Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Przeglądarki mobilne też wiele potrafią: Flash Browser, iLunascape & Super Fast Browser – piękne jak iPhone

iPhone jaki jest każdy widzi. Jest on oznaką stylu i zasobnego portfela. Steve Jobs promował je jako urządzenie „piękne” i wyróżniające się na tle innych smartfonów prostotą i elegancją wykonania. Idealnie do jego design pasują trzy przeglądarki internetowe: Flash Browser, iLunascape oraz Super Fast Browser. Niestety pracują na systemie, na którym iPhone nigdy nie będzie pracować (nie zniży się do tego poziomu). Użytkownicy Androida przyzwyczaili się już , że mogą się cieszyć z programów, które pracują również na iOS’ie oraz tych napisanych od nowa, których stylistyka nawiązuje do jabłkowych produktów. Zostało stworzonych kilka nakładek, dzięki którym użytkownicy budżetowych urządzeń mają się czuć jak ludzie, którzy wystali swoje w kolejce i sporo zapłacili, by posiadać urządzenie marzeń. Powstały też trzy, wymienione przeze mnie przeglądarki, które małym nakładem finansowym pozwolą wejść do „elit”.

Flash Browser to przeglądarka, która ma przekonać nas do przejścia z wyszukiwarki Google na konkurencyjne rozwiązanie od Microsoftu. Większość ekranu zajmuje grafika, która cieszy oko również po wpisaniu odpowiedniego adresu w standardowej przeglądarce. Znajdują się na niej ustawienia, po wywołaniu których zobaczymy menu stylizowane na Windows Phone. Pisząc w tym miejscu o ustawieniach mam na myśli możliwość zmiany konfiguracji konta Bing. Górna część ekranu to pasek wyszukiwania. Te dwa elementy (grafika i pasek wyszukiwania) to zasługa wczytywania przy starcie mobilnej strony Binga. Dolna część to już interfejs samej przeglądarki. Znajdziemy tam możliwość przełączania się pomiędzy otwartymi kartami, podgląd pobranych plików czy zakładek. Nie są to jednak odnośniki tekstowe, ale miniatury mające kształt wydłużonych kafli. Niestety nie ma możliwości ich segregacji (chociażby w folderach). Wszystkie wyświetlają się jedno pod drugim, a nawigacja w nich zapewnie będzie kłopotliwa, jeśli mamy sporą kolekcję ulubionych stron. Przycisk lupy przekształca w zależności od potrzeby pasek adresu (standardowo ukryty) na pasek wyszukiwania i odwrotnie. W przypadku, kiedy chcemy wczytać stronę o danym adresie, początkowa jego część jest już wpisana „http://www.” .Przeglądarka melduje się domyślnie na serwerze jako „Desktop PC”. Ma ponadto wbudowaną funkcję blokowania pop-up’ów. Ustawimy też hasło przy jej otwieraniu. Mimo, że przeglądarka mocno stawia na usługi Microsoftu, można zmienić domyślna wyszukiwarkę na Google. Cały interfejs jest w odcieniach szarości, ale tą kolorystykę łatwo podmienimy na białą (czy to przypadek, że mamy też te same kolory iPhone’a ?).Ponadto przeglądarka posiada pomoc napisaną prostym językiem (niestety angielskim, tak, jak cała przeglądarka).

iLunascape to młodszy brat przeglądarki, którą już wcześniej opisałem na łamach tego bloga. Podobnie jak Flash Browser, jej interfejs graficzny utrzymany jest w ciemnych stonowanych barwach. Pasek adresu znajduje się się w górnej części przeglądarki, który jest również paskiem wyszukiwania (bardzo popularne rozwiązanie w świecie mobilnym). Oprócz wyszukiwania za pomocą Google, możemy znaleźć interesujące nas zasoby na Wikipedii, YouTube, Twitterze czy w popularnych sklepach Ebay czy w Amazonie. Na liście nie znalazło się Allegro, ale nie ma się co dziwić, bo przeglądarka jest dostępna tylko w wersji angielskiej. Obok paska adresu znajdziemy też dodawanie do zakładek czy odświeżanie. U dołu znajduje się lista otwartych kart. Umieszczone są one w jednej linii bez konieczności przewijania palcem (inaczej niż w przypadku np. Dolphin’a). Ma to jednak swoją wadę. Maksymalna ilość otwartych zakładek to 6. Pasek z otwartymi kartami możemy schować, co przełoży się na powiększenie „powierzchni roboczej”. W dolnym prawym rogu umieszczono natomiast klawisz książki, który wyświetli nam zakładki (z możliwością trzymania ich w folderach), historię czy dostęp do konta Lunascape (synchronizacja z wersją desktopową). Mamy też kilka ciekawych narzędzi umożliwiających dzielenie się linkami, zapisywanie strony (jako plik HTML lub zdjęcie) czy znajdowanie na niej wybranej frazy.

Super Fast Browser to przeglądarka, która zrywa z ogólnie przyjętą przez większość twórców przeglądarek mobilnych zasadą integracji pasków: wyszukiwania oraz adresu. Tutaj mamy dwa paski i co ciekawe oba mają podwójne zastosowanie. Trudno mi powiedzieć, co chcieli osiągnąć przez to programiści. Jeden z nich ma ponadto możliwość wyszukiwania głosowego (przydatna funkcja w przypadku niedużych ekranów). Poniżej znajdziemy panel „szybkiego wybierania” z pseudo-trójwymiarowymi graficznymi odnośnikami do takich stron jak facebook, youtube, wikipedia czy twitter. Próba dodania jakiegokolwiek adresu do speed-dial’a kończy się fiaskiem. Widok kart możemy wywołać z dolnego paska. Są one ułożone pionowo (lista). Przeglądarka umożliwia też zrobienie zrzutu ekranowego (tylko strona internetowa bez elementów interfejsu) czy przejście w tryb pełnoekranowy (wtedy wyświetla się tylko 1 z 2 dostępnych pasków bez opcji wyszukiwania głosowego).

Wszystkie trzy przeglądarki charakteryzuje stylowy interfejs w odcieniach czerni. Takiej przeglądarki nie powstydziłby się żaden fan produktów z niedojedzonym jabłkiem. Niestety tylko iLunascape posiada swój odpowiednik na iOS-a. I to właśnie ona zasługuje na najwyższy stopień podium, jeśli podjęlibyśmy się zadania ich sklasyfikowania. Posiada wszystko co niezbędne przeglądarce mobilnej, ciekawy interfejs i integrację z wersją desktopową. Flash Browser to zupełnie prosta przeglądarka, w której twórcy jako stronę startową wstawili wyszukiwarkę Bing z myślą, że przyciągnie potencjalnych użytkowników. Założę się, że ładny „widoczek” tutaj nie wystarczy, a zdezorientowany prosty użytkownik Internetu może ją odinstalować, tylko dlatego, że nie wie czym jest Bing. Jeśli jednak jest tego świadomy stwierdzi, że woli Google, bo jest on do niej przyzwyczajony i nie będzie korzystać z takiego produktu jak Bing. Zaawansowani użytkownicy stwierdzą natomiast, że w telefonie nie chcą wczytywać niepotrzebnie kolorowej grafiki, jeśli i tak za moment przełączą się na Google. Super Fast Browser w moich oczach jest niedopracowany (dwa paski do wpisywania adresu i wyszukiwania, niefunkcjonalny speed-dial). Ktoś chciał naszpikować tą przeglądarkę ciekawymi funkcjami i to zrobił, ale co z tego, jeśli to nie w pełni działa. To tak jak kupić pralkę, która nie odwiruje nam wody z prania. A czy jest tak super szybka jak twierdzi twórca ? Oceńcie sami.

 

oprogramowanie internet urządzenia mobilne

Komentarze

0 nowych
TheBirchTree   2 #1 30.04.2013 17:36

"..Jest on oznaką stylu i zasobnego portfela.." - A to niby dlaczego ? Bo kosztuje ponad dwa tysiące złotych ?
Może w związku ze swoją ceną oraz ograniczeniami jakie posiada, jest oznaką naiwności i słabości oraz ślepego podążania za trendami (jakiekolwiek one by nie były) ?

Produkty Apple raczej są spod znaku nadgryzionego jabłka, a nie niedojedzonego. Niedojedzone, to raczej ogryzek z resztkami :)

"..Zostało stworzonych kilka nakładek, dzięki którym użytkownicy budżetowych urządzeń mają się czuć jak ludzie, którzy wystali swoje w kolejce i sporo zapłacili, by posiadać urządzenie marzeń.."

- Na pewno po to zostały stworzone ?


Przeczytałem Twój tekst i szczerze powiedziawszy, to nie wiem gdzie jest finał sprawy. Nie wiem gdzie jest początek, ani nie wiem jaki był cel tylu linijek.

Z tekstu wiem, że Posiadanie iPhone to prestiż sam w sobie, bo inaczej człowiek ma marne życie. Jeżeli kogoś nie stać na iPhone'a to na pewno robi wszystko, aby jego telefon wyglądał jak produkt Apple. Jeżeli tego nie robi, to pewnie umiera.
I zauważyłem jeszcze, że te przeglądarki nie różnią się niczym specjalnym od produktów dobrze znanych i lubianych.

pamix   7 #2 01.05.2013 10:20

Celem tekstu było opisanie przeglądarek, które stylistycznie nawiązują do produktów Apple. Nie zamierzałem oceniać użytkowników takich urządzeń. I to nie ma znaczenia czy jabłko na nich jest nadgryzione (jak się zwykło mówić), czy niedojedzone jak ja sobie pozwoliłem to nazwać.