Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Toshiba oszukuje od lat, tylko nikt o tym nie wiedział?

Przez wiele lat japońskie firmy cieszyły się zasłużoną i nienaganną opinią firm solidnych i nowatorskich. Japończycy pracujący w korporacjach, dla wielu Europejczyków byli symbolem perfekcyjnej dokładności i pracowitości, a japońskie firmy niewątpliwie dla wielu europejskich biznesmenów stanowiły wzór nieco dziwnego, ale skutecznego ładu korporacyjnego. Bez wątpienia w branży elektronicznej takim producentem jest firma Toshiba, znana dobrze z dobrych jakościowo produktów elektroniki domowej, komputerowej i medycznej. Przypuszczam, że już dużo mniej osób wie, iż Toshiba jest także jednym z czołowych producentów rozwiązań służących do produkcji energii elektrycznej przy pomocy elektrowni nuklearnych.

Toshiba to jednak nie tylko współczesne laptopy, dyski SSD (wcześniej dyski talerzowe), klimatyzatory i tym podobne, znane każdemu z nas współczesne produkty. Toshiba to przede wszystkim japońska firma z bogatą, bo liczącą sobie niemal 140 lat tradycją, Toshiba to japońska duma i właśnie na tej dumie pojawiło się niedawno olbrzymie pęknięcie, które najprawdopodobniej mocno zatrzęsie tą firmą, wydawałoby się, bez skazy. W świadomości wielu społeczeństwa japońskiego, Toshiba ma tak samo olbrzymie zasługi jak dla Amerykanów Ford, IBM, Microsoft czy Apple, a dla Brytyjczyków … ciężko powiedzieć, przecież oni wszystko sprzedali.

Z historią w tle

W 1875 roku powstaje niewielka firma Shibaura Seisaku-sho będącą firmą inżynierską działającą na zlecenie japońskiego rządu w zakresie unowocześniania Japonii. Trzeba pamiętać, że przez wiele lat Japonia bardzo mocno izolowała się nie tylko przed wizytami cudzoziemców, ale także przed napływem technologii i rozwiązań dostępnych w Europie i Ameryce. W 1873 Hisashige Tanaka, 76 letni inżynier i wynalazca otrzymuje zlecenie na otwarcie fabryki umożliwiającej produkcję telegrafów.

Hisashige Tanaka nie był pierwszym, lepszym człowiekiem z ulicy jakiego złapano by powierzyć mu to bądź co bądź, odpowiedzialne zadanie. Tanaka znany był już wówczas w Japonii jako wynalazca, który mógł pochwalić się już całkiem niezłym dorobkiem obejmującym między innymi projekty mechanicznych lalek, rozwiązań związanych z oświetleniem na bazie oleju rzepakowego, w tym także zaawansowane zestawy oświetleniowe z pompami dostarczającymi olej do odległych punktów w pomieszczeniach. Opracował także pneumatyczną pompę przeciwpożarową i zegar Myriad, będący do dziś chlubą Japonii.

Myriad Clock składa się  1000 elementów i może pokazywać tradycyjnie godzinę, ale także dzień tygodnia, miesiąc, rok, fazę księżyca, czas japoński i co kwadrans może odgrywać kurant. Ciekawostką jest to, że napędzany jest jedną sprężyną, która zapewnia pracę zegara przez cały rok. Konstrukcja zegara wykonana jest ręcznie, z podstawowych, dostępnych elementów. Jego projekt i budowa zajęły Tanace aż trzy lata. Nieco później Hisashige Tanaka zaprojektował pierwszy, japoński silnik parowy i stworzył pierwszą japońską lokomotywę. Projekt silnika umożliwił także budowę japońskich okrętów parowych.

Po 1860 roku brał udział we wdrażaniu do produkcji broni palnej oraz sam pracował nad projektami tego typu broni. Jakby tego było mało, zajmował się także opracowaniem technologii produkcji szkła. Hisashige Tanaka zwykł twierdzić, że:

Firma bez instytutu badawczego jest jak owad bez czułek.

Nic więc dziwnego, że Shibaura Seisaku-sho rozbudowało swój dział badawczy i zaczynało projektować coraz ciekawsze produkty. Dążenia do wynalazków nie zahamowała śmierć Tanaki w 1881 roku. Zarząd nad firmą przejął jego syn, który nie był już tak wybitnym wynalazcą jak ojciec, jednak świetnie radził sobie w zarządzaniu firmą.

W 1938 roku połączyła się ona z niewiele młodszą, bo założoną w 1890 roku firmą Tokyo Denki. Tokyo Denki to niewielka firma założona przez Ichisuke Fujioka, która początkowo zajmowała się importem lamp łukowych do Japonii. W 1890 roku Tokyo Denki udostępniło na rynku już swoją własną żarówkę łukową.

Z połączenia Shibaura Seisaku-sho oraz Toky Denki powstaje japoński gigant, który pierwotnie został nazwany jako Tokyo Shibaura Electric K.K. To właśnie firmie Tokyo Shibaura Electric Japonia zawdzięcza swoje pierwsze żarówki łukowe.

Wraz z produkcją telegrafów i żarówek Tokyo Shibaura Electric kierunkuje się na produkty ściśle związane z elektryką. Pewnym problemem okazuje się rozporządzenie japońskiego rządu o ograniczeniu produkcji urządzeń AGD z uwagi na rosnące zapotrzebowanie na metal i elektronikę przez japońską armię i marynarkę wojenną. Firma szybko staje się jednym z cenniejszych dostawców lamp elektronowych, radionadajników i generatorów, a także sprzętu medycznego. Pod koniec wojny wiele fabryk zostaje zbombardowanych przez amerykańskie lotnictwo i produkcja zostaje zatrzymana. Ten sam los spotkał fabrykę Tokyo Shibaura Electric, która swoją działalność wznowiła dopiero po wojnie (jedna z fabryk pochodząca jeszcze z przed wojny, została zamknięta dopiero w 2000 roku).

Po wojnie firma stanęła na nogi dzięki produkcji generatorów elektrycznych i z czasem wróciła do źródeł, skupiając się na coraz mniejszym sprzęcie AGD, który jest już sprzedawany nie tylko na terenie Japonii, ale także w innych krajach azjatyckich. Niezwykłą popularnością cieszy się tu garnek do gotowania ryżu. W 1950 roku Japonia staje się powoli liderem w dziedzinie nowoczesnej elektroniki. Japońskie firmy nie tylko rozpoczynają wyścig w miniaturyzacji, ale oferują niezwykle nowatorskie produkty elektroniczne cenione na całym świecie. Także i Tokyo Shibaura Electric znajduje się w awangardzie japońskich firm dostarczając coraz to nowe produkty i rozwijając sieć sprzedaży i dystrybucji, a także fabryki w Azji.

Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych Tokyo Shibaura Electric rozpoczyna pracę nad japońskimi komputerami i procesorami tekstu japońskiego. Przez długi okres czasu niezwykłym problemem było stworzenie maszyny, przy pomocy której można by edytować tekst w języku japońskim (wraz z kilkoma rodzajami pisma). W 1978 pierwszą taką maszynę - JW10 - prezentuje właśnie Tokyo Shibaura Electric. Komputer ten (powinno się mówić na niego raczej procesor tekstu) mógł przechowywać do 80 tys. słów, posiadał 10 MB dysk wewnętrzny i 24 igłową drukarkę.

W 1984 roku Tokyo Shibaura Electric oficjalnie zmienia nazwę na dobrze dziś znaną Toshiba Corporation i do 21 lipca uznawaną za jeden z wzorów świetnie prosperujących, japońskich firm elektronicznych. W 1986 roku Toshiba prezentuje pierwszego na świecie laptopa z wbudowanym twardym dyskiem - model T-3100.

Na przestrzeni lat, Toshibę omijały skandale i afery jakie przypadły w udziale wielu innym producentom. Drobne potknięcia firmy związane z wadliwymi produktami przytrafiały się Toshibie jak wielu innym producentom, ale zgodnie z zasadą - "nie myli się ten co nic nie robi", nie miały one większego wpływu na wizerunek firmy.

Wizerunek Toshiby jednak został bardzo poważnie nadszarpnięty 21 lipca 2015 roku i okazuje się być skandalem, jakich niewiele pojawiło się pośród japońskich gigantów. Wszystko za sprawą raportu z dochodzenia Independent Investigation Committee. Podczas śledztwa prowadzonego przez Independent Investigation Committee ustalono, że Toshiba od wielu lat fałszowała swoje wyniki finansowe, zaniżała koszty operacyjne oraz zawyżała wartość swoich zapasów składowych. Co gorsze, ustalono że praktykę kreatywnej księgowości Toshiba stosowała od 2008 roku i jak wyliczono, przez ten okres zawyżono zysk firmy o blisko 151,8 mld yenów (ok. 1,22 mld USD).

Informacje te w niemałym stopniu wstrząsnęły inwestorami firmy. Choć kwota 1,22 mld USD nie wydaje się przerażająco duża, sprawa rozbija się o japoński honor i dbałość o wizerunek firmy, który w japońskiej tradycji ma znaczenie równie wielkie jak finanse, a kto wie czy nie nadrzędne. Aby zrozumieć skalę problemu, trzeba poznać stosunki jakie panują w japońskich firmach. Toshiba od wielu lat konkuruje z innym producentem elektroniki, także dobrze znanym w Polsce Hitachi.

W 2008 roku, prezesem Toshiby został Atsutoshi Nishida, gdy otrzymał wewnętrzne raporty finansowe firmy stwierdził, że w budżecie firmy Toshiba jest tak gigantyczna dziura finansowa, że firma w żadnym wypadku nie może się do niej przyznać. Zlecił on nie tylko stworzenie księgowej fikcji sprawiającej wrażenie, że Toshiba działa wręcz wzorcowo ale sam prezentował Toshibę jako firmę optymistycznie zapatrującą się w przyszłość. Był wielkim orędownikiem działalności firmy w zakresie produkcji energii jądrowej i alternatywnych źródeł energii. Zapowiadał on nie tylko rozwój tej gałęzi przemysłu, ale także ogromny w niej udział Toshiby oraz rywalizację z czołowymi, światowymi producentami tego typu rozwiązań. Toshiba miała także podjąć walkę o budowę reaktorów wodno-ciśnieniowych na terenie USA, co miało być efektem amerykańskich planów na budowę trzydziestu nowych elektrowni atomowych.

Ujawniony raport sprawił, że obecny prezes Toshiby - Hisao Tanaka podał się podczas specjalnie zwołanej konferencji do dymisji. Nie było to klasyczne, znane europejczykom ogłoszenie swojej rezygnacji. Hisao Tanaka po złożonym oświadczeniu i przeproszeniu inwestorów, klientów i partnerów biznesowych złożył głęboki, japoński ukłon i zastygł w tej pozycji na blisko minutę. Wielu komentatorów znających japońskie realia stwierdziło, że na szczęście tylko na ukłonie się skończyło.

Do dymisji podało się także dwunastu wewnętrznych dyrektorów firmy, odpowiedzialnych za czołowe działy w Toshiba Corporation. Ciekawostką jest fakt, że zgodnie z japońskimi praktykami biznesowymi, w każdej firmie oprócz dyrektorów wywodzących się i związanych z firmą jest kilku dyrektorów zewnętrznych, nie związanych z firmą. Pełnią oni rolę nadzorczą i mają zapobiegać nadużyciom.

Można się zastanawiać, jak mogło dojść do tak wielkich nadużyć przez tak długi okres czasu. Otóż zgodnie z japońską kulturą korporacyjną, pracownik nie może mieć zastrzeżeń do decyzji osoby wyżej położonej na szczeblach korporacji nawet jeśli wie, że w firmie są nieprawidłowości. Jeśli oszustwa finansowe były decyzją prezesa firmy, nie było osoby, która mogłaby powiedzieć, że coś jest nie tak. Z finansowymi nadużyciami stał jednak zarząd firmy, w którym oprócz dwunastu dyrektorów jacy podali się do dymisji, było wielu radców i pracowników zewnętrznych, zajmujących kierownicze stanowiska.

Problem przedstawionych powyżej struktur w japońskich korporacjach nie jest niczym nowym i zaledwie miesiąc przed aferą Toshiby, japoński rząd wprowadził odpowiednie procedury teoretycznie wykluczające tego typu nadużycia finansowe. Zdaniem wielu analityków, nowe procedury nie zmienią japońskich korporacji w których ciągle nadrzędne znaczenie ma wzajemne powiązanie firm oraz osób w nich zatrudnianych na kierowniczych stanowiskach wywodzących się z rozmaitych powiązań rodzinnych i klanowych mających swoje korzenie jeszcze w czasach samurajskich.

Ujawniona afera nie doprowadzi z pewnością do upadku japońskiego giganta i bynajmniej nie jest pierwszą tego typu aferą w Japonii. W 2011 roku ujawniono, iż japoński koncern Olympus, znany między innymi jako producent aparatów cyfrowych i obiektywów, przez lata fałszował wyniki finansowe firmy ukrywając spore, bo wynoszące 425 mln USD straty. W przypadku firmy Olympus, osobą która ujawniła nieprawidłowości w działalności firmy był Brytyjczyk Michael Woodford - który został prezesem Olympusa i nie miał tradycyjnych, japońskich oporów przed ujawnianiem nieprawidłowości.

Niewątpliwie Toshibę jako korporację czeka ciężki okres. Na dzień dzisiejszy wiadomo, że ujawnione w raporcie nieprawidłowości nie są najprawdopodobniej jedynymi grzeszkami na sumieniu tej korporacji. Podejrzewa się, że podobną kreatywną księgowość prowadził dział odpowiedzialny za projekty związane z energią atomową, a warto pamiętać, że Toshiba Corporatiom składa się z kilkunastu drobniejszych działów i każdy z nich, podejrzany jest o podobne fałszerstwa. 

inne

Komentarze

0 nowych
StarterX4   10 #1 26.07.2015 00:52

I co teraz będzie? zmieni się zarząd, będą normalne wyniki? albo poleci kara dla firmy za fałszowanie?

macminik   16 #2 26.07.2015 07:24

@StarterX4: Zmiana zarządu to sprawa oczywista, choć nie do końca jasna. Nie wiadomo, czy nowy zarząd nie będzie powiązany rozmaitymi sieciami zależności z poprzednim. Firma zapewne trafi pod lupę i będzie musiała się mocno pilnować. Problemem jest kwestia oszukiwania inwestorów i tu sankcje dla Toshiby mogą być dotkliwe. Nie mniejszym jednak problemem, zwłaszcza w Japonii, jest utrata wizerunku firmy. To może mieć bardzo istotny wpływ na dalszą działalność Toshiby zwłaszcza na polu energii atomowej.

Axles   17 #3 26.07.2015 09:30

Świetna historia firmy, dużo się dowiedziałem dzięki tobie, szkoda jednak, że firma z taką historią zaliczyła taką wtopę, choć po tytule spodziewałem się czegoś gorszego - sam nie wiem czego.
Dziwi mnie jednak to całe dochodzenie, które wykazało te oszustwa, co jaki czas takie się zleca, że dopiero po 7 latach wyszło?

macminik   16 #4 26.07.2015 09:43

@Axles: właśnie problem w tym, że kontrole były ale nic nie wykazały dotychczas. Podobnie było z Olympusem. Nowy prezes dostał sprawozdania które były jak najbardziej pozytywne. Także pozytywnie wypadła kontrola firmy. Dopiero przypadkiem trafił na umowy zakupu innej firmy przez Olympusa, gdzie dwóm zewnętrznym podmiotom biorącym udział w negocjacjach wypłacono więcej niż warta była kupowana firma. Takich kwiatków było więcej, wiec zlecił kontrole zewnętrznej firmie konsultingowej z Europy i sprawa się wysypała. Nim jednak ukończono kontrole, zarząd Olympusa go wywalił. Tak wiec sporą barierą jest tu ciagle nico inna mentalność Japończyków.

Autor edytował komentarz.
pawelllek   6 #5 26.07.2015 10:24

PPamiętam że kilka lat temu ówczesny prezes Microsoftu chwalił swój laptop Toshiba z Windowsem. Może to pechowy "dotyk" Microsoftu ? i firma leci w dół tak jak cały MS ?!?

  #6 26.07.2015 11:25

Co nie zmienia faktu, że z dysków talerzowych jedynie dyski Toshiby darzę dziś zaufaniem i nie chodzi tu wcale o ich rewlacyjną bezawaryjność.

Vidivarius   14 #7 26.07.2015 11:29

@macminik: Wpis bardzo ciekawy i dobrze napisany. Nawet nie wiedziałem, że Toshiba ma taką historię. Może jeszcze parę w tym stylu?
Mam kilka uwag do artykułu.
1. Czy tytuł jest w pełni adekwatny do treści? Co najmniej połowa wpisu to historia firmy.
2. O tytułowej aferze dowiaduje się czytelnik w drugiej połowie wpisu. Nie dziwię się @Axels, że oczekiwał większej afery, bo ja również. Oczekiwanie to wynika z konstrukcji wpisu.
3. Często stosujesz zwrot "okres czasu". To raczej masło maślane i należy unikać tej formy. Można w zamian: w minionym okresie, w tym czasie, etc.

macminik   16 #8 26.07.2015 14:14

@Vidivarius: początkowo myślałem, żeby zrobić wpis jako informacje ale wyszło trochę krótko. W dodatku stwierdziłem, ze większość z nas (ja także) nie zdaje sobie sprawy z tego, że ta firma ma ponad sto lat. Cieżko dziś o firmy z taka tradycja ! Może dlatego wątek historii trochę się rozrósł, ale chciałem aby oddał to, czym dla Japonii jest Toshiba. Co do reszty uwag, postaram się zastosować. Dzięki.

  #9 26.07.2015 15:02

Niestety japońskim firmom coraz częściej zdarzają się tego typu historie - najpierw Sanyo, później Olympus, a teraz Toshiba.
Inna rzecz, że tam firmy są karane za tego typu historie - Sanyo nie istnieje jako samodzielny byt pomimo że firma miała dominującą rolę na rynku ogniw wtórnych, Olympus cienko przędzie i być może zostanie przejęty przez Fuji (jako ciekawostka - obie firmy są w Polsce znane jako wytwórcy sprzętu foto, ale tak naprawdę to margines działalności - gros to aparatura medyczna). W przypadku TEPCO - tej firmy od elektrowni w Fukushimie (sznureczek, bo tego wam nie powie profesor Niewodniczański et consortes - http://www.japantimes.co.jp/news/2012/05/16/national/nisa-tepco-knew-in-06-of-fu... )- też niezbyt dobrze. Ciekaw jestem jak to się skończy w przypadku Toshiby.

matelord   9 #10 26.07.2015 17:55

@macminik: Świetna robota, jak zwykle.

  #11 26.07.2015 19:33

Świetny artykuł

KR60   8 #12 26.07.2015 20:31

Świetna robota

xomo_pl   21 #13 26.07.2015 21:16

@macminik jak zwykle świetna robota.... ciekawe, że o aferze dowiadujemy się z bloga :D

Vidivarius   14 #14 26.07.2015 21:27

@macminik: Wątek historyczny, a jakże, bardzo mi pasuje i proszę o więcej takich. Piszę to JA, aktywny zawodowo historyk :)

  #15 26.07.2015 21:42

Wow, dziwni ci japończycy.
U nas to oszukuje się w drugą stronę, żeby mniejsze podatki płacić - firmy zaniżają dochody ;-)

bystryy   10 #16 27.07.2015 08:19

Fajny i ciekawy wpis!

  #17 27.07.2015 09:33

It was very interesting for me to read that blog. Thanks the author for it.
I like such topics and everything that is connected to them find
online jobs in Pakistan.

zagorskid   9 #18 27.07.2015 11:00

W Polsce kreatywność księgowości wielu firm stoi podejrzewam na znacznie wyższym poziomie niż w Toshibie. Co więcej, zamiast ujmy na honorze jest to raczej traktowane jako powód do chluby... Pracowałem przez parę lat w firmie, która współpracowała z Toshibą właśnie - kreatywne tworzenie raportów było na porządku dziennym. Do tego dochodził wyzysk pracowników i inne "średnio legalne" praktyki. Japończycy w Polsce mogliby brać korepetycje ;-).

macminik   16 #19 27.07.2015 11:37

@hering75 (niezalogowany): W wypadku Toshiby chodziło głównie o podniesienie wartości rynkowej firmy co miało znaczenie dla akcjonariuszy.

  #20 27.07.2015 12:35

Artykuł brzmi interesująco, jednakże z ciekawości sprawdziłem co na temat owego zegara napisano w Wikipedii ("Myriad year clock", za: https://en.wikipedia.org/wiki/Myriad_year_clock):

"It can show the time in 7 ways (such as usual time, the day of the week, month, moon phase, Japanese time, Solar term). It also rings chimes every hour. It consists of more than 1,000 parts to realize these complex functions, and it is said that Tanaka made all the parts by himself with simple tools such as files and saws. It took more than three years for him to finish the assembly."

Nie jestem tłumaczem przysięgłym, ale "it consists of more than 1,000 parts" oznacza jednak coś trochę innego niż "składa się 1000 elementów" - chyba, że coś ze zdania umknęło. Co więcej, fragment "(...) Tanaka made all the parts by himself with simple tools such as files and saws" w kontekście zamieszczonej nieco niżej informacji ("In 2004 the Japanese government funded a project aimed at making a copy of this clock. More than 100 engineers joined the project and it took more than 6 months with the latest industrial technologies. However, even then it was not possible to make exact copies of some parts, such as the brass metal plate used as its spring, before the presentation at Expo 2005.") stwierdzenie z artykułu iż "Konstrukcja zegara wykonana jest ręcznie, z podstawowych, dostępnych elementów" raczej, jak mawiają politycy, całkowicie mija się z prawdą: skonstruowanie czegoś przy pomocy "prostych narzędzi" (jak twierdzi wikipedysta) nie jest tym samym co wykonanie czegoś z "podstawowych, dostępnych elementów" - bo najwyraźniej choćby sprężyna tego zegara podstawowym, dostępnym elementem nie jest...

I tutaj właśnie, jak napisał niegdyś maestro Sapkowski, wąpierz leży pogrzebany: jeśli to wikipedysta, a nie Autor "uprościł" prawdę przedstawioną już we wstępie do artykułu, co jak bardzo "uprościł" pozostałą część tekstu?...

Czego zresztą wiedzieć zarówno sobie jak i nikomu innemu nie życzę.

Ukłony,

  #21 27.07.2015 13:15

@macminik, bardzo ciekawy wpis, czym się inspirowałeś podczas czytania?

macminik   16 #22 27.07.2015 13:46

@Gall Anonim (niezalogowany): czytania czego ?

tI3r   9 #23 27.07.2015 13:47

Jakby nie było - japońscy producenci samochodów robią szeroko zakrojone akcje serwisowe w przeciwieństwie do europejskich odpowiedników. Takie małe grzeszki jestem w stanie wybaczyć dopóki specyfikacja produktu jest ok.

  #24 27.07.2015 13:51

@macminik: Odebrałem to bardziej jako niedopuszczenie do obniżenia wartości rynkowej, a nie podniesienie. Ukrycie kłopotów, które też mogą być ujmą dla honoru. Przecież japończyk nie może splamić się nieradzeniem sobie. Nie może zawieść, bo gdy zawiedzie - rytualne samobójstwo gotowe. Zostało wybrane "mniejsze zło" pewnie z nadzieją, że uda się wyleźć z dołka i odzyskać twarz.

  #25 27.07.2015 14:25

@macminik, miało być "pisania" :)

macminik   16 #26 27.07.2015 19:58

@Gall Anonim (niezalogowany): Widzisz, ja niestety tak mam, że jak znajdę coś ciekawego, a w tym czymś drobiazg to zaczynam badać. Tak było i tu. Skromny news o dymisji prezesa Toshiby skończyłby się krótkim wpisem może z jakąś analizą giełdową. Ale jakiś dobry człowiek napisał, że ta firma ma tradycję 140 lat… 140 lat to więcej niż IBM… nie to z pewnością pomyłka i zacząłem kopanie. I tak zbyt wiele historii w tym wpisie… ale jak przejść obojętnie koło takiej historii ?

macminik   16 #27 27.07.2015 20:01

@hering75 (niezalogowany): Atsutoshi Nishida po ujawnieniu dziury w 2008 roku nie wybrał mniejszego zła, tylko cichaczem starał się to jakoś naprawić. Nie wyszło. Obecny (a raczej już były) prezes Hisao Tanaka z całą pewnością wiedział o nieprawidłowości, tym bardziej że wcześniej już pracował w Toshibie jako vice dyrektor czegoś tam. Więc nie sądzę by zupełnie nie wiedział. Okoliczności go zmusiły do takiego kroku. W Japońskim wydaniu, sytuacja byłą patowa.

  #28 28.07.2015 10:17

Audycja z poruszonymi bardzo podobnymi wątkami: http://www.polskieradio.pl/9/313/Artykul/1480855,Japonskie-manipulacje-czyli-ska... Jest też o żarówce, gotowaniu ryżu i Olympusie ;)

macminik   16 #29 28.07.2015 10:42

Audycję słyszałem już podczas pisania (wówczas kopałem w historii Toshiby). Żarówka nie jest tajemnic, o garnku nie wiedziałem i dopiero audycja mi objawiła ten wynalazek, natomiast wałek Olympusa to nic nowego i niedawno był dosyć szeroko komentowany w kontekście przekrętów związanych z elektrownią Fukushima. Samo oświadczenie o rezygnacji i jej przyczynach pojawiło się na stronie Toshiby 24 lipca, ale już od 20 lipca na stronach związanych z informacjami dla inwestorów wrzało.

macminik   16 #30 28.07.2015 10:42

@Gall Anonim (niezalogowany): Audycję słyszałem już podczas pisania (wówczas kopałem w historii Toshiby). Żarówka nie jest tajemnic, o garnku nie wiedziałem i dopiero audycja mi objawiła ten wynalazek, natomiast wałek Olympusa to nic nowego i niedawno był dosyć szeroko komentowany w kontekście przekrętów związanych z elektrownią Fukushima. Samo oświadczenie o rezygnacji i jej przyczynach pojawiło się na stronie Toshiby 24 lipca, ale już od 20 lipca na stronach związanych z informacjami dla inwestorów wrzało.

  #31 28.07.2015 11:32

@macminik, ale przecież nie ma nic nagannego w tym, że słuchałeś audycji i cię zainspirowała, zwłaszcza, że Twój wpis o wiele szerzej porusza temat i widać, że wykonałeś masę pracy. Uważam tylko, że warto byłoby gdzieś na końcu tekstu wspomnieć o inspiracji i tyle.
Wiadomo przecież, że nie piszesz o Toshibie, Apple czy Atari wykorzystując tylko i wyłącznie własne informacje i nie ma w tym nagannego. Siłą Twoich tekstów jest ta syntetyczna wiedza będąca efektem wielu przeczytanych materiałów i przecież nikt nie spodziewa się, że pisząc o Atari poleciałeś do Stanów żeby osobiście z nimi porozmawiać.
Mam nadzieję, że nie potraktujesz tych komentarzy jako atak, bo bardzo cenię Twoje wpisy i czytam je ze znacznie większym zainteresowaniem niż większość newsów na tym portalu. Czekam na kolejny ciekawy wpis :)

macminik   16 #32 28.07.2015 19:40

@Gall Anonim (niezalogowany): Nie spoko, akurat audycja zbiegła się z pisaniem. Czy była inspiracją ? raczej cennym uzupełnieniem jak dla mnie.