Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Spowiedź blogera, a więc szanujmy się

Jak niektórzy wiedzą, bądź nie, jestem członkiem blogerskiej społeczności na dobrychprogramy.pl już ponad trzy lata. Jak to w każdej społeczności bywa, mam tu swoje sympatie i antypatie, choć staram się nikomu nie przeszkadzać. Wyjątkiem była moja mała wojna z Xanthią, w której zdarzyło mi się przekroczyć jakąś granice, której nie powinienem przekraczać. Nie chodziło to o jakieś wyzwiska bądź inne, niegodne zachowanie, jednak sam do dziś czasem mam wyrzuty sumienia, że napisałem coś, czego mogłem nie pisać. Wyrzuty zostają, nawet wówczas, gdy druga strona napisze, "wybaczam".

Od pewnego czasu jednak trochę smuci mnie to, co dzieje się wokół ludzi piszących blogi. Choć może nie powinienem wypowiadać się w imieniu wszystkich blogerów, gdyż nikt mnie do tego nie upoważnił, mam nadzieję, że wiele osób tworzących na DP przynajmniej częściowo zgodzi się z moimi przemyśleniami.

Dlatego też postanowiłem wyjaśnić parę kwestii, które często wręcz obrzydzają mi myśl o napisaniu kolejnego tekstu.

Kolejny tekst sponsorowany

Przypuszczam, choć z całą pewnością mogę pisać tylko o sobie, że większość z nas, blogerów pisze teksty zgodnie ze swoimi przekonaniami, wiedzą i doświadczeniami. Nikt nas nie sponsoruje i nie wydaje mi się, by ktoś nam płacił za powstałe teksty. Pisząc o komputerze firmy "XYZ" nie oznacza to, że kilka dni wcześniej pojawił się na naszym koncie przelew od firmy "XYZ" lub od firmy "ABC", która nie przepada za "XYZ". Rzucanie hasła:

Kolejny tekst sponsorowany

doprowadzacie do tego, że z czasem mija ochota pisania testów, recenzji, a przychodzi chęć pisania o bzdurach (pogodzie, życiu seksualnym gęsi itp.) by uniknąć zarzutu bycia blogerem sponsorowanym.

Tak jak wspominałem na wstępnie, nikt nas nie dotuje ani nie opłaca. Każdy z nas publikuje swoje teksty na DP, bo chce, bo lubi, choć pewnie mógłby publikować gdzieś indziej. Owszem, istnieje coś takiego jak nagrody w konkursie blogerów, ale nagrody te, choć niewątpliwie motywują do pisania, nie są celem samym w sobie. W końcu wielu z nas pisało wówczas, gdy nagród nie było !

Plagiat

Drogi czytelniku, zanim zarzucisz komuś plagiat, najpierw dobrze się zastanów czy masz rację i zbierz materiały świadczące o tym, że ją masz. Zgodnie z obowiązującym także w Polsce kanonem prawa, obwiązuje zasada o konieczności udowodnienia winy, a nie o obowiązku dowodzenia przez oskarżonego, że jest niewinny.

Teksty jakie pojawiają się na DP są różne i czasem nie sposób uniknąć konieczności zamieszczenia informacji, które gdzieś, kiedyś się pojawiły. Zwłaszcza, gdy piszemy o historii komputerów, bądź o ludziach związanych z IT. Zapewniam jednak, że nawet umieszczenie cytatu wypowiedzi Jobsa czy Gatsa z opisem sytuacji, nie jest plagiatem o ile autor wniósł do wpisu coś ponadto co zacytował.

Oczywiście każdy bloger, posiadający czyste sumienie będzie się bronił, ale niesmak zawsze pozostanie. Dlatego też apeluję, ujawniajcie plagiaty wówczas, gdy rzeczywiście są one plagiatami i macie na to dowody, a nie wówczas, gdy komuś się wydawało, że czytał coś podobnego...gdzieś, kiedyś.

Mogę się mylić, ale w okresie mojej trzyletniej obecności, tylko dwa razy ujawniono i udowodniono komuś plagiat. I niech tak zostanie.

Tam było lepiej

Internet jest wielki i często opisy, recenzje urządzeń pojawiają się także na innych witrynach w sieci. Czasem nasze teksty są gorsze, czasem lepsze i z pewnością nikt z nas piszących, nie obrazi się na kulturalną i rzeczową krytykę. Zazwyczaj umieszczamy swoje opinie, spostrzeżenia i uwagi w konkretnym temacie i to jest zadaniem blogera.

Jednakże pojawiają się komentarze z sugestiami:

...na stronie (tu adres witryny w j. mandżurskim) było to lepiej opisane, trzeba było przed napisaniem zajrzeć tam.

Tego typu komentarze są raczej mocno zniechęcające do jakiejkolwiek własnej pracy. Nie sposób przejrzeć całego Internetu, nie wszyscy biegle władają językiem obcym, zwłaszcza tym mniej popularnym. Przed umieszczeniem tego komentarza zastanówmy się, co chcemy osiągnąć. Czy chcemy poznać opinię blogera z DP na jakiś temat, czy też oczekujemy tłumaczenia tekstu z innej witryny.

Bełkot

Ostatnio wiele komentarzy umieszczanych pod tekstami zawiera magiczne słowo - "Bełkot". Bełkot to zdaniem komentujących wpis bez ładu i składu, z którego nic nie wnika, bądź który jest niezrozumiały bądź ciężki do zrozumienia. Bełkot to tekst, który komentującemu się nie podoba, z różnych względów, których czasem nie jest nawet łaskaw ujawnić.

Wśród piszących są osoby o różnym talencie pisarskim. Jednym pisanie przychodzi łatwo, innym zdecydowanie trudniej. Jedni piszą ciekawie i przejrzyście, teksty innych wymagają więcej skupienia lub wręcz konieczności doszukania się właściwych myśli autora. Taki jest świat i nic tego nie zmieni. Zapewniam was jednak, że absolutnie każdy piszący, ten wybitny, przeciętny i kiepski, poświęca swój czas na to, by tekst opracować i opublikować. Poświęca swój czas, w którym mógłby iść na ryby, pomalować sufit o co od roku prosi żona, lub zwyczajnie leżąc "do góry kołami" przygotować złożony plan malowania swojego sufitu. Docencie to, że każdy z nas poświęca jakąś część swojego życia na kolejny, czasem nieudany tekst.

Wielu z nas doceni konstruktywną krytykę. Przypuszczam, że każdego ucieszy prośba w komentarzy o wyjaśnienie rzeczy wątpliwych, niejasnych czy niezrozumiałych. Nie piszcie - "bełkot". Napiszcie - "nie rozumiem ! Wyjaśnij". Prośba o wyjaśnienie nikomu nic nie ujmuje. Cenię ludzi proszących o wyjaśnienie bo świadczy to o tym, że myślą.

Komentarz "bełkot" świadczy tylko o tym, że komentujący nie jest skłonny do refleksji nad sobą, tekstem i być może otaczającym światem.

Doktor Miodek

Każdy z nas piszących popełnia błędy i muszę przyznać, że sam tu jestem przykładem człowieka, który często popełnia błędy. Jestem tego świadomy i zawsze kilka razy czytam swój tekst, poprawiam, koryguję czy dopisuję fragmenty. Czasem, jak mam taką możliwość proszę kogoś, o przeczytanie i korektę. Nie zawsze jednak mogę liczyć na zaprzyjaźnionych korektorów. Staram się by wszystko było zapięte na ostatni guzik, ale nie zawsze, albo rzadko mi się to udaje.

Cenię sobie informacje przekazane przez czytelników:

Popraw słowo/literówkę...

Irytują mnie komentarze w stylu - "co za nieuk", "kup se słownik" (pisownia autentyczna) itd. Nie chodzi mi o to, że ktoś ujawnił mój błąd, ale o sposób zwrócenia uwagi. Wydaje mi się, że nikt z nas piszących jaki czytających nie jest nieomylny i idealny. Jednakże każdy kto pisze i każdy kto czyta zasługuje na kulturalne traktowanie drugiej strony.

Nawet przytoczony w nagłówku dr Miodek tłumaczy, a nie mówi "kup se słownik".

Komentujmy, dużo i z sensem

Tym co jest cenne dla blogera, to czytelnicy. Jeśli to co stworzymy jest czytane, to znak że warto pisać. Dlatego też komentujmy czytany tekst, bo to jest nagrodą dla każdego blogera. Nagrody rzeczowe może wygrać co miesiąc pięciu piszących, nagrody w postaci rzeczowych komentarzy, może dostać każdy piszący, pamiętajcie o tym. Jeśli tekst wam się podoba, napiszcie, wspomnijcie. To naprawdę olbrzymia frajda gdy pod wpisem pojawiają się komentarze, nawet te z sensowną krytyką. Ktoś czyta, jest świetnie, warto pisać i pracować nad tym, by teksty były coraz lepsze.

Wiem, że wielu stałych czytelników DP nie prowadzi bloga i nie wytykam tego. Nie każdy ma czas, chęci czy umiejętności. Jednakże mądry komentarz do tekstu jest równie cenny jak olbrzymi wpis na 3000 wyrazów.

Dojechać młodego

Środowisko blogerów na DP zmienia się, jak wszystko na tym świecie. Jedni przestają pisać, w ich miejsce pojawiają się nowi, młodzi. Wielu nowych podejmuje próby tworzenia własnych tekstów i jak to w życiu bywa, na kilku próbujących, zostają nieliczni.

Nie wszyscy nowi adepci pisania na DP są idealni i rzecz jasna popełniają pewne błędy. Kto z nas ich nie popełniał. Gdy kiedyś spojrzałem na swoje pierwsze wpisy pomyślałem:

O Boże ! Jak ja mogłem to napisać.

Każdy piszący uczy się, nabiera doświadczeń i wypracowuje swój styl. Każdemu jednak potrzeba na to trochę czasu. Dlatego nawet gdy ten pierwszy wpis jest nieszczególnie udany, nie gryźmy "nowego", nie udowadniajmy mu, jaki z niego kiepski pisarz. Pokazanie komuś, że jest słaby może i daje jakąś satysfakcję, ale wsparcie i obserwowanie jak ktoś się rozwija i z każdym wpisem jego teksty są lepsze, to jest prawdziwa satysfakcja.

Ten użytkownik nie prowadzi bloga

Wpisy blogerów nie zawsze są udane i niemożliwym jest, by podobały się wszystkim. Zawsze staramy się je komponować w ten sposób, by były zrozumiałe i ciekawe dla jak największej rzeszy czytelników. Nie chcemy być przemądrzałymi profesorami, bo nie znamy się na wszystkim, a naukowe tekst będą ciekawe dla nielicznych. Nie chcemy tworzyć tekstów banalnych, bo Internet jest pełen bzdur. Chcemy zaciekawić, zachęcić do dyskusji i refleksji nad naszymi tekstami. Nie zawsze nam się to udaje.

Dlatego denerwują nas komentarze stwierdzające, że ktoś napisałby coś lepiej... gdyby napisał. Takie komentarze nie rodzą się na klawiaturach autorów blogów, lub rodzą się niesłychanie sporadycznie. Najczęściej ich autorem są osoby, mogące pochwalić się takimi oto osiągnięciami w dziedzinie pisarskiej.

Nie będzie dla nas problemem, gdy komentarz poinformuje, że tekst się komuś nie podoba bo... Jeśli jednak chcesz nam powiedzieć, że potrafisz napisać lepiej, ciekawiej, odpal swój komputer, uruchom talent i pokaż, że potrafisz to zrobić lepiej. Nie obrazimy się, bo zawsze można zrobić coś lepiej, inaczej ciekawiej. Trzeba tylko chcieć.

Gall Anonim

Portal dobreprogramy.pl nie nakłada obowiązku rejestracji, podpisywania się swoim imieniem i nazwiskiem. Stąd też pod tekstami często pojawiają się komentarze osób - tzw. anonimów, bez rejestracji. O ile zarejestrowani użytkownicy, z jakimś mniejszym bądź większym stażem starają się trzymać jakiś poziom o tyle wśród anonimów zdarzają się prawdziwe "gwiazdy".

Problem anonimowości w Internecie jest powszechnie znany i doskonale wiem, że bycie anonimem dodaje wigoru i "uprawnia" do pisania rzeczy, których komentujący nigdy by nie napisał, gdyby musiał podpisać się z imienia i nazwiska. Bycie anonimem i umieszczanie sensownych komentarzy nikomu nie przeszkadza i cieszy tak samo jak komentarz osób zarejestrowanych. Bycie anonimem i wypisywanie głupot, nie świadczy o sprycie i geniuszu anonima, ale o jego maleńkiej i wystraszonej duszy, która wstydzi się facjaty za którą się ukrywa. Miałem w tym tekście nie umieszczać konkretnych przykładów, jednak w tym wypadku złamię tą zasadę. Tekst dotyczący Olgi Malinkiewicz i jej osiągnięć w zakresie badań nad perowskitem i jeden z komentarzy:

Przyznam, że nawet nie wiedziałem jak skomentować takiego "bohatera". Wzbudził on moje zażenowanie i niesmak.

W latach dziewięćdziesiątych byłem członkiem listy dyskusyjne użytkowników Apple. Lista skupiała i skupia do dziś dziennikarzy, grafików, ludzi związanych z reklamą lub IT. Zarządzał nią oczywiście "List Owner", postać wybitna choć zapracowana. Ponieważ uczestnicy listy byli na poziomie, "List Owner" wiele roboty nie miał. Co jakiś czas zaglądał, pożartował, palcem pogroził gdy było trzeba. Obowiązywała też zasada, że na liście podpisujemy się z imienia i nazwiska. Wyjątkiem było tylko kilka osób, które od zarania dziejów podpisywały się pseudonimami, ale byli oni tak starzy jak lista i generalnie ich dane personalne były ogólnie znane i dostępne. Razu pewnego pojawił się człowiek, piszący "od rzeczy", z misją udowodnienia wszystkim, że on wie wszystko lepiej. Podpisywał się on jako "Bokuden".

Bokuden szybo został upomniany przez jednego z uczestników dyskusji (prywatnie świetny dziennikarz Trybuny Śląskiej), lecz zamiast dopasować się do panujących zasad dotyczących podpisu, roztoczył swoje mądrości na temat przyczyn i praw do anonimowości. Kilkanaście minut po jego odpowiedzi, nasz dziennikarz umieścił taką o to odpowiedź:

Był to, jak wiadomo, historyczny japoński samuraj z dwunastego wieku, który jako pierwszy działał anonimowo na liście dyskusyjnej "MusashiStyleLovers" prowadzonej na Wielkich Bambusowych Wrotach w Kioto.

Była to lista miłośników stylu Musashiego; facet najpierw szedł przez mostek, potem przez pole, potem zagajnikiem. Spotykał trzech chłopów niosących ryż. W celu ćwiczenia stylu ścinał ich jednym ciosem miecza. Następnie służący mówił "a teraz zagraj coś stosownego na tę chwilę, Musashi". Musashi wyciągał harfę i sru! Dawał ostre tiurli-tirli. Swym stylem tak zachwycił Japończyków, że jego miłośnicy założyli listę dyskusyjną. Były to zresztą czasy tak dawne, że jeszcze czarno-białe, więc Kurosawa nie mógł zrobić filmu w kolorze.

Ale wróćmy do Bokudena. Facet naprawdę nazywał się Hirokasu Agazakawa, co niestety znaczyło "Smutny Pętak O Straszliwie Śmierdzących Skarpetach, Które Niechybnie Wielki Tuńczyk Wyrzygał Nocą Na Plażę Pełną Zgniłych Krewetek". Nawet w Japonii niestety nie było to zbyt pochlebne miano. Hirokasu Agazakawa, czując przez pierwsze lata głęboki żal do swojego ojca, autora tego miana, jednookiego stręczyciela czterech rudych samic pawiana w jokohamskim portowym burdelu, wreszcie postanowił zmienić nazwisko. Ponieważ w Kanji (kolega Krzysztof Ż-P zaraz potwierdzi) Bokuden czytane na ukos w lusterku nad potokiem znaczy "Tajemniczy Facet, Który Się Wstydzi Swojego Nazwiska, I Na Listach Dyskusyjnych Występuje Pod Dziwacznym Pseudonimem, Bo Myśli, Że To Jest Kulowe", nasz bohater zaczął pod tym pseudonimem karierę. Nocą przekradał się pod Wielkie Bambusowe Wrota w Kioto i tak właśnie podpisywał swój posting (wówczas zwój papieru nawinięty na strzałę wystrzeliwaną z łuku), który potem był czytany i podziwiany przez innych samurajów - uczestników listy.

Od tamtej pory wszyscy, którzy mają z grubsza podobne kompleksy, też się tak podpisują, na pamiątkę owego słynnego Bokudena.

-----------------------
Jerzy W. Bebak
Trybuna Śląska Katowice

Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie ma wymogu podpisywania się swoimi danymi i można używać swojego nicku. Pamiętajmy jednak, że bycie anonimowym, smutnym pętakiem o strasznie śmierdzących skarpetach, wcale nie jest kulowe, gdy wypisuje się rzeczy, po których ciężko później spojrzeć w lustro.

Choć powyższe problemy rażą mnie od niedawna, wiele z nich ma już długą brodę o czym świadczy wpis Pangrysa z 2012 rok, ale z cała pewnością warto go przypomnieć, co też czynię i zachęcam do lektury.

O tempora, o mores!

Może się wydawać, że powyższy wpis dotyczy głownie czytelników blogów. Nic podobnego. Zazwyczaj piszący blogi są też czytelnikami, więc... szanujmy się.

 

inne

Komentarze

0 nowych
Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #1 26.03.2016 20:33

No cóż nic dodać, nic ująć. Czasy się zmieniają, szkoda tylko, że na naszym blogowym poletku na gorsze.

Frankfurterium   10 #2 26.03.2016 21:19

W "spowiedzi" zazwyczaj wyznajemy własne winy. Tutaj wychodzi takie "Ludu, mój ludu, cóżem ci uczynił". A przytoczony w jednym z punktów Sz. P. Miodek już od ćwierćwiecza jest profesorem.

AlbatrosZippa   11 #3 26.03.2016 21:28

Duża ilość moich postów to bełkot dla drugiego sortu
Jeden post był autoryzowany poza mną, a tak jadę samotnie na moim wózku. Anonimy to są śmieszki i przeważnie u mnie są to znajomi z klasy.
Badanie tematu to podstawa.

Autor edytował komentarz.
golem14   5 #4 26.03.2016 21:30

Bełkot!
Znaczy się pies to "Bełkot"
"Hy, hy, hy..."

mly   7 #5 26.03.2016 22:09

Powiem tak:
Artykułu są rzeczywiście na różnym poziomie erudycyjnym, z większą lub mniejszą znajomością tematu. Wielu autorów podchodzi do tematu powierzchownie i bez zastanowienia pisze ad hoc więc ich praca naprawdę jest marnej jakości. Oczywiście są tacy, których aż chce się czytać, jest ich kilku na DP. Jednak da się zauważyć, że bywają i takie artykuły, w których wyczuwa się więcej niż nutkę życzliwości do danego wyrobu lub producenta a autorzy nie ukrywają tego faktu. Czytając to co opisałeś to widzę wiele odniesień do ostaniach komentarzy z poprzedniego tygodnia. Jednak, po pierwsze, w mojej ocenie nie można przejmować się trolowaniem i anonimowymi komentarzami nie odnoszącymi się merytorycznie do treści zawartych w artykułach a po drugie to odnosisz się chyba do komentarzy pod tekstami kolegów po piórze bo co do twoich tekstów to negatywnych komentarzy nie widać a przynajmniej takie mam wrażenie. Reasumując dobrze, że powstał taki tekst a również byłoby dobrze aby na forum był moderator , który zdecydowanie usuwałby ewentualne pyskówki i utarczki słowne, które na tym forum są niepotrzebne. Pozdrawiam i życzę miłych świat. (mly)

Autor edytował komentarz.
macminik   16 #6 26.03.2016 22:15

@mly: Cóż, często zaglądam na inne wpisy i czasem zauważam co się pod nimi dzieje. Uważam, że nawet jak wpis jest słaby to nie powód by jechać po autorze na zasadzie "źle, bo tak".

Co do życzliwości do jakiegoś produktu, to są blogi i ktoś przedstawia swoje zdanie na temat jakiegoś produktu. Może go zachwycić czymś, co dla innych jest mało istotne, stąd czasem właśnie takie podejście. Przyznaję, że bardzo trudno o obiektywizm w rozmaitych testach czy recenzjach. Czytelnik sam oceni, czy zalety lub ich nadmiar są dla niego także zaletami, czy nie mają znaczenia.

tylko_prawda   11 #7 26.03.2016 22:19

Ja nawet wolę "wpisy sponsorowane". Test typu Benchmark nie odda rzeczywistej jakości produktu. Wolę subiektywną recenzję niż wyniki testów w punktach.

Ale mimo to uważam, że wiele wpisów jest bezsensownych lub źle napisanych.

mmm777   5 #8 26.03.2016 22:48

Jeżeli ma się do czynienia z niechlujną hagiografią, to podejrzenie o sponsoring nasuwa się samo...
W tymże temacie interesujące by były nie bajdurzenia o nader cudownych, aczkolwiek na razie nieistniejących bateriach słonecznych, ale np.
- jak wygląda kwestia własności w tym przedsięwzięciu,
- co faktycznie zostało zrobione: ogniwo słoneczne na tkaninie jest fajne, ale jak z niego odprowadzić prąd?
.
Bo pamiętam w mediach zachwycone teksty o panu, który obiecywał konwertować CO2 na benzynę...

hyouka   8 #9 26.03.2016 23:01

Trudny temat, gdzie jest ta granica w wolności wypowiedzi, raczej tam gdzie obrażamy personalnie drugą osobę. Czy negatywna opinia to chamstwo, pewnie że nie, czy komentarz o bełkocie to chamstwo, nie to tylko opinia.
Co do gości nie powinni mieć prawa pisania komentarzy, choćby pod blogiem, na portalu bym je zostawił pod newsami.
Na serio może nie jest tu idealnie, ale tragedii nie ma.

Pangrys WSPÓŁPRACOWNIK  19 #10 27.03.2016 00:23

@tylko_prawda: OK, tylko dlaczego w komentarzach pojawiają się sugestię że zostałem opłacony, przepłacony i kupiony ?? Nie mogę nic opisać bo zaraz jestem opłacany itp. No i że jest em głupcem bo rozwiązanie lub sprzęt firmy X jest dużo lepszy ...

Rozumiem macminika i wiem przez co przechodzi bo każdy z nas cieszy się z każdego komentarza i każdego z nas boli bezrozumny hejt.

Nawet jeśli go pisze kretyn ...

KyRol   18 #11 27.03.2016 03:04

@macminik

"Rzucanie hasła: >>Kolejny tekst sponsorowany<< doprowadzacie do tego, że z czasem mija ochota pisania testów, recenzji, a przychodzi chęć pisania o bzdurach (pogodzie, życiu seksualnym gęsi itp.) by uniknąć zarzutu bycia blogerem sponsorowanym."

Ale zaraz, zaraz. Po pierwsze, jako piszący powinieneś się liczyć z rzeczywistością - nawet przede wszystkim tą wirtualną. Widziałeś gdzieś internet bez hejterów i troli? Ja nie, może to możliwe tylko na Mac-u;P

Dalej jako piszący powinieneś być zdecydowanie bardziej zdystansowany do tego, co piszą inni, powinieneś być twardą jednostką, która liczy się z braniem odpowiedzialności na klatę. Wizerunek płaczka-lalusia nie tylko nie rozpala samic, ale w ogólnym pojęciu jest zwyczajnie źle postrzegany. Przynajmniej mi się tak wydaje.

Tekst sponsorowany. Skoro ktoś Ci stawia taki zarzut, dlaczego na to nie masz racjonalnej odpowiedzi? Wiesz, w dzisiejszych czasach marketing jest agresywny w sieci na wiele mniej lub bardziej - z naciskiem na mniej - eleganckich sposobów. Nie dziwi mnie gorycz komentujących, bo skala jak i marketingowy podstęp, w których dąży się aby komuś wcisnąć jakieś gunwo są przerażające. Do tego nie brakuje troli-wolontariuszy - patrz sylwetka pewnego wielebnego znanego nam obu na tutejszym portalu.

"plagiat"

Jeśli plagiat jest plagiatem - powinno być no mercy. Do odpowiedzialności może być pociągnięty wydawca portalu, do odpowiedzialności może być pociągnięty bloger. Na DP z tego co widzę walczy się z plagiatami i to sobie cenię. Kiedyś w jednym serwisie mój wpis konkursowy został opublikowany w czasie trwania konkursu no i jeden z konkursowiczów zerżnął z mojego wpisu formułę pisania tekstu, którą jako pierwszy samodzielnie wypracowałem. Został jeszcze za to wynagrodzony na pierwszym miejscu. Nie był to więc plagiat w rodzaju ctrl+c, ctrl+v no ale od tamtej pory zastanowił mnie sens brania udziału w tak organizowanych konkursach i zasadność doboru kryteriów oceny przez jury.

"Tam było lepiej"

Nie mam nic przeciwko takim komentującym. Ja bym jeszcze zapytał o link, w ten sposób dyskusja się robi tym bardziej wartościowa. Mamy Google translate, mamy kilka niezależnych wpisów z niezależnych źródeł w zadanym temacie. Po to powstał i przez to spopularyzował się internet...

"Bycie anonimem i wypisywanie głupot, nie świadczy o sprycie i geniuszu anonima, ale o jego maleńkiej i wystraszonej duszy, która wstydzi się facjaty za którą się ukrywa."

Fakt, faktem, znaczna część anonimów wypisuje bzdury, ale w moich wpisach pojawiły ciekawe komentarze od anonimów. Np. pod tekstem o RPi dostałem docinki za błędy, a tym kimś okazał się poważny i szanowany dziennikarz. Dostałem też od niego feedback. Nawet nie wiesz jak urosłem w skrzydła. Jak ktoś nie chce chodzić z peselem wytatuowanym na czole - niech nie chodzi. Takie samo zdanie mam w temacie anonimowych komentujących. Co Ci to przeszkadza? Rzeczywiście gdzieś pokątnie starasz się organizować kampanię marketingową bez hejtu, negatywnego feedbacku i krytyki?

Autor edytował komentarz.
marson1   13 #12 27.03.2016 09:51

Zgadzam się z wpisem, sam jestem tylko malutkim blogerem tutaj mam raptem kilka wpisów na DP, na więcej nie pozwala mi czas i zdrowie, fakt faktem jednak, że część komentarzy czy to pod moimi czy innymi wpisami jest... dziwna, szczególnie drażni mnie zaglądanie do cudzej kieszeni typu, eee wydałeś 2 tys. na sprzęt? Po co, przecież to zabawka, albo gy opisuję jakieś zagadnienie na co poświęciłem wiele godzin to w komentarzu widzę. "Kup sobie malinę zrobisz to lepiej, szybciej i w dodatku autor zrobił program na pewno niezgodnie z licencją" To naprawdę zniechęca do dzielenia się wiedzą.
Natomiast co do Twoich wpisów macminiku, powiem szczerze... Nie pałam sympatią do apple, choć mam i iphone 4s i coś tam jeszcze ale fakt faktem Twoje wpisy są rewelacyjne i czyta się je z prawdziwą przyjemnością czy to teksty o apple czy innych spod Twojego pióra ;) tak, że trzymaj tak dalej i nie przejmuj się krytyką, ona była, jest i niestety będzie.

marson1   13 #13 27.03.2016 10:34

@Shaki81: wg, mnie to hejtowanie co niektórych blogerów wynika z zawiści o nagrody, wielokrotnie tu na blogu spotkałem się z podejściem w stylu "ooo ten bloger XYZ po raz N-ty wygrał w konkursie najlepszych blogerów z takimi tekstami jak on pisze to ja bym co miesiąc wygrywał" tyle, że piszą to często osoby, które nawet własnego bloga nie mają i uprzedzając co bardziej złośliwych, nie ja nie zazdroszczę ludziom nagród, naprawdę, jest to miłe ale wiem też ze swojej perspektywy ile trzeba włożyć pracy w każdy wpis a jeśli już wpis pojawi się na głównej bloga, o głównej portalu nie wspominając to jest to ogromna nagroda ;)

kod   5 #14 27.03.2016 10:34

Zazdroszczę cierpliwości i opanowania. W pewnych miejscach po przecinku zamiast dyplomatycznych upomnień, na myśl mi przychodziło "nie pasuje to wpier... i sam napisz lepiej" ;p Trudno się z tekstem nie zgodzić. Nie trzeba nawet czytać blogów na dp, żeby np w pracy spotkać takich fachowców-teoretyków co wszystko umieją powiedzieć/wszystkiemu zaradzić i na wszystko znaleźć upomnienie, a jak przyjdzie coś konkretnego zrobić to już pojawia się gorszy wyraz twarzy u takiego przypadku.

Quest-88   15 #15 27.03.2016 11:22

Obok "bełkotu" dodałbym jeszcze zwrot "bzdura!". Jak ktoś tak zaczyna komentarz, nie odpowiadam na niego i od razu go pomijam.

To zachowanie nawet zostało zdiagnozowane i opisane jako efekt Krugera-Dunninga. Osoby z małą widzą są aroganckie, gdyż przeceniają swoją wiedzę, a nawet inteligencję.

To co piszesz @macminik to stu procentowa prawda. I powiem ci coś. Chciałbym być tak naiwnie poczciwy jak Ty, ale @KyRoL ma niestety rację. Piszesz w Internecie, to musisz mieć grubą skórę. To fajnie, że próbujesz zreflektować internetowych dresów, ale jest to problem, który rozwiązać można jedynie na poziomie wychowania w domu/szkole.

Sam proces twórczości blogerskiej można podzielić na kilka etapów:

1. Ciekawość, chęć, aktywność
2. Starcie się z dresiarstwem
3. Ciągła praca
4. Kolejne starcia
5. Zwątpienie, bezradność na niemerytoryczne ataki, znużenie

Tutaj twórcy przestają czytać komentarze. Potem przestają całkowicie pisać.

6. Wypalenie i zmęczenie materiału.


Pomóc mogłoby wdrożenie moderacji. Od jakiegoś czasu można już usuwać trollerskie posty, ale jak dla mnie to zmiana wprowadzona zbyt późno.

wojtekadams   18 #16 27.03.2016 13:23

Świetny tekst, a co najważniejsze prawdziwy.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #17 27.03.2016 13:40

ech, to jest właśnie smutna rzeczywistość z którą trzeba się liczyć przy okazji pisania wpisów. Sporo jest na DP sfrustrowanych niedorajdów, którzy w imię swojej złośliwości/zazdrości czy zawiści po prostu starają się pluć jadem w komentarzach.

Tego nie warto komentować (aczkolwiek często gęsto jest to bardzo trudne), trzeba olać, usunąć komentarz i żyć dalej :P

KyRol   18 #18 27.03.2016 13:51

Są i tacy, którzy mają bardziej przerąbane, np. roztrząsane są sprawy wizerunkowe, także ja skłaniam się ku temu, że vlogerki i vlogerzy mają jednak bardziej przerąbane. Na dp najwięcej przyjmuje raczej redakcja. Naprawdę nie jesteśmy wyalienowani z tym problemem. https://www.youtube.com/watch?v=oIx44T54Pjc

Autor edytował komentarz.
  #19 27.03.2016 16:09

Jest klika sierot w rozdziale o anonimach, ale to blog. Jest też klika literówek, jeden wykrzyknik o spację za daleko (w zdaniu o nagrodach). Co do anonimów i ich "wypocin" jest tak jak społeczeństwie, od jednego dostaniesz solidną porcję wiedzy, inny da Ci lekcję praktyki a są i tacy którzy wszystko wyśmieją, bo "wiedzą" najlepiej nie podając żadnych argumentów. Albo się uodpornisz, albo kasuj komentarze anonimów. KyRol, Quest-88 i marson1 mają rację.

Jusko   13 #20 27.03.2016 16:12

Zgodzę się, że publikując w internecie - trzeba uzbroić się w grubą skórę. Nie znaczy to jednak, że ten cały "shitstorm" jest normalny... :-/

Nic nie daje prawa, aby mieszać kogoś z błotem. Problemy rozwiązuje się u terapeuty, a nie w internecie. Niestety taka jest cena wolności w sieci, że komentować może każdy... Jestem zdania, że za słowa w internecie powinno brać się taką samą odpowiedzialność, jak za słowa w realu.

Akurat mam takie szczęście, że gdzie nie opublikuję moich artów - jest w miarę spokojnie i przyjaźnie. Jednak unikam czyichś artykułów, gdzie od początku jest chora pyskówka. Nie ma wtedy szans, żeby dyskusja wróciła na właściwe tory, a przy okazji samemu nie oberwać.

Autor edytował komentarz.
KyRol   18 #21 27.03.2016 17:42

@Jusko: Internet jest wolnym medium, jeśli Ci to nie odpowiada jest na to proste rozwiązanie - włącz sobie ochronę internetu u operatora albo zainstaluj soft, które będzie filtrował Ci treści względem pożądanych przez Ciebie wytycznych. To zupełnie jak w szkole - albo zrozumiesz jak funkcjonuje system, zaadoptujesz się i będziesz umiał żyć z innymi, albo ciągle będziesz wyzwalał w sobie moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie stresy, frustracje i cholera wie co jeszcze.

Autor edytował komentarz.
Jusko   13 #22 27.03.2016 18:04

@KyRol #20: Zgadzam się. Jednakże nie zmienia to faktu, że takie zachowania są nienormalne. Nie ma usprawiedliwienia, że to internet.

Aczkolwiek często sprawdza się, że krowa, która dużo ryczy - mało mleka daje. Parokrotnie zdemaskowano paru trolli czy hejterów, lub sami się zdemaskowali (np. zaczynając nagrywać vlogi na YT). Sprawdziło się, że owe osoby, tak odważne w internecie, w rzeczywistości były zakompleksionymi nastolatkami, których silny wiatr może porwać. Moim zdaniem, internet to nie miejsce na leczenie kompleksów i wylewanie frustracji. Szczególnie, że terapeuci przyjmują na NFZ :-)

Rozumiem stan rzeczy, nie zmienimy tego. Aczkolwiek to nie znaczy, że takie odchyły są normalne. Po prostu trzeba wyrobić sobie pewne filtry, aby olewać niektóre rzeczy :-)

Autor edytował komentarz.
KyRol   18 #23 27.03.2016 18:14

@Jusko: Oprócz hejterów istnieją prowokanci albo zupełnie szczerzy ludzie, którzy mają cywilną odwagę pisać bez owijania w bawełnę. Często są wrzucani do jednego worka z barachłem troli i hejterów, więc jakiekolwiek formy cenzury dla mnie są nieakceptowalne, tym bardziej w czasach, gdzie tego rodzaju filtry ze względu na dzieci można włączać bez przeszkód u operatora.

Autor edytował komentarz.
Jusko   13 #24 27.03.2016 18:32

@KyRol #22: Mówić szczerze, to niekoniecznie zbluzgać kogoś tak, że się żyć odechciewa. Taka szczerość jest...szczera...ale również prostacka ;-)

Również nie jestem za cenzurą, ale chciałbym, żeby internet zamiast "otwartego psychiatryka", był trochę częściej normalny. Świat jest pełen ludzi - niektórzy mają niższe loty, drudzy wyższe. Każdy ma prawo do głosu i dyskusji, co szanuję.

Na szczęście jak to w internecie - mogę zignorować to i owo. Generalnie to jedyna metoda, aby nie oszaleć. Jedyna metoda, aby zdrowo z sieci korzystać :-)

KyRol   18 #25 27.03.2016 19:43

@Jusko: Sugerował bym Tobie szersze odnoszenie się do tematyki wpisu, póki co skupiasz się tylko na cenzurze i chamstwie, które mimo wszystko nie są sednem wpisu...

Jusko   13 #26 27.03.2016 20:07

@KyRol #24: Patrzę szerzej na wpis. Znaczną część wymienionych rzeczy można sprowadzić do wspólnego mianownika, którym jest to, że czego by nie zrobić - dla niektórych internautów, zawsze będzie źle i niedobrze ;-)

Na szczęście na DP szanujemy siebie wzajemnie, a przy okazji jesteśmy częścią społeczności, która może się spotkać na Zlotach. Niestety w pozostałej części sieci bywa różnie, ale taki już urok :-)

Autor edytował komentarz.
Over F.A.   5 #27 27.03.2016 20:28

Szalejesz ostro z wpisami w tym miesiącu. Każdy pochłonął mnie bez wyjątku. Dziękuje za porządny tekst.

  #28 28.03.2016 00:43

"Konkurs dla dinozaurów: Co ów pies ma wspólnego z Bełkotem ?"
- Ten pies to tytułowy bohater starej kreskówki "Detektyw Bełkot".

bravo   17 #29 28.03.2016 00:50

@@macminik z ust mi wyjąłeś ten wpis, dzięki.

Co do narzekaczy w komentarzach, to zawsze sobie patrzę na dorobek takowych i w 99,99% przypadków świeci pustka, a pretensji i żalów ma tyle jak by był co najmniej wieloletnim redaktorem naczelnym. Zwykle też zapytany o dokładne wyjaśnienie swoich żali - nabiera wody w usta.
Ja osobiście jestem otwarty na krytykę, ale rzeczową i jak ktoś mi napisze że popełniłem błąd, to z chęcią go poprawię i podziękuję.

Jaro070   16 #30 28.03.2016 12:55

Gdyby ktoś chciał pooglądać bajkę z tym pieskiem, to polska nazwa brzmi "Odlotowe wyścigi".

mly   7 #31 28.03.2016 20:17

@mmm777: Ooooo był taki pan z Lublina - chemik , który obiecywał zamianę CO2 ale chyba na gaz do samochodów coś jak LPG.

Autor edytował komentarz.
mly   7 #32 28.03.2016 20:23

@marson1: Żeby nie pisać dwa razy - również mam takie zdanie !!!

darek719   38 #33 28.03.2016 21:05

Świetny tekst, zgadzam się w 100% :)

2099   8 #34 05.04.2016 10:25

@golem14: Ja go znałem jeszcze jako Bałwana.