Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wpis #3 Polaka portret własny

W Polsce coraz częściej Polak = internauta. Popularność Internetu w naszym kraju systematycznie rośnie, coraz więcej ludzi surfuje po łączach globalnej pajęczyny. Internet przestał być w naszym kraju rarytasem zarezerwowanym wyłącznie dla najbogatszych. Przeobraził się w powszechne medium, w którym Polacy poszukują informacji, rozrywki, multimediów. Staje się on coraz poważniejszym rywalem dla tak zakorzenionych w domach: telewizji i radia. Internet to ostatnim czasy także wysyp różnorodnych serwisów społecznościowych, zarówno polski: Nasza-klasa, Grono, Fotka oraz tych zagranicznych: Facebook, Myspace, QQ. Nie jestem w stanie wymienić w tym miejscu wszystkich, ale nie to jest moim celem. Nie robimy spisu powszechnego vortali społecznościowych. ;-)

O czym chcę napisać i porozmawiać wami (za pośrednictwem komentarzy) we wpisie #3? O tym, kto korzysta z tych stron, dlaczego i do jakiego zakresu sprowadza się jego rola w życiu danej internetowej społeczności. Czy korzystanie z tego typu serwisów jest równoznaczne z zerwaniem kontaktów w świecie realnym ? Jak zmienia się osobowość człowieka, który zagłębia się w ten niebezpieczny świat ? Postaram się rozwinąć swoje myśli w dalszej części felietonu. Zaznaczam, iż jest to moja subiektywna opinia na ten temat, możecie się z nią zgodzić, możecie ją zanegować, a możecie też podjąć merytoryczną dyskusję. Ja właściwie tylko zapodaję temat.

Przeciętny członek serwisu społecznościowego to człowiek młody, bez dwóch zdań. Można w tym miejscu posłużyć się uogólnieniem, gdyż zapewne każdy z nas zdaje sobie sprawę, iż Internet to domena głównie młodych ludzi. Podkreślam, głównie ale nie zawsze. Na pewno kolejnym faktem, który możemy określić z całą pewnością jest przewaga ludzi pochodzących z miasta. Taka jest nasza polska rzeczywistość… wieś póki co, nie dorównuje miastom pod względem rozpiętości sieci internetowej. I na tym kończy się lista cech, którymi można określić zdecydowaną większość ludzi korzystających z serwisów społecznościowych. Dalej musielibyśmy zagłębić się w cechy osobowości każdego z człowieka, a wiadomo – ilu ludzi, tyle charakterów.

Postawmy na początku pytanie – po co tak właściwie korzystać z takich serwisów? Po co dołączać do wirtualnej społeczności? Dlaczego chcemy się z nią identyfikować?

Najsłynniejszy polski „social service” czyli Nasza-klasa, jak sama nazwa wskazuje, ma za zadanie ułatwić nam kontakt ze znajomymi i przyjaciółmi z dawnych, szkolnych lat. Więzi ludzkie poddane są wielu próbom – a to próba czasu, próba odległości, etc. etc. etc., przykładów można mnożyć i mnożyć. A więc mamy możliwość wyszukiwania ludzi po takich kryteriach jak Imię, nazwisko, nazwisko panieńskie, płeć, wiek, klasa, szkoła. Prawdopodobnie wystarczająca ilość danych, aby odnaleźć każdą osobę, która chce być odnaleziona. Załóżmy, że znaleźliśmy tego, kogo szukaliśmy, i co dalej? A no dalej teoretycznie Nasza-klasa powinna ułatwić nam kontakt z nią poprzez prywatne wiadomości, fora klasowe, Gadu-Gadu, Skype czy numer komórki. Można stąd wywnioskować, że stąd już prosta droga do spotkania się w świecie realnym, wspólnego wspominania dawnych lat przy kawie, herbacie bądź piwie. Ale nie zawsze do tego dochodzi…

Zatem możemy być aktywni uczestnikami portalu, ale pozostać w relacjach jedynie na płaszczyźnie wirtualnego kontaktu, bez rzeczywistego spotkania. W przypadku osób obcych, wydaje się to nawet całkiem logiczne, aczkolwiek dlaczego podobnie dzieje się z osobami nam znanymi? Dlaczego często unikamy sytuacji, gdy przychodzi nam spotkać się oko w oko? Może boimy się bolesnej weryfikacji, która będzie potęgowana przez pryzmat upływających lat?

Kilka dni temu, przeczytałem w Internecie (obecnie nie pamiętam źródła tego artykułu), iż amerykańscy uczeni biją na alarm w związku z coraz powszechniejszym korzystaniem z serwisów społecznościowych przez mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Co się dzieje ? Uważają oni, iż ludzie przesiadujący zbyt dużo na opisywanych portalach, tracą kontakt ze znajomymi, przyjaciółmi, rodziną. Ich relacje międzyludzkie ulegają osłabieniu a w ostateczności, nawet zerwaniu. Ujawnia się także drugi problem – nieumiejętność nawiązywania nowych kontaktów w świecie realnym. Ludzie najzwyczajniej tracą umiejętność porozumiewania się, stają się coraz bardziej zamknięci w sobie, ale przede wszystkim, coraz bardziej zamknięci na świat i ludzi. Wydaje się zatem, że efektem może być rozwój nowego typu społeczeństwa – społeczeństwa egoistycznego, zapatrzonego wyłącznie w swoją osobę. Niepokojącym może być fakt, iż podobne efekty są obserwowane nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale chociażby w Polsce. Nie jesteśmy odludkami, przejmujemy nawyki z „zachodu”, gdyż przeważnie jest on znacznie bardziej rozwinięty w cyberprzestrzeni, aniżeli my. Podlegamy także takim samym prawom natury jak inne narody. Polscy naukowcy biją na alarm…

Teraz przyszedł czas, gdy należy skończyć z generalizowaniem. Stawiając pytanie: czy człowiek będący członkiem danej społeczności internetowej, traci kontakt ze światem rzeczywistym ? Czy jego osobowość się w jakimś stopniu? Na te pytania nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi. Co człowiek to inny charakter, inne podejście do swojej roli w obydwu tych światach. Jeden człowiek będzie w stanie rozgraniczyć obydwie te sfery i skutecznie określić swoją rolę i pozycję, jaką zajmuję w stosunku do nich. Inni ludzie, którzy są nieco mniej odporni psychicznie, zostaną całkowicie wchłonięci przez „virtual world”. Stąd użyte przeze mnie na początku felietonu kreślenie „niebezpieczny świat”. O ile przy umiarkowanym korzystaniu może być pomocny w nawiązywaniu nowych kontaktów o tyle w sytuacji, gdy stracimy poczucie rzeczywistości w której się znajdujemy, staje się to dla nas realne zagrożenie, potrafiące doprowadzić do zniszczenia człowieka i jego osobowości. Jest to zjawisko niebezpieczny, gdyż im więcej takich jednostek, gdym większe zagrożenie dla społeczności. Społeczność przecież to nic innego, jak zbiór jednostek, tworzących grupy społeczne.

Serwisy społecznościowe wydają się bardzo ciekawym polem do badań dla socjologów, zajmujących się badaniem zachowań ludzkich i całej społeczności. Można na nich spotkać cały przekrój społeczeństwa, taka Polska w pigułce (gdy mowa o polskich portalach). Jest to także poletko dla zachowań nagannych, które są piętnowane przez etykietę oraz czystą ludzką moralność. Jest to doskonałe miejsce to uprawiania tzw. trollingu, czyli powodowania sporów i kłótni swoją obecnością i aktywnością. Niestety, zachowanie takie jest wpisane w „ryzyko zawodowe” tych serwisów, zawsze znajdzie się ktoś, kto działa niezgodnie z przeznaczeniem portalu. Zdecydowana większość osób nie zgadza się na takie zachowania w Internecie, gdyż trolling jest odzwierciedleniem w świecie wirtualnym realnego chamstwa, a niekiedy jest równoznaczny nawet z przestępstwem.

Praca ta jest pisana z mojego punktu widzenia, osoby będącej nieco na uboczu. Nie jestem członkiem żadnego serwisu społecznościowego. W tym miejscu chcę zaznaczyć iż za taki serwis nie uznaję chociażby DP czy forum internetowego. Zatem mój felieton zawiera treści, zaobserwowane przez osobę będącą z boku, nie uczestniczącą w życiu takiej wirtualnej społeczności. Zatem można tutaj powiedzieć, co mogę wiedzieć o tym, skoro sam w tym nie uczestniczę? No właśnie coś tam nieco każdy wie, każdy posiada własną opinię, wypracowaną na podstawie wnikliwej, bądź bardziej pobieżnej obserwacji działalności stron typu „social”. Jest to także miejsce, w którym chcę skłonić nieco Was, do polemiki i wyrażenia własnej opinii na ten temat. Wbrew pozorom, jest na nią miejsce – na początku felietonu zadałem kilka pytań, na które można idealnie odpowiedzieć poprzez komentarze.

Zapraszam do czytania, komentowania. Do zobaczenia wkrótce!
Rafał© 

Komentarze

0 nowych
borzole   4 #1 28.08.2009 22:05

Odnoszę wrażenie, że ludzie zupełnie nie wiedzą o czym mogą napisać w dziale "blog".


...ale skoro mogą, to piszą. DP powinno zmienić nazwę "blog" na "ćwierkanie". Fakt, że napisałeś ten felieton stawia Cię w jednym rzędzie z ludźmi, o których piszesz. Mi to nie przeszkadza, po prostu przeczy to zdaniu "Praca ta jest pisana z mojego punktu widzenia, osoby będącej nieco na uboczu."

Rafał(c)   10 #2 28.08.2009 22:15

Nie widzę tutaj sprzeczności. To, iż nie jestem uczestnikiem żadnego portalu społecznościowego skreśla mnie w tym temacie ? Nie mogę wypowiedzieć się ?

Nie muszę być kucharzem, aby ocenić czy posiłek był dobry...

Kecarg   5 #3 28.08.2009 22:17

Powiem, że miło się czytało. Powinieneś założyć prawdziwy blog z pierwszego zdarzenia (no chyba, że już takowy masz).
Muszę powiedzieć, że czekam na następny wpis.

I taka mała uwaga - przed pytajnikiem nie stawia się spacji.

  #4 28.08.2009 22:58

Człowiek lubi się identyfikować z innymi. A gdzie, jak nie w internecie spotka podobnych sobie. Mi na szczęście nk się przydała do spotkania ze znajomymi z byłych klas. Czyli swoje założenia spełniła. Do tego można zobaczyć co się u nich dzieje. A czasu na odwiedzanie za bardzo się nie ma. Ale ktoś faktycznie może się zamknąć i tylko mieć wielu znajomych jedynie wirtualnych.

  #5 29.08.2009 08:15

To co napisał Rafał(c) ma gleboki sens, mozliwe jest ze osoba nie nie uformowana osobowosciowo moze zatracic sie w tzw."sieci". Ale tutaj najwieksza role odgrywaja rodzice którzy powinni uczyc dzieci korzystac z internetu, a nie pozwalac im na oderwanie sie od rzeczywistości...