście na początku było mnóstwo grania). Miałem do niego 20MB dysk twardy - wypas, ale był tak głośny, że wolałem korzystać z dyskietek. Późniejsza zamiana STE na blaszaka to była fatalna wtopa rozciągnięta w czasie. Nabrałem się na megaherce i entuzjastyczne recenzje karty dźwiękowej Turtle Beach pisane przez jakichś ignorantów z Keyboard-a. Tym sposobem ominął mnie Falcon, niestety.

Autor edytował komentarz.
floyd   15 #27 03.03.2015 13:40

@amorphous (niezalogowany): "(dolarów nie można było legalnie kupic)"
W PRLu śmiano się, że dolarów nie wolno kupować, nie wolno sprzedawać, ale wolno mieć. :)
Formalnie należało dolary wymienić w banku na tzw. bony dolarowe i nimi już można było obracać. Po co te bony?
Warto może przypomnieć, że oficjalny kurs dolara wynosił około 4 zł i tyle dostawało się za dolara w NBP. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wymieniał dolary na złotówki w sytuacji gdy rynkowy kurs dolara wynosił np. 100zł.

Autor edytował komentarz.
  #28 03.03.2015 13:56

@Cenobith: wg. czarnorynkowej ceny dolara, bo zlotowka nie byla wtedy w koszyku walut wymiennych, tam pojawila sie dopiero kilka lat pozniej. Pozniej GUS dokonal kilku kalkulacji i zdziwilbys sie ile naprawde wtedy Polacy zarabiali gdyby zlotowka byla w koszyku.

Cenobith   3 #29 03.03.2015 14:02

@Anonim (niezalogowany): Logiczne. Nikogo nie interesowała cena "oficjalna" bo i tak walut obcych nie można było kupować. Chyba że wyjeżdżało się na wycieczkę lub delegację za granicę - ale zdaje się tez były jakieś limity.

floyd   15 #30 03.03.2015 14:12

@Cenobith: "Ale z drugiej strony ponoć koniki to byli podstawieni funkcjonariusze SB. Zatem jaki sens miałoby wyciąganie $ w kasach pewexu przy jednoczesnym wpuszczaniu ich przez władze PRL na czarny rynek???"
Sam sobie odpowiedziałeś, że to było by idiotyczne.
Podstawianie funkcjonariuszy jako 'koników', to bywało tylko sporadycznie i w celu wejścia do środowiska (przestępczego) celem rozgryzienia go, tak robi się także dzisiaj i wszędzie na świecie.

  #31 03.03.2015 14:15

@floyd: co Ty opowiadasz za gluupoty, w PRLu byle kucharka szkolna za jedna pensje podstawowa byla w stanie utrzymac dom i trojke dzieci, ubrac je, poslac do szkoly, nawet na studia i co roku wyslac na kolonie i ferie wszystkie razem!, oraz sama udac sie na spokojny wypoczynek z zakladu.., a najlepszym przykladem jest sam Lechu Walesa - sam ukonczyl technikum w PRLu, nie pracowal tylko strajkowal wiekszosc zycia, a jednak nikt nie glodowal, mieli gdzie mieszkac, a zona tez nierobotna, nawet mieszkanie na wieksze zmienili, dzieci wyksztalcil, choc On sam nie grzeszy itd... ;). Nie opowiadaj banialukow, czym innym byla czarnorynkowa wartosc dolara i towary za dolary lub z wkladem dolara - to byla polityka, a czym innym normalne zycie gdzie wszystko bylo za zlotowke (tylko trzeba pamietac w 72 to pralka byla w Polsce nowoscia, bo taka byla kolej rzeczy w odbudowie Polski, nie mowiac o komputerach ktore nawet na zachodzie byly malo znane). Lipa to de facto zaczela sie wraz ze strajkami (to wynik takze kryzysu gospodarczego na swiecie w ktorym Polska ucierpiala duzo mniej niz kraje zachodnie rozwijajace sie.. z powodu bankructwa USA -wlasciwie dolara, w 1973), ale wyobraz sobie kraj w ktorym nagle na poczatek tylko 2 mln ludzi przestaje pracowac i blokuje zaklady pracy, bo uwierzyli w bajki, protestowali nie za rynkiem tylko przeciw rynkowi, slynne kartki z lat 80 to pomysl ktory wyplynal od Solidarnosci, bo w PZPR chcieli urynkowienia cen, moze na historii pomineli, ale to Mazowiecki postawil na ostrzu... Nie ma pracy, nie ma towarow, skutki bylo widac w sklepach itd. Wtedy komunistyczne Chiny jeszcze nie dostarczaly wszystkiego co chciales na rynek :)

  #32 03.03.2015 14:19

Dla mnie ST to Moje Atari, Tajemnice Atari, Bajtek i Komputer, stare czasopisma :). Mialem Atari 65XE, a potem Atari Falcon 030 czym katowalem kolegow Amigowcow :).

  #33 03.03.2015 14:35

@Cenobith: nie bylo ceny oficjalnej bo zlotowka nie byla waluta wymienna i nie obliczano jej kursu oficjalnie wlasciwa metoda... Polska od 1986 nalezala do MFW, kolejnym krokiem bylo wrzucenie zlotowki do koszyka na co potrzeba bylo lat - rok 1989 mial tu mniejsze znaczenie, gdyby odsunal sie w czasie to jeszcze za PRLu mialbys zlotowke wymienna i normalny rynkowy, a nie czarnorynkowy kurs..., bo decyduja tutaj glownie czynniki ekonomiczne w pierwszej kolejnosci, czego przykladem jest yuan i wspolczesne Chiny- kraj absolutnie totalitarny i niedemokratyczny, a jednak ekonomiczne dzisiaj bardzo silnie zintegrowany z zachodem, czego dowod masz pewnie pod palcami uzywajac chinskiej klawiatury, kolejny zapewne w kieszeni itd. ;)

Cenobith   3 #34 03.03.2015 14:43

@floyd: Choć nie można wykluczyć, że wielu z tych panów działo na własną rękę i na dwa fronty. Jestem trochę za młody - wiele rzeczy związanych z tym ustrojem znam tylko z opowiadań. Moje "świadome" dzieciństwo, kiedy coś do mnie docierało to już końcówka upadającego systemu 79-89 rok. W kazdym razie pamietam doskonale jak kiedyś wróciliśmy z wakacji a w sklepach nie było już nic oprócz pustych półek( choć przed wakacjami było jeszcze tak jak jest dzisiaj). A zaraz potem nastał czas Generała.
Wiele lat później zacząłem się dziwić polskim komunistom, ze nie poszli drogą jaką dzisiaj idą Chiny. Kapitalistyczny Socjalizm to byłby odpowiedni ustrój dla Polaków. Bądźmy szczerzy ludziom wisiało ile partii rządzi. Chcieli tylko żyć podobnie jak na Zachodzie - konsumpcyjnie. W D mieli wolność polityczną.

mly   7 #35 03.03.2015 14:59

@MiL-: Zgadza się. A nawet więcej , bo mamy wybór a wówczas był IBM XT, Commodore C64, Amiga no i Atari ST. 520 ST najlepszy wybór możliwości
do ceny.

mly   7 #36 03.03.2015 15:02

@floyd: O ile pamiętam to Atari 65XE w peweksie kupiłem za jakieś 360 tysięcy zł. w przeliczeniu chyba za 125 dolarów USD. (rok 1987). Ale mogę się trochę mylić.

mly   7 #37 03.03.2015 15:06

@macminik: Świetny artykuł , aż chce się czytać .. Umiesz pisać ciekawie i ze zrozumieniem. Dawniej (30 lat temu) to tak się zaczytywałem Bajtkiem.

MiL-   9 #38 03.03.2015 15:07

@mly: Ja bym powiedział że wtedy był wybór. Teraz możesz wybrać PC, PC lub PC :)

fras   8 #39 03.03.2015 16:30

@_xia_ (niezalogowany): to nie IMHO, to fakt. Profesjonalni muzycy Na ST nie generowali muzyki. Liczyło się MIDI + oprogramowanie.

Z pewnością pomagał tu również tryb mono 640x400 (2 kolory) - w takiej rozdzielczości lepiej się pracowało. O ile dobrze pamiętam (??!) był w ST mały zgrzyt, tzn. komputer mógł pracować w low-res i kolorach albo hi-res mono, ale na monitor trzeba się było zdecydować. Albo kolor albo wysoka rozdzielczość. To jednak nie była przypadłość jedynie Atari. np. kupując PC też się musiałeś zdecydować na kartę (Hercules, CGA itd). Uniwersalne VGA zaczeło dominować później. Amiga też się nie popisała. Miała fajniejsze kolory do gier, blittera itd. ale w wysokiej rozdzielczości pionowej migotała i trzeba było kupować specjalny flicker fixer który swoje kosztował. Pamiętam jednak, że 640x200 to już było spoko i np. fajnie się kodowało w Amosie z taką rozdzielczością.

Cenobith   3 #40 03.03.2015 17:19

@MiL-: ....i dlatego takich firm jak Atari i Commodore już nie ma. Poroniony w sumie pomysł budować komputer jako zamkniętą całość - jak chcesz lepszy to kup sobie drugi. :D

  #41 03.03.2015 18:35

@Cenobith: Uwierz , że dziś za 1 pensje na poziomie 1400 zł ( poczatkujacy nauczyciel , sprzedawca w sklepie , robotnik w fabryce , pani na kasie , młode pielęgniarki itp - wg. GUS za 2014 pensje 1200-1400 brutto ma 19 % społeczeństwa ) także nie wyżyjesz , nawet z masłem za 2 zł i chlebem za 1,99 zł....czynsz to co najmniej 400 zł , opłaty 150-300 , przy 4 osobach to jest pewny głód . W latach 1970-1989 był obowiązek pracy , jeżeli byłeś w stanie pracować to nie było z tym problemu ( nawet byli więźniowie mieli tzw. zielone karty - na budowe , do kopalni itp ). Poziom życia to także dostęp do pracy ....i godna płaca .

floyd   15 #42 03.03.2015 20:54

@Anonim (niezalogowany): "co Ty opowiadasz za gluupoty, w PRLu byle kucharka szkolna za jedna pensje podstawowa byla w stanie utrzymac dom i trojke dzieci, ubrac je, poslac do szkoly, nawet na studia i co roku wyslac na kolonie i ferie wszystkie razem!"
Nigdzie nie napisałem, że przy jednej pensji nie dało się wyżyć, a jedynie, że było to życie skromniutkie, ale w tamtych czasach było to naturalne bo większość tak żyła i nikt sobie nie krzywdował. W sklepach nie było zbyt wielu nowości które przyciągały by oczy więc nie było nacisku na gromadzenie coraz to nowszych dóbr. Jakieś tam skromne mebelki takie same przez cale życie, cerowane skarpetki i buty noszone do szewca. Szkoła i kolonie całkiem za darmo. Jedna piłka na osiedlu którą się kopało od rana do wieczora i tak to leciało. Osobiście nie wspominam bardzo źle tamtych czasów w szczególności, że życie towarzyskie było bardziej urozmaicone. Poza tym wszyscy wiedzieli, że gdzieś tam na zachodzie jest świat pełen dóbr wszelakich, czyli takie Eldorado o którym można pomarzyć. : )
Całkiem inną kwestią były poglądy polityczne. Dla jednych takie pojęcia jak wolność słowa, demokratyczne wybory, prywatna własność, zależność od Rosji itd. nie były pustymi hasłami, ale byli też tacy którym było to obojętne.

fras   8 #43 03.03.2015 21:11

@floyd: na zachodzie nie ma wolności słowa, np. za samo badanie tzw. holokaustu idzie się do więzienia na wiele lat. W Szwecji jest oficjalna cenzura i np. gdy murzyni dokonają gwałtu zbiorowego, to żadne szwedzkie medium nie poda rasy sprawców, bo godzi w politykę multi-kulti. Można wymieniać długo. Natomiast co do uzależnienia od Rosji, to w tamtym czasie był ZSRR i w równym stopniu byłeś uzależniony od Gruzji czy Ukrainy. Nawiasem mówiąc wszyscy piewcy "niezależności" znikneli teraz gdy wdrażamy unijne dyrektywy albo jeździmy na amerykańskie wojny. Gdzie są teraz ci ludzie "którym nie było obojętne"?

floyd   15 #44 03.03.2015 22:30

@fras: W ocenie politycznej Świata różnimy się w 100%. Demokracja ma swoje wady, tym nie mniej ja wybieram demokrację z jej wadami.
Jeżeli piszesz, że na zachodzie nie ma wolności słowa, to tylko znaczy, że nigdy nie żyłeś w reżimie niedemokratycznym. Te samoograniczenia o których piszesz nie mają nic wspólnego z brakiem wolności i są do pewnego stopnia koniecznością jeśli nie mamy wpaść w anarchię.
Ponadto widzę zasadniczą różnicę między narzuconą nam w 1945 roku władzą , a naszym wyborem przyłączenia się do UE czy NATO (Nie wszyscy amerykanie widzieli nas chętnie w NATO i musieliśmy się dobrze starać by się do tego towarzystwa dostać.).
Dla mnie jest oczywiste, że jak się wchodzi do jakiegoś związku czy wspólnoty to się realizuje wspólne cele.
Jeśli większość Polaków zmieni poglądy na bliższe Twoim poglądom, to będziecie realizowali te własne poglądy.

Cenobith   3 #45 04.03.2015 09:05

@Anonim (niezalogowany): "co Ty opowiadasz za gluupoty, w PRLu byle kucharka szkolna za jedna pensje podstawowa byla w stanie utrzymac dom i trojke dzieci, ubrac je, poslac do szkoly, nawet na studia i co roku wyslac na kolonie i ferie wszystkie razem!, oraz sama udac sie na spokojny wypoczynek z zakladu" - Kucharka może tak, ale nauczyciel już nie. Socjalizm to w ogóle był taki dziwny system, który promował niewykształconych prostaków. Można właściwie powiedzieć, że im mniej klas miałeś skończonych tym lepiej zarabiałeś.
Czy nie dziwne jest, że nauczyciel z 20-letnim stażem i dodatkiem funkcyjnym za pełnienie obowiązków dyrektora szkoły (co prawda podstawówki) - zarabiał mniej niż prostaczek po zawodówce lub nawet tylko po uzawodowionej podstawówce (bo taki typ szkół też był) na Hucie wtedy im. Lenina??? To, że zarabiał mniej to pół biedy ale różnica była prawie trzykrotna!!!
Moi koledzy z osiedla, którzy poszli do zawodówek, za praktyki szkolne w zakładach współpracujących z Hutą Lenina brali wynagrodzenie praktycznie dorównujące pensji mojego taty.

macminik   16 #46 04.03.2015 14:28

Sprawa pierwsza to kwestia porównań. Błędem jest porównywanie komputerów z tamtego okresu do dziwnej, polskiej rzeczywistości. W praktyce, mało którego Polaka było stać na jakikolwiek komputer, nawet ZX-81 w połowie lat 80-tych kosztował naprawdę sporo, choć na zachodzie już nikt się nim nie interesował. Sprawa druga, to system dystrybucji. Oficjalnie komputery sprzedawał Pewex, Baltona i Składnica Harcerska. W nich ceny były odpowiednio wysokie (Pewex, Baltona) aby ściągnąć walutę. W Skłanicy komputery były tańsze, ale trzeba było się zapisać i trooooooooooochęęęęę poczekać. Czasami tyle, że zamówiony komputer w momencie odbioru już był nieco przestarzały.

Drugą rzeczą o której wydaje się, zapominacie porównując ceny elektronik jako takiej z cenami mieszkań, czynszów samochodów itp to kwestia elektroniki jako takiej. W latach 80-tych elektronika była relatywnie dużo droższa niż obecne.

Ostatnia sprawa to polskie realia PRL. Kucharka nie dlatego mogła utrzymać rodzinę bo świetnie zarabiała, ale dlatego że z kuchni utrzymywała swoją rodzinę i mogła załatwić sobie produkty żywnościowe w tańszej cenie lub wymieniając je na coś innego. Osoby, które nie żyły w tamtych czasach raczej nie załapią o co chodzi. Obrazowo mówiąc, kucharka pracująca w przedszkolu dogadywała się z zaopatrzeniowcem, aby jej załatwił schab (towar luksusowy). Ten schab zanosiła do swojej sąsiadki, która pracowała w sklepie z ... dajmy na to rajtkami i dostawała w zamian rajtuzy. Jej schab był na grzyba, bo obiad i tak zostawał z przedszkola, więc dla siebie i rodziny nie gotowała. Rajtuzy sprzedała lub wymieniła na coś innego o tak się turlało życie. Podobnie było z owymi robotnikami, którzy nie tyle więcej zarabiali, ale mieli większe możliwości zakombinowania. W Krakowie na Mistrzejowicach Nowych jak budowano bloki, to obok powstało osiedle domków szeregowych budowanych z tych samych elementów co bloki. Problem w tym, że po latach okazało się, że domków jest więcej niż zaplanowano... taki socjalistyczny cud....

  #47 04.03.2015 14:57

Jeśli chodzi o ceny to warto sprawdzić ówczesne "reklamy" zamieszczane w czasopismach np. Komputer lub Bajtek. Jeśli przyjąć ze były to ceny prawdziwe tj. bez dodatkowych opłat (co jakby dzisiejsze ceny bez podatków i spedycji). można by łatwiej zrozumieć tamtejsze realia.

mly   7 #48 04.03.2015 17:12

@macminik: No właśnie tak było. Ale trzeba mieć ponad 2^3*5 lat żeby to pamiętać i zrozumieć.

Cenobith   3 #49 05.03.2015 06:57

@macminik: "Problem w tym, że po latach okazało się, że domków jest więcej niż zaplanowano... taki socjalistyczny cud...." - a to dlatego jest tam teraz kilka pustostanów. Czyżby nie wiadomo było co z nimi zrobić??? Ja chętnie wezmę jeden... :)))

Na Boh.Września jest taki słynny blok(między puchatkami a przedszkolem) , który budowano bodaj 12 lat. Gdy ludzie się już wprowadzili to po kilku dniach musieli się eksmitować bo budowlańcy "zapomnieli" podłączyć blok do kanalizacji. Okolice bloku zostały ponownie rozkopane i kilka tygodni trwało przyłączenie do miejskich ścieków. :)))

macminik   16 #50 05.03.2015 11:17

@Cenobith: Nie pustostany nie. Domki nadplanowe były budowane systemem gospodarczym. Ileś działek szło jako oficjalne budownictwo a ileś poszło jako prywatne. Czy muszę wyjaśniać jak to się stało, że oficjalne i prywatne budownictwo jest takie samo ?

macminik   16 #51 05.03.2015 11:18

@Cenobith: Widzę że sąsiad :-)

Cenobith   3 #52 05.03.2015 12:39

@macminik: Nie, nie musisz wyjaśniać. W podobny sposób powstało osiedle domków na Wzgórzach Krzesławickich. Mojej mamie proponowano zamiankę mieszkania na taki domek. Ale jak sama mówiła wystraszyła się nielegalnego ich pochodzenia i odmówiła. Co nie zmienia faktu, że pion dyrektorski Budostalu nie miał problemów z zasiedleniem Wzgórz.

Ano sąsiad. :)

rmind   5 #53 06.03.2015 18:31

@macminik: "Komputery posiadały nowoczesne i w mojej subiektywnej ocenie bardzo ładne obudowy"
Myślę, że to był jeden z atutów Atari. Również foldery zawsze mieli piękne (podobie Apple - widać, gdzie Tramiel szukał inspiracji ;) ).
Z komputerów 16/32 chyba ST i Falcon były wówczas najładniejsze - a to musiało zachęcać do zakupu.

A odnośnie tego, że Atari, Amiga itd. przegrało z PC, bo nie miały wymienialnych komponentów - nie jest to prawda, choć pamiętam, że długo podawano ten argument. PC w latach 90. było nieporówywalnie droższe i bardziej opłacało się zakupić drugi ST lub Amigę 500, niż wymieniać np. kartę VGA w PC.

Dowodem, że zamknięte architektury mają się dobrze, są dzisiaj konsole. A czy np. na 16-bit Amidze robiło się faktycznie dużo więcej niż 8-bitowcach, lub na ówczesnych PC? Głównie rządziły gry, i jakieś proste programy, typu odpowiednik Painta czy Sound Tracker'y. W domu rządziła rozrywka. Software też łatwiej robić dla sprzętu, który ma jasno zdefiniowane kryteria, niż taki, w którym nie wiadomo, co w środku siedzi (to ostatnie to oczywiście PC: XT, AT, SX, DX... Hercules, CGA, EGA, VGA, akceleratry, koprocesory itd. - na pewno wiele osób kojarzy te skróty).

Powód upadku Atari, Amigi i innych sprzętów tego typu, był, w moim przekonaniu, inny: wyłącznie biznes. Nie było łatwo utrzymać się na tym rynku, to raz, a firmy związane z PC miały zapewnione dużo lepszych (bo zamawiających hurtowo i nie liczących się z kosztami, nie mówiąc o ogromnej problematyczności detalu) odbiorców: biznesowych. Pamiętam, że wtedy HP i IBM rządziły, teraz pierwsza jest już głównie kojarzona drukarkami, a o drugiej bardzo (r. ur. 2000+, a nawet wcześnij) młodzi nie mają zwykle pojęcia że w ogóle istniała / istnieje - czemu mieliby? ;)

  #54 24.05.2015 08:37

@Cenobith: Tak ceny urzędowe i to podawali co tydzień,"dzisiaj rząd ustalił cenę chleba na poziomie przykładowo 12000 PLN" - złotówka była przed denominacją,dzisiaj to 1,2 PLN

  #55 24.05.2015 08:41

@rmind: PC miało do niczego system operacyjny.Windows dopiero nabierał kształtów,wtedy nie było DirectX,np. musiałeś mieć kartę dżwiękowa kompatybilną z SoundBlasterem,inaczej nie miałeś dżwięku w grach

macminik   16 #56 24.05.2015 18:13

@Anonim (niezalogowany): jeśli się nie mylę, na początku lat 90 było kilka standardów dziękuje na PC. Soundblaster i cos tam jeszcze było chyba. Ale to nie była moja bajka wiec detali nie pamietam.

  #57 26.09.2015 15:23

Wnoszę o zniesienie wpisu:
"Dwa 8-bitowe przetworniki cyfrowo-analogowe o możliwościach próbkowania z częstotliwościami 6258 Hz, 12517 Hz, 25033 Hz i 50066 Hz."
Jak wspomniał wcześniej dhor, te przetworniki nie były w ST, tylko w STE którego premiera była 4 lata później ( 1989 )
Poza tym fajny artykuł.