Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pani Krysia z księgowości – odcinek 12: Mój pierwszy raz

Listopad to taki ponury miesiąc, jesień przeistacza się w zimę, szybciej robi się ciemno i robi się coraz zimniej(jak jest zima to musi być zimno). Jednak w ubiegłym roku początki tego miesiąca były bardzo takie wiosenne. Spokojnie było wtedy około dwudziestu stopni Celsjusza. A pamiętam to dobrze, bo właśnie w listopadzie zacząłem pracować jako informatyk. Jak już jesteśmy przy moich początkach to dlaczego by nie opisać pierwszego zlecenia.

Były to jakieś początki listopada(o czym wspominałem), godziny poranne, po kilku miesiącach szukania pracy w zawodzie wreszcie ktoś odpowiedział. Udałem się do siedziby firmy, w której obecnie pracuje. Tam od obecnego szefa dostałem informacje co zrobić, gdzie to jest i jak to zrobić. Dodatkowo do pomocy udostępniono mi netbook, odrobinkę kabla sieciowego i hasło jakie mogę napotkać na miejscu w routerze.

Ponieważ to właśnie o router wtedy chodziło, więc cyferki i literki zbite w całość broniące panelu administracyjnego urządzenia były konieczne. Problem opisywał się dość prosto i praktycznie jak zawsze przy tego typu sprawach: „nie ma internetu”. Wiedząc wszystko udałem się na miejsce usterki(jakieś 600m), szedłem trochę niepewnie, a to dlatego, że jeszcze wtedy w sieciach baaaardzo słabo się czułem. Ale co się dziwić.
Ze szkoły wyniosłem tylko szczątki wiedzy o adresacji sieci, teorię robienia wtyczek RJ45(mówię teorię, bo w praktyce zarobiłem 2 wtyczki podczas zajęć)i to tyle. Z racji tego, że lubię sobie grzebać w komputerach to samemu nauczyłem się konfigurować routery. I to tyle jeśli chodzi o moją ówczesną wiedzę, oczywiście teraz jest lepiej, ale wtedy czułem się lekko zakłopotany co mogę zostać na miejscu.

A zastałem zwykły mały router TP-Linka z modemem ADSL i 3 komputery, lecz tylko jeden był podłączony kablem. No to i ja się podłączyłem kablem do urządzenia, wykorzystując wiedzę nabytą dowiedziałem się jaki adres ma mój router. Był to wówczas standardowy adres dla urządzeń tego producenta. Połowa sukcesu za nami, kolejnym krokiem było otworzenie popularnego firefoxa i próba wejścia na panel administratora routera.

To się okazało trudniejsze niż myślałem, przez pół godziny usilnie kombinowałem z loginem i hasłem, na nic to się zdało, strona wczytywała się w nieskończoność. Zrealizowałem jeszcze myk z odłączeniem prądu do tego złośliwego pudełka, ale nie pomogło. W planach miałem jeszcze zresetowanie urządzenia dziurką z tyłu, ale wolałem się skonsultować z szefem.
Wyszło na to, że jest możliwość, iż nasz TP-Link może już jest zmęczony. Dlatego trzeba mu dać odpocząć, ja po krótkim zastanowieniu doszedłem do tego co mogło powodować owe zmęczenie. Pudełko dające Internet stało na grzejniku!? W dodatku ten grzejnik dawał jako takie ciepło. Oczywiście tak być nie powinno. Router miał swoje miejsce gdzie indziej, co prawda nie daleko od parapetu, ale w bezpiecznej odległości.

Zrobiłem szybką zamianę sprzętu na nowiutki, zapakowany, pachnący router ADSL również TP-linka, model: TD-W8961ND, to już pudełko z tych, które mają tą zaokrągloną, podziurawioną obudowę. Wygląd bardzo oryginalny trzeba przyznać. Ale kwestie wizualne zostawmy sobie na kiedy indziej, trzeba było zrobić coś jeszcze.

Z racji tego, że poprzednim routerem nie dało się połączyć, to potraciły się wszystkie hasła do logowania. A z kolei z tego względu, że mieliśmy do czynienia z linią telefoniczną było to niezbędne do działania internetu. Ciężko było o umowę z operatorem, ponieważ miejsce gdzie byłem to było coś w rodzaju oddziału, a wszystkie papiery były w innym miejscu. Nie powiem, że w centrali bo było by to trochę na wyrost.

Ale miałem NIP i resztę danych firmy. Wybrałem więc numer 801 505 505 - dzwoniłem z telefonu, który dzielił linie razem z Internetem(to tak dla pewności czy weryfikacja przebiegnie pomyślnie). I okazało się, że… Wszystko przebiegło w niemal w ekspresowym tempie, dzięki uprzejmości miłej Pani ze słuchawki już po krótkiej chwili na swoim telefonie(w postaci smsa) miałem login i hasło do logowania.
I sukces mając te rzeczy, reszta konfiguracji to pestka, wiedziałem jak ma działać ta sieć, za dużo do konfiguracji nie było, także Internet wrócił. Po raz kolejny ludzie mogli znowu mieć okno na świat.

Seria Pani Krysia jest zdominowana przez wpisy związane z siecią, ale to na co dzień tak nie wygląda, po około roku w tej pracy mogę ocenić, że jest to jakieś 40% wszystkich zleceń. Zresztą statystyka i tak nie ma racji. Jednak nie oszukujmy się problemy z Internetem są najbardziej uciążliwe. Trochę groźne jest jeśli od stanu sieci zależą sprawy życia i śmierci, ale takie są dzisiejsze czasy.

Mimo, że ja nie jestem uzależniony od Internetu to też mocno odczuwam każdą awarię internetu u mnie w domu, czuje się trochę jak taki pingwin na pustyni. Jednak mój dostawca i moja sieć w domu jest bardzo niezawodna i nie muszę radzić sobie z problemem o nazwie „nie ma internetu”.
No to na dzisiaj tyle.

Wszystkie wpisy & FAQ 

sprzęt oprogramowanie internet

Komentarze

0 nowych
Kpc21   9 #1 24.08.2013 13:12

"Ale miałem NIP i resztę danych firmy. Wybrałem więc numer 801 505 505 - dzwoniłem z telefonu, który dzielił linie razem z Internetem(to tak dla pewności czy weryfikacja przebiegnie pomyślnie). I okazało się, że… Wszystko przebiegło w niemal w ekspresowym tempie, dzięki uprzejmości miłej Pani ze słuchawki już po krótkiej chwili na swoim telefonie(w postaci smsa) miałem login i hasło do logowania."
Czyli ten login i hasło to żadne zabezpieczenie :) Jeśli pajęczarz wepnie się w linię telefoniczną i zastosuje minimalną ilość socjotechniki, to i tak bez problemu je dostanie.

siw   7 #2 24.08.2013 15:19

Tak łatwo się nie jest podpiąć pod linie akurat w tam tym miejscu. :P
I jeszcze kwestia dokładnych danych firmy, gdzie to nie jest takie oczywiste.

Po za tym z tego co pamiętam to Tepsa ma tak, że jak dzwonisz z innego telefonu(czyli z takiego, który nie idzie po tej samej linii) to bez kodu abonenckiego się nie obejdzie. Ciężko mi to potwierdzić bo z reguły mam większość rzeczy. ;p

bravo   16 #3 25.08.2013 00:13

Jak sobie wspomnę moje pierwsze zadanie, to mi się śmiać trochę chce. Dostałem do pracy starego 486 z W98 bez dostępu do sieci i zadanie napisania aplikacji w Accessie do ewidencji i rozliczenia pracy pracowników na produkcji. Pamiętam, że musiałem przenosić pliki na dyskietkach do kompa podobnej klasy na hali produkcyjnej. Już nie wspomnę jak po pewnym czasie zaczęły padać dyskietki. Na szczęście już nie ma tej hali, ani tego kompa -:)
Po nie długim czasie mój składak się rozleciał, a szef zastanawiał się czy przypadkiem nie sabotowałem mojego komputera, żeby dostać nowy - takie czasy były...

djDziadek   16 #4 25.08.2013 05:50

@bravo - sabotowania oczywiście nigdy nie potwierdziłeś :)

siw   7 #5 25.08.2013 09:45

@bravo-> Się nie martw ;p Ja pracuje rok, a kompy, które pamiętają Win 98 też widuje. Samego Windowsa 98(a nawet 95) też zdarzyło mi się zobaczyć. Co prawda z dyskietkami się nie spotkałem, ale jakiś kawałek historii zobaczyłem.

kleksiq   4 #6 25.08.2013 12:47

U mnie 98 zachował się jeszcze w jednym komputerze do obsługi angiografii a w bardzo starym GDX'ie VCC jest jakaś modyfikacja CE z portem LPT :).

bravo   16 #7 25.08.2013 12:50

@djDziadek - nic nie musiałem pomagać, bo dysk sam padł - na szczęście :-)
@siw - na W95 mieliśmy laptopa (nie pamiętam już nawet co to było), ale nie miał żadnych napędów wewnętrznych i do niego był napęd LS-120 na porcie równoległym. To było coś! Niemniej warto wspomnieć że ja zaczynałem jakieś 9 lat temu (ale i tak na tamte czasy to ten sprzęt miał już lata świetności za sobą) :-)

  #8 25.08.2013 15:58

Wymiana routera na nowy bez wlasciwej diagnostyki i - jak sadze - z checi unikniecia szukania hasla przypomina mi troche "reinstalacje windowsa", gdy zniknela ikona z pulpitu ... Wg mnie to malo profesjonalne podejscie, a i pieniadze firmy ida w bloto. Jasne, ze firma ma, ale firma to "my". A wiec kazdy placi ostatecznie. A jesli wszyscy beda wymieniali calosc, bo im sie nie chce sprawdzic podstawy, to marne beda pensje ...

Shaki81 MODERATOR BLOGA  37 #9 25.08.2013 20:36

Ja dopiero w zeszłym roku wycofałem komputer z Windows 3.11 Poważnie. Skoro działał jak należy i spełniał swoje zadania to po co było go usuwać. Niestety sprzęt, który z nim współpracował (holter) odmówił posłuszeństwa to i komp poszedł papa. Ale ten komp w dalszym ciągu działa.

  #10 26.08.2013 12:42

Nie "ów zmęczenia", tylko "owe zmęczenie", albo "owe zmęczenia" -_- dlaczego nikt tego nie odmienia

siw   7 #11 26.08.2013 15:29

MJTP2-> Mylisz się kolego. Zanim coś ostatecznie zostanie oznaczone jako zepsute jest sprawdzane w firmie.Tylko nie chce ciągle pisać, że na 100 procent sprawdziliśmy i się okazało, że router out, bo to nudy, kogo to obchodzi i psuje mi się kompozycja. ;p

Jak masz metodę na sprawdzenie takie rouera lub ewentualną naprawę takiego sprzętu to się podziel. ;p
Z góry mówię, że odpada, restart, reset, sprawdzenie na innej sieci i przy innych kablach.

Shaki-> Co robisz z tym 3.11? Stoi i się kurzy?