Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Open Source w edukacji – cz.1

Zdaję sobie sprawę z faktu, że teza mówiąca o tym iż oprogramowanie o otwartych źródłach świetnie nadaje się dla celów edukacyjnych była już nie raz maglowana na niejednym blogu. Padło już mnóstwo argumentów na poparcie tej tezy, ale też sporo przeciwko. Mimo wszystko ciągle odnoszę wrażenie, że owe tezy kończą się kilkoma górnolotnymi słowami i brakuje im mocniejszej argumentacji, głębszego oraz bardziej szczegółowego spojrzenia na to zagadnienie. Znacznie mniej poświęca się na konkrety. Pewnie i mój wpis nie rozwiąże większości niedomówień, jednak mam nadzieję, że zebranie kilku faktów, informacji i przykładów pozwoli łatwiej mieć wgląd w problematykę wdrażania Open Source w edukacji. Chciałbym zaprezentować jak wygląda to z punktu widzenia nauczyciela przedmiotów związanych z IT.

Argumentacja

Zanim jednak przejdziemy do konkretów warto jeszcze raz zastanowić się nad celowością takich działań. Istnieje szereg argumentów za WIOO (Wolne i Otwarte Oprogramowanie) w zastosowaniach edukacyjnych, które wydają się oczywiste:

Darmowość

Może niektórym wydawać się dziwne, ale nie ma się co czarować. Jest to jeden z głównych argumentów szczególnie dla naszej Polskiej edukacji. Samo oprogramowanie jest dostępne za darmo, czasem pojawiają się tylko koszty wdrożeń i szkoleń. Jednak te koszty nie są większe niż w przypadku zamkniętego oprogramowania. Jedynie w sytuacji gdy ludzie potrafią się posługiwać określonym zamkniętym oprogramowaniem, to wdrażanie nowych rzeczy może być kosztowne. Jednak w praktyce nauczyciela informatyki takie szkolenia są zazwyczaj rzadkością. Musi on najczęściej samodzielnie opanować nowy program.
Użycie Open Source pozwala znacząco zmniejszyć koszty szkoły. Dla firm koszty oprogramowania typu system operacyjny czy pakiet biurowy są mało znaczące, jednak w szkole jest to często problem nie do przeskoczenia. Przykładowo w jednej ze szkół mamy pracownię z 19-oma komputerami z Windows Vista. Sprzęt jeszcze ciągle nadaje się do zastosowania w szkole, po dokupieniu drugiego gigabajta pamięci da się pracować bez większych problemów. Jednak system ten nie jest już nowy i powoduje szereg drobnych problemów. Komputery pracowały w domenie AD SBS 2003, jednak konfiguracja stwarzała ciągle problemy i nawet pomoc firmy obsługującej szkołę niewiele dała, choć wygenerowała dodatkowe koszty. Dostaliśmy nawet ofertę wdrożenia Windows 7 z kosztem rzędu 3000 zł, ale nie zdecydowaliśmy się na to. Wdrożyliśmy na pracowni Ubuntu, a zaoszczędzone pieniądze pozwoliły na zakup 4 używanych laptopów (docelowo ma ich być 18). Cóż kondycja finansowa placówek edukacyjnych nie jest imponująca. Sęk w tym, że obecnie pracownia zorganizowana na Ubuntu jest o wiele wygodniejsza i wymaga mniej pracy ze strony nauczyciela i administratora.
Bardzo ważnym aspektem (jak nie najważniejszym) jest fakt, że bezpłatny dostęp do programów rozciąga się na wszystkich uczniów i ich rodziców. Każdy może sobie zainstalować dowolny program, który używa na lekcji. W szkole i w domu mamy dostępną najnowszą wersję danego oprogramowania. W przypadku rozwiązań komercyjnych nie każdego na to stać. Najlepszym tutaj przykładem jest korzystanie z różnych wersji pakietu MS Office. W domu możemy mieć nowszą wersję, gdy w szkole często jest MS Office 2003. Bywa też na odwrót. I to jest dobry powód dla migracji na Open Source nawet w najbogatszych krajach świata. Problem ten rozciąga się również na maturę. Uczeń ma prawo wybrać oprogramowanie z zestawu zatwierdzonego przez władze, ale pod warunkiem, że szkoła posiada wybraną wersję programu. A zdawanie egzaminu korzystając przykładowo z Accessa w wersji 2003, a 2007 robi jednak pewną różnicę.
Można rozumieć, że uczelnie wymagają specjalistycznego oprogramowania, którego znajmości później absolwenci będą potrzebowali, ale dlaczego szkoła miałaby zachęcać lub nawet zmuszać ludzi do zakupu np. Photoshopa tylko dla potrzeb nauki postaw grafiki rastrowej? Również w szkołach uczących zawodu, wymaga się nauki konkretnego oprogramowania, które często nie ma wersji na Linuksa. Dlaczego natomiast nie używa się Linuksa w szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach?

Oszczędność czasu

Dużym problemem jest brak znajomości zagadnień związanych z innymi systemami operacyjnymi niż Windows. Zwyczajny użytkownik rzadko kiedy widział Linuksa, nie mówiąc już o tym, aby wiedział jak się w nim poruszać. No i nauczyciele nie odstają tutaj od tej normy. Jednak bardziej zaawansowani użytkownicy Linuksa zauważyli, że inwestycja czasu w naukę rozwiązań stosowanych w systemie spod znaku pingwina daje na dłuższą metę oszczędność czasu. Przykładowy problem to instalacja oprogramowania na wszystkich maszynach w pracowni. Zazwyczaj większość nauczycieli nie korzysta z narzędzi zdalnego zarządzania komputerami bo albo ich nie posiada, albo nie potrafi się nimi posłużyć. Podchodzi zatem do każdego komputera i instaluje z osobna każdy program, przechodząc przez procedurę klikania i zatwierdzania licencji. Jeśli to porównamy do używania menadżera pakietów to od razu widać ile czasu można zaoszczędzić. Do tego istnieją darmowe narzędzia, które dla nieco bardziej zaawansowanego nauczyciela (lub administratora gdy takowego posiada szkoła) mogą dać drastyczne zmniejszenie wysiłku związanego z administracją komputerami w pracowni.
Już sama instalacja systemu jest dużo prostsza i szybsza. Instalując Ubuntu z pendrive mam po pół godzinie prawie gotowy system z podstawowym oprogramowaniem. W przypadku Windowsa jeśli nie mogę wgrać gotowego obrazu, zajmuje mi to dużo więcej czasu, ponieważ po instalacji czystego systemu muszę pomartwić się o wgranie sterowników i dodatkowych programów.

Wymagania systemowe

Mając do wyboru wiele różnych dystrybucji z różnymi środowiskami graficznymi, możemy dobrać odpowiednie środowisko, które będzie w stanie obsłużyć nasz sprzęt. Osobiście używam zazwyczaj Ubuntu. System ten w wersji 32-bit na sprzęcie z 1GB działa znośnie, a na 2GB już bardzo dobrze. Faktem jest, że przydarzają mu się różne niestrawności, ale jak zauważyłem częstą przyczyną jest Flash w przeglądarce. Jakiś czas temu używałem Kubuntu. Jednak KDE nie sprawdza się u mnie. Jego możliwości konfiguracyjne działają tutaj na niekorzyść. System powinien być dla ucznia prosty, nie wymagający skupiana się nad jego konfiguracją, a nauczycielowi nie powinien przysparzać dodatkowej pracy. Celem nauczania nie jest poznanie konkretnego systemu operacyjnego, tylko rozwijanie zdolności i możliwości ucznia. Każdy może zatem wybrać dystrybucję jaka mu odpowiada. W jednej z bibliotek szkolnych używam dla odmiany Lubuntu i według mojej opinii działa on na tym sprzęcie wydajniej niż XP.
W szczególnych przypadkach gdy mamy bardzo słaby sprzęt możemy wykorzystać LTSP czyli cienkiego klienta. System instaluje się wtedy na komputerze spełniającym rolę serwera, na którym bezpośrednio uruchamia się wszystkie programy, a użytkownicy korzystają ze słabych komputerów, będących tylko terminalami ładującymi system po sieci. Oczywiście komputer pełniący rolę serwera musi być bardzo wydajny, a sieć powinna mieć dużą przepustowość. Jest to jednak i tak tańsze niż kupno nowych komputerów. Dodatkową zaletą jest fakt, że jedynym komputerem, który musimy uaktualniać i instalować na nim oprogramowanie jest właśnie serwer.
Poza tym mamy możliwość dopasowania rozwiązań do bardziej nietypowych potrzeb.
Brak konieczności używania programu antywirusowego
Dla mnie stanowi to sporą zaletę. Pozwala zaoszczędzić pieniądze i zasoby sprzętowe. Samo oprogramowanie antywirusowe wymaga również dodatkowej pracy przy instalacji i konfiguracji oraz reagowania na zdarzenia. Jak na razie nie wiedzę powodu, aby takie oprogramowanie instalować na Linuksie, choć faktem jest, że gdyby wzrosła popularność tego systemu, to stałby się on częstszym celem ataku twórców złośliwego oprogramowanie. Jednak na razie nie ma co się tym przejmować.

Bardziej zrozumiały system

I to zapewne czytającym wyda się najbardziej kontrowersyjnym poglądem. Dla mnie osobiście Linux jest łatwiejszy do zrozumienia. Windows jest rodzajem czarnej skrzynki. Wiemy dużo o jego sposobie działania, a jednak zawsze pozostanie to wrażenie istnienia granicy poznania. Cała ta wiedza wydaj mi się jakaś taka powierzchowna bez sięgania do sedna. Bardziej mi to przypomina magię niż wiedzę. Tymczasem cały Linux jest otwarty i choć większość ludzi nie jest w stanie skorzystać bezpośrednio z tej otwartości, to jednak korzystają z tego pośrednio. Dużo specjalistów czyta otwarty kod i dzieli się tą wiedzą z innymi. Pracując z Linuksem mam tę świadomość, że jeśli będę miał potrzebę, to mogę poznać wszystko co będę chciał lub będę w stanie zrozumieć. Tymczasem w zamkniętym oprogramowaniu istnieje pewna nieprzekraczalna bariera.
Być może to wrażenie o lepszym rozumieniu działania otwartego systemu bierze się również z większej wewnętrznej motywacji. Ucząc się sposobu działania i wykorzystania systemu inwestuję swój czas (a czas jak mówią ludzie to pieniądz). Inwestuję więc niejako w cudzą własność. Uzależniam się od kogoś i w przyszłości mój los może zależeć od decyzji jakieś firmy i jej prezesów lub co grosza inwestorów. Tymczasem poznając rozwiązania Open Source jestem bardziej niezależny i to daje mi większą wolność. Mogę uważać wolne oprogramowanie jako coś mojego własnego. Przecież w każdej chwili mogę wziąć dany kod, program i używać go do woli. Mogę zrobić własny fork. Tak wiem, że nie znam wszystkich języków programowania i nie mam czasu na utrzymywanie każdego oprogramowania jakiego używam. Tym niemniej mam to wrażenie i możliwość. W praktyce większe znaczenie ma fakt, że o kierunku rozwoju oprogramowania decyduje spora liczba podmiotów i nie są to tylko firmy. Przykładowo jeśli nie podoba mi się kontrowersyjny SystemD to zawsze mogę przejść na Gentoo.
Z perspektywy nauczyciela mógłbym się zapytać, dlaczego miałbym uczyć dzieci rozwiązań jakiś określonych firm. Czy te firmy zapłacą mi za wciskanie dzieciom jedynie słusznych rozwiązań? Taka reklama i pranie mózgu na terenie szkoły powinno być wysoko płatne ponieważ jest o wiele skuteczniejsze, niż wszystkie reklamy, na które firmy wydają krocie. Czy moi wychowankowie uzależniając się (za, które to uzależnienie byłbym współodpowiedzialny) przygotowują się dobrze do przyszłego życia i osiągania sukcesów?
Uczenie zamkniętych rozwiązań ma wpływ na całą gospodarkę. Skoro produkujemy ludzi uzależnionych od konkretnych rozwiązań, to uzależniamy od nich również firmy. Jeśli pracownik dobrze obsługuje jakiś konkretny program to okaże się, że koszt licencji jest dużo niższy niż koszt jego przeszkolenia w obsłudze innego, alternatywnego programu. A to dlatego, że pierwsze przeszkolenie w danym oprogramowaniu pracownik ów otrzymał na koszt państwa. Dlaczego zatem państwo miałoby dotować niektórych twórców oprogramowania? Możemy też zauważyć tutaj pewien paradoks. Ponieważ państwo wyszkoliło pracowników w danym oprogramowaniu, to jego twórcy nie muszą specjalnie walczyć o klienta i obniżać cen, a nawet doskonalić swojego produktu. Tym samym państwo podraża koszty rozwiązań, które stosuje samo w administracji. W świecie oprogramowania potrzeba standardu jest bardzo silna i powoduje ona dominację oraz monopolizację wielu dziedzin. Po uzyskaniu monopolu ze względu na specyfikę produkcji softu trudno go złamać, bo zaczyna się on już samoistnie napędzać. Elementy tego można zaobserwować również w oświacie, gdzie uczymy znanych i powszechnie używanych programów. Te zamknięte koło mogą przerwać tylko otwarte formaty danych i otwarto-źródłowe oprogramowanie.

Unikanie uczenia schematu

To ostatni aspekt, który chciałem poruszyć w tym wpisie. Jest to bardzo szerokie i ważne zagadnienie w naszej oświacie. Problem polega na tym, że szkoła jaką znamy dziś powstała koncepcyjnie w Prusach. System nastawiony był na wychowanie w miarę wykształconej, posłusznej, ale przy tym nie do końca myślącej samodzielnie młodzieży, która przede wszystkim miałaby zasilać kadrę podoficerów i oficerów armii. A pozostali nie trafiający do wojska tworzyli posłuszne i dające sobą łatwo kierować społeczeństwo. Mam wrażenie, że idee te ciągle są przewodnie w działaniu współczesnej polskiej szkoły. Do tego oczywiście pełni ona rolę przechowalni, dla rodziców, którzy nie mieliby co zrobić z dziećmi. Taka szkoła zostawia bardzo mało miejsca na samodzielne myślenie, nie daje też wiele wyboru, a tym samym minimalizuje wewnętrzną motywację do nauki. Patrząc na to pragmatycznie, rola szkoły w uspołecznianiu jednostek ciągle jest bardzo ważna. Musi jednak zostawić pole do rozwoju dużej ilości jednostek z potrafiących myśleć nieszablonowo, które będą wstanie tworzyć innowacyjną gospodarkę. Warto więc w każdej dziedzinie edukacji starać się unikać uczenia się schematu. Nie podawać prostych wzorów uczonych na pamięć, rozwiązujących konkretne zadania, a zachęcać do odkrywania własnych dróg i ścieżek. W przypadku oprogramowania łatwo zauważyć fakt, że uczenie schematycznie gdzie jaka opcja znajduje się w programie, zamiast uczenia zasad jego działania, prowadzi do powierzchowności wiedzy. Można by to nazwać bardziej tresowaniem niż nauką. Używanie alternatywnego oprogramowania zmusza niejako do odrzucenia schematów, a poznawania pewnych ogólnych zasad i uczenia się samodzielnego rozwiązywania problemów.
Sytuacja, w której uczeń ma w domu inny system operacyjny niż na lekcji nie jest wcale taka zła dla jego rozwoju. Zmusza to go do nieco większego wysiłku intelektualnego i odrzucenia przyzwyczajeń. Takie przyzwyczajenie mogliśmy moim zdaniem zaobserwować przy okazji pojawienia się Windows 8. Większość ludzi jest tak przyzwyczajona do klasycznych rozwiązań, że trudno im się przestawić. Nie chcę tutaj wnikać w dyskusję czy nowe rozwiązanie jest bardziej ergonomiczne niż stare. Jednak gdyby więcej szkół uczyłoby również otwartego oprogramowania, używając alternatywnych systemów operacyjnych to nawet Microsoftowi łatwiej byłoby wprowadzać nowości.

Podsumowanie

Nie da się nie zauważyć, że skupiłem się prawie wyłącznie na zaletach Otwartego Oprogramowania. Wydaje mi się, że jestem świadom większości jego wad. Jednak mimo wszystko to co napisałem o pozytywnych aspektach w kontekście edukacji totalnie przeważa w mojej opinii na jego korzyść. Wyszczególnienie wad otwartych rozwiązań w nauczaniu IT pozwolę sobie zostawić czytelnikowi w komentarzach ;)
W drugiej części chcę przedstawić oprogramowanie jakie wykorzystuje na lekcjach, a w trzeciej dokonać przeglądu wdrażania Linuksa i WIOO w szkołach na świecie.

 

linux

Komentarze

0 nowych
#r2d2#   11 #1 24.06.2015 21:18

Szkoda, że jesteś jakimś ułamkiem promila dobrych nauczycieli informatyki w Polsce. Pracuję czasem dorywczo w pewnej szkole, jako informatyk. Kiedyś próbowałem przekonać dyrektora, że migracja na Linuksa, albo chociaż LibreOffice (zamiast Microsoft Office 2003) może dać szkole, a przede uczniom spore korzyści. Jednak wszystko zakończyło się na tym, że nauczyciele informatyki powiedzieli, że "przecież Linux nie ma nawet graficznego interfejsu", "Linux jest trudny", "Linux nie ma wsparcia".

dhor   9 #2 24.06.2015 21:31

Brawa i inne oklaski za ten wpis.

AntyHaker   18 #3 24.06.2015 21:42

@#r2d2#: O ile Ci informatycy to faktycznie są guzik warci, o tyle niby jakie to "spore korzyści" mieliby uczniowie z tego?

mikolaj_s   14 #4 24.06.2015 21:59

@AntyHaker: Przeczytaj artykuł to się dowiesz :D

@#r2d2# Lata propagandy i prania mózgu robią swoje ;)

AntyHaker   18 #5 24.06.2015 22:01

@mikolaj_s: Zasadniczo chodzi mi o konkretne argumenty tego kolegi, bo on się z tym osobiście spotkał.

#r2d2#   11 #6 24.06.2015 22:02

@AntyHaker: Chodzi mi o korzyści edukacyjne i głównie to, że nie uzależniamy młodych ludzi od konkretnych produktów. Oczywiście spora część i tak będzie się uzależniać na własną rękę, ale zawsze znajdzie się choćby mała grupka, których zainteresuje coś więcej, a nie będą tylko mówić, że "Linux jest gupi, bo gry nie działają".

  #7 24.06.2015 22:03

Świetny wpis. Brawoo

AntyHaker   18 #8 24.06.2015 22:09

@#r2d2#: No dobra, ale proszę konkretne przykłady. Bo mi to wygląda na coś w stylu - "Nie uzależnimy ich od Windowsa, ale zamiast tego zrobimy to z Linuksem".

  #9 24.06.2015 22:22

@AntyHaker: Nie uzależni z tego względu, że nie posiada tak rozległego ekosystemu jakim może się pochwalić M$. Heterogeniczne rozwiązania są lepsze dla młodego umysłu, wyrabiają w nim umiejętność dokonywania różnych wyborów. Nie wskazują na jedynie słuszną platformę, jedynie słusznej firmy.

#r2d2#   11 #10 24.06.2015 22:24

@AntyHaker: Nie, nie o to chodzi. Tutaj wiele zależy od nauczyciela, od tego jak będzie prowadził lekcje. Jeśli nauczyciel będzie wielkim fanatykiem Linuksa to wyjdzie z tego takie samo bagno jakby był fanatykiem Windowsa.
Tutaj właściwie nie chodzi o samo wprowadzanie otwartego oprogramowania na zajęcia, ale sposób prowadzenia lekcji. Lekcje prowadzi się zazwyczaj w taki sposób: "kliknijcie w menu Plik i naciśnijcie Zapisz". Zero samodzielnego myślenia, tylko lista instrukcji jak to zrobić w tym jednym konkretnym programie, z którego korzystamy na lekcjach.
I nie chodzi mi zupełnie o to, że jeśli zaczniemy w taki sposób uczyć Linuksa to będzie lepiej - nie, wręcz przeciwnie, bo potem jak taki dzieciak będzie miał coś zrobić na Windows to tylko rozłoży ramiona.

AntyHaker   18 #11 24.06.2015 22:27

@#r2d2#: No i teraz mogę się zgodzić. Najlepiej jakby uczyli jednego i drugiego równolegle, ale właśnie na zasadzie zlecania zadań, a nie dawania instrukcji do wykonania.

#r2d2#   11 #12 24.06.2015 22:28

Ta sytuacja z dyrektorem szkoły, o której mówiłem wcześniej miała jeszcze trochę inny kontekst, ponieważ tam chodziło jeszcze o wymianę oprogramowania z Windows XP na Windows 7/8 na wszystkich komputerach w szkole, co wiązało się z kosztem około 10-15 tys. zł. Jednocześnie nikt nie chciał wymieniać sprzętu, a ten był niemal zabytkowy. Stąd wzięła się propozycja zastosowania jakiegoś lekkiego Linuksa.

#r2d2#   11 #13 24.06.2015 22:43

Tak już trochę abstrahując od samego Linuksa, największą patologią, według mnie, jest aktualnie uczenie obsługi Microsoft Office 2003. To już lepiej by było uczyć tak na sztywno (czyli te "kliknijcie w menu Plik i naciśnijcie Zapisz") obsługi LibreOffice niż tej staroci.

  #14 24.06.2015 22:50

Ministrze chroń dzieci przed fanatykami pokroju autora tego bloga. Człowieku o czym ty piszesz. Zmień ksywę na Lenin. Moje dziecko chodzi do szkoły podstawowej. Tam w podręczniku tylko MSOffice. Na dodatek nauczycielowi nie chce się wymyślać testów i szkoła kupuje testy z migra.pl. Te porąbane testy są tak skonstruowane, że za każdą złą odpowiedź są odejmowane punkty. Czyli jak wiesz na 70 % to z pozostałych 30% masz minusowe punkty i dostajesz jedynkę. Druga sprawa, że nauczyciel nie instaluje za każdym razem oprogramowania (przynajmniej w podstawówce), także to nietrafiony przykład tak samo jak ten z tym, że po instalacji systemu nie ma sterowników. System przygotowany pod konkretny sprzęt ma sterowniki czy to z recovery czy z plyty.

ciemnowidz   6 #15 24.06.2015 23:00

Dawno czegoś tak dobrego nie czytałem.
Do tego dużym plusem rozwiązań open source jest potężna dokumentacja dostępna dla każdego - głównie po angielsku, ale to w sumie też na plus.
Systemy plików, interfejsy sieciowe, obsługa czasu przez systemy operacyjne, zarządzanie pamięcią i inne - to wszystko jest w dokumentacji projektów open source (głównie distr - Gentoo, Arch).
Dokumentacja MS jest skromna i bez sensu. Sam szukając znaczenia błędu 0x0000XX na stronie MS dostawałem nie to o co mi chodziło a artykuł miał się nijak do rzeczywistości (teraz tak sobie myślę - może kod błędu jest generowany przez funkcję rand).

  #16 24.06.2015 23:15

@ciemnowidz: Te informacje specjalistyczne są potrzebne na studiach, a nie w szkole podstawowej, gimnazjum i średniej. Co do błędów 0x to mi się jakoś dziwnie udaje zawsze wszystko znaleźć. Może dlatego, że nie jestem fanatykiem jak Ty albo autor. Autor ma realizować najlepiej jak umie podstawę programową bo robi to za pieniądze podatnika. Swoją ewanagelizację niech robi na kółku informatycznym tak samo jak nauczyciel historii niech wychwala socjalizm lub komunizm na kółku historycznym.

mikolaj_s   14 #17 25.06.2015 00:03

@ciemnowidz: "na stronie MS dostawałem nie to o co mi chodziło a artykuł miał się nijak do rzeczywistości (teraz tak sobie myślę - może kod błędu jest generowany przez funkcję rand)."

Dobre :)

t0ken   9 #18 25.06.2015 01:17

Kilka nieco luźno związanych z tematem dygresji.

Szkoły nie mają budżetu "na komputery". To co można znaleźć w pracowniach to w większości przypadków efekty różnych większych akcji/projektów - ministerstwa, UE, itp. Z takiego projektu szkoła dostała 10 lat temu komputery, na nowe środków brak i nie są przewidziane. Chyba, że jakiś nowy projekt udałoby się pozyskać.

Administratorem jest zazwyczaj nauczyciel uczący przedmiotu informatyka. Z informatykiem i informatyką często ma ta funkcja bardzo luźne związki. Wielu takich nauczycieli to na przykład przekwalifikowani rusycyści, itp. Uczą jak ich na podyplomówce nauczono: tu otwórz, tu przenieś, tu kliknij. Z drugiej strony mamy (zazwyczaj młodszą) kadrę, która coś więcej kojarzy i czasami nawet ma dobre chęci. Szybko uczy się, że w szkole im więcej potrafisz (i się tym chwalisz), tym bardziej masz przechlapane. Potencjalnej dodatkowej pracy jest bardzo dużo, ale nie dostanie się za to nawet ciut-ciut więcej pieniędzy (a zarobki marne, szczególnie dla początkującego pedagoga). Taki dylemat może zrodzić różne zachowania - jeden nie będzie się wychylał i przepracowywał, inny zaś powie sobie, że tak to lubi robić, że musi! ;)

Inna sprawa, że teraz młodzieży uważa, że co jak co ale z komputera potrafią korzystać (i potrafią, gorzej z pracą). Ostatnio podczas rekrutacji dałem prosty tekst do przepisania i średnie do policzenia w Excelu. W skrócie - masakra. Użycie tabulatora czy wyrównania do prawej można było uznać za wybicie się ponad przeciętność. Excel zaś powodował od razu rezygnację, czy też dumę z użycia przycisku autosumy. Ja wiem - oni się tego uczyli na lekcjach, tylko jakoś w głowach nie zostało. W CV i LM oczywiście wszyscy świetnie znają pakiet biurowy.

  #19 25.06.2015 02:45

Na wielu uczelniach akademickich wybierane są rozwiązania Open Souce. Tam nie ma większych problemów, aby oddać zaliczenie w otwartym formacie lub programie zamiast komercyjnego odpowiednika. Nie mówię, że działa to wszędzie, lecz jest dość często spotykane. Szkoły podstawowe i średnie mają duży problem z kadrą, brakiem środków i chęcią dzieciaków do uczenia się, bo nauczyciel nie ma czasu pokazać i wytłumaczyć 36 osobowej klasie w 45 minutach lekcji zawiłości algorytmu sortowania tak, aby z każdym przesiedzieć 5 minut i popróbować rozwiązać zadanie.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #20 25.06.2015 07:44

Wpis naprawdę dobry. Nie ze wszystkim się zgadzam, choć podzielam zdanie autora w zdecydowanej większości.

DjLeo MODERATOR BLOGA  18 #21 25.06.2015 07:55

Dodam tylko, że bardzo przyjemnie się czyta wpis jak jest tak poprawnie i schludnie napisany. ;)

bystryy   10 #22 25.06.2015 08:36

@#r2d2#: "I nie chodzi mi zupełnie o to, że jeśli zaczniemy w taki sposób uczyć Linuksa to będzie lepiej - nie, wręcz przeciwnie, bo potem jak taki dzieciak będzie miał coś zrobić na Windows to tylko rozłoży ramiona."

Chodzi o to, by uczeń wiedział, że są różne systemy operacyjne, że są różne procesory tekstu (i pokazać przynajmniej dwa lub trzy takie) itp., a resztę pozna sam w praktyce na własnym systemie. Uczeń ma wiedzieć, co to jest ścieżka względna i bezwzględna, by poradzić sobie z instalacją każdego oprogramowania na dowolnym systemie, a nie uczyć się na pamięć obsługi konkretnego instalatora w konkretnym systemie. Nauczyć ucznia, że w niemal każdym programie standardem jest, że Ctrl+S robi zapis pliku, a Ctrl+N tworzy nowy plik. Itd, itp.

  #23 25.06.2015 08:49

Bardzo fajne podejście. Ze swej strony jedynie co mogę wtrącić, to poszedłbym krok dalej. Przy sprzęcie jakim dysponujesz, zainteresuj się Archem. Sam wiele lat skakałem po wszelkich "buntu" i Debiano-podobnych. Do momentu, gdy podszedłem do w/w. Około 30% (jeśli nie większy) wzrost wydajności, wszystko w jednym repo - brak problemów z brakującymi bibliotekami jeśli coś instalujesz spoza oficjalnego repo. Sam system na starcie z cinnamonem (masz do wyboru wszystkie) to niespełna 400MB. A sam system daje frajdę. System jest rolling release daje Ci gwarancję, że zawsze masz najnowszą wersję ( nie słuchaj, że są problemy czy coś tam nie wstaje - przez 4 lata na obu komputerach, jakie posiadam problem był jeden - przy uruchamianiu cinnamona pojawiała się wiadomość "jakaś tam" w tacce powiadomień - i był to problem cinnamona, po trzech dniach problem naprawiono)
To piszę z Lenovo z 2009, na którym, bawię się z Pythonem czy Javą - i możesz wierzyć - praca jest komfortowa.
Acha.... odejście od przyzwyczjeń do buntu było bolesne ale to tak jak z dobrą muzyką, za drugim razem zaczyna się podobać i pierwsze podejście było dla mnie bardzo bolesne. I musiałem się pokopać po wiki.

  #24 25.06.2015 09:16

Bardzo dobry wpis! Jeden z najlepszych jakie czytałem w tym temacie. Świetnie nadaje się do podesłania tym wszystkim, którzy mają klapki na oczach, widzą tylko jedynie słuszne rozwiązania, jedynie słusznych systemów/programów. Jaką za to płacimy cenę jako społeczeństwo? W powyższym tekście jest to znakomicie opisane. Brawo!

dr.boczek   8 #25 25.06.2015 10:33

@t0ken: nie jestem pewien z tym brakiem środków na komputery, mam szkolę (państwową podstawówkę), w której każdy nauczyciel ma nowego laptopa, nie jakieś super maszyny ale te z dolnej półki. W przeciągu ostatnich lat (od zmiany dyrekcji) zostały wymienione też wszystkie komputery stacjonarne i część stacji w pracowni komputerowej - bez środków unijnych i głupawych programów rządowych. Instalowałem też w szkole sieć bezprzewodową bo szkoła miała laptopy ale bez dostępu do internetu. Widać więc że dużo od dyrekcji zależy i wcale nie jest tak, że szkół nie stać.

  #26 25.06.2015 11:13

@dr.boczek: No na pewno zależy od dyrekcji. Znam jedną dyrektorkę, że jak drzwi zamkniesz to oknem wejdzie aby załatwić coś dla szkoły. Znam i taką która nic nie robi dlatego boisko zaniedbane, brak szatni dla dzieciaków.

  #27 25.06.2015 11:14

@t0ken: Troszkę tak nie do końca .... Szkoły, placówki edukacyjne mają komputery tańsze o 23% .... tak bo kupują z 0% stawka VAT...
Ale z projektu już taki zakup nie obowiązuje. Ogólnie projekty o których mówisz to w większości projekty przygotowane przez ministerstwo edukacji.
Nauczyciele juz od jakiegoś czasu musą posiada dwa fakultety wiec z tym przekwalifikowywaniem rusystów to lekko przesadzasz.... znam sporo nauczycieli informatyki/matematyki .... i to jeszcze za moich czasów kiedy to bylem w technikum ...

Berion   14 #28 25.06.2015 11:20

@#r2d2#: Większości szkół nie stać na etatowego informatyka, ani nawet na zewnętrzną firmę która opiekowała by się sprzętem i softem. Tę rolę przejmują zazwyczaj nauczyciele Matematyki i Fizyki, których wytresowano w ten czy inny sposób, więc nie dość że nie mają pojęcia czego nauczają to jeszcze przekazują dzieciom swoje ograniczenia. To trochę psychologia: człowiek zawsze boi się nieznanego i dąży do sytuacji znanych za wszelką cenę.

Niewolno uczyć nikogo i niczego w IT "na sztywno" bo jak zmieni się położenie, nazwa, ikonka itd. jest dramat i zębów zgrzytanie: "bo znikło!".

Autor edytował komentarz.
ygyfygy   5 #29 25.06.2015 12:10

@AntyHaker: Nie, uniezależnimy się od płacenia kilkuset złociszy na oprogramowanie na 1 komputra.

ygyfygy   5 #30 25.06.2015 12:20

U nas w szkole mamy kilkanaście laptopów, na każdym pakiet Office, Windows i Kaspersky. Po zsumowaniu wychodzi nam kilkanaście tysięcy na same oprogramowanie. Mamy też 1 pracownię ze złomowatymi komputrami z 1GB RAM i pentiumami, na których ledwo chodzi Vista. Za kasę na oprogramowanie można byłoby wymienić komputry i wsadzić na nich edubuntu czy innego Linuxa. Dodatkowo strasznie niesprawiedliwy jest pakiet Micro$hit Office. Nie mając Windy na laptopie muszę przynosić pdf-y albo martwić się "odczyta czy nie odczyta, oto jest pytanie"

scandal32   4 #31 25.06.2015 14:02

Absurd polskiego szkolnictwa polega na tym, że program nauczania informatyki opiera się na "tumiwisizmie". Windows + Word + Excel + PowerPoint i ... wsio. Pojęcie informatyki jest dziś bardzo rozległe, a w szkole, od lat takie samo. Zasady pisania w edytorze tekstu, estetyka pism, matematyczne rozumienie funkcji jest ogólne i niezależne od oprogramowania, a ten fakt jakby nie docierał do nauczających informatyki. Zdaję sobie sprawę, że są wyjątki od tej reguły jednak nadal reguła jest jaka jest...

dr.boczek   8 #32 25.06.2015 14:07

@Berion: na etatowego nie ale obsługa informatyczna szkoły kosztuje teraz grosze i szkoły na pewno na to stać bo 80% szkół w moim rejonie korzysta z takiej obsługi. Nauczyciele informatyki radzili sobie do czasu, ale kiedy robił się z tego drugi etat to się poddali bo nikt im grosza za to nie da a pracy jest coraz więcej - ale już na obsługę informatyczną pieniądze się jakimś cudem znajdują. Być może tutaj też wszystko zależy od chęci dyrektora, no i jak nauczyciel informatyki jest frajerem to orze po godzinach za darmoszkę.

Samurai   16 #33 25.06.2015 14:37

Wpis bardzo fajny i nawet długość nie przeszkadza :)

@t0ken Przypomniałeś mi sytuację jaką kiedyś miałem w szkole. Dwóch nauczycieli informatyki ten sam sprawdzian czyli przepisanie tekstu z kartki do Worda odpowiednie formatowanie i wstawienie paru clip artów. Ogólnie tekst miał wyglądać tak jak na przykładzie. Jeden nauczyciel podszedł do tematu obojętnie jak to zrobicie po naciśnięciu ctrl+p kartki mają wyglądać tak samo. Natomiast drugi sprawdzał wszystko. Włączył znaki ukryte i wypunktował Ci wszystko, że tu użyłeś XX spacji zamiast tabulatora, że tu zrobiłeś to źle itd. Jednym słowem chciał Cię nauczyć jak poprawnie stworzyć dokument, no a drugi poszedł na łatwiznę.

KR60   8 #34 25.06.2015 14:40

@t0ken: "Inna sprawa, że teraz młodzieży uważa, ..................... Ostatnio podczas rekrutacji ..........."

A czego spodziewa się kolega po systemie, w którym umiejętność sprzedania się jest ważniejsza niż wiedza, umiejętności i zdolności?

Przecież ludzie, którzy są dobrzy merytorycznie a słabi w automarketingu , w większości nie trafiają na "krótką listę" !
Pracę znajdują przez znajomych ponieważ w typowym procesie rekrutacji nawet nie będą mieli danej szansy zaprezentowania swoich zalet.

Być może jest Kolega chlubnym wyjątkiem i rozmawia z wszystkimi kandydatami, nie przywiązuje wagi do wyglądu a stara się odkryć tę perełkę. Być może brak LM w"aplikacji" nie ma dla Kolegi znaczenia.

Niestety, inni rekruterzy postępują inaczej. I to oni dyktują warunki. A kandydaci się przystosowują.
Rzeczywiście wypisują bzdury w LM, są do tego zmuszeni.

  #35 25.06.2015 15:00

@#r2d2#: Trzeba go nauczyć myśleć co czyta,problem z obsługą komputera ma mnóstwo ludzi,instalując programy wybierają instalację podstawową,klikają next,next,next,po czym mają zawalony system różnym syfem.Zamiast Google otwiera się jakiś Ask,albo jeszcze inna strona.Instalują się niewiadomo jakie wtyczki.Wyświetla się 20 reklam na minutę.To jest ten sam problem,nie myślą co robić przy instalacji oprogramowania

duffee   11 #36 25.06.2015 15:51

@#r2d2#: a w czym libre office jest lepszy od ms office ? plik z libre office wyglada inaczej w wordzie , a zanim do tego dojdzie to projekt umrze

pocolog   12 #37 25.06.2015 17:14

Bardzo dobry wpis.

Rower1985   6 #38 25.06.2015 18:10

Do tego co uczą w podstawówce, gimnazjum spokojnie wystarczą rozwiązania OpenSource. Zaoszczędzone pieniądze można by zainwestować w infrastrukturę czy szkolenia nauczycieli. Też szkoły, zamiast postawić szkolną stronę www na lokalnym serwerze i darmowym cmsie, to wolą bulić kasę na komercyjne firmy tj. http://szkolnastrona.pl/

Jak wiadomo - nieswoje i publiczne pieniądze wydaje się najlepiej.

Berion   14 #39 25.06.2015 19:31

@dr.boczek: Znam sytuację kilku szkół w Warszawie i tak to w nich wygląda. Z tego wyciągnąłem wniosek, że skoro w dużym mieście nie ma pieniędzy to jest tak wszędzie. Ale może to nie jest właśnie kwestia pieniędzy tylko dyrektora, o tym nie pomyślałem.

@duffee: Nie chodzi o to który pakiet jest lepszy tylko który tańszy i o to dlaczego szkoła wymusza na mnie kupno lub pobranie pirata komercyjnego softu.

I co to za argument, że ODT inaczej wygląda w Wordzie? To raczej pretensja do MS, że nie potrafi (nie chce...) zaimplementować standardu tylko forsuje swoją wersję tego standardu. Idąc tym tokiem rozumowania można mieć pretensje do Gimpa, że niepoprawnie odczytuje PSD i Photoshopa, że nie odczytuje XSF... Absurd.

Autor edytował komentarz.
kaisuj   11 #40 25.06.2015 19:46

"Każdy może sobie zainstalować dowolny program, który używa na lekcji. W szkole i w domu mamy dostępną najnowszą wersję danego oprogramowania."

To powinien być standard, wręcz ustawowy nakaz. Irytuje mnie, że moje dziecko uczy się w szkole obsługi Worda i w domu chce ćwiczyć Worda. I co, mam pirackiego Windowsa i Office'a ściągać, żeby dziecko sobie poćwiczyło? Zainstalowałem WPS Office'a bo ma najbardziej zbliżony interfejs, ale dziecku przeszkadzać mogą nawet małe różnice, bo w wieku 7 lat ma jeszcze stosunkowo słabo rozwinięte abstrakcyjne myślenie i nie potrafi sobie uogólnić pewnych cech interfejsu.

  #41 25.06.2015 20:18

Dlaczego ja, jako podatnik uzywajacy linuksa mam placic za to, zeby moje dziecko uczylo sie w szkole korporacyjnych produktow? Czy to zalosne panstwo nie ma juz na co wydawac pieniedzy?

jarodebombel   7 #42 25.06.2015 20:54

Sam to przerabiałem temat oprogramowania na jednym z konkursów w szkole średniej, lata temu. Było zrobić prezentację powerpointa. I uczeń ją strzelił w powerpoint 2007 a w szkole był XP. I było zdziwienie :D

A co do meritum. Jest jeszcze duży opór w narodzie przed Linuxem i jego podobnymi rozwiązaniami. Dotyczy to także szkolnictwa. I ciężko to będzie zmienić.

A co do begłości office'a. Mam zanzaczone w cv, że ms office znam podstawowo a libreoffice dobrze. Rekruterzy patrzą wtedy na mnie jak na wariata... A co ja zrobię, że wolę office'a za darmo i z licencją a do tego tej "****" wstąźki nie lubię?

A do autora tekstu - choć sam jestem abstynentem, to za ten tekst flaszkę bym ci postawił. Na jaki adres wysłać ją kurierem :p :D

AntyHaker   18 #43 25.06.2015 21:08

@trolisz_cze (niezalogowany): Aha. Jeśli Windows Ci cokolwiek narzuca - cóż, Ty masz tutaj problem.

mikolaj_s   14 #44 25.06.2015 21:08

@kaisuj: "To powinien być standard, wręcz ustawowy nakaz."
Używanie LibreOffice jest IMHO bardziej fair. Każdy może sobie pobrać i zainstalować za darmo.
A czy 7 lat to nie za mało aby uczyć dziecko obsługi pełnego pakietu biurowego? ;)

@jarodebombel "Mam zanzaczone w cv, że ms office znam podstawowo a libreoffice dobrze."
W moim przypadku od dawna mam mały kontakt z MS Officem, przez to gdy mam coś w nm zrobić to się wkurzam. Moim zdaniem "lepszość" MS Office jak deklaruje to wiele osób jest spowodowana właśnie lepszą jego znajomością, za co głównie odpowiada szkoła.

@duffee
"a w czym libre office jest lepszy od ms office ? "
W cenie na pewno ;) Biorąc po uwagę stosunek możliwości do ceny jest bezkonkurencyjny.

  #45 25.06.2015 21:29

@jarodebombel: Patrzą na Ciebie jak na wariata i dlatego albo nie masz pracy albo dobrze płatną właśnie ktoś Ci sprzątnął sprzed nosa bo się upierałeś przy swojej ideologii.

troliszcze   3 #46 25.06.2015 21:33

@AntyHaker: Nie mnie, ale osobie która się od takiego ekosystemu uzależni. Młody człowiek jest dużo bardziej podatny na takie działania niż my dorośli. A potem już trudno przełamać swoje przyzwyczajenia, które są "pielęgnowane" przez M$. Tak się dzieje już teraz, zobacz ilu nie widzi niczego poza Windozą :D

  #47 25.06.2015 22:38

Bardzo dobry wpis, gratuluję.

Sam od dawna uważam podobnie. Dorzuciłbym tu jeszcze jeden aspekt - jeżeli uczeń miał w szkole styczność z open source, a później np. zamierzałby założyć własną firmę, będzie wiedział, że stosując na komputerach Linuksa może zaoszczędzić i uniknąć uzależnienia od zamkniętych formatów już na samym początku (z czym później ciężko mogłoby być cokolwiek zrobić).
W mojej szkole nie było pod tym względem źle. Wprawdzie Linuksa w pracowni nie mamy, ale nigdy nie miałem problemu z oddaniem jakiejś pracy w formacie ODF (część nauczycieli nawet nie ma na służbowych komputerach Office, tylko właśnie OpenOffice/LibreOffice).

A teraz, co do: "a w czym libre office jest lepszy od ms office ? plik z libre office wyglada inaczej w wordzie , a zanim do tego dojdzie to projekt umrze" - odpowiadam:
Jakoś bardziej jestem w stanie sobie wyobrazić, że umrze MS Office niż LibreOffice ;-). W tym właśnie jest siła open source - jeżeli jakiś projekt jest potrzebny, to ktokolwiek nie próbowałby go wygasić, i tak przetrwa. Co najwyżej pod inną nazwą, jak niedawno OpenOffice -> LibreOffice, MySQL -> MariaDB, Mandriva Linux -> Mageia Linux, a znalazłoby się więcej przykładów.

Natomiast może się rzeczywiście coś rozjechać (tu proponuję M$ wreszcie zaimplementować porządnie ODF, cała dokumentacja jest otwarta), ale nikt nie każe przenosić między tymi dwoma pakietami dokumentów. Ja od kilku lat pracuję na LibreOffice, ale trzymam się go od początku do końca roboty. Czasami eksportowałem też coś do Office i póki co nie miałem problemów.

kaisuj   11 #48 25.06.2015 23:27

@mikolaj_s: Oczywiście, że każdy pobrać może. Sęk w tym, że w szkole narzuca się rozwiązania Microsoftu, które nie są darmowe do pobrania i nie są wieloplatformowe. Później na uczelni jest podobnie. Matlab zamiast Octave. Do tego jeszcze dochodzi wymóg składania np. pracy dyplomowej w formacie Microsoftu mimo, że unia Europejska oficjalnie przyjęła wolny format oficjalnym formatem wspólnoty.

AntyHaker   18 #49 26.06.2015 00:28

@troliszcze: Jak pisałem - w ten sposób wymienisz jeden obiekt uzależnienia na inny, a nie tędy droga.

troliszcze   3 #50 26.06.2015 00:37

@AntyHaker: Jak uzależnić od linuksowego ekosystemu, którego nie ma? Sam OS łatwo zmienić.

dawidd6   8 #51 26.06.2015 08:20

Według mnie to w szkołach powinny być systemy zainstalowane jako dual boot na komputerach, no i oczywiście libreoffice na obu systemach jako wiodący pakiet biurowy. I wtedy jest kilka lekcji na zapoznanie się z systemami i uczniowie decydują się, którego chcą używać, oczywiście z możliwą zmianą w każdym momencie. A nie tak jak jest teraz, że jest łyndołs oraz łord i nie ma wyjścia.

pocolog   12 #52 26.06.2015 09:23

@AntyHaker: Korzystanie z otwartych formatów to nie uzależnianie się od kolejnego formatu. Skoro jest otwarty to każdy program może zaimplementować jego obsługę. W przypadku zamkniętego MS jesteśmy z góry skazani na jeden program którego producent może nawet złośliwie aktualizować go tak aby utrudniać pracę innym.

nintyfan   11 #53 26.06.2015 10:39

Moim zdanie, to uczniów trzeba na samym początku nauczyć obsługi co najmniej trzech środowisk graficznych. Następnie uczeń powinien móc samemu wybrać środowisko graficzne, spośród tych trzech. I dalej powinno się prowadzić lekcje informatyki.

pocolog   12 #54 26.06.2015 11:31

@nintyfan: Nie zapominaj najważniejszym środowisku tekstowym! Pamiętam że mnie uczyli początkowo na dosie następnie windowsie, ale to były chyba początki informatyki w szkołach podstawowych. Szkoła średnia choć nadal promowała rozwiązania MS to nauczyciel informatyki przynajmniej pokazał nam co to Linux i wyjaśnił pobieżnie konsole. Myślę że dzięki temu tak łatwo było mi wcześnie zacząć przygodę z linuksami.
Teraz po latach i przy takim rozwoju środowisk graficznych w których można wyklikać sobie wszystko nadal uważam środowisko tekstowe w większości za wygodniejsze przy konfiguracji i administracji systemem.

eklime   2 #55 26.06.2015 12:28

@ygyfygy: Jakim cennikiem się posługiwałeś? Instytucje edukacyjne mają niższe ceny na oprogramowanie. Kupują je w ramach umów grupowych w ilościach hurtowych.

Co do środków na zakup nowych komputerów itp. budżet szkół uzależniony jest od samorządu tj. w gminach wiejskich odpowiada za to wójt gminy. Jeśli gmina nie ma kasy to kasy nie ma też szkoła. Dodatkowe środki poza finansowaniem z gminy można pozyskać właśnie z różnych projektów itp.

Co do artykułu, przeczytałem go mniej więcej do 1/3 długości bo zajebistość rozwiązań Open Source zaczęła mnie aż nadto przytłaczać a słodycz płynąca z falujących liter o mdlenie mnie przyprawiła.
Nie jestem fanatykiem rozwiązań Microsoft, choć dzięki nim mam za co włożyć mięso do rosołu, ale strasznie uwiera mnie cały ten pojazd na Microsoft.

Co do Linuxa w szkole i swobody instalacji oprogramowania i w domu i w szkole przez uczniów. Podajcie mi proszę procent sprzedawanych komputerów z Linuxem na pokładzie. Tu efekt przynosi skala, zapewne z 95% komputerów w gospodarstwach domowych to Windows i pod nie przygotowana jest zapewne podstawa programowa.
Nie jestem przeciwny samym Linuxom, ale w szkole oprogramowanie musi proste i intuicyjne a na krzyknięcie na rogu, że potrzebna jest pomoc w szkole przy komputerach, powinno zgłosić się wystarczająco dużo osób aby tą pomoc zaoferować - z Linuxem raczej tak nie jest, szczególnie na prowincji.

Itd. itd.

ygyfygy   5 #56 26.06.2015 12:37

@eklime: Laptopy kupowali po 1. Szkoła jest prywatna. Podstawa programowa to Gimp, Inkscape, Blender, Wordpress, C++ i Word. Worda można spokojnie zamienić na LO. Reszta tych rzeczy jest na Linuxie. Linux nie jest prosty? Buhahaha, największa głupota jaką słyszałem. Gdzieś były badania na grupie starszych osób, które nigdy nie używały komputera. Posadzono je przed komputrami z Windą i Ubuntu. Większość wolała Ubuntu.

Autor edytował komentarz.
eklime   2 #57 26.06.2015 13:00

@ygyfygy: państwowe szkoły również dokupują komputery pojedynczo, lub w kilka sztuk na koniec roku jak się okazuje, że budżet jest niewykorzystany (a przez cały rok mówiło się, że nie ma kasy na zakupy). Jest na nich system operacyjny, a szkoła dodatkowo ma licencje Upgrade do instalacji najnowszej wersji systemu.
Co do prostoty Linuxa - może i jest prosty w obsłudze, choć tutaj duże znaczenia mają przyzwyczajenia. To tak jak z Apple - na pierwszy rzut oka jest nieintuicyjny, bo pewne rzeczy robi się inaczej.
Jeśli chodzi o administrację - musi to robić osoba z głową na karku, a o takich ludzi trudno w szkołach.

ygyfygy   5 #58 26.06.2015 13:08

@eklime: U mnie na koniec roku pieniądze idą na nagrody dla uczniów. Ja dostanę ponad 2000 zł za różne konkursy :) 2 szajsowate laptopy Lenovo kupili gdzieś w marcu. Przzwyczajenia? Co przez to rozumiesz? Przyzwyczajenie do mniej czytelnego panelu sterowania i do instalacji z internetu po drodze łapiąc wirusa. Przyzwyczajenie do kupowania antywirusa, który podobnie do wirusów spowalnia komputra?

Autor edytował komentarz.
ygyfygy   5 #59 26.06.2015 13:18

@duffee: Brak wstążki to największy atut LO.

ygyfygy   5 #60 26.06.2015 13:20

@mikolaj_s: Nie dzielimy przez 0 :)

eklime   2 #61 26.06.2015 13:25

@ygyfygy: Przez koniec roku rozumiem przełamanie kalendarza a nie rok szkolny :) Uwierz mi, w ostatnim roku w jednej z zaprzyjaźnionych szkół 29 grudnia znalazło się gdzieś w urzędzie gminy schowane prawie X0 k zł z jakiegoś projektu czy dofinansowania...istny szał zakupów, bo trzeba te pieniądze wydać do 31 grudnia, bo jak się nie wyda, to w przyszłym roku obetną środki - bo przecież Wam zostąło. Ale to temat na zupełnie inną dyskusję.

Tak jak już wyżej się to przewijało, często stoperem jest kadra nauczająca, która w domu ma Windows, w pracy ma Windows itd. Podejrzewam, że dziecku jest wszystko jedno na jakim systemie pracuje. Ja w 6 klasie podstawówki, jak mi Windows 95 zdechł to pożyczając książkę z liceum do DOS'a uczyłem się jak uruchamiać gry i ten kultowy "niebieski edytor" - kwestia samozaparcia i chęci.

A wracając do Windows czy Linux w szkole - sprzęt czy system ma działać, a jak się zepsuje to ma się znaleźć tuzin ludzi w okolicy którzy są w stanie go naprawić - z Linuxem jest w tym przypadku nadal problem.

Kiedyś w ów zaprzyjaźnionej szkole na jednym z komputerów w pokoju nauczycielskim pojawił się Linux z argumentacją ówczesnego administratora - jako jedyny słuszny system. Linux był na tym komputerze tydzień, narzekali nauczyciele, że inaczej to wygląda, nie ma Worda itp. (przyzwyczajenia jak już mówiłem). Dodatkowo było pytanie o moją opinię na ten temat, odpowiedziałem wprost - "Ja Wam z tym komputerem nie pomogę w razie czego, bo nie czuję się kompetentny w kwestiach Linuxa". Nie było dyskusji, Linux wyleciał.

Zatem nie liczy się system, a zaplecze i wsparcie za nim.

ygyfygy   5 #62 26.06.2015 16:17

@eklime: Wsparcie masz w Internecie. Każdy nauczyciel informatyki z IQ większym od ziemniaka powinien dać radę naprawić pingwinka.

mikolaj_s   14 #63 26.06.2015 18:45

@nintyfan: "Moim zdanie, to uczniów trzeba na samym początku nauczyć obsługi co najmniej trzech środowisk graficznych. Następnie uczeń powinien móc samemu wybrać środowisko graficzne, spośród tych trzech. I dalej powinno się prowadzić lekcje informatyki."
Fajne, ale raczej mało realne. Kto by tym wszystkim zarządzał? Szybciej dało by się prowadzić zajęcia trochę na Windows, a trochę na Linuksie.

AntyHaker   18 #64 26.06.2015 23:49

@pocolog: Ale jak to się ma do uzależniania uczniów?

pocolog   12 #65 27.06.2015 00:44

@AntyHaker: a czy jest jakaś jednoznaczna odpowiedź? Chyba lepiej pokazywać otwarte rozwiązania niż zamykać się na jedną firmę....

mikolaj_s   14 #66 27.06.2015 11:48

@eklime: "Nie jestem fanatykiem rozwiązań Microsoft, choć dzięki nim mam za co włożyć mięso do rosołu, ale strasznie uwiera mnie cały ten pojazd na Microsoft."
Gdzie zobaczyłeś ten "pojazd"? P

"bo zajebistość rozwiązań Open Source "
Też trudno mi znaleźć gdzie coś takiego napisałem, wcale nie uważam, że są one idealne. Skupiłem się tylko na pozytywnych, stąd pewnie to wrażenie.

"Co do Linuxa w szkole i swobody instalacji oprogramowania i w domu i w szkole przez uczniów."
Może niedostatecznie jasno to napisałem. Nikomu nie każe instalować Linuksa. Raczej staram się opierać na oprogramowaniu posiadającym wersje zarówno na Linuksa jak i na Windows np. LibreOffice. To daje swobodę i nie wymusza kupowania oprogramowania przez rodziców. Nie zawsze jest to jednak możliwe bo przykładowo jak używam KTouch do nauki pisania na klawiaturze to nie ma prostej do instalacji wersji Windows, wtedy podaje im co mogą użyć alternatywnie w domu.

"Nie jestem przeciwny samym Linuxom, ale w szkole oprogramowanie musi proste i intuicyjne a na krzyknięcie na rogu, że potrzebna jest pomoc w szkole przy komputerach, powinno zgłosić się wystarczająco dużo osób aby tą pomoc zaoferować - z Linuxem raczej tak nie jest, szczególnie na prowincji. "
Coraz więcej ludzi zna się na Linuksie więc nie jest tak źle. Co więcej jak ktoś mnie prosi o pomoc na Linuksie to zawsze chętniej pomogę niż z Windows.
Poza tym gdyby w taki sposób myślano w Hiszpanii to całe regiony nie przeszłyby na Linuksa. Czasem warto się więcej wysilić i popracować, aby osiągnąć lepsze efekty na dłuższą metę.

jarodebombel   7 #67 27.06.2015 12:07

@Anonim (niezalogowany): fakt, rynku pracy się nie zmieni. I sporo masz w tym racji, że są matoły, co znają tylko MS Office i pracę mają. Ale twierdzenie, że tylko poprzez MS Office można znaleść pracę, to ignorancja. Wiele firm siedzi na linuxie i tam libreoffice jest używany. A biznes, jak nie patrzeć, jest cieprliwy i woli zapłacić niż mieć coś za darmo. W końcu "nie ma darmowego obiadu".

ciemnowidz   6 #68 27.06.2015 19:17

@Anonim (niezalogowany): Nie chodzi o żadną ewangelizację (co wyście z tym). Owszem jestem fanatykiem - logiki i zdrowego rozsądku. Co do błedów 0x to pewnie nie szukasz na stronach MS (jestem z Ciebie taki dumny). Ale dalej już gorzej. Uczeń powinien mieć możliwość poznania innych systemów niż jedyny słuszny (takie a propos komunizmu). Bo szkoła służy rozwijaniu zainteresowań a nie tresurze. Tzn powinna. Co do studiów to absolwentom uniwersytetów (kierunki informatyczne) przeinstalowywałem (!) i konfigurowałem system bo sami nie byli w stanie. Także z dokumentacją też by sobie raczej nie poradzili.

kijek   6 #69 27.06.2015 23:14

Przyznam szczerze, że nie przeczytałem jeszcze całego wpisu. Jednak z mojego bardzo krótkiego doświadczenia zawodowego jednoznacznie wynika, iż migracja w placówkach edukacyjnych (lub jakichkolwiek innych placówkach państwowych) na rozwiązania Open Source jest definitywnie niemożliwa. Chodzi tu głównie o koszty ale i o niechęć. Zapewniam, iż szkoła chętniej wyłoży kilkanaście tysięcy zł na kilka nowych komputerów oraz licencji na system, czy pakiet biurowy, niż na wdrożenie nowych rozwiązań, opiekę nad nimi i przeszkolenie pracowników.
Porównajmy to z przykładem z pewnej małej szkoły - jeden blok, dwa piętra plus sala gimnastyczna. 30 komputerów do dyspozycji 60 pracowników. W placówce wdrażane były profile wędrujące. Niby nic takiego, jedno szkolenie i z głowy. Niestety, tu nawet dziesięć szkoleń nie pomoże, gdyż większość albo zapomni albo oleje sprawę. Do tego należy jeszcze doliczyć poświęcenie każdemu pracownikowi indywidualnie minimum 30 minut. To kupa czasu, która kosztuje. Co by było w przypadku migracji na rozwiązania Open Source? Nawet nie chcę myśleć...

AntyHaker   18 #70 28.06.2015 00:34

@pocolog: Innymi słowy - pokazywać wszystkie możliwości, a nie tylko jedną właściwą - bez różnicy, czy na tym miejscu będzie stać Windows, Ubuntu, czy cokolwiek innego.

koneton   6 #71 28.06.2015 09:47

@AntyHaker: tylko za Windowsa musisz zapłacić. Nie pokażę dziecku Windowsa, bo nie jestem piratem. Wkurza mnie to, że szkoła wymaga ode mnie pakietu MS Office i systemu Windows (wszystkie materiały są tworzone pod Windows).

mikolaj_s   14 #72 28.06.2015 10:41

@kijek: "migracja w placówkach edukacyjnych (lub jakichkolwiek innych placówkach państwowych) na rozwiązania Open Source jest definitywnie niemożliwa"

Artykuł jest o pracowni informatycznej, a nie wszystkich komputerach w szkole. A tu wszystko zależy od kadry nauczycielskiej. Chcę tutaj opisać realny przypadek użycia Linuksa w pracowni, aby zachęcić tych co się wahają i myślą, że się nie da.

"Zapewniam, iż szkoła chętniej wyłoży kilkanaście tysięcy zł na kilka nowych komputerów oraz licencji na system, czy pakiet biurowy, niż na wdrożenie nowych rozwiązań, opiekę nad nimi i przeszkolenie pracowników. "

Muszą tylko mieć te kilkanaście tysięcy. Właśnie skończyły się dofinansowania do pracowni z UE i zobaczymy na ile samorządy będą chętne kupować nowy sprzęt z całym oprogramowaniem. Samorządy są zróżnicowane pod względem dochodów.

"Co by było w przypadku migracji na rozwiązania Open Source?"

Czyli Polak jest idiotą w porównaniu do Hiszpana? Skoro całe regiony Hiszpanii przeszły na Linuksa, głównie w oświacie to Polska nie byłaby w stanie? Ja bym ten problem widział inaczej. Zawsze jest spore grono, które nie ogarnia systemu informatycznego, żebyś nie wiem jak długo ich szkolił. Ale to nie ma związku z tym jaki system operacyjny jest pod spodem. Oni nie administrują nim tylko korzystają z konkretnych programów. Więc tak sobie myślę, że efekt byłby podobny.

mikolaj_s   14 #73 28.06.2015 10:47

@AntyHaker: No właśnie zgadzam się z @konetonem. Bardzo to dziwne jest ze strony Microsoftu, że niechętnie pozwalają na bezpłatne użytkowanie Windowsa na potrzeby edukacyjne. Niby są programy współpracy z Microsoftem, ale poza uczelniami wyższymi, które często się na nie łapią, to szkołom niższego szczebla trudno się na nie załapać. IMHO to z ich strony pazerność i krótkowzroczność. Faktem jest jednak, że nawet gdybym dostał oprogramowanie od Microsoftu za darmo to i tak wolałbym używać Ubuntu.

Autor edytował komentarz.
nicrame   2 #74 28.06.2015 12:28

Dzień dobry wszystkim. Ten wpis i komentarze zachęciły mnie, bym się po wielu, wielu latach zarejestrował i wyraził coś niecoś w tym temacie. Komputerami zajmuje się gdzieś tak od 17 lat. Od niespełna 5 zajmuje się administracją komputerami i siecią w gimnazjum (niepełny etat), i robię to samo ale na umowy cywilnoprawne dla wielu innych szkół podstawowych/gimnazjalnych, czasami jakieś szkoły średnie. Traktuje to raczej jako dodatkowe zajęcie/kieszonkowe bo lubię zwyczajnie w sprzęcie grzebać. Dużo bardziej opłacalny jest własny serwer, stawianie WWW, administracja sieciami/serwerami, wsparcie firm prywatnych, no chyba że ktoś ma układy i sprzedaje dyskietki dla ZUS ;-).

Pierwsza i zasadnicza rzecz - nauczyciele informatyki - to nie są informatycy. To są pedagodzy powołani do nauczania tego przedmiotu, którzy tak naprawdę często nie mają nawet czasu się zagłębić w tematykę IT, nawet kiedy ich ona interesuje. Dla mnie cały system edukacji jest do wymiany/naprawy (najlepiej to sprywatyzować wszystko). Generalnie nie można wymagać, aby osoba, która została wykształcona w celu radzenia sobie z uczniami na różnym poziomie wiekowym (a więc nauka humanistyczna), jednocześnie była świetnie obeznana w budowie sprzętowej i programowej komputerów. Takie osoby pracują już gdzie indziej, gdzie zarobki są dużo wyższe. I właśnie, wszyscy wiedzą, że specjaliści IT dobrze zarabiają. Szkół nie stać na zatrudnianie specjalistów, szczególnie w małych miejscowościach, gdzie oszczędza się na ogrzewaniu, a te 10K na koniec roku wydaje się na wymianę popalonych świetlówek, pomalowanie zalanej ściany, wymianę ławek czy dokupienie szafek (bo ktoś zadbał aby miały jakieś atesty czy coś).
Moja rada: nie traktujmy nauczycieli informatyki jako ludzi gorzej poinformowanych i bez wiedzy(nawet jeżeli tak jest). To są często osoby, którym też nie jest łatwo. Warto podrzucić im jakąś książkę. Zagadać co robią na lekcji, jak mi wychodzi, o z czym maja problem.

Druga rzecz to właśnie pieniądze. Im większy budżet miasta, tym łatwiej ale większość szkół, gdzie jest 300-800 uczniów to nie są bogate placówki. Nie zatrudnią specjalistów, którzy spojrzą na obudowę i powiedzą, że tam jest pewnie 512MB RAM, bo w tamtym okresie takie komputery sprzedawano w tych budach, i można tam zarzucić jakiegoś szybkiego Linuxa. Nie wymienią pracowni na nową za 20K bo nie mają takich pieniędzy. Można jednak amortyzować wydatki tak jak robię to w placówkach z którymi współpracuję.
Podpowiedź: wymieniać należy powoli, np. co miesiąc po1-2 komputerach. Warto korzystać z maszyn po bankach (desktopy DELL czy HP), byle miały 2 rdzenie i min. 2GB RAM. Wtedy taki koszt jest podobny do tonerów do drukarek, i szkole łatwiej go zaakceptować (warto pokazać wyliczenia).

Trzecia sprawa to wsparcie. Kiedyś policzyłem, że zatrudniające mnie gimnazjum ma tyle sprzętu sieciowego i komputerów, że miesięcznie aby zająć się każdym chociaż raz (spojrzeć jak działa) mam całe 12 minut ;-) Szkoły na więcej nie stać. Żadnego Linuxa ani Windowsa w 12 minut nie da się postawić. O rozwiązaniu poważnych problemów nie ma co nawet mówić. Dlatego też, trzeba wybierać co jest najważniejsze, albo robić sobie nadgodziny, za które w placówce publicznej nikt nie zapłaci. Ja się przyznam, że czasami nadgodziny mam na poziomie 2-3 miesięcy do przodu. Gdyby mieli by za to zapłacić to szkoła by pewnie zbankrutowała ;-) I najważniejsze, nie ważne czy to będzie zepsuty Linux bo ktoś skasował /etc/ czy Windows z nowa odmianą trojana zmieniającego atrybuty plików na ukryte (Ojeju jeju! Skasowało mi prezentacje na konkurs!!!). Naprawa potrwa tyle samo w obu wypadkach.
Rozwiązanie: priorytety. To co najważniejsze do płynnego działania placówki robimy od razu. Reszta jak niedziałająca lampka, rozwalone porty USB z przodu obudowy, chowający się pasek - to wszystko może zaczekać.

Czwarta sprawa to samo podejście dyrekcji do IT. W różnych szkołach jest bardzo zróżnicowane. Nie można zaszufladkować tutaj nikogo. Warto rozmawiać, czasami zrobić zestawienie na papierze, napisać jakie korzyści to przyniesie w dłuższej perspektywie. Np. mamy 50 komputerów, licencja antywirusa na rok to będzie powiedzmy 1200zł. Instalując Linuxa ten tysiąc możemy wydać na nowe myszki i wymianę kilku monitorów CRT na LCD. Taki tekst dyrekcja zrozumie i będzie bardziej chętna.
Rozwiązanie: my informatycy zapominamy często, że poza systemami pracujemy z ludźmi. Im lepszy kontakt z nimi będziemy mieli, im więcej będziemy rozmawiali, tym łatwiej nam będzie przekonywać do swoich racji. Czynnik społeczny jest bardzo ważny. Szkoły, gdzie w większości pracują kobiety - wymiana zdań, okazywanie emocji to są istotne elementy. Lepiej będą traktowały osobę, która jest kontaktowa, zażartuje i potrafi być ludzka. Nie ma tutaj znaczenia jak wiele linii kodu napisałeś, czy wydałeś własne distro, i ile box-ów masz pod opieką (no i że masz nitkę 10Gb). Takie rzeczy zostaw na konferencję IT, tam się spotkamy i wymienimy informacjami ;-)

Piąta ważna rzecz. System operacyjny Linux - unikajmy tej nazwy!!! Z jednej strony błogosławieństwem, a z drugiej przekleństwem jest to, że mamy wspaniałych fachowców postulujących używanie Linuxa w administracji publicznej. Problem w tym, że u nas w Polsce zaczęto o tym mówić zbyt prędko. Zanim Linux stał się ładny i wygodny. Teraz na słowo Linux nauczyciele, którym ktoś go pokazywał 10 lat temu przypominają sobie linię komend by zamontować stację dyskietek. I to ich definitywnie odstrasza. Zamiast nazwy Linux należy używać ładnych nazw systemów. Np. Ubuntu czy tam Madriva. Mamy polską szkolna dystrybucję SRU, ale nazwa powoduje, że nikomu poważnemu tego nie zaproponuje nawet, bo pomyśli że sobie żarty robię. Tak naprawdę, nie ważne jaki system operacyjny jest pod spodem - Linux, BSD czy Windows. Wszystko rozbija się o używane programy. LibreOffice, GIMP, Landscape czy Blender - spokojnie mogą zastąpić płatne odpowiedniki. Robimy tabelki ile szkoła oszczędzi i proponujemy - na pewno się ucieszą.
Ja osobiście polecam, na szybsze komputery elementaryOS (w pokoju naucz. postawiłem dwa komputery, jeden z XP, drugi elementary, oba mają po 2GB RAM, proste drukarki laserowe Brother). Napisałem tylko karteczkę, że to taki ładny system jak Apple MacOS. Z komputera z Linuxem korzysta więcej ludzi, i chwalą go za wydajność i łatwość obsługi. Na wolniejsze i starsze maszyny polecam CentOS 6. Podoba mi się także Q4OS (można zainstalować skórkę, dzięki której wygląda jak XP - nazywa się XPQ4), ale nie jest do końca jeszcze dopracowany i brakuje tłumaczeń (pracuje nad tym, przyszłe wydanie będzie lepsze). Jeżeli chodzi o zdalne zarządzanie jednostkami to na Linuxa jest świetny Epoptes. Osobiście nie używam, ale znam parę osób i sobie mocno chwalą.

Po szóste (i już kończę, bo się rozpisałem za bardzo) - pamiętajmy, że nie jest ważne jakiego systemu operacyjnego używamy i jakiej listy oprogramowania. W każdej szkole pracujemy z młodymi ludźmi bądź dziećmi. Zajęcia informatyki powinny nauczyć ich podstaw ROZUMIENIA tego, że komputer to tylko narzędzie do rozwiązania problemów (takich jak napisanie ładnego tekstu, przetworzenia obrazku, czy policzenia sobie czegoś). Nasz system edukacji pod tym względem kompletnie leży i kwiczy, dlatego moim skromnym zdaniem warto uświadamiać nauczycieli, że wiedza, która przekazują zdewaluuje się niedługo, wygląd programów i systemów się zmieni, a tylko podstawy działania będą takie same. Świetnie pokazują to dzisiejsze smartphony, które działają przecież jak zwykłe komputery, w dodatku często na systemie Android, który jest odnoga świata Linuxowego. Używanie takich porównań i przykładów, ułatwiają tłumaczenie zagadnień z IT.

mikolaj_s   14 #75 28.06.2015 20:27

@nicrame: "Wszystko rozbija się o używane programy. LibreOffice, GIMP, Landscape czy Blender - spokojnie mogą zastąpić płatne odpowiedniki."

Zgadzam się. Przejście na Linuksa nie jest taki kluczowe jak używanie otwartych programów. Szczególnie LibreOffice. Tylko gdy już się przejdzie na te odpowiedniki komercyjnego softu okaże się, że Linux jest wygodniejszy.

" Generalnie nie można wymagać, aby osoba, która została wykształcona w celu radzenia sobie z uczniami na różnym poziomie wiekowym (a więc nauka humanistyczna), jednocześnie była świetnie obeznana w budowie sprzętowej i programowej komputerów."

Tu nie do końca się zgodzę. Mówimy o nauczycielach przedmiotu, a tych przygotowuje się do nauczania przedmiotu. Pedagogika i tak na uczelniach jest na niskim poziomie i nauczyciele mają problemy z tym jak pracować z dziećmi. Nie są to więc humaniści (mowa o tych co uczą informatyki, no chyba, że akurat uczą informatyki nauczyciele polskiego czy historii, bo i to się zdarza). Problem jest z jakością kadr, bo najczęściej uczą ludzie, którzy ukończyli tylko kursy podyplomowe, których to poziom jest bardzo słaby.

"Moja rada: nie traktujmy nauczycieli informatyki jako ludzi gorzej poinformowanych i bez wiedzy(nawet jeżeli tak jest). To są często osoby, którym też nie jest łatwo. Warto podrzucić im jakąś książkę. Zagadać co robią na lekcji, jak mi wychodzi, o z czym maja problem. "

To jest jeden z głównych powodów dla których wziąłem się za pisanie w tym temacie. Chciałem się podzielić swoimi doświadczeniem i pokazać, że można i jak można to zrobić. Jest sporo nauczycieli, którzy jednak wiedzą czego uczą i znają się na IT. To ich chce zachęcić do sięgnięcia po Open Source. Również liczę na takie osoby jak Ty, ale jak widzę sam jesteś w stanie podzielić się swoim doświadczeniem we wdrażaniu otwartych rozwiązań. Może rozważysz napisanie artykułu na podstawie tego komentarza?

AntyHaker   18 #76 28.06.2015 21:57

@koneton: Owszem kiedyś był tylko płatny - teraz możesz to zrobić przez program Windows Insider, więc trochę argument nieaktualny. To samo zresztą tyczy się pakietu Office.

@mikolaj_s Co kto lubi - ja jednak wolę korzystać z obu równolegle, niż ograniczać się wyłącznie do jednego.

  #77 29.06.2015 00:48

Nauczyciel informatyki nauczy cię dodawania w exelu i jak założyć konto e-mail ale jak się windows zkaszani to trzeba ściągać speców.

kijek   6 #78 29.06.2015 10:01

@mikolaj_s: Wybacz, nie doczytałem wówczas. Faktycznie, w pracowniach może mieć to sens, a i pożytek z tego powinien być.

"Muszą tylko mieć te kilkanaście tysięcy. Właśnie skończyły się dofinansowania do pracowni z UE i zobaczymy na ile samorządy będą chętne kupować nowy sprzęt z całym oprogramowaniem. Samorządy są zróżnicowane pod względem dochodów."

Szkolenia też darmowe nie są, więc tak czy inaczej pieniądze muszą być. Jeśli chodzi o dofinansowania, to IMO ich projekt jest bezsensowny - dać sprzęt i zostawić ludzi na lodzie.

"Czyli Polak jest idiotą w porównaniu do Hiszpana? Skoro całe regiony Hiszpanii przeszły na Linuksa, głównie w oświacie to Polska nie byłaby w stanie? Ja bym ten problem widział inaczej. Zawsze jest spore grono, które nie ogarnia systemu informatycznego, żebyś nie wiem jak długo ich szkolił. Ale to nie ma związku z tym jaki system operacyjny jest pod spodem. Oni nie administrują nim tylko korzystają z konkretnych programów. Więc tak sobie myślę, że efekt byłby podobny."

Niestety, efekt nie byłby podobny. Wspomniałem przypadek pewnej małej szkoły. Tak się składa, że teraz w niej siedzę. Pół godziny temu przyszła do mnie pewna oburzona pani, że jak to może tak być, że ona musi pamiętać swój login (imie.nazwisko) i żeby jeszcze wpisywać przed nim cztery literki (typ szkoły, numer) oraz backslash! Że co ja sobie wyobrażam i natychmiast mam jej to zmienić. Wiadomo, jak zareagowała na odmowę...
I wyobraź sobie teraz, że taki człowiek, który miał pamiętać jedną rzecz, ma się wykuć na pamięć obsługi innego systemu oraz pakietu biurowego. Wykuć, ponieważ o świadomym użytkowaniu nie ma nawet mowy...

pocolog   12 #79 29.06.2015 17:31

@kijek: Twardkim bądź! Nie można być miętkim! ;)

koneton   6 #80 29.06.2015 18:23

@AntyHaker: nie  żartuj, to tylko jakaś beta. Do tego, nie wiem jak to wygląda z licencją, skoro ja bym przystąpił do programu, a system używany byłby przez kogoś innego.

mikolaj_s   14 #81 29.06.2015 22:35

@kijek: "Niestety, efekt nie byłby podobny."
Czyli jednak Polak nie nadąża poziomem umysłowym za Hiszpanem :(

  #82 30.06.2015 09:25

Unikatowy wpis, a przy tym na prawdę dobry z przemyślanymi w szerszym kontekście i nieschematycznymi tezami. Zgadzam się w zupełności z kwestią darmowej reklamy w szkołach, błędnym sposobem nauki na pamięć i w ogóle z całym wpisem. Gratuluje i z niecierpliwością czekam na części następne.

AntyHaker   18 #83 30.06.2015 12:04

@koneton: To ty nie żartuj. Napisałeś wyraźnie, że chcesz pokazać jak wygląda Windows - więc możesz to zrobić za friko.

koneton   6 #84 30.06.2015 18:28

@AntyHaker: napisałem czego wymaga szkoła od mojego dziecka. Nim coś komentujesz, postaraj się doczytać do końca. Trzy zdania to dla Ciebie zbyt dużo?

AntyHaker   18 #85 30.06.2015 18:42

@koneton: Może zamiast szukać winy w innych popracowałbyś nad własnym przekazem?

koneton   6 #86 30.06.2015 22:35

@AntyHaker: jeżeli trzy zdania przerastają Twoje możliwości, to szkoda mojego czasu. Przekaz był jasny.

AntyHaker   18 #87 01.07.2015 13:48

@koneton: Widocznie nie tak jasny jak Ci się wydaje - tak czy siak, nie ma sensu o tym dyskutować i tak się nie dogadamy. Miłego dnia.

  #88 08.07.2015 19:34

@#r2d2#: "przecież Linux nie ma nawet graficznego interfejsu", "Linux jest trudny", "Linux nie ma wsparcia"

o żesz #$%#^5, normalnie padłem , nie wiem czy się śmiać czy płakać, normalnie średniowiecze

KyRol   18 #89 14.07.2015 03:42

@AntyHaker: Znalazł się chłopski filozof. Powiedz mi jak można uzależnić się od Otwartego Oprogramowania? W Open Source istnieje multum alternatyw. Przykładowo: jeśli nie OpenOffice to LibreOffice, jeśli nie LO to Abiword, jeśli nie Abiword to WebODF, jeśli nie WebODF to spokojnie alternatyw możesz wynaleźć multum więcej jeszcze...

W Open Source nie sposób też uzależnić się od dostawcy. Przykłady? Jak nie RedHat to Novell jak nie Novell to Canonical... Jaki projekt by nie powstał o otwartym kodzie, nie sposób się uzależnić... Jest to kod otwarty, gra w otwarte karty.

Wiara w jedynego biznesmena jest naiwna, m$ może stwierdzić w którymś momencie, że systemy operacyjne to rzecz nierentowna i w każdej chwili może zmienić profil działalności produkując sedesy. Poza tym w Europie potencjalnie nie mamy interesu we wspieraniu importowanego oprogramowania. Wykształcane są hordy programistów, które wynoszą europejski kapitał za ocean bo tworząc potworki programistyczne tylko pod windę, wymusza się tym samym na odbiorcy oprogramowania wybór jedynego dostawcy systemów operacyjnych. Zobacz sobie ile stany zjednoczone importują oprogramowania. Nie licząc gier z Japonii są to promile. Jest to napewno skala nieporównywalna z Europą.

Skoro chcemy mieć pracę i chleb w Europie, programy edukacyjne powinny dążyć do ograniczania programowych zajęć z windą. BBC Micro w poprzedniej dekadzie w UK odniosło spektakularny sukces dzięki programowi edukacyjnemu. Tam od lat nie brakuje programistów. Teraz gdy zaś przyszła w tej materii posucha powstało Raspberry Pi, które odniosło spektakularny sukces. W kolejce do szkół ustawia się Micro Bit.

Czy tego chcesz czy nie, zapowiada się na to, że w ciągu najbliższych dekad jedynie dziadkowie i babcie będą użytkować windę. I nie z wyboru, tylko z powodu uzależnienia. Poza tym Open Source daje każdemu równe szanse na własny biznes, własną pracę. Nie ma namaszczonych i wybranych, nie trzeba też nikogo o nic się upraszać, podpisywać dziadowskich umów, czy godzić się na chore układy i warunki. Druga sprawa, że do utrzymywania infrastruktury zawsze będą potrzebni ludzie, czego więc kto nie wymyśli w swoim biznesie, wytworzone zostaną kolejne miejsca pracy. Open Source to olbrzymi potencjał wzrostu, a nie uzależnienie...

Autor edytował komentarz.
Popa   5 #90 14.07.2015 11:03

@Berion: Ale stać za to na lekcje religii. To jest chore, że na głupoty pieniądze w tym kraju się znajdą, a na naukę już nie.

Berion   14 #91 14.07.2015 11:37

@Popa: Nie mam nic przeciwko nauce religii w szkołach i nie nazwałbym tego głupotą. A wątpię aby dola księdza (o ile taka jest, nie znam realiów) pokryła pensję informatyka z prawdziwego zdarzenia. Problemem jest system edukacji. Szkoły powinny być płatne i to rodzice decydować o zakresie edukacji w tychże, a nie ministerstwo edukacji itd. itd.

Autor edytował komentarz.
AntyHaker   18 #92 14.07.2015 12:34

@KyRol: Tak oczywiście.

mikolaj_s   14 #93 14.07.2015 12:51

@Berion: "Nie mam nic przeciwko nauce religii w szkołach i nie nazwałbym tego głupotą."
A ilość godzin? W gimnazjum 2h x 3 lata = 6h, fizyka, chemia, geografia, biologia po 4h. Czy my uczymy wszystkich na księży? IMHO spokojnie wystarczyłaby jedna godzina w tygodniu.

Popa   5 #94 14.07.2015 13:48

@Berion: Indoktrynacja religijna nie powinna mieć miejsca w publicznej szkole. Salki katechetyczne to odpowiednie miejsce (dla zainteresowanych). Religia nie ma nic wspólnego z nauką. To jest jakiś "przykry żart" że młody człowiek ma więcej godzin religii niż np; fizyki/chemii/biologii (szkoła podstawowa/gimnazjum/liceum). Jasne, system edukacji nie jest najlepszy, ponieważ "produkuje" ludzi którzy tak naprawdę nic nie/niewiele potrafią w dorosłym życiu. Wciska się do głowy na siłę mnóstwo bezużytecznej wiedzy.

Berion   14 #95 14.07.2015 15:52

@mikolaj_s: Nie wiem jak to obecnie wygląda godzinowo. W podstawówce i średniej miałem godzinę tygodniowo i to jest wg. mnie ok. Jeśli jest więcej to oczywiście jest to absurdalne i należy wyciąć na rzecz matematyki lub informatyki.

@Popa: Polska jest państwem wyznaniowym, gdzie religia pełniła szczególnie istotną rolę w historii i świadomości narodowej. Mimo iż chrześcijaństwo zniszczyło naszą prawdziwą wiarę to jednak przez ten tysiąc lat dało wiele w zamian. Sam rozwój duchowy też jest istotny, szczególnie w czasach panoszenia się lewicowych ideologii, wojującego ateizmu, islamu i zagrożeń dla człowieczeństwa jakie niesie ze sobą technologia.

Osobną kwestią jest ilość godzin na to poświęcanych i sposób nauczania (który wg. mnie nie przystaje do naszych czasów, bardziej do średniowiecza - i myślę że to jest główny powód dla którego kpi się z religii).

Popa   5 #96 14.07.2015 17:52

@Berion: Nie zgadzam się że "religia" (czy też krk) pełniła istotną rolę w historii i świadomości narodowej. (ale każdy ma prawo do swojej opinii). Rozwój duchowy jest/może być "niezależny" od religii. Niestety ale wiedza na temat "zasług" krk dla Polski jest bardzo słaba, a w zasadzie żadna. Ludzie od najmłodszych lat mają prane mózgi, jaki to krk jest wspaniały, jak "walczył o polskość" co jest bzdurą i mitem.

Berion   14 #97 15.07.2015 09:03

@Popa: Widocznie nie znasz historii albo uczyłeś się jej z czerwonych podręczników. ;]

Może być, ale bez religii przestaje istnieć w takiej skali i zaczyna się problem degeneracji co dobrze widać po obecnym "zachodzie".

Autor edytował komentarz.
Popa   5 #98 15.07.2015 10:16

Znam historie, lepiej niż "typowy kowalski" :)

Wiedziałem że ktoś będzie chciał mnie "zaszufladkować" :) Mógłbym zrobić to samo, ale tego nie zrobię :) Świat nie jest "czarno-biały".

mikolaj_s   14 #99 15.07.2015 10:58

@Berion: Śmiała teza. A jak się ona ma do społeczeństw z dalekiego wschodu, gdzie wierzenia religijne są bardzo różne? A może w chrześcijaństwie jest jakiś element, po przejęciu, którego społeczeństwa mogą dobrze rozwijać się niezależnie od niego?

Berion   14 #100 15.07.2015 12:19

@mikolaj_s: Tutaj nie chodzi o konkretnie wiarę chrześcijańską tylko jakąkolwiek z rozwiniętym systemem wartości. Hinduizm, Buddyzm czy Shinto takie mają. Jak pokazała historia, jak nazwał je np. Braun, Chrześcijaństwo jest generatorem cywilizacji (co nie znaczy, że nie ma swoich mrocznych stron jak np. inkwizycje czy sięgając bliżej wynaturzenia Chrześcijaństwa w Afryce).

@Popa: Jeszcze nie zaszufladkowałem, ale jestem bliski. ;) No tak to wygląda. Rozpisujesz się jaki to zły jest kościół i Chrześcijanstwo, ale zapominasz/nie wiesz, jaką rolę odegrał w czasach Solidarności, II WŚ, zaborach. Łączył Polaków w wierze (nie jest to takie banalne jak brzmi), podtrzymywał tradycje, język polski, ukrywał dzieła sztuki i skarby narodowe, wielu księży oddawało życie za innych ludzi, ukrywano ludzi w kościołach, zakonach etc.

Popa   5 #101 15.07.2015 12:53

Właśnie problem jest w tym że nie odegrał żadnej "pozytywnej roli", wręcz przeciwnie. Krk walnie przyczynił się do rozbiorów "I RP", a wcześniej pośrednio Państwo Kościelne miało duży wpływ na uwikłanie "I RP" w wyczerpujące wojny z Turcją i Rosją (XVII w). II WŚ, Pius XII (sojusznik Hitlera i Mussoliniego). "Solidarność" była "narzędziem" w rękach krk który chciał zwiększenia swoich wpływów w kraju. I udało się. W dzisiejszych czasach krk jest obrzydliwie bogaty, ma sporą władzę. Cel został osiągnięty, a naiwni ludzie dali się nabrać.
Jeśli zaś chodzi o zabory to krk na ziemiach polskich miał na celu obronę swoich interesów, a nie "polskości". Prusy były protestanckie, Rosja prawosławna. Austria katolicka. Zgadnij dlaczego nie było większych problemów w Austrii (wyjątek to "rzeź galicyjska", ale tu nie chodziło o "religię").

Krk jest mistrzem "w odwracaniu kota ogonem" i wybielaniu historii. I żeby było jasne do islamu, komunizmu/"skrajnego europejskiego lewactwa" również mam krytyczny stosunek.

Autor edytował komentarz.
mikolaj_s   14 #102 15.07.2015 14:20

@Berion: "Chrześcijaństwo jest generatorem cywilizacji "
Prawdopodobnie było. Ale czy jest teraz trudno powiedzieć. Przykładowo miasta Hanzeatyckie przyjmowały do herbów krzyże, które dla kupców były symbolem bezpieczeństwa i stosowania się do pewnych zasad związanych z chrześcijaństwem. Tylko, że teraz takie zasady i wartości głoszą również ludzie nie należący do żadnych kościołów. Poza tym patrząc na historię Europy Zachodniej to nie katolicyzm, a protestantyzm pomógł stworzyć nowoczesne bogate państwa. Katolicyzm był raczej kulą u nogi. Niestety religijność nijak się ma do tego co się nazywa wiarą. I człowiek określający siebie wierzącym i religijnym często postępuje gorzej niż ateista, ale z zasadami. Wątpię, aby na szkolnej obowiązkowej religii nauczono czegoś sensownego.

Berion   14 #103 15.07.2015 16:20

@mikolaj_s: Ja też wątpię, ale to się tyczy wszystkich przedmiotów. Po prostu trzeba (moim zdaniem) diametralnie zmienić system edukacji. Jestem za całkowitą jej prywatyzacją - zniknąłby wtedy np. problem lekcji religii. Rodzice decydowaliby czy poślą dziecko do szkoły gdzie takowa jest i na jakich zasadach księdzu (parafii?) za nie płacą (akurat jestem za tym, że powinna być, tak jak pogrzeb czy ślub "co łaska" (a często nie jest, wiem)). Jeśli upieramy sie przy państwowym szkolnictwie to jestem za tym aby takie lekcje nie były obowiązkowe (wówczas to rodzic powinien decydować czy dziecko ma obowiązek na nie uczęszczać).

Autor edytował komentarz.
awangardowy   7 #104 29.07.2015 02:11

co do LibreOffice, to w wielu środowiskach odchodzi się od tego na rzecz markdown i latexu.
sam przechodzę już powoli na markdown. tutaj na zywo:http://jbt.github.io/markdown-editor/
https://stackedit.io/ - albo taki
taki: http://writeme.mattstow.com/

ostatecznie:
78 narzędzi do markdowna:
http://mashable.com/2013/06/24/markdown-tools/

opis na wikipedii:
https://en.wikipedia.org/wiki/Markdown
porównanie:
https://en.wikipedia.org/wiki/Comparison_of_document_markup_languages

Osobiście przepisuję od jakiegoś czasu całą swoją kluczową dokumentację z LibreOffice w kierunku paradygmatu markdowna. Pisarze na zachodzie również zaczynają używać markdowna, nie mówiąc o dokumentacji technicznej czy naukowej.
później jest konwerter:
http://pandoc.org/

pełna kompabitylność z markdownem. Pozwala po 1 sekundzie wygenerować: pdf, epub, docs, doc, czy co tam jeszcze jest ważne.

mam skrypt.
1 polecenie w konsoli.
2 sekundy później output: 90 wygenerowanych pdfów/docxów/doców/epubów/mobi/html/ a nawet format wikipedii - wybierz co ci bardziej odpowiada. ;)
Oczywiście wszystko ładnie skonfigurowane, ze spisem treści, paragrafami, wypunktowanymi listami, cytatami, pogrubieniami, powiększonymi nazwami rozdziałów, nic się nie rozjezdza.
ale podstawą jest ogarnięcie markdowna (+ konwerter pandoc)

Autor edytował komentarz.
big.foot   2 #105 11.08.2015 22:19

Przeczytałem z przyjemnością. Mam również wiele spostrzeżeń na temat nauczycieli, których tego lata szkoliłem z "otwartego systemu". Ale najważniejsze: czekam niecierpliwie na na następne obiecane części artykułu....

Nexu   6 #106 30.10.2015 11:50

@duffee: hmm a w czym LO jest gorsze od MSO pomijając funkcjonalności typu integracja z exchange czy sharepoint, których w szkołach raczej nie uświadczysz za wiele jeśli w ogóle? Czy dokumenty z tworzone w różnych pakietach biurowych muszą wyglądać identycznie?
Ja jakoś bez problemu obrabiam dokumenty w LO pod linuksem i zapisane w pliku wordowskim przesyłam dalej i jak na razie nie dostałem informacji, że coś się rozjeżdża. Fakt zdarzało mi się otworzyć doc/docx w LO i wszystko było rozjechane ale problemem było formatowanie pliku przy jego tworzenie. Spacje zamiast tabów czy entery zamiast podziału strony itp

Nexu   6 #107 30.10.2015 12:05

Artykuł bardzo fajny i popieram takie inicjatywy.
Chociaż sam nie wybrał bym ubuntu z unity. Postawił bym raczej na Minta, openSUSE z cinnamonem/xfce/mate wydaje mi się, że są łatwiejsze do ogarnięcia na start i łatwiej odnaleźć się później w menu windowsa. Ale to tylko moja opinia