Niedoceniane przeglądarki: SlimBrowser – dieta cud

Kojarzycie chyba produkty, które często w nazwie maja słowo slim. Są to różnej maści produkty, które mają wspomagać odchudzanie. Przeglądarka, o której napiszę (czyt. napisałem) słów parę, jest odchudzona i to bardzo. Plik instalacyjny ma zaledwie trochę ponad 3 MB. Nie oznacza to jednak, że jej funkcje są okrojone w stosunku do innych przeglądarek. Wręcz przeciwnie.

SlimBrowser to alternatywa dla przeglądarki Internet Explorer. Pracuje na jej silniku, ale to chyba jedyna rzecz, która łączy obie przeglądarki. Posiada ona raczej prostą szatę graficzną z kilkoma kolorowymi elementami, które przykuwają wzrok. Z podstawowych funkcji mamy przeglądanie w kartach. Wiem, że funkcje otwarcia nowej karty czy okna to już standard. Podobnie jak ich zamykanie. Nie każda może się jednak poszczycić takimi funkcjami t.j.: zamykanie wszystkich kart, wszystkich oprócz aktywnej, na prawo/lewo od aktywnej a nawet kart, na których są wyświetlane strony z jednej domeny. Tej ostatniej funkcji nie znalazłem w żadnej z poprzednich testowanych przeglądarek. Bezproblemowo cofniemy się również do jednej z ostatnio zamkniętych stron.

Niedoceniane przeglądarki: Lunascape - profesjonaliści i klocki Lego

Opublikowałem już pierwszą część serii o przeglądarkach, które mimo swoich wielkich możliwości nie znalazły zbyt dużej rzeszy użytkowników. Na pierwszy ogień poszła hybrydowa przeglądarka Maxthon. Jest to prosta przeglądarka, która posiada kilka bardziej zaawansowanych funkcji. Zupełnie odmiennie prezentuje się Lunascape. Ta przeglądarka powinna przypaść do gustu profesjonalistom.

Lunascape to przeglądarka wywodząca się z kraju kwitnącej wiśni. Pobrałem jej najnowszą wersję (6.6.0.25173 „Orion”). Instalka waży zaledwie trochę ponad 16 MB, ale wymaga od nas dostępu do Internetu podczas instalacji. Do wyświetlania stron w Lunascape możemy wykorzystać jeden z trzech silników: Gecko, WebKit oraz Trident. Dwa pierwsze z nich pobieramy podczas instalacji. Taka różnorodność pozwoli na testowanie napisanych stron oraz upewnienie się, że w każdej przeglądarce kod strony WWW będzie interpretowany podobnie. Przy pierwszym uruchomieniu zaimportujemy ulubione/zakładki, dodatki i ustawienia.

Po otwarciu przeglądarki zobaczymy prostą szatę graficzną, ale w nowoczesnym stylu. Domyślnie jest ona w odcieniach szarości. Możemy jednak zmienić jej styl na inny.

Niedoceniane przeglądarki: Maxthon – przeglądanie z uśmiechem

Temat przeglądarek internetowych wraca na to forum jak bumerang. Nie ma się co dziwić. Są to bardzo popularne programy, bo dostęp do Internetu nie jest już luksusem. Każdy ma swoją ulubioną przeglądarkę. Ponadto najczęściej zna jeszcze cztery przeglądarki. Jak już szybko policzyliście znamy głównie pięć przeglądarek, bo są one najbardziej popularne. Ale czy nie istnieją inne ? Odpowiedź jest chyba oczywista. Czy są one gorsze ? Niekoniecznie. Mógłbym zadać jeszcze wiele pytań, ale wolę ten czas poświęcić na opisanie wad i zalet nowoczesnej przeglądarki Maxthon.

Instalacja najnowszej wersji przeglądarki Maxthon (wersja 3.3.5.1000) zajmuje niezwykle krótko. Nie udało mi się zobaczyć nawet paska postępu przed otwarciem się okna, w którym zostałem poproszony o założenie konta Maxthon Passport . Służy ono do synchronizowania Ulubionych (nazwa znana z IE), ustawień, notatek. Założenie konta wymaga od nas podania adresu e-mail oraz hasła. Potwierdzenie rejestracji za pomocą linku powinno dać możliwość zalogowania się i przesłania tam naszych danych związanych z przeglądarką. Niestety nie udało mi się przejść tego kroku przez „Błąd synchronizacji!”.

System nie tylko dla N9

Na blogu nie bez echa przeszły wpisy na temat systemu MeeGo. Zainstalowany na smartfonie spisuje się świetnie. Ale co jeśli zainstalujemy go na netbooku ? Czy nadal będzie tak rewelacyjnym systemem ? A może okaże się że nie ma szans zaistnieć na tego typu urządzeniach ? Odpowiedź na te pytania pozostawiam wam. Ograniczę się do opisania jak sprawuje się na urządzeniu firmy HP.

Moim pierwszym jakże ambitnym zadaniem było pobranie obrazu płyty z oficjalnej strony systemu i zapisanie na pamięci flash. Na początku instalacji musiałem dokonać wyboru czy samemu wybiorę partycje na której ma zostać zainstalowany system czy instalator ma utworzyć domyślny układ partycji. Moje mozolne ich tworzenie jeszcze przed instalacją systemu nie poszło na marne. Potem już nastąpiło kopiowanie plików i właściwa instalacja systemu. Później trzeba było jeszcze zrobić kilka ustawień: wybrać układ klawiatury, strefę czasową, czas oraz ustanowić hasło roota i już mogłem cieszyć się nowym systemem. Proces instalacji przebiegał podobnie jak instalacja Ubuntu, jednak to nie koniec podobieństw do tego systemu, o czym przekonacie się później.

Gadźety rodem z Biedronki cz.3 Zestaw słuchawkowy

Bardzo często słyszę tezę, że to samo co w tradycyjnym sklepie można również kupić w Internecie i to znacznie taniej. Czy ta teza jest słuszna ? I tak i nie. Aby była prawdziwa, na jej końcu powinna znaleźć się gwiazdka, a poniżej małym druczkiem powinno być napisane: „Nie dotyczy sklepów Biedronka”. Sprzęt, który przyczynił się do częściowego obalenia powyższej tezy to słuchawki renomowanej firmy – Phillips SHP 1900 . Zostały one zakupione przeze mnie około 2 miesięcy temu.

Moim pierwszym spostrzeżeniem po wyjęciu słuchawek z kartonika to ich niska waga. Są one bardzo lekkie i komfortowo się je nosi. Zostały wykonane z całkiem dobrej jakości czarnego plastiku. Wyglądają one przez to elegancko. Ciekawy design jest uzupełnieniem pierwszego dobrego wrażenia. Producent zdecydował się na rozdwojony pałąk słuchawek. Wewnątrz jednego z nich znajduje się przewód łączący prawą i lewą słuchawkę. Żeby go zobaczyć nie trzeba ich rozbierać, bowiem został on przyklejony w drobnym zagłębieniu. Mocowanie tego elementu budzi jednak moje obawy. Wysoce prawdopodobne że ulegnie on odklejeniu.

Gadżety rodem z Biedronki cz.2 Koncentratory USB

Dwa tygodnie temu umieściłem pierwszą część tej serii wpisów. Najwyższy czas na kolejną. Tym razem skupię się na dwóch hub'ach USB. Oba zakupiłem około 5 lat temu. Oprócz tego że zwiększyły liczbę dostępnych portów USB w moim komputerze pełnią również inną funkcję. Więcej o tym poniżej.

Pierwsze z gadżetów zostało wyprodukowane przez firmę Imago Digital. Jest połączeniem dwóch przydatnych urządzeń: czytnika kart oraz koncentratora USB. Wykonane jest z dość dobrej jakości błyszczącego plastiku. Z komputerem komunikuje się za pomocą złącza mini USB. Obok niego znajdziemy okragłe złącze. Dzięki niemu możemy podłączyć dodatkowe zasilanie 5V z zasilacza sieciowego. W zestawie otrzymujemy nieco nietypowy kabel do podłączenie zasilania również ze złącza USB. Z drugiej strony urządzenia znajdziemy 3 pełnowymiarowe złącza USB. Nie za duże odległości między złączami nie pozwolą na podłączenie szerszych urządzeń wpinanych bezpośrednio tj.: modemy 3G. Na górnej powierzchni urządzenia znajdują się cztery diody. Jedna z nich umieszczona z lewej strony sygnalizuje pojawienie się zasilania na urządzeniu.

Gadżety rodem z Biedronki cz.1 Przenośny głośnik USB

Biedronka to raczej znana wszystkim sieć supermarketów. Jego tajemnice zgłębił jeden z polskich polityków :-). Ale czy można w nim kupić tani i dobrej jakości sprzęt elektroniczny ? W pierwszej części postanowiłem opisać przenośny głośnik zakupiony kilka miesięcy temu – Clarus PS-9515.

Obudowa

Tylną stronę obudowy pokrywa wątpliwej jakości plastik. Mimo że nie użytkuję go zbyt intensywnie jest na nim pełno rys. Na szczęście nie są one zbyt widoczne. Bok urządzenia pokrywa błyszczący plastik. Przednia część urządzenia przykrywająca 3 głośniki jest metalowa. Kolorystyka urządzenia jest podobna jak w kilku znanych modelach telefonów Nokia (czerwono-czarna).

Możliwości

Urządzenie daje spore możliwości. Możemy na nim odtwarzać dźwięk z różnych źródeł. Sprzęt posiada oprócz złącza mini-jack, które umożliwia odtwarzanie dźwięków z takich źródeł jak: telefony komórkowe czy komputery, złącze USB oraz slot kart SD. Aby możliwe było odtworzenie muzyki z dowolnej pamięci flash, konieczne jest jej zapisanie w formacie MP3. W urządzeniu wbudowany jest odbiornik radiowy.

System na fali

Większość statystyk dotyczące mobilnych systemów operacyjnych pokazują słupki (lub wycinki koła) dla Symbiana, Androida, iOSa, Windows Phone. Czy jednak są to wszystkie możliwe systemy z jakimi możemy zakupić smartfona ?

Zawsze jak wyciągam swojego smartfona z kieszeni (bo np. przyszedł SMS) pada pytanie: „Co to za telefon ?”. Odpowiedź brzmi Samsung Wave. Odpowiadając na to pytanie mam jak w banku że padnie kolejne w stylu: „Na Androidzie ?”. Po odpowiedzi że zainstalowana jest na nim Bada OS następuje niezręczna cisza. Co odważniejsi zadają 3 pytanie: „A co to jest ?”. Mobilny system operacyjny instalowany tylko na urządzeniach jednego producenta. Oczywiście tak nie odpowiadam bo albo a) nastąpi ćwierć minuty ciszy b) nastąpi cała minuta ciszy

Przejdźmy do konkretów. Jak wygląda owy „twór” ? Wszystko o czym będę pisać dotyczy Bady OS 1.0. Z miłą chęcią opisałbym wersję 1.2 gdyby mój pomarańczowy operator udostępnił mi aktualizację. A niestety nie chce.

Pulpit i menu

Po odblokowaniu urządzenia z Badą widzimy pulpit (1 z możliwych 10 wirtualnych pulpitów).

Marketing szeptany w służbie Internetowi

Jeśli czytasz tą linijkę tekstu to prawdopodobnie zaciekawił cię ten temat bo jesteś lub będziesz w niedalekiej przyszłości specjalistą od marketingu lub po prostu zastanawiasz się co ma wspólnego tematyka mojego bloga z tematyką vortalu dp. Jeśli należysz do tej drugiej grupy mówiąc krócej chcesz wiedzieć co ma piernik do wiatraka ? Otóż już tłumaczę. Ale zacznijmy od początku czyli od definicji marketingu szeptanego. Według zaufanego źródła wiedzy, z którego korzystają bardzo często studenci zarządzania i marketingu na różnych uczelniach w kraju nie jest to nic innego jak „działania marketingowe mające za zadanie dotarcie z informacją marketingową do odbiorcy pośrednictwem bezpośredniego "spontanicznego" przekazu ustnego.” Aby trochę rozjaśnić o co chodzi posłużę się jednym prostym przykładem znalezionym w tym samym źródle co definicja. Oto ona: „zlecenie pracownikom zakładu fryzjerskiego prowadzenia rozmowy o nowej linii kosmetyków do włosów podczas wykonywania usług fryzjerskich”.

Wirtualny router kontra połączenie Ad Hoc

Od niedawna jestem użytkownikiem tego portalu. Do tej pory od czasu do czasu pomagałem „zagubionym owieczkom” uporać się ze złośliwa maszyną cyferową zwaną komputerem (raz z lepszym raz z gorszym skutkiem). Po półtora miesiąca przyszedł najwyższy czas by opublikować własny tekst.

Ostatnio dużo czasu poświęciłem problemowi połączenia komputerów w sieć. Sieć miała być bezprzewodowa bo połączenie miało zapewniać komfort korzystania z Internetu. Tylko w jaki sposób połączyć komputery? Kupić router a może zrobić połączenie typu Ad Hoc (komputer-komputer). Najpierw rozważyłem pierwszą opcje ale szybko z niej zrezygnowałem (chociaż na razie). Jestem użytkownikiem mobilnego Internetu. Router ze złączem USB lub router z wbudowanym modemem kosztuje kilka razy tyle co router do Internetu kablowego. Decyzja zatem padła na połączenie Ad Hoc. Wszystko było OK dopóki nie połączyłem się z drugim komputerem. Mimo ustawienia w kreatorze tworzenia nowej sieci Ad Hoc udostępniania połączenia internetowego drugi komputer wyświetlał za każdym razem jeden i ten sam komunikat NIE MOŻNA ODNALEŹĆ SERWERA. Zaczęło mnie to trochę denerwować bo każda strona wyglądała identycznie.