Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Petcube — coś dla naszych zwierzaków

W grudniu dzięki uprzejmości firmy Pocketbook (dystrybutor) otrzymałem do testów małe urządzonko, które ma za zadanie uprzyjemniać czas naszym małym podopiecznym oraz co chyba najważniejsze pozwala sprawdzić, co nasze koty, psy lub inne zwierzaki robią pod naszą nieobecność. Mowa o Petcube. Urządzenie to znane pewnie sporej grupie czytelników DP testował jakiś czas @wojtekadams, tyle że nie było ono dostępne wtedy na polskim rynku. Już niedługo Petcube trafi na polski rynek, dzięki firmie Pocketbook znanej z produkcji całkiem udanych czytników e-booków, mogących spokojnie konkurować z Kindlami Amazona. Po kilkutygodniowych testach naprawdę ciężko mi się zdecydować, czy poleciłbym Petcuba komukolwiek czy raczej odradzałbym jego zakup. Na początku skupmy się na faktach, czyli czym jest ten cały Petcube.

Czym jest Petcube?

Z założenia twórców - Petcube to swoisty opiekun naszych pupili. Dzięki urządzeniu mamy podgląd na to, co wyczyniają zwierzęta pod naszą nieobecność, a dodatkowo pozwala na interakcje z podopiecznymi. Niestety, nie udało się to do końca, bo na przeszkodzie stoją kiepskiej jakości zainstalowane podzespoły, szczególnie biorąc pod uwagę cenę tego urządzenia (na świecie to około 200$, nie jest znana jeszcze polska cena).

Jak wygląda Petcube?

Jak sama nazwa wskazuje jest to mały sześcian. Cztery ze ścian to szczotkowane aluminium, przód pokryty został szkłem, a tylna ścina to plastik. Od spodu na metal przyklejono gumową podkładkę, która zapobiega (bardziej lub mniej) przesuwaniu się urządzenia. Zdecydowanie producent powinien dociążyć Petcube, bo nawet mały kot bez problemu przesunie go i zrzuci na ziemię. Jest to dość poważny problem. Dlaczego? Urządzenie musimy ustawić dość wysoko, bo kamera jest na stałe umieszczona w taki sposób, że patrzy w dół. Jeśli umieścimy Petcube zbyt nisko, to co najwyżej w podglądzie zobaczymy kawałek podłogi i nogi naszych pupilów. Lekkie urządzenie stojące na brzegu mebla (stołu, biurka, szafki), w dodatku wydające z siebie różne odgłosy to jak zaproszenie dla naszego zwierzaka "chodź, podejdź tu i zrzuć mnie!". Sytuacji nie ratuje nawet możliwość zamontowania urządzenia na normalnym statywie od kamery lub aparatu. Skoro mowa o kamerze, ukryta jest ona za wspomnianym już wcześniej szkle na froncie urządzenia. Tuż pod nią zamontowano mechanizm lasera oraz diodę infromacyjną. Z tyłu umieszczony jest głośnik, przycisk on/off oraz gniazdo micro-USB, do którego podłączamy zewnętrzny zasilacz.

Jak działa Petcube?

Używanie Petcube jest dość banalne i intuicyjne. Oprócz samego urządzenia wymagane jest posiadanie smartfona z system Android lub iOS z zainstalowaną aplikacją do obsługi Petcube. Po wyciągnięciu z pudełka naszego urządzenia podłączamy je do prądu i postępujemy według instrukcji. Już po chwili posiadamy sparowane urządzenie z naszym smartfonem. Teraz wystarczy kliknąć w aplikacji połącz i już mamy podgląd tego, co widzi oko kamery Petcube. O tym, co w danej chwili robi urządzenie informuje dioda na dole frontu urządzenia. Może to być informacja o podłączaniu się do sieci WiFi, stan oczekiwania na podłączenie się użytkownika oraz informacja, że w danej chwili inna osoba jest podłączona z naszym urządzeniem. Te informacje są dość ważne, bo w ustawieniach aplikacji możemy udostępnić podgląd do naszego urządzenia znajomym lub nawet udostępnić je publicznie. Wtedy zdecydowanie przydaje się informacja, czy ktoś nas podgląda w danej chwili. Może to nas uchronić przed pokazaniem czegoś, czego Internet szybko nie zapomni :)

Oko na zwierzaka, czyli przejdźmy do zabawy :)

Nie ma nas w domu (praca, kawa, piwo ze znajomymi?). Na szafce ustawiliśmy odpowiednio skonfigurowane i włączone urządzenie. W smartfonie odpalamy aplikację (oczywiście wi-fi jest konieczne), łączymy się z Petcubem i... Tu już dużo zależy od naszych pupilów, bo może się okazać, że śpią i nic z zabawy. Jeśli jakimś cudem zwierzaki nie śpią to zaczynamy zabawę. Petcube daje nam dwie możliwości interakcji ze zwierzakami.
Po pierwsze, w aplikacji możemy użyć lasera. Poruszając placem po ekranie smartfona, na którym wyświetlany jest aktualny obraz z kamery, wymuszamy włączenie lasera w Petcube i aktywację wiązki lasera w taki sam sposób, jak przesunęliśmy placem po ekranie (przynajmniej w teorii). O tym, czy laser zadziałał informuje nas wirtualny wskaźnik. Nie działa on zawsze dobrze. Często pomimo poruszania palcem po ekranie laser nie włączał się lub przesuwał się inaczej niż bym tego chciał. Trochę pomogło skalibrowanie, jednak do ideału (idealnej płynności wiązki?) dalej sporo brakowało.
Po drugie, interakcja jest możliwa także przez mowę. Wystarczy z wysuwanego menu aplikacji włączyć opcję mowy i już możemy wołać nasze zwierzaki. Problemem jest jakość dźwięku, jaki wydobywa się z głośnika Petcube. Jest tragicznie! Mój głos był tak zniekształcony i trzeszczący, że żaden z moich kotów nawet nie udawał, że rozpoznaje mój głos, a wręcz przestraszony uciekał tam, gdzie pieprz rośnie.
Zawsze możemy tylko włączyć kamerę Petcube i na żywo podglądać wszystko to, co robią zwierzaki. Tu jest różnie. Kamera oprócz dziwnego ustawienia ma całkiem duże pole widzenia na boki (coś jak obiektyw "rybie oko"). Jakość obrazu zależna jest od WiFi oraz oświetlenia pomieszczenia, w kutym umieszczone jest urządzenie. Gdy jest jasno jakość jest ok, gdy jednak robi się trochę ciemniej jakość widoczności spada w trybie ekspresowym. W nocy nie ma mowy o żadnej zabawie czy podglądaniu. Przydałby się choćby mała dioda doświetlająca lub tryb nocny kamery z diodami na podczerwień. W urządzeniu za 200$ takie braki są dyskwalifikujące, wydając tyle pieniędzy po prostu oczekujemy więcej.
Aplikacja oprócz tego pozwala na udostępnianie podglądu z kamery Petcube innym użytkownikom, a dodatkowo umożliwia podglądanie innych udostępnionych urządzeń. Możemy także robić zdjęcia naszym zwierzakom.Poniżej na zdjęciu moje koty zareagowały na dźwięk włączenia Petcube i zrobiły sobie taką oto sweetfocię.

Czy warto posiadać Petcube?

Tak naprawdę trudno odpowiedzieć na to pytanie. Gdyby poprawić te kilka błędów (udoskonalić urządzenie) było by cudownie. Wtedy nie wahałbym się polecić Petcube każdemu. Jednak za 200$ wydaje mi się, że trzeba poważnie się zastanowić. Kto wie może firma Pocketbook zdecyduje się na obniżenie ceny i wtedy nawet w obecnej formie będzie to całkiem fajne urządzenie (od czasu do czasu pojawiają się promocje, np. przy okazji świąt cena została obniżona o 20$). Te kilka tygodni testów Petcube było całkiem przyjemne, trochę frustrujące, ale i zabawne. Koty miały uciechę szczególnie wtedy, gdy zostawały w domu na dłużej same, a ja miałem możliwość sprawdzenia, czy nic nie nabroiły (albo czy nie ma złodzieja w domu). Cieszy mnie głównie fakt, że w końcu ktoś pomyślał o naszych małych podopiecznych, a nam zapewnił poczucie „bezpieczeństwa”. Niestety nie wszystko wyszło idealnie, ale kto wie może za niedługo zobaczymy Petcube 2 lub może chociaż Petcube 1.1 :)

 

sprzęt hobby inne

Komentarze

0 nowych
FaUst   11 #1 28.01.2016 18:19

Wojtekadams już to recenzował... mimo całej sympatii dla mojej kupy futra ta zabawka to przesada z ceną ;)

eimi REDAKCJA  16 #2 28.01.2016 20:51

No to raczej dla małych kotków, moja Lolka (obecnie 28 kilo owczarkowej masy) by to zrujnowała szybko. BTW, ktoś ogarnia temat krótkofalówek dla psów?

wojtekadams   18 #3 28.01.2016 21:53

@septim piękne Kociaki :)

funbooster   8 #4 28.01.2016 22:55

Podejdzie kotek, nasika i sprzęt do wyrzucenia ;)

sagraelski   6 #5 29.01.2016 07:31

Cena trochę zaporowa jak na taki gadżet...

  #6 29.01.2016 09:06

Czym (oprócz wyglądu) różni się to od kamery IP?

pocolog   11 #7 29.01.2016 12:06

Ja już chyba 3. raz widzę recenzje tego gadżetu . Nachalny Marketing potrafi przynieść odwrotny skutek do zamierzonego

septim   10 #8 29.01.2016 16:19

@wojtekadams: Dzięki bardzo :) to nasze perełki :)

tomms   7 #9 29.01.2016 16:33

@eimi: masz 28 kilogramowego kota? co ty rysia w domu trzymasz?

kai_proctor   3 #10 29.01.2016 18:11

Świat oszalał

  #11 29.01.2016 21:15

Ciekawe, czy daloby sie podobne urzadzenie latwo i tanio zmajstrowac na bazie Raspberry Pi.

  #12 29.05.2016 16:50

jak dla mnie super pomysł. mojemu psu by się coś takiego przydało (uwielbia ganiać za światełkiem z lusterka) można to już kupić w polsce?