Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Sinclair część I — od radia do komputera

Kilka dni temu w mojej piwnicy rozpocząłem poszukiwania zestawu LocalTalk, umożliwiającego połączenie dwóch, starych komputerów Macintosh w sieć. Przy okazji tych bezowocnych poszukiwań, natknąłem się na wyjątkowo stare pudełko pełne elektronicznych szpargałów, pośród których znalazłem zepsuty zasilacz do ZX-81. Oglądając bezwartościowy zasilacz pomyślałem, że warto by nieco przypomnieć historię komputerów Sinclair, to w końcu one tak naprawdę skomputeryzowały europejskie domy, a sam ich twórca - Sir Clive Sinclair był równie ciekawą postacią jak Steve Wozniak, choć prawdę powiedziawszy był to Jobs i Wozniak w jednej osobie. Dążył do tworzenia nowych rzeczy niczym Woz i podobnie jak on był pasjonatem elektroniki i poszukiwaczem nowych rozwiązań. Był też równie impulsywny, despotyczny i czasem nieprzyjemny jak Jobs. Nie uznawał odpowiedzi - "nie da się", "nie można" i tym podobnych, negatywnych odpowiedzi nie będących po jego myśli.

Choć nie uważam się za eksperta w dziedzinie Sinclair Research Ltd., nie przystępuję i z pozycji zupełnego outsidera tematu. W końcu od produktu tej firmy zaczęła się moja przygoda z komputerami.

Od radia do telewizora

Clive Sinclair urodził się w Wielkiej Brytanii i jeśli wierzyć teorii Jeremy Clarksona (prezenter Top Gear), musiał mieć w sobie coś ze Szkota, bo zdaniem Clarskona najwięcej wynalazków dokonali właśnie Szkoci.

Jeśli przyjrzeć się jego zainteresowaniom, bardzo ławo zauważyć iż tym co go zawsze najbardziej pasjonowało była elektronika oraz zagadnienia związane z radiem. Jednak jego główną, cechą było dążenie do miniaturyzacji i upraszczania tworzonych konstrukcji.

W 1961 roku Clive Sinclair zakłada niewielką firmę Sinclair Radionics, która już rok później rozpoczęła pracę nad pierwszym radioodbiornikiem tranzystorowym, mającym trafić na rynek jako zestaw wysyłkowy do samodzielnego montażu. Z pewnością to nie przypadek, że firma Sinclair Radionics zaczęła oferować towar, który stawał się wówczas niezwykle modny. Nowe radio tranzystorowe w tamtych czasach było czymś niesamowicie nowoczesnym i miniaturowym. Było dużo mniejsze niż jego lampowy odpowiednik, zdecydowanie mniej awaryjne, umożliwiały słuchania zaraz po włączeniu (radio lampowe potrzebowało kilkunastu sekund na rozgrzanie lamp). Pierwsze radio Sinclair Radionics - Sinlcair Slimline - nawet dziś można by uznać za niewielkie. W końcem 1963 (niektóre źródła wskazują początek 1964 r.) roku, gdy większość radioodbiorników miało słuszne, szafkowe rozmiary, takie miniaturowe radyjko musiało zachwycać.

Sinclair Slimline

Firma Sinclair Radionics mieściła się wówczas w niewielkim pokoju wynajmowanym w kamienicy na Chancery Lane w Londynie. Projekt i pierwsze modele testowe Cilve Sinclair składał jeszcze samodzielnie i samodzielnie zajmował się ich wysyłką. Do budowy swoich radioodbiorników Sinclair używał tranzystorów, które zostały z rozmaitych powodów odrzucone przez odbiorców. Tranzystory kupował bo bardzo niskich cenach (jako niepełnowartościowe, niesprawne lub modele nie mieszczące się w katalogu producenta), samodzielnie sprawdzał które z nich nadają się do montażu i właśnie tych używał w swoich radioodbiornikach. Taki system produkcji i sprzedaży miał oczywiście swoje zalety w postaci niskich kosztów, jednak często podczas natłoku zamówień, Sinclair miał problem z kontrolą elementów. Przyjął więc zasadę która obowiązywała przez wiele następnych lat, że nie działające produkty wymienia na nowe od ręki, bez analizy przyczyn usterki.

Radio reklamowane hasłem - "Twój własny kawałek zaawansowanej elektroniki, umożliwiającej słuchania radia Luxemburg" sprzedawał w cenie 49 szylingów i 6 pensów (niecałe 10 funtów).

Końcem 1964 roku, Sinclair kieruje do sprzedaży kolejny model swoich miniaturowych radioodbiorników - Micro 6. Był to wówczas najmniejszy odbiornik tranzystorowy na świecie, który był znacznie lepszy od swojego poprzednika. Radioodbiornik wyposażono w nową ferrytową antenę, która zapewniła dużo lepszą czułość radia.

Radio które naprawdę działa w samochodzie, autobusie czy pociągu.

Tak swój nowy produkt reklamował Sinclair podkreślając własnie dużo większą czułość nowego radioodbiornika.

Sinclair Micro 6 zbudowany oprócz nowej, ferrytowej anteny, posiadał wewnątrz baterie oraz aż trzy tranzystory. Nazwa Micro 6 pochodziła od konstrukcji radia. Ale chwila, radio ma tylko trzy tranzystory a nie sześć jak sugeruje nazwa. Podobno od elektronicznej strony, każdy z nich miał podwójne zastosowanie, stąd mimo że fizycznie było ich tylko trzy, od strony konstruktorskiej wyglądało jakby było ich sześć.

W 1965 roku Sinclair projektuje nowy odbiornik, który wygląda już zdecydowanie bardziej doskonale niż poprzednicy - Sinclair Micro Fm. Tym razem do jego budowy Sir Clive Sinclair użył aż siedmiu tranzystorów i dwóch diód.

Sinclair Micro FM

Nowe radio pomimo iż na zewnątrz wygląda jakby pochodziło z fabryki, w istocie nadal było sprzedawane jako zestaw do samodzielnego montażu.

Czas jednak nie stał w miejscu. Na rynku pojawiało się coraz więcej gotowych radioodbiorników tranzystorowych w przystępnych cenach. Posiadanie takiego radioodbiornika już nie wymagało zamiłowania do majsterkowania i zainteresowanie zestawami do samodzielnego montażu zaczynało maleć. Produkty Sinclair Radionics broniły się miniaturyzacją, jednak popularniejszymi stawały się radioodbiorniki wyposażone we wbudowany głośnik, którego użycie wykluczała chęć miniaturyzacji.

W 1967 roku pojawia się kolejny, ostatni już model radioodbiornika Sinclaira - Micromatic.

W radioodbiorniku tym Sinclair dokonał pewnego "oszustwa". Mianowicie otwory pod pokrętłem sugerowały, że do słuchania radia nie są potrzebne słuchawki i posiada ono wbudowany głośnik. W rzeczywistości głośnika nie było, a radia można było słuchać tylko poprzez dołączoną do zestawu słuchawkę. Nowe realia rynkowe wymusiły jednak na Sinclair Radionics sprzedaż gotowych odbiorników co wiązało się z koniecznością zatrudnienia kilku osób do ich montażu. Sinclair Micromatic sprzedawano jako gotowy radioodbiornik, lub w niższej cenie jako zestaw do samodzielnego montażu.

W 1967 roku firma Sinclair Radionics osiąga ponad ponad 100 tys. funtów obrotów rocznie i staje się prężnym przedsiębiorstwem, które które przenosi swoją siedzibę z małego, jednopokojowego mieszkania w Londynie, do Cambridge. Siedziba firmy mieści się w niewielki domku przy 69 Histon Road.

Parter białego domu po lewej stronie (pierwszy z lewej od tego z napisem "Adlines") mieścił oficjalne biuro firmy Sinclair Radionics.

O kłopotach ze sprzedażą produktów jako zestawów do samodzielnego montażu Clive Sinclair przekonał się także podczas projektu swojego kieszonkowego telewizora - Microvison. Sinclair chciał oprócz radioodbiorników budować własne, miniaturowe telewizory widząc dynamikę z jaką rozwijała się brytyjska telewizja.Oczywiście telewizor także miał być miniaturowy choć w tym wypadku miniaturyzacja miała negatywny wpływ na funkcjonalność. Telewizor Microvision posiadał czarno-biały ekran o przekątnej 2".

Podobnie jak radioodbiorniki, Sinclair chciał sprzedawać telewizor w formie zestawów do samodzielnego montażu, jednak oczekiwane zamówienia się nie pojawiały. Samodzielna budowa odbiornik telewizyjnego była o wiele bardziej skomplikowana i ludzie bali się takiego wyzwania. Na rynek trafiło podobno tylko kilka egzemplarzy telewizora Microvision, jednak Sinclair się nie poddał i rozpoczął przygotowania do samodzielnej produkcji telewizorów Microvision. Ulepszył on pierwotną koncepcję telewizora i przystosował projekt do produkcji, aby sprzedawać już gotowe odbiorniki telewizyjne. W 1976 roku na rynku pojawił się w sprzedaży kieszonkowy telewizor Sinclair MTV1, który był wówczas niezwykle rewolucyjną konstrukcją nie tylko ze względu na swój rozmiar. Sinclair MTV1 był jedynym, przenośnym odbiornikiem na rynku, obsługującym pasmo UHF/VHF i posiadającym dwa standardy wyświetlanego obrazu - 525 i 625 linii (PAL i NTSC). Telewizor zbudowany był wokół 2 calowego kineskopu Telefunkena.

Sinclair MTV1 trafił na rynek brytyjski i amerykański, ale jego sprzedaż była dosyć słaba z uwagi n wysoką cenę. W USA kosztował około 400 USD.

Sinclair próbuje ratować kulejącą sprzedaż kieszonkowych telewizorów, prezentując jego tańszą wersję Sinclair MTV1B, który obsługuje tylko jeden system - PAL lub NTSC, posiada on także "tańszą" konstrukcję.

Sprzedaż nowego, tańszego model jest już całkiem niezła choć krótkotrwała, bo telewizor sprzedawano do 1979 roku. Radia i telewizory to nie jedyne przedmioty użytku domowego jakie produkowała firma Sinclair Radionics. W ofercie firmy znajdowały się także sprzęt Hi-Fi, głownie amplifilery do samodzielnego montażu. Z uwagi na fakt, że było ich ponad trzydzieści różnych modeli, podaruję sobie ich opis, choć wszystkie były równie miniaturowe.

Clive Sinclair nie zadowalał się jednak sprzętem audio i zainteresował się kalkulatorami.

Od kalkulatora do komputera

Brytyjczycy mówią o Clivie Sinclair, że to człowiek który wynalazł kieszonkowy kalkulator. Nie jest to do końca prawda, bo kieszonkowe kalkulatory pojawiły się na rynku nieco wcześniej - choćby kalkulator japońskiej firmy Busicom LE-120A. Prawdą jest jednak fakt, że kalkulator Sinclaira był najcieńszym kalkulatorem na rynku.

Sinclair Execuive - gruby jak paczka papierosów

W 1972 roku do sprzedaży trafia kalkulator Sinclair Executive, zbudowany w oparciu o układ Texas Instruments GLS 1802, posiadał 8 pozycyjny wyświetlacz i miał tylko 9 mm grubości. Definiując jego rozmiar Sinclair podobno powiedział:

"Trzeba mieć zawsze w umyśle paczkę papierosów jako idealny rozmiar."

Clive Sinclair prezentuje kalkulator Sinclair Executive.

Twierdzenie to wzbudzało wesołość w firmie, gdyż Clive Sinclair znany był jako osoba paląca ponad 40 papierosów dziennie i powszechnie zastanawiano się, czy ma on na myśli standardową paczkę zawierającą 20 papierosów, czy też chodzi mu o większą, idealną dla jego potrzeb.

Niewielkie rozmiary kalkulatora Executive można było uzyskać dzięki miniaturyzacji oraz zastosowaniu energooszczędnych układów. Taktowanie układu obliczeniowego wynosiło 200 kHz leczy tylko w czasie rzeczywistego wykonywania obliczeń. Po wykonaniu działania, prędkość spadała do 15 kHz. Taka konstrukcja kalkulatora umożliwiła zastosowanie w nim niewielkich, pastylkowych baterii. Konkurencyjne kalkulatory, musiały być zasilane z większych ogniw.

Zasilanie Sinclair Executive nie było jednak idealne jakby się to mogło dziś wydawać. Baterie użyte w kalkulatorze wystarczały na kilka godzin pracy i trzeb było pamiętać o konieczności wyłączenia kalkulatora, gdyż dłuższe pozostawienie go w trybie włączonym, prowadziło do szybkiego rozładownia baterii. Efektem ubocznym było nadmierne nagrzewanie się ogniw, które mogło w skrajnym wypadku doprowadzić nawet do ich wybuchu. Legendą już jest wypadek pewnego sowieckiego dyplomaty, który w Anglii zakupił kalkulator Sinclair Executive i zwyczajnie zapomniał go wyłączyć. Włączony kalkulator schował w wewnętrznej kieszeni marynarki, a ten po pewnym czasie wybuchł powodując niewielkie obrażenia, jednak ofiara wybuchu tak się wystraszyła, iż nabawiła się rozległego zawału serca. Władze radzieckie wszczęły oficjalne śledztwo mające na celu sprawdzenie, czy nie była to próba zamachu lub kapitalistycznej prowokacji.

Sinclair Execuive zbudowany był z układu obliczeniowego TI 1802, 22 tranzystorów, 50 rezystorów i 17 kondensatorów i wykonywał tylko cztery podstawowe działania matematyczne. Jego premiera zbiegła się z premierą kalkulatorów innych firm i trzeba przyznać, że Clive Slinclair mocno zaryzykował zamawiając podzespoły na 100 tys. kalkulatorów. Koszt podzespołów wynosił około 10 funtów, a cenę gotowego kalkulatora ustanowiono na 80 funtów. Bardzo schludna, poliwęglanowa obudowa wykonywana metoda wtryskową - projekt Richarda Torrensa - zdobyła nagrodę Design Council Award w 1973 roku, a ówczesna prasa twierdziła, że to nie tyle profesjonalny kalkulator - ale także biżuteria osobista. Kalkulator ten znalazł swoje miejsce w Muzeum Sztuki Współczesnej w Nowym Jorku.

Kalkulator Sinclair Executive sprzedawał się bardzo dobrze i w krótkim czasie podbił nie tylko rynek brytyjski, ale także amerykański i japoński. W szczytowym momencie Sinclair sprzedawał 100 tys. kalkulatorów miesięcznie, odnotowując obrót w wysokości 2.5 mln funtów w 1974 roku.

Końcem 1973 roku pojawi się druga wersja Sinclair Executive Memory, którą dodatkowo wyposażono w funkcje zapamiętania cyfry, oraz pojawił się także w czarno-białej obudowie.

Sinclair Cambridge

W 1973 roku firma Sinclair Radionics to już spore przedsiębiorstwo zajmujące się produkowaniem kilkuset tysięcy kieszonkowych kalkulatorów miesięcznie. Clive Sinclair postanawia zmienić nieco sposób projektowania nowych produktów i chce produkować kalkulatory pod konkretne zamówienie. W jego zamyśle firma powinna produkować podstawowy model kalkulatora, a jego rozbudowane wersje miały być dopasowane do konkretnych zamówień. Uzasadnieniem takiej decyzji miał być bardzo dynamiczny rozwój rynku kalkulatorów i ciągle rosnąca konkurencja. Zdaniem Sinclaira, produkcja i sprzedaż kalkulatorów według tych nowych założeń byłaby bardziej efektywna i elastyczna. Nowy system projektowania niósł też pewne zagrożenie - firma miała mniej czasu na testowanie i dopracowanie szczegółów poszczególnych modeli.

W sierpniu 1973 roku na rynek trafia nowy, podstawowy model kalkulatora - Sinclair Cambridge, oferujący możliwość wykonania czterech podstawowych działań matematycznych (dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie) oraz przechowywanie liczby w pamięci. Kalkulator sprzedawano jako zestaw do samodzielnego montażu w cenie nieco ponad 27 funtów, lub jako gotowy produkt za blisko 33 funty. Zgodnie z nową filozofia firmy, mógł być on sprzedawany w zestawie z bateriami AAA, zachowując jego wymiary ale też miały one ograniczony czas pracy. Pojawiały się także wersje nieco grubsze, zasilane baterią 9V baterią PP3, która tworzyła z tyłu kalkulatora charakterystyczne wybrzuszenie.

Zestaw do samodzielnego montażu. A obawiałem się, że nabywca dostaje tylko woreczek z częściami. A tu proszę, wszystko ładnie zapakowane.

Osiem miesięcy później, w marcu 1974 roku pojawia się rozbudowana wersja kalkulatora - Cambridge Programmable, która w stosunku do podstawowej wersji posiada możliwość przechowywania wyniku w pamięci kalkulatora oraz możliwość wykonywania bardziej złożonych funkcji matematycznych. Była to wersja stworzona głównie na potrzeby rynku amerykańskiego.

Kalkulatory Cambridge miały jednak poważną wadę, która sprawiła że już w 1974 roku zaprzestano ich produkcji. W procesie projektowania zastosowano w nich włączniki z niklowymi ścieżkami pokrytymi cienką warstwą złota. Gdy jednak kalkulator trafił do produkcji, zadecydowano o użyciu tańszych włączników ze ścieżkami niklowanymi ale pokrytymi cyną zamiast złota. Efektem tej zmiany było zwarcie we włączniku, które prędzej czy później miało miejsce i uniemożliwiało wyłączenie kalkulatora.

Sinclair Cambridge Scientific

W kwietniu 1974 r. do sprzedaży trafia pierwszy w ofercie Sinclair'a kalkulator naukowy, który stanowi poważną konkurencję dla świetnego kalkulatora HP-35 (używał go Wozniak). Sinclair Scientific podobnie jak jego konkurent z z oceanu, posiada już nie tylko podstawowe funkcje matematyczne, ale radzi sobie z funkcjami trygonometrycznymi. Ojcem tego modelu był Nigel Searle, który wdrożył algorytmy naukowe do standardowej jednostki obliczeniowej Texas Instruments. Jednocześnie w celu obniżenia kosztów, kalkulator umieszczono w dotychczasowych obudowach modelu Cambridge.

Kalkulator HP-35 posiada nieco większe możliwości wykonywania obliczeń naukowych, jednak jest dużo droższy i w tym wypadku Sinclair Scenitific znajduje swoich odbiorców zyskując sporą popularność na rynku europejskim.

Sinclair Oxford

Rozwijający się rynek kalkulatorów interesuje nie tylko firmy produkujące kalkulatory. Sam kalkulator ze specjalistycznego urządzenia obliczeniowego, staje się coraz bardziej popularnym narzędziem nie tylko dla naukowców. To wzbudza zainteresowanie firm nie mających nic wspólnego z kalkulatorami, takich jak Gillette. W 1974 roku ten potężny producent golarek zleca Sinclair Radionics wyprodukowanie kalkulatorów marki Gillette. Ma to być zupełnie nowy projekt, choć sam kalkulator ma być modelem podstawowym. Kalkulator Gillette zaprojektował Nigel Searle, modyfikując nieco budowę podstawowego modelu Sinclair Cambridge.

Pojawia się kalkulator Gillette GPA, jednak po kilku miesiącach producent golarek wycofuje się z tego pomysłu i płaci firmie Sinclair odszkodowanie pokrywające koszty projektu kalkulatora. Sinclair postanawia jednak zaadoptować projekt stworzony dla Gillette i po zmianie nazwy na Oxford 100, kieruje go początkiem 1975 roku na rynek jako model podstawowy nowej linii kalkulatorów Sinclair Oxford w cenie 12.95 + VAT funtów.

Wraz z nim pojawiają się bardziej rozbudowane modele:

  • Sinclair Oxford 150, posiadający dodatkowo możliwości obliczania procentowego oraz pierwiastków kwadratowych w cenie 15.95 + VAT funtów.
  • Sinclair Oxford 200, w który wyposażono w pamięć umożliwiającą zapisanie liczb w pamięci w cenie 19.95 + VAT funtów.
  • Sinclair Oxford 300 wyposażony w kilka funkcji naukowych, takich jak sin, cos, tan, itp), w cenie 29.95 + VAT funtów.
Pojawia się także model Oxford Scientific, który stanowi jeszcze bardziej rozbudowaną wersję modelu 300, ale kalkulator ten psuje cała renomę serii Oxford, gdyż podczas jego projektowania popełniono bardzo istotny błąd dotyczący zasilania. Pierwotnie zakładano, że kalkulator ten będzie wymagał 10 mA, w rzeczywistości pobierał nieco ponad 40 mA, co sprawiało, że na standardowej baterii AAA mógł pracować tylko kilka godzin.

Sinclair Sovereign

Koniec lat 70-tych to zarazem koniec złotego okresu kalkulatorów Sinclair'a. Światowe rynki zapełniają się tanimi, kieszonkowymi kalkulatorami z Japonii, które wygrywają ceną, jakością wykonania i wyglądem, choć sam Sinclar twierdzi, że są zaprojektowane bez gustu. Japończycy w swoich kalkulatorach zaczynają stosować czytelne wyświetlacze LCD, które są zdecydowanie lepsze niż wyświetlacze diodowe w produktach Sinclair'a.

Sinclair jeszcze w 1977 roku postanawia stworzyć kalkulator dla wyższych sfer, którym jego zdaniem nie wypadło posiadać tanich, japońskich kalkulatorów. Nowy model Sinclair Sovereign został tak nazwany z okazji srebrnego jubileuszu królowej brytyjskiej, który wypadał w tym samym roku. Obudowę kalkulatora zaprojektował John Pemberton, a jego wykończenie sprawiało, że z cała pewnością nie było to narzędzie dla przeciętnego zjadacza chleba. W zależności od zamówienia, kalkulator wykończony był chromem lub satyną i mógł być platerowany złotem lub srebrem. Na zamówienie wyprodukowano także dwa egzemplarze całkowicie złote.

Niezwykle sugestywna reklama…

Jak nie trudno się domyślić, pomysł na luksusowy kalkulator był mocno chybiony i seria Sovereign bardzo szybko zaczęła przynosić straty, tak więc kilka miesięcy po premierze zaprzestano jego produkcji.

Black Watch

W 1977 roku firma Sinclair Radionics zmienia swoją nazwę na Science of Cambridge. Zmian nazwy związana była z problemami finansowymi z jakimi borykała się firma po realizacji ciekawego projektu zegarka Black Watch.

Black Watch był bardzo nietypową konstrukcja w swoim czasie i celował w obiecujący rynek zegarków elektronicznych. Zegarek posiadał pięciocyfrowy wyświetlacz LED, który był domyślnie wyłączony aby oszczędzać energię. Pod wyświetlaczem umiejscowiono dwa panele, których naciśnięcie wzbudzało wyświetlacz i w zależności od użytego panelu wyświetlał on godziny i minuty lub minuty i sekundy. Same panele były na tyle zintegrowane z obudowa, że zegarek sprawiał wrażenie jakby nie miał przycisków. Zegarek sprzedawano w cenie 29.92 Funta za zestaw do samodzielnego montażu, lub w cenie 49.95 Funtów za zegarek fabrycznie złożony.

Mimo swojej nowatorskiej koncepcji, zegarek posiadał mnóstwo wad, które dziś całkowicie wyeliminowałyby taki produkt z rynku.

  • Główny układ zegarka był niezwykle wrażliwy na wylądowania elektrostatyczne i nawet najmniejsze wylądowanie często prowadziło do uszkodzenia układu. Wszelkie nylonowe koszule, dywany z tworzywa sztucznego były prawdziwymi zabójcami Black Watch. Co gorsze, wiele zegarków nabywało uszkodzeń podczas pakowania, zaraz po zejściu z linii produkcyjnej.
  • Dokładność kryształu w zegarku była rzeczą wzgledną, gdyż sam kryształ był bardzo wrażliwy na temperaturę. Dość powiedzieć, że zimą zegarek chodził wolniej niż latem.
  • Akumulator w zegarku wytrzymywał zaledwie do 10 dni, a przy pełnym rozładowania miał skłonności do wybuchania. Już sam ten fakt sprawiał, że w ręce klientów trafiały zegarki z rozładowanym akumulatorem, a często nadawał się on do wymiany.
  • Zegarek sprzedawano w wersji do samodzielnego montażu lub jako gotowy, złożony zestaw. Te do samodzielnego montażu wymagały nadzwyczajnych zdolności manualnych, a i wówczas o uszkodzenie zegarka było łatwo. Pojawiły się nawet poradniki, jak przy użyciu patyczków i szmatek zamontować baterie minimalizując ryzyko uszkodzenia zegarka. Jakby tego było mało, szczęśliwy składacz musiał sobie go jeszcze wyregulować trymerem, co nie było wcale takie proste i zabierało zazwyczaj kilka dni.
  • Obudowa zegarka wykonana była z kilku plastikowych elementów łączących się na kruche zatrzaski. Często obudowy rozpadały się podczas użytkowania. Sinclair zwrócił je do producenta z prośba o ich ulepszenie tak, aby były bardziej trwałe i się nie rozpadały. W odpowiedzi dostał pudełko z obudowa skręconą śrubą przez środek i listem o treści - "to jedyne rozwiązanie problemu Black Watch".

Niezadowoleni klienci masowo wymieniali wadliwe elementy i nieoficjalnie mówiono, że do Sinclair wróciło więcej zegarków z reklamacji niż firma ich wyprodukowała. Ilość wymienianych elementów sięgała kilkunastu tysięcy, a dwudziestu pracowników Sinclair Radionics kompletnie nie radziło sobie z obsługą problemów. Lista niezałatwionych reklamacji sięgała nawet dwa lata wstecz, a części z nich nigdy nie zostało załatwionych. Black Watch kosztował Sinclair 350 tys. funtów straty w roku 1975-1976 i niewielka wówczas firma została zmuszona do ogłoszenia upadłości. Sinclair Radionics zostało uratowane dzięki dotacjom rządowym w wysokości około 8 mln funtów, które uratowały firmę przed bankructwem. Następstwem owej pomocy była restrukturyzacja firmy i objęcie jej nadzorem przez National Economic Board, który to nadzór sprawowano do 1980 roku. Ów nadzór był dla Sinclaira bardziej bolesny niż konieczność sprzedana części firmy i oddania część zajmującej się produkcją kalkulatorów do Instytutu Wspierania Przedsiębiorczości. Przedstawiciele rządowi nieustannie kontrolowali wydatki firmy i mieli ogromny wpływ na budżet poszczególnych projektów. Sinclair dążył do tworzenia nowych rzeczy, natomiast przedstawicie NEB chcieli sprawić, by firma zamiast badań zajmowała się produkcją dochodowych kalkulatorów. W tej płaszczyźnie dochodziło do ciągłych starć z Sinclairem, który dosyć często określał ich "bolszewickimi dusigroszami".

Firma Science of Cambridge została założona przez Sinclaira jako przykrywka, która umożliwiła mu uniknięcie kontroli przez NEB i w której mógł projektować nowe, elektroniczne gadżety bez konieczności konsultacji z NEB. Science of Cambridge oficjalnie prowadził początkowo Chris Curry - zaufany współpracownik Sinclaira w Sinclair Radionics, a siedziba nowej firmy mieściła się przy King's Parade w Cambridge.

Siedziba Science of Cambridge Ltd.

Sinclair Wrist Calculator

W lutym 1977 roku Science of Cambridge przedstawia niezwykły jak na ówczesne czasy kalkulator naręczny. Zegarki elektroniczne z kalkulatorem pojawiły się 2 lata wcześniej, jednak wszystkie one posiadały możliwość wykonywania tylko podstawowych obliczeń. Sinclair Wrist Calculator oprócz funkcji podstawowych, miał też możliwość wykonywania obliczeń naukowych. Pierwszym zegarkiem z tak zaawansowanym kalkulatorem był zegarek CASIO CSX-200 z 1983 roku tak więc nie trudno sobie wyobrazić, jak ogromne wrażenie sprawił nowy kalkulator Sinclair'a.

Projektantem nowego kalkulatora został John Pemberton, który tym razem nie bardzo się popisał w kwestiach estetycznych. Co prawda media doceniały postęp w miniaturyzacji, jednak całość nazwano "paskudztwem w czarnym plastiku". Co gorsze, Sinclair Wrist Calculator sprzedawany był jako zestaw do samodzielnego montażu, co w sytuacji tak mikrych elementów zakrawało już na złośliwy żart. Ponadto precyzja wykonania poszczególnych elementów składowych pozostawała sporo do życzenia. Podczas ich produkcji stosowano dosyć duży margines dokładności co sprawiało, że dwa takie same elementy nie zawsze były wymienne. Tak więc w przypadku zagubieni jednego z nich (o co wcale nie było trudno) zmówienie zamiennika wcale nie oznaczało, że będzie on pasował do egzemplarza nieszczęśliwego posiadacza.

Zestaw mini puzzli.

Często dochodziło też do sytuacji, gdy nabywca nie mógł złożyć zakupionego zestawu, gdyż elementy zwyczajnie do siebie nie pasowały. Pomimo tej wady sprzedano pond 10 tys. sztuk Sinclair Wrist Calculator rozmaitym hobbystom masochistom, a Science Cambridge zrobiło na nich 50 tys. funtów. Ten sam manewr usiłowano dokonać na terenie USA i wyeksportowano tam około 20 tys. zestawów Sinclair Wrist Calculator, jednak większość z nich wróciła jako nie nadające się do montażu.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że powielono w tym wypadku błędy popełnione przy Black Watch.

Koniec kalkulatorów, koniec Science of Cambridge

Niejako ostatnim rzutem na taśmę Science of Cambridge proponuje kalkulator biurkowy President oraz jego naukową wersję President Science. Sprzedaż jednak zupełnie kuleje, a na rynku już niepodzielnie królują produkty z Japonii. Firma usiłuje walczyć o rynek przekonując, że kalkulator europejski jest lepszy i reklamuje go jako "Ostatni europejski kalkulator na rynku". Reklama wcale nie podbiła sprzedaży, pewnie dlatego że kalkulator montowany był w Hong Kongu.

Bardzo dziękuję Piotrowi za pomoc i udostępnienie materiałów dotyczących kalkulatorów Sinclair'a. Pierwotnie miał to być tylko niewielki wstęp do właściwego wpisu...

Ciąg dalszy nastąpi....

 

sprzęt hobby

Komentarze

0 nowych
Maxi_S   4 #1 06.09.2014 09:50

Ciekawy tekst na sobotni poranek. Autorze, w drugiej części, mniej więcej po kalkulatorze Oxfor Scientific, nagromadziło się trochę literówek - m. in. w nazwie ekskluzywnego kalkulatora Sinclair Sovereign.

YogiCK   4 #2 06.09.2014 10:51

Odnośnie historii Sir Cliva Sinclaira, jego firm i w pewnym stopniu powiązanej historii Acorn Computers warto obejżeć film telewizyjny Micro Men nakręcony przez BBC w 2009 roku. Naprawdę ciekawa historia, dość obrazowo pokazująca charakter Sinclaira i opinie o jego produktach.

http://en.wikipedia.org/wiki/Micro_Men

Autor edytował komentarz.
  #3 06.09.2014 11:31

"dzięki dotacją rządowym"
Dzięki dotacji rządowej lub dotacjom rządowym.

floyd   14 #4 06.09.2014 13:23

"Sprzedaż jednak zupełnie kuleje, a na rynku już niepodzielnie królują produkty z Japonii."
Miałem taki japoński kalkulator firmy Casio i to nie jeden bo na handel. Szwagier marynarz przywoził z Hong Kongu, ale słabo szły bo cena była zaporowa: 10000zł za kalkulator przy średniej pensji 2000zł. Z najwyższym trudem poszły po 6000zł za sztukę. :(

  #5 06.09.2014 16:01

Ciekawy wpis. Cóż większość wpisów masz dobrych szkoda że nie ma takich osób w redakcji dp. A wracając do radia wymyślił je nie kto inny jak Tesla. Ciekawy człowiek szkoda że większość ludzi nie zna ojca elektryczności dzięki któremu mamy prąd.

bachus   19 #6 06.09.2014 19:15

@macminik: znowu świetny wpis, dzięki!

macminik   15 #7 06.09.2014 19:46

Bardzo proszę. Cieszę się że się podoba. Jeśli ktoś ma jakieś wspomnienia dotyczące serii ZX to proszę o info na priv. Zostaną one umieszczone w kolejnych wpisach wraz z informacja kto je nadesłał

okokok   12 #8 06.09.2014 20:32

Wow! To dlatego Spectrum bylo takie male.

  #9 06.09.2014 21:19

Świetne, z niecierpliwością czekam na część drugą!

  #10 07.09.2014 09:11

Moim pierwszym kalkulatorem był właśnie Sinclair Cambridge. Liczył tak jak powinien, ale miał jedną przypadłość 4/2=1.9999999, inną przypadłością było dziwne zachowanie wyświetlacza, jeśli nacisnęło się kilka klawiszy na raz, to wyświetlacz się zatrzymywał - część segmentów gasła a pozostałe świeciły się bardzo intensywnie. Minusem tej konstrukcji było to, że do zasilania zastosowano mało popularne w Polsce bateryjki zdecydowanie mniejsze od naszych typowych paluszków. Do zasilania potrzebne były dwa paluszki, ale sprzedawano kalkulatorki z czterema. Po jakimś czasie pojawiły się polskie małe bateryjki, które i tak okazały się być trochę większe od brytyjskich odpowiedników.

  #11 07.09.2014 12:32

Te świecące wyświetlacze mają swój urok, sprzęt bardzo ładnie zaprojektowany.

PAMPKIN   10 #12 08.09.2014 07:05

No! Wszystko jest! Nawet SInclarowe iWatche. Podoba mi się ten wpis!

Color Mint   9 #13 14.09.2014 10:00

Już rozumiem dlaczego Spectrum był taki mały i taki piękny (chodzi oczywiście o wersję 48k). Kolejne moje komputery były mocniejsze ale brakowało im tego designu i subtelności. Ciekawe nigdy się nad tym w ten sposób nie zastanawiałem a teraz okazuje się że dobrze czułem, design dla Sinclaira był równie ważny jak dla Jobsa

Co ciekawe Sinclair nigdy nie zrealizował z sukcesem swojego marzenia o elektrycznym aucie dla wszystkich. To nie były właściwe czasy. Macminik, świetny artykuł ale popraw literówki, Sir Clive nie był by nimi zachwycony ;D

Autor edytował komentarz.
Pieseczek   2 #14 11.10.2014 19:10

W 1976 do obliczenia efektów mojej pracy dyplomowej z chemii jądrowej, musiałem wykonać pod 30.000 działań na logarytmach. Było to ok pół roku intensywnych obliczeń. Chyba, ze... Za 5000 ówczesnych złotych (stypendium fundowane to było 1440), kolega z Anglii przywiózł mi Texas Instrument o 38 działaniach, w tym funkcje logarytmiczne i wykładnicze. Dzięki temu, moją pracę policzyłem w dwa tygodnie. Kalkulator na diodach czerwonych, zasilany 6F22 (9V) leży do dziś w pełni sprawny, licząc 4/2=1,99999999999. Ale operował na maksymalnych liczbach 10 do potęgi 99 ( wg szacunkowych obliczeń, równym ilości atomów we wszechświecie). Co w obliczeniach elektrochemicznych gdzie używa się wielkości np 10 do -27 jest nie do pogardzenia. Za rok temu urządzeniu minie 40 lat.

kilgour   8 #15 06.11.2014 11:18

Dzięki, bardzo fajny wpis!

Miałem w rękach, nawet rozebrałem, telewizorek bardzo podobny do fotki przy Sinclair MTV1B. Jeśli mnie pamięć nie myli nie zgadza się "Telewizor zbudowany był wokół 2 calowego kineskopu Telefunkena.", to była lampa oscyloskopowa, dlatego był taki długi - po prostu taka lampa pobiera dużo mniej prądu. Z przodu miał soczewkę Fresnela powiększającą obraz.

Zadziwiło mnie zdanie "Sinclair Execuive zbudowany był z 22 tranzystorów, 50 rezystorów i 17 kondensatorów", tak se neda, pane Havranek!
Sinclair Execuive w Wikipedii:
http://en.wikipedia.org/wiki/Sinclair_Executive
i w Vintage Calculators
http://www.vintagecalculators.com/html/sinclair_executive.html
http://www.vintagecalculators.com/html/sinclair1.html

Sinclair Cambridge Universal używałem (sporadycznie - z czystego sentymentu) jeszcze w 2005 r.

Pozdrawiam

Bulo82   5 #16 07.08.2016 10:49

"i reklamuje go jako "Ostatni europejski kalkulator na rynku". Reklama wcale nie podbiła sprzedaży, pewnie dlatego że kalkulator montowany był w Hong Kongu." parskłem