Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Co można by jeszcze zrobić, aby Ubuntu było bardziej przyjazne dla zwykłego użytkownika komputera.

W Ubuntu ostatnio zachodzą liczne zmiany obecnie bardziej kosmetyczne, inne dotyczące Centrum Oprogramowania, a media cały czas donoszą o kolejnych planach zmian w nowych wersjach systemu. Canonical stara się jeszcze bardziej spopularyzować swój system i nic w tym dziwnego, bo ta firma zarabia nie tyle na systemie co na wsparciu technicznym, a dodatkowym źródłem dochodu ma być świadczenie usług takich, jak Ubuntu One czy sprzedaż oprogramowania przez wspomniane Centrum Oprogramowania, a im bardziej popularny system, tym więcej klientów korzystających z usług. W końcu firmę tworzy się po to, aby maksymalizować zyski i do tego samego na pewno dąży producent Ubuntu.

Ubuntu uchodzi za jedno z najbardziej przyjaznych użytkownikom systemów opartych na jądrze Linux, z prawdopodobnie największym wsparciem społeczności, co widać na wielu forach poświęconych tematyce Linuksa czy też ze strony twórców oprogramowania - praktycznie większość programów dostępna jest dla Ubuntu/Debiana, a w drugiej kolejności, dla systemów korzystających z pakietów RPM, natomiast cała reszta dystrybucji, można by powiedzieć, że jest na trzecim miejscu. Ostatnio zastanawiałem się co mogłoby jeszcze sprawić, że Ubuntu byłoby jeszcze bardziej przyjazne dla zwykłego użytkownika i postanowiłem opisać swoje przemyślenia na blogu.

Instalacja systemu.

O ile korzystanie z samego systemu nie sprawia wielkiej trudności, o tyle instalacja Linuksa może być niemałym problemem dla bardzo początkującej osoby. Czasami zdarza się, że znajomi proszą mnie, abym im zainstalował Windowsa, gdy kupią nowy komputer, a przecież systemy z rodziny Windows uchodzą za przyjazne użytkownikowi, w którym można podobno wszystko wyklikać, a do tego systemy dostarczane z laptopami instalują się praktycznie same i jedyne co użytkownik musi zrobić, to zaakceptować licencję oraz utworzyć nowego użytkownika. Skoro są osoby, które nie potrafią zainstalować systemu Windows lub boją się, że coś mogą popsuć z braku wiedzy, to instalacja Ubuntu również może sprawić problem. No tak ale przecież instalacja Ubuntu jest prosta i jak można tego nie umieć? A jednak można, bo nie każdy ma pojęcie na temat partycjonowania, a do tego dochodzą jeszcze punkty montowania, więc taki użytkownik ma prawo się pogubić w tym wszystkim, to sprawia, że boi się instalacji nowego systemu i przez to też pewnie nie pozna alternatywy, bo zrezygnuje z jego instalacji. Często spotykam się z opiniami, że skoro ktoś nie umie zainstalować Ubuntu czy innej dystrybucji, to powinien dać sobie spokój z Linuksem, ja tak nie uważam, skoro Linux jest dla wszystkich, to dlaczego Ci co nie mają wiedzy informatycznej mają być dyskryminowani?

Jaka na to rada? Linux wymaga do działania teoretycznie jednej partycji ale w praktyce stosuje się podział na minimum dwie – partycję dla systemu i partycję wymiany, tzw. Swap. Skoro systemy z rodziny Windows można zainstalować na jednej partycji, to dlaczego nie Linuksa? Jak pisałem przed chwilą, teoretycznie można ale co zrobić ze swapem? Kto czytał mój ostatni wpis na blogu, już wie co zrobić ze swapem – umieścić go na partycji z systemem jako plik wymiany, tak jak ma to miejsce w systemach z rodziny Windows. Canonical mógłby tak przygotować instalator, aby wymagana była do instalacji tylko jedna partycja, punkt montowania przypisany mógłby być automatycznie tej partycji, aby użytkownik nie musiał się nad tym głowić, natomiast plik wymiany tworzony by był również automatycznie podczas instalacji, zaraz po sformatowaniu partycji. Tutaj jednak trzeba by było zdecydować jak duży musiałby być ten plik. Można by albo określić minimum, np. 512MB albo swap równy ilości pamięci RAM w celu uniknięcia problemu z hibernacją w przyszłości albo tworzony mógłby być plik wymiany minimum 512MB, hibernacja byłaby domyślnie wyłączona i w momencie jej aktywacji w ustawieniach systemu, plik były odpowiednio automatycznie powiększony.

No dobra, a co z osobną partycją na katalog domowy? Powyższe rozwiązanie rozwiązuje problem współdzielenia Ubuntu z innymi systemami, np. systemami z rodziny Windows. Tworzenie partycji dla katalogu domowego można by było dodać jako dodatkową opcję lub jako instalacja w trybie zaawansowanym, zresztą taki tryb by się przydał właśnie dla zaawansowanych użytkowników. Wiele osób gdy instaluje system Windows, nie zawsze partycjonuje system podczas instalacji, a robi to później, natomiast systemy dostarczane z komputerem, rzadko kiedy dają możliwość partycjonowania dysku podczas instalacji z ukrytej partycji, właśnie po to, aby użytkownik nie musiał się głowić nad partycjonowaniem oraz w celu maksymalnego uproszczenia procesu instalacji. Zaawansowany użytkownik i tak sobie podzieli dysk na partycje. Widziałbym to mniej więcej tak: instalator pyta użytkownika Na której partycji chcesz zainstalować system?, użytkownik wybiera partycję, kolejne pytanie - Czy chcesz przeznaczyć jakąś partycję na katalog domowy? (pod spodem można by dodać wytłumaczenie czym jest katalog domowy), użytkownik decyduje czy tak czy nie, w kolejnym kroku tworzenie nowego użytkownika, ustawienia czasu i daty oraz cała reszta, a w trakcie trwa formatowanie partycji, tworzenie pliku wymiany i instalacja systemu.

Moim zdaniem, powyższe rozwiązanie ułatwiłoby proces instalacji systemu, byłby on zbliżony do tego, co oferują instalatory w systemach Windows.

Oddzielenie systemu bazowego (base system) od reszty systemu.

Jak wiadomo, nowa wersja Ubuntu wydawana jest co 6 miesięcy, w tym co 2 lata wydania długoterminowe. Na wielu forach można przeczytać, że Ubuntu po aktualizacji przestało działać lub działa nieprawidłowo, w najlepszym wypadku tylko parę programów zniknęło. Problem z aktualizacjami do nowszej wersji dotyczy najczęściej użytkowników korzystających z nieoficjalnych, prywatnych repozytoriów, w przypadku korzystania z repozytoriów oficjalnych ten problem nie powinien występować. Wiele osób cieszyłoby się, gdyby Ubuntu było dystrybucja ciągłą, tzw. rolling release, czyli byłaby na bieżąco aktualizowana, praktycznie codziennie, tak jak np. Arch Linux czy Debian Sid, zawierająca najnowsze wersje programów.

Osobiście uważam, że ciekawym rozwiązaniem byłoby oddzielenie systemu bazowego od reszty systemu tak, jak ma to miejsce, na przykład we FreeBSD. Na czym to polega? We FreeBSD programy i biblioteki niezbędne do działania systemu oraz domyślna powłoka instalowana jest w katalogach nadrzędnych, takich jak /bin, /sbin, /lib, /usr/bin. /usr/sbin, /usr/lib itd. natomiast reszta systemu, np. Xserver, Gnome/KDE, dodatkowe powłoki, np. Bash i różnego rodzaju programy i biblioteki instalowane są w podkatalogach katalogu /usr/local/, czyli /usr/local/bin, /usr/local/lib itd. Rozwiązanie takie pozwala zachować porządek w systemie, sprawia że system bazowy nie ulega tak łatwo zepsuciu oraz zaśmieceniu, system bazowy pozostaje czysty, a bałagan w reszcie systemu nie wpływa na stabilność całości.

Po co tak? Rozwiązanie takie sprawia, że nie muszę się martwić, że FreeBSD nie uruchomi mi się po aktualizacji lub będzie sypało błędami, mało tego w systemie stabilnym mogę bez obaw korzystać z najnowszych wersji oprogramowania, tym samym nie jestem skazany na korzystanie z przestarzałych wersji albo jestem zmuszony aktualizować cały system żeby mieć nowsze wersje programów czy środowiska graficznego tak, jak ma to miejsce w większości dystrybucji linuksowych. Gdyby Canonical zastosował to rozwiązanie, aktualizacja systemu byłaby bezpieczniejsza i wygodniejsza. Można by wydać jedną wersję base systemu, załóżmy raz na rok lub raz na dwa lata, jak w przypadku wydań długoterminowych, a całą resztę aktualizować na bieżąco i bez obaw, tzn. base system otrzymywałby tylko poprawki bezpieczeństwa, a gdyby wyszła nowa wersja Gnome/KDE/Xfce/Lxde można by aktualizować tylko samo środowisko lub poszczególne programy bez obaw o zależności. Aktualizacja mogłaby w tle usunąć cały tryb graficzny łącznie z Xserverem i zainstalować wszystko od nowa w nowych wersjach wraz z zależnościami albo usuwanie trybu graficznego i instalacja nowej wersji odbywałaby się podczas ponownego uruchomienia komputera, tak jak ma to miejsce podczas aktualizacji systemu Windows. Na przykład podczas wyłączania komputera, tryb graficzny byłby usuwany, podczas uruchamiania komputera instalowana by była jego nowa wersja. Oczywiście waga aktualizacji byłaby na pewno spora ale jak wiadomo, zawsze coś za coś. Poza tym waga takiej aktualizacji byłaby zapewne mniejsza, w granicach 300 - 400MB, niż obraz iso nowej wersji systemu, którego waga waha się koło 700MB. Zresztą kto by nie chciał, to by nie aktualizował :)

Własny tryb graficzny.

Co prawda Cananocal tworzy Unity ale przynajmniej na dzień dzisiejszy jest to tylko nakładka na Gnome. Pod pojęciem własny tryb graficzny mam na myśli całkowite zrezygnowanie z Xservera i Gnome na rzecz własnego rozwiązania albo przynajmniej zamiast Gnome, stworzyć własne środowisko. Bardzo ciekawe rozwiązanie stosują twórcy systemu Syllable, gdzie nie korzysta się z Xservera, do tego tworzą własne środowisko, a całość działa sprawnie i szybko. Własne środowisko mogłoby ujednolicić system. Oczywiście rozwój obecnych systemów z Gnome i KDE czy Xfce mogłoby być dalej rozwijane.

Po co w ogóle to wszystko? Jeśli Linux, bądź tylko Ubuntu chce być bardziej popularne niż dotychczas, powinno być jak najbardziej przystępne dla każdego użytkownika komputera, a nie tylko dla wybranych, posiadających wiedzę na temat systemów linuksowych. 

linux oprogramowanie

Komentarze

0 nowych
Tormiasz   6 #1 25.11.2010 23:15

Co do upraszczania instalacji Ubuntu, na samym starcie udostępniłbym tryb "Auto", czyli format wszystkiego, partycjonowanie, domyślne ustawienia + tylko ustawienia użytkownika i hasła.

Ewentualnie udostępniłbym lektora, który wyświetla się w rogu ekranu i tłumaczy aktualnie wykonywaną czynność. Ot taki fjuczer :)

oprych   13 #2 26.11.2010 11:27

Jak dla mnie instalacja systemu jest już stosunkowo prosta, ale czy jest sens jeszcze bardziej ją upraszczać?
W takim przypadku więcej osób, które nie mają o tym zielonego pojęcia będą próbować samodzielnie zainstalować system i nawet przy uproszczonej instalacji sporej części użytkowników to nie wyjdzie i przez to zrażą się do nowego systemu.

Jak dla mnie powinni zwrócić uwagę na błędy, choćby problemy z wyświetlaniem ikon w panelach czy śnieżeniem ekranu itp.
Rozumiem, że chcą się rozwijać, ale podstawą jest dopracowanie tego co już mają

Razi   5 #3 26.11.2010 14:05

Tryb auto istnieje: dalej>dalej>dalej>dalej :)

Co do oddzielenia: to jest zarządzane menedżerem pakietów, gdzie user sam nie powinien grzebać to /usr, a /usr/local jest takim właśnie "oddzielonym". Można ten katalog wywalić i system dalej będzie działał.

mati75   6 #4 26.11.2010 14:58

Jak będzie robić kanapki i podawać browar z lodówki to do niego wrócę.

oprych   13 #5 26.11.2010 15:01

mati75 nie zapominaj o praniu :)

tomimaki   6 #6 26.11.2010 15:15

Z tego co pamiętam, jeśli nie wybierze się samodzielnego partycjonowania, to instalator Ubuntu sam tworzy partycję swap. Ale mogę się mylić. :)

Aleks7   3 #7 26.11.2010 17:01

Niedługo pewnie zrobią Ubuntu premium, za które będzie trzeba płacić...

Aleks7   3 #8 26.11.2010 17:01

Niedługo pewnie zrobią Ubuntu premium, za które będzie trzeba płacić...

dmag   7 #9 26.11.2010 17:08

Piszesz, że znajomi proszą Cię o zainstalowanie systemu Windows, przyznam, że też tak mam. Oni po prostu nie znają alternatyw w postaci np. Ubuntu, więc z góry uważają, że korzystanie z tego byłoby dla nich niezwykle trudne. Gdyby zrobić taki eksperyment i powiedzieć: albo ja instaluję ci Ubuntu, albo sam(a) instalujesz sobie Windows - większość osób nagle zdobyłaby się na ten "wysiłek" i instalację systemu Microsoftu przeprowadziłaby samemu, gdyż stwierdziliby, że lepiej zaryzykować i zrobić to samemu, niż potem męczyć się z jakimś nieznanym systemem, który ja miałem zainstalować. A co nieznane, to przecież trudne. Canonical, chociaż idzie w dobrą stronę z byciem przyjaznym dla początkujących użytkowników, to u wielu osób nie zmieni przekonania, że "komputer = Windows", dopóki ktoś im tego na własne oczy nie pokaże.

piotrekw1   5 #10 26.11.2010 17:10

A ja tam wolę mandrivę - szkoda tylko, że jej zespół ma kłopoty finansowe, bo to co zrobili dotychczas, to plasuje ich w czołówce dystrybucji linuxa!

roobal   15 #11 26.11.2010 17:15

@Tormiasz taka opcja już istnieje w instalatorze Ubuntu i zresztą nie tylko Ubuntu - usunięcie zawartości i użycie całego dysku. Co prawda jest jeszcze opcja z wykorzystaniem wolnego miejsca na dysku ale jeśli użytkownik wcześniej nie wydzieli osobnej partycji/obszaru nieprzydzielonego i/lub nie zdefragmentuje dysku, to może się to źle skończyć :)

@tomimaki zgadza się ale czasami bywa tak, że ktoś ma wolną tylko jedną partycję podstawową, a na rozszerzonej i tak ma wystarczający bałagan, więc opcja z plikiem wymiany jest, moim zdaniem, lepsza niż osobna partycja, zwłaszcza, że system nie traci na stabilności. Odpadłby też dylemat na temat jej wielkości, bo ustalana by była z góry. Zresztą w Windows plik wymiany sprawdza się dobrze :)

@oprych dla Ciebie instalacja jest prosta ale dla wielu osób nie, nie każdy wie jak podzielić dysk, nie wspominając, że nie każdy wie co to jest punkt montowania. Ludzie mają problemy z instalacją Windowsa, który przecież jest łatwy i według wielu osób najbardziej przyjazny użytkownikowi, to tym bardziej z instalacją Linuksa mogą mieć problem.

Osoby, którym osobiście instalowałem dowolną dystrybucję, czy to Debian, Ubuntu, Mandriva lub inna, wytłumaczyłem jak aktualizować system, używają Linuksa z powodzeniem, są z niego zadowoleni ale sami nigdy nie by go zainstalowali, nie potrafiliby tego zrobić i w ten sposób nie poznaliby alternatywy.

Pozdrawiam!

roobal   15 #12 26.11.2010 17:25

@Aleks7 Dlaczego nie mieliby tego zrobić? Właśnie po to pisałem, że powinni stworzyć własne środowisko graficzne ale nie nakładkę na Gnome tylko pełne środowisko (być może Unity kiedyś będzie pełnoprawnym środowiskiem graficznym), aby z jednej strony ujednolicić system i być może nawet go sprzedawać, bo Gnome czy KDE zamknąć nie mogą, a własny kod mogliby zamknąć bez problemu. Skoro Mandriva czy Novell wydają edycje płatne i edycje darmowe, całkowicie wolne, to czemu nie Canonical?

Mogliby też stworzyć system, który by sprzedawali, mogliby wziąć kod dowolnego systemu na licencji BSD i zamknąć kod systemu, na co ta licencja zezwala. Canonical i tak wydawałoby edycje darmowe całkowicie wolne, ponieważ złożyli obietnicę, że ich system zawsze pozostanie darmowym i póki co z obietnicy się wywiązują, a zarobku szukają na świadczeniu wsparcia technicznego czy w przyszłości przez sprzedaż oprogramowania w Centrum Oprogramowania lub na usłudze Ubuntu One i w przyszłości być może na kolejnych usługach, więc ja bym się nie martwił o to, że Ubuntu nie będzie darmowe.

Pozdrawiam!

tomimaki   6 #13 26.11.2010 17:46

@roobal
Oj, coś mi wtedy szwankowało czytanie. X) Teraz doczytałem, że proponujesz swap jako plik. Zgadzam się z tym w całej rozciągłości, że uprościłoby to instalację

  #14 26.11.2010 17:59

Dla partycjonowania:
Podczas instalacji powinno dać się zachaczyć opcję “Nie będę instalować innych systemów, a gdy mi się zachce, to odchaczę tę opcję”. To nie jest poważne rozwiązanie, ale ułatwiłoby bardzo dużej ilości osób przebrnięcie przez instalację.

Jakby to się odbywało? System dodawałby sobie jedną partycję z możliwością zmniejszenia jej rozmiarów lub tworzyłby partcyję autmatycznie rozszerzalną rozmiarem(nowość właściwie). Jeżeli odznaczylibyśmy ptaszka, to system automatycznie uruchamia dla nas menadżer partycjonowania. Jeżeli uruchomimy menadżera partycjonowania od tak, to system automatycznie proponuje odznaczenie tego ptaszka.

  #15 26.11.2010 18:02

@dmag | 26.11.2010 17:08 :
Ja uważam, że warto zrobić eksperyment, narozpowiadać znajomym, że rozpoczęło się pracę w M$ i rozdawać płytki z Kubuntu, tłumacząc, że to będzie właściwie Windows 9. Ciekawi mnie, jak dużo osób dałoby się nabrać.

Tormiasz   6 #16 26.11.2010 18:02

@roobal
Chodziło mi bardziej o jeszcze prostszą instalację, jedno "dalej" i już. Gdybym miał posadzić moją rodzicielkę przed komputerem i kazał jej instalować według tego co jest napisane na ekranie, nie zrobiła dałaby rady tego zrobić. Za każdym "dalej" pytałaby co ma robić. A właśnie o takich użytkownikach powinni dbać producenci systemów, aby osoba nieobeznana z komputerem jak najprostszym sposobem mogła zainstalować system.

Fajne moim zdaniem byłoby jeszcze rozpowszechnienie skryptów. Teraz każdy support opiera się o konsolę, a czy nie byłoby łatwiej napisać "uruchom to dwuklikiem i pokaż co Ci wykazało, jeśli nic to znaczy, że wszystko dobrze się zainstalowało/skonfigurowało".

roobal   15 #17 26.11.2010 18:13

@Tormiasz

No tak ale taka opcja sprawdziłaby się, gdyby Ubuntu było jedynym systemem na dysku, gdy ktoś chce współdzielić dysk z Windowsem, to musiałaby być dodatkowa opcja, np. zainstaluj obok Windows i instalator o wszystkim decyduje ale znając życie początkujący użytkownik nie robi regularnie defragmentacji, więc mogłoby się to skończyć utratą danych. Gdyby instalator Ubuntu robił defragmentację, instalacja trwałaby zbyt długo, do tego ktoś niecierpliwy chcąc zrezygnować z instalacji, mógłby uszkodzić sobie tylko system plików i psioczyłby na Ubuntu potem :)

Podobną opcję oferuje instalacja OEM, dostępna w Ubuntu w dodatkowych opcjach jako instalacja OEM (tylko dla producentów) i jest ona lekko uproszczona ale tu wiadomo, że jeśli producent instaluje system, to Ubuntu będzie tym jedynym ale z tej opcji można skorzystać bez problemu, szukaj w opcjach dodatkowych przed uruchomieniem Ubuntu :)

Pozdrawiam!

  #18 26.11.2010 18:21

@roobal | 26.11.2010 17:15 :
Dokładnie. Pamiętajmy, że robiąc isntalację łatwiejszą(tzn. ułatwiając pewne czynności, które użytkownik musiałby wykonać po instalacji), jednocześnie się ją komplikuje.

PolishNetwork   5 #19 26.11.2010 22:13

"Co można by jeszcze zrobić, aby Ubuntu było bardziej przyjazne dla zwykłego użytkownika komputera."
Stworzyć normalne sterowniki do sprzętu, bo to tragedia w Ubuntu przy niektórych mniej popularnych sprzętach. Na sterowniki do karty sieciowej musiałem czekać prawie rok, a w końcu po ich pojawieniu się i po instalacji Ubuntu 10.10 okazuje się, że Ubuntu tnie się nawet przy przeciąganiu okien (wina sterowników grafiki). TO mogliby zrobić, bo na takich "drobiazgach" tracą użytkowników.

PolishNetwork   5 #20 26.11.2010 22:13

"Co można by jeszcze zrobić, aby Ubuntu było bardziej przyjazne dla zwykłego użytkownika komputera."
Stworzyć normalne sterowniki do sprzętu, bo to tragedia w Ubuntu przy niektórych mniej popularnych sprzętach. Na sterowniki do karty sieciowej musiałem czekać prawie rok, a w końcu po ich pojawieniu się i po instalacji Ubuntu 10.10 okazuje się, że Ubuntu tnie się nawet przy przeciąganiu okien (wina sterowników grafiki). TO mogliby zrobić, bo na takich "drobiazgach" tracą użytkowników.

roobal   15 #21 26.11.2010 22:55

@PolishNetwork

Ale to pretensje miej do producenta sprzętu, że dostarcza niedopracowane sterowniki. Jeśli natomiast masz na myśli sterowniki otwarte, to wina też leży po stronie producenta sprzętu, nie każdy jest chętny udostępniać specyfikację sprzętu, a dokumentacja może być niekompletna, natomiast programiści wróżkami nie są i na ile mogą piszą takie sterowniki, aby w ogóle coś działało.

Twórcy Ubuntu raczej w ogóle nie zajmują się pisaniem sterowników, a sterowniki własnościowe są dostarczane przez producenta, więc ich też nie piszą.

Swoją drogą, ja częściej spotykam się z problemami ze sterownikami właśnie pod Windowsem niż pod Linuksem, często jest tak, że wystarczy coś podłączyć pod Ubuntu i działa, pod Windowsem albo trzeba instalować dodatkowe sterowniki albo walczyć z ich niepoprawnym działaniem. Ostatnio pod Vistą aktualizowałem sterowniki do karty wifi i w żaden sposób nie mogłem zmusić karty, aby przyjęła nowe hasło do sieci (zmieniam co kwartał hasło), nie przyjmowała nawet zmian nazwy SSID. Ze znajomym kiedyś pod Vistą walczyliśmy ze sterownikami do karty dźwiękowej, po aktualizacji sterowników dźwięk zaczął trzeszczeć, przy 80% głośności były przesterowania, system za żadne skarby nie chciał przyjąć starszej wersji sterowników, a próba deinstalacji nowej wersji kończyła się ich ponowną instalacją, nie pamiętam jak ale po którejś z kolei próbie udało się zainstalować dobry sterownik :)

Pozdrawiam!

smaky   3 #22 27.11.2010 00:31

@roobal

Myślę że jak Google wypuści swojego Chrome OS to te dywagacje nie będą miały już sensu. A to dlatego, że wyjdzie OS nowej generacji do której z resztą Microsoft też mocno się przymierza.
I tu pytanie czy Canonical będzie miał dość środków i siły żeby ugryźć coś z tego tortu?

roobal   15 #23 27.11.2010 03:27

Użytkownicy domowych komputerów może i tak ale korporacje wątpię, aby od razu rzuciły się na ChromeOS :)

Pozdrawiam!

Chillout   7 #24 27.11.2010 08:16

Ja się nie bawię w partycjonowanie dysku. Tak jak napisał roobal w komentarzu instaluje system na całym dysku. I co w tym trudnego dla początkującego użytkownika? System się nie posypał jak do tej pory przez taki wybór opcji. Jak miałbym grzebać przy partycjonowaniu systemu co 6 miesięcy to napewno nie siedziałbym na ubuntu. A ta opcja "użycie całego dysku" jest naprawdę pomocna dla świeżaka.

  #25 27.11.2010 08:22

Bardzo wartościowy wpis. Aby jeden z nielicznych Roobal rozumiesz to, że ZU może mieć problemy z Linuksem. Tak bywa, jednak nie trzeba się zrażać. Idzie się tego nauczyć samemu. Ja też z początku nie umiałam nic i sama się nauczyłam instalować, partycjonować Ubuntu. Potem przyszedł czas na Debiana, ale ostatecznie jak już wiadomo zostałam przy Mincie - łatwiejsza alternatywa od Ubuntu.

  #26 27.11.2010 19:27

Pytanie, czy upraszczanie instalacji, jest tym, do czego powinniśmy z całej siły dążyć? I tak, ten kto się nie zna nie będzie się bawił instalacją. Wszystko ma po prostu działałać.
Fajnie by było jakby były przenośne instalki w stylu pbi.
Fajnie, jakby działał onet.vod i iplex. Fajnie, jakby działały kamerki w Skypie.
Za to wiele dystrybucji upraszcza linuksa przez tworzenie własnego menu, własnej tapety i tego typu udogodnień :(

  #27 27.11.2010 20:37

@Chillout | 27.11.2010 8:16 :
Świeży najczęśćiej nie kupuje komputera z myślą o konkretnym systemie operacyjnym, co oznacza, że już ma na dysku Windows. Skoro ten Windows jest "oryginalny", bo "kupiony" wraz z komputerem, a do tego Ubuntu trzeba zainstalować, to taki świeży będzie chcieć zostawić sobie opcję uruchomienia Windows.

Chillout   7 #28 27.11.2010 23:57

@notgnucy
Również jest tu opcja instalacji ubuntu obok windowsa. Jedno kliknięcie, więc też tu chyba nie ma problemu.

Mloodszy   2 #29 28.11.2010 10:17

@roobal:
"Co prawda jest jeszcze opcja z wykorzystaniem wolnego miejsca na dysku ale jeśli użytkownik wcześniej nie wydzieli osobnej partycji/obszaru nieprzydzielonego i/lub nie zdefragmentuje dysku, to może się to źle skończyć :)"

Idealnie by było, gdyby instalator sprawdzał, czy dysk jest nie został już wcześniej zdefragmentowany i w razie czego zaoferował defragmentację (oczywiście miałby wbudowany program do defragmentacji). Myślę, że to rozwiązanie na miarę XXI wieku.

roobal   15 #30 28.11.2010 12:12

@Mloodszy

Pomysł dobry :)

@womperm

Nie, nie jestem deweloperem Ubuntu :)

Pozdrawiam!

master_zonk6   7 #31 28.11.2010 14:36

świetny system. Wielka poprawa. Nareszcie zainstalowałem modem bez problemu. Ciekawy system, fajna instalacja. Posiedziałem wczoraj wieczorem. I niestety dziś odinstalowałem. Za mało programów jak dla mnie. ;) do tego bardziej wymagający system niż xp. Gdy zmienię kompa to prawdopodobnie Ubuntu będzie jedynym systemem na tym sprzęcie. Miodzio

Chillout   7 #32 28.11.2010 16:11

master_zonk jakich Ci programów brakuje to poszukamy coś w zamianę.
Fajnie, że modem działa. ;)

master_zonk6   7 #33 28.11.2010 17:11

np. Aimpa, aqq, ccleaner, xnview (podobno jest, ale uboga wersja).
Modem zainstalowałem dzięki ubudsl.deb. Nareszcie normalny instalator. Nie udało się uruchomić drukarki ip pixma 2500. Były stery do 2000 i do 3000. Tą niby zainstalowało ale nie drukowało.

Do tego miałem ciągłe użycie proca 85-100. Na windzie jest ledwo ciepły. To tyle.

roobal   15 #34 28.11.2010 17:28

Co prawda nigdy nie miałem okazji korzystać z Aimpa (najwyższy czas nadrobić zaległości) ale na Linuksa odtwarzaczy też nie brakuje, od Audacious, Sonata przez Exaile, Banshee po Amarok i wiele innych mi mniej znanych. Kiedyś istniała nawet wersja Winampa na Linuksa ale od wielu, wielu lat nie rozwijana (w sieci na upartego można znaleźć rpmy). Co do Aqq, to nie wiem, nie korzystam, zamiast Ccleanera jest Bleachbit, Computer-Janitor ale takie rzeczy w tym systemie są praktycznie zbędne, za xnview też by się pewnie znalazły jakieś zamienniki :)

Pozdrawiam!

dragonn   11 #35 28.11.2010 21:15

Nie jestem zwolennikiem instalacji linuksa na jednej partycji, przecież można też zrobić żeby instalator w trybie dla początkującego robił sam te trzy partycje (najlepiej w partycji rozszerzonej.

Fanboj O   7 #36 28.11.2010 21:44

A ja się zastanawiam, co stoi na przeszkodzie, żeby buntu stawał domyślnie z etykietami partycji c: d: e: .... Tak dla ZU dla orientacji.

Tormiasz   6 #37 28.11.2010 22:01

@Fanboj O
Pewnie patenty M$'u.

dragonn   11 #38 28.11.2010 22:28

@Fanboj O akurat Windowsowe oznaczanie dysków jest najbardziej nielogicznym systemem jakim znam. A jeżeli masz problem z rozpoznaniem partycji przy instalacji to ustaw sobie etykiety dysków.

dragonn   11 #39 28.11.2010 22:29

@Fanboj O akurat Windowsowe oznaczanie dysków jest najbardziej nielogicznym systemem jakim znam. A jeżeli masz problem z rozpoznaniem partycji przy instalacji to ustaw sobie etykiety dysków.

PolishNetwork   5 #40 29.11.2010 18:59

@roobal
Na pewno po części masz rację, ale nie zapominajmy, że poważniejszą pozycję na rynku zajął ledwie parę lat temu, dlatego ma ogromne opóźnienie.

"często jest tak, że wystarczy coś podłączyć pod Ubuntu i działa"
Widocznie masz kontakt z popularnym sprzętem, niesprawiającym problemów z Linuxem.

"pod Windowsem albo trzeba instalować dodatkowe sterowniki albo walczyć z ich niepoprawnym działaniem"
Jeżeli nie posiadasz oficjalnych sterowników lub instalujesz "na chama", aby był tylko wykrywany, to tak jest. Producenta nie oszukasz. W Windowsie co prawda masz ogromne pole możliwości i możesz zainstalować swój sprzęt korzystając z podobnego modelu, ale przy niektórych próbach nic nie zrobisz. Sprzęt musi być kompatybilny z daną wersją systemu, w przeciwnym wypadku może działać niestabilnie. Używaj sterowników najnowszych ze stron producentów podzespołów tylko wtedy, gdy masz pewność, że będą działać stabilnie. Czasami sprzęt działa tylko sprawnie na sterownikach dostarczonych przed producenta PC.
Przykład: jakaś płyta główna Gigabyte, nie masz tylko dźwięku, reszta działa sprawnie, patrząc na identyfikatory sprzętu myślisz, że jest to Realtek XX i słusznie, wchodzisz na stronę Realteka i ściągasz sterownik do zakładanego modelu XX. Sterownik się instaluje poprawnie, uruchamiasz ponownie komputer. Karta wykrywana prawidłowo, sterowanie efektami jest, ale dźwięku nie ma. Dziwne? Znajdujesz płytę dołączoną do PC lub płyty głównej, instalujesz sterowniki do niej dołączone i... DZIAŁA! Tak samo instalacja sterowników od Vista (niektórzy próbują nawet z XP) na 7 - nie licz na poprawne działanie.
Tyle.
A Linuksy?
Włącz konsolę i wpisz... - rozwiązanie w Linuksie. Po wpisaniu 50 komend poddajesz się i stwierdzasz, że po prostu sprzęt jest niekompatybilny z Linuksem.

roobal   15 #41 29.11.2010 19:13

@PolishNetwork

"Jeżeli nie posiadasz oficjalnych sterowników lub instalujesz "na chama", aby był tylko wykrywany, to tak jest. Producenta nie oszukasz."

Cały czas miałem na myśli oficjalne sterowniki, dostarczone przez producenta na ukrytej partycji, a u znajomego na oryginalnej płycie od producenta. Jak pisałem, u mnie po aktualizacji sterownika do karty Wi-Fi (aktualizacja pojawiła się w Windows Update) przestało łączyć z ukrytą siecią po zmianie hasła do sieci. Znajomy pobierał aktualizację sterowników do karty dźwiękowej ze strony producenta, więc nieoficjalne sterowniki też odpadają. Windows również ma problemy ze sterownikami, nie oszukujmy się, jedynie dostępność i instalacja sterowników jest niekiedy w Windows łatwiejsza niż w Linuksie :)

Poza tym zapomniałem wcześniej dodać, że po to Ubuntu powinno zdobyć większą popularność, aby wzbudzić zainteresowanie producentów sprzętu, bo jak wiadomo, im popularniejszy system, tym większe zainteresowanie ze strony producentów nie tylko sprzętu ale i oprogramowania, czyli mniejszy problem z dostępnością sterowników. Lepiej żeby Ubuntu było najbardziej popularne niż żadna dystrybucja. Załóżmy, że tylko na Ubuntu dostępne jest komercyjne oprogramowanie i tylko pod ten system dopasowane, to i tak wolę mieć wybór pomiędzy Windowsem i Ubuntu niż żadnego wyboru :)

Pozdrawiam!

Fanboj O   7 #42 30.11.2010 19:43

"akurat Windowsowe oznaczanie dysków jest najbardziej nielogicznym systemem jakim znam."
Jakie to ma znaczenie dla ZU? Do takiego jest przyzwyczajony i zapewniam cię, że jakieś /sda czy /hda nie sprawiają wrażenia logiczniejszych podczas "przejścia".

"A jeżeli masz problem z rozpoznaniem partycji przy instalacji to ustaw sobie etykiety dysków."
Gdzie napisałem, że mam z czymkolwiek problem? Przeczytaj jeszcze raz tytuł wpisu blogowego, a potem przemyśl.

Chillout   7 #43 03.12.2010 08:44

@master_zonk6:
1) aimp: http://alternativeto.net/software/aimp/
2) aqq: http://alternativeto.net/software/aqq/
3) Funkcja: sprzątanie systemu. Po co więcej? To nie windows.
4) xniew http://alternativeto.net/software/xnview/

Odnośnie sterowników to zażalenia do firm, które nie chcą je tworzyć, albo je średnio robią.