Kojarzycie chyba produkty, które często w nazwie maja słowo slim. Są to różnej maści produkty, które mają wspomagać odchudzanie. Przeglądarka, o której napiszę (czyt. napisałem) słów parę, jest odchudzona i to bardzo. Plik instalacyjny ma zaledwie trochę ponad 3 MB. Nie oznacza to jednak, że jej funkcje są okrojone w stosunku do innych przeglądarek. Wręcz przeciwnie.
SlimBrowser to alternatywa dla przeglądarki Internet Explorer. Pracuje na jej silniku, ale to chyba jedyna rzecz, która łączy obie przeglądarki. Posiada ona raczej prostą szatę graficzną z kilkoma kolorowymi elementami, które przykuwają wzrok. Z podstawowych funkcji mamy przeglądanie w kartach. Wiem, że funkcje otwarcia nowej karty czy okna to już standard. Podobnie jak ich zamykanie. Nie każda może się jednak poszczycić takimi funkcjami t.j.: zamykanie wszystkich kart, wszystkich oprócz aktywnej, na prawo/lewo od aktywnej a nawet kart, na których są wyświetlane strony z jednej domeny. Tej ostatniej funkcji nie znalazłem w żadnej z poprzednich testowanych przeglądarek. Bezproblemowo cofniemy się również do jednej z ostatnio zamkniętych stron.