Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Pani Krysia z księgowości – odcinek 4: bez zielonej diody nie będzie nic

Witam, w kolejnym odcinku mojego cyklu, w którym opisuje moje przygody jako informatyk. Od ponad 10 miesięcy pracuje w firmie, która oferuje kompleksową obsługę informatyczną innym firmom z różnego sektora. I w skrócie praca polega na tym, że jak zadzwoni jeden z klientów i zgłosi, że np. Pani Krysia z księgowości nie ma internetu, to trzeba tam pojechać sprawdzić co się dzieje i zrobić. I nie ważne czy zrestartujemy komputer, zresetujemy połączenie sieciowe, kilka razy sobie klikniemy, zrobimy format(wraz z przywróceniem danych), czy wymienimy kartę sieciową. Chodzi o to, żeby Pani Krysia znowu miała Internet.

Na początku chciałem podziękować za ciepłe przyjęcie poprzednich części: dziękuje. Teraz przejdźmy do historii, kiedyś Robert Gawliński z zespołem Wilki nagrał piosenkę o tytule „Na zawsze i na wieczność”, jego tekst zaczynał się mniej więc tak:

Był chyba maj,
Park na Grochowie.
W słoneczny dzień,
Zobaczyłem Cię.
Uważam, że ogólnie jest to bardzo dobry utwór i szanuje zespół Wilki za całą twórczość.
Zapewne w głowie każdego kto zdecydował się przeczytać ten tekst pojawia się pytanie do czego ja zmierzam. Śpieszę z wyjaśnieniami, otóż dzień, w którym wykonywałem to zlecenie nie był słoneczny, z nieba dość obficie padał śnieg, było jakieś -10 stonii Celsjusza i jak łatwo się domyślić to nie był „chyba maj”. To był grudzień, początki grudnia i moje początki w tej pracy. Ogólnie to był to taki okres w naszej pogodzie gdzie ludzie witali się słowami ”…(w miejsce kropek wstaw najpopularniejsze polskie słowo – wulgaryzm) jak zimno”.

Nie miałem wtedy służbowego samochodu, ponieważ nie posiadałem prawa jazdy, więc musiałem iść na nogach, ale to nie było daleko, jakieś 1.9km (Endomondo:P). Nie narzekam więc, tym bardziej, że byłem ciepło ubrany i towarzyszyła mi muzyka ze słuchawek. Kilkanaście minut i byłem na miejscu, wchodząc do sekretariatu musiałem śpieszyć się z wyjaśnieniem kim jestem i po co tu przyszedłem. Ale nie dlatego, że Panie były niemiłe i by mnie wygoniły, tylko widok żywego bałwana(takiego ze śniegu) mógłby je przerazić.

Udało się i nikt nie zszedł na zawał, i nawet nikt mnie nie wyrzucił, więc spokojnie mogłem zdjąć kurtkę zimową i przejść do badania sprawy… Dalej mi się nie uda nikogo trzymać w niepewność co było usterką. W sumie to można ją opisać dwoma słowami: niema internetu… No to ruszamy w poszukiwaniu internetu. Usiadłem przy jednym z trzech komputerów, włączyłem popularnego Firefoxa, wpisałem w pasku adresu jakiś równie popularny adres i rzeczywiście internetu nie ma.
Czas zamienić się w typowego nerda i odpalić… wiersz poleceń. No co? Nie wszyscy na co dzień z tego korzystają :P. Na czarnym okienku z jakimś tekstem na biało wpisałem polecenie ipconfig, a to po to, żeby się dowiedzieć co jest moją bramą, kiedy już zdobyłem te cyferki do pracy zabrało się polecenie ping. Niestety mimo usilnych starań ping nie dał rady, nie mógł się porozumieć z bramą.

Pomyślałem, że odejdę od monitora, bo to jest szkodliwe i ileż można siedzieć przy komputerze, prawda? Udałem się więc na poszukiwanie jakiś urządzeń sieciowych, po kablach do celu. Długo szukać nie musiałem, pierwsze zanurkowanie pod biurka wyłoniło pierwszego switcha z pięcioma portami. Wyglądał na działający, a przynajmniej diody się świeciły, chwilę później znalazłem kolejny przełącznik, ten z kolei miał 8 portów. I też dawał znaki życia diodami.

No to płyniemy dalej, długo nie musiałem szukać, do trzech razy sztuka i był kolejny sprzęt z kablami do internetu. To nie był switch, był to zgrabny(yyy to w sumie kwestia mocno dyskusja) modem Thomson SpeedTouch (prawdopodobnie)546. I to on okazał się winowajcą, a do takich wniosków doszedłem widząc, że nie pali się nim żadna dioda. Na szczęście w czaszach technikum miałem taką nauczycielkę, która wpoiła mi zasadę(bardzo mocno mi wpoiła – pozdrawiam Ją serdecznie :) ), że jeśli coś nie działa to najpierw sprawdzamy połączenie fizyczne, czy kable stykają, czy wszystko jest na miejscu i siedzi pewnie. Przyszedł czas aby zastosować Jej zasadę. Z racji, że modem nie daje znaku życia zabrałem się za badanie kabla zasilającego i wyszło mi, że przy modemie wtyczka jest na miejscu, ale z drugiej strony kabla jest problem, otóż...

Wtyczka, która normalnie powinna się znajdować w gniazdku, jakimś cudem wyszła się przewietrzyć. Może nie do końca z własnej woli, ale to wyjaśnia dlaczego modem nie ma prądu. Wpiąłem więc wtyczkę na jej miejsce i wynurzyłem się troszkę aby sprawdzić jak się ma SpeedTouch. Diody migały, świeciły, tańczyły, przywracały Internet do życia. I możemy uznać interwencje za zakończ… Nie tak szybko! A co jeśli ta wtyczka wypadnie po raz drugi? W ruch poszły plastikowe opaski zaciskowe, które zawsze noszę w plecaku. Poukładałem wszystkie kabelki za biurkiem w taki sposób aby żaden nie napierał na wtyczkę, nie powodował innych utrudnień i żeby dało go się normalnie wypiąć. Za biurkami był jako taki porządek więc za dużo do poprawek nie miałem, zużyłem tylko kilka opasek.

Cała interwencja zajęła mi około 10 minut. Kontrolnie poczekałem aż modem od internetu się porozumie z centralą i uzna, że wszystko ok, co poskutkuje dostępem do sieci. I tak się stało, wszystko poszło sprawnie, więc interwencje zakończona. I nawet ten głupi śnieg przestał padać, można zatem spokojnie wracać.

Małe sprostowanie po zredagowaniu tekstu, oczywiście te 2 switche nie obsługiwały tylko tych 3 komputerów w jednym pomieszczeniu, budynek jest spory i znajdzie się w nim jeszcze kilka garści komputerów, które również korzystają z Internetu.

Koniec odcinka czwartego. Zapraszam do zadawania pytań i oceniania moich poczynań.

Wszystkie wpisy & FAQ 

sprzęt internet inne

Komentarze

0 nowych
4lpha   10 #1 13.07.2013 21:07

Dobra piosenka.

GBM MODERATOR BLOGA  20 #2 13.07.2013 21:52

A może nie "Informatyk", tylko "Serwisant" ? Tak chyba akuratnie brzmi do pełnionych przez Ciebie obowiązków :)

A fakt faktem - praca przyjemna (jak dla mnie :D), oby tylko dobrze płatna :)

Autor edytował komentarz.
Shaki81 MODERATOR BLOGA  38 #3 13.07.2013 23:10

"Wtyczka, która normalnie powinna się znajdować w gniazdku, jakimś cudem wyszła się przewietrzyć. Może nie do końca z własnej woli, ale to wyjaśnia dlaczego modem nie ma prądu." - Samo się zrobiło :)
Ile razy ja już to słyszałem. Nikt nic nie robił i samo się odłączyło czy jakimś cudem przełączyło się gdzie indziej.

siw   7 #4 13.07.2013 23:18

W sumie to ja się do dzisiaj zastanawiam jak to się stało, że ta wtyczka "wyszła", listwa była w takiej pozycji, że nie możliwe było trącenie/kopnięcie tego nogą. Miotłę też nie bardzo tam da się włożyć, a i biurka można by przesunąć kilkanaście cm. Nie wiem... naprawdę:P Najważniejsze, że działa.

manieKMP   7 #5 14.07.2013 09:20

Sprzątaczka odkurzacz podłączała, zasilacz od modemu ją uwierał, więc odpięła... ale wsadzić z powrotem było zbyt wielkim wyzwaniem, a nóż by coś popsuła ;)

Autor edytował komentarz.
Over   9 #6 14.07.2013 11:53

Pamiętam takie sytuacje gdy np klientka zgłasza awarie dekodera że nie działa nic się nie dzieje i w dodatku z "ryjem" na mnie...
Gdy wychyliłem się do listwy okazało się żę wtyczka była wyjęta a pani się ze mną kłuciła że to nie ona i napewno to ja to odłączyłem.
ehhhh ci klienciiii nie kiedy mam ochote co po niektórym klientom przywalić za swoją głupote ale z racji tego że nie mogę tego fizycznie zrobić to musze się po pracy odstrzesować przy soczku i tak mijaja kolejne pracowite dni :)
Ktoś kiedys powiedział "głupota ludzka nie zna granic" pewnie nawet nie widział o tym jak bardzo nie zna granic :-)
Pozdrawiam
Over

Autor edytował komentarz.
NRN   9 #7 14.07.2013 16:16

GBM, popieram :)

Kpc21   10 #8 14.07.2013 20:17

@manieKMP: To tak jak z tym serwerem, co codziennie o tej samej porze po godzinach pracy stawał się z dziwnych przyczyn niedostępny, a okazało się, że to sprzątaczka w serwerowni odłączała router żeby podpiąć odkurzacz.

Ja miałem sytuację z wtyczką (a raczej zasilaczem switcha w postaci wtyczki), która stwarzała problemy przez to, że była... podłączona. Do złego gniazdka. Switch miał gniazdko dedykowane, ale schowane za szafką, w której się znajduje - słabo widoczne. Ktoś go podłączył do zwykłego, starego gniazdka ściennego, które znajdowało się... za monitorem CRT. Pole magnetyczne wytwarzane przez zasilacz dawało ciekawe efekty na ekranie, raczej nie ułatwiające korzystania z komputera.

SebaZ   16 #9 15.07.2013 08:31

W pewnym okresie (około miesiąca) zmienił się serwis sprzątający u mnie w firmie i regularnie dzień w dzień miałem wyłączony na "chama" (z gniazdka) komputer służbowy. Normalnie on chodzi 24h/dobę, żeby w razie "coś" (odpukać, że awarii) mogę z domu się wbić.

Skończyło się interwencją u administracji budynku oraz wielkiej kartce A4 z napisem "nie wyciągać wtyczek z gniazdka!!!"

Autor edytował komentarz.
Axles   17 #10 15.07.2013 09:11

Wtyczki, RJ11, RJ45 to są takie niesforne kabelki, że zawsze same się przemieszczają, wytykają :) co wy chcecie od tych biednych ludzi czy pani sprzątaczek.
Co do cytatów o ludzkiej ... głupocie, ten jest moim ulubionym:
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." Albert Einstein

  #11 15.07.2013 10:44

fajna praca, sam jestem serwisantem tyle ze dla osob prywatnych.
jesli to nie tajemnica mozesz napisac ile zarabiasz w takiej firmie jak Twoja za serwis. mniej wiecej chociaz. i rozumiem ze to warszawa jest.

  #12 15.07.2013 13:20

B. fajna seria. Interesująca, bo mam podobną fuchę i mogę sobie porównać. Kiedyś dostałem świetną radę od pewnej p. Basi z księgowości i przekazuję dalej, bo może i Tobie się przyda: "Pan powinien ze sobą nosić internet w wiaderku, tak że jak nam zabraknie, to pan nam trochę przeleje" :)

Co do samowypadających kabli to zrozumcie ludzi. Potrzebują sobie przerwę w pracy zrobić, a jak machina nie działa to oni nie mają jak pracować. Czasem się trzeba spytać czy naprawić od razu czy odwlec to trochę :)

macaleks   14 #13 15.07.2013 14:13

Fajnie piszesz.Przeczytałem całość.Troche w tym romantyzmu-z zespołem Wilki.Też lubie.Był chyba maj,park na grochowie itd.Piszesz ciepło-tak to odbieram.Jakiś "wypinalski-bufonik" próbuje dać Ci psztyka ,że serwisant to cos podlejszego.Tylko informatyk to brzmi dumnie.I tu i tu jest dokładni taki sam procent mądrasów i głupoli..Byłem na leczeniu w Centrum Onkologii.Trzy lata temu.Dwa miechy.Czas dłuży się sakramencko.Napromienianie robi swoje.Słabnę.Tylko laptop trzyma mnie ze światem.WiFi.Pani Tamara z sali obok też ma lapka.Jej chłopak na Ukrainie.Wydzwania.Drogie rozmowy.Dowiaduję się z nasłuchu,że jej chłopak ma Skype.Ona zna numer ale nie potrafi zainstalować Skype'a.Gadam z nią po rosyjsku-też zna.Proponuję,że zainstaluje.Patrzy z niedowierzaniem na starego-czyli na mnie.Kilka prób.Udaje się.Wyszukiwanie,przed tem rejestracja logowanie itp.Ma łączność.Gadają niemal bez przerwy.Na mnie współplemieńcy patrzą z niedowierzaniem jak na jakiegoś odmieńca.Odchodzi na zawsze mój współlokator Marek.Ponuro i źle.Burza z wyładowaniami-jak to w lecie.Nie wiem co "siada"ale brak sygnału.Router tez skopany.Pod nosem walę bluzgi na cały świat.Ku za ku.I inne.I po polsku i po rusku na zmianę.Przywożą nowego gościa na leczenie.Jego zięć to informatyk.Zbawco ratuj!Grzebie koło 1,5 h.Lapek w częściach.Składa -nie daje rady.Mówi,że to software,a nie hard.Ale nie jest pewien.Jestem wkurzony.Łażę po korytarzu.
Słyszę głos "Panie serwisancie"! Nadzieja!?Oczywiście nie do mnie był ten gostek.Ale zaczepiam go."Zaraz będę" odpowiada.ale niech pan wejdzie do "biosu"-potrafi pan?Próbuje wchodzę.Za chwilę-"ma pan ten bios?Mam.Dosłownie kilka klików.Lapek na chodize!Hurrrra.Nie znam do dzisiaj ani imienia ani nazwiska tego SERWISANTA ale wielkie dzięki mu. Życzył zdrowia.Całkowicie bezinteresownie. "Nie takie rzeczy się robiło"-rzucił na odchodne.Ciebie tez pozdrawiam.Pisz dalej.

KyRol   18 #14 15.07.2013 21:53

"I nawet ten głupi śnieg przestał padać"

Gdzie występują opady mądrego śniegu? ;P

Autor edytował komentarz.
hnt   5 #15 15.07.2013 22:13

Nie sądziłem, że można napisać tyle tekstu o interwencji w sprawie wypiętej wtyczki :)
Gratuluję!
Szkoda, że tekst o niczym.

  #16 16.07.2013 09:40

Ciekawe na jaką kwotę była faktura za tą usługę.

siw   7 #17 16.07.2013 22:03

Kyrol-> Do śniegu nic nie mam, jak siedzę sobie w niedziele rano w domu i jest zima to niech takie dzieci korzystają z życia i bawią się śniegiem. :P Wtedy on jest mądry, bo przynajmniej dzieci nie marnują życia przed komputerem.

romczez   1 #18 18.07.2013 16:00

@hnt: może i o niczym, ale Autor jedną sprawę przedstawił dobrze: słowa swojej nauczycielki żeby w przypadku takich awarii zaczynać najpierw od warstwy fizycznej ;) To jest bardzo dobra zasada i warto się jej trzymać. Tak samo jak tej że "podłączone do prądu lepiej działa"