Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Dziennik filozofa #3 24.04.2016: zostać technikiem informatykiem i mieć z tego pieniądze

Zanim zacznę biadolić zapraszam do poprzedniego wpisu.
Załóżmy, że udało się. Mamy tytuł technika informatyka. I nie udało nam się go zdobyć przez przypadek, tylko rzeczywiście tego chcieliśmy. Rodzi się pytanie co teraz? Przecież nie będziemy tak stali przed wyjściem ze szkoły po odebraniu wyników i czekali na jakiś znak, niczym Andrzej na wskazówki Jarosława. Trzeba działać. Najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie pracy. Ale nie jest to takie proste. Pozwólcie, że zrobię dwa worki. W jednym z nich są wszelkiego rodzaju programiści, web devy i inne samouki kodowania. W drugim są ludzie potrafiący złożyć komputer, rozwiązać problem z Windowsem i zarobić końcówkę RJ45. Ten pierwszy worek odrzucamy, bo jeśli ktoś jest samoukiem – programistą i jest w tym dobry to już ma całą listę zleceń i może się kształcić dalej. Na logikę rzecz biorąc jeśli ludzie z drugiego worka są specjalistami to też powinni sobie poradzić... Cóż nie do końca tak to działa.

Z moich osobistych doświadczeń wynika, że pracy jest więcej dla programistów niż dla serwisantów sprzętu i systemów. A nawet jeśli coś sobie ubzdurałem i jest po równo, to finansowo lepiej wychodzi programista. Dlatego ich zostawiamy, sami sobie poradzą. A Ci drudzy… w sumie jak ich nazwać? Wśród Pań z księgowości przyjęło się „informatyk”, do tego łatką „od wszystkiego”. Ale my załóżmy, że drugi worek to po prostu serwisanci. Na młodego serwisanta po szkole czeka kilka dróg do wyboru:

  1. Młody trafia do firmy Waldka „Usługi Informatyczne Waldemar profesjonalnie”, gdzie Waldek podejmuje się wszystkiego. Od usuwania wirusów, po administrację jakimś serwerem w firmie, współpracę z innymi firmami-udzielanie im usług, sprzedaży oprogramowania, serwis sprzętu, a kończąc na systemach alarmowych i kamerach do monitoringu. Młody na pewno liźnie wielu tematów, będzie młodym „do wszystkiego”, ale atrakcyjnego wynagrodzenia bym się nie spodziewał. I nie dlatego, że jest młodym, tylko dlatego, że Waldi szuka taniej siły roboczej. Waldi to zwykły polski przedsiębiorca. Nazwijcie go debilem, nazwijciego oszustem, ale chłop próbuje wyciągnąć ile się da… Takie realia rynku.
  2. Młody trafia do budżetówki. Również jest młodym od wszystkiego, ale ma stabilniejszy wymiar godzinowy pracy, oraz wie czego oczekiwać po wypłacie. A jeśli trafi na dobrego specjalistę to może się dużo dobrego nauczyć.
  3. Młody trafia do jakiejś większej firmy informatycznej albo korpo. Tutaj dużo więcej kasy niż w budżetówce, ale trzeba mieć szczęście by trafić na takie stanowisko.
  4. Młody zakłada własną działalność gospodarczą… Temat rzeka i na inny odcinek.

Zanim jednak młody trafi gdziekolwiek czeka proces rekrutacji, który na naszym rynku zakrawa o patologie. I o ile kilka linijek wyżej zwracałem uwagę, żeby nie nazywać Waldemara debilem, to teraz obrazić kogoś trzeba. Ponieważ głupcami są pracodawcy szukający na siłę osoby po studiach. Stawiający studia jako warunek konieczny. Debil na debilu… Oczywiście mam tu na myśli nabór na „młodego”. Wszak od głównego specjalisty IT w firmie, która ma kilkaset urządzeń do opieki takich studiów można by wymagać, choć nie jest to zawsze konieczne. Ale nie od giermka, który służy do pomocy i odciążenia głównego specjalisty. Bez problemu możemy wymienić słowo „studia” na „doświadczenie”, bo z tym jest podobnie. Skąd taki człowiek po technikum ma wziąć jakieś udokumentowane doświadczenie?

Można by wulgarnie odpowiedź „z dupy”, czyli dokładnie z tego samego miejsca, skąd pracodawcy biorą swoje wymagania. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby młody robił studia czy zdobywał doświadczenie na bieżąco. Trochę błędnie łączę studia i doświadczenie, a to jest niezależne od siebie. Chociaż same studnia na pewno mają jakąś wartość dodaną. Ale nie oszukujmy się „młodemu” trzeba bardziej doświadczenia. Najlepiej u boku jakiegoś wyjadacza, który zna teren lepiej niż pracodawcy sztukę rekrutacji.

Zostańmy jeszcze przy rekrutacji. Przydałoby się kandydata sprawdzić w praktyce… Często jednak nie ma jak, bo były informatyk odszedł z firmy, a właściciel firmy nie ma o tym zielonego pojęcia. Stąd też rozmowa odbywa się na zasadzie obietnic i mydlenia oczu. Nawet jeśli Prezes firmy czy ktokolwiek inny odpowiedzialny za zatrudnienie nie ma pojęcia czym się będzie zajmował informatyk i jak go sprawdzić, to przecież zawsze można skorzystać z pomocy innych firm. Ja wiem łatwiej jest powiedzieć „ale Pan nie jest po studiach, a dla Nas to warunek konieczny” albo „Ma Pan tylko rok doświadczenia, a dla Nas doświadczenie jest ważne”.

Cofnijmy się jeszcze przed proces rekrutacji. Przydałoby się jeszcze pomarudzić na temat wyszukiwania ogłoszeń. Niby stron tysiące. Niby ogłoszeń drugie tyle, ale co z tego skoro większość z nich brzmi tak:Firma z bogatym doświadczeniem na rynku IT poszukuje pracownika… bla bla…Nie wiemy kim jest pracodawca, nie mamy do niego bezpośredniego kontaktu, dodatkowo identyczne ogłoszenia umieszczone są w wielu lokalizacjach. Zmierzam do tego, żeby nie spodziewać się odpowiedzi od wszystkich pracodawców czy jakiś lipnych pośredników. Lepszym miejscem gdzie dostaniemy jakiekolwiek odpowiedz i będziemy wiedzieć, że nasze dokumenty rekrutacyjne nie idą śmietnika (a przynajmniej nie od razu) są instytucje państwowe. Dlatego czasem warto poświęcić więcej czasu na przeglądanie BIPów urzędów, sądów i innych podmiotów „budżetówki”.
Na koniec jeszcze jedna rada dla szukających pracy: „nie poddawajcie się”. I tyczy się to nie tylko tych szukających roboty w IT.

Zaprosiłbym też do wpisu mojego kumpla: TEGO TUTAJ. Ale on nie potrzebuje reklamy. ;)

 

hobby inne

Komentarze

0 nowych
jarodebombel   7 #1 24.04.2016 21:23

Oj prawda, prawda. Sam to znam z doświadczenia. Zostaje tylko mieć dużo samozapału i cierpliowści...

AlbatrosZippa   10 #2 24.04.2016 22:53

Ja po technikum informatycznym idę na studia, ponieważ gdzie chcą to studia

Jusko   12 #3 24.04.2016 23:16

@AlbatrosZippa #2: IT jest na tyle fajną dziedziną, że jeśli ktoś ma faktyczne doświadczenie - łatwo przeskoczy brak świstka ze studiów.

Wymóg studiów jest często sztuczny, aby odstraszyć wielu kandydatów, którzy naprawdę by nie pasowali. To nie jest tak, że tylko absolwenci mają sznasę na rozmowę kwalifikacyjną. Także bez paniki ;-)

Uwierz mi, że znam ludzi, którzy w życiu nie studiowali IT, a są np. programistami w dobrych firmach, albo kierownikami działu IT w korpo. Nie mieli papierka, ale mieli wiedzę, którą potrafili przekłuć na efekty.

Autor edytował komentarz w dniu: 24.04.2016 23:20
AlbatrosZippa   10 #4 24.04.2016 23:17

@Jusko: Oglądałem wymagania jako administrator systemów Windows jedynym z siedzib banków i wyszło że nie dość że muszę mieć studia to też 3 lata doświadczenia.

Jusko   12 #5 24.04.2016 23:25

@AlbatrosZippa #4: Adminka wymaga już pewnej wiedzy - to fakt. Nie dziwne, że wymagają stażu. Chcą mieć pewność, że infrastruktura nie wybuchnie ;-)

Jest wiele prywatnych firm, które z chęcią przyjmą kogoś początkującego. Nie zarobi się kokosów, będzie chłopcem od wszystkiego, ale zdobędzie się doświadczenie i wpis do CV. Takie coś już pozwoli piąć się wyżej.

pawcio1212   6 #6 25.04.2016 01:09

Akurat wpis trafił jak kończę szkołę.
I za niedługo czeka mnie szukanie pracy. Jestem dosyć dobrym samoukiem (tak myślę) i mam nadzieję że uda mi się zdobyć tą pierwszą pracę :)

jakubm87   3 #7 25.04.2016 07:24

@AlbatrosZippa: Jeżeli chcesz iść na studia, tylko żeby mieć papier idź na zaoczne i do pracy. Studiowanie dziennie na dobrej uczelni tylko dla papierka to droga przez mękę. Ja pracę z rocznym doświadczeniem szukałem chyba z 2 miesiące, zanim się coś odpowiedniego trafi albo będą Cię chcieli to musi trochę potrwać. Szczególnie gdy posiadasz umiejętności, które nie wpisują się w najpopularniejsze działki na rynku czy nie mówisz biegle po angielsku.

GBM MODERATOR BLOGA  19 #8 25.04.2016 08:56

To już nie te czasy, kiedy na składaniu komputerów można było zarobić krocie. Teraz wyróżnia się głównie dwie ambitne ścieżki w IT: programista i admin. Obydwa stanowiska charakteryzują: ciekawe projekty, przyszłościowa posada, szeroki rozwój technologii i dobra kasa.

Druga sprawa - od programowania się nie ucieknie i nie ma zmiłuj. Prędzej czy później każdy staje przed krokiem, że trzeba coś zaprogramować żeby działało ;-)

Są oczywiście różne inne stanowiska, jak wdrożeniowiec, serwisant itp. Ale moim zdaniem to nie są stanowiska na lata, bo są one przypisane pod konkretne produkty lub usługi, a niestety rozwój IT nie zawsze gwarantuje, że będą one wieczne... Dlatego dużo techników albo świeżo upieczonych inżynierów zaczyna właśnie od prac jako wdrożeniowiec albo serwisant ;-)

Spoolerx   4 #9 25.04.2016 11:43

@GBM masz racje to już nie te czasy - niestety.
Uważam że bardzo brakuje osób z tytułem technik informatyk. W firmach nie koniecznie z branży IT gdzie mimo wszystko są działy IT potrzebni są zarówno programiści, admini ale też właśnie technicy - człowiek który będzie pierwszą linią wsparcia dla użytkownika - rozwiąże problem z komputerem, oprogramowaniem lub siecią, pomoże skonfigurować system, nową komórkę etc. Brakuje takich ludzi, brakuje dobrego programu nauczania w technikum, brakuje dobrej rekrutacji do technikum. Na rozmowy przychodzi albo ktoś zielony z papierem technika albo ktoś po studiach kto na pierwszą linie ma zwyczajnie za dużą wiedzę.

Berion   13 #10 25.04.2016 12:42

Prawdziwe aż bolesne.

kprocyszyn   2 #11 25.04.2016 13:19

Dotarło to do mnie jakiś czas temu, i zamiast robić studia, warto zdobyć konkretne certyifikaty. Napisałem o certyfikacji tutaj: http://kamilpro.com/why-certification-matters/

GBM MODERATOR BLOGA  19 #12 25.04.2016 13:27

@kprocyszyn: Słaby sposób na promowanie swojej strony ;)

Jaro070   15 #13 27.04.2016 21:20

@siw

W budżetówce najczęściej w wymaganiach jest podane wyższe wykształcenie i x lat doświadczenia na podobnym stanowisku. Świeżo upieczony technik raczej nie ma tam czego szukać.

  #14 29.04.2016 12:08

Dokładnie w budżetówce z reguły chcą człowieka z Wyzszym do tego jaiś staż,ja sie starałem było nas 10 i kazdy jeden mial lekko z 5 lat stazu no i kazdy wyzsze informatyczne.

siw   7 #15 30.04.2016 11:21

Dzięki za komentarze chłopaki, widzę, że się zgadzamy.
@@Jusko
Dokładnie jak mówisz.
Wszyscy dobrzy programiści, z którymi mi przyszło pracować olali studia totalnie.

@@GBM

Tak, z serwisu ciężko wyżywić rodzinę. W obecnej pracy przekonuje sie, że muszę ugryźć VBA, żeby sobie zautamtyzować Excela, także nie ucieknę. Jak bardzo bym tego nie lubiał.

@@Spoolerx:
Taką pierwszą linią wsparcia jest admin, tylko w wielu firmach jest on przeładowany robotą i tutaj robi się miejsca dla technika, który by się przy nim uczył i go odciążył. Było by tak gdyby Technikum miało jakąś renomę.

@@Jaro070: @Martino79:
Zależy od wielkości instytucji, ale możemy powiedzieć, że jakieś 70% to potrzeba ludzi po studiach.

Autor edytował komentarz w dniu: 30.04.2016 11:23
Orge   4 #16 03.05.2016 15:46

Panowie, studia fajna rzecz ale pracy nie gwarantuje, natomiast certyfikaty to trochę co innego, szczególnie poparte doświadczeniem bo ono jest na pierwszym miejscu. Same certy nie wystarcza , tym bardziej ze objawiła się na rynku pewna niechlubna grupka która wkuwa pytania na pamięć, zdaje cert a potem wykłada się przy konsoli / systemie którym ma zarządzać bo nawet nie rozumiała pytań na które odpowiadała na egzaminie. A za przykład to proszę sobie obejrzeć oferty pracy za granicą na specjalistę / administratora, tam nikogo nie obchodzą twoje studia (chyba że aspirujesz na menadżera / czy jakiegoś kierownika to ew wtedy). Podstawa to doświadczenie plus ew certyfikat z systemów którymi masz się zajmować i to wszystko, bo pracodawca chce specjalistę a nie jakiegoś za przeproszeniem oszołoma co mu nabijali teorii do głowy, a gdy co do czego przyjdzie to nie wie gdzie są logi / jak je parsować i co oznaczają. Tylko u nas jest tak wypaczony rynek durnymi ogłoszeniami o prace z wymaganiami z dupy, ale jeszcze trochę wyjdzie specjalistów za granice (albo będą pracować zdalnie dla zagranicznych korpo i olewać oferty na rodzinnym rynku) i naszym "najmądrzejszym" przedsiębiorcom zacznie rozsądek uderzać do głowy , przestaną mieć bzdurne wymagania i oszukiwać pracownika bo się po prostu będą musieli zawinąć z rynku

Bulo82   5 #17 03.05.2016 19:37

pracodawcy zwyczajnie kłamią i oszukują.
tak samo gazety i ogólnie media.
jest dużo osób, którzy chcą pracować w branży IT ale się nie dostają. I wcale nie są jełopami. Także nie wymagają nie wiem jakiej kasy. Duzo absolwentów polibudy by dało sobie nerke wyciąć zeby zdobyc robote.
Po prostu pracodawcy mają wymagania z dupy.
Nikogo nie chcą zatrudnić, a tylko robią sobie darmową reklamę w portalach o pracy.
obecnie szukam pracy jako tester. mam szkolenie (ale bez cert). doswiadczenie w IT mam, ale nie jako tester. studia tez skonczone. No i ? No i dupa. A niby tyle testerów trzeba, moge wykopać kopę artykułów ile to ich potrzeba. jak się człowiek zgłasza, to albo nie odpowiadają albo sie po rozmowie nie odzywają.
Człowiek idzie do roboty i pracuje na początku za niezby dużą stawkę i się uczy. No i po jakims czasie mają pracownika, który umie to co firma potrzebuje. Tak trudno to zrozumieć tym zakutym łbom z zarządu?
Ja bym karał pracodawców za psucie rynku i sianie zamętu ;p

  #18 04.05.2016 08:57

Dla mnie to nie jest dobry poradnik "jak szukać pracy", a bełkot zarozumiałego majster-klepki, który pewnie nie legitymuje się zbyt wysoką wiedzą.

siw   7 #19 04.05.2016 12:41

@BlaBlaKar (niezalogowany): Udowodnij to! :) Albo w łeb...