Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Moja przygoda z telepracą

Przede wszystkim... wpis miał być krótki ale wyszedł nieco przydługi, więc jeśli komuś uda się doczytać go do końca byłoby mi miło a jeśli pojawi się pod nim choć jeden komentarz to w ogóle będę przeszczęśliwy ;)

W tym wpisie chciałbym opisać swą przygodę z telepracą bo może komuś moje przemyślenia pomogą podjąć decyzję czy chce podjąć pracę w formie zdalnej a jeśli już się zdecyduje to na co uważać.

Od początku czyli jak to się zaczeło i o co chodzi

Po pierwsze mały background czyli trochę o moich zainteresowaniach. Zacznijmy może od tego, że gdzieś tak od końcówki lat 90-tych ubiegłego stulecia interesuję się systemem linux, to takie coś z pingwinkiem w logo ;) Na początku jedynie w formie desktopu i ciekawostki obok Windowsa ale gdzieś tak od hmm 4 - 5 lat zgłębiam ten system od strony serwerowej.

Zaczęło się całkiem niewinnie, mianowicie szukałem serwerka dla strony charytatywnej, którą od lat prowadzę by pomóc przyjaciółce zebrać pieniądze na leczenie. Biorąc pod uwagę charakter strony chciałem mieć miejsce po kosztach lub najchętniej za darmo, dlatego napisałem do dobrego znajomego czy nie zna kogoś kto mógłby mi udostępnić kilka MB na stronkę, ku mojemu zaskoczeniu powiedział, że możesz hostować się u mnie... szok... on... hosting... eee... no ok ;) założył mi konto w DirectAdminie, przeniosłem stronę i... Po pewnym czasiezaczęły być problemy z serwerem choćby brak firewalla, nie było backupów a systemy plików zamontowane bez obsługi quoty. Okazało się, że kolega kupił jakiś serwerek i ktoś postawił mu DA za kilka złotych. Poradziłem mu kilka rzeczy, jeszcze wtedy bez dostępu do shella o root-cie nie wspominając i ponieważ się sprawdziło zaproponował mi współpracę przy serwerze i trwa ona do dziś. Robię za free bo jesteśmy małą firemką i kolega i tak dokłada do biznesu bo dochody z klientów nie pokrywają nawet opłat za dzierżawę serwera. Pod moimi skrzydłami zmieniło się jednak wiele, inna mocniejsza maszyna. zabezpieczenia w postaci firewalla, clamav skanujący na bierząco pocztę i pliki przesyłane przez FTP, skonfigurowany php suhosin patch, WHMCS jako system billingowy i do kontaktu z klientami i wiele innych. Hostingiem tym jak wspomniałem zajmuję się 4 czy 5 lat i przez ten czas nauczyłem się bardzo wiele w tym directadmina na poziomie większym niż tylko user no i wspomnianego WHMCSa o takich drobiazgach jak bash czy znacznie wyszlifowane umiejętności w zakresie obsługi konsoli nie wspomnę. Niestety cały czas brakowało mi jednego a mianowicie dochodów z tego co robię. Dlatego zacząłem szukać ofert w zakresie administracji serwerami, zwłaszcza w firmach hostingowych. Szukałem, szukałem i... znalazłem, no prawie...

A miało być tak pięknie

Szukając ofert pracy w branży hostingowej znalazłem ogłoszenie, że poszukiwany jest pracownik będący pomocnikiem administratora + helpdesk, wymagania:

  • Znajomość DirectAdmina na poziomie user / reseller / admin
  • Znajomość WHMCSa na tyle by odpowiadać klientom na tickety
  • Znajomość konsoli na tyle by monitorować pracę serwera i rozwiązywać podstawowe problemy
  • Znajomość j. angielskiego na poziomie czytania dokumentacji technicznej i jeszcze kilka innych banałów w rodzaju komunikatywności, kultury osobistej bla bla bla
  • wynagrodzenie: enigmatyczne - do 1000 zł.
  • sposób wykonywania pracy Praca zdalna

Jednym słowem to co robię teraz tylko jeszcze mi za to zapłacą, wysłałem CV, list motywacyjny itd. zgodnie z informacją z ogłoszenia dodając oczekiwaną kwotę wynagrodzenia na poziomie 600 zł netto i pisząc otwarcie, że jestem osobą na wózku i jeśli są zainteresowani to muszę mieć elastyczny czas pracy ze względu na zmieniający się stan zdrowia. Po pewnym czasie przyszedł mail... jesteśmy zainteresowani, proponujemy 800 zł na rękę przy wymiarze 1/2 etatu, umowa o pracę na okres próbny 3 miesięcy z jednoczesną informacją, że dostanę więcej bo przecież i tak PFRON dofinansuje i prośbą bym dosłał skan orzeczenia o niepełnosprawności, wysłałem i następnego dnia odezwał się administrator by przeprowadzić coś na kształt rozmowy kwalifikacyjnej... wynik... ok czekaj na umowę.
Umowę dostałem na drugi dzień, z informacją wydrukuj, podpisz i odeślij, no ale moment, może by tak przeczytać co podpisuję? Czytam czytam i szczęka mi opadła, miejsce pracy: siedziba firmy, sposób wypłaty wynagrodzenia: gotówka w siedzibie firmy hmm ani słowa o telepracy, pobieranie wynagrodzenia w siedzibie firmy, która jest na 2 końcu Polski od mojego miejsca zamieszkania no i jeszcze jedno, ja mam podpisać i odesłać umowę a gdzie moja kopia z podpisem szefa? OK myślę sobie - napiszę grzecznego maila z pytaniem o te nieścisłości... przyszła odpowiedź - "Oj podpisz to była umowa z szablonu a my doślemy poprawione w wersji papierowej już z naszym podpisem" myślę sobie - nie będę się stawiał od pierwszego dnia - podpisałem, wysłałem mailem i adnotacją, że wyślę pocztą w przeciągu kilku dni bo muszę poprosić kogoś by zaniósł pismo na pocztę, jednocześnie zapytałem w jakich godzinach mam być od dnia następnego dostępny - odpowiedź "OK bądź jutro od rana a dalej się zobaczy" - w tym miejscu pomijam już nawet taką drobnostkę jak brak aktualnych badań lekarskich ani szkolenia BHP - no bo po co? ;)

Następnego dnia byłem dostępny od 8 rano na gTalku gdzie odezwał się do mnie jakiś człowiek, który przekazał mi dane do WHMCSa i.... powiedział, że mam czytać zamknięte tickety ale póki co nie odpowiadać... Zapytałem się wtedy z kim mam ustalić konkretne godziny pracy i uzyskałem odpowiedź, że mam się odezwać do tego a tego człowieka, który miał być moim zmiennikiem, zadałem i jemu to samo pytanie - odpowiedź zwaliła mnie z nóg / wózka ;) "No wiesz wtorek-czwartek 15 - 20 no a poniedziałki, piątki i weekendy (niedziele również) to od 8 do 15. Zdębiałem, pytam się jak to się ma do wymiaru czasu pracy 1/2 etatu? Ponadto nie dam rady pracować 8h ze względu na stan zdrowia. Człowiek z którym rozmawiałem stwierdził, żebym w takim razie podał swoje godziny. Podałem takie, które wynikały z wymiaru 1/2 etatu i była zgoda.

Dzień pierwszy mojej pracy się skończył a wieczorem dostałem maila, że rezygnują ze współpracy ze mną bo... nie umiem się dostosować... Napisałem maila, w którym pytam o co chodzi i dostałem odpowiedź, która ponownie mnie zszokowała "umowa to tylko umowa, żeby było zadość formalnościom natomiast przecież dostałeś więcej niż prosiłeś w liście, gdy się zgłaszałeś, w związku z tym mógłbyś zostawać nieco dłużej". Na koniec zaś usłyszałem, że powinienem być wdzięczny bo dostałem umowę

podsumowanie

Efekt końcowy jest taki, że przepracowałem tam 1, słownie JEDEN dzień, za który nie otrzymałem grosza, choćby i dycha na piwo ;), nie mam umowy podpisanej z firmą i nie zachowano 3 dniowego okresu wypowiedzenia. Tak zatem w moim wypadku wyglądała telepraca. Jako ciekawostkę podam, że to co opisałem nie jest to regułą, gdyż wcześniej pracowałem w systemie telepracy przez około 5 lat i w tamtym wypadku wszelkie formalności były spełnione a w poprzedniej pracy nigdy nie usłyszałem, że powinienem się cieszyć bo mam umowę o pracę zamiast śmieciówki.

Z doświadczenia jakie wyniosłem z tą jednodniową telepracą wiem, że na wszystko najlepiej mieć potwierdzenie na piśmie i nie można ufać ludziom, że jakoś to będzie i się dogadamy, zwłaszcza, gdy tak jak w moim wypadku w grę wchodzą dodatkowe środki dla pracodawcy np. z funduszu PFRON, dla wielu z nich jest to po prostu "łatwa kasa" i darmowy pracownik i gdzieś w tym wszystkim zatraca się fakt, że po drugiej stronie monitora i klawiatury siedzi człowiek, który chciałby być traktowany w sposób uczciwy.
Na koniec powiem, że obecnie pracuję w firmie, jako szeroko pojęty informatyk, w formie stacjonarnej, tj. tradycyjnie dojeżdżam do miejsca pracy, jednak w obecnej pracy nie mam niestety nic do czynienia z serwerami czy linuksem i nadal szukam zajęcia jako administrator czy choćby helpdesk, więc wpis przewrotnie zakończę pytaniem, czy ktoś z was czytających ten wpis nie chciałby przygarnąć do pomocy przy serwerach linuksowych?

P.S prosił mnie ktoś o podanie kontaktu do siebie, proszę bardzo mail marek@spacehost.pl GG: 1249775, skype: marson mam nadzieję, że któraś z wymienionych metod będzie wystarczająca 

linux porady inne

Komentarze

0 nowych
gowain   19 #1 01.07.2014 17:56

Heh, szukali jelenia, który by pracował na cały etat, a dostawał kasę jak za pół... Dodatkowo środki z PFRON. Ehh, mam nadzieję, że kiedyś zweryfikuje ich rynek, a Tobie życzę powodzenia w poszukiwaniach, może akurat ktoś Cie znajdzie :)

marson1   13 #2 01.07.2014 18:21

hehe no i jestem szczęśliwy bo jeden komentarz już jest ;) gowain dzięki za wiarę ;)

cyryllo   17 #3 01.07.2014 19:29

Takich firm cwaniakowatych jest pełno. Nigdy nie szukałem pracy zdalnej bo wiedziałem z góry czym to śmierdzi. Najlepiej pracować dla kogoś z okolicy i raz na jakiś czas się tam zjawiać a reszta zdalnie.
Życzę powadzenia i trzymam kciuki.

Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #4 01.07.2014 22:18

Nie dość, że masz już kilka komentarzy to jeszcze główną dorzucę, Niech ten wpis będzie przestrogą dla innych. Pozdrawiam.

Pipes   6 #5 01.07.2014 22:42

Bardzo ciekawy wpis. Jedyne co w nim razi to błędy ortograficzne. Poza nimi nie mam żadnych zastrzeżeń i szczerze życzę powodzenia w szukaniu pracy zdalnej.

matiasz   6 #6 02.07.2014 00:11

I takie za przeproszeniem skończone skurwysyny ubiją i zniechęcą ludzi do formy pracy jaką jest telepraca. Formy dodajmy stosunkowo nowej na gruncie KP. "Informatykiem" nie jestem ale coraz częściej spotykam się z podejściem "dam informatykowi jakąkolwiek umowę niech się cieszy a i tak siedzi cały czas przed kompem a to nie praca prawdziwa". Elastyczne formy pracy są ok. Tylko ludzie biznesu muszą jeszcze trochę do nich dorosnąć. Powodzenia w szukaniu pracy. Mam nadzieję, że więcej nie trafisz na takich oszołomów.

video   10 #7 02.07.2014 01:02

Powinieneś napisać jak ta firma się nazywa. Zapracowali na taką nagrodę

  #8 02.07.2014 07:48

Cześć,

Czy możesz umieścić kontakt do siebie w tym artykule.
Moja firma nie jest zbyt duża, ale potrzebował bym człowieka od serwera, a inne umiejętności też się przydadzą.

Pozdrawiam
Marcin

przemo996   4 #9 02.07.2014 07:53

Wpis fajny, informacje o firmach tak traktujących pracowników powinno się umieszczać na bilbordach i innych środkach wykorzystywanych do przekazu reklam.:)

PS. Dla wielu z nas kilka-kilkanaście zł nie spowoduje zauważalnego braku w portfelu, a ta drobna kwota z pewnością przyda się przyjaciółce autora. Pamiętajcie że 10zł * 20 osób = 200zł. Warto zajrzeć na stronę podaną w opisie autora.

marson1   13 #10 02.07.2014 08:28

@Shaki81 dzięki za wrzutkę na główną miłe zaskoczenie, zwłaszcza, że się nie spodziewałem
@Pipes - dziękuję za zwrócenie uwagi siedziałem trochę nad nim by się ustrzec błędów ale ponieważ korzystam z oprogramowania odczytującego tekst to kóra i kura brzmi tak samo
@video nie bardzo mogę, w umowie, którą ja niestety podpisałem zobowiązałem się, że będę się pozytywnie wypowiadał o nich na forach i innych mediach w internecie więc wolę nie ryzykować, nie uśmiecha mi się tłuc na drugi koniec Polski bo gdzieś tam wyszukają ten wpis.

TomTar   7 #11 02.07.2014 08:53

Szkoda, ze tak cię potraktowali. To tylko pokazuje że Polska to dziki zachód. Byłeś odważny, ze podpisałeś umowę inną niż miała być. Dzisiaj nikomu nie wolno wierzyć i trzeba być czujnym. Takie czasy niestety.

bystryy   10 #12 02.07.2014 09:19

Szukanie pracy w Polsce (i nie tylko, bo trend niestety znajduje swoje odzwierciedlenie i w innych krajach) w ogóle przypomina walkę z wiatrakami.

Pamiętam jak pewna pani chciała, by jej robić tłumaczenia na podstawie materiałów, które ja miałem najpierw wyszukać. Chciała płacić od przetłumaczonej strony, a za czas przeznaczony na wyszukiwanie materiałów już nie i była wielce zdziwiona, że stawka jest wyższa. Wyobraźcie sobie, że szukacie czegoś 2 dni, a dostajecie wynagrodzenie za pół godziny...

marson1   13 #13 02.07.2014 09:45

inną ciekawą sprawą jest to, że przychodzi pan / pani X z laptopem "do zrobienia" najczęściej jakaś znajoma / rodzina, robię format, sterowniki, kodeki, optymalizacje usług systemowych i rejestru, sami wiecie ile zrobienie tego na tip top zajmuje po czym przychodzi ktoś po odbiór sprzętu i nawet się nie zająknie ile to kosztuje. Wiadomo przyjdzie dziewczyna z kompem albo ktoś kto wiem, że nie ma możliwości zapłacić, ogarnę za free ale szlag mnie trafia jak nie raz dostawałem sprzęt z polecenia kumpla i potem zdziwienie, że chcę kasę

McDracullo   17 #14 02.07.2014 09:57

@marson1 - raczej nie będą Cię ciągać na drugi koniec Polski - w końcu umowa była tylko świstkiem, którego nie chcieli przestrzegać. Sąd pracy również byłby po Twojej stronie.

Over   9 #15 02.07.2014 09:58

Fajnie się czytało ;)
Tylko zastanawia mnie jeden fakt, po co ci szkolenia bhp etc skoro siedzisz w domu przed kompem?

JeyJey   7 #17 02.07.2014 10:26

Ta interpunkcja, a raczej jej brak o_0

ariiell   12 #18 02.07.2014 10:26

Co za obrzydliwe praktyki stosuje ta firma!
To przykre, że tak Cię potraktowali i że takie firmy funkcjonują w naszym kraju (i niestety nie tylko).

gowain   19 #19 02.07.2014 10:31

@Over zacznij działać legalnie to się dowiesz po co... sic!

Over   9 #20 02.07.2014 10:47

@gowain
A ten dalej swoją starą śpiewke.....

marson1   13 #21 02.07.2014 10:52

@Over przedmówcy już napisali wszystko, przepisy to przepisy ;)

swiety606606   3 #22 02.07.2014 12:42

Coś jak ja w latach 90 szukałem pracy i znalazłem w magazynie. Po przybyciu na miejsce co się okazało to ludzie wychodzili za jakimiś ruskimi torbami, czyli trafiłem na akwizycję i 1 dzień tam byłem. Nie jest tak łatwo znaleźć normalną pracę.

dzikiwiepsz   12 #23 02.07.2014 13:04

Mam wrażenie że praca opisana w tym wpisie to jakaś totalna parodia :)
normalnie scenariusz jak z filmu tylko z tą różnica ze odbył się on w rzeczywistości.

Berion   14 #24 02.07.2014 17:34

Ale draństwo.

A co do "laptopów do zrobienia" to musisz postawić na początku sprawę jasno. Jest mnóstwo ludzi, którzy szukają jeleni. Bądź w ogóle nie rozumieją, że taka usługa to nie jest 5min. Jest taki dowcip branżowy o zapłacie za wiedzę o stukaniu w które klawisze - i tego się trzymajmy.

marson1   13 #25 02.07.2014 17:54

P.S prosił mnie ktoś o podanie kontaktu do siebie, proszę bardzo mail marek@spacehost.pl GG: 1249775, skype: marson mam nadzieję, że któraś z wymienionych metod będzie wystarczająca

  #26 02.07.2014 21:42

@marson1 A znasz jezyki? Jesli tak to mysle ze praca za granica nie ruszajac sie zmiejsca tez bedzie dzialac. U mnie w firmie (Anglia) mamy podwykonawców którzy wykonuja zlecenia od naszego zespolu zajmujacego sie hostingiem a siedza sobie na wegrzech.

marson1   13 #27 03.07.2014 08:16

@Raptorex
Zależy jakiego poziomu znajomości języków by oczekiwano, jestem w stanie czytać i zrozumieć jakieś tam manuale. wyskrobać na forum czy ticketa do jakichś firm po angielsku, słowem sprawy techniczne raczej ogarniam (oczywiście jeśli pisząc języki masz na myśli angielski, bo niemieckiego czy francuskiego nie znam), gorzej jeśli rozmowa dotyczy spraw nie IT, to już wtedy dukam ;) brak mi słownictwka

  #28 03.07.2014 09:53

Ludzie szanujcie swój czas. Umiejętności to lata praktyki, tak? Nawet jeśli postawienie systemu i zgranie danych to 3 godziny roboty to ile czasu zajęło wam zdobycie tych umiejętności? Przychodzi znajomy z laptopem i sprawiacie sprawę jasno- będzie to kosztować 2 stówy a jak nie pasuje to można to zrobić w sklepie XYZ.

Co do umów- nigdy nie podpisujcie umów w których coś się nie zgadza. Jeśli firma nie szanuje papieru to Was tez nie będzie szanować. Acha i ustalenia słowne nic nie znaczą, liczy się tylko to co na papierze.

tomimaki   6 #29 03.07.2014 10:06

Szczęście w nieszczęściu, że to trwało tylko jeden dzień.
Powodzenia w szukaniu lepszej firmy.

  #30 03.07.2014 12:18

Bardzo ciekawy wpis, dzięki i życzę powodzenia w dalszych poszukiwaniach!

  #31 06.07.2014 23:13

Wszystko pięknie, ale... Serio? 600 PLN za pracę przy obsłudze klienta i administrację serwerem?

Ludzie, szanujmy się. 600 PLN dostaje się w małym mieście w call center za 80h pracy miesięcznie (stawka 7,50 za godzinę na rękę), do tego dają relatywnie elastyczne godziny... Ja rozumiem, czasem może przycisnąć na pieniądze, ale cokolwiek tego typu + helpdesk za "poniżej 1000 PLN" - szkoda nawet na to patrzeć...

Azi   11 #32 07.07.2014 04:45

@JeyJey: po "a" nie stawia się przecinka :D

Azi   11 #33 07.07.2014 04:51

@dzikiwiepsz: To nie jest parodia, to jest Bareja :)
W ogóle żadnej precyzji tu nie widać (oprócz typowego wykorzystania "zasobów ludzkich")

jaredj   10 #34 07.07.2014 13:15

Jako freelancer możesz pracować dla firm spoza Polski, jednak język to podstawa w takiej pracy.
Ale jak nie zaczniesz to ... nie zaczniesz. Ja bym spróbował coś mniejszego, siedzieć ze słownikiem w ręku, posiłkować się googlem i jazda. Pieniądze też o wiele lepsze niż z PL. Kiedyś w gazetapraca był artykuł o polskich freelancerach.
Powodzenia.

marson1   13 #35 07.07.2014 14:47

@jaredj: Nie boję się języka bardziej to kwestia limitów zarobkowania i godzin pracy - pracować w Niemczech czy Włoszech OK ale w USA, gdzie est przesunięcie czasowe kilkanaście godzin to już mógłby być problem.

jaredj   10 #36 07.07.2014 19:27

Weź pod uwagę, że czasem zajdzie konieczność rozmowy telefonicznej, a wtedy znajomość języka już musi być na poziomie komunikatywnym, to nie tylko techniczne terminy itd. - ale jeśli czujesz, że dałbyś radę - spróbuj. Stron feelancerowych jest sporo.

marson1   13 #37 07.07.2014 19:51

skoro z DC w Niemczech się dogadam przez tel to powinienem dać radę ;)

Temur   4 #38 08.07.2014 10:20

Ja bym ich profilaktycznie zgłosił do PIP. Pewnie nic nie zdziałają, ale chociaż trochę czasu zabiorą przy kontroli.

jaredj   10 #39 08.07.2014 13:00

@marson1: ja tam nie wiem, sam narzekałeś na początku, że techniczny eng okay ale jak wyjdziesz poza to już problem. Skoro jesteś pewien - próbuj. W końcu nie możesz na tym stracić.

marson1   13 #40 08.07.2014 22:01

@jaredj: może ujmę to inaczej fakt najlepiej się czuę gdy mam przed sobą angielski tekst w formie pisanej, bo wtedy wiadomo, że mogę się zastanowić a w najgorszym wypadku to i słownikiem można się posiłkować ( w praktyce widzę, że słownik konieczny mi jest sporadycznie, zazwyczaj rozumiem treść bez sięgania do niego. (Nie odkryłem tu chyba Ameryki? Chyba większość woli mieć do czynienia z gotowym pismem niż produkować się na żywo?) Jeśli jednak pojawia się potrzeba zadzwonienia do jakieś firmy, DC czy czegoś innego to też dam radę... Potrafię się wysłowić na tyle, że raczej osoby po drugiej stronie nie maą problemu mnie zrozumieć. Przynajmniej jeśli sprawa dotyczy przykładowo niedziałającego serwera lub czegokolwiek co ma coś wspólnego z IT. Problem zaczyna suę kiedy mam z kimś rozmawiać o tematach zupełnie mi obcych np. o łowieniu ryb... Oczywiście jeśli ktoś mnie zapyta do you like fishing to zrozumiem o co chodzi ale jak już ktoś mi zacznie "nawijać" o spławikach i przynętach na pstronga no to wymięknę. ;)

jaredj   10 #41 09.07.2014 17:16

Hehe - ja też nie znam słownictwa "rybnego" ale to specyfika, jak Ci po polsku ktoś zacznie nawijać o wędkowaniu też nie będziesz wiedział o co chodzi, jeśli już kiedyś nie miałeś z tym do czynienia - błystka, wobler, wędzisko, mucha itp.
Jakieś 15 lat temu też myślałem, że znam angielski, manuale, instrukcje, gry, nawet filmy (amerykańskie, brytyjskiego eng nie mogłem pokumać) - ale z napisami. I kiedyś w pracy założyłem sprawę na stronie supportu oracle'a. A że błąd był ORA-0600, to zadzwonili do mnie. No i się bardzo zdziwiłem jak musiałem rozmawiać z hindusem i ni w ząb go zrozumieć nie mogłem. A nie pomagała jeszcze wada w rozumieniu mowy jeśli jest zakłócana hałasami (dalej to mam, nawet PL języka nie skumam jak mowa jest zniekształcona albo zakłócona).
Nie odbierz mnie proszę źle - nie jestem krytykantem. Ale najlepiej takie rzeczy sprawdzić zanim się rzucisz na głęboką wodę.
Ale działaj, działaj ... najtrudniej zacząć, potem już idzie.

kokolorum1   2 #42 09.08.2014 02:40

Generalnie trzeba się umawiać na wynagrodzenie godzinowe, płatne od każdej godziny i wtedy nie ma problemu z niedomówieniami i nadgodzinami...

Dimatheus   22 #43 10.08.2014 20:55

Hej,

No niestety - zawsze znajdą się firmy, które będą chciały na maksa człowieka wykorzystać.

Pozdrawiam,
Dimatheus