Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pani Krysia z księgowości – odcinek 33: Czterech na jednego – bez zdjęć

Mój kumpel Shaki opisał ostatnio historię z kobietą - Panią informatyczką. Postanowiłem, że też pójdę w tą stronę i opowiem o sytuacji kiedy musiałem dokonać sprawdzenia kandydatów. W części 31 opisywałem przygody pewnego Pana, którego także było dane mi sprawdzić. Ale jego historię zostawimy sobie na inny odcinek. Mogę jedynie powiedzieć, że nie pracował długo, po nim przyszły 3 stażystki z technikum, a po ich praktykach trzeba było szukać ludzi na stałe.

Shaki chwalił się, że ostatnim razem zgłosiło się do niego dwoje kandydatów. Ja miałem, aż 4. Różnica polega na tym, że on przeprowadza takie rekrutacje i testy kilka razy w roku, a ja robiłem to zaledwie dwa razy. Ale postanowiłem podejść do tematu równie profesjonalnie. Test praktyczny dla poprzedniego kandydata był nudny. Jeszcze przyjdzie czas, że to opisze ale po tym wszystkim nie jestem zadowolony z siebie. Z drugiej zaś strony rodzi się pytanie czy pracę z komputerami można uczynić ciekawszą?
Ambitnie wyszedłem z założenia, że tak i zaprosiłem całą czwórkę na raz. Była jedna kobieta i 3 facetów. Początkowo sądziłem, że dwoje z tych ludzi zabłądzili. Kobieta wyglądała jak modelka, a jeden z facetów był umięśniony niczym jakiś zabijaka. Ale nie bądźmy powierzchowni, tu nie o wygląd chodzi lecz o umiejętności. Jednak żebyście mogli w swojej wyobraźni wyrysować sobie całą sytuację to dodam, że drugi facet wyglądał jak typowy informatyk, a ten trzeci był dużo starszy ode mnie. W zasadzie był starszy od Nas wszystkich. W czasie kiedy swoją premierę miał Windows XP, on obchodził wiek Chrystusowy. Aaa liczcie sobie... Ja nikomu wieku nie wypominam. Wracamy do spotkania razem...

Krótka wspólna rozmowa, gadka szmatka, bla bla i umówiłem się z każdym z nich z osobna. Plan był taki żeby z każdym z nich pojadę na jedną interwencję i będą mogli sprawdzić się w terenie. Oczywiście miałem nad tym delikatną kontrolę, bo miałem jakieś zarysy grafiku na najbliższe dni, ale tak do końca sam nie wiedziałem co mnie czeka. Miałem nadzieje, że nie wypadnie tak, że jedna osoba pojedzie ze mną podłączyć monitor, a inna zastanie całą sale komputerową w szkole, którą trzeba reanimować.
Na pierwszy ogień poszedł typowy informatyk. Dostało mu się klasyczne zgłoszenie. Pani Krysia nie może drukować. Albo nie wychodzi nic albo jakieś dziwne, czarne paski. Poradził sobie wzorowo. Przeinstalował i zaktualizował sterowniki do drukarki, readera i wszystko sumienie posprawdzał. Rzucił okiem czy Windows Update nie ma nic do powiedzenia i rozejrzał się czy komputer ma się dobrze. Daj mu piątkę z plusem powiecie... Nie, nie mogę. Jest jedna rzecz, która mocno w nim wadzi. To kontakt z klientem. Tak totalnie słaby jak obecna forma naszej kadry skoczków narciarskich. Ani be, ani me, dzień dobry na siłę...

Nie wymagałem od Niego takiej otwartości żeby potrafił wejść do biura i zaprosić wszystkie pracujące tam kobiety na gorąca randkę. Ale wypadałoby umieć wypytać co się stało i kiedy tak się dzieje. Zamiast jego zrobiłem to ja, mnie do mówienia namawiać nie trzeba. Aczkolwiek na gorące randki zapraszać nie zamierzam. Jednak przez gorące randki możemy płynnie przejść do kandydatki numer dwa.
Naprawdę sympatyczna kobieta, co ona tu w ogóle robi? Tak zmierzamy do kolejnej interwencji, a ja się zastanawiam, nieustannie się zastanawiam. A za drzwiami problem, który trzeba szybko rozwiązać. W małej firmie wszystkie komputery nie mają Internetu, a dwa dodatkowo nie mają dostępu do sieci wewnętrznej... Konkretniej do dysków sieciowych. Pani została powalona. Oprócz zastanowienia co ona tu robi zacząłem zastanawiać się czy nie ucieknie.

"Poproszę o następny zestaw pytań". Doleciało do moich uszu z ust kobiety... Dobra to druga szansa. Dariusz ma jeszcze komputer, który trochę się wlecze i wyskakują mu reklamy przy przeglądaniu Internetu. Co Pani na to? Drugie poddanie... No kaman kobieto. Spróbuj chociaż. W cv i liście motywacyjnym lepiej to wyglądało... Nie spróbowała. Zatem wkroczyłem do walki. Komputer Dariusza klepnąłem na szybko. Po kablu jak po nitce do kłębka dotarłem do dwóch switchy, to Wy. Tak to Wy. Wyglądały tak mocno średnio. I jeden na pewno nie działał-co było widać po braku światełek. Zamieniłem dwa, na jeden nowy i w tym momencie problemy z Internetem i siecią przestały istnieć.
Zaraz wyjdzie, że dyskryminuje kobiety albo jestem jakiś nie miły i przeciwko kobietom w IT. U Shakiego się udało, u mnie nie. Zatem wychodzi, że na dobrych programach jest równowaga. Zanim zostanę obrzucony przez kobiety pozwolę sobie dodać, iż inaczej bym oceniał tą kobietę gdyby... Założyła większy dekolt? Nie. Żartuje. Taki trochę żarcik w stylu niekrytego. Oceniałbym ją inaczej gdyby podjęła jakiekolwiek próby.

Pomyślicie, że przez ten żarcik o biuście to ja będę niekryty u mojej drugiej połówki. Ale mam co najmniej dwa powody, że nie. Po pierwsze Moja to diament, a po drugie nie czyta mojego bloga... A właśnie! Jak już jesteśmy przy nieczytaniu: Pan umięśniony nie czyta maili. Tak właśnie próbowałem się z nim umówić. Nie udało się. Ale ostatecznie jakoś go złapałem i pojechaliśmy na walkę. Jego zadaniem było zarobienie kilku wtyczek, gniazdek Lan i dwóch gniazdek z prądem.

I nie dość, że zrobił to w piorunującym tempie, to jestem pewien, że lepiej ode mnie. Na 15 wtyczek, z 5 gniazdek sieciowych i tych na 230V wszystko poszło mu perfekcyjnie. Nie sądziłem, że będę mógł się poczuć jak majster w firmie budowlanej. Młody robi, a ja patrzę. Czy on był młodszy? Nie do końca, kilka lat starszy ode mnie. Naprawdę w porządku gościu, znający się na rzeczy. Celujący dla Niego.

A propos starszych ode mnie... Weźmy na widelec ostatniego kandydata. Nie wiedział czy przyjdzie, a że poprzedni kandydat był w tym samym dniu to postanowiłem go jeszcze wykorzystać. Wiedziałem co mnie czeka... Sala komputerowa. 16 takich samych jednostek. Trzeba było wnieść je z parteru na trzecie piętro, podłączyć, zainstalować system, jakieś programy i zabezpieczyć tak, aby gimnazjaliści dłużej się męczyli z przejęciem władzy w sali.

Obraz dysku, odpowiednia organizacja pracy i w dwa dni wszystko było perfekt. Ten starszy wytrzymał tylko pół drugiego dnia i powiedział, że sobie idzie. Chyba dostał inną pracę, a tą traktował jako plan awaryjny. Zatem finał stał się jasny…
Tak. Pan umięśniony pracuje do dzisiaj. A w ramach marginesu mogę powiedzieć, że siłownia i zdrowy tryb życia to jego druga pasja po komputerach, nigdy nikogo nie zabił. Chociaż na początku sprawia inne wrażenie. Niech mu będzie jak najlepiej. Cóż interwencja zakończona. Kandydat wybrany.

Uderz do jednoosobowej redakcji Pani Krysi na PW: [klik]

Lub napisz oficjalnie w komentarzach.
 

windows hobby

Komentarze

0 nowych
Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #1 24.02.2016 20:35

Czyli nowe doświadczenie zaliczone,. I to chyba najważniejsze w całym tym wpisie. Przy okazji miałeś przekrój rożnych ludzi o różnej wiedzy, Szkoda, że do kompletu nie pojawił się jakiś młokos od razu po średniej szkole. Ci to dopiero są spece wszelkiej maści:)

psejta3   4 #2 24.02.2016 22:37

Nie ukrywam, że po ukończeniu TI też chciałbym być tak "przetestowany" w boju :)

Spagnoletto   6 #3 25.02.2016 06:15

Powinna być taka specjalna kategoria na H/C Zlocie, gdzie Shaki i Siw testują kandydatów :) A pewnie znalazłoby się i kilka innych osób które by się przyłączyły :)

sagraelski   7 #4 25.02.2016 07:54

W sumie mocno wymagających zadań nie mieli... ta dziewczyna mnie zdziwiła... można nie wiedzieć ale trzeba choć próbować! Dobry tekst!

bystryy   10 #5 25.02.2016 09:18

Przeczytałem wpis i zacząłem się zastanawiać, czy bym podołał ;)
Wszystko pikuś poza... zarabianiem wtyczek. Ostatni raz robiłem to z 10 lat temu, potem miałem to szczęście, że pracowałem w firmach już okablowanych (kable w ścianach, kanaliki, gniazda poukrywane pod stołami). Zapomniałem, w jakiej kolejności w jakich kolorach szły przewody do RJ45, musiałbym już do gugla zajrzeć.

pocolog   12 #6 25.02.2016 09:38

@bystryy: Taki problem to nie problem, w czasach zinternetowanych smartfonów ;)

siw   7 #7 25.02.2016 11:35

@bystryy:
Jakby kandydat wyciągnął smartphone i zaczął sprawdzać kolory czy poradniki to bym nie miał nic przeciwko.
Ja też zarabiam mało wtyczek już teraz-ostanie jakieś dwa miesiące temu kilkanaście sztuk. Kolory pamiętam ale zawsze przed sprawdzę czy aby na pewno. :)
Nawet gdyby umięśniony Pan nie potrafił tego robić, a znalazłby informacje jak to zdałby.
Wszak "informatyk powinien umieć poszukiwać wiedzy" tak mawiała Pani nauczycielka, która uczyła nas pakietu Office w technikum. Mówiła tak za każdym razem kiedy wpisywała jedynkę za brak wiedzy. Np kumplowi, który pytał mnie po koleżeńsku jak uruchomić sprawdzanie dysku w Viście.

edmun   12 #8 25.02.2016 13:23

a mnie tak tylko dziwi czemu od "informatyka" był tak wymagany kontakt z klientem jeśli został wykonany przez egzaminującego. Na moje oko informatyk tylko i wyłącznie traciłby czas identyfikując po raz drugi tą samą usterkę jeśli "góra" już powiedziała co ma być zrobione. Może po prostu brakuje mi większej ilości informacji jak wyglądało to "spotkanie z klientem". Sam mam z tym problemy że jestem najprawdopodobniej najlepszym gościem w firmie od swoich zadań, ale przez to że nie liżę ludziom tej dolnej tylnej cześci ciała i nie wypytuję klienta co u niego słychać - to znaczy że "kiepski ze mnie informatyk". Nosz do k**** nędzy... ja jestem informatykiem nie pracownikiem biura obsługi klienta który ma 30 razy dziennie powiedzieć komuś (kłamiąc jak najęty) że "zaraz się tym zajmiemy i Pana problem jest dla nas priorytetowy i jest nam bardzo przykro że ma pan problem". Prawdę mówiąc? Mi jest przykro że ktoś ma problem bo wtedy ja mam coś do zrobienia i nie - nie jest to dla mnie priorytetowe i nie - nie zajmę się tym od ręki. Ja po prostu mając 30 lat uznałem że mam dość ekscytującego odbierania telefonów i pytania się Pani Krysi czy miło minął jej weekend. Po prostu uznaję to za stratę czasu ale uwaga - żeby nie było. Jestem na tyle "inteligentny" (pewnie inaczej) że zanim się zabieram do "rozwiązania problemu" to klient jest wypytywany i ogólnie jest robiony research co i jak. Jak jadę na miejsce zdarzenia to tak - jestem miły i kulturalny i przywitam się i powiem po co przyjechałem i spytam się czy mogę "coś jeszcze dla Państwa zrobić" przed wyjściem - ale to bardziej chyba kwestia już doświadczenia z pracy z klientem dla "świętego spokoju" żeby mi skarga nie przyszła że "informatyk przyjechał, zrobił co miał zrobić, ale jakoś tak wie Pan - nie jestem zadowolony". Klienci to też ludzie i często na podstawie ich humorków (bo im coś np. nie działa 3 tygodnie i już mają dość że ktoś przede mną spędził dzień w dzień po 12 godzin próbując to naprawić a dalej nie działa i to nasza wina) już wiem że nawet jak im naprawię wszystko to na miły feedback i tak nie ma co liczyć... znacie to ? Teoretycznie jesteś trzecią linią wsparcia ale odbierasz telefony będąc jednocześnie service deskiem i pierwszą linią?
I kończy się to zazwyczaj tak że dostajesz sprawę do naprawienia, potrafisz naprawić ją w godzinę ale Twoi poprzednicy spędzili 3 tygodnie błądząc we mgle i tylko wyczerpując limit cierpliwości klienta? I mimo że naprawisz coś w godzinę to podsumowaniem usługi jest ocena 4/10 ? Ehhh... idę po kawę... ja chyba muszę się przebranżowić. Po co ja się pakowałem w to IT w swoim życiu? :D

AlbatrosZippa   11 #9 26.02.2016 18:51

@siw: Ja dostaje czasem w ciry za podpowiadanie na sprawdzianach np. z Linuksa, bo niby jestem "Linux Posejdon" klasowy i wszyscy do mnie jęczą. Ale tak to kolory do robienia kabli nie da się zapamiętać, jak się dużo nie robi. Smartphone w pracy informatyka ułatwił życie. Nawet dobry aparat się przydaje do tabliczek znamionowych

  #10 29.02.2016 12:38

Czy w wymaganiach dla kandydatów pojawiły się uprawnienia elektryczne do 1kV? Czy Pan od gniazdek posiadał takie uprawnienia?

  #11 01.03.2016 23:15

@siw dobry wpis ale... : tylko nie mów że kondycja u Ciebie strasznie kuleje a siłownie widujesz tylko od zewnątrz... Z tekstu tez wynika, że nie nie jesteś z wyglądu nawet "normalny" tylko przygarbiony chuderlak w brylach lub prosty ale dochowałeś się już brzuszka. No błagam ludzie, każdy kto wygląda lepiej od was musi dostać łatkę zabijaki bo ma biceps? Trochę szacunku do ludzi (aha wpis to nie były żarty tylko silenie się na coś śmiesznego). Na kobietę to nie mówiłeś "laska" lub "pasztet" lub nawet "milf" ;)

sugar!!!   5 #12 21.11.2016 20:08

to jest tak złe pisanie że aż dobre. razem z shakim tworzycie nurt literatury informatycznej.

siw   7 #13 23.11.2016 21:48

@sugar!!!: "to jest tak złe pisanie że aż dobre. razem z shakim tworzycie nurt literatury informatycznej."

I nie wiem czy to jakiś zarzut czy wyróżnienie. ;)
Jak zarzut to powiadam wycofaj się, ponieważ "złe pisanie" to również Twoja domena.
A jeśli wyróżnienie to dziękuje.