Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Bez tektury - Alan Wake American Nightmare

Mimo wielu wad jakie miał Alan Wake, uważam, że była to jedna z bardziej oryginalnych gier jakie miałem okazję sprawdzić przez ostatnie kilka lat. Fabuła w żadnym innym tytule nie zapadła mi w pamięć tak jak w właśnie w dziele Remedy. Tytuł rozczarował głównie zbyt słabym naciskiem na elementy straszące czy budowanie napięcia.

Alan Wake American Nightmare miał być, jeśli wierzyć twórcom, jedynie grą z trybem hordy. Jak tłumaczyli podczas dzienników dewelopera po czasie okazało się jednak , że można było się pokusić o stworzenie trybu fabularnego. Który ostatecznie trafił do finalnego produktu. Całość fabuły została oparta na motywie programów telewizyjnych Night Springs, znanych z pierwowzoru. Jak wiadomo Alan był scenarzystą tego serialu na początku swej pisarskiej kariery. Twórcy wrzucają nas do jednego odcinka tego osobliwego serialu. Wydarzenia przenoszą nas dwa lata po akcji z pierwszej części do niewielkiej miejscowości w stanie Arizona, nieopodal słynnej drogi międzystanowej Route 66. Tam protagonista odkrywa, że trafił do...serialu. Przyjdzie nam tu stawić czoło siejącemu chaos alter ego Wake’a. Mianowicie Mr Scratcha.

Miejscem akcji będą trzy sporych rozmiarów lokacje. Będą to kolejno motel wraz z całym zajazdem(stacja benzynowa, knajpa) znajdujący się niedaleko pola naftowego. Druga lokacja - najmniejsza z dostępnych to obserwatorium astronomiczne. Ostatnia utrzymana w klimacie pierwszej, to znaczy pustynnym - kino samochodowe. Większość misji zostanie sprowadzona do takiego standardu. Zebrać określone przedmioty i udać się na miejsce gdzie z nich skorzystamy. Ważniejsze jest tu mimo wszystko to co możemy usłyszeć od napotkanych osób.

Technicznie rzecz biorąc nowy tytuł nieznacznie różni się wizualnie od pierwowzoru. Cienie wciąż wyglądają jak z innej epoki. Ma się jednak wrażenie, że tekstury zostały lekko podciągnięte do wyższej rozdzielczości. Dzięki czemu gra według mnie wygląda lepiej. Autorzy zdecydowanie zmienili klimat produkcji. Nie ma już mrocznego, zamglonego lasu, brak tu także typowej nocy. Wszystko to wygląda jak letni, późny wieczór. Niebo nie jest idealnie czarne. Co oczywiście wpływa negatywnie na klimat produkcji. Muzyka w grze to wciąż spokojne, nastrojowe utwory. Nie odbiega to zasadniczo od tego co można było usłyszeć w pierwowzorze. W sumie to nawet dobrze, bo muzyka stworzona przez Petri Alanko to jedna z lepszych jakie słyszałem w grach.

Największą jednak wadą produkcji jest fakt, iż pomysł skończył się mniej więcej w połowie gry. Deweloper pomyślał pewnie wtedy , że jak wrzuci jeszcze kilka fal przeciwników to będzie fajnie. Niestety, tak nie jest. Poziom trudności jest strasznie nisko ustawiony, wszechobecne zapasy amunicji, flar, granatów błyskowych psują cały efekt. Dodatkowo na mini mapie pojawiły się podpowiedzi, gdzie znajduje się najbliższy bezpieczny punkt(latarnia), szafka z amunicją, czy strona manuskryptu, jeśli znajdziemy się odpowiednio blisko niej. Całej sytuacji nie poprawi nawet to, że mamy kilka broni więcej. Wrzucono tu między innymi pistolet pneumatyczny do gwoździ, karabin szturmowy, uzi, kilka strzelb, karabin myśliwski, rewolwer. Trzeba przyznać, że Remedy przeszło samych siebie tworząc programy telewizyjne na potrzeby gry. Ich przewrotność, nie dopowiedzenia, są wprost genialne. Aż chciałoby się oglądać tego więcej. Wiele informacji na temat wydarzeń pomiędzy obiema grami można wyczytać ze stron manuskryptów rozsianych w grze. Tych znalazło się aż 53.

Standardowo bronie nie różnią się względem pierwowzoru. Zwykłe strzelby są również porozrzucane po lokacjach, jednak zdobycie lepszych wymaga więcej zachodu.Nowe lepsze bronie odblokujemy jedynie zbierając strony manuskryptu. Te są potrzebne, by otworzy skrzynie skrywające broń. Strasznie szkoda, że zdecydowano się przerzucić ciężar gry na akcje. Nawet jak dla fana serii call of duty uważam, że Alan Wake nie powinien, by tak widowiskowy.

Podczas potyczek spotkamy również nowych przeciwników, spliterów – potrafią się mnożyć szybciej jak króliki. Ptaki są w stanie się zmaterializować w humanoidalną postać. Dorzucono jeszcze przeciwnika miotającego granatami, który z dystansu może napsuć trochę krwi. Przyjdzie na również stawić czoła olbrzymowi dzierżącemu coś na kształt ogromnej piły. I to na tyle z nowości.

Tryb zręcznościowy sprowadza się do walki na bardzo klimatycznych lokacjach. Przez 10 minut mamy odpierać kolejne fale przeciwników – coś jak horda w innych grach. Choć należy się umówić, że tyle czasu brakuje do świtu. Każdy przeciwnik jakiego zlikwidujemy jest wart określoną liczbę punktów. Punkty ostatecznie wraz z rosnącym mnożnikiem składają się na nasz wynik. Mnożnik rzecz jasna zeruje się za każdym razem jak odniesiemy rany. Na koniec każdej rozgrywki otrzymujemy maksymalnie do trzech gwiazdek, które pozwolą odblokować nam kolejne mapy, tych jest w sumie 10, ostatnie 5 mają zwiększony stopień trudności i są oznaczone jako – koszmar. Walka w tym trybie sprowadza się głównie do biegania po mapie i szukania snopów światła oznaczających broń i amunicje. Jeśli mamy za sobą kampanie to manuskrypty tam zebrane dadzą nam do skrzyń z bronią. Szkoda również iż nie dostaliśmy tu trybu współpracy. Horda aż sama kusi by przetestować ją ze znajomymi, czy to na podzielonym ekranie, czy przez sieć.

Generalnie gra ta jest kierowana do osób, którym Alan Wake się podobał, ktoś kto po raz pierwszy zasiądzie do tytułu bez znajomości poprzedniej części może czuć się bardzo zagubiony. Można nawet pokusić się o stwierdzenie iż wiele smaczków umknie nam bez znajomości poprzedniej gry. Jeśli chodzi o cenę to za 1200MSP dostajemy tytuł z kampanią na 3-4 godziny, oraz opcję hordy. Jak na jedyne 1,3GB i grę dostępną w xbox live arcade, to powiem że jak dla mnie bomba.

Ocena 7-/10

7 - gra dobra, solidna, warto kupić jak ciut stanieje. Pomimo wad, albo braku rewolucyjności, znajdzie wielbicieli. Może nie tytuł na kilka razy, może za krótki lub z kilkoma większymi problemami, lecz niewielu na niego jakoś bardzo pomarudzi.

    Plusy:
  • mimo wszystko klimat
  • Nowe bronie
  • Muzyka
  • Night Springs!
    Minusy:
  • Brak świeżych pomysłów
  • Za dużo akcji
  • Niski poziom trudności
  • Tylko jeden gracz

Tytuł ogrywany na konsoli XBOX360, dostępny jedynie poprzez xbox live. 

gry

Komentarze

0 nowych
freeq52   8 #1 29.02.2012 16:52

Kilka dni temu skończyłem Alana Wake'a na PC. Muszę przyznać, że gra zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Ciekawa, mroczna i przede wszystkim wciągająca historia, świetne cienie i ładna grafika (no może poza twarzami i animacją postaci), gęsty klimat rodem z Twin Peaks, do tego dobra optymalizacja produkcji (co nie jest regułą przy grach przenoszonych z konsol na PC) - ogólnie grało się bardzo przyjemnie, mimo kilku wad. Jedną z nich była ta wymieniona przez Ciebie - zbyt duża intensywność akcji. W zasadzie chciałem, żeby gra mnie bardziej straszyła niż była taką strzelanką z widoku trzeciej osoby, no ale cóż... Twórcy niestety nie podołali. Nie podołali też temu czym ta gra miała być oryginalnie, a mianowicie produkcją typu sandbox. Na każdym kroku widać, że twórcy mieli jakiś pomysł, ale nie mieli środków, a może po prostu umiejętności aby go zrealizować, co podkreśla fakt, że Alan Wake w ciągu kilku lat produkcji, z sandboxa stał się po prostu grą akcji. Do tego troszkę problemów technicznych (np. fatalny model jazdy), z czasem też trochę schematyczność nużyła, ale to naprawdę dobra gra, w którą warto zagrać, zwłaszcza że jest całkiem długa, jak na dzisiejsze standardy (ok. 10-15h gry). Ogólnie polecam :)