Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Marketing szeptany w służbie Internetowi

Jeśli czytasz tą linijkę tekstu to prawdopodobnie zaciekawił cię ten temat bo jesteś lub będziesz w niedalekiej przyszłości specjalistą od marketingu lub po prostu zastanawiasz się co ma wspólnego tematyka mojego bloga z tematyką vortalu dp. Jeśli należysz do tej drugiej grupy mówiąc krócej chcesz wiedzieć co ma piernik do wiatraka ? Otóż już tłumaczę. Ale zacznijmy od początku czyli od definicji marketingu szeptanego. Według zaufanego źródła wiedzy, z którego korzystają bardzo często studenci zarządzania i marketingu na różnych uczelniach w kraju nie jest to nic innego jak „działania marketingowe mające za zadanie dotarcie z informacją marketingową do odbiorcy pośrednictwem bezpośredniego "spontanicznego" przekazu ustnego.” Aby trochę rozjaśnić o co chodzi posłużę się jednym prostym przykładem znalezionym w tym samym źródle co definicja. Oto ona: „zlecenie pracownikom zakładu fryzjerskiego prowadzenia rozmowy o nowej linii kosmetyków do włosów podczas wykonywania usług fryzjerskich”. Mówiąc zupełnie prosto jest to przekazanie informacji o nowym produkcie lub usłudze bezpośrednio potencjalnemu klientowi w sposób dyskretny, tak aby ten człowiek nie odebrał tego jako reklamę.

Jak ten rodzaj marketingu przekłada się na Internet ? Tak jak w świecie realnym często jest to przekazywanie pozytywnych opinii o produkcie innym osobom to tak samo jest w świecie wirtualnym. Zmienia się tylko forma przekazu z formy ustnej na pisaną. Takie zjawisko zostało nazwane amplifyingiem. Natomiast człowieka, który się tym zajmuje nazywa się amplifyierem. Jego zadaniem jest przeszukiwanie różnej maści for internetowych oraz portali społecznościowych w celu znalezienia niekorzystnych wpisów dotyczących firm dla których pracują a następnie napisanie komentarza – riposty, który ma tym razem wychwalać produkt lub usługę. Jest to bardzo efektywny rodzaj marketingu. Badania dowodzą że niecałe 5 procent pisze opinie o produktach a aż ponad połowa internautów jest ich odbiorcami. Opinie te często wpływają na to, czy kupimy dany produkt czy zdecydujemy się na inny. Część z nich jest pisana przez amplifyierów. Dlaczego tak bardzo wierzymy opiniom w Internecie ? Tutaj ciebie zaskoczę. Nie wiem bo nie jestem psychologiem.

Posada amplifyiera to według wujka Google to bardzo dobrze płatna posada. Dzięki niej można zarobić nawet 20.000 zł miesięcznie. W przeliczeniu na rok jest to kwota 240.000 zł. Czyli po 4 latach można stać się milionerem ? Nie sądzę. Ta kwota według mnie jest mocno przesadzona. Dodatkowo co ciekawe firmy nie potwierdzają tego, że zatrudniają ludzi na takie stanowiska.

A ty kiedyś naciąłeś się na opinie amplifyiera ??

 

internet

Komentarze

0 nowych
  #1 06.12.2010 21:38

Może trochę późno komentuję ale uważam, że jest to ciekawy wpis. Nawet nie sądziłem, że wypisywanie pozytywnych opinii w internecie jest tak mocno zorganizowane, że nawet dostało swoja własna nazwę.

Czy się naciąłem? Ciężko powiedzieć, wydaje mi się jednak, że nie. Zawsze staram się dotrzeć do jak największej ilości opinii a jeśli coś jest rzeczywiście złe wtedy ciężko to ukryć. Nie mniej jednak kiedyś dosyć poważnie podchodziłem do opinii o produktach umieszczanych przez internautów w popularnych porównywarkach cen. Z biegiem czasu zauważyłem, że to jednak ściema, zdarzało się, że widywałem identyczne opinie przy różnych produktach, zastanawiająca była też bardzo mała liczba negatywnych opinii. Tak zwana "czara goryczy" przelała się kiedy przejrzałem opinie o procesorach, dowiedziałem się wtedy np. że "jest cichy" i że "łatwo się montuje" a nie były to odosobnione opinia...

AndrzejG   10 #2 06.12.2010 21:42

Szczerze mówiąc odnoszę wrażenie, że jest to nowa - nadciągająca dopiero plaga internetowa, z której istnienia do tej pory mało kto zdaje sobie sprawę. Jak na razie mam swoje sposoby aby rozpoznać takie osoby, zwłaszcza na serwisach społecznościowych (facebook etc.) ale z czasem te bestie niestety będą coraz cwańsze. Najlepszy sposób na ten rodzaj reklamy to weryfikacja zdobytej wiedzy u jakiegoś zaprzyjaźnionego, zorientowanego w temacie humanoida :) (tak, najlepiej w realu)

pamix   7 #3 06.12.2010 22:38

O tym zjawisku od niedawna sie pisze. Ale obawiam się że firmy mogły zacząć zatrudniać ludzi na to stanowisko nawet kilka miesięcy temu. Ale to tylko moje domysły.

AndrzejG   10 #4 07.12.2010 07:48

A pewnie, że zatrudniają ;) W momencie gdy facebook zaczął u nas być zauważalny czytałem wyznania jakiegoś gościa, który miał 100 kont na owym serwisie i to była jego praca - zbieranie znajomych i polecanie im produktów klienta za pomocą ''lubię to'' :) Niech będzie powiedzmy sto osób w kraju zajmujcych się taką reklamą, każda niech posiada sto kont a jedno konto tysiąc znajomych to już wychodzi całkiem potężne medium.

  #5 07.12.2010 12:08

Uważam, że internet jest zdominowany przez sprzedawców i kryptoreklamę.
Wystarczy już pobieżny kontakt z forami, by zorientować się, że coś jest nie tak.
Uważam, że na forach i innych serwisach siedzą i piszą ludzie do tego zatrudnieni. Oni mają za zadanie sprzedawać, reklamować produkty i usługi.
Tak jest wszędzie. Na dobrychprogramach też.
Ja bronię się przed kupowanymi, pozytywnymi opiniami, w ten sposób, że przede wszystkim szukam negatywnych opinii o produkcie. Albo przynajmniej nie tych bałwochwalczych. Ważna jest też liczba opinii. Jeśli jest kilka- to prawie na pewno reklama. Jeśli kilkaset- znaczy to, że produkt jest popularny i raczej dobry.
Moim zdaniem internet jest siedliskiem marketingu szeptanego. Sam w sobie nie jest on zły. I nie jest taki groźny jeśli człowiek ma orientację w danej materii. No i gdy pochodzi od zadowolonych klientów. Ale może narobić sporo szkód, jeśli klient jest zielony. I gdy pozytywne opinie są opłacone. I pół biedy gdy produkt jest przeciętny. Gorzej gdy to bubel.
Dlatego warto poszukiwać przede wszystkim opinii od niezadowolonych klientów. Bo jeśli ktoś się czepia( nie ma rzeczy idealnych), to jest duże prawdopodobieństwo, że faktycznie tego używał, a nie mu zapłacili za tekst.