Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Nieskuteczny system łatania dziur.

System łatania dziur bywa nieskuteczny. Bynajmniej nie mam tu na myśli polskich dróg, a popularne aplikacje przeznaczone na jeszcze popularniejszy system operacyjny. Zapraszam do lektury wpisu o tym, dlaczego w zetknięciu ze zwykłym użytkownikiem wiele systemów dystrybucji łatek wszelakich nie ma żadnych szans. Swoje wnioski oparłem na autentycznych doświadczeniach.

Windows Update - Vista to krok w tył.

Zacznijmy od chyba najbardziej znanego systemu dostarczania aktualizacji jakim jest Windows Update. Dlaczego uważam, że Vista jest krokiem w tył? Aby to wyjaśnić cofnijmy się do jej poprzednika - XP. W systemie tym funkcja aktualizacji automatycznych działała w sposób następujący:

1. Zostały pobrane aktualizacje
2. Przy przycisku wyłączania pojawia się symbol informujący, że aktualizacje są gotowe do zainstalowania. Aby anulować instalację należy przycisnąć dodatkowy klawisz na klawiaturze.

Teraz ten sam scenariusz w wykonaniu Visty:

1. System pobiera aktualizacje (bez zmian w stosunku do poprzednika)
2. Z pozoru sytuacja znów wygląda identycznie jak w poprzedniku, jednak jest jeden istotny szczegół.
Symbol tarczy pojawia się tym razem na przycisku, który standardowo ma przypisaną funkcję przełączania komputera do trybu uśpienia.

W tym miejscu pojawia się problem. Otóż tzw zwykły użytkownik zupełnie ignoruje zmianę funkcji tego przycisku, a do zamykania systemu używa rozwijanego menu znajdującego się obok. Niestety kliknięcie polecenia zamknij nie powoduje instalacji pobranych uaktualnień. W ten sposób czas od pojawienia się łatek do ich instalacji w systemie niepotrzebnie się wydłuża. Na szczęście rozwiązanie to zostało poprawione w najnowszym systemie Microsoftu - Windows 7.

Flash Player - automatyzacja wielce pożądana.

Flash Player firmy Adobe, jest programem zainstalowanym niemal na wszystkich komputerach. Niestety jego popularność jest powodem sytuacji, że błędy w tym programie stwarzają istotne niebezpieczeństwo. Posiadanie najbardziej aktualnej wersji jest wiec w tym przypadku kwestią bardzo ważną. Niestety system dystrybucji aktualizacji w tym przypadku pozostawia nieco do życzenia. W przypadku Flasha informacja o nowej wersji pokazuje się w wyskakującym okienku. Informacja ta ma mniej więcej taką treść:

Dostępna jest nowa wersja programu Adobe Flash Player

Poniżej znajdują się dwa przyciski zainstaluj oraz anuluj. Nie jestem w stu procentach pewien czy ten drugi przycisk ma taką nazwę, z pewnością jednak pozwala on na pominięcie instalacji. Problem w tym, że przeciętny użytkownik często wybiera właśnie ten drugi przycisk myśląc: Na co mi jakaś aktualizacja. Nie potrzebuję nowej wersji skoro ta, którą mam działa dobrze.. Jeżeli mamy do czynienia ze szczególnie niedoświadczonym użytkownikiem do tego dochodzi jeszcze obawa: Nie będę tego instalować bo jeszcze coś przestanie działać itp. Zważając na to, że aktualizacja tej aplikacji, jak już pisałem, ma znaczenie kluczowe sądzę, że firma Adobe powinna poważnie pomyśleć nad jej całkowitą automatyzacją. Ewentualnie wyskakujące okienko powinno zawierać bardzo wyraźną informację o niebezpieczeństwie związanym ze zignorowaniem aktualizacji.

Problem w różnorodności.

Kolejnym problemem jest to, że obecnie użytkownicy systemów z Redmond muszą się zmagać z wieloma rożnymi systemami dostarczania łatek do oprogramowania wielu różnych aplikacji. Bardzo ciekawą propozycję rozwiązania tej bolączki przedstawiła niedawno zajmująca się bezpieczeństwem Secunia. W kolejnej wersji swojego programu Personal Software Inspector duńska firma zamierza zaimplementować jednolity mechanizm aktualizowania popularnych aplikacji. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule serwisu IDG "Typowy użytkownik co chwilę coś łata". W tej chwili wypada pochwalić sposób dostarczania uaktualnień w systemach linuksowych. Niestety użytkownicy Windows raczej mogą tylko pomarzyć o podobnym rozwiązaniu w ich systemach.

Podsumowanie.

Przedstawione tu problemy prawdopodobnie nie dotykają w znacznym stopniu zaawansowanych użytkowników, jakimi w większości są Czytelnicy tego wortalu. Bardzo istotna jest również odpowiednia edukacja osób mniej zorientowanych w tej tematyce (zagadnieniem tym zamierzam zająć się w następnym blogowym wpisie). Niemniej jednak sądzę, że producenci oprogramowania w tej sprawie również mają szerokie pole do popisu. Zapraszam do wyrażania swoich opinii w komentarzach.

 

Komentarze

0 nowych
Kpc21   10 #1 13.03.2010 15:10

Jeśli chodzi o polskie, a przynajmniej łódzkie drogi, nie jest wcale inaczej.

Dimatheus   22 #2 14.03.2010 22:18

To, że aktualizacje wyświetlają nie do końca sprecyzowane komunikaty to jedno; gorsze są aplikacje, które w ogóle się nie aktualizują bądź też aktualizują się dopiero "po kliknięciu" przycisku up-date. :| W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłby system, który aktualizowałby automatycznie całość oprogramowania zainstalowanego w komputerze - niestety o taki bardzo trudno...

Pozdrawiam,
Dimatheus

michal.b1990   4 #3 15.03.2010 15:12

@Dimatheus
"W takiej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłby system, który aktualizowałby automatycznie całość oprogramowania zainstalowanego w komputerze - niestety o taki bardzo trudno..."
To jest możliwe, tylko pod warunkiem, że całość oprogramowania będzie Open Source. Przykładem może być Linux. Niestety, moim zdaniem, praca z takim tylko i wyłącznie otwartym oprogramowaniem jest bardzo utrudniona. Rozwiązania własnościowe, komercyjne w wielu przypadkach okazują się znacznie lepsze a czasem nawet niezbędne.

Pozdrawiam.

  #4 15.03.2010 20:31

Panowie z Redmond mogli by zaadoptować RPM, (jest port pod Win*), wszystkim ułatwiło by to życie troszkę.
Oczywiście dalej pozostał by problem płatnych aplikacji.
Ale i to dało by się jakość wygładzić.