Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nie przyjmiemy Pana przesyłki, i co nam Pan zrobi?

Moja żona zwykła mawiać, że najciekawsze scenariusze pisze codzienne życie. Być może właśnie dlatego chętniej ogląda filmy oparte na faktach niż te, których fabuła została całkowicie wymyślona. Z całą pewnością w jej twierdzeniu nie ma nic odkrywczego, albowiem jeden z moich ulubionych choć niestety nieżyjących już reżyserów - Stanisław Bareja całymi taczkami wywoził pokruszone kawałki absurdów socjalistycznej rzeczywistości by zbudować z nich groteskowe komedie. Humor Stanisława Barei rozpoznawalny całkowicie dla pokolenia lat siedemdziesiątych, był już częściowo tylko zrozumiały dla tych, którzy pojawili się na świecie w latach osiemdziesiątych i raczej nie realny dla tych, którzy stali się obywatelami Rzeczypospolitej nieco później. Ot, Bareja prezentował w swoim krzywym zwierciadle wypatrzoną rzeczywistość dnia codziennego, rzeczywistość, która na szczęście minęła. Ale czy na pewno ?

W listopadzie 2006 roku na skostniałym, polskim rynku usług pocztowych pojawił się prawdziwy "diament" - inPost. Pojawienie się tej niewielkiej krakowskiej firmy nie wzbudzało na początku większego zainteresowania. Ot, kolejny robaczek mający funkcjonować na zabetonowanym (betonem zbrojonym) rynku pocztowym, jak wielu innych, w cieniu jedynego, słusznego i bezwładnego wówczas molocha - Poczty Polskiej. Pocztę Polską chroniły przepisy dające jej monopol na doręczanie przesyłek listowych o masie poniżej 50 g i wszystkim się wydawało, że jest to wystarczające zabezpieczenie aby malutcy zostali malutkimi, a Poczta Polska trwała na swojej niewzruszonej pozycji "lidera". Problem w tym, że inPost bynajmniej nie przejął się owymi ograniczeniami oferując koperty z charakterystycznymi wówczas blaszkami. Nadawca kupował taniej usługę doręczenia listu, który musiał schować do obciążonej blaszką koperty. Dzięki temu list ważył więcej niż ustawowe 50 g i choć w rzeczywistości był listem, w świetle obowiązujących przepisów był już paczką, którą mógł doręczać prywatny operator. Pomysł genialny i nie ukrywam, imponujący mi. To właśnie dzięki temu posunięciu polubiłem inPost tak jak się lubi Dawida, który pokonał przy pomocy swojego sprytu Goliata. Owe blaszki inPostu zbierał mój kolega, który w swoim warsztacie wycinał z nich równe kwadraty i zrobił sobie z nich zbroję płytkową jaką nosili wieki temu rycerze.

Kolejnym, jakże genialnym posunięciem inPostu okazały się znane wielu z nas Paczkomaty. Oferują nie tylko wygodę nadawania i odbierania paczek, ale są też urządzeniami bardzo sympatycznymi. Mój najbliższy Paczkomat zabawnie komentuje to, co się przy nim robi. Niezwykle zabawne jest, gdy podczas skanowania kodu kreskowego upomina:

Nie tak blisko, to moja strefa intymna !

Po tym nieco przydługim wstępie można odnieść wrażenie, że jestem fanem inPostu i gorącym orędownikiem ich usług. Niestety, nie. Kilka dni temu, inPost stracił w moich oczach niemal wszystkie swoje zalety i co szczególnie smutne, jakoś nie zależało mu na tym, by się przed tym ratować.

Poniedziałek

W poniedziałek miałem kilka przesyłek do nadania. Było wśród nich kilka paczek oraz kilka listów poleconych. Co prawda Pocztę Polską mam po drugiej stronie ulicy, ale unikam jej jak ognia. Niekończące się kolejki, mało przyjemny i zmanierowany personel sprawia, że czuję się tam jakbym odbywał pokutę za grzechy całego życia. Dlatego też paczki w miarę możliwości staram się wysyłać wspomnianym Paczkomatem, tym bardziej że Paczkomat mam pod domem. Inna rzecz z listami poleconymi, gdyż te raczej zawsze wysyłałem Pocztą Polską. Otóż w ten poniedziałek, podczas rejestrowania nowej paczki na witrynie Paczkomaty.pl zauważyłem nowość - list polecony e-commerce i postanowiłem spróbować owej nowości licząc na to, że przesyłki szybko i sprawnie zostaną dostarczone o adresatów tak, jak przyzwyczaiły mnie do tego paczkomaty.

Proces rejestracji przesyłki przebiegł jak to na stronach paczkomatów, bardzo sprawnie. Za wszystkie przesyłki zapłaciłem kartą kredytową, wydrukowałem niezbędne etykiety i przygotowałem listy i paczki do wysyłki. W trakcie wprowadzania danych związanych z przesyłkami, klient otrzymuje możliwość wyboru wygodnego dla niego paczkomatu dla nadawanych paczek oraz tak zwanego Punktu Obsługi Klienta, które przyjmują polecone przesyłki listowe. Z jakiego powodu przesyłek listowych nie można wrzucać do paczkomatu ? Nie mam bladego pojęcia, choć wydaje mi się to oczywistym, prostym i wygodnym rozwiązaniem. Po kilku godzinach wychodząc z pracy wrzuciłem paczkę do paczkomatu, co zajęło mi całe 9,5 sekundy (za to kocham paczkomaty) i pojechałem do Punktu Obsługi Klienta by pozostawić listy polecone e-commerce.

Punkty Obsługi Klienta inPostu to w mojej ocenie rysa na obliczu firmy. Wiele z nich znajduje się w centrach handlowych jako niewielkie stanowiska i te są dla mnie jako klienta zupełnie akceptowalne. Mniejszą akceptację wzbudzają we mnie kioski czy sklepy spożywcze, a zupełną niechęć wzbudzają u mnie POK-i w sklepach z alkoholem. Jakoś nie mam ochoty zostawiać swoich listów na półkach z wódką. Dlatego też wybrałem POK w CH Krokus w Krakowie przy ul. Bora Komorowskiego tym bardziej, że punkt ten wypadał mi po drodze. W wybranym punkcie pojawiłem się ze swoimi przesyłkami listowymi e-commerce. Pani coś zaczęła wprowadzać do swojego terminala i poinformowała, że przesyłki moje zostały odrzucone przez system. W pierwszej chwili pomyślałem, że może jakiś problem z płatnością, ale przecież równocześnie zapłaciłem za nadanie paczki, a ta bezbłędnie trafiła do schowka paczkomatu. Pani nie przejawiała jakiejkolwiek chęci w wyjaśnieniu tej zagadki i wręczając mi niewielki wydruk poinformowała:

Tu ma pan numer telefonu, niech sobie pan zadzwoni.

Trochę dziwne, bo można by oczekiwać od przedstawiciela inPostu (w końcu pani urzęduje w punkcie inPostu, a nie w warzywniaku) choć odrobiny chęci wyjaśnienia sytuacji. Może nie miała czasu, podobnie jak inna postać z filmu "Brunet wieczorową porą".

Nie zważając na to, że zostałem odprawiony z kwitkem w ręku (dosłownie) zadzwoniłem pod numer umieszczony na wydruku.

Po drugiej stronie sympatyczna panienka wysłuchała mojej relacji o problemie, poprosiła o podanie numerów przesyłek i stwierdziła, że to nie ona jest właściwa do rozwiązania powstałego problemu i przełączy mnie do kogoś innego. Chwila muzyczki i kolejne dziewczę słucha mojej relacji, ponownie podaję numery przesyłek i… zostaję przełączony do kogoś trzeciego, bo pani tych przesyłek nie widzi w systemie. Tym razem trafiłem na pana, który wysłuchał mojej relacji, wysłuchał numerów przesyłek i zadeklarował swoją pomoc. Nareszcie ! W telefonie usłyszałem kilka charakterystycznych stuknięć klawiatury komputera i pan inPost zakomunikował:

Może pan podjechać na ul. Centralną i tam nadać przesyłki.

Mogę ale nie muszę. To ponad 5 km w jedną stronę, zupełnie mi nie po drodze, a w dodatku mam spore szanse na to, by załapać się tam na korki drogowe. Pomijam już fakt, że osoba nie posiadająca w danym momencie samochodu musiałaby tam pojechać aż dwoma środkami komunikacji miejskiej (przynajmniej tak mi się wydaje). Dlatego też z nieukrywanym sarkazmem zapytałem:

-Czy ma pan może pod ręką kalendarz ?
- Mam ale nie rozumie o co chodzi - odpowiedział pan inPost
- Wyjaśniam. Pryma aprilis jest w kwietniu, a mamy czerwiec. Czy oczekuje pan ode mnie, że będę jechał 5 km w jedną stronę i wracał by nadać przesyłki skoro Poczta Polska znajduje się kilometr od miejsca w którym stoję ?
- To który punkt panu pasuje ? - zapytał nieco stremowany pan inPost
- Gdybym miał listę punktów w głowie, pewnie bym pana o to nie pytał - ponownie odpowiedziałem panu inPost, z tym że sarkazm zastąpiło ledwo ukryte poirytowanie.
Ponownie klikanie na klawiaturze i pan inPost rzuca kolejną propozycję.
- POK w sklepie spożywczym na os. Kombatantów 7a ?
- Tam mogę nadać przesyłkę ? - zapytałem z cieniem nadziei, bo choć punkt też mi nie po drodze, wypadał bliżej niż ul. Centralna.
- Tak, oczywiście.

Pokrzepiony tym zapewnieniem wsiadłem w auto i ruszyłem w drogę. Wskazany punkt inPost był co prawda dalej niż najbliższa placówka Poczty Polskiej, jednak stwierdziłem że będzie szybciej. Na poczcie musiałbym wypełniać druczki i z całą pewnością odstać w kolejce, gdyż poczta ta obsługuje dosyć spore osiedle.

Po kliku minutach byłem na os. Kombatantów 7a, gdzie POK został umieszczony… a jakże, w sklepie z alkoholem 24/7. Schowałem ambicję do kieszeni i zgrabnym slalomem, omijając ruchome tyczki w postaci okolicznych i podchmielonych meneli stanąłem przed kasą. Tu uśmiechem powitało mnie młoda dziewczyna z imponującym warkoczem. Gdy wyjaśniłem, że nie pragnę kupić ognistej wody, a tylko nadać przesyłki polecone, w sklepie coś huknęło. Nie, to nie rozbita butelka, tylko uśmiech dziewczęcia spadł i mocno łupnął o podłogę. Ekspedientka wpadła w swoisty popłoch i stwierdziła, że ona kompletnie nie wie o co chodzi. Upewniłem się, czy jest tu POK inPostu i otrzymawszy potwierdzającą odpowiedź wyciągnąłem swoje listy na ladę wzbudzając niesmak u woniejących za mną klientów liczących być może na współudział w ewentualnym moim zakupie. Panienka poprosiła o chwilę cierpliwości i zaczęła dzwonić do kierowniczki jak wywnioskowałem z kontekstu późniejszej rozmowy. Próba "złapania" kierowniczki na telefonie zajęła jej sporą chwilę, co wzbudziło moje zadumanie nad faktem, że wybierała co najmniej cztery różne numery i wszystkie były poza zasięgiem, natomiast dosłownie falująca za mną kolejka zaczęła wydawać oznaki poddenerwowania. W końcu połączenie z "bazą" zostało nawiązane co zaowocowało dla mnie komunikatem, że:

Bardzo mi przykro, ale my nie przyjmujemy przesyłek do nadania. Będziemy je przyjmować za tydzień dopiero, bo nie mamy autoryzacji.

Ku uldze spragnionych klientów wyszedłem ze sklepu i ponownie zadzwoniłem do centrali inPost tym razem nie starając się nawet pohamować mojej wściekłości. Zapytałem panią czy to są jakieś jaja i obdarzyłem ją bogatym choć mało optymistycznym obrazem inPostu jaki się narodził w mojej głowie. Tym razem pani mnie zaskoczyła przyznając mi rację że to skandal i poprosiła o pozostawienie numeru telefonu, gdyż jeszcze dziś ktoś podjedzie do mnie po te listy pod wskazany adres. Uspokoiwszy się nieco pojechałem do domu i cierpliwie czekałem na kontakt telefoniczny od tajemniczego "ktosia" do godziny 23:50. Tak się zmęczyłem tym czekaniem, że poszedłem spać i przypomniała mi się pewna absurdalna sztuka Samuela Becketta - "Czekając na Godota", która dziwnym trafem pasowała do całej sytuacji.

Wtorek

Od rana czekałem cierpliwie na kontakt z inPostem, aż postanowiłem nieco pobudzić rozwój sytuacji i opisałem całe zdarzenie w mailu jaki znalazłem na ich stronie. Dosyć szybko trafiła do mnie odpowiedź, że inPost dołoży absolutnie wszelkich starań aby sytuację wyjaśnić i rozwiązać w sposób całkowicie mnie zadowalający. Dlatego czekałem przez kolejne kilka godzin licząc na to, że po moje przesyłki ktoś wreszcie dotrze. Około godziny piętnastej jednak stwierdziłem, że to ostatni moment bym nadał przesyłki Pocztą Polską jako priorytetowe i mieć szanse na to, że dotrą one do adresatów jeszcze w tym tygodniu. Chowając dumę do kieszeni powędrowałem na pocztę, grzecznie i pokornie stanąłem w ogonku, wypełniłem druczki i nadałem moje listy płacąc za każdy 5,20 zł i tracąc na ich wysyłkę jakieś 20 minut (akurat była przerwa i tylko jedno okienko czynne).

Kilka godzin później zadzwonił Godot i zapytał, czy jutro może podjechać odebrać przesyłki i o której….

W jednym ze sztandarowych filmów Stanisława Barei - "Miś" jest taka scena. Główny bohater przychodzi ze swoją "przyjaciółką" do restauracji i zostawia w szatni swój płaszcz. W trakcie kolacji płaszcz ginie (celowo, ale to dłuższa historia bez znaczenia dla treści tego wpisu) i gdy Ryszard Ochódzki zgłasza się po jego odbiór dowiaduje się, że płaszcza nie ma…

Kwintesencją sceny jest hasło - "Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi !". Zupełnie podobnie odebrałem zachowanie nowoczesnej poczty inPost, która oświadczyła - "nie odbierzemy pańskiej przesyłki i co nam pan zrobi !", a duch nieodżałowanego Stanisława Barei zakręcił koło mojej głowy, uśmiechnął się z przekąsem i odleciał.

Epilog

W środę rano, jeszcze przed godziną ósmą (się gra po nocach w WoT, to się później śpi) obudził mnie telefon. Ponownie zadzwoniła jakaś panienka z inPostu z pytaniem, czy kurier może podjechać po przesyłki. Powiedziałem, że to już nie aktualne bo skorzystałem z usług poczty. Panienka w tonie usprawiedliwienia bąknęła coś o tym, że informacje iż zamówiłem kuriera otrzymała przed chwilą. Kilkanaście minut później otrzymałem informację z inPostu:

Panie Dominiku, problem nie jest systemowy, wynikał on z błędu ludzkiego. Podjeliśmy już czynności naprawcze w postaci dodatkowego szkolenia dla pracowników wspomnianego POK. Poprosiliśmy Oddział o kontakt z Panem, nasza interwencja okazała się jednak spóźniona. Przepraszamy ponownie za wszelkie utrudnienia.

Kolejna informacja jaka się pojawiła w mojej skrzynce poinformowała mnie, że z powodu przeterminowania moich etykiet, które to przeterminowanie z przykrością zauważył inPost, mogę złożyć reklamację i ubiegać się o zwrot pieniędzy co też uczyniłem, łącznie ze zwrotem kosztu rozmów telefonicznych. Kwota symboliczna ale symbolicznie się o nią upomniałem, boję się tylko że inPost zachowa się jak dzielnicowy Parys (w tej roli Stanisław Bareja), gdy zadano mu ciężkie pytanie gdzie mieszka Balcerek.

 

inne

Komentarze

0 nowych
marqs37   10 #1 28.06.2015 13:43

Uff, długi wpis. Ale czytało się go lekko i szkoda tylko, że w polskich firmach ciągle zdarzają się takie sytuacje. Mam nadzieję, że tylko dlatego, że wspomniana usługa jak wspomniałeś była nowością. Oby następnym razem udało się bez interwencji Poczty Polskiej :)

ziupo   6 #2 28.06.2015 16:32

U Barei zapewne skończyłoby się przegraną sprawą w sądzie, pokryciem kosztów dodatkowego szkolenia dla pracowników POK i odszkodowaniem za straty moralne i leczenie u psychologa dla pracowników infolinii ;)

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #3 28.06.2015 16:44

Trochę nie rozumiem Twojego Podejście. Korzystałeś z tej firmy od lat, pewnie byłeś zadowolony, a teraz jedno małe potknięcie i rezygnujesz z ich usług?

  #4 28.06.2015 16:55

@sharki81 , kupujesz chleb u jednego dostawcy od lat ten zmienia przepis i maszyny a chleb stał się nie dobry , wiec co robisz ???

bachus   19 #5 28.06.2015 17:19

@Shaki81: wiesz jak to jest, nawet w naszym zawodzie - możesz przez 5lat być "tym dobrym panem informatykiem", ale jedno niewielkie potknięcie i już jesteś ten zły ;-)

xomo_pl   20 #6 28.06.2015 17:33

@macminik na pocztę polską można było kilka lat temu narzekać, ale teraz mają
na prawdę dobre standardy i problemów nie ma żadnych....

Hrustus   7 #7 28.06.2015 17:35

Paczkomaty - fajna sprawa ALE ich największą wadą jak dla mnie jest właśnie to okropne gadanie. Nie dość, że samo w sobie jest denerwujące to jeszcze głośne :D

Poza tym nie mam żadnych zarzutów. Więcej minusów też nie dostrzegam ;)

qbaz   11 #8 28.06.2015 17:48

Zgadzam się z tym że paczkomaty to świetna sprawa, ale obsługa klienta w tzw. punktach to niestety porażka. Miałem kiedyś "przyjemność" wysłuchać czegoś podobnego do "nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi", tyle że chodziło o list. Status na stronie informował mnie, że jest do odbioru w punkcie (jakaś placówka bankowa czy coś na osiedlu), a uprzejma "pani w okienku" kazała przyjść na drugi dzień, bo nie ma tego w systemie. Na niczym spełzły moje próby wyjaśnienia, że to awizo "z wczoraj"... Jutro i koniec bo zaraz zamykają.
Litość i trwoga...

Pablo_Wawa   9 #9 28.06.2015 18:09

Ja z usług InPostu (paczkomatów) korzystam tylko jak coś kupuję w sklepie internetowym - jeśli mam coś wysłać (czy to paczkę, czy list polecony), to tylko na Poczcie (Polskiej).

Autor edytował komentarz.
macminik   15 #10 28.06.2015 18:11

@Shaki81: Paczkomaty owszem, uważam że o jedna z najlepszych usług na rynku pocztowym. Ale jeśli chodzi o przesyłki, inPost od dawna drepce w miejscu - wystarczy wspomnieć problemy z przesyłkami sądowymi i ich wygranym przetargiem. Choć problem odbioru przesyłek nie jest nowy, inPost nie poradził sobie z nim do dziś zaczął natomiast coś nowego, co jak widać nie działa wcale.

Poczta rzeczywiście zrobiła postęp i cenowo inPost też już wypada słabo. 6,12 zł za list który może dojdzie za dwa dni (może bo wiele osób twierdzi, że tydzień to norma) wobec 5,20 zł Poczty za priorytet ? Hmm....

  #11 28.06.2015 18:34

To zdaje się PAN Brzóska stwierdził że w InPoście pracuje się za 1300 netto ma śmiecówce bo się chce. IM pracownikom. Sorry wolę postać 20 minut na poczcie... Niż dawać do kieszeni pseudo bizsnesmenom..

En_der   9 #12 28.06.2015 18:44

W ubiegły czwartek, przez błąd ludzki kuriera jednego z działających na naszym rynku( i nie jest to - ta stygmatyzowana poczta P.), którego nazwy nie zapodam. Zacząłem wierzyć w cuda, bo cudem było to, że kierowany chyba psim instynktem wyszedłem z przydomowego ogródka, kiedy ów doręczyciel wraz z moją (opłaconą z góry) paczką ładował już cztery litery (własne...) do zdezelowanego busa, na którym widniały dumnie trzy litery logo - firmy. Po głośnym paszcowym dźwięku, który wydałem w desperacji : e, panieee...! Szczęśliwie odebrałem moje ponad 400 zł plus 18 zł koszt przesyłki, a na pytanie dlaczego (miły kurierze) nie dałeś sygnału na podany nr. tel. tylko zmykasz? W odpowiedzi usłyszałem: no przeciesz pukałem trzy razy, a żaden sąsiad nic nie mówił. Do dziś nie pojmuję co do rzeczy miał w tej sprawie sąsiad, którego w tym miejscu niestety nie było i, czy trzykrotne pukanie kuriera to jakiś kryptonim, który w konsekwencji z brakiem odpowiedzi sąsiada pozwala kurierowi zaniechać dostarczenia przesyłki - Duch Barei ciągle żyje w narodzie ;)

PS.
Mała zagadka dla czytających ten komentarz. Kto pierwszy odgadnie i poda nazwę firmy kurierskiej - ten wygra gromkie brawa w osobistym wykonaniu En_dera ;)

qbaz   11 #13 28.06.2015 18:51

@En_der: Zgaduję -> DPD? ;)

En_der   9 #14 28.06.2015 18:56

@qbaz: Niestety "pudło" - nie :)

qbaz   11 #15 28.06.2015 18:59

@En_der: Kurcze..., naprawdę chciałem usłyszeć te brawa ;) ale nic to, dam szansę innym ;)
Pozdrowił

nic ciekawego   7 #16 28.06.2015 19:04

Dla mnie in post jest jakiś dziwny. Paczkomaty działają nadzwyczaj sprawnie, wszystko w terminie, nawet w sobotę dostarczają. Natomiast wszelakie listy dostarczane in postem to jakaś parodia poczty. Na list polecony czekałem ok tygodnia, pani na infolinii powiedziała mi że listu nie dostarczą, bo nie, że leży u nich w centrali i że mam sam po niego przyjechać. Punkt w mojej miejscowości znajduję się na drugim końcu miasta. Po odebraniu listu okazało się że leżał już u nich trzy dni.

BarHanSolo   2 #17 28.06.2015 19:06

@En_der: UPS

En_der   9 #18 28.06.2015 19:08

@qbaz: Coż, żebyś się nie zniechęcał, byłeś blisko, a że zagadka jest dosyć trudna - dokładam do puli nagród dla szczęśliwego zwycięzcy : zapach smażonej kaszanki z cebulą. Myślę, że teraz zacznie się prawdziwa walka o zwycięstwo ;)

AlbatrosZippa   10 #19 28.06.2015 19:09

Przesiedziałem ponad godzinie w punkcie Awizo, a dlatego że odbierałem za tatę przesyłkę. Oprócz zawieszającego się systemu to też było podpisywanie oświadczenia oraz kserowanie mojego dowodu tymczasowego

En_der   9 #20 28.06.2015 19:10

@BarHanSolo: Niestety też nie :(

qbaz   11 #21 28.06.2015 19:21

@En_der: Hmm... zapach kaszanki mnie przekonał (moje dzieciństwo) ;D
To może do trzech razy sztuka? W jednym podejściu wyczerpię pozostały limit.
STRZELAM -> DHL albo K-EX?
Przepraszam, widać że się ślinię? ;)

macminik   15 #22 28.06.2015 19:22

@En_der: nie mów ze DHL

En_der   9 #23 28.06.2015 19:41

@@macminik & @qbaz - niestety nie sprzyja wam szczęście w tej grze. To nadal nie te firmy.

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #24 28.06.2015 19:43

Ja po przeczytaniu tego wpisu, który jak zwykle jest nieźle napisany, nie mogę pozbyć się wrażenia, że jest trochę zbyt przejaskrawiony.

ziupo   6 #25 28.06.2015 19:55

Skoro zagadka trudna to pewnie FedEx albo DB Schenker, ale ci drudzy to głównie B2B.

macminik   15 #26 28.06.2015 19:58

@DjLeo: chciałbym ale niestety nie. Samo życie.

macminik   15 #27 28.06.2015 20:01

@qbaz: sytuacja mojego sąsiada z DPD to dopiero numer. Zamówił paczkę, podał numer i czeka od rana. Poszedł na 16 do pracy a tu kurier dzwoni że on z paczka. Sąsiad mowi ze nie ma nikogo i może jutro. I kurier go ochrzanił ze nikt nie czeka a on musi na darmo jeździć. Ale z firmami kurierskimi to inna bajka. Wiele zależy od osoby kuriera. Ja nie narzekam na UPS, DHL a DPD

  #28 28.06.2015 20:19

@Klient 6666 (niezalogowany): Jak chleb jest inny to się idzie do konkurencji.
InPost zaś niczego nie sprzedaje tylko prowadzi usługę, za każdym razem nie będziesz miał u nich problemów więc ta jedna wpadka nie przekreśla ich całkowicie tak jak chleb w piekarni gdzie każdy bochenek jest taki sam.

DjLeo MODERATOR BLOGA  17 #29 28.06.2015 20:38

@macminik: Miałem coś podobnego z T-mobile, ale nie chciałem się ponownie wkurzać pisząc o tym wpis :)

qbaz   11 #30 28.06.2015 20:42

@macminik: Mój pierwszy strzał to DPD, bo mam tylko złe skojarzenia po ich kurierach. Jakiś niecały tydzień temu czekałem na paczkę i gdyby nie numer nadania, chat z obsługa klienta, a potem telefon do kuriera, to nigdy bym się nie dowiedział, że od kilku godzin paczka jest dwa piętra niżej, bo kurier cyt.: "pozwolił sobie zostawić u sąsiada" bez informowania kogokolwiek i gdziekolwiek. Silnie był jeszcze zdziwiony dlaczego robię taką aferę.
Innym razem, akurat byłem w negliżu i po pierwszym "puk, puk", krzyczę "chwileczkę". Doczłapałem do drzwi usiłując wciągnąć spodnie, otwieram, a pan kurier już wsiadał do windy i dosłownie tylko rzucił mi paczkę z szybkim "śpieszy mi się". Nie potrzebował żadnego podpisu czy potwierdzenia dostarczenia.
Ręce mi opadły do kolan... po prostu szkoda gadać.

Autor edytował komentarz.
qbaz   11 #31 28.06.2015 20:50

@En_der: Rozwiej tą mgłę tajemnicy firmy kurierskiej i rzuć trochę światła na sprawę.
W sumie i tak obejdziemy się smakiem ;D

AntyHaker   17 #32 28.06.2015 20:52

"ostatni moment by nadał przesyłki" oraz "zostaną dostarczone o adresatów" - tyle wychwyciłem :D

Co do samego wpisu - mam podobne doświadczenia z inPostem, z tym że w kontekście korespondencji sądowej ...

januszek   18 #33 28.06.2015 21:05

Dzięki Inpostowi pokochałem Pocztę Polską :) jedyne co im wyszło to paczkomaty, cała reszta to lipa.

  #34 28.06.2015 21:08

GLS?

  #35 28.06.2015 21:14

DPD i historia która lubiła się powtarzać:
czekam na paczkę, widzę w ich systemie że jest w doręczeniu. około 15 status się zmienia na "uzgodniono inny termin dostawy". dzwonię na centralę, podają mi numer do kuriera. Dzwonię do kuriera - a ten twierdzi że takiej paczki nie ma na samochodzie. Kolejny telefon do centrali, paczka była odebrana przez tegoż kuriera i musi być na aucie. Telefon do kuriera: "panie, ale ja nie mam paczki, wiem co mam na samochodzie, daj mi pan spokój". Lekko podkurzony szukaniem przesyłki stwierdziłem że się przejdę na bazę do nich (mam jakiś kilometr z hakiem). Godzina 17.05, "o! kurier właśnie zdał pana paczkę na magazyn". Poziom wkurzenia przekroczył normę, w kilku słowach objaśniłem pani na recepcji całą historię. Paczkę odebrałem, wróciłem do domu. Dwa, może trzy tygodnie później sytuacja ta sama: status paczki po południu "nikogo nie ma w domu". Telefon do centrali, podają numer do kuriera, dokładnie TEN SAM numer ;) dzwonię do kuriera, ten uparcie że paczki nie ma. Więc zadzwoniłem na centralę, poprosiłem z działem obsługi klienta, wyłuskałem w czym rzecz i poprosiłem żeby łaskawie poszukali paczki, i zapytali kuriera czy tak ciężko jest powiedzieć "panie, nie mam jak dojechać, jestem w czarnej dupie z robotą, jakoś się umówimy na jutro". I o dziwo, od tamtej pory mam innego kuriera w rejonie.

kaz12   3 #36 28.06.2015 21:16

@En_der: GLS :P

Kris-is   5 #37 28.06.2015 21:22

@En_der: Czy to GLS lub TNT?

Autor edytował komentarz.
En_der   9 #38 28.06.2015 21:30

@kaz12: Oklaski i zapach kaszanki należą do Cibie :)

  #39 28.06.2015 22:02

żal tyłek ściska - gdzie ludzie tam zawsze mogą wystąpić problemy, deal with it. nawet maszyny popełniają błędy, co dopiero ludzie.

macminik   15 #40 28.06.2015 22:30

@qbaz: z tego co wiem, DPD jest jakie jest bo kurierzy tam maja najgorsze warunki finansowe. Wola zostawić paczkę gdziekolwiek byle ktoś im znaczek zrobił, bo za niedostarczoną kasy nie dostają wcale. Niskie płace, duży wkład własny (miedzy innymi samochody), umowy śmieciowe wiec czego wymagać. Taka strategia.

bravo   16 #41 28.06.2015 22:34

@DjLeo: Nic w tym wpisie nie było przejaskrawione. Mogę to potwierdzić! Obsługa listów i paczek pocztowych, to momentami parodia. Przesyłki polecone idą tydzień (choć nie zawsze - nie ma reguły), a często leżą kilka dni w punktach, bo (podobno) są braki w personelu i nie ma komu ich dostarczać. Szczytem było to, że jedna z przesyłek w ich systemie widniała jako dostarczona (zresztą chyba po tygodniu). Niestety adresat stwierdził ze zdziwieniem, że niczego nie odbierał. Po wielu telefonach na infolinię i do punktu w rejonie dostarczania, pani poinformowała mnie, że jest podpis odbiory na liście wydanych paczek (nazwisko się zgadzało). Poprosiłem o skan tego podpisu w celu weryfikacji. Jednak zanim doczekałem się tego skanu, pani zadzwoniła do mnie i oznajmiła, że skontaktowała się z doręczycielem. Podobno ów pan podrobił podpis odbiorcy, a paczkę ma w domu u siebie!!! Podobno nie zmieściła mu się do auta i miał ją dostarczyć później !?
Takiego numeru się nie spodziewałem. Na moje oburzenie, pani z punktu poinformowała, że zgłosi to do centrali i zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje w stosunku do doręczyciela. Na szczęście jeszcze tego samego dnia przesyłka dotarła pod odpowiedni adres...

DonPetch   6 #42 28.06.2015 22:42

Czasami się zastanawiam nad minimalizowaniem kosztów przez poniektórych. Wyśle innym kurierem / usługą pocztową, lecz dołoży do paliwa czy datą nadania.

Wolę dopłacić, złocisza, dwa do PP niż szukać oszczędności kilka dzielnic dalej.

SpeX   6 #43 28.06.2015 23:16

Trzeba było wybrać punkt na Centralnej, bo o ile kojarzę infrastrukturę InPostu w okolicy, to chodziło albo o stanowisko inPostu w M1, albo stację paliw z paczkomatem, tam gdzie znaznaczyłeś na mapce

  #44 28.06.2015 23:23

Z InPostem miałem następujące doświadczenia:
- przesyłki listowe z blaszką - fatalne, tak były kiedyś rozsyłane rachunki za Neostradę, rekordem było 5 tygodni na przesłanie listu pomiędzy Gnieznem (skąd te inpostowe listy przychodziły) do Poznania, a więc 50 kilometrów na tydzień.Ślimaki chyba są szybsze.
- paczkomaty (odbiór) - świetne, nigdy nie miałem najmniejszych problemów, w dodatku jest dość tanio (w każdym razie wśród sprzedawców z Allegro)
- przesyłki sądowe - dno i wodorosty. Powiadomienia o rozprawach potrafią przychodzić po nich, na początku nie przychodziły wcale. Po prostu koszmar.

macminik   15 #45 28.06.2015 23:33

@SpeX: może i tak, ale jeździć prawie 12 km tylko po to by nadać dwa listy to trochę bez sensu. Krokusa mam po drodze, kombatantów... no powiedzmy... Ale centralna to tak jakby, z Krakowa do Warszawy przez Nowy Sącz jechał.

Autor edytował komentarz.
  #46 29.06.2015 08:51

"To zdaje się PAN Brzóska stwierdził że w InPoście pracuje się za 1300 netto ma śmiecówce bo się chce. IM pracownikom. Sorry wolę postać 20 minut na poczcie... Niż dawać do kieszeni pseudo bizsnesmenom.."

Tak jakby Poczta Polska płaciła. Niecałe etaty, minimalna krajowa, ciągłe dopłaty do towaru który rzekomo ginie,. Do pracy przychodzisz godzinę przed czasem i wychodzisz godzinę po. Dodatkowe szkolenia w soboty i po godzinach służby. Oczywiście wszystko bezpłatnie. Wyzysk nie gorszy niż u konkurencji.

edelmann   11 #47 29.06.2015 08:55

@qbaz: Hahaha, a ja miałem z kolei przeboje z DHL, powiedziałem nigdy więcej!

Autor edytował komentarz.
  #48 29.06.2015 08:58

@ziupo: Naprawdę wiesz, o czym piszesz? Czy to tylko taki gimbusiany name-dropping?

wacek   16 #49 29.06.2015 09:42

Jakiś czas temu zamówiłem mini piekarnik zewnętrzny (odbiór w paczkomacie)
Jakież było moje zdziwienie gdy zadzwonił do mnie InPost z informacją, że paczkę muszę odebrać w punkcie bo jest za duża i nie zmieściła się w paczkomacie (tyle że sklep bez problemu ją nadał :P )

  #50 29.06.2015 10:19

@Klient 6666 (niezalogowany): To chyba nie tak bylo? Raczej powinno to wygladac tak: kupujesz chleb u jednego dostawcy od lat, ten wprowadza oprocz chleba nowy rodzaj bulki. Bulki ci moze nie smakuja, ale chleb jest ten sam. Bo rozumiem, ze te paczki wyslane paczkomatem doszly jak zawsze? Z listem poleconym byl problem...

que_pasa   9 #51 29.06.2015 10:20

szczerze, to ja zawsze miałem problem z inpostem. jeśli gdzieś coś zamawiam to upewniam się, że nie jest wysyłane za ich pośrednictwem.

olmeca   11 #52 29.06.2015 10:52

@Shaki81: Jedna usługa w ich ofercie działa naprawdę dobrze i są to paczkomaty, niestety te śmieszne listy trochę jeszcze kuleją. Podobnie jest w molochu - paczki śmigają aż miło, natomiast z listami bywa różnie.

  #53 29.06.2015 11:21

Wolę paczkomaty. Tak jakoś. Ostatnio odbierałem list na poczcie. Priorytetowy. Miał iść 2 max dni. Szedł 4. Na liście przerobiona data dotarcia do placówki by się zmieścić w terminie i bym się nie czepiał. Ale ja, niecierpliwy, sprawdziłem w internecie i "olaboga". Nie wszystko jest takie jak malują.

Samurai   15 #54 29.06.2015 11:30

Mogę jedynie potwierdzić, że jeśli chodzi o paczkomaty to usługa działa fajnie. Ale jeśli chodzi o dostarczanie przesyłek listownych to leży to i kwiczy.

normanek   4 #55 29.06.2015 12:52

Ciekawy wpis.

Ja miałem przeboje z DHL, UPS, DPD (tu mogą być pomyłki i pomieszanie w nazwie, ponieważ nie mam pamięci do tych trzyliterowych firm, więc proszę tego nie traktować jako wyznacznika) i największe z... Pocztą Polską (tu się nie pomyliłem). W inPoscie w sumie tylko drobny problem, który miał potencjał do powiększenia.

W DHL nie pojawił się kurier, choć czekałem w wyznaczonym terminie plus godzinny zapas.

W UPS kurier się nie pojawił ani nie zadzwonił, a ja nie miałem numeru, by sprawdzać, i jak z niecierpliwości dogadałem się z jakimś Niemcem, który w zasadzie nie znał angielskiego, ale numer przesyłki w końcu mi podał, to przesyłka już była z powrotem za Odrą i nie można było jej zawrócić (kurierowi nie chciało się ani razu zadzwonić, choć mój numer był podany na przesyłce).

DPD - kurier przyjechał i stwierdził, że nie ma zlecenia. To było najbardziej komiczne. W oponeo nie mogli odzyskać swoich opon, więc próbowali kilka razy przez dwa tygodnie - kurier był zamawiany i nie zabierał paczki. W końcu chyba po jakiejś interwencji przyjechał, stwierdził, że mu się w systemie to nie zgadza i nagiął procedury, by mi te gumy w końcu wywieźć.

Poczta Polska przebiła jednak wszystko. Raz stwierdzili, że wydruk z KRS (w którym widnieję jako wspólnik i prezes) nie jest wystarczającym upoważnieniem, bym odebrał przesyłkę. Takim upoważnieniem jest natomiast pełnomocnictwo (zdaniem pań na poczcie), które miałem sam na siebie wypisać, lub pieczątka. Na pytanie o podstawę prawną, nie mogły mi podać, więc przesyłki wtedy nie odebrałem, ale dostałem obietnicę, że mi podstawę prawną załatwią do następnej mojej wizyty. Przy następnej wizycie dowiedziałem się (jak siebie kocham, pamiętam to słowo w słowo i chyba zapamiętam do końca życia), że "ZUS im tej podstawy jeszcze nie przysłał".
Druga sprawa z PP zniknięcie mojej przesyłki. Czekałem na przesyłkę ze Stanów (na szczęście: pierdoła dla kota) i śledziłem jej podróż w systemie. W pewnym momencie przesyłka wyświetliła się jako doręczona, gdy do mnie nic nie dotarło. Dowiedziałem się na poczcie głównej w moim mieście, że listonosz zapukał do drzwi (byłem w pracy, więc i tak nastawiłem się na odebranie z placówki) i ktoś przechodził na klatce i przedstawił się jako mój kuzyn i odebrał przesyłkę, wychodząc z bloku. Ani w rodzinie, ani u sąsiadów nie dowiedziałem się, kto to zwinął...

inPost był potencjalnie niebezpieczny, ponieważ w ostatni długi weekend (piątek pracujący) punkt z przesyłką sądową był w piątek zamknięty. Gdyby wtedy upłynął termin odebrania przesyłki, obawiam się, że uznano by ją za doręczoną, choć nie mam pewności, dlatego nie determinuję tego, jako coś poważnego.

Mój wniosek jest taki, że za niepowodzenia odpowiada coś ponad markowego. Za to istnienie inPostu traktuję jako coś dobrego, bo choć nie muszą mieć prima service, to przynajmniej rozruszali Pocztę Polską, która nareszcie poczuła, że może stracić klientów, co było w monopolu niemożliwe.

P.S. Jeszcze jedna akcja mi się przypomniała z PP. Odesłali mi kiedyś przesyłkę przed czasem. Dobrze, że to była jakaś pierdoła za dolca z Chin. W każdym razie, gdyby to było pismo od któregoś z komorników lub kontrahentów, mogło być grubo. W każdym razie, od tamtej pory, jak zrobiłem burzę na poczcie, nie ma takich pomyłek. Ani innych, które też mi się właśnie przypomniały, jak: dostarczanie listów sąsiadom, wrzucanie awizo do ich skrzynek czy na przykład (miałem to dwa razy) dostarczenie awizo na jaden/dwa dni przed upływem dwutygodniowego terminu (choć to mogło byś wrzucenie awizo do skrzynki sąsiada, ale we wszystkich analogicznych sytuacjach, sąsiad wręczał mi je osobiści, poprzedzając pukaniem do drzwi).

Autor edytował komentarz.
ariiell   11 #56 29.06.2015 12:54

Niestety i takie sytuacje mają miejsce :/
Co do inPostu, to mnie zraził do siebie przez paczkomaty.
Jakiś czas temu zamówiłam odbiór paczki tą usługą. Otrzymałam takie potwierdzenie:
"Twoja Paczka od X o numerze Y jest już gotowa do odbioru. Uwaga! Wyjątkowo odbierzesz ją PRZY! Paczkomacie (...). Na miejscu, od teraz do godziny 21.00 czeka na Ciebie pracownik InPost. "

Około 18 zjawiłam się po odbiór paczki. Po poszukiwaniach na parkingu auta z logo firmy, zauważyłam kilka osób "kręcących" się koło paczkomatu. Okazało się, że kuriera nigdzie nie ma a jedyna opcja kontaktu z inPostem to nr telefonu.
Wyobraźcie sobie jak zabawnie wyglądało kilka osób spacerujących po parkingu z telefonami przy twarzach, które co jakiś czas spotykały się przy paczkomacie, wymieniając tajemny znak: przeczące kiwania głową.
Około 20 odpuściłam dalsze poszukiwania.

macminik   15 #57 29.06.2015 13:31

W sumie nie chodzi mi o to, że coś się wywaliło. Bywa i zdarza się najlepszym. Chodzi mi o podejście do klienta. Gdybym odbił się w pierwszym punkcie a ktoś przez telefon powiedział, proszę poczekać zadzwonimy do punktu wyjaśnimy, złego słowa bym nie powiedział. Skierowanie mnie do punktu który nie działa to już naprawdę ponury żart. A obietnica wysłania kuriera po listy, jak najbardziej uśmierzyła by mój ból, jednak kurier dotrzeć nie mógł. Więc nie chodzi o to, że coś nie zadziałało, ale o to że usługodawca wiedział że nie zadziałało i nie chciał tego zmienić.

msnet   18 #58 29.06.2015 15:52

Moja siostra przez chwilę pracowała w InPoście, dlatego też mając świadomość, jaki mają u siebie bałagan (aż się prosi, żeby użyć innego, dużo dosadniejszego słowa, ale się powstrzymam), nie chcę mieć z nimi nic wspólnego...

  #59 29.06.2015 16:48

Paczkomaty są naprawdę spoko, korzystam kiedy tylko mogę i nigdy dotąd nie miałem zastrzeżeń. Ale pozostałe przesyłki InPostu to porażka. Na 2 przypadki miałem 2 złe doświadczenia. Pierwszym razem dostałem zgniecioną przesyłkę na siłę wepchniętą do skrzynki (byłem w domu, wystarczyło zadzwonić, powiedzieć "przesyłka za duża, zostawiam obok skrzynki, pan se zejdzie odbierze"), której zawartość straciła przez to jakąkolwiek wartość (na szczęście nie dużą). Innym razem czekałem na przesyłkę naprawdę długo tylko po to żeby dostać awizo mimo że cały dzień byłem w domu.
Ale z pocztą polską też miałem ostatnio kuriozalną sytuację... w systemie trackingowym pokazało mi że dostałem awizo. Schodzę do skrzynki... nic nie ma. Dzwonię... nikt nic nie wie - "pan przyjdzie po 18 do placówki". Przychodzę, szukają przesyłki... "nie ma i co pan zrobisz", kontaktu z listonoszem też nie ma... co usłyszałem? "pan przyjdzie jutro". Dobrze, zatem następnego dnia wybieram się na pocztę, po drodze zaglądam do skrzynki, a tam... awizo z wczorajszą datą (cały dzień byłem w domu!). Jedyny wniosek jaki mi przyszedł do głowy to że listonoszowi się nie chciało zabierać przesyłki (najlżejsza i najmniejsza to nie była), odrazu wypisał awizo, a dostarczył dopiero następnego dnia.

isio   4 #60 29.06.2015 18:51

Co do paczkomatów to super sprawa, jak zamawiam coś przez neta to zawsze z tego korzystam. Pamiętam jak pierwszy raz odbierałem paczkę w paczkomacie, było około 4.30 nad ranem, wracałem z pracy, na mieście nie było żywej duszy. Wbiłem te kody i mało nie padłem na zawał jak odezwał się paczkomat do mnie...
Ostatnio też korzystałem z tworu zwanego Pocztex48. W załozeniu mają że dostarczają przesyłki w 48 godzin, oczywiście jak to poczta troche im się ten termin przeciągnął, przesyłka była wysłana w środę a dostarczono ja we wtorek w kolejnym tygodniu. Oczywiście żadnego wyjaśnienia ani nic. W punkcie poczty u mnie w mieście tez wieje strasznym PRLem, niemiła obsługa, gada przez telefon w momencie kiedy stoi sznurek osób do kasy.

ziupo   6 #61 29.06.2015 20:22

@Anonim (niezalogowany): - a temu o co chodzi?

  #62 29.06.2015 20:36

@En_der: Oj, ja z GLS też miałam takie przygody. Dużo z usług kurierskich korzystam, ale takie cuda, to tylko tam. Pewnego razu czekając na paczkę 4 (!) dIeń postanowiłam do nich w końcu zadzwonić, miła Pani poinformowała mnie, że zostało zostawione awizo. Zaraz, zaraz, jakie awizo, cały dzień jestem w domu, więc kurier nie miałby problemu z dostaniem się do mnie. Wychodzę z domu, zaglądam do skrzynki, a tam rzeczywiście awizo i informacja, że Pan kurier nikogo w somu nie zastał. No coś tu nie gra... Dzwonię na numer podany na awizo, odbiera "przemiły" Pan kurier i KRZYCZY na mnie, że pukał, a nikt mu nie otwierał. No to pytam, czy nie mógł w takiej sytuacji do mnie zadzwonić. Na to odppwiedź - nie mam Pani numeru w dokumentach. Gdy już wyjaśniłam Panu, że na pewno ma, ponieważ na infolinii numer Pani miała, więc tutaj też na pewno jest. Na to Pan, że dzwonił do mnie dnia poprzedniego przed godziną 8 i nikt nie odebrał, więc nie próbował podejmować kontaktu poraz drugi. Wyjaśniłam, że o tej porze spałam, a nie mam w zwyczaju oddzwaniać na nieznane mi numery. Cała rozmowa była BARDZO nieprzyjemna, kurier krzyczał na mnie z nieuzasadnionego powodu, wyrażał się w sposób chamski. W końcu udało mi się odebrać paczkę... w sklepie zoologicznym.

Kaworu   12 #63 29.06.2015 21:17

"wrzuciłem paczkę do paczkomatu, co zajęło mi całe 9,5 sekundy" - Raz mi się udała sztuka z obsługą tego cuda w 10s, "pozostałe razy" zajmowało to tak z pół godziny do godziny. Te ich paczkomaty (testowane dwa) chyba lubią tylko pochmurne dni bez deszczu. Zimą - panel dotykowy nie reaguje, w końcu pocieranie go rękawiczką dało jakiś rezultat. Latem słońce, panel dotykowy nie reaguje. Padało chwilę temu? Panel dotykowy ma przesuniecie na 50% ekranu i zamiast "odbierz" ciągle mi wskakuje w "nadaj". Dodzwonienie się na infolinię graniczy z cudem, a dookoła już parę osób chodzi z telefonem przy uchu. :P
To ja chyba najbardziej lubię PP (listonosz na 6 piętro przynosi mi nawet zwykłe listy) i pana z UPS, co jest zawsze bardzo zadowolony, że mnie znów widzi tam gdzie się spodziewał. :D

KyRol   17 #64 29.06.2015 22:01

Ja tam czekam na paczkomaty Poczty Polskiej i rewolucję cen. Na wysyłanie listów InPostem jeszcze nie wpadłem. Szanuję procedury pocztowe z długoletnią historią. Przynajmniej wiem, że moich listów nikt nie będzie przechowywał z piwem, ogórkami czy inną bryndzą. Dla tych, którzy tak bardzo narzekają na PP proponuję poszukać pobliskiej filii zamiast pchać się do głównego oddziału. Mniej ścisku, szybciej, kto wie czy nie bliżej... Minusem co bądź jest nieco wydłużona droga przesyłki.

PKN Orlen też chce wejść na ten rynek w Polsce. Aby skorzystać z usług DHL o podobnej formie (paczkomat) w Niemczech zabawy jest co nie miara, trzeba dysponować kartą do paczkomatu, komórką i do tego przypiąć adres zamieszkania.

Tak poza tym brakuje konkurencji dla kurierów w temacie przesyłek wielkogabarytowych i powyżej 50kg. Tutaj ciągle panuje monopol i strefa astronomicznych cen.

Autor edytował komentarz.
KyRol   17 #65 29.06.2015 22:38

@Kaworu: Wiesz co? Lepiej przeczytaj sobie regulamin usług UPS zanim ich zareklamujesz. Ja kurierskich usług najbardziej nienawidzę. Moje dokumenty dostał do poczytania sąsiad. A paczkę, którą wysłałem UPSem teraz reklamuję. Zadeklarowałem przedmiot wysyłki wedle jego specyfikacji - do 50kg. Gabaryty i waga w normie, opakowanie jedynie było zastępcze. Po miesiącu przysłali mi fakturę z dopłatą o ponad 100%. W tej cenie mógłbym nadać przesyłkę paletową!! Mało tego kurier dostarczył tę nieszczęsną przesyłkę osobie, która ze mną nie jest spokrewniona, ani nie mieszka w moim sąsiedztwie!! A siedziałem cały dzień w domu jak pies aby tylko ją odebrać...

W regulaminie mają zapis, że przesyłka może w trakcie przewożenia być zważona i doliczone mogą być niebotyczne dopłaty. Z Pocztą Polską takich jaj nie ma. Ważą na miejscu i nikt nie bawi się w konduktora. Czekam tylko na rozwiązanie sporu reklamacyjnego i też zaraz nasmaruję odpowiedni wpis na blogu. Ta firma działa w perfidny sposób na niekorzyść klienta.

Dlaczego przesyłki nie mogą być mierzone i ważone przy odbiorze? Dlaczego w trakcie procederu nikt nie pyta o decyzję klienta? Pewnie - najłatwiej dostarczyć przesyłkę, a później liczyć kasę z karnych odsetek. Fakt w jakim stanie czy komu są dostarczane przesyłki jest dla nich nieistotny, cała impreza przecież odbywa się bez konsekwencji na koszt nadawcy/odbiorcy, że też nikt nie ma nad tym nadzoru...

Autor edytował komentarz.
Kaworu   12 #66 29.06.2015 22:58

@KyRol: Regulamin regulaminem, ale dużo rzeczy zza granicy nimi dostawałem i nigdy nie było z nimi problemu. Chyba, że ostatnio coś się zmieniło, to mogłem przegapić gdyż Maxim polubił się z DHL. Także, złego słowa o nich powiedzieć nie mogę, jak bardzo nieuczciwy regulamin mają, tak nigdy mi nic złego nie zrobili.

Mógłbym za to narzekać na K-EX i Siódemkę jak jeszcze istniała.

PS.: A co do PP, jak generalnie na nich nie narzekam, lubię i używam, tak raz zdarzyło mi się, że nadawałem przesyłkę za pobraniem, przesyłka po 3 tygodniach wróciła, z adnotacją, że "brak papierów za pobranie" i żeby ją odzyskać musiałem jeszcze za to zapłacić, bo najwyraźniej transport jako zwrot nie wliczał się w cenę usługi. :D

Autor edytował komentarz.
KyRol   17 #67 29.06.2015 23:03

@Kaworu: Siódemka i Opek - jacy byli tacy byli - mi ich żal, że się połączyli z większymi i wcale nie lepszymi molochami. W gruncie rzeczy jest to zaś szkoda na rzecz klienta, że to wszystko się monopolizuje jeszcze bardziej. Ceny będą szły w górę, a nie w dół. Dla mnie usługi kurierskie to ostateczność, ostatnie stadium desperacji.

Autor edytował komentarz.
Kaworu   12 #68 29.06.2015 23:08

@KyRol: Mam inne doświadczenia w tej materii. I o ile wszyscy tam maja jakieś swoje grzeszki na sumieniu to nie takie, żebym miał o nich znacząco zmieniać zdanie (a mam dobre). Tylko InPost bardzo się ostatnio stara o to, bym nie chciał o nich słyszeć.

Autor edytował komentarz.
KyRol   17 #69 29.06.2015 23:18

@Kaworu: Co do PP - z nimi trzeba stanowczo - dopłacę, ale chcę to na piśmie. Też tak kiedyś miałem z przesyłką zagraniczną. Wymyślili sobie dopłatę. Listonosz z tego tytułu mi nie dostarczył w ten dzień przesyłki, ale na drugi dzień z przeprosinami, bez dopłat wręczył mi ją. Poczta Polska to stare, dobre konie. Jaka jest, taka jest. Starają się dobierać odpowiedni personel, nie zawsze im to wychodzi ale procedury przez lata utarte mają i trzeba przyznać, że są sprawdzone i dobre, nad PP też mają zwierzchność państwowe organy.

A taki kurier czy inny prywaciarz? Cały czas wszystko wieczna beta z nowymi zabawkami, kadra - zupełnie losowa, jak coś złego się trafi, kop się z koniem, lataj po Powiatowych Rzecznikach Konsumenta, pisz do Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji...

Autor edytował komentarz.
troliszcze   3 #70 30.06.2015 05:34

Matko, tylko nie ta żałosna firemka. Rok temu zamiast dostarczyć listy z rachunkami, jakiś pracujący tam debil zwyczajnie je wyrzucił. Potem walały się te rachunki po całej okolicy. Do czasu aż się nimi milicjanci nie zainteresowali. Ostatnio nawet PKO BP podobno zakolegowało się z tą firmą i wyciąg też nie doszedł na czas, w ogóle nie doszedł. Kto ich zmusi do należytej pracy? No właśnie. Tragedia.

Autor edytował komentarz.
__Tux__   12 #71 30.06.2015 12:27

Aż dziwne, że @macminik nie pisze o "starociach" :-) .

macminik   15 #72 30.06.2015 13:10

@__Tux__: Eee… czasem piszę też o nie starociach...

  #73 30.06.2015 22:32

Ja a propos pierwszego komentarza. Mam doświadczenia z pocztą i kurierami w Londynie. Prawda jest wszędzie taka sama w każdym kraju. Dopóki nie wykraczamy poza standard, jest fajnie. Kiedy sytuacja staje się nietypowa wszędzie ten sam bajzel. Tylko w UK idiotyzm zdaje się urastać do rangi cnoty. Poprzednie zdanie to tylko stwierdzenie faktu, niestety.

Pablo_Wawa   9 #74 01.07.2015 01:02

Ja na szczęście jakoś nie miałem przykrych incydentów związanych z dostawą przesyłki. Jeśli mam otrzymać zamówiony towar kurierem, to wybieram miejsce docelowe do mojej pracy na Recepcję, bo w godzinach doręczania kurierów po prostu pracuję. Nigdy nie było problemów z dostarczeniem paczki, więc jestem zadowolony.

Napiszę jeszcze krótką ciekawostkę, bo sam jestem miło zaskoczony obrotem sprawy: otóż w ten poniedziałek postanowiłem kupić sobie elektroniczny pulsometr, ponieważ coraz więcej biegam i postanowiłem kontrolować parametry swojego organizmu oraz biegu. Poszukałem w necie, poczytałem, wytypowałem konkretny produkt, w porównywarce cen były dwa sklepy, mające ten produkt, cena podobna, wybrałem duży i sprawdzony wcześniej sklep Ag**o. Mieli towar na stanie (w magazynie/w Warszawie?), mogłem wybrać dostawę między innymi poprzez paczkomat InPostu albo kurierem (DHL), a ponieważ cena w obu przypadkach była taka sama (15 zł), wybrałem kuriera (i miejsce dostarczenia - praca - Warszawa). Zamówienie złożyłem o godz. 17:03, minutę potem dokonałem (poprzez PayU) przelewu elektronicznego. Po kolejnych 2 minutach dostałem e-maila ze sklepu, że moja płatność została zaksięgowana. Około godziny później dostaję SMSa, że moja przesyłka została przekazana (przygotowana) do odbioru przez kuriera DHL, pół godziny później dostaję SMSa i e-maila z numerem przesyłki, że paczkę kurier już odebrał i że prawdopodobnie będzie ona dostarczona w dniu następnym (czyli wtorek) w godzinach 10-14. Rano widzę na statusie śledzenia przesyłki, że paczka jest w trakcie doręczania i o godz. 13:25 dostaję telefon z Recepcji, że jest kurier z paczką dla mnie (może zostawić na Recepcji, ale jak mogę podejść - a mogę - to woli poczekać na mnie). Tak więc po około 20 godzinach od złożenia zamówienia miałem już paczkę w rękach - niezły wynik?

Autor edytował komentarz.
  #75 01.07.2015 11:22

Dlaczego autor nie ułatwi sobie życia i spróbuje skorzystać z e-nadawcy Poczty Polskiej. Ja drukuje etykiety elektronicznie a plik z przesyłkami wysyłam online do urzędu pocztowego.

macminik   15 #76 01.07.2015 17:33

@Anonim (niezalogowany): To wynika z mojej nabytej niechęci do poczty, gdy przy kilometrowej kolejce jedno okienko było czynne, a pozostałe panie łaziły "za czymś". Na szczęście zauważyłem, że to się zmieniło.

Glider80   2 #77 02.07.2015 07:36

E-nadawca zdecydowanie ułatwia pracę. Aplikacja jest przyzwoicie napisana, perturbacji z nadawaniem b. mało. A jak już natrafisz na kolejkę do okienka, to sprytnie wymijasz ludzi, dajesz listy i rzucasz hasłem "Listy przez E-nadawcę. Jan Iksiński". A reszta niech się morduje i czeka ;-) Zdecydowanie nie jest to nieuprzejme, Pani z okienka listy sobie wrzuca z automatu przy odprawie.

Jest jeszcze Envelo, czyli automatycznie drukują za ciebie list, pakują, frankują. Jak nie trzeba fizycznie czegoś wysyłać, usługa jak znalazł.

PS Można wysyłać listy kurierem, mają nawet specjalne usztywnione koperty. Liścik to jakieś 15 zł / sztukę :-P

Glider80   2 #78 02.07.2015 07:44

@KyRol: Siódemka była jeszcze przyzwoita. Opekowi po dwóch miesiącach współpracy ukradli paczkę wartą 3 tys. i łaskawcy mogli zwrócić jedynie 50 zł po specjalnym piśmie. Moi kontrahenci dość szybko wyleczyli się z tej firmy "kurierskiej".

Z obecnych najgorszych mogę jedynie wskazać GLS – kurier nie miał mi wydać z pobrania, więc postanowił zwrócić paczkę nadawcy pod hasłem "brak gotówki klienta" ;-) DPD na Słowacji notorycznie niszczył paczki, w Polsce było OK.
K-EX - nawet nawet. UPS - chyba najlepsza firma, nigdy żadnych problemów.

  #79 05.07.2015 21:48

Nie no. Poczta Polska nie jest taka zła. Niestety swoje trzeba odstać w kolejkach, ale przyznać trzeba, że jakość usług znacznie się poprawiła. Z kolei usługi dyskontowe np.typu InPost korzystają z odpowiedzialności rozmytej, czyli powinno się udać, ale jak się nie uda, to poczujesz kopa w cztery litery i tyle z tego wyniknie.

Tyran6   8 #80 04.08.2015 14:37

Na paczkę z inPost muszę czekać z reguły 3 dni, a Poczta Polska dostarczy mi na drugi dzień niekiedy lub w ciągu 48 godzin za tę samą cenę. Może kiedyś PP to nie było dobre rozwiązanie, ale obecnie staje się ona nawet konkurencją dla firm kurierskich. Plus jest taki, że placówki PP są w pewnym miejscu i każdy wie gdzie może odebrać swoją przesyłkę jeśli nie ma go w domu.

wojtek758   6 #81 04.08.2015 19:24

...i nie mówcie ze nie wysłaliscie, bo w kazdej chwili wysłac mogliscie. Rozumiemy sie? - No. Bedziemy sie rozumieli.. będzie dobrze. Nie bedziemy sie rozumieli ...bedzie zle. Rozumiemy sie!

  #82 18.05.2016 18:04

Ja stawiam na DHL. Korzystam z ich usług już od dawna i nie ma żadnych przeciwwskazań. Poza tym sprawdźcie sobie http://dhlparcel.pl/content/dhl_parcel_poland/pl/private-customers/domestic-parc... . Najważniejsze jest to, że kontakt z kurierem jest świetny i nie czekam miesiąc na paczkę ... A co do paczkomatów, zraziłem się i jak na razie odpuszczam.

  #83 12.08.2016 01:02

witam wszystkich serdecznie kazdy z was tu nazeka jacy to nie dobrzy sa kurierzy a jak ludzie nas traktuja jak pacholkow niech kazdy sie zastanowi wszystko co zle to kurier pozdrawiam

  #84 24.08.2016 16:06

Witam korzystałem z firmy inpost wysyłałem do 100 listów poleconych płaciłem za usługę 400-500 złotych miesięcznie teraz firma się na mnie wypieła nadałem list polecony 3 sierpnia oczywiście nie dotarł do adresata a firma inpost twierdzi że ten list mi zwróciła w dniu 19 sierpnia dziś mamy 24 sierpnia mimo dzwonienia na infolinię inpostu zwrotu nadanej przesyłki nie otrzymałem to jest żenujące jak się dba o klijentów nie polecam stanowczo firmy inpost

  #85 19.09.2016 12:58

no cóż ja mam do najbliższergo POK 3 km siadam na rower albo spacer pozdr 5 km to nie tragedia czasem na rowerze jade 80 km jedną strone żeby dac przesyłke osobiście

  #86 19.09.2016 13:07

@En_der: dhl? ale u mnie wie ze ma wrzucic do bagaznika auta które jest na placu i sie podpisac za mnie albo jest kartka prosze zostawic z tyłu albo pod drzwiami

  #87 15.11.2016 17:13

Widać na paragonie, że próbowali wysłać poleconego allegro. Też straciłem kilka dni przez taki błąd. Tyle że ja zostawiłem listy w POK i wychodziłem. Po 3 dniach telefon, że nie mogą nadać moich listów bo etykieta straciła ważność...