Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Rewolucja w ochronie antywirusowej

Dziś zaprezentuję, całkowicie rewolucyjny, łatwy w obsłudze i nie wykorzystujący zasobów systemu program antywirusowy. Na pierwszy rzut oka takie coś nie powinno w przyrodzie występować. I choć nie ma go w bazie dobrychprogramów, ma szansę odnieść sukces, ponieważ jest darmowy. Ten program to NoAV.

Aplikacja nie ma minimalnych wymagań systemowych. Będzie działała zarówno pod Pentium III, Dual Core, jak i AMD Athlon, Phenom… generalnie na każdym procesorze oraz na dowolnym systemie operacyjnym (także mobilnym). Brak tradycyjnego instalatora może zdziwić użytkowników przyzwyczajonych do pobierania programów z Sieci. NoAV nie znajdziemy także w popularnych repozytoriach i marketach z aplikacjami. NoAV działa w tle, w oparciu o innowacyjny silnik heurystyczny „Brain Sense”, o którym kilka słów powiem później.

Programy antywirusowe mają jedną wadę: choć bronią system komputerowy przed ingerencją z zewnątrz, jednocześnie sprawiają, że komputer mocno zwalnia. Szczególnie użytkownicy słabszych maszyn wiedzą o czym mowa. Zaraz po instalacji, działanie "świeżego" antywirusa nie jest uciążliwe, jednak po kilku-kilkunastu aktualizacjach bazy wirusów, zaczyna się powolny proces „zamulania systemu”, niezależnie od tego, czy jest to Linux, Windows, MacOS, czy systemy mobilne. Jest to rzecz nieunikniona, związana z rozwojem narzędzi służących do atakowania systemu. Dziś każdy może zdobyć oprogramowanie zdolne do zainfekowania dowolnego komputera na świecie. Twórcy programów antywirusowych wykrywają zagrożenia i natychmiast wypuszczają wersję oprogramowania, zdolną ochronić system. Konsekwencją tego jest konieczność aktualizacji bazy danych nawet kilka razy dziennie, co nie pozostaje bez wpływu na zużycie zasobów systemowych komputera. Trudno jednak znaleźć inne wydajne rozwiązanie zabezpieczające. Czy NoAV zapoczątkuje rewolucję?

NoAV diametralnie zmienia sposób myślenia o ochronie systemu przed wirusami. Dla przytłaczającej większości użytkowników, jest to całkowite odwrócenie świata do góry nogami. Jednak korzyści w postaci wydajnego systemu powinny przekonać nawet najbardziej opornych. Jak każda rewolucja, NoAV, na razie nie jest popularny. Ba! jego założenia wiążą się z wieloma obawami. Jednak podobnie reagowano w przeszłości na inne rewolucyjne wynalazki. Ponoć lokomotywy parowe powodowały, że krowy przestawały dawać mleko. Tak i NoAV spowoduje, że producenci programów antywirusowych stracą dojną krowę pod postacią użytkownika komputera obawiającego się o swój system.

Jak więc działa NoAV i co sprawia, że jest wyjątkowy? Program bazuje na silniku heurystycznym Brain Sense, który w swym dzialaniu podobny jest do antywirusów działających w „chmurze”. Wygląda to tak, że w przypadku zagrożenia, NoAV polega na działaniu użytkownika. Jednak w przeciwieństwie do rozwiązań działających w „obłoku”, nie mamy do czynienia z anonimowym algorytmem, lecz z konkretnym użytkownikiem, który zna system najlepiej. Brain Sense, oparty jest bowiem na algorytmie „zdrowego rozsądku”, polegającym na unikaniu niebezpiecznych miejsc w Sieci. Użytkownik sam decyduje, które strony stanowią zagrożenie, a które są bezpieczne i na tej podstawie korzysta z Internetu. Całkowicie subiektywne podejście do bezpieczeństwa jest tym co wyróżnia NoAV, wśród konkurencji.

Jak każdy program NoAV nie jest pozbawiony wad. Wymaga od użytkownika inteligencji, wspomnianego zdrowego rozsądku oraz odpowiedniej wiedzy. Jednak, wbrew pozorom, nie tylko zaawansowani „komputerowcy” mogą korzystać z tego rozwiązania. Dzięki Internetowi, próg wejścia do świata bezpiecznego Internetu jest minimalny. Podstawowe zasady:

  • omijać podejrzane strony internetowe (porno, warezy, torrenty, chomiki, muły…)
  • nie klikać w podejrzane linki (szczególnie oferujące viagrę, powiększanie penisa i inne tabletki)
  • nie instalować programów z niezaufanego źródła (zalecane korzystanie z dobreprogramy.pl)
  • nie odpowiadać na łańcuszki mailowe (nawet jeśli w ten sposób spowodujemy zagładę wszechświata, lub uratujemy tysiące sierot!)
  • nie akceptujemy uprawnień debilnych aplikacji na witrynach społecznościowych
  • korzystamy ze zdrowego rozsądku

Dawniej, gdy Internet był mniej popularny, podstawowym zagrożeniem zainfekowania systemu było podłączenie nośnika zewnętrznego (dyskietka, nośnik optyczny, później pendrive). Obecnie dane przesyłane są głównie przez mail, chmurę (np. Dropbox) lub streaming (np. Youtube). Główna aktywność użytkowników komputerów (w tym urządzeń mobilnych) odbywa się on-line. W tej sytuacji kwestia bezpieczeństwa spoczywa głównie na dostarczycielach usług internetowych, prywatnemu odbiorcy treści pozostaje po prostu zdrowy rozsądek i na tym bazuje NoAV.

Program antywirusowy NoAV jest dostępny dla każdego za darmo. Wystarczy włączyć zdrowy rozsądek i ostrożnie korzystać z zasobów Internetu. Porównać to można do przechodzenia przez jezdnię – należy rozejrzeć się w obie strony, by bezpiecznie przejść przez jezdnię. Oczywiście, NoAV nie zapewnia 100% ochrony. Jednak, czy jest oprogramowanie, które daje taka gwarancję? Natomiast NoAV, jest za darmo dla każdego, nie zajmuje miejsca na dysku, wykorzystuje 0 MB ramu, działa z każdym systemem operacyjnym, nie spowalnia działania komputera. Jedyne czego wymaga to okresowa aktualizacja silnika heurystycznego Brain Sense, czyli zdrowego rozsądku.

------------------
Nazywam się qdominik i od 2 miesięcy nie używam programu antywirusowego. Nie zanotowałem problemów z komputerem, natomiast system działa wydajnie jak nigdy.  

oprogramowanie bezpieczeństwo porady

Komentarze

0 nowych
MaRa   8 #1 12.01.2012 19:36

Całkowita rezygnacja z antywirusa pod Windows nie jest najlepszych rozwiązaniem. 7 jest w miarę bezpieczna, ale też ma luki. Pod XP nagminna była sytuacja, że samo przypadkowe wejście na stronę oznaczało instalację czegoś.
Z drugiej strony, antywirus powinien być traktowany raczej jako ostateczna linia obrony, tak na wszelki wypadek, najważniejsze to rozsądne korzystanie z komputera.
Ja osobiście wolę najprostszego antywirusa bez jakichkolwiek bajerów (np. Microsoft Security Essentials, próbowałem Pandę Cloud, ale okazała się nie taka szybka na netbooku, może kiedyś spróbuję Immunet Protect) + ustawienie zabezpieczeń na najwyższe w funkcji Kontrola Konta Użytkownika + rozsądek.

dmag   7 #2 12.01.2012 19:41

Świetny wpis. ;) Chyba nie dodałeś, że NoAV to jedyny antywirus, który może działać niezależnie, równolegle z każdym innym programem antywirusowym - to dla tych, którzy jednak wolą korzystać z dwóch rozwiązań, a nie tylko z jednego.

Igloczek   8 #3 12.01.2012 19:47

Gratki za bardzo dobry wpis :) Sam od kilku lat korzystam z NoAV. Jedyna ochroną jaką mam to Spybot + Firewall (Windows + wbudowany w DD-WRT) + okresowe badanie skanerami online/offline. Wirusów zero, a komputer śmiga jak marzenie :)

Piotrek Płatek   5 #4 12.01.2012 19:49

Faktycznie, złapanie wirusa bezpośrednio przy przeglądaniu stron internetowych czy pracy w Wordzie nie jest tak oczywista. Proponuję jednak rozpatrzyć opcję podłączenia pendriva od znajomego ;) Oczywiście można wyrzec się technologii Flash Memory :p, jednak w razie użycia, użytkownik nie ma najmniejszego wpływu na działalność szkodnika :(

Vanshei   15 #5 12.01.2012 19:54

@dmag mój NoAV działa razem z MSE i nie ma żadnych problemów, nie gryzą się ;)

A wpis świetny :)

command-dos   18 #6 12.01.2012 19:57

hehe, się uśmiałem :) niefortunnie dla NoAV, zagrożenia z zewnątrz nie przychodzą jedynie z witryn, które przeglądamy... Można w ogóle nie mieć zainstalowanej przeglądarki - i tak nie jesteśmy bezpieczni. Brak oprogramowania AV na windows, to jak jazda w zimie na całosezonówkach - też się da, ale prawdopodobieństwo zakończenia jazdy na drzewie większe. Ja nie mam zainstalowanego AV przeszło 6 lat (Ty 2 miesiące), ale korzystam z linuksa. Bilans? Na dzień dzisiejszy 0 infekcji. Dla mnie NoAV, to linuks. Dzięki temu mogę bezproblemowo pracować na słabszych maszynach i cieszyć się nową wersją przeglądarki, aktualnym libre-office, gimp, itd.
Wpis fajny :) - pozdrawiam

hausner15   5 #7 12.01.2012 20:15

Uczepiliście się tych pendrivów, a w windowsie autorun już dawno wyłączony. Sam nie korzystam z żadnego antywirusa i nie mam najmniejszych problemów. Co jakiś czas skan online i tyle.

Swoją drogą: dopiero na SSD widać jak antywirus działa na system - system uruchamia się znacznie dłużej, ponieważ wtedy to procesor staje się wąskim gardłem...

PLI52KA   4 #8 12.01.2012 20:25

Przyjemnie się czytało, dzięki za wpis :)
Dla niektórych nawet przy korzystaniu z różnych aplikacji zabezpieczających przydałby się ten zdrowy rozsądek.

Fafrocel   9 #9 12.01.2012 21:03

Od lat nie mam AV na PC, w zupełności mi wystarczy dobry firewall + HIPS + sandbox.

pilchu   3 #10 12.01.2012 21:10

Skąd ściągnąć ten program :-) . Jeżeli kogoś nie było przy rozdawaniu rozumu to ciężko będzie zaskoczyć. Rzeczywiście jest to jeden z lepszych systemów AV jakie znam. Ale w moim przypadku pomysł trochę nierozsądny. Niestety jestem leniem i zamiast testować programy gdzieś w wirtualnych środowiskach po prostu pcham je na żywca. Ale i tak pobijam rekord mój W7 jest ze mną już/aż 3 miesiące :-)

gowain   19 #11 12.01.2012 21:27

Od dwóch miesięcy nie używasz programu antywirusowego... skąd możesz wiedzieć, że jednak nie masz wirusa? Myślisz, że wszystkie dają o sobie znać? A może jakiś spyware siedzi sobie po cichu i podkrada hasła? Nie masz AV nie dowiesz się, albo co gorsza dowiesz się za późno...

Ja mam NOD32 na kilku kompach od kilku lat i żadnych spadków wydajności nie zauważyłem, bierze sobie TYLKO 60mb ramu, więc w dobie gigabajtów ramu jakie mamy to jest kompletnie nic. Także nie wiem skąd Wam się bierze, że AV tak zamula kompa...

Jaahquubel_   13 #12 12.01.2012 21:30

Bardzo fajny wpis, sam parę miesięcy popełniłem jeden w trochę podobnym klimacie (ale o czym innym), więc podoba mi się tym bardziej.

"Porównać to można do przechodzenia przez jezdnię – należy rozejrzeć się w obie strony, by bezpiecznie przejść przez jezdnię."
Ja bym powiedział, że to jest jak poruszanie się po mieście w ogóle. Nie należy się pchać w ciemne zaułki późnym wieczorem, itp.

'działających w „obłoku”'
:D

"nie odpowiadać na łańcuszki mailowe"
Każdy łańcuszek sprawdzać na atrapa.net.

Winters4TW   6 #13 12.01.2012 21:39

To tak samo jak z jazdą bez pasów, ale do czasu.

kamil_w   11 #14 12.01.2012 22:05

"Jak każdy program NoAV nie jest pozbawiony wad. Wymaga od użytkownika inteligencji,"

I tu widać, że projekt ten to zwykła utopia. Nie dość, że 90% społeczeństwa to debile. Wyskakuje im jakieś okienko, nie wiedzą co to, ale na wszelki wypadek klikną w OK. :| A potem się dziwią, że im system wariuje.

Ja tam wolę zwykłe HIPS niż jakieś rozwiązania myślące za mnie.

socialkaos   3 #15 12.01.2012 22:05

Nie używanie antyvirusa jest kompletną bzdurą.
Przychodzi pierwszy lepszy klient czy znajomy z zawiruswanym pendrivem...
i gdzie tu rozsądek?

januszek   19 #16 12.01.2012 22:11

Ten wpis sam w sobie jest wirusem bo pod jego wpływem ludzie zrobią coś czego by sami nie zrobili ;P

SnajperskY   4 #17 12.01.2012 22:18

* zdrowego rozsądku
* zdrowego rozsądku
* zdrowego rozsądku
* zdrowy rozsądek
* zdrowy rozsądek
* zdrowego rozsądku

Solidna dawka jak na jeden wpis, ale zabrakło go tutaj:

[...]
Nie zanotowałem problemów z komputerem
[...]

Spodziewasz się transparentu o krzykliwych kolorach z napisem "MAMY CIĘ!!!"? Rozsądnym wyjściem jest jednak sprawdzenie komputera choćby przy pomocy on-line skanerów.

[...]
Porównać to można do przechodzenia przez jezdnię – należy rozejrzeć się w obie strony, by bezpiecznie przejść przez jezdnię.
[...]

Obawiam się, że nie jest to takie proste. Potrącenia ciężko nie zauważyć w przeciwieństwie do ukrytego oprogramowania szpiegowskiego. Ponadto pominąłeś scenariusz, w którym to problemy pukają do Twoich drzwi poprzez dziury w systemie operacyjnym. Rozsądkiem ich nie zakneblujesz.

Sam używałem chwalonego, popularnego i darmowego antywirusa do momentu pierwszych problemów z wifi. Nie mając już pomysłów na znalezienie przyczyny zainstalowałem na próbę innego antywirusa, który wyjaśnił sprawę. Innymi słowy mój zDrOwY rOzSąDeK + antywirus nie uchroniły mnie od problemów.

Ale mimo wszystko życzę wytrwałości i powodzenia :)

  #18 12.01.2012 22:32

Daj linka do porno sajta który sam instaluje wirusy. Zawsze chciałem zobaczyć taką stronę :)

WODZU   17 #19 12.01.2012 22:34

Świetny wpis :) Korzystam z NoAV od lat, od czasu przesiadki na Windows 7 wpieram NoAV przy użyciu Microsoft Security Essentials i jak do tej pory przez kilkanaście lat pracy z komputerem tylko dwa razy złapałem mikroba, ale właśnie dlatego że wyłączyłem system NoAV.

  #20 12.01.2012 22:41

Do NoAV'a doinstaluj sobie EMET'a (Microsoft EMET) i daj maximum security ;) nie szkodzi a często pomaga.

Frankfurterium   10 #21 12.01.2012 23:40

Rewolucja to to nie jest. Wszak właśnie tak drzewiej bywało. Nie jestem nawet pewien, czy można ten prąd nazywać renesansem/odrodzeniem, bo póki co tego starożytnego antywirusa używają dosyć nieliczni.

xomo_pl   21 #22 13.01.2012 00:46

świetny wpis.
Jestem tego samego zdania tylko trochę dłużej bo od kwietnia 2007r kiedy to przesiadłem się na Windows Vista. Co jakiś czas skanowałem i robię to nadal zwykłym skanerem a czasem kilkoma (głównie Kaspersky Virus Removal Tool i ewentualnie jeszcze Malwarebytes Anti-Malware) i od 2007 roku ani razu nic nie złapałem. Oczywiście wiąże się to z pewnymi "ograniczeniami" w pracy z koputerem a raczej włączeniem myślenia: nim kliknę to się upewniam czy strona jest bezpieczna, od kilku miesięcy pomaga mi w tym dodatek WOT, który pokazuje obok linku czy strona jest bezpieczna.
Nie pobieram też z nie pewnych źródeł niczego
Jedyną klasyczną linią obrony jest u mnie Windows Defender i Firewall oraz ustawienia UAC na max. UAC bardzo dobrze chroni system- nic się nie wgra bez naszej zgody, ale ustawienia muszą być na maxymalne dane a nie na średnie jak jest domyślnie w Windows7

Moim zdaniem AV dla normalnych ludzi zwykle jest zbędny o ile Ci wiedzą co robią.
Aby być bezpiecznym starczy trzymać się poniższych zasad:
- włącz myślenie: myśl w co klikasz, dodatek WOT do przeglądarki Ci w tym pomoże
- zawsze miej wgrane wszystkie aktualizacje Windows
- W przypadku W7 ustaw UAC na max (Vista ma tylko max ust.)
- nie pobieraj nic ze źródeł nie pewnych: torrenty etc (do filmów masz streaming online a muzykę pobierzesz rozszerzeniem video download z Youtube)
- zawsze korzystaj z najnowszej wersji przeglądarki, warto też zrezygnować z IE i wybrać np operę- mniej popularna=mniej zagrożeń, jeśli nie używasz IE usuń Flash dla IE z apletu usuń programy

i tyle- w 99% przypadków jesteśmy bezpieczni a komputer szybki.

gowain   19 #23 13.01.2012 01:53

hehe UAC na maxa... to bym chyba nerwicy dostał klikając co chwilę, że jestem pewien tego i owego :P

G.Gn7Ex   5 #24 13.01.2012 04:31

Wpis jak i niektóre komentarze takie naiwne, że szkoda gadać.
Tak tak, żyjcie sobie dalej w słodkiej nieświadomości :-D

Stwierdzenie, że wystarczy nie wchodzić na strony porno, warezy itp. żeby nie złapać wirusa równa się stwierdzeniu, ze wystarczy nie uprawiać seksu z prostytutkami, żeby nie złapać HIV'a(tak, jakby każda kobieta nie będąca prostytutką go na 100% nie ma). :-D

ichito   11 #25 13.01.2012 05:41

Fajnie się czyta, ale wpis w ogólnym wydźwięku nieco naiwny...bo co zamiast AV? Zdrowy rozsądek tylko? Zdecydowanie za mało i niecierpliwie czekałem aż ktoś wreszcie rzuci hasło "UAC"...i rzucił, ale brakło znowu np. SRP, bo samo UAC to nieco za mało z systemowych mechanizmów.
Podobnie z przykładami stron...o czy wspomniano tuż powyżej...nie ma mowy o fałszywych stronach, które dla większości nie będą się niczym różnić od oryginału...nie ma słowa o szczepieniu stron skryptami, których człowiek nie jest w stanie przeanalizować korzystając ze strony...nie ma słowa o dodatkach do przeglądarek, które takie skrypty czy choćby niechciane reklamy mogą blokować...nie ma słowa o tym, że zagrożenia to nie tylko "wirusy" w najszerszym pojęciu...nie ma słowa o fałszywych programach, które potem blokują/niszczą system chyba, że zapłacimy za możliwość jego usunięcia...choć to i tak nie jest pewne. Człowiek nawet najrozsądniejszy nie jest w stanie zapanować "własnym rozumem" nad potencjalnymi zagrożeniami...przemyślność i fantazja twórców malware jest niezmierzona i nigdy nie przewidzimy, czego się po nich spodziewać.
Zamiast AV "coś" musi być...żadne AV nie posiada wszystkich możliwych mechanizmów zabezpieczających, choć są i bardzo mocno rozbudowane jak np.Twister, który dodatkowo oferuje heurystykę, bloker behawioralny, mechanizm FDDS (coś jak HIPS), a do tego jeszcze monitor zmian rejestru. Nie chcecie AV - proszę bardzo, ale dołóżcie piaskownicę, wirtualizację systemu, monitor systemu (HIPS/bloker), politykę restrykcji, ograniczenia dla użytkowników, blokowanie szkodliwych stron czy skryptów na stronach...cokolwiek...choćby taki EMET, który choć to narzędzie Microsoftu naprawdę potrafi skutecznie zablokować niektóre drogi ataku i tym samym zablokować luki w zabezpieczeniach.
Oczywiście autor słusznie stwierdza, że użytkownik i jego rozum to podstawa...bez tego żadne zabezpieczenia nie będzie skuteczne.

xomo_pl   21 #26 13.01.2012 08:41

@gowain
nie przesadzasz trochę z tym klikaniem co chwilę?
Komunikaty UAC pojawiają się tam gdzie występuje możliwość ingerencji w ustawienia zaawansowane systemu oraz przy próbie instalacji czegokolwiek- nawet na maxymalnych ustawieniach te komunikaty w niczym nie przeszkadzają a jedno dodatkowe kliknięcie nie marnuje nie wiadomo ile czasu.
Sam UAC chroni lepiej niż antywirusy- zamiast analizować program pyta usera czy chciał coś zainstalować, jeśli nie klik na nie i nic się nie wgra.

@ichito
programy wystarczy pobierać z pewnych witryn (choćby dp), infekcje są najczęściej gdy ktoś pobiera i wgrywa pirata bo musi mieć a starczyłby mu darmowy odpowiednik.

Większość z tych zabezpieczeń, które wymieniłeś normalnemu userowi są zbędne.
Dla większości myślących starczy aktualny system i przeglądarka z dodatkiem WOT i aktywnym UAC na max, defenderem i Zaporą. Żaden AV czy inne narzędzie nie zastąpi rozumu, co sam przyznałeś...

przemor25   14 #27 13.01.2012 10:14

@gowain
"hehe UAC na maxa... to bym chyba nerwicy dostał klikając co chwilę, że jestem pewien tego i owego :P"

Nieprawda. Ja mam ustawione na maxa i "krzyczy" tylko wtedy gdy chcę dokonać zmian w systemie. Przy normalnej pracy przy komputerze nie powinno co chwila odzywać się UAC :)

Frankfurterium   10 #28 13.01.2012 10:18

Strony instalujące wirusy (albo trojany czy cokolwiek, jak się zechce, to i nawet najnowsze GTA) to nie mit. Nawet za pomocą open sourcowego oprogramowania w prosty sposób można postawić serwer z exploitami, które mogą nabruździć w systemach użytkowników nieświadomych albo takich, co zaniechali aktualizacji systemu (sprawdzone empirycznie - zaliczenie przedmiotu Bezpieczeństwo OS-ów).
Zdaję sobie sprawę, że trochę kłóci się to z podstawowym założeniem NoAV (zdrowy rozsądek), ale pewnie trochę takich userów i systemów się znajdzie.

ichito   11 #29 13.01.2012 10:21

@zomo_prl
I tak...i nie :)) Praca z kontem użytkownika owszem daje spore szanse na w miarę szczelne zabezpieczenie...ale tylko systemu, a właściwie pewnych części dysku systemowego. System jest ważny, ale to nie jedyny obszar, z którym na co dzień ma do czynienia "przeciętny" użytkownik. Wtedy kłania się SRP albo zamiennik lub coś łączącego te dwie rzeczy czyli np. PGS (Pretty Good Security) albo SuRun.
Co do przeciętnego użytkownika...kim jest "przeciętny użytkownik"?...ktoś kto otwiera tylko pocztę na jednej skrzynce?...ktoś kto przegląda różne strony, niekoniecznie zawsze te same?...ktoś, kto szuka nowych programów...a może ktoś, kto buszuje po YT, ściąga dziwne pliki bo akurat ma taki kaprys lub potrzebę, używa komunikatorów, słucha muzyki z internetu? Nie ma jednoznacznej definicji i nie ma ludzi, którzy zawsze i tylko z konkretnych rzeczy korzystają...no może są ale to już nie jest "przeciętny użytkownik".
Zaufane strony?...fałszywych jest pełno i nawet nie podejrzewamy, że są...przykład?...proszę bardzo dwa dość spektakularne:
- fałszywa strona MBAM
- znana i często odwiedzana strona SpeeTest.net, która przez jakiś czas rozsiewała fake AV
O fałszywych aplikacjach na portalach społecznościowych nie wspomnę bo lista byłaby zbyt długa i jest to raczej powszechnie znane zjawisko. Więc o jakim "zaufaniu" mówimy? :)
Po to są aplikacje zabezpieczające, żeby przejęły znaczną część naszej uwagi, żebyśmy nie musieli się zastanawiać czy coś, co uruchamiamy jest bezpieczne i czy przypadkiem nie stracimy jakiś naszych danych...każdy z ich rodzajów działa inaczej i odpowiada za "przykrycie" możliwych dróg infekcji czy wycieku danych. Bazowanie na własnej wierze, że wszystko jest OK i jeśli się przytrafi to nie nam jest bardzo naiwne...bazowanie na umiejętnościach i wiedzy zaś dotyczy niewielkiej ilości użytkowników.

oprych   13 #30 13.01.2012 10:28

Fakt, że zdrowy rozsądek jest najważniejszy, ale jak zwykle jest kilka "ale"

1. Dostaniesz płytę, pendriva, dyskietkę (jeśli ktoś jeszcze używa) od kolegi/znajomego/klienta - jesteś przekonany, że on jest "czysty"? :)
2. Korzystasz z programów pocztowych, bo Ci wygodniej niż przez przeglądarki, znowu możesz dostać bonusa - fakt, że w większości przypadków jeśli nie uruchomisz załącznika to jesteś bezpieczny, ale mimo wszystko...

Przy obecnym sprzęcie, odpowiednim ustawieniu AV nie jesteś w stanie zauważyć, że coś takiego działa w tle, w dodatku jest masa darmowych rozwiązań...

qdominik   6 #31 13.01.2012 10:43

Oczywiście, NoAV nie jest dla każego, ale to chyba wynika z treści wpisu. Zdrowy rozsądek ma to do siebie, ze jestes w stanie ocenić czy jest ci potrezebny antywirus czy nie. Ale, nawet jeśli masz AV, bez Brain Sense mogą z Tobą zrobić co chcesz. I tu ma rację @dmag: z NoAV możesz korzystać symultanicznie z innymi programami anty. Czy jest cos bardziej uniwersalnego?

_qaz7   6 #32 13.01.2012 10:48

Na moim XP nie spotkałem się z żadnym wirusem od czasów Blastera/Sassera - a od czasu instalacji XP SP3 nie używam żadnego AV. Jedyne co chroni mój system to praca na koncie restricted user i firewall Outposta i jest to wystarczające zabezpieczenie.

Ale wystarczy się zastanowić - jaką droga mogą się dostać wirusy na windę ?
--strony www - to by wymagało by robak exploitował Firefoxa lub Chrome'a - produkty znane z dobrego bezpieczeństwa, nie wiem jak jest z IE 7/8 - nie używam.

--pendrive - moją przygodę z Confickerem opisałem tu:
http://www.dobreprogramy.pl/o-tym-jak-FAT-oparl-sie-robakowi-z-TOP,Blog,26717.html

Kto zna inną drogę ? cracki - ale tutaj nic nie pomoże - w końcu CHCEMY go uruchomić nawet jeśli AV ostrzega, a często jeszcze robi się to z prawami administracyjnymi.

10 lat bez wirusów upewnia mnie, że to strachy na lachy.

drobok   14 #33 13.01.2012 11:07

Zabrakło tutaj loga z otl - dokumentacji braku wirusów i pracy systemu od paru lat :)

drobok   14 #34 13.01.2012 11:08

Takie puste słowa nic nie dają :)

GL1zdA   12 #35 13.01.2012 11:24

Chciałem kiedyś taki wpis skrobnąć, ale brakowało mi zawsze czasu. Również nie korzystam z antywirusa (od zawsze, czyli paręnaście lat) i nigdy nie miałem syfu. Nigdy nie udało mi się zawędrować na stronę, z której automatycznie instalują się wirusy (jakaś mityczna kraina, wszyscy ją widzieli tylko nie ja). Owszem, próbowałem kiedyś zainstalować (chociażby z ciekawości, czy nic się nie prześliznęło) i zawsze kończyło się to szybkim odinstalowaniem (a licencji mi nie brakowało po zlotach DP). Ba, mój NoAV ostatnio wzbogacił się o moduł zdalnego wykrywania zagrożeń - gdy łącze Internetowe zaczęło wolno działać po kilku kliknięciach udało się wskazać zarażony komputer rozsyłający spam. Oczywiście nie każdy może sobie pozwolić na luksus korzystania z NoAV, dlatego reszta rodziny i każdy, kto chce by opiekować się jego kompem, ma poinstalowane Avasty (MS Security Essentials niestety wyleciał, gdy raz zareagował za późno - a jak wiadomo program antywirusowy myli się tylko raz).

reemer   5 #36 13.01.2012 12:16

Nie wiem jak potraktować ten wpis. Niby prawda, ale tylko trochę, niby nieprawda, ale też tylko trochę. Zależy pod jakim kątem spojrzeć. Jak na tych starych obrazkach "3D", patrzysz z jednej strony - kotek, patrzysz z drugiej - goła baba =D

Ale o co chodzi. Jeśli spojrzeć na wpis (a raczej treść w nim zawartą) z punktu widzenia przeciętnego czytelnika DP (przynajmniej mojego wyobrażenia o nim), to pewnie większość mogłaby wyłączyć AV i w miarę spokojnie żyć.
Ale przedrukuj ten wpis na inny portal, powiedzmy Onet i przyjmuj listy pochwalne od twórców wirusów/robaków/trojanów/itd. To zależy od świadomości użytkownika komputera. Jak przeciętnemu Onetowcowi (pamiętajmy, że część z nich musi być głupsza od przeciętnego) zrobisz listę, w co ma nie klikać, to znajdzie coś, czego nie było na liście i będzie miał pretensje, że przecież nie zrobił nic, czego nie było mu wolno.

Pamiętam (chyba :-) ), że na Windowsie XP było jakieś świństwo, które po złapaniu szukało innych komputerów w sieci i się rozprzestrzeniało. Co w takim wypadku? Na nic nie klikamy, nic nie robimy, a tu ciach, wirus. W Windows 7 pewnie nie miałby szans, ale w każdym systemie znajdą się dziury. I którąś jako pierwszy znajdzie cwaniak, który to wykorzysta.
A co do tekstów, że ja nie korzystam z żadnej ochrony poza ...., to skwituję to tak. Ja nie mam żadnych nałogów poza alkoholem, tytoniem i miętówkami =P

adpawl   7 #37 13.01.2012 12:24

Ale bzdety! Może by tak jeszcze dodać NoNET, NoUSB, a najlepiej to w ogóle NoCOMP ?
Prezentowane podejście miało rację bytu jakieś 10 lat temu ale teraz sam tylko "zdrowy rozsądek" nie wystarczy. Jasne ze można bez AV, ale wiąże się to bądź ze zmianą systemu, korzystaniem z wydań Live, a w przypadku systemów Win albo to bardzo wieloma restrykcjami, albo wsparciem ze strony innych programów.

Cały ten pomysł opiera się na bardzo optymistycznych założeniach - nie ma czegoś takiego jak 0-day, zaufana strona/program na 100% nie może zawierać niespodzianki, to co wydaje się być bezpiecznym z pewnością jest bezpieczne, czy że łatki I szczepionki wychodzą wcześniej niż pojawia się zagrożenie.

lucas__   13 #38 13.01.2012 12:51

omijać podejrzane strony internetowe (porno, warezy, torrenty, chomiki, muły…)
nie klikać w podejrzane linki (szczególnie oferujące viagrę, powiększanie penisa i inne tabletki)
nie instalować programów z niezaufanego źródła (zalecane korzystanie z dobreprogramy.pl)
nie odpowiadać na łańcuszki mailowe (nawet jeśli w ten sposób spowodujemy zagładę wszechświata, lub uratujemy tysiące sierot!)
nie akceptujemy uprawnień debilnych aplikacji na witrynach społecznościowych
korzystamy ze zdrowego rozsądku

lucas__   13 #39 13.01.2012 12:57

Ups za wcześnie nacisnąłem enter. Wymienione przez ciebie zagrożenia, są nieaktualne jeśli używasz Linuksa. Jak to mówią "myślisz raz (przy instalacji), a potem klikasz w co chcesz". Możesz wchodzić na co chcesz, klikać w co chcesz a i tak nic nie złapiesz.

Saracen   7 #40 13.01.2012 13:30

Myślę że nie chciał powiedzieć, że programy AV są niepotrzebne, ale że da się bez nich żyć.

ichito   11 #41 13.01.2012 14:08

@reemer
Bardzo trafnie skwitowałeś swój post :)

@Saracen
Oczywiście, że się da...ale "goły" system wspomagany tylko wiedzą, świadomością i dobrymi chęciami użytkownika będzie zwyczajnie bezbronny.
Jeśli ktoś chce się zabawić i sprawdzić, nad czym faktycznie musiałby zapanować, a dzięki skonfigurowanym np. AV, zaporom czy monitorom niekoniecznie musi - niech zainstaluje sobie taki CoreForce. To darmowy HIPS w połączeniu z piaskownicą - już nierozwijany, ale jego "moc" jest wciąż wielka zwłaszcza jeśli pójdziemy na całość...usuwamy wbudowane reguły, wszystkie aplikacje ustawiamy jak niezaufane i "jazda". Otwarcie np. Dobrych Programów to jakieś dwadzieścia parę komunikatów pytających o wszystko - procesy, dostęp do TEMP, do sieci, ładowanie skryptów, adresów IP i co tam jeszcze można sobie chcieć...im strona bogatsza w bajery, reklamy tym więcej zabawy. Próba otwarcia dokumentu *.doc to "zaledwie" kilkanaście komunikatów i tyle samo mniej więcej, żeby go zapisać. Jeśli kogoś to nie wkurzy, to jest chyba jakimś świętym :)

GL1zdA   12 #42 13.01.2012 14:41

@adpawl
"nie ma czegoś takiego jak 0-day, zaufana strona/program na 100% nie może zawierać niespodzianki, to co wydaje się być bezpiecznym z pewnością jest bezpieczne, czy że łatki I szczepionki wychodzą wcześniej niż pojawia się zagrożenie"
Opiera się na tym, że szansa, że będzie to mnie dotyczyć jest niewielka. To jest czysta kalkulacja ryzyka. Dane które mogę stracić są: łatwe do ponownego utworzenia (mogę np. ponownie ściągnąć muzykę), ich wyciek nie stanowi kłopotu dla mojej prywatności (nikt nie zyska na obejrzeniu moich fotek z wakacji, nie ganiam na nich nago), wreszcie ważne dane mam w kopiach zapasowych.

adpawl   7 #43 13.01.2012 15:14

@GL1zdA, rozumiem - z takich a nie innych powodów możesz sobie pozwolić na olanie sprawy.
Nie znaczy to jednak, że pan Wojtek czy pan Zbyszek też nie ma na komputerze nic ważnego czy w jakiś sposób interesującego. Tobie może latać że komputer na godzinę, dzień czy tydzień zmieni się w zombie, możesz zlewać kradzieże haseł, kontaktów itd. ...ale z pewnych względów taki pan Mietek sobie na coś takiego pozwolić po prostu nie może.
Więc proszę, darujcie sobie szkodliwe uogólnienia typu "ja nie używam/nie potrzebuję, więc cała reszta świata tez nie potrzebuje".

GL1zdA   12 #44 13.01.2012 15:19

@adpawl
Ale ja nie napisałem "ja nie używam/nie potrzebuję, więc cała reszta świata tez nie potrzebuje", napisałem dokładnie odwrotnie: "Oczywiście nie każdy może sobie pozwolić na luksus korzystania z NoAV". Zgodziłem się jedynie z ogólnym przesłaniem wpisu, że dla osoby rozgarniętej nie jest problemem działanie bez antywirusa.

killer6   5 #45 13.01.2012 16:13

Fajny wpis

  #46 13.01.2012 16:46

podobnie jak _qaz7, noav od 6-7 lat, ale zeby to sie udalo to trzeba pracowac wylacznie na koncie bez uprawnien admina. w kwestii usb rozwiazanie jest proste , wylaczyc calkowicie autorun, jest odpowiedni wpis w rejestrze.
oczywiscie koniecznie aktualizacje systemu. Za czasow ie6 to jeszcze duzy problemow rozwiazywalo uzywanie alternatywnych przegladarek, teraz to ma juz mniejsze znaczenie.

Gdy chcemy uruchomic cos 'potencjalnie' niebezpiecznego to sandbox albo na zwirtualizowanym systemie.

Do panów co to piszą że 'skąd możesz wiedzieć że nie masz virusa?', mozna trzymac zainstalowany av, ale z wylaczonymi modulami ochrony i wlaczac raz na miesiac testowo. Nie wspominam o analizie aplikacjami typu OTL czy ComboFix, nieraz usuwalem nimi virusy (u znajomych) gdzie zaden av nie dawal rady, ale to nie dla ZU.

Wierzcie lub nie ale w ten sposob windows xp stoi bez reinstalacji przez 4 lata, instalacje wymusila wymiana dysku na wiekszy.

Poustawialem wg powyzszych zasad 2 komputery w rodzinie, dzialaja perfekt do dzis, a wcześniej virusy, formaty i problemy, max. pół roku spokoju.

adpawl   7 #47 13.01.2012 17:32

"Zgodziłem się jedynie z ogólnym przesłaniem wpisu, że dla osoby rozgarniętej nie jest problemem działanie bez antywirusa." - wybacz, ale nie mogę się zgodzić.
Sens tego zdania jest taki, że tylko debile korzystają z ochrony AV.

Ja mogę do znudzenia zaś powtarzać, że oczywiście że się da ...ALE -i tutaj można by wymienić całą litanię warunków, ograniczeń czy utrudnień z tym związanych.
Każdy ma inne potrzeby, inne wymagania i upodobania - trzeba to zrozumieć. Coś, co dla Ciebie nie stanowi problemu, dla innego może być problemem, coś czego Ty nie odczujesz dla innego może wiązać się ze sporym spadkiem funkcjonalności itd.
Wciskanie innym, że są idiotami tylko dlatego że mają inne potrzeby jest nie na miejscu ...a już tego typu rady w kwestiach bezpieczeństwa stanowią spore zagrożenie.
@GL1zdA, nie mam nic do tego czego Ty, autor wpisu czy kto inny używa lub nie - To wyłącznie wasza sprawa i wasze ryzyko. Weź jednak poprawkę na to, że namawiając innych na to samo możesz narazić ich na niepotrzebne ryzyko.

Fanboj O   7 #49 13.01.2012 22:52

A ja sobie odinstalowałem Windows Search (Panel sterowania-Programy i funkcjie- Wyłacz lub włącz funkcje systemu windows). Bo orientuję się, co mam gdzie na komputerze. I system chodzi jak wiosenna burza. Mimo antywirusa.

Każdy ma jakieś tam swoje patenty na szybkiego windowsa. Ale niekoniecznie są to rozwiązania do powszechnego użytku.

  #50 14.01.2012 01:57

Jak tak was czytam to mam ochotę sobie dysk odinstalować : D

kodziro123   2 #51 14.01.2012 20:40

A to mi rewolucja!
Następną pewnie będzie NoFireWall Revolution

socialkaos   3 #52 15.01.2012 13:42

Taki populizm internetowy : )

Na onecie jadą po żydach i PEO.
Na digarcie, po ogłoszeniach za 300zł

A blogi komputerowe to poezja : )

Pamiętasz jak podobni przekonywali wszystkich że system chodzi najlepiej
jak wyłaczą połowę usług i windowsupdate? Pamiętasz pewnie : )

Później w czasach Visty głosili wyższość najlepszego systemu świata windowsa98.

Gdy ludzie przesiadają się na siedem, a ósemka za rogiem
Xp z 256 MB ramu odchudzony o antywirusa to jest to!

:)

http://www.ted.com/talks/lang/en/mikko_hypponen_fighting_viruses_defending_the_n...

socialkaos   3 #53 15.01.2012 13:46

Nie zapominajmy o Leniuchu którego niekt nie widział
no i osx'ie którego niestety nijak nie idze obok windy zainstalować

:)

Pamiętaj też żeby FB nie używać, bo ci rodzina pomrze z tęsknoty
A Zukenberg sprzeda twoje zainteresowania gorącymi laskami i top-gear'em szatanowi : )

Skiff   8 #54 15.01.2012 18:26

Od lat nie miałem na dysku żadnego wirusa. Wystarczy ostrożne zachowanie jak wyżej. Przez wiele lat korzystałem z antywira, aż w końcu stwierdziłem, że nie ma sensu. Został firewall i wystarczy.

soanvig   10 #55 21.01.2012 15:59

Że niby nie da się zainstalować wirusa przez stronę www? Oj, panowie, wiecie jak działają przeglądarki? Pobierają content, a następnie go uruchamiają, wcale nie w środowisku sandoboxowym. Więc teraz jeśli znajdziemy lukę w aplikacji Flash, stworzymy odpowiednią aplikację, która pobierze nam właściwego wirusa i go uruchomi? To jest wykonalne.

Street2   2 #56 28.01.2012 16:18

W dzisiejszych czasach gdzie jakiś tam % ważnych rzeczy załatwia się w internecie (dajmy na to przelew bankowy) rezygnacja z jakiegokolwiek programu antywirusowego jest odważnym posunięciem. Sam jestem "maniakiem" wydajności na swoim nieco starszym już komputerze, bo wiadomo na kupno coraz to nowszych i droższych części szkoda kasy, a skoro mój komp potrafi jeszcze udźwignąć interesujące mnie gry po OC i ogólnym tuningu windowsa pod kontem wydajności to czemu mam inwestować hajs.
Sam wirusa na moim kompie nie widziałem od dobrych kilku miesięcy ale skłamałbym, że takiego trojana nie miałem nigdy. Teraz klikając nawet w pozornie bezpieczny link można nabawić się różnorakiego dziadostwa które potrafi wyrządzić spore straty bądź nawet spustoszyć nasz system. Nawet ostatnio miałem niefajnego wirusa na pendrive którego nabawiłem się korzystając z komputera w bibliotece uniwersyteckiej.
Reasumując: fajnie fajnie ale do czasu bo prędzej czy później coś złapiesz, chyba że poruszasz się tylko i wyłącznie po znanych Ci stronach, rzadko kiedy coś ściągasz itd. Możesz i zaoszczędzić te dosłownie kilka sek startu systemu i te ułamki sekund podczas pracy na komputerze bo naprawdę teraz niektóre antywirusy nie dość, że są bardzo wydajne to zabierają śmieszne ilości pamięci operacyjnej przykładowo NortonIS podczas pracy w tle używał mi 24mb ram (Windows XP Pro Sp3), avastIS którego też używałem zabierał jakieś 30mb z innych wydajnych antywirusów mogę wymienić Vipre, Pande Cloud czy rozwiązanie firmy Eset Smart Security którego używam aktualnie co prawda w wersji5 "je" około 80mb ale nie odczuwam żadnego powtarzam żadnego zamulenia systemu. Więc koniec końców lepiej mieć niż nie mieć :)

ps. Dla upartych internautów którzy dalej żyją w przekonaniu, że ich wiedza nie puści żadnego syfu na kompa radzę przynajmniej raz na jakiś czas przeskanować system takim malwarebytes czy hitmanem pro. A i chyba najlepszym rozwiązaniem dla nich będzie używanie programu Sandboxie http://www.dobreprogramy.pl/Sandboxie,Program,Windows,15247.html który szczerze polecam. Jak ktoś potrafi go ogarniać z pewnością może uniknąć wielu zagrożeń kosztem kilku mb ram:)

alucosoftware   7 #57 10.02.2012 14:09

Ciekawy wpis, korzystam z bardzo podobnego rozwiązania. W tle "coś tam robi" tylko standardowy Windows Defender. O dziwo działa! (sprawdzony EICAR'em). Wielu użytkowników żyje w przekonaniu, że ni stąd ni zowąd system operacyjny może paść ofiarą złośliwego oprogramowania, ale aby tak się stało użytkownik musi podjąć pewne działania.

Analizy heurystyczne/behawioralne/auto-magiczne bardzo ładnie wyglądają w prospektach.
Nie dajmy się zwariować, bo tu chodzi o nasze - z trudem zarobione - pieniądze. Oprogramowanie antywirusowe zawsze będzie o ten jeden krok za złoczyńcami. Silnik "Brain Sense" również, ale w większości przypadków się sprawdza.

  #58 05.04.2013 19:30

Czemu ludzie piszący blogi o programach nie dają linków do nich, why...?