Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Takim Cię pamiętam – część 3. Zagadki systemu

Temat trochę się odleżał, ale nie wynikało to bynajmniej z mojego lenistwa, co chęci porządnego przygotowania się do dalszej części historii.

Tak jak pisałem w poprzednich wpisach, Macintosh Classic trafił do serwisu, a ja długie trzy miesiące musiałem czekać na jego powrót. Nie marnowałem tego czasu. Udało mi się zdobyć oryginalną myszkę - Apple Desktop Bus Mouse oraz zebrać sporą ilość oprogramowania współpracującego z Classiciem. Pewnego dnia zostałem poinformowany telefonicznie o możliwości odebrania naprawionego komputera. Na miejscu powitał mnie uśmiechnięty Pan Grzegorz, który postawił przede mną mojego Macintosha i zapytał:

- Ten komputer wcześniej się uruchamiał ?
- Tak - odpowiedziałem zaskoczony - u mnie pracował przez dwa tygodnie, a u poprzedniego właściciela kilka miesięcy.
- Dziwne - zamyślił się Pan Grzegorz
- A co mu było ? - moja wrodzona ciekawość nie pozwoliła mi się cieszyć samą myślą, że komputer działa.
- Otóż... - zawahał się Pan Grzegorz - ktoś go zapomniał przełączyć ze 110V na 220V i przez tak długi okres jakoś sobie radził, ale w końcu nie wytrzymał. Ale już działa. Kiedyś to się robiło porządną elektronikę - westchnął na koniec.

Tak więc wszystko się wyjaśniło i za awarię komputera odpowiedzialnym był... użytkownik. Wydłużony czas naprawy spowodowany był nie tylko faktem, że Pan Grzegorz robił to "przy okazji", ale też problemem zdobycia części na wymianę. Całość kosztowała mnie naprawdę symboliczne 50 zł.

W domu już doczyściłem komputer, klawiaturę, mysz i przystąpiłem do zabawy, a raczej przywracania ulotnej funkcjonalności "lodóweczki".

Komputery trafiające początkiem lat dziewięćdziesiątych na rynek edukacyjny, miały zazwyczaj najniższą z możliwych konfigurację.

  • Procesor: Motorola 68000 taktowany 8 MHz
  • RAM: 1 MB z możliwością jej rozbudowy przy użyciu specjalnej karty rozszerzeń do 4 MB
  • Pamięć masowa: dysk SCSI 40 MB oraz stacja dyskietek 1.44 MB.

Tak więc komputery jakie trafiały do szkół, zazwyczaj miały skromny 1 MB pamięci RAM, co zapewne wystarczało do prostych zadań edukacyjnych. Na szczęście ceny pamięci jak i kart do jej rozbudowy bardzo szybko spadły (choć było to już po okresie świetności Classica) i wiele oferowanych obecnie na rynku komputerów, posiada już większą ilość pamięci RAM.

Także i mój egzemplarz posiadał kartę umożliwiającą rozbudowę RAM, jednakże sloty na dodatkową pamięć były puste, toteż szybciutko przeglądnąłem pudełko z zabytkowymi kościami SIMM i trochę na oślep zainstalowałem dodatkowe 2 MB. Aby komputer był łaskaw ją jeszcze zauważyć, należało przełączyć odpowiednią zworkę na karcie pamięci.

Teoretycznie komputer był gotów do pierwszego uruchomienia. Rzecz w tym, że postanowiłem przeinstalować system na nowo, tak abym był pewny co w nim jest.

Systemowe meandry Classica

Tu muszę przyznać się do mojego błędu, a raczej niewiedzy. Otóż zawsze byłem przekonany, że pierwszym systemem operacyjnym Apple, przemawiającym do użytkownika w jakże pięknym, polskim języku był Mac OS 7.1 PL. Myliłem się. Z błędu wyprowadził mnie były pracownik działu edukacji w dawnym SAD-zie. Pierwszym, w pełni spolonizowanym systemem na Apple był Mac OS 6.0.8, lecz nie był on dostępny w sprzedaży (lub pojawił się w niewielkich ilościach). Był on preinstalowany na pierwszych Classicach jakie trafiły do polskich szkół. Jego polonizacja była robiona nieco na "wariackich papierach" gdyż wymagała tego umowa z MEN. Kolejne egzemplarze posiadały już system 7.1 PL. Ot, sprawa się wyjaśniła, a ja stałem się nieco mądrzejszy. Dzięki uprzejmości kolegi, stałem się też posiadaczem obrazów dyskietek z tą nieczęsto spotykaną wersją polskiego systemu na Macintosha.

Mimo wszystko docelowo zdecydowałem się na instalację Systemu 7.1 PL. Otóż systemy z rodziny 6, choć zadowalały się nieco mniejszymi zasobami niż System 7 bardzo szybko straciły wsparcie przez wiele ciekawych aplikacji. Ponadto, System 7 wprowadzał większy porządek w teczkach systemowych. No i na Systemie 6 nie "chodzi" Cap'n Magneto...

Tak jak już wspominałem w poprzednich wpisach, problem instalacji czegokolwiek z dyskietek stanowi dziś pewne wyzwanie logistyczne. Dotychczas posiłkowałem się nagrywaniem płyt na iMacu, a następnie przenoszeniem programów z płyt na dyskietki za pomocą Macintosha LC630. Postanowiłem jednak ułatwić sobie całe to zadanie, kupując stację dyskietek na USB. Tym samym mogę zredukować ten niewygodny i ciut przydługi łańcuch przenoszenia oprogramowania. Stację dyskietek podpiąłem do iMaca G4, albowiem tylko komputery pracujące pod systemem nie wyższym niż OS X 10.5.8 potrafią formatować i zapisywać dyskietki w systemie Mac Standard (tylko ten jest zrozumiały dla Classica). Systemy wyższe, potrafią tylko odczytywać takie nośniki, a nie o to mi chodzi.

Zanim jednak zajmę się instalacją nowego systemu, muszę wspomnieć o dosyć nietypowej możliwości jaką oferuje tylko i wyłącznie model Classic. Otóż Macintosh Classic posiada funkcjonalną, choć nieco okrojoną wersję systemu operacyjnego 6.0.7 w swojej pamięci ROM. Aby uruchomić komputer z ROM, należy go uruchomić z wciśniętymi klawiszami jabłko+alt+X+O. Nasuwają się tu pytania, po co Apple umieściło swój system w pamięci ROM i dlaczego tylko w tym modelu.

Otóż w poprzednich modelach dysk twardy często montowany był jako dosyć droga opcja. Uruchamianie komputera z dyskietek choć możliwe, zaczynało sprawiać trochę problemów. Dodatkowe programy zaczynały zajmować coraz więcej miejsca i użytkownik komputera zmuszany był do ciągłego żonglowania dyskietkami tym bardziej, że programy często odwoływały się do dyskietki systemowej. Tak więc programiści Apple wpadli na pomysł, aby system umieścić w pamięci ROM komputera, dzięki czemu użytkownik korzystałby już tylko z dyskietek zawierających oprogramowanie przez niego używane w danym momencie. Pierwotnie Macintosh Classic miał domyślnie uruchamiać się właśnie z systemu zawartego w pamięci ROM, miał bo... koncepcja się zmieniła. Ceny dysków zaczęły spadać i z wyposażenia opcjonalnego, dyski stały się wyposażeniem standardowym. Ponieważ tuż przed rozpoczęciem produkcji Classica rozważano jeszcze opcję sprzedaży komputerów bez dysków twardych, nie usunięto Systemu 6.0.7 z pamięci ROM, jednak wyłączono możliwość domyślnego uruchamiania komputera z ROM. Podobno pierwsze Macintoshe LC też posiadał system operacyjny w pamięci ROM, jednak Apple definitywnie zablokowało możliwość uruchamiania komputera tą drogą - dziwne byłoby to posunięcie, bo pierwsze egzemplarze LC sprzedawane było w wersji bez HDD, za to z dwoma stacjami dyskietek.

System 6.0.7 ROM

Uruchamianie komputera z systemu zawartego w pamięci ROM generuje szereg korzyści. Nie tylko odpada nam konieczność żonglowania dyskietkami, ale komputer uruchamia się zdecydowanie szybciej. Nic dziwnego, prędkość pamięci ROM jest nieporównywalnie większa niż prędkość transmisji danych ze stacji dysków i odrobinę szybszy niż to, co oferowały pierwsze dyski SCSI.

Przy okazji kolejna sztuczka, rozwiązująca problemy instalacji systemu na starych komputerach Apple. Dyskietki instalacyjne oczywiście zawsze mają stosowny plik - installer. A co jeśli nie mamy dyskietek instalacyjnych ?

Sprawa jest dosyć zabawna. Jeśli mamy pod ręką dysk twardy zawierający już zainstalowany system operacyjny (ważne, aby był kompatybilny z naszym komputerem), dyskietkę czy tak jak w przypadku Macintosha Classic - system w pamięci ROM, wystarczy przenieść Teczkę Systemową (System Folder) na twardy dysk lub nośnik z którego będziemy uruchamiać nasz komputer. To w zupełności wystarczy do poprawnej pracy komputera.

Teczka Systemowa to oczywiście zbiór plików i katalogów, które w zależności od wersji systemu, zawierały font, rozszerzenia, tablice kontrolne i inne dodatki niezbędne do pracy komputera. Co jednak, jeśli chcemy zaoszczędzić miejsce ? Np. na dyskietce potrzebujemy mieć system i jakiś program... dajmy na to edytor tekstu.

Najważniejsze pliki w Teczce Systemowej to Finder oraz System. Jeśli są tylko te dwa pliki, to Macintosh działa (choć jego funkcjonalość będzie nieco ograniczona), resztę można pominąć. Jeśli ktoś chciał przetestować na swoim komputerze np. inną wersję systemu, wystarczyło zmienić nazwę katalogu zawierającego Finder i System i komputer traktował to już jako zwykły, katalog z którego się nie uruchomił. Tak więc wystarczyło wrzucić nową Teczkę Systemową, w starej zmienić nazwę i zrobić restart. Komputer uruchamiał się już z nowego systemu. Aby wrócić, wystarczyło przywrócić nazwę starego pliku, w nowym zmienić nazwę i komputer już uruchamiał się ze starego systemu.

I tu przypomniał mi się niezły "przekręt" stosowany czasem przez redakcyjnych informatyków. Gdy dziennikarz miał już gotowy tekst, korzystając z jego nieobecności, częstej bo palili jak smoki, podmieniało mu się nazwę pliku Finder na cokolwiek. Po kolejnym uruchomieniu komputera, zrozpaczony dziennikarz zamiast startującego komputera widział tylko pytajnik świadczący o tym, że komputer nie może znaleźć systemu. Przerażony niechybną utratą swojej pracy, prosił kogoś o pomoc. Uczynny ktoś uruchamiał komputer z dyskietki, siedział 15 minut klikając bez sensu, po czym przywracał nazwę Teczce Systemowej, mówiąc:

Ciężko było, ale tym razem się udało....

Komputer cudownie się uruchamiał, praca dziennikarza nie zniknęła, a ten przepełniony szczęściem leciał po piwo dla geniusza....

Pierwszy polski Mac OS

Wielokrotnie podczas wcześniejszych wpisów, sugerowano mi opisanie historii Mac OS. Temat tyleż ciekawy co i czasochłonny. Zatem dziś nieco więcej o systemie, pierwszym, polskim, oficjalnym Mac OS.

Jak już uprzednio wspominałem, oficjalne wejście na rynek Apple wiązało się z szeregiem, wzajemnie powiązanych wydarzeń.

W 1990 roku Ryszard Łada - urodzony w USA, ale jak widać z nazwiska, polskiego pochodzenia - zainteresował się otwierającym się, polskim rynkiem komputerowym. Ryszard Łada pracował w dziale marketingu Apple i otrzymał zadanie by sprawdzić możliwość wprowadzenia komputerów Apple do polskich szkół. W 1990 roku przyjechał do Polski i po szeregu rozmów dowiedział się, że istnieje możliwość wprowadzenia komputerów Apple do szkół, ale pod szeregiem warunków, a jednym z nich był wymóg polskiej wersji językowej systemu operacyjnego Mac OS. Ryszard Łada nawiązał więc kontakt z pewnym człowiekiem, mieszkającym w Polsce i absolutnie zakochanym w komputerach Apple - Kubą Tatarkiewiczem. Kuba Tatarkiewicz amatorsko i nieoficjalnie dokonywał polonizacji systemu Apple.

W 1986 r. trochę dla zabawy zrobiłem lokalizację systemu operacyjnego Mac OS. Nie miałem profesjonalnych narzędzi, ale nie było to znowu aż tak trudne zadanie. Przez kilka lat moja wersja systemu krążyła wśród użytkowników Macintoshy, trafiła w różne miejsca, w tym także do Stanów i do... Watykanu.

Kuba Tatarkiewicz

Drugą osobą z którą Ryszard Łada nawiązał kontakt był Andrzej Teleżyński, który wraz z Kubą Tatarkiewiczem prowadził niewielką firmę "Tatarkiewicz, Teleżyński i Syn", nieoficjalnie serwisującą sprzęt Apple. Za pośrednictwem Ryszarda Łady, zawarli oni z Apple umowę na stworzenie oficjalnej, polskiej wersji Mac OS 6. W ramach umowy, skierowano ich na specjalne szkolenie do europejskiej centrali Apple w Paryżu, gdzie powstał pierwszy słownik lokalizacyjny.

Sam proces polonizacji nie był tak prosty jak przy współczesnych systemach. Nowa wersja językowa wymagała stworzenie odpowiedniego "obłożenia" klawiatury oraz stworzenie zasobów i fontów, które zostaną dołączone do systemu Mac OS. Warto tu podkreślić, że dokładanie nowych języków wymagało pewnej ingerencji w pliki systemowe. Apple nie udostępniało dokumentacji systemu, lecz specjalne narzędzie za pomocą którego wykonywano tłumaczenia poszczególnym pozycji menu, komend, przycisków i innych elementów składowych systemu. Rzecz zabawna, bo wśród nich były nawet takie komunikaty systemowe, których użytkownicy nigdy nie miel okazji zobaczyć na żywo i ciężko czasem im było dobrać odpowiednie tłumaczenie do kontekstu.

Pod koniec 1990 roku Kuba Tatarkiewicz, ze wstępnie spolonizowaną wersją Mac OS 6 pojechał do Cupertino, aby Apple mogło ostatecznie zaakceptować ich pracę.

Ostatecznie cel został osiągnięty i polski system Mac OS 6.0.8 trafił na komputery jakie miały znaleźć się w Polsce. Tłumaczenie systemu, choć wykonane w pośpiechu, było bardzo dobre i ciekawe. Tłumacze użyli zwrotów, których próżno szukać w innych systemach, a których logika jest bardziej oczywista niż logika prezentowana przez tłumaczy Windows 3. To właśnie wówczas powstało Biurko (Desktop), a nie jak na Windows Pulpit.

Inną ciekawostką polonizacji, niestety już nieobecną we współczesnych systemach jest przycisk "Cancel". Ten często widywany przyciski we wszystkich, spolonizowanych wersjach klasycznego Mac OS tłumaczony był jako "Poniechaj". Gdy tłumaczenie OS X dostało się w ręce "zawodowych" tłumaczy systemowych, tradycyjne "Poniechaj" zostało zastąpione przez "Anuluj". Niby nic, a jednak.... jak można anulować coś, co się jeszcze nie zaczęło ? Tradycyjne "Poniechaj" jakoś bardziej mi pasuje do nie wykonania operacji usuwania śmieci ze śmietnika na biurku.

Także zasługą Kuby Tatarkiewicza i Andrzeja Teleżyńskiego było kontrowersyjne do dziś obłożenie klawiatury naszymi narodowymi znakami.

Ta klawiatura do dziś odbija się nam czkawką, bo ludzie piszą na forach: co to za idiota wymyślił, że „ż" ma być na klawiszu „x"? Jak to kto? To właśnie my! To było logiczne, bo skoro wszystkie akcenty polskie uzyskuje się przez naciśnięcie klawisza „option/ALT" i danej litery, to musi to także dotyczyć „ź". Litera „z" ma w języku polskim dwa różne akcenty górne, więc przyjęliśmy, że drugi, inny (kropka), będzie nad „x", występującym na amerykańskiej klawiaturze obok „z".

Kuba Tatarkiewicz

Nie wszystkie tłumaczenia były trafione i poprawne. Niektóre z nich mogą dziś śmieszyć lub sprawiać, że zaczniemy się zastanawiać co autor miał na myśli. Nie wynikało to szaleństwa Kuby Tatarkiewicza i Andrzeja Teleżyńskiego, ale z faktu, że nikt wówczas jeszcze nie tłumaczył systemu operacyjnego na taką skalę. Tak więc:

  • File Server - stał się podawaczem plików
  • Router - drużnikiem
  • Click - puknięcie
  • Ikona - znaczek

Dodajmy, że język polski jest rozwlekły, a dochodzi jeszcze piekielnie trudna kwestia odmiany. W polskim występuje też liczba wielomnoga. Gdy pojechałem prezentować nasze dzieło w Cupertino, to ludzie z Apple złapali się za głowę, twierdząc, że nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z takim językiem. Jeden plik, dwa pliki, pięć plików... Z punktu widzenia lokalizacji komunikatów systemu - zgroza.

Kuba Tatarkiewicz

Jeżeli ktoś z czytelników myśli, że było to szalone, powiem nie prawda. Niejaki pan Bielecki, piszący początkiem lat dziewięćdziesiątych książki informatyczne, przez wiele lat promował urządzenie stoło-kulotoczne.

Samo tłumaczenie systemu nie wystarczyło, by Macintosh pojawił się w polskich szkołach. Apple oczekiwało, że na polskim rynku znajdzie się jakaś firma, która zachce zająć się dystrybucją bądź co bądź drogiego jak na ówczesne czasy sprzętu. Kuba Tatarkiewicz i Andrzej Teleżyński rozpoczęli poszukiwania firmy, która by się tym zajęła, ale chętnych niestety nie było. Odstraszała mniejsza popularność komputerów Apple oraz bardzo surowe wymagania Apple co do warunków finansowych i realizacji zadań związanych z marketingiem. Chcąc nie chcąc, pionierzy Apple w Polsce postanowili założyć własną firmę i wciągnąć do spółki kogoś, kto dysponuje większymi funduszami i biznesowym doświadczeniem. Tak pozyskano właściciela nieźle prosperującej firmy Weltinex, a prywatnie sympatyka Macintosha - Bogdana Jędrzejczyka z Bydgoszczy. Nowo powstała firma przyjęła nazwę SAD - pochodzącą od "Sad people" (przypuszczam, że pochodziło to od Sad Mac, czyli ekranu zawieszonego Mac OS). Później środowisko Apple nazywało pracowników SAD-u zwyczajnie - SADystami.

Wbrew obawom założycieli SAD-u, biznes całkiem nieźle się rozwijał. Choć na dostawach edukacyjnych SAD jako firma nie zarabiał, a tylko w nich pośredniczył, powstanie firmy zbiegło się z niezwykle dynamicznym rozwojem rynku DTP, polskie wydawnictwa i redakcje masowo przesiadały się na nowoczesne komputery do DTP, a tu Apple wówczas nie miało konkurencji... no może niewielką ze strony umierającego Atari.

Wróćmy jeszcze na chwilę do samego systemu. System 6.0.8 z dzisiejszego punktu widzenia prezentuje się dosyć skromnie. Daremnie szukać tu kompleksowych rozwiązań programowych, jakie dziś dostarcza Apple ze swoimi komputerami. Nie uświadczymy ty nawet najprostszego edytora tekstu czy edytora graficznego. Zadania te realizować miały sztandarowe wówczas programy Apple - MacWrite i MacDraw. Na szczęście dyskietki z nimi znajdowały się w każdym pudełku z nowym Macintoshem, nawet tak budżetowym jak przyczyna powstania tej serii wpisów - Macintoshu Classic.

Jak wspominałem na wstępie, System 7 wprowadzał porządek w systemie plików Mac OS. Teczka Systemowa Systemu 6 była swoistym, choć na szczęście niezbyt przeładowanym miejscem, gdzie mieściły się wszystkie, niezbędne do pracy Macintosha elementy. W rzeczywistości, użytkownik nie miał potrzeby tu zaglądać (zazwyczaj) gdyż do niemal wszystkich elementów był dostęp z pozycji menu jabłka, lub są to elementy Tablicy Kontrolnej.

Skoro jesteśmy już przy tablicy kontrolnej pamiętam, że niezwykle imponowało mi wówczas programowe sterowanie jasnością ekran. Funkcja ta wynikała bezpośrednio z konstrukcji Macintosha i była dostępna tylko na komputerach typu All-In-One.

Computer Apple, o czym wspominałem już wielokrotnie, były świetnymi maszynami do zadań związanych z DTP. Początkiem lat dziewięćdziesiątych, najczęściej spotykaną drukarką domową była drukarka igłowa. Tylko nieliczni mogli pozwolić sobie na drogie drukarki atramentowe, natomiast drukarki laserowe pozostawały w zasięgu tylko bogatych firm i przedsiębiorstw. Nic dziwnego, skoro zawierały one nierzadko procesory takie same jak komputer, z którym przyszło im współpracować.

System 6.0.8 posiadał gotowe sterowniki do drukarek Apple, gdyż to właśnie Apple najczęściej dostarczało drukarki do swoich komputerów. Nie były to urządzenia autorskie Apple. Najczęściej konstrukcyjnie opierały się na produktach HP czy Canona. Jednak dzięki temu, użytkownik mógł bez najmniejszych kłopotów podpiąć swoją drukarkę Apple do komputera i niemal odrazu na działała.

Równie łatwo było uwspólnić podpiętą drukarkę innym użytkownikom połączonym za pośrednictwem sieci AppleTalk. Jeśli drukarka umożliwiała taką pracę (a chyba wszystkie umożliwiały) osoba pragnąca skorzystać z naszej drukarki w swoim wybieraczu musiała puknąć w drukarkę AppleTalk. Ot cała filozofia.

Ps: Może ktoś mi wyjaśni to przedziwne zjawisko. Na zdjęciach zawierających system, jest czarno biały wzorek biurka (naprzemiennie białe i czarne pola). Dokładnie widać go na powiększeniu poszczególnych zdjęć. Gdy zdjęcia są w miniaturze, występują plamy jaśniejsze. Rzecz ciekawa, bo na monitorach CRT obraz jest zawsze prawidłowy, na LCD zawsze są te plamy, a na TFT to już różnie bywa. Może ktoś wie o co w tym chodzi ?
 

sprzęt

Komentarze

0 nowych
tylko_prawda   11 #1 10.02.2016 22:48

Apple zawsze robiło dobre komputery... za bardzo wysoką cenę.
A wpis świetny :)

GBM MODERATOR BLOGA  20 #2 11.02.2016 08:07

Kapitalny tekst :-)

A swoją drogą motyw z redakcyjnymi informatykami jest świetny, no i... atrakcyjny w skutkach.

Ciekawa jest historia SAD. Czy to jest ta firma - http://www.sad.com.pl/? Interesujące jest jak ta firma dawała sobie radę na polskim (bądź co bądź, trudnym) rynku, może to materiał na kolejny wpis? ;-)

Pozdrawiam!,
GBM.

raanst   7 #3 11.02.2016 08:24

Kolejna bardzo ciekawa wycieczka do starych, może nawet nieco lepszych czasów. Pozostaje podziękować, pozdrowić i czekać na kolejny :)

macminik   16 #4 11.02.2016 08:50

@GBM: Zasadniczo to ta sama firma, choć przeszła pewne przekształcenia, rozpad. Ale ogólnie z tamtego SAD-u pochodzi.

Rosward   10 #5 11.02.2016 09:19

Moje kontakty z Maciem Classic to początek lat 90. Nie było jeszcze Systemu 7.1 i egzemplarz, na którym coś tam dłubałem w domu miał zainstalowany 7.0. Kiedy ukazał się 7.1, zainstalowałem go, ale po kilku dniach wróciłem do 7.0, bo Classic trochę się na nowszym systemie dławił. Jeśli dobrze pamiętam, to jedyną ważniejszą nowością była obsługa czcionek True Type, co nie miało dla mnie znaczenia, bo korzystałem ze służbowych Type 1 (polonizowanych przez wspominanego już Kubę T.) kontrolowanych przez Adobe Type Manager.
Tak na marginesie, najwspanialszą cechą Maca w codziennej pracy była możliwość korzystania z klawiatury maszynistki - piszę bezwzrokowo dziesięcioma palcami i nie miałem problemu z kombinacjami z Alt. I tak naprawdę brakowało mi tylko jednego - polskiego modułu dzielenia wyrazów w MacWrite czy Wordzie. Ten brak wkurzał mnie tym bardzie, że załatwiały go proste wtyczki w Quarku czy PageMakerze. No, ale to tylko takie marudzenie weterana...

tarantul   4 #6 11.02.2016 09:35

Rzecz ciekawa, bo na monitorach CRT obraz jest zawsze prawidłowy, na LCD zawsze są te plamy, a na TFT to już różnie bywa. - Suma kompresji stratnej na miniaturce, jakości matrycy LCD (uśrednienie pikseli przez jej elektronikę) daje naprzemienne jaśniejsze i ciemniejsze kwadraty. CRT jest analogowy i wyświetla to co analogowo mu karta graficzna poda, sam kineskop nie ingeruje w obraz. TFT jak to TFT - potwierdza tylko że nie nadaje się do pracy związanej z obróbką grafiki.

macminik   16 #7 11.02.2016 10:22

@Rosward: To prawda, że jak ktoś miał opanowaną polską klawiaturę maszynistki, to zasuwał na niej jak na wyścigach. Dziennikarze piszący na maszynach, po przesiadce na komputery zawsze brali maszynistkę.

Pozdrawiam kolegę dinozaura ;-)

demisen   5 #8 11.02.2016 11:01

A ja mam pytanie dotyczące innego modelu. Jak x lat temu chodziłem do Technikum to mieliśmy pracowanie z makami, miały kineskopy i niebieskie obudowy, ale pojawił się jeden biały, z płaskim kineskopem. I co mnie wtedy zszokowało ? Karta dźwiękowa. Na średniej klasy słuchawkach różnica była kolosalna pomiędzy tymi dwoma modelami na korzyść białego z płaskim kineskopem, co to był za mak i jaki miał układ dźwiękowy ?

macminik   16 #9 11.02.2016 11:17

@demisen: Te z niebieskimi obudowami to zapewne iMac. Jeśli obudowa była zielonkawa (bondi blue) to iMac rev. A lub B (model 1998-1999). Jeśli był to kolor błękitny, to iMac rev, C (bluberry) rocznik 1999, ostatecznie był to iMac z 2002 roku Indigo, ale one sporadycznie trafiały do edukacji.

W przypadku tego białego, to eMac. Układy dźwiękowe były Applowskie.

http://www.dobreprogramy.pl/macminik/iMac-pada-pada-snieg,46308.html
http://www.dobreprogramy.pl/macminik/eMac-jak-Macintosh-poszedl-na-wagary,42845....
http://www.dobreprogramy.pl/macminik/iMac-Hello-Again,39596.html

Autor edytował komentarz.
GL1zdA   12 #10 11.02.2016 12:00

Co do drukarek, to chyba "rebadgowane" HP były później. I uściślając, to nie tyle nie były to autorskie konstrukcje, co moduł drukujący był Canona. Ale tak się po prostu konstruowało drukarki - kultowe LaserJety HP były zbudowane na bazie tych samych modułów Canona co LaserWritery Apple.

No i sam Classic - esencja piękna i fukcjonalności, genialne połączenie hardware'u i software'u pozwalające rozwinąć skrzydła konstrukcji ograniczonej budżetem.

Autor edytował komentarz.
necavi   7 #11 11.02.2016 12:08

Z tego co pamiętam firma SAD na początku używała nazwy "Jabłko".

Rosward   10 #12 11.02.2016 14:09

@macminik: Pozdrawiam wzajemnie! Boże, jak człowiek się starzeje - gdzie ten wspaniały IIfx z 16Mb RAM (udało mi się zrobić w konia COCOM), a potem Quadra 840av z całymi 256Mb RAM...

En_der   9 #13 11.02.2016 14:09

Baaardzo ciekawie opisana historia - Wpis dekady - Uczmy się od Mistrza pasji ;)

Rosward   10 #14 11.02.2016 14:21

@GL1zdA: A dla mnie takim cudeńkiem był SE/30 - stał sobie na półce w pewnym wydawnictwie i łapał kurz, mimo że miał wtedy ledwie parę lat, nie mam pojęcia, dlaczego nikt z niego nie korzystał. Delikatnie zapytałem, czy mógłbym go sobie pożyczyć do używania w domu i usłyszałem: "A weź go sobie w cholerę, będzie wolne miejsce miejsce na książki".

macminik   16 #15 11.02.2016 14:28

@Rosward: Quadry... cudowne i nieco mityczne maszyny. Mityczne ze względu na możliwości i ceny jakie miały.

macminik   16 #16 11.02.2016 14:30

@Rosward: To prawda, że SE/30 jakoś nie cieszyły się miłością. Podobnie jak Color Classic. Choć w przypadku tego drugiego, nie dziwi mnie to. Ale Color Classica bardzo bym chciał...

edmun   12 #17 11.02.2016 14:49

Zamiast poniechaj, nie pasowałoby bardziej "zaniechaj" ?

Rosward   10 #18 11.02.2016 15:16

@macminik: Ja moje SE/30 miałem z 8Mb RAM - a mogło być chyba 64 albo 128, nie pamiętam. A Quadra to był sprzęt - te 68k miały prawdziwą duszę...

macminik   16 #19 11.02.2016 15:24

@Rosward: 68040 najlepszy procek swego czasu..

macminik   16 #20 11.02.2016 16:25

@GL1zdA: to znaczy z drukarkami atramentowym było tak, że część mechaniczną i elektronika pochodziła z Canona. Zmieniano tylko obudowę i oprogramowanie wewnętrzne. No i oczywiście gnaizdo do podłączenia. Wiele elementów można było stosować zamiennie. Jednak próby przerobienia Cannona na drukarkę dla Apple nie zakończyły się powodzeniem i byłyby zbyt drogie.

Jeśli chodzi o laserowe, to podobnie było choć bazę stanowiły produkty HP. Chyba tylko pierwsze drukarki miały części mechaniczne HP a elektronikę zupełnie własną, Apple.

Ale drukarki też pojawia się w następnej części to zbadam sprawę. Mam atramentowe i laserowa to zobaczę.

AlbatrosZippa   11 #21 11.02.2016 16:55

Poniechaj do jakiej wersji był w OSach Apple?
Ale lepsze niż naprzód w instalatorach systemów Ubuntu i ubunto-pochodnych
W mojej szkole mieli LC II, a jeden zachował się w stanie prawie muzealnym, który stoi dumnie na gablocie chwały i nawet był poradnik do pakietu biurowego

Autor edytował komentarz.
macminik   16 #22 11.02.2016 17:03

@AlbatrosZippa: W 7.5.5 chyba jeszcze było Poniechaj, w 8.1 zdaje mi się, że było Anuluj. Ale ni ejestem pewien. Trzeb sprawdzić i jest powód by zrobić porządek z PM9500 ;-)

AlbatrosZippa   11 #23 11.02.2016 17:44

@macminik: Niektóre tłumaczenia w informatyce wołają pomstę do nieba. Na widok poniechaj uśmiecham się
PWN nawet rozwiązywał problem poniechaj w 2006 roku
http://sjp.pwn.pl/slowniki/Poniechaj.html

Autor edytował komentarz.
  #24 11.02.2016 17:53

@GL1zdA: "Ale tak się po prostu konstruowało drukarki - kultowe LaserJety HP były zbudowane na bazie tych samych modułów Canona co LaserWritery Apple. "
Tak jest do tej pory :-)

Rosward   10 #25 11.02.2016 20:23

@macminik: Oj tak - szczerze się przyznam, że broniłem się przed PowerPC aż do premiery G3. Żal, że nie udało mi się wykupić z firmy tej Quadry 840 - konkurencja, taka jej..., mnie ubiegła...

  #26 11.02.2016 22:06

za zjawisko tych jasniejszych plamek odpowiada metoda (Dithering) tworzenia odcieni szarosci/kolorów za pomocą kropek/pikseli tworzy się nowy kolor np: szarość z białych i czarnych.

szydl0   7 #27 11.02.2016 22:35

"Gdy zdjęcia są w miniaturze, występują plamy jaśniejsze. Może ktoś wie o co w tym chodzi?"

Rozumiem że pytanie dotyczy plam takich jak na tej tapecie:

http://gallery.dpcdn.pl/imgc/UGC/69959/g_-_550x366_-_-_69959x20160209204735_0.png

To zjawisko to rezultat interpolacji do mniejszej rozdzielczości - samplowany piksel trafia gdzieś pomiędzy czarny i punkt w oryginalnej rozdzielczości. Im bliżej środka białego piksela, tym jaśniejszy będzie i vice versa. W rezultacie mamy powtarzające się plamy, bo interpolowane piksele cyklicznie osiągąją takie same odległości między czarnymi i białymi pikselami oryginału.

Efekt powinien być widoczny tak samo niezależnie od typu ekranu. BTW, jaka jest różnica między TFT a LCD?

okokok   12 #28 11.02.2016 22:46

Świetny wpis! :-) Również czekam na historię SAD-u.

macminik   16 #29 12.02.2016 07:20

@szydl0: Niuansów budowy nie znam, jednak na wszystkich współczesnych matrycach LCD (nie ważne iMac, MacBook Retina, MacBook zwykły, Cgromebook) robią się plamy, ale na iMacu G4 np. się nie robią. Tło jest szare jednolicie.

macminik   16 #30 12.02.2016 07:21

@okokok: Dalszej historii SAD-u raczej nie będzie. Ale o systemie 7.1 i 7.5 jak najbardziej.

Luki80a   4 #31 12.02.2016 07:51

Ach, były czasy ;)
Ja miałem LC 475 z dyskiem 250 mega i prockiem 25 MHz.
A teraz dyski 2 Tera to mało.
Później ujeżdżałem iMaca z niebieską dupcią.

macminik   16 #32 12.02.2016 08:33

@Luki80a: Pizzaboxy były cudowne. Spora moc w małym pudełeczku. Mam do dziś jednego, ale dysku mi brak... ceny SCSI są z kosmosu.

mly   7 #33 12.02.2016 11:40

Świetny artykuł mimo , że nie jestem z rodziny Macintosh-y czytałem
z zaciekawieniem.

StarterX4   10 #34 15.02.2016 12:49

Te tłumaczenia w sumie mnie nie dziwią ;) goście nie mieli zbytnio innych Polskich słów w tamtych czasach :p

http://sjp.pl/poniechaj
http://sjp.pl/anuluj
Większej różnicy nie ma, poza tym że "Poniechaj" to słowo dłuższe od "Anuluj" :D
Ale im krótsze słowa tym lepiej.
Prawdziwa tragedia byłaby gdyby miano tłumaczyć OS X na Mongolski, w tym języku to dopiero zdania i słowa są długie, oraz tłumaczenia dziwne tak w przypadku tamtych naszych Polskich (Click>Puknięcie).

Autor edytował komentarz.
  #35 22.02.2016 12:11

Uwielbiam Twoje felietony Dominik. Poniżej taki mały smaczek, który udało mi się wyłapać:

"użytkownik mógł bez najmniejszych kłopotów podpiąć swoją drukarkę Apple do komputera i niemal odrazu na działała"

Czekam na więcej ;)

  #36 15.11.2016 15:46

A mnie się zawdze wydawało, że nazwa SAD pochodzi od sadu, w końcu jabłka sprzedawali, prawda? :)