Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Z pamiętnika pracownika Call Center...

Długo już czytam zarówno forum, jak i bloga, ale nie spotkałem tu jeszcze tekstów pracowników Call Center. Tak, Ja do nich należę, jestem jedna z tych osób, na które klniecie dzień po dniu. Enjoy :)

1. Rekrutacja

Wysłałem CV o godzinie 10 rano, telefon otrzymałem dwie godziny później. Zaprosili mnie na rozmowę. Zapał we mnie wielki - będę miał co wpisać do CV, a takie doświadczenie uczy wielu rzeczy, np. odporności na stres, pracy w grupie i przede wszystkim - manipulowania faktami. Ale o tym później.
Dnia następnego wchodzę na rozmowę. W sali rekrutacyjnej pachnie kawą, ciastkami i plastikiem z rzucającego na ścianę prezentacje na temat firmy rzutnika. Siedzimy, w 6 osób, co było dla mnie co najmniej dziwne. Ładna Pani z działu HR z rozrzewnieniem opowiada nam o firmie, świetnych ponoć warunkach pracy, zarobkach rzędu kilku tysięcy złotych na rękę. Jaka jest rzeczywistość, powiem za chwile.

Ładna pani prosi o opuszczenie sali, ona będzie nas wzywała wszystkich po kolei. Wchodzę jako ostatni. Dostaje skrypt rozmowy, którą muszę poprowadzić i pokazać wyższość telefonicznego zakupu nowego abonamentu u pomarańczowego operatora nad odwiedzeniem salonu. Chyba się udało, czekam na telefon. Czekam i czekam, minął tydzień. Wreszcie JEST! Moja Nokia radośnie rozbrzmiewa, widzę nr telefonu firmy. Szkolenie za dwa dni, płatne oczywiście. Ale najpierw...

2. Podpisuję umowę.

Czytam ten świstek. Umowa śmieciową, 10 zł brutto, czyli nie ma tragedii. Pensja co tydzień, miesięczny okres wypowiedzenia. Piękna pani wzrokiem poszukującym rozumu spogląda na moje niezbyt urodziwe oblicze, wola mój dowód osobisty i legitkę (3 klasa technikum). 10 minut tępo patrzy w komputer (dla ciekawskich- Dell Latitude D630), coś tam gmera, w końcu słychać drukarkę (jakaś Kyocera – zwracam uwagę na takie szczegóły). Tona makulatury, a w niej:
- umowa
- wniosek do Banku WBK o nowe konto ( co z tego, ze mam już jedno w PKO, maja umowę z Zachodnim i hajs )
- aneksy na temat poufności danych Pomarańczki.

Szkolenie na drugi dzień.

3. Szkolenie

Godzina 14.45, wchodzimy do przyjemniej, klimatyzowanej sali (na dworze szaleje słońce), jest nas 15. Pani trener przez 6 godzin opowiada o świetnej atmosferze, dobrych zarobkach i innych tego typu dyrdymałach, które są tak prawdziwe, jak to, następny rok będzie Rokiem Linuxa ;)
Przechodzimy o meritum, czyli co my będziemy wciskać klientom. Otóż zostaliśmy przydzieleni do projektu B2B, czyli biznes. Będziemy oferować:
-nowe abonamenty telefoniczne
- Internet
- przenoszenie numeru

Będziemy tez wciskać sprzęt
- laptop: HP 255 G3, mega beznadziejne urządzenie na podzespołach AMD (A4-5000)
- routery - Orange Airbox i ZTE MF910
-tablety: Galaxy Tab 4 8.0, Orange Sego, Lenovo Yoga, iPad Air 2

Jak widac, sprzęt średnio górnolotny, poza Samsungiem i iPadem.
Jesli o telefony chodzi, to mamy większą dowolność, praktycznie wszystkie nowoczesne modele.

Wracam do domu o 21, muszę się nauczyć oferty telefonii komórkowej, na jutro. Na 8 rano.

Na dzień dobry, nazajutrz, test. Żeby zdać, trzeba mieć 85%. Zdałem, nie zdały 2 osoby. Potem kolejna część szkolenia - oferta Internetu. I w sumie ctrl+c ctrl+v poprzedniego dnia.

Po dwóch dniach stwierdzam, ze ofertę maja kiepską. I drogo jakoś...

Trzeci dzień - test z Internetu. Zdało 3 osoby, w tym ja. W międzyczasie zrezygnowało dwie. Chyba wiedziały, co się święci.

Czwarty dzień to już scenki, umiejętności miękkie, techniki sprzedaży. Nie ma lekko, trenerka jest bardzo dobra w swojej roli. Wciela się w różne typy osób, a są to:

- klient zainteresowany: cierpliwie słucha nas, zadaje pytania, jest zadowolony, podpisuje umowę. Takich jest najmniej.
- klient " mam już wszystko" : dzwonie, rozmawiam, informuje o ofercie takiej i takiej, a on w połowie zdania, jednym tchem"MAMJUZWSZYSTKODOWIDZENIA" Jestem spalony na starcie.
- klient w samochodzie : udaje zainteresowanie, ale prosi o chwile, musi się zatrzymać. Po czym odkręca radio na cały regulator i przykłada do głośnika słuchawkę. Mi słuchawki na głowie tańczą w rytm nieskoordynowanego dźwięku przesterów tak głośnych, ze można oszaleć.
- klient buc : Takich jest najwięcej. Dzwoni się do człowieka grzecznie,a ten "WY PIER****NE *#&#)€-€-%-%* PODAM WAS DO SĄDU, TEFAŁENU", takie przykłady można tylko mnożyć.
-klient anorektyk: Mówisz pełnym męskim basem, po drugiej stronie ktoś, ledwo mówiący, (muszę przyciskać słuchawki do uszu) po informacji, skąd dzwonie, odkłada słuchawkę. Anoreksja powoduje, ze nie jest w stanie utrzymać słuchawki?

To tylko kilka typów ludzi.
Koniec szkolenia, zaczynamy.

4 Praca właściwa

Wchodzę na sale, ludzi więcej niż na otwarciu nowego Lidla. Menadżer wskazuje na stanowisko, loguję się.

Boks wielkości jednoosobowej ławki szkolnej, w nim monitor LG W1945S, a także Dell Optiplex. Uruchamiam ten wehikuł. Króluje w nim Debian, okrojony Firefox i... Wentylator chłodzący Pentiuma 4. Głośniejszy niż w niesławnych Pavilionach dv6.

System działa niezwykle ociężale, jest mocno nieintuicyjny. I nie mówię tu o Debianie, ale samym Intrancie. Gubię się. Pomaga mi konsultant doświadczony.

5. Moj pierwszy telefon

Obłożony w materiały szkoleniowe, zakładam najtańsze słuchawki z mikrofonem, ładuję bazę. Początkowo nawet nie mam wglądu na konto abonenckie. Dzwonię. Słyszę pierwsze obelgi. Moja pewność siebie uciekła wraz z moim zapałem.
I tak przez tydzień.

6. Pierwsza umowa.

Udało się namówić kobietę na abonament za 9.99 na dwa lata. Realizacja trwa 20 minut. Jedna zgoda obowiązkowa, 9 dobrowolnych, wszystkie czytam. Klientka cierpliwie odpowiada. Nie traci rabatu za efakturę i zgodę marketingowa. Pobieram dane. I teraz najlepsze: Mamy XXI wiek, doba cyfryzacji, a ja notuje wszystko na kartce. Bo wprowadzanie do systemu od razu trwałoby dodatkowe pól godziny. Podsumowuję, wszystko cacy, ostatnie uprzejmości, koniec rozmowy. Hurrra, mam umowę!. Tego samego dnia druga, na nielimitowane LTE. Otrzymuję dziś prowizje w wysokości 30 zł i okulary przeciwsłoneczne od Sony. Niestety, logo Sony zdarło się po tygodniu. Ale są ładne, żółte, fajnie przyciemniają.

Po moim sukcesie odnawia się zapal do pracy niczym nikczemny pakiet danych w najtańszej opcji.
Kolejne dni przynoszą niemile wieści. Grafiki obcięte. Przyjęli zbyt dużo ludzi. My się denerwujemy, koleżanka ma ochotę zabić managera. No ale nic, pokornie idziemy do domu po godzinie pracy.
Podsumowując, jeśli masz mocne nerwy – możesz spróbować pracy w takim miejscu. Stanie menadżera za plecami I powtarzanie PODPISUJEMY nie powoduje, że my to robimy, Jeszcze bardziej się spinamy I skutki są słabe. Po 6 godzinach masz ochotę usnąć, nic poza tym.

7. Manipulowanie faktami.

Dotyczy to głównie sprzętu. My, przyznaje, wciskamy Wam najgorsze gówno (jakim jest ten laptop), a musimy Wam pełną czapkę nagadać, ze jest najlepszy.

Oferty maja wiele kruczków, których nie usłyszycie od nas w rozmowie. Są one w podsumowaniu, no ale kto by tego słuchał ...

8. Haczyki

Za szkolenie zapłacą mi dopiero po 350 godzinach. Nie wytrzymię tam tyle.

Błagam was, słuchajcie ludzi i czytajcie umowy!

Konsultant mówi Wam, ze podaje ceny netto. Możecie poprosić, żeby wam podał brutto. Jeśli tego nie zrobicie, miejcie pretensje tylko do SIEBIE, bo konsultant nie ma obowiązku was informować wcześniej niż w podsumowaniu. A tych nie słuchacie.

Rabaty za fakturę elektroniczna i zgodę marketingowa. Faktura papierowa to kolejne 5 zl do rachunku, zgoda, a w sumie jej brak, na ponowny kontakt z Wami, kolejne 5 zl do rachunku.

Nie pytajcie, czy możemy dać wam za pól ceny, bo jesteście w Orange od 1918. Nie możemy. Faktem jest, ze bardziej Orange dba o nowych klientów.

Hit: Dzwoni koleżanka do faceta, przedstawia ofertę, a on do niej:
"Nie chce nowego abonamentu, ale zamiast tego ja wam odeślę mój stary Galaxy S4, a WY za darmo mi go wymienicie na Galaxy S6, najlepiej Edge.” Ola gościa zwyzywała.

Serio jesteście zdania, ze mam wymienimy za frajer telefon na 3 razy droższy bez nowej umowy? Raczej nie...

Prośba do Was, posiadacze telefonów. Jeśli umawiacie się z kimś na rozmowę, to odbierajcie telefon. Daliście do zrozumienia na przykład mnie, ze bierzecie, tylko musicie powiedzieć o tym zonie/matce/kochance/dziadkowi, to gdy zmienicie zdanie, odbierzcie, jeśli to możliwe i powiedzcie nie. Nam będzie lepiej się pracować wiedząc, ze po drugiej stronie gadam z kimś kulturalnym, a w zamian my nie będziemy się dobijać przez 6 godzin do was, bo Wy nie odbieracie.

Jeśli chcecie czuć się bezpiecznie podczas rozmowy z nami, nagrajcie to. My tez to robimy, dla Was. W razie jakichkolwiek problemów, czy błędu konsultanta, to Wy jesteście na wygranej pozycji.
9. System kar i nagród
Oczywiście, istnieje takowy. Nagrodę można dostać personalnie, oraz zespołowo. Tylko za dobre wyniki.

Karę możesz otrzymać za:
-zbyt długą przerwę
-jedzenie w boksie
-nie przedstawienie się
-podpisaniu umowy na dane osoby zmarłej, nawet, jeśli ktoś po drugiej stronie poda CI takie dane, karany jesteś Ty
-I wiele innych.

I na koniec. Jeśli dzwonimy do was, odbierajcie, oczywiście jeśli to możliwe. Gdy już odebraliście, to na pewno macie 3 minuty na rozmowę. Nie rozłączajcie się na sam dźwięk słowa Orange, bo w takich sytuacjach mamy obowiązek po prostu was męczyć telefonami.
Jeśli kulturalnie nas spytacie, co robić, gdy nie chcecie telefonów, my wam powiemy, gdzie zadzwonić. Tylko zróbcie to kulturalnie.

Za ewentualne błędy przepraszam, w razie pytań, niejasności - PW, bądź komentarz :)

Dzięki za uwagę :)
 

inne

Komentarze

0 nowych
microfon1984   6 #1 25.07.2015 18:40

W której Lokalizacji pracujesz? Ciekawi mnie ze względu na fakt, że też pracuję w Orange, znam sporo lokalizacji i sprzęt jaki mamy w firmie i o Debianie nie słyszałem patrząc na fakt, że standaryzacja stacji wygląda zupełnie inaczej niż opisujesz.

matekadamczak   5 #2 25.07.2015 18:44

Pracuję w kieleckim oddziale CCIG.

Semtex   18 #3 25.07.2015 19:27

Ostatni akapit bardzo mi się nie podoba, zabrzmiał jak czysty szantaż, niestety, ale upierdliwość CC jest już legendarna, nie dziwcie się, że ludzie do was strzelają przez telefon. Dla mnie osobiście telefony z CC są spamem, nie zamawiałem takiej oferty, jak spam je traktuję ;)

matekadamczak   5 #4 25.07.2015 19:44

Powiem Ci w ten sposób Semtex. Gdyby to ode mnie zależało, ja bym po jednej próbie kontaktu odpuszczał. Ale mamy taką zasadę, że musimy porozmawiać z każdym, jeśli nie odbiera dzwonimy po kilka razy. To jest sprawdzane. Odbieranie po prostu ułatwia pracę nam, a Wam daje tak naprawdę święty spokój, bo nie będziemy Was zasypywać telefonami. Chociaż to nie zawsze oczywiste.

Na przykład my nie mamy możliwości oznaczenie w bazie, że nie życzycie sobie tych telefonów. Najprościej jest zadzwonić do operatora i wycofać zgody marketingowe. Aczkolwiek, tak jak w Orange, może się to wiązać z dodatkowymi opłatami.

mordzio   15 #5 25.07.2015 20:39

"Prośba do Was, posiadacze telefonów. Jeśli umawiacie się z kimś na rozmowę, to odbierajcie telefon." To działa w dwie strony, sam miałem kilka przypadków gdzie prośba o oddzwonienie po 16 kończyła się zwrotnym telefonem po kilku dniach.

jarodebombel   7 #6 25.07.2015 21:22

To i ja coś napiszę.

Odpowiedziałem na ofertę firmy, która ma CC i obsługuje połączenia przychodzące dla jednej z firm ubezpieczeniowych. Rzecz się dzieje w Łodzi.

Wchodzę na salę. Miła pani opowiada mi jaka to zarąbista robota itd i prosi mnie o dowód. Spytałem się o stawkę, I tu mnie rozwaliła:
- do 120 h pracy - 8,70 brutto
- 120 - 140 h pracy - 9,20 brutto
- 140 - 160 h pracy - 9,70 brutto.
- powyżej 160 - 10 brutto,

Pani nalega na wypełnianie formularza a ja proszę ją o chwilę cierpliwości, bo muszę sobie wypłatę na kalkulatorze w telefonie (sic!) policzyć. Mina pani bezcenna.

A była jeszcze lepsza jak się spytałem, czy im się brutto z netto nie pomyliło... :D

Ty się cieszysz, @matekadamczak z 10 pln/brutto. Ale jesteś uczniem technikum i części składek nie płacisz.

Dla mnie to stawka dziadowska, bo za nią ni cholery nie idzie się utrzymać. A tym bardziej za te, co mi proponowali.

Ale twój wpis ciekawy i porusza ciekawą tematykę. Brawo i czekam na kolejne,

matekadamczak   5 #7 25.07.2015 21:59

Wiesz, dla mnie też szału nie ma, muszę opłacić mieszkanie (mieszkam 80 km od Kielc), kupić żarełko, czasem jakiś alko, ciężko odłożyć, nawet nie kupując alko.

matekadamczak   5 #8 25.07.2015 22:00

@mordzio: Jeszcze mi się nie zdarzyło nie oddzwonić na wyraźną prośbę Klienta. Od tego mam notatki i sobie zapisuję z kim, gdzie, kiedy. Jeśli akurat tego dnia nie ma mnie w pracy, albo przekazuję kontakt komuś obok, albo proponuję inny termin rozmowy.

lucas__   13 #9 25.07.2015 22:21

Ja tam zawsze proszę o powtórzenie imienia i nazwiska oraz godziny, bo mówię, ze muszę sobie zapisać . Jeszcze jak się pytam czy ten ich super extra sprzęt/program działa pod Linuksem to mam wrażenie, że konsultant, chce zakończyć rozmowę jak najszybciej ;p

matekadamczak   5 #10 25.07.2015 22:47

@lucas__: Cóż, ja tam jestem w stanie odpowiedzieć, że na tym szajsie, jak na każdym innym lapku idzie uruchomić Linucha :D

Jusko   13 #11 25.07.2015 22:55

Swoje również przepracowałem na słuchawce - jeszcze lata temu, kiedy zdobywałem któreś tam szlify kariery zawodowej. Obecnie wiem, że wolałbym być bezrobotny, niż znów pracować w Call Center :-P Dziś również pracuję z klientem, jednak bardziej bezpośrednio, branża IT - zupełnie inna kultura pracy. Tutaj nie ma miejsca, na wciskanie kitu.

Niestety "telemarketing" zapracował na to, aby nie darzyć ich sympatią. Pracownik wykonuje tylko swoją pracę, ale niektórzy są namolni, niemili, nie słuchają. Dodatkowo sprzedają kota w worku, na czym wielu się przejechało.

Uważam, że Call Center, to jedna z gorszych metod pozyskania klienta. Dlatego dzwoni się hurtowo, bo inaczej byłoby kiepsko. Dodatkowo załoga w CC szybko się wykrusza - stała fluktuacja sprawia, że ciężko trafić na starego wyjadacza, a więc kompetentnego telemarketera ;-P

Autor edytował komentarz.
lucas__   13 #12 25.07.2015 23:02

@matekadamczak: Ano raz się zdarzył taki hardkor co powiedział, że się da. Wymiękł przy pytaniu o konkretną dystrybucję ;)

GioWDS   14 #13 25.07.2015 23:04

W sumie nie zazdroszczę Ci, zwłaszcza, że możesz na mnie trafić jako abonenta Orange. W najlepszym razie poproszę Cię o ulotnienie się z miejsca lub poinformuję o nagrywaniu rozmowy (zazwyczaj się rozłączają), jak delikatnie nie mam ochoty na upraszczanie komuś życia to zawsze każę im dzwonić na numer, który został pierwszy zarejestrowany w Orange - to całkiem zabawne słuchać tłumaczenia pracownika CC, że on niema dostępu do takich danych i prosi o podanie, a ja, że nie bo jako pracownik O powinien mieć dostęp, czasem tak 15 minut. A jak zupełnie mam nastrój na psucie dnia to zaczynam słuchać, z komputerem przed twarzą jadę każdą ofertę za ofertą, wypytuje o wszystkie szczegóły, które znajdę w ofercie - i po jakiejś godzinie mówię, że przykro mi, nie.
Dlaczego jestem taki wk...cy? Kiedyś miałem okazję kontaktu z pracownikiem CC B2B, zaproponował mi abonament za troszkę ponad stówkę netto (jakieś 120-130) i telefon za free (jakiś LG - w sumie mi to wisiało bo był mi tylko potrzebny jako holder prywatnej karty;p), no ok. Po dwóch dniach melduje się u mnie kurier (a Ci od kiedy dostają napiwki jakoś tak strasznie się nie spieszą) i rutynowo czytam umowę a tam piękna informacja, że za telefon czeka mnie opłata 600 zł - uprzejmie (naprawdę) poprosiłem kuriera o zwrot przesyłki do O. O ile większe było moje zdziwienie jak kilka dni później zadzwonił do mnie wcześniej wspomniany osobnik z (uwaga) PRETENSJAMI, że nie podpisałem umowy, że to niepoważne, że śmakie i owakie. Poprosiłem o jego imię i nazwisko, nagranie naszej rozmowy (tej i poprzedniej) wypaliłem na CD, dołączyłem wydruk propozycji umowy, którą dostałem na e-Mail, kilka słów od siebie. Po jakimś czasie dostałem odpowiedź, że przepraszają za zaistniałą sytuację, że wyciągnięte zostały konsekwencje (pewnie dobrze sprzedawał bo nic o zwolnieniu nie było) oraz... ulotka ofertowa... Rly?

maciek03   9 #14 25.07.2015 23:07

całkiem dobry artykuł

Vidivarius   14 #15 25.07.2015 23:20

@Jusko: "Dlatego dzwoni się hurtowo, bo inaczej byłoby kiepsko."
Statystycznie to ok. 3% skuteczności - o ile dobrze pamiętam. Tak że szału nie ma. A przy tej skuteczności, pracownicy CC staja na uszach aby sprzedać więcej. Te stawanie na uszach to wciskanie kitu, niedomówienia itd. co odbija się nerwowością klientów.
@matekadamczak
Wpis bardzo ciekawy, ale ni grama nie zmiękczyłeś mego serca do CC. To zmora klientów. Ja zawsze "Nie wyrażam zgody na przetwarzanie danych do celów marketingowych". Parę razy do mnie zadzwoniono mimo braku zgody. Miałem już umówionego prawnika z pozwem sądowym, ale jakoś firma się opamiętała. Ich szczęście.

matekadamczak   5 #16 25.07.2015 23:29

@GioWDS: Moja koleżanka dwie godziny z gościem nawijała, bo ten wypytywał o właśnie tego laptopa :D

Gdybyś mi się trafił, to by mnie chyba cholera strzeliła :D Już wolałbym, jakbyś powiedział że nie zgadzasz się na nagrywanie, wtedy bym się rozłączył i po sprawie :D

Zapewne telefon był na raty :D Ja o tym mówię.

Autor edytował komentarz.
matekadamczak   5 #17 25.07.2015 23:30

@Vidivarius: Ja też nie jestem szczęśliwy, że tam pracuję, ale muszę od czegoś zacząć.

maew   7 #18 25.07.2015 23:32

Praca w CC to uwstecznianie się, zarówno w sensie zawodowym jak i mentalnym. Dla zdrowia też nie jest to obojętne. Lepiej już posiedzieć na bezrobociu i w tym czasie zrobić jakiś przydatny kurs lub doszlifować swoje umiejętności. Warto poczekać i poszukać lepszej pracy.

CC nie nadaję się także jako pierwsza praca bo niby jakie to Ci daje doświadczenie? Niestety większość pracowników CC albo nie ma wyboru albo wydaje im się, że nie mają wyboru i tak tkwią w tym bagnie.

Autor edytował komentarz.
matekadamczak   5 #19 25.07.2015 23:34

@maew: Ta praca uodparnia na idiotów po drugiej stronie słuchawki. Pokazuje cały przekrój społeczeństwa. Pierwsze dni CI się wydaje, że to okropne, po dwoch tygodniach przywykasz do tego.

maew   7 #20 25.07.2015 23:52

@matekadamczak: Wcale nie uodparnia, raczej osłabia, upadla i robi z człowieka kogoś bardzo niefajnego. Znajdz sobie inną, normalną pracę, gdzie jest normalna, "ludzka" atmosfera i lepsza pensja. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne. W pracy w CC jedyne co to stoisz w miejscu albo się cofasz. No a do tego ta beznadziejna atmosfera...Idiotów to raczej szukałbym po stronie przełożonych bo w większości CC to straszne buraki oderwane od pługa, bez innych doświadczeń, oni nawet nie wiedzą, że gdzieś może być inaczej.

Praca w CC była moją pierwszą pracą i uważam to za czas stracony. Nawet wstyd mi ją podawać w CV.

matekadamczak   5 #21 25.07.2015 23:56

@maew: Po ostatnich jazdach z managerem wysłałem z 15 CV i jeśli tylko dostanę coś lepszego, uciekam stamtąd. Nie wspomniałem we wpisie, że szukam czegoś innego

qbaz   12 #22 26.07.2015 00:06

@matekadamczak: KAŻDA praca z klientami uodparnia na idiotów. Niestety idioci zawsze wygrywają doświadczeniem ;)

maew   7 #23 26.07.2015 00:26

@matekadamczak: U mnie było tak, ze każda praca była trochę lepsza od poprzedniej. Metodą małych kroczków znalazłem tą swoją prawie wymarzoną, która w 100% pokrywa się z moimi zainteresowaniami. Po drodze musiałem się trochę dokształcić (bo przez poprzednie prace zaniedbałem swoje pasje) i kształce się cały czas ale warto było. Kasa jest ok, choć nie jakieś kokosy ale w końcu robię to co lubię, odkrywam ciągle nowe, fajne dla mnie rzeczy. Może w tym jest cała tajemnica?

Nie jest łatwo od razu trafić na fajną pracę, gdzie przełożeni to ludzie na poziomie, ale warto szukać bo takie miejsca istnieją, no i warto wierzyć w siebie, inwestować w wiedze czy jakieś umiejętności, nawet niech to będzie wózek widłowy jak ktoś nie ma innych pomysłów, to nie istnotne, ważne zeby sie rozwijać i poszerzać horyzonty i starać się robić to co się lubi lub przynajmniej dążyć do tego.

Autor edytował komentarz.
maew   7 #24 26.07.2015 00:31

@qbaz: Mnie jakoś nie uodporniła, co najwyżej psuła nastrój. Co do pracy w telekomach to najbardziej współczuję pracownikom salonów stacjonarnych. Co tam się dzieje czasami...

Autor edytował komentarz.
microfon1984   6 #25 26.07.2015 00:40

@matekadamczak tak właśnie myślałem, że to z Orange ma niewiele wspólnego oprócz sprzedawania ich produktów.

GioWDS   14 #26 26.07.2015 01:47

@matekadamczak: to właśnie w pracownikach CC kocham najbardziej - nie powinni pierwsi odkładać słuchawki bez wyraźnego powodu.
Wracając do historii z telefonem - zawsze zadaje zestaw pytań usuwający niedomówienia, przecież pracownik mógł mieć na myśli, że przy odebraniu telefonu nie będę musiał nic zapłacić, ale odpowiadając twierdząco na pytanie czy sprzęt zostanie mi przekazany nieodpłatnie.
Z VAT-em o którym wspomniałeś to raczej normalne, jeśli przedsiębiorca jest vatowcem to o ile kwota netto jest akceptowalna (mieści się w budżecie na ten cel) to vat jest dla niego ambiwalentny - tj. nie powoduje dodatkowego kosztu (po prostu powoduje zmniejszenie podatku należnego).

Vidivarius   14 #27 26.07.2015 11:05

@matekadamczak: Nie traktuj mej wypowiedzi personalnie. Była ogólna. W swoim życiu spotkałem się również z kilkoma ludzkimi konsultantami, ale to rzadkość. A obie życzę jak najlepiej i szybkiej zmiany pracy.

Ostatni Mohikanin   26 #28 26.07.2015 11:14

Mój patent na konsultantów: obojętnie z czym taki CCMaster dzwoni, zawsze mu przerywam i pytam, czy ma dla mnie jakąś super ofertę. W jego mniemaniu oczywiście ma, ale gdy po trzech sekundach dowiaduje się, że dla mnie super oferta to najnowszy Samsung S-coś tam (za darmo lub za złotówkę), nielimitowane rozmowy i sms-y do wszystkich oraz nielimitowany internet, i to wszystko w abonamencie za 1 zł miesięcznie, to (biedny) konsultant stwierdza, że jednak takiej super oferty nie ma. Próbuje mi coś tam wciskać innego, ale ja upieram się przy swoich wcześniej przedstawionych warunkach. Rozmowa kończy się bardzo szybko. Oszczędzam czas zarówno swój, jak i konsultanta.

awangardowy   7 #29 26.07.2015 11:24

u mnie tak, że:
dzwonią do mnie jacyś ludzie i później jest "nieodebrany numer nieznany: 5".

no więc zaczynam się denerwować, czy to nie są "ci, z którymi nie chcę rozmawiać". Jak zadzwoni telemarketer, to... czuję ulgę, że ten zastrzeżony numer to mógł być telemarketer :D
zawsze jestem miły, ale rozmowa też się szybko kończy bo mnie nie interesuje oferta.
często telemarketer = ulga,
bo okazuje się kto wybija mi te numery zastrzeżone/nieznane na komórce w ostatnim czasie.

no i .... różni ludzie chcą ze mną rozmawiać, a ja z nimi niekoniecznie. Bywało się tu i tam, poznało się tego i tego, tą i tą.
Np. psychopatyczna laska. Zrobiłem to-i-owo. Później pół roku męczyła mnie telefonami, w tym z numerów zastrzeżonych. Nigdy więcej sypiania z psychopatkami!

Autor edytował komentarz.
mastersanta   5 #30 26.07.2015 12:13

@Ostatni Mohikanin: Aj typowa cebula tu przemawia :D Wszystko za 1zł! Tu jest problem bo są dwa obozy:
Pracownicy CC - gdzie idą nawet (sorry za wyrażenie) melepety które nigdy nie powinny z klientem pracować. Nie każdy ma do tego predyspozycje także proszę się nie obrażać ;) Nie każdy musi być idealny. Ale do tej roboty trzeba mieć trochę sprytu i dużą odporność na głupotę, chamstwo i zwyczajne cwaniactwo (tak, druga strona to szczególnie to mimo że oni tego chyba nie dostrzegają).
Klienci - kolejne melep... Eee.. Ludzie którzy naklikają milion zgód których nie przeczytają i później płacz i żale do całego świata że ktoś do nich dzwoni. Pół biedy jak ktoś normalny się trafi, wysłucha coś tam i powie rzeczywiście zwykłe "nie, nie chcę" albo wyjaśni że ma lepszą ofertę i nara. Ale są takie patologie umysłowe co to uważają że wszystko im się należy i jak mają o 8 lat abonament to powinni dostać urząd prezesa tej firmy.
Generalnie i z jednej strony i z drugiej są patologiczne przypadki. Tylko tym dzwoniącym za gadanie głupot płacą przynajmniej :-D Ale dla spokoju Ci "kupujący" też raczej powinni cokolwiek ogarniać. Jak czasem słucham niektórych "klientów" co sobie wyobrażają to na prawdę ręce opadają... W pewnym punkcie widziałem jak ze stoickim spokojem konsultantka (szacun po prostu) jak z dzieckiem w podstawówce czytała regulamin i wszystko tłumaczyła Januszowi bo ten po prostu zwyczajnie nie ogarniał co podpisał. Bo po co Krul i Wuatca będzie wysilał swe oczy na czytanie i mózg na rozumienie...

Ostatni Mohikanin   26 #31 26.07.2015 12:26

@mastersanta: Mówię, że chcę wszystko za złotówkę, bo - będąc w miarę na bieżąco z ofertą telekomunikacyjną - wiem, że korzystam z usługi dla siebie optymalnie najlepszej. Nudzi mnie odpowiadanie na pytanie "Dlaczego nie chce pan najnowszego Galaxy?" Argument, że go nie potrzebuję, nie jest w mniemaniu żadnego konsultanta żadnym argumentem. No to jak Bóg Kubie, tak Kuba Bogu.

AntyHaker   18 #32 26.07.2015 12:35

"Umowa śmieciową" "wola mój dowód osobisty i legitkę" "maja umowę" "Przechodzimy o meritum" "Jesli o telefony chodzi" "zgodę marketingowa" (w dwóch miejscach) "zapal do pracy" "mam wymienimy za frajer telefon" "zonie"


"Prośba do Was, posiadacze telefonów. Jeśli umawiacie się z kimś na rozmowę, to odbierajcie telefon. Daliście do zrozumienia na przykład mnie, ze bierzecie, tylko musicie powiedzieć o tym zonie/matce/kochance/dziadkowi, to gdy zmienicie zdanie, odbierzcie, jeśli to możliwe i powiedzcie nie. Nam będzie lepiej się pracować wiedząc, ze po drugiej stronie gadam z kimś kulturalnym, a w zamian my nie będziemy się dobijać przez 6 godzin do was, bo Wy nie odbieracie." - Mi byłoby łatwiej odbierać, gdybym miał świadomość, że jak powiem NIE to faktycznie sobie to zapiszecie, a nie zadzwonicie na drugi dzień ......................

"Jeśli kulturalnie nas spytacie, co robić, gdy nie chcecie telefonów, my wam powiemy, gdzie zadzwonić" - Poważnie? To ja mam dzwonić gdzieś, żebyście mi dali spokój? Niedoczekanie ^^ Wolę odrzucać, baa, wolę zablokować Wasz numer, niż się dodatkowo męczyć i gimnastykować.

A i bonusowo - co ty masz z tym "I" zamiast "i"? W wielu miejscach masz tak wypoprawiane ...

Bubu:-D   3 #33 26.07.2015 12:56

Moi rodzice są w t-mobile co tydzień dzwoni do nich konsultant z ofertą najnowszego smartfona, a tata nie chce tego słuchać bo lubi swoją starą nokie 3310 i nie chce jej zmieniać, więc gdy pewnego razu gdy do niego dzwonią daje mi słuchawkę i mówi " wytłumacz tym ludziom że ja nie chce i nie potrzebuje" no to odbieram i mówię że tata nie chce nowego tel ,bo nie umie go obsługiwać na to pani to może syn, żona wezmą ? mówię nie dziękuje każdy ma swój tel i jest z niego zadowolony, na to pani to może tańsze minuty smsy i itp na to ja nie dziękuje tacie dobrze jest w prepaid, na to pani, ale w abonamencie przecież będzie taniej a ja dalej nie dziękuje na to ona " No to chyba TY nie umiesz liczyć " i się rozłączyła no po prostu szczyt chamstwa i po takim czymś dziwicie się że ludzie mają do was negatywny stosunek.

Autor edytował komentarz.
matekadamczak   5 #34 26.07.2015 13:10

@AntyHaker: A bo wiesz co, i tak większość poprawiłem. Pisałem na klawiaturze dość szybko, dodatkowo polski słownik w Wordzie wyparował :D
A co do "i", jak już wspomniałem, angielski słownik :D muszę Worda naprawić :D ale dzięki za uwagi, :)

matekadamczak   5 #35 26.07.2015 13:12

@Bubu:-D: To wszystko też zależy od standardów każdego jednego Call Center. Akurat jeśli o CCIG chodzi, to są ściśle określone zasady rozmowy, za ich nieprzestrzeganie są alerty

qbaz   12 #36 26.07.2015 13:35

@maew: Może jeszcze za mało pracujesz/pracowałeś z klientami? ;)

mastersanta   5 #37 26.07.2015 14:39

@Ostatni Mohikanin: no to co to za problem wyłączyć to i cofnąć zgody? Na prawdę nie rozumiem ludzi którzy się na coś godzą, a później mają wrzuty do wszystkich że się na coś zgodzili :-| Albo wiesz że to dało Ci profit (tańszy abo?) ale i tak dla zasady sobie ponarzekasz na coś. Bo do nikogo oficjalnego pisma potwierdzonego notarialnie nie wysyłałeś "ej proszę mi dzwonić 5 razy dziennie bo nie mam co robić".
Z banku tylko 1 raz (słownie: jeden raz) do mnie zadzwonili w przeciągu kilku lat z jakąś propozycją ubezpieczenia na wyjazdy, chyba omyłkowo. W telekomach puki nie wyłączyłem zgód to słali tego i dzwonili jak potłuczeni - kilka minut na iBOA i cisza i spokój od 2 lat. To nie jest trudne wyłączyć, ale też nie jest trudne się na coś takiego zgodzić ;) Kwestia czy jesteś tego świadom bo to Ty się na to godzisz kliencie, nie ktoś inny, nie konsultant który do Ciebie wtedy dzwoni, tylko i wyłącznie ty... A teksty typu "To ja mam dzwonić gdzieś, żebyście mi dali spokój (bo ja nie doczytałem i coś tam kliknąłem)?" to taka żałość w najczystszej postaci - na złość wszystkim odmrożę sobie uszy :-D
Nie to żebym bronił te sierotki co to dzwonią wszędzie do każdego bo oni też mają swoje za uszami, ale podejście do sprawy "to tylko i wyłącznie ich wina" jest głupie i to nawet bardzo.

zyrol81   9 #38 26.07.2015 14:59

No to trochę nie tak z tymi telefonami. Co prawda nie jestem w orange, ale w innej sieci i czasami ktoś z konsultantów dzwoni. Rzadko, może ra na pół roku, ale dzwoni. Jestem zawsze informowany czy mówimy o cenach brutto, netto, czy czymkolwiek. Jeśli grzecznie mówię nie to z reguły konsultant mówi, że nie ma problemu i prosi o telefon jakbym się rozmyślił (przyznaje, po prostu rozłączam się, gdy konsultant ma gdzieś moje "nie" i dalej próbuje mi wcisnąć mega-wypasiony towar czy usługę, oczywiście bezpłatną za 20zł/msc).
Byłem swojego czasu w T-mobile i też byłem i dość często byłem nękany wszystkimi możliwymi abonamentami, bezpłatnymi atrakcjami za symboliczne kwoty do abonamentu itd itp. W końcu nie wytrzymałem i zapytałem, co mam zrobić aby do mnie nie wydzwaniali. Powiedzieli mi. zrobiłem co trzeba było i zamiast 3 telefonami w miesiącu byłem nękany 15 smsami tygodniowo (policzyłem kiedyś :D). Niestety przed zakończeniem umowy znowu pojawiły się telefony w ilościach hurtowych, żeby po przedłużeniu umowy spaść do poziomu 3-ch telefonów na miesiąc. Miałem już jednak wraz z umową telefon z androidem, a androida z programem który filtrował połączenia i smsy. Przez 2 lata konsultanci byli automatycznie odrzucani. Bez urazy, ale byłem mega-szcześliwy z powodu św spokoju.
Teraz jestem w innej sieci, konsultantów nie muszę lokować, bo nie są jacyś nadgorliwi, nie zamęczają mnie co tydzień, rozumieją słowo "nie" i dają mi dojść do słowa i grzecznie dzwonią o określonej godzinie określonego dnia.
Wybacz, więc, ale jako konsument i tn z drugiej strony telefonu powiem wszystkim na moim miejscu - blokujcie konsultantów, jeśli są zbyt natarczywi. Jesli będę coś potrzebować sam zadzwonię. Nie liczyłbym jednak na to - jeśli podpisałem umowę na 200MB internetu znaczy to że mi więcej nie potrzeba i nie potrzebuje kolejnych darmowych 500MB za jedyne 10zł/msc.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #39 26.07.2015 18:00

Ciekawe tylko jak szybko Orange doścignie autora tekstu i wytoczy działo za złamanie podpisanych umów i działanie na szkodę pracodawcy :-) Bo ten tekst na pewno na kilka paragrafów by się nadał :-)

Nie podoba mi się ten wpis, zwłaszcza ten ostatni akapit. Rozumiem, że chcesz zarobić - ale ja nie mam dla Ciebie tych trzech minut, bo to ja jestem klientem i to ja decyduję kiedy coś chcę zmieniać w moim abonamencie, a nie Ty. Dlatego jak będę potrzebował coś zmienić - sam przyjdę :)

matekadamczak   5 #40 26.07.2015 21:39

@GBM: W tym wpisie wspomniałem, tak podsumowując o wszystkim, co pisze na stronie internetowej Orange, więc paragrafów nie złamałem. W każdym regulaminie usług są info o kosztach.

A szczegóły z pracy... Nie ja jeden pracuję w CC, większość wie, jak taka praca wygląda, a to tyko moje przemyślenia.

Ostatni Mohikanin   26 #41 26.07.2015 21:47

@GBM: Mimo wszystko czasem jednak taki niespodziewany telefon od konsultanta może się przydać.

Ostatni Mohikanin   26 #42 26.07.2015 21:59

@mastersanta: Nie mam pretensji do konsultanta za to, że dzwoni, ale jeśli dzwoni, to niech zamiast ciągle gadać również słucha. Żaden konsultant nie jest autorytetem w kwestii tego, co dla mnie najlepsze.
Po drugie - uczciwość i etyka zawodowa. "Witam pana. Dzwonię z Sieci X, mam dla pana przygotowaną paczkę z najnowszym modelem GalaxySraxy, proszę potwierdzić, czy pana adres, który mam w bazie, jest aktualny i zaraz nadam przesyłkę." Potem następuje parę zdecydowanie szybciej wypowiedzianych i przez to mniej zrozumiałych szczególików odnośnie jakiegoś tam abonamentu i (głośno i wyraźnie) ponowne zapytanie o adres. Oczywiście, rozumiem, techniki sprzedaży itd.

matekadamczak   5 #43 26.07.2015 22:17

@Ostatni Mohikanin: Nie żebym się przechwalał, ale jak klient mówi, ze nie chce, to pytam, dlaczego. Jeśli w ogóle, to dziękuję za pogawędkę, jeśli jakieś szczegóły nie są zrozumiałe, tłumaczę, jeśli nie pasuje, bo drogo/długo/nie ten sprzęt, to staram się dobrać według jego życzenia i według możliwości moich.

AntyHaker   18 #44 26.07.2015 23:41

@matekadamczak: Nie ma problemu :D

edelmann   12 #45 26.07.2015 23:54

Moim osobistym zdaniem, ale chyba nie tylko moim, trzeba mieć naprawdę 0 moralności i spaczony charakter żeby bez cienia wyrzutów sumienia wciskać ludziom kłamstwa. Wybacz, to tylko moje zdanie, nie osądzam cię, mówię ogólnie, może jesteś wyjątkiem. Masz technikum ukończone, a zatrudniasz się w Call Center, z ciekawości jaki masz zawód? Czy nie lepiej robić coś co lubisz i do czego masz zamiłowanie? Jeśli chodzi o mnie to chyba wolałbym łazić po śmietnikach niż robić w życiu coś czego nie kocham, dlatego robię to co kocham i jeszcze mi za to płacą, nie dużo - a nawet skromnie, ale jestem szczęśliwy. Ta praca za kilka lat może z Ciebie zrobić drania bez sumienia który będzie wciskał 90 letnim babciom abonament na szybki internet, nawet się nie spostrzeżesz, no chyba że ci to pasuje.

Autor edytował komentarz.
matelord   9 #46 27.07.2015 07:19

Powiem tak jak moja mama w przypadku gdy do domu pukali jechowi: "ja wam po domach nie łażę to i wy dajcie mi spokój". Znam przypadki wielu osób które na umowie przez telefon dały się wydymać, dlatego zawsze gdy ktoś dzwoni do mnie to proszę o wysłanie jej na mail-a i ponowny kontakt...
@matekadamczak Macie przewidzianą taką opcję w pomarańczy? (wysyłanie oferty przez konsultanta)

matekadamczak   5 #47 27.07.2015 11:50

@edelmann: Jeszcze nie ukończone technikum , 2 lata, technik telekomunikacji.

matekadamczak   5 #48 27.07.2015 11:50

@matelord: Nie, nie mamy. Mamy tak ograniczony system, że w przeglądarce mamy jedynie linki do kalkulatorów, cenników, outbandów i Telepolis. Nie ma nawet paska adresu

matekadamczak   5 #49 27.07.2015 11:52

Tak BTW, macie może sposób na zmycie śladów superglue z obudowy telefonu? Przy tym pozdrawiam moje kuzynostwo w wieku lat 10 :D

edelmann   12 #50 27.07.2015 12:45

@matekadamczak: A to co innego, praktykę w telekomunikacji będziesz miał jak znalazł.

  #51 27.07.2015 15:34

Orange sprzedaje mocno zacofane oferty i widzi słabe wyniki - winę zwala na outsourcingowe firmy Call Center. Managerowie Call Center winę delegują niżej - na swoich Konsultantów, twierdząc, że nie potrafią dzwonić i wyrobić celu. Ta robota jest dla ludzi o mocnych nerwach, którzy lubią się użerać z niedoinformowanymi przełożonymi. ;)

matekadamczak   5 #52 27.07.2015 21:56

@edelmann: pod warunkiem, że zdam egz zawodowy :D

matekadamczak   5 #53 27.07.2015 22:59

@Anonim (niezalogowany): Powiem Ci szczerze, że akurat oferta biznesowa, w szczególności, jeśli o internet chodzi, jest bardzo przyzwoita. Za 70 zł około jest no-limit.

devPie   1 #54 30.07.2015 02:00

@matekadamczak - nie wiem czy mam takie szczęście, czy po prostu moje callcenter jest takie cudowne (oh ah :>), ale do tej pory (jestem jeszcze na etapie szkolenia) podoba mi się ta praca.
Pracuję pod zewnętrzną firmą - chyba standard w tej pracy. Rekrutacja - kontakt do firmy dostałem z OHP - 5-10 minut rozmowy, podczas której wytłumaczono mi w skrócie na czym ma polegać praca, do jakich zadań prawdopodobnie zostanę przydzielony, średnie wynagrodzenie - ot, typowe podstawy. Po kilku dniach przyszedłem na szkolenie - pierwszy dzień siedziałem na szerszeniu i podsłuchiwałem rozmowy, następne dni to była mieszanina - szerszeń/głośnomówiący (zależy od konsultanta do którego mnie przydzielili), szkolenie z produktu, szkolenie miękkie i zwykłe rozmowy - wszystko w ramach szkolenia. Owszem, są cele, ale do zrealizowania dla każdego - premia jest czymś normalnym w tej firmie. Nie ma żadnego menedżera pilnującego, czy czasem właśnie nie straciłeś 0.5s na mrugnięcie - jest liderka, w mniej-więcej naszym wieku (średnia to ok. 20-25 lat), która pełni bardziej rolę coacha, niż dyrektora - odsłuchuje rozmowy, prowadzi szkolenia, podpowiada. Sam miałem na początku szkolenia miękkiego małe problemy z komunikacją i nie usłyszałem niczego w stylu "nie nadajesz się do tej pracy" - liderka spytała się jedynie co powoduje takie obiekcje i "rzuciła" mnie na głęboką wodę, o co właśnie mi chodziło - lepiej rozmawiać z klientem przez słuchawkę, niż próbować coś przedstawić osobie, którą znasz na żywo. Co do ostatnich zdań - u nas po rozłączeniu się klienta zaraz po usłyszeniu "orange" wklepuje się w systemie "brak zgody na przedstawienie oferty", zamykasz cały łańcuch i pobierasz kolejny rekord/wracasz do swojego koszyka. Jedzenie w boksach? Bez problemu, paluszki/chipsy/kanapki/picie/cukierki/wafelki to codzienność na każdym biurku, byle nie przeszkadzało Ci to w żaden sposób w rozmowie.
Sam byłem dość sceptycznie nastawiony do pracy w cc, ale po tym okresie który spędziłem u siebie jestem niemal pewny, że zostanę tam na dłużej. Ciekawe czy jest to kwestia lidera, czy może jednak przede wszystkim miejsca.

Delavor   2 #55 01.08.2015 17:11

To ja akurat takich problemów z pracą w Call Center nie miałem. Obecnie pracuje w jednej z większych firm kurierskich na świecie i praca tam jest po prostu na b.dobrym poziomie. Oczywiście infolinia, nie sprzedaż. Umowa o pracę, porządne wynagrodzenie.

dobaczenko   9 #56 02.08.2015 16:49

Pracowałem kiedyś jako telemarketer. Wytrzymałem prawie rok, to była moja pierwsza stała praca (na zlecenie oczywiście). Nawet nieźle mi szło, choć pod koniec każdego dnia miałem ochotę powiedzieć że od jutra mnie nie ma. Nienawidziłem szefa, firmy, i co ważniejsze, rozmówców.

Potem pracowałem w CC obsługowym w innej firmie już na umowę o pracę, i moje doświadczenia bardzo mi się przydały. Widziałem kilka razy jak agenci przyjmujący reklamację itp. po rozmowie płakali (dosłownie). Stres, emocje, rotacja. A ja dzięki praktyce z poprzedniego piekiełka obsługiwałem ich z całkowitą obojętnością. Żaden mi na głowę nie potrafił wejść. Dawało to zadziwiająco dobre efekty. Klienci przepraszali w trakcie rozmowy. Nawet raz otrzymałem pisemne podziękowania od klienta. W zasadzie miło wspominam te czasy. :D

Autor edytował komentarz.
Alladynek   8 #57 03.08.2015 06:58

@matekadamczak: Najgorsze jest to, że nie jestem klientem Orange, jestem związany inną umową z innym operatorem na jeszcze sporo czasu, odbieram telefony i odpowiadam grzecznie i kulturalnie, że nie interesuje mnie oferta bo nie chcę 2 takich samych usług, a mimo to jestem tymi telefonami męczony. Nie powiesz mi, że do każdego klienta nie ma rubryki Komentarz gdzie można jakieś uwagi o kliencie dać.

  #58 03.08.2015 08:12

No to właśnie kolego, miałbym do ciebie pytanie. Dlaczego wy zawsze się rozłączacie gdy klient poinformuje że będzie nagrywał rozmowę?

matekadamczak   5 #59 03.08.2015 10:19

@Alladynek: Owszem, jest. Ale nawet jeśli jest, to my i tak musimy zadzwonić.

  #60 03.08.2015 13:46

matekadamczak@: Ja jestem klientem Orange od wielu już lat. Mógłbym książkę napisać o namolnym nagabywaniu Waszym mnie i mojej rodziny. Telefon jest na moje nazwisko, co nie przeszkadzało Wam namawiać mojego 80 letniego Ojca na założenie drugiego numeru w domu. Mało tego. Od jakiegoś czasu z uporem maniaka wmawialiście mi, że na mojej linii może działać neostrada do 80Mb/s co jest wierutną bzdurą. To technicy Waszej firmy stwierdzili, że przy stanie infrastruktury i oddaleniu od centrali prędkość u mnie może być max do 10Mb/s. Czyli nie interesuje Was jak jest naprawdę, tylko to by sprzedać umowę frajerowi. Nie będę opisywał sytuacji, gdy nagle w sobotę prędkość obcinana jest do np 4Mb/s i przez następny tydzień muszę walczyć z Wami o przywrócenie godziwych parametrów łącza. Nie dziw się, że traktuję Was jak intruzów, naciągaczy, że nie odbieram dziwnych telefonów od Was, a jak po raz 100 próbujecie mi wcisnąć mego dobrą ofertę na podwyższenie prędkości do 80Mb to reaguję wkurzeniem na maxa.

matekadamczak   5 #61 03.08.2015 21:47

@klient Orange (niezalogowany): Mogę Cię jedynie zapewnić, że ja nie dzwoniłem do Ciebie, obdzwaniam klientów biznesowych.

Robię tylko to, co mi każą robić. Nie mówię, że jestem z tego dumny. Ale taką mam pracę.

  #62 22.12.2015 00:20

sprzedaje ktos moze energie ? potrzebuje rady

  #63 11.11.2016 16:08

Niestety ale tylko Orange potrafi zadzwonic w ciągu jednego dnia 30 razy i to jest fakt..

  #64 17.11.2016 14:10

Wiadomo, że call centra wciskające abonamenty, telefony itd. mogą być frustrujące dla zwykłej osoby - szczególnie wspomiane wyżej 30 telefonów. Ale nie każde call center się tym zajmuje. Pracując w Tivronie nie musiałam nigdy nic wciskać ludziom, bo to jest taka nisza, że klient rozumie, co robimy. Także nie zniechęcajcie się, bo można znaleźć spoko pracę w tej branży :)