Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

O "śmieciowych" patentach słów kilka

Definicja
Śmieciowy patent - patent, który byłby unieważniony gdyby został poddany procesowi weryfikacji.

We wcześniejszym wpisie pokazałem, że na bezwartościowe patenty jesteśmy po prostu skazani. Sprawdzenie poprawności patentu wymaga coraz więcej pracy ludzkiej.

O konieczności środków zaradczych

Skoro jest takim oczywistym, że system patentowy nigdy nie będzie szczelny, to wydaję się, że powinien też istnieć sprawny system unieważniania patentów, tak aby "śmieciowe" patenty nie "zatruwały" gospodarki oraz innowacyjności. (I znowu zakładam tutaj, że patent jako monopol oznacza NEGATYWNE skutki dla gospodarki jako całości).

Nie powiem nic odkrywczego jeśli uznam, że kluczowym czynnikiem decydującym, czy dany "śmieciowy" patent będzie realnie szkodliwy, będzie to czy komuś uda się uzyskać opłaty licencyjne za ten patent.

Więc kluczowym wymogiem "uodparniającym" gospodarkę na patenty "śmieciowe" jest relacja opłat związanych z licencjonowaniem patentów a ich unieważnianiem.

Konkretne przykłady

Na przykład jeśli firmę X będzie kosztowało 2mln $$ unieważnienie danego patentu, będzie ona skłonna zapłacić 1mln $$ opłat za dany patent, nawet jeśli dział prawny tej firmy jest pewien wygranej w ewentualnym procesie. Firma X wybiera "tańszą" opcję.

Znamy już pierwszy wymóg!

1) Unieważnienie patentu musi być tańsze od opłat licencyjnych! (w relacji do opłat licencyjnych)

Ale rozpatrzmy drugi przykład.

Firma X zostaje pozwana o naruszenie (bo patenty się narusza, a nie kradnie!) innego patentu. Firma jest pewna wygranej. Jednak właściciel patentu proponuje ugodę. Koszta są duże, ale ugoda obowiązywała by natychmiast. Natomiast rozprawa ciągnęła by się przez lata. Firma X chcąc oszczędzić czas decyduje się na "szybszą" opcję.

2) Unieważnienie patentu musi być szybkim procesem! (w relacji do procesu o naruszenie patentów)

I jeszcze jeden przykład.

Firma X odwiedza właściciel kolejnego patentu i składa ofertę nie od odrzucenia. Tanią i szybką. Gdzieś po drugiej stronie globu ziemskiego jest Instytucja Y, która ma odpowiednie dowody, które doprowadziły by do unieważnienia tych patentów.... gdyby Instytucja Y wiedziała o tych patentach. Firma X uznaje ofertę za "rozsądną".

3) Unieważnienie patentu musi być możliwe dla każdego!

A teraz małe podsumowanie:
System patentowy musi umożliwić tanią drogę do unieważnienia patentów (ot tak jak np. w USA gdzie może się to tylko odbyć drogą sądową, a koszta to 2/5 mln $).
System patentowy musi umożliwić szybką drogę do unieważnienia patentów (ręka w górę kto myśli, że te przewody sądowe są załatwiane ekspresowo?).
No i na koniec system patentowy musi udostępnić taką drogę każdemu zainteresowanemu (kto myśli, że do takiego przewodu sądowego może się dołączyć każdy jak chce?).

Posłowie

Mam nadzieję, że następnym razem kiedy przeczytamy o kolejnej firmie X płacącej Y za Z patentów z tytułu opłat licencyjnych będziemy o tyle mądrzejsi, że nie założymy iż te patenty są cokolwiek warte! 

oprogramowanie inne

Komentarze

0 nowych
4lpha   9 #1 04.12.2011 14:12

Trochę za bardzo jednolita kolorystyka.
Przez formatowanie tekstu (a właściwie jego szczątki) trudno się czyta.

przemo_li   11 #2 04.12.2011 14:50

Lepiej?

4lpha   9 #3 04.12.2011 15:00

Zdecydowanie.
Przynajmniej dla mnie jest ok.

arekman5   8 #4 04.12.2011 16:05

Ehhh te patenty... na nie nic nie poradzimy, jedynie jakaś wiosna ludów by na tym polu mogła coś zrobić. ;)

Choć ... może na coś takiego pomogłaby jakaś fundacja na którą pracowałyby jakieś korporacje a która walczyłaby z takimi patentami :) (coś na wzór złego RIAA)

przemo_li   11 #5 04.12.2011 16:35

@arekman5
Zakładasz oczywiście, że taka organizacja mogła by walczyć o unieważnianie patentów. W USA jest to mrzonka. Sąd zabronił Google dołączenia do sporu Motorolla-Apple, jako postronnemu podmiotowi! A sam koszt unieważniania pojedynczego patentu jest po prostu nie ekonomiczny!

Oczywiście da się zrobić dużo. Głównym działaniem powinno być podnoszenie świadomości o szkodliwości systemu patentowego, oraz rozprawianie się z mitami (jak np. ochrona małych wynalazców przez nieczystymi praktykami "gigantów").

Co właśnie czynię :)

przemo_li   11 #6 04.12.2011 21:00

@sebt
Biały może zapewniać za słaby kontrast przy małej czcionce.
To chyba miał na myśli sunbeam96 w pierwszym komentarzu.

4lpha   9 #7 04.12.2011 21:43

IMO biała bardziej razi i męczy oczy.
Teraz nie jest źle.

Co do samego wpisu, napisałeś rzecz oczywistą.
Ja jestem za całkowitą eliminację patentów lub ważnością max rok.
Nie ma patentów - nie ma "śmieciowych" patentów.

Jaahquubel_   12 #8 04.12.2011 21:49

Proponuję czcionkę niebieską. Wszystko na niebiesko, to litery też. A co!

A poważnie, to mnie źle się czyta.
Sam wpis zaś w porzo.

januszek   18 #9 05.12.2011 08:38

Teoretycznie: jeśli to jest tylko kwestia kosztów to wystarczy mały upgrade przepisów patentowych tak aby po skutecznym unieważnieniu patentu koszta takiego unieważnienia obciążały dotychczasowego posiadacza patentu (bo skoro czerpał korzyści z tego, z czego nie powinien to niech teraz płaci).

ps. Zgadzam się z tym, że nie każdy ma przekontrastowany monitor i co za tym idzie ciemny tekst na mniejciemnym tle cieżko się czyta.

przemo_li   11 #10 05.12.2011 08:45

Lepiej?

@januszek
NIE! NIE! NIE!
Jeśli koszta takie procesu (czy to sądowego czy nie) są wystarczająco wysokie, to nawet perspektywa refundacji kosztów nie zachęci do obrony przed śmieciowymi patentami.
Proces musi być "szybki" i "tani" oraz dostępny dla "każdego"!

Refundacja nic nie da jeśli trzeba powalczyć o unieważnienie 2 lata, i poświęcić na to od 2-5mln $$ (wartości z USA).

januszek   18 #11 05.12.2011 21:57

@przemo_li: Zaczynasz brzmieć niczym Pawlak Kazimierz - mam na myśli słynną kwestię o granatach w świątecznym ubraniu ;)

januszek   18 #12 06.12.2011 12:49

@przemo_li: Właśnie przeczytałem: http://prawo.vagla.pl/node/9585 i dotarło do mnie, że skoro Polska firma stara się unieważnić patent światowej korporacji to najwyraźniej nie jest to aż taka droga przez mękę jak to tutaj opisałeś.

przemo_li   11 #13 06.12.2011 17:46

@januszek
Przykład (2 lata i 5mln$$) podawałem, ża amerykańską panią doktor (nauk technicznych), której ktoś ukradł pracę doktorską i przerobił na patent. Sprawa trwała dłuuuuuugo, mimo że chodziło o bezsprzeczny PLAGIAT. Do końca sprawy by nie dotarła gdyby dział prawny uczelni nie uznał, że takiego świństwa płazem nie puści.

Za to co do artykułu prasowego:

Are you ****** kidding me?
Polskie sądy "tanie i sprawne"???????

I nie. Nie pisałem, że w Polsce mamy złe prawo. Pisałem czysto teoretycznie jakie warunki powinny być spełnione aby patenty śmieciowe nie były szkodliwe.

januszek   18 #14 06.12.2011 23:33

@przemo_li: O ile mi wiadomo, to w Polsce amerykańskie patenty są nic nie warte ;) I tak, dokładnie miałem na myśli to, że piszesz czysto teoretycznie i przez to odjechałeś od rzeczywistości w absurd ;)

przemo_li   11 #15 07.12.2011 00:08

?
Tzn?
Że patenty ważne w USA nie kształtują aplikacji dostępnych w Polsce? Że producenci oprogramowanie mogą sobie pozwolić na olanie rynku USA? Że mogą sobie pozwolić na rozwijanie 2 wersji programów?

Że polskie sądy są spełnieniem moich postulatów odnośnie szybkiego i taniego i dostępnego dla każdego procesu na unieważnienie patentów?
(a sprawdziłeś ile te rozprawy trwały od początku do końca, oraz czy sprawdziłeś ile pozywający musiał zabulić za tą zabawę, skoro już mówimy o rzeczywistości?)

PS Jak by co to możesz odpisać całym wpisem na blogu.
PSPS Zauważyłeś, że nie podałeś ani jednego kontrargumentu dla moich "wypocin", ale plakietkę "absurdu" chętnie przykleiłeś? ;)

januszek   18 #16 08.12.2011 05:17

@przemo_li: Ok - odniosę się do kilku spraw:

1) Zaproponowana przez Ciebie definicja "Śmieciowy patent - patent, który byłby unieważniony gdyby został poddany procesowi weryfikacji" to pierwszy przykład absurdu bo uzależnia "śmieciowość" patentu od procesu weryfikacji. W rzeczywistości weryfikacja patentu jest tylko potwierdzeniem, że od początku taki patent nie powinien w ogóle zostać przyznany. Krótko mówiąc: "Kup parówki, a jak będą jajka, to kup dziesięć" :)

2) Napisałeś, że podajesz "Konkretne przykłady" - i okazało się, że ma na myśli jakąś hipotetyczną firmę X i wziętą z nieba bądź wyssaną z palca kwotę 2 mln $$ (cokolwiek to za waluta). Znowu absurd.

3) Napisałeś, że koszta sądowe jakie trzeba ponieść w USA to 2/5 mln $ - ponownie kwota wzięta z nieba bądź wyssaną z palca - czytałem ostatnio o pozwie jaki przeciwko wielkiej korporacji Montesanto, w sprawie patentów na modyfikowaną genetycznie żywność, złożyła, w imieniu prywatnych farmerów fundacja PUBPAT ( vide: http://www.pubpat.org/monsanto-seed-patents.htm ) - na jednym z forów gdzie dyskutowano na ten temat padło pytanie ile trzeba wydać pieniędzy aby samemu, prywatnie złożyć podobny pozew. Odpowiedź: na początek ok 10 tys usd, potem jeszcze 3-5 tys usd. To znacznie, znacznie taniej niż Tobie się wydaje.

  #17 08.12.2011 10:41

1) Tak, za każdym razem kiedy piszę "śmieciowe" patenty, mam na myśli te patenty które nie powinny być w ogóle przyznane. Ale jak pisałem we wcześniejszym wpisie, takie patenty I TAK będą przyznawane. System patentowy z definicji jest nieszczelny.
A skoro takie patenty będą przyznawane (patrz, patent na koło w Australii), to w obecnym wpisie opisuję co system patentowy musi spełnić aby patent nie był szkodliwy.

2) :) oj tam, oj tam. Czepiasz się! Nie pisałem, że opiszę przykłady z życia wzięte. Ale poprawię "konkretne" na "konkretne (ale abstrakcyjne)" i będzie dobrze.

3) Tak, a ten kto posiada patent ot tak poprostu z niego zrezygnuje, i na pewno nie będzie się bronił w sądzie. Na pewno nie będzie grał na zwłokę, i na pewno nie będzie się starał o ekspertyzy i dobrych prawników! A ten kto pozywa, na pewno wygra sprawę przez samo opłacenie kosztów procesowych!!!

A co gdy jesteśmy małym startupem? I przychodzą do nas przedstawiciele podmiotu, który już zarobił 300tyś. dolarów na tym patencie? Może oczekujesz wtedy, że właściciel patentu nie będzie chciał go obronić?

PATENTY to źródło zysku! Jako takie warto go bronić.

""Napisałeś, że koszta sądowe jakie trzeba ponieść w USA to 2/5 mln $ - ponownie kwota wzięta z nieba bądź wyssaną z palca""

""@januszek
Przykład (2 lata i 5mln$$) podawałem, za amerykańską panią doktor (nauk technicznych), której ktoś ukradł pracę doktorską i przerobił na patent. Sprawa trwała dłuuuuuugo, mimo że chodziło o bezsprzeczny PLAGIAT. Do końca sprawy by nie dotarła gdyby dział prawny uczelni nie uznał, że takiego świństwa płazem nie puści. [i prowadził sprawę w jej imieniu]""

Czego w moim wcześniejszym komentarzu nie zrozumiałeś?
O linka do źródła poprosić nie mogłeś? Chcesz żebym Ciebie traktował poważnie, to i Ty mnie traktuj poważnie!

  #18 08.12.2011 14:58

A ta Pani Doktor jakos sie nazywa, gdzies jest opis sprawy, wyrok? Chyba, ze to Ms Lasica... ;P

januszek   18 #19 08.12.2011 17:41

Czyli tak:
1) Czyli co innego masz na myśli, a co innego napisałeś w definicji. Nie dziw się więc, że odbieram to jako absurd ;)
2) Abstrakcyjne dyskusje o rzeczywistości prawnej to jest kwintesencja absurdu ;)
3) prawo to narzędzie - takie jak kij - można nim kogoś złoić po plecach ale równie dobrze można zostać nim złojony po plecach. Ty chciałbyś trochę tak jak Pawlak: "Nuo sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie, ty sie nie boii sa jeszcze dwa granaty w swiatecznym ubraniu"

Co do przykładu z plagiatem - czy rozumiesz różnice w rozpatrywaniu przez Sąd sprawy unieważnienia patentu śmieciowego, np tego koła z Australii a rozpatrywanie złożonej sprawy, która polega na tym, że najpierw rozpatruje się problem plagiatu (który sam z siebie jest skomplikowany bo chodzi o plagiat pracy doktorskiej przez co Sąd musi zbadać różnego rodzaju wewnątrzuczelniane korelacje), następnie na bazie tego rozstrzygnięcia ustala się pierwszeństwo do patentu? Różnica jest taka jak między wjazdem kolejką na Gubałówkę i zdobyciem trzech ośmiotysięczników zimą. A niby i to, i to - to wyjście w góry... ;) Skoro mieszają Ci się takie sprawy to jak ma Ciebie traktować poważnie? ;)

przemo_li   11 #20 09.12.2011 10:25

@januszek
1) Założyłem, że sądy unieważniają tylko takie patenty które nie powinny być najpierw przyznane! Więc dla mnie obie definicja są jednoznaczne. Nie wiem czemu dla Ciebie nie są. Jaki inny powód może istnieć dla unieważnienia patentu?

2) Hehehe. Ok tutaj mnie masz, ale nie do końca. Dalej nie napisałeś, że opisane sytuacja są NIE-realne. Ot podając takie przykłady jest mi łatwiej opisać o co mi chodzi. No i ja nie proponuję konkretnych przepisów prawnych, a abstrakcyjne pomysły. Więc posądzenie o totalny absurd jest niesprawiedliwe!

3)? Plagiatu dokonała osoba "z zewnątrz". Poszukam tego linka, albo znajdę coś innego. (specjalnie dla Ciebie)

przemo_li   11 #21 09.12.2011 10:27

@januszek
A i patent-plagiat też nigdy nie powinien zostać przyznany (używając Twojej definicji), ale nie dopuszczasz go za poprawny przykład. Dlaczego?

  #22 16.12.2011 21:48

Niestety postępowanie sporne przed UP to co najmniej rok, dwa i koszty związane z obsługą dosyć spore. Od roku unieważniamy w sumie 8 patentów potentatów elektroniki Philipsa i Sony i pomimo oczywistych przeszkód prawnych jakie znaleźliśmy aby te patenty mogły być udzielone wciąż mamy wątpliwości jaki będzie werdykt UP. Patent to mocna broń przed sądem w rękach uprawnionego ale zawsze warto walczyć chociaż pozornie się zdaje, że jesteśmy na straconej pozycji. Trzeba tylko mieć zaparcie i determinację. Czasem i potentaci "wymiękają" a unieważnień swoich patentów bardzo nie lubią :-)

przemo_li   11 #23 02.01.2012 16:20

@AK
Wiesz ile trwa/kosztuje przyznanie patentu w Polsce (bo o polskich realiach mówisz, tak?)?