Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Wpis #5 Ailurus fulgens – panda mała dokonuje cudów

A cóż to za łacina w tytule dzisiejszego felietonu? Już pędzę z wyjaśnieniami. Nie jest to nazwa żadnej nowej choroby, ani nawet wulgarne określenie osoby, której nie lubimy. To nazwa łacińska pandy małej. Czyżbym dzisiejszy wpis dedykował zwierzętom? Nie, nie sponsoruje go Greenpeace ani Animal Planet. Panda mała to uroczy zwierzak, który jest symbolem… Firefoksa! Tak tak, nazwa sugerowałaby zupełnie coś innego (Fire-fox (ognisty lis)) a tymczasem w dobrze wszystkim znanym logo, widnieje ailurus fulgens.

Ale do rzeczy… Dzisiejszy wpis będzie dotyczył jednej, konkretnej przeglądarki. Chcę to podkreślić, gdyż w przygotowaniu mam podobny tekst dotyczący Opery oraz porównania kilku produktów. Skupię się w nim na swoich przemyśleniach odnośnie najpopularniejszego produktu Mozilli, który stał się ostatnio nawet (co prawda tylko na chwilę, no ale historia już zapisała to wydarzenie) najpopularniejszą przeglądarką na świecie!

Nie mógłbym jednak tego wpisu opublikować na łamach DP, gdybym nie wytłumaczył się w tej chwili z pewnej „nieścisłości”. Uważni obserwatorzy, który od dawna są aktywni na DP dobrze wiedzą, iż od dawna jestem zapalonym użytkownikiem Opery. Była to także moja domyślna wyszukiwarka, począwszy od wersji 7. Jednak ostatnio coś pękło, nie spodobał mi się sposób, w jaki zespół Opera Team rozwija swój flagowy produkt i w ramach prywatnego protestu oraz wyboru lepszego rozwiązania, przeniosłem się (na razie tymczasowo, może na stałe… przyszłość pokaże) na Firefoksa. A jako że od tej przesiadki minął już dobry miesiąc, to w toku zebranych doświadczeń i opinii, chcę się nimi podzielić z czytelnikami DP.

Felieton podzielę na kilka sekcji, w których będę odpowiadał na dość wąskie zagadnienia. Na początku jednak muszę podać platformę sprzętową, na której działam:

• Procesor: AMD Athlon 64 3500+ (2,4 GHz po overclockingu)
• Pamięć: 2 x 512 MB DDR 400 Mhz
• Dysk(i): Seagate Baracuda 120 GB ATA 7200 RPM 8 MB + WesternDigital Caviar 160 GB SATA 7200 RPM 8 MB
• Karta graficzna: Palit GeForce FX5500 256 MB RAM DDR

Jak widać zatem dokładnie, komputer nie jest już pierwszej młodości, pochodzi z 2005 roku. Pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Windows XP Professional SP3 PL. Po co tak dokładna specyfikacja do felietonu traktującego o przeglądarce internetowej? W tym szaleństwie jest metoda! Otóż będę teraz mówił o prędkości działania, a więc przydatna będzie wiedza o możliwościach sprzętu, którym dysponuję.

Szybkość działania

Mozilli Firefox bardzo często zarzuca się dużą ociężałość interfejsu, słabą prędkość działania oraz duże zapotrzebowanie na pamięć. Moim zadaniem w tym punkcie, jest odniesienie się do tych zarzutów, ich potwierdzenie bądź sprostowanie. Obecnie pracuję na Firefoksie 3.6 beta 5. Developerzy z Mozilli w tym wydaniu skupili się w dużej mierze na szybkości działania interfejsu. Zauważyłem znaczną poprawę w stosunku do poprzednika (3.5.5), jednakże nadal nie jest zbyt różowo. Programiści z Mountain View nie mogą spocząć na laurach, bo nadal prędkość reakcji na działania użytkownika jest dość słaba w porównaniu chociażby z konkurencyjną przeglądarką Opera. Internet Explorer 8 od firmy Microsoft oraz Chrome od firmy Google, także wypadają lepiej na moim komputerze w podanej specyfikacji. Szczególnie dłuży się tzw. „zimny start”, czyli pierwsze uruchomienie przeglądarki. Niewiele w tej kwestii zmienia nawet wyczyszczenie pamięci podręcznej (cache) przeglądarki. Start zajmuje około 5-6 sekund. Nieco lepiej sprawa wygląda już przy kolejnych uruchomieniach, czas ten skraca się o połowę do 2-3 sekund.

Na prędkość uruchamiania może wpływać wiele czynników, m.in. wymieniony już przeze mnie cache przeglądarki, ilość zakładek w programie (ja posiadam 6.), ilość zainstalowanych rozszerzeń (u mnie tylko i wyłącznie Adblock) oraz motywów (tylko standardowy). Wszystko uzupełnione jest Flashplayerem w wersji 10., oraz całkowicie wyłączoną obsługą Javy.

Pewną ociężałość wykazuje także program przy uruchamianiu kolejnych stron w kartach. Załóżmy, że na pierwszej oglądam film na wortalu YouTube. Włączam dobre programy.pl na drugiej (w tle, poprzez kliknięcie na link kółkiem myszy) i na chwilę strona z filmem „zacina się”.

A jak z pazernością na pamięć u Firefoksa? Lubi sobie zjeść dość sporo. Doszedłem raz nawet do stanu, gdy przeglądarka zjadała mi… 600 MB pamięci. Tak tak, to nie pomyłka, 600 MB! Przy otwartych dwóch stronach, bądź dłuższym filmie na YouTube, wielkości rzędu 120-150 MB nie są niczym szczególnym.

Zatem jak mogę odnieść się do zarzutów, związanych z ociężałością programu? Niestety, potwierdzam. Widać pewną poprawę w stosunku do wersji 3.5.5, ale konkurencji w chwili obecnej są zdecydowanie z przodu. Jest co nadrabiać…

Personalizacja

Każdy lubi dostosować program pod własnym kątem, pod własne potrzeby. Jak wypada w tej kwestii opisywana przeglądarka? Dość dobrze! Siłą napędową Firefoksa jest społeczność, która tworzy olbrzymie ilości motywów czy też rozszerzeń. Praktycznie każdy jest w stanie dostosować przeglądarkę do własnych wymagań. W standardzie otrzymujemy możliwość konfigurowania pasków narzędziowych w programie i właściwie tylko tyle. Mistrzem personalizacji w tej mierze jest Opera, która pozwala całkowicie przebudować okno przeglądarki i to bez instalacji dodatkowych wtyczek. Tam można przesunąć, usunąć bądź zmodyfikować prawie każdy pasek narzędziowy, prawie każdy przycisk. W Firefoksie nie mamy takiej możliwości. Jednak mamy do dyspozycji olbrzymią ilość motywów graficznych, które w doskonały sposób upiększą naszego „liska”. Firefox to także dodatek Personas (ostatnio wersja 2.0), która jednym kliknięciem powodu zmianę interfejsu naszej przeglądarki. Proste, estetyczne, funkcjonalne rozwiązanie!

Natomiast co do rozszerzeń… Jest ich ogromna ilość, z czego dość duża część są to naprawdę oryginalny pomysły, które ułatwiają nasze codzienne surfowanie po globalnej pajęczynie. O ile Firefox w postaci, w jakiej jest rozwijany i oferowany, posiada dość małe możliwości, bo jest to tylko (albo aż ;)) przeglądarka internetowa, jednak możliwości jakie dają nam rozszerzenia, pozwalają zmienić „liska” w prawdziwy kombajn: od programu pocztowego po komunikator a nawet stację meteorologiczną. Bez bicia należy tutaj przyznać opisywanemu bohaterowi palmę pierwszeństwa. Podobną ilością dodatków, oraz ich wysokiego poziomu wykonania, nie może się pochwalić żaden z konkurentów. Jednak kij ma dwa końce, bo ta sama społeczność, która obecnie napędza rozwój Firefoksa, może wkrótce obrócić się przeciw niemu, wtedy może oznaczać to gwałtowny upadek przeglądarki, odwrotnie do jego nagłego wzrostu.

Zgodność ze standardami

Cecha bardziej istotna dla webmasterów oraz dla „fan boyów” danego produktu. Tutaj Mozilla radzi sobie całkiem dobrze. Na dowód przytoczę fragment na ten temat z Wikipedii: „Firefox jest w dużym stopniu zgodny z istniejącymi standardami i wytycznymi światowej organizacji W3C – obsługuje nowoczesne technologie takie jak HTML, XHTML, CSS, CSS2 (przechodzi test ACID2), częściowo CSS3, JavaScript, MathML, SVG, XSLT i XPath. Poprawnie wyświetla przezroczystość obrazków w formacie PNG.”

Dla wielu internautów, wyznacznikiem zgodności przeglądarki ze standardami jest test Acid. Otóż Opera 10 przechodzi go, zdobywając 100/100, natomiast Fx 3.6 b5 uzyskuje 92/100. Teoretycznie gorzej, jednak w praktyce wyświetlanie stron wygląda o niebo lepiej niż w Operze. Tak tak, ja wielki zwolennik Opery, muszę to przyznać z bólem. Nie spotkałem chyba do tej pory strony, która wyświetlałaby się niepoprawnie pod produktem Mozilli, natomiast pod Operą takich stron naliczyłem dziesiątki. Czy należy obwiniać Norwegów za to, że ich produkt jest niepełnowartościowy? I tak i nie. Dlaczego tak? Na pewno mogliby zrobić jeszcze więcej, aby zaimplementować najnowsze standardy do silnika Presto, ale mogliby też uczynić ten silnik bardziej „idiotoodpornym”, czyli aby potrafił sobie poradzić ze stroną, która nie jest pisana z myślą o standardach. Dlaczego nie? Duża część stron, nie jest zgodna z jakimikolwiek standardami. Wiele było pisanych wręcz wyłącznie pod przeglądarkę Internet Explorer, która pod koniec lat 90. oraz w latach 2000-2008, stanowczo dominowała na świecie. Wielka pochwała należy się dla Mozilli za to, iż ich program radzi sobie zarówno ze stronami nafaszerowanymi najnowszymi technologiami, jak i tymi, które podchodzą do obowiązujących standardów „po macoszemu”. Zatem tutaj, opisywany przeze mnie bohater, otrzymuje kolejnego plusa, to już drugi.

Bezpieczeństwo

Cecha bardzo ważna dla każdego rodzaju oprogramowania, jednak wydaje się, iż dla przeglądarek internetowych szczególnie. Czy flagowy produkt fundacji z Mountain View jest bezpieczny? Jest i nie jest jednocześnie. Firefox obsługuje najnowsze standardy obsługi bezpiecznych, szyfrowanych połączeń. Firefox wspiera połączenia szyfrowane SSL 3.0, TLS 1.0, obsługuje certyfikaty serwerów, potrafi nas poinformować o potencjalnie groźnych dodatkach, które chcą się zainstalować w przeglądarce, ochronić nas przed stronami, starającymi się wykraść nasze dane poprzez tzw. phising, czy zgłosić stronę jako potencjalnie niebezpieczną. Dlaczego i dla kogo to wszystko jest tak ważne? A chociażby dla ludzi, którzy korzystają z bankowości internetowej (w tym mnie). Wyobrażacie sobie obsługę Waszego konta w banku, poprzez niezabezpieczone połączenie oraz starą, dziurawą przeglądarkę? Tutaj do stracenia mamy całkiem sporo – nasze pieniądze. Mimo, iż często pozostają one wirtualne, straty zawsze są realne. A dlaczego Firefox nie jest bezpieczny? Poprzez swoją popularność, pada bardzo często ofiarą ataków, ze strony hackerów czy też crackerów. Wymownym jest też fakt, iż za najbardziej dziurawą i wadliwą aplikację roku 2009 uznano… właśnie Firefoksa, z wynikiem aż 102 luk w zabezpieczeniach. Raport został przygotowany przez firmę Qualys. Jednak reakcje ze strony grupy rozwojowej programu, bywają szybkie i znaleziony luki są łatane w ekspresowym tempie. Można zatem tym miejscu przyznać Firefoksowi plusa i uznać za bezpieczną aplikację, pod warunkiem, że ktoś na bieżąco instaluje nowe, poprawione wersje, wypuszczane przez Mozillę.

Rozwój

Program się rozwija, jednak chyba nie w takim tempie jakby chcieli tego użytkownicy, oraz nie w takim kierunku w jakim powinien. W zeszłym roku, ukazała się wersja 3.5, jednak z dość dużym poślizgiem. Obecnie trwają zaawansowane prace nad wersją 3.6. Miała, według pierwotnego harmonogramu, ukazać się do końca 2009 roku, tymczasem teraz jej premiera została przesunięta na pierwszy kwartał bieżącego roku. Skupiono się w niej głównie na szybkości działania, zarówno interfejsu samej przeglądarki, jak i silnik JavaScript. Liderem w tej kwestii jest konkurent od firmy Google – Chrome. Aczkolwiek, daje się wyczuć wzrastającą w Internecie irytację. Przejawia się ona w komentarzach pod newsami traktującymi o Firefoksie i jego kolejnych opóźnieniach, bądź też w felietonach takich ludzi, jak ja. Zdaje się, że ludzie oczekują szybszego i bardziej zdecydowanego rozwoju, polegająca na widocznych zmianach oraz nowościach, aniżeli tylko poprawianiu kolejnych znalezionych błędów. Skrajne głosy mówią nawet o tym, iż po premierze Internet Explorera 9, Firefox zostanie zepchnięty na sam koniec stawki, za Operę, IE, Chrome’a, Safari… Są to jednak, moim prywatnym zdaniem, głosy zbyt radykalne i za bardzo pesymistyczne.

Na przełomie roku 2010/2011, szykowana jest także premiera „dużego wydania” Mozilli Firefox, oznaczona numerem 4.0. Główną nowością szykowaną na tę wersję jest całkowita odmiana obecnego, dość nudnego interfejsu przeglądarki, a także debiut silnika Gecko w wersji 2.0. Uważam, iż ta wersja będzie momentem przełomowym dla fundacji Mozilla. Po tym wydaniu, albo Mozilla zyska „wiatr w żagle” i wyprzedzi swojego największego konkurenta – Internet Explorera, albo stoczy się w marazm i dotkliwie odczuje brak rozwoju. Póki co, koncepcje zmiany interfejsu zyskują pochlebne opinie, do których i ja się przyłączam. Nowa wersja silnika renderującego strony powinna jeszcze bardziej usprawnić wyświetlanie stron internetowych, a zmiana sposobu kompilacji programu, zwiększyć (przynajmniej według autorów) szybkość programu w sposób drastyczny. Czas pokaże, a w chwili obecnej w tej kategorii, Firefox nie dostaje ani plusa, ani minusa.

Inne, pomniejsze cechy

Powyżej przedstawiłem główne aspekty, pod kątem których omawiam przeglądarkę Mozilla Firefox. Jednak są też inne cechy, które nadają jej wyjątkowy charakter oraz pozwalają zrozumieć fenomen, jaki jest związany z jej rozwojem oraz popularnością. Niewątpliwie ważnym aspektem jest popularność, która determinuje powstawanie wiele poradników pomocnych dla początkujących internautów. W Internecie możemy znaleźć olbrzymią skarbnicę wiedzy na temat obsługi czy też rozwiązywania problemów z Firefoksem. Podoba mi się to wsparcie, gdy już kilkukrotnie zdarzyło mi się skorzystać z porad, które znalazłem w Internecie odnośnie tego produktu. W obydwu przypadkach były to porady trafne, rozwiązujące moje problemy z przeglądarką.

Firefox potrafi także zadbać o Twoją prywatność. Dzięki wprowadzonemu w wersji 3.5 trybowi prywatnemu, czasami nazywanemu też „trybem porno”, możliwe stało się przeglądanie Internetu bez pozostawiania wyraźnych śladów. Nie chcemy aby ktoś widział, jakie strony przeglądaliśmy? Nic prostszego! Nie musimy pamiętać o czyszczeniu historii przeglądanych stron, czy też podpowiedzi z paska wyszukiwarki. Wystarczy włączyć tryb prywatny i voila!

Firefox posiada także wygodny manager zarządzania zakładkami, który przypadł mi do gustu. Dodawanie, usuwanie czy edytowanie ulubionych stron, jest dziecinnie proste i sprowadza się do kliknięcia myszką.

Firefox dysponuje, jak każda szanująca się przeglądarka, możliwością importu ustawień z innych przeglądarek (Internet Explorer, Opera), dzięki czemu nie jesteśmy skazani na utratę naszych ulubionych stron, czy też loginów i haseł do stron internetowych. Ja, dzięki tej opcji, nie straciłem żadnych ustawień z Opery, a nieco ich się uzbierało przez cały ten okres użytkowania programu. Bardzo przydatna rzecz, która korzystnie rzutuje na całościowy obraz „liska”.

I jeszcze jedna, istotna cecha –wieloplatformowość. Firefox jest dostępny na wszystkie najpopularniejsze systemu: Windows, MacOS, Linus, UNIX oraz inne. Nie jesteśmy w żadnym wypadku ograniczeni wyłącznie do jednej platformy. Dzięki swojej popularności oraz funkcjonalności, Firefox jest domyślną przeglądarką wielu dystrybucji systemu Linux. Za to należy się plus, aczkolwiek jest też druga strona medalu. O ile Firefoksa znajdziemy na wielu platformach programowych, o tyle już rozwój na platformy sprzętowe nie jest tak dobry. Mam na myśli brak oficjalnej wersji 64-bitowej, która by w lepszy sposób wykorzystywała możliwości systemu operacyjnego x86-64 oraz samego procesora. Pojawiły się w Internecie wersji 64-bitowe „ognistego lisa”, jednak są to produkty tworzone przez zapaleńców „metodami domowymi”. Oficjalnej wersji od Mozilli, nie doczekaliśmy się po dziś dzień. Jest to niewątpliwa wada, m.in. dla mnie, człowieka dysponującego procesorem 64-bitowym oraz systemem Linux w wersji x86-64.

Podsumowanie

Przeglądarka Mozilla Firefox sprawiła na mnie pozytywne wrażenie, szczególnie po przesiadce z Opery, która była u mnie domyślną przeglądarką od mniej więcej 5. lat. Podoba mi się w niej stopień personalizacji, mogę ją kreować na własny sposób, dostosować pod siebie. Olbrzymią zaletą są dodatki, które dodają programowi ogrom możliwości, w tym niezastąpiony Adblock, który likwiduje uciążliwe reklamy, zmorę dzisiejszego Internetu. Poza tym silnik Gecko – świetne połączenie obsługi nowoczesnych standardów, z „idiotoodpornością” oraz szybkością silnika JavaScript. Nie pamiętam, abym odwiedził stronę, która byłaby nieprawidłowo wyświetlona przez Firefoksa, radzi sobie ze wszystkimi. Kolejną kwestią jest bezpieczeństwo, które niewątpliwie gwarantuje nam program sygnowany pandą małą. Wsparcie dla najnowszych standardów szyfrowania transmisji, dodatkowo ochrona przed phisingiem oraz szybka reakcja developerów na znalezione dziury, dają nam poczucie bezpieczeństwa. Pamiętajmy jednak, iż najlepszym zabezpieczeniem jesteśmy my sami, gdy włączamy myślenie. Wystrzegajmy się podejrzanych stron, nie ujawniajmy także zbyt łatwo własnych danych (imię, nazwisko, adres e-mail, numer PIN, etc.), gdyż może nas spotkać nieprzyjemność w postaci spamu, bądź co gorsza, wyczyszczonego konta w banku. Nie ma programu bez luk, pamiętajmy o tym.

Póki co, ailurus fulgens czyli panda mała, nie jest zagrożona wyginięciem. Z każdym miesiącem jest jej coraz więcej… na komputerach całego świata. Jej rozmnażanie doprowadziło chwilowo nawet do tego, iż stała się najpopularniejszym gatunkiem w swojej rodzinie na całym świecie. Pozostaje życzyć twórcom sukcesu Firefoksa, aby wystarczyło im pomysłów oraz determinacji na ten rozpoczynający się właśnie rok 2010 oraz na lata kolejne.

Zapraszam do czytania, komentowania. Do zobaczenia wkrótce!
Rafał©
 

Komentarze

0 nowych
  #1 03.01.2010 17:12

Może już się to przyjęło, lecz po co do zużywania pamięci wliczać wtyczkę Flash? Wtyczka Flash jest przygotowana przez Adobe. Przy odtwarzaniu filmów, pewnie sama go buforuje. Czyż przypadkiem zużycie pamięci nie wzrasta współmiernie dla wszystkich przeglądarek, podczas odtwarzania filmów?

Rafał(c)   10 #2 03.01.2010 20:15

Tak, Flash Player bardzo lubi pożerać procesor oraz pamięć, jednak jedne przeglądarki potrzebują jej mniej, inne nieco więcej. Samo korzystanie z pamięci nie jest niczym zły, jest ona w końcu szybsza od dysku twardego, ale świadczy to też o optymalizacji programu, a raczej jej braku. :)

luki288   5 #3 04.01.2010 13:14

A mnie trochę śmieszy to porównywanie, szukanie ideału, psioczenie na pamięciożerność itp. ale tak myślę, że to dobry temat na mój przyszły wpis :)

Extraordinarykid   6 #4 06.01.2010 00:57

Słyszałem, że jego prawdziwa nazwa, to panda brunatna - Lesser Panda ; )

Niczego to jednak nie zmienia w jego licznych zaletach !
U mojej znajomej ma ikonkę Internet Explorera ( wiem, może to być obraza dla wielu osób), ale co poradzić, jak tylko to się jej od zawsze kojarzy z internetem ?
Kiedy chce, aby ktoś jej załączył neta, to mówi : "..kliknij mi tą niebieską ikonkę i załącz Firefox'a.."

Cóż - Firefox The Best ! !

  #5 04.12.2010 22:31

Interesting.

  #6 10.05.2011 20:26

Coś Ci się pokićkało. To Google Chrome jest z Mountain View, nie firefox