Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Bulletstorm - recenzja

Co by było gdybym ci powiedział, że człowiek niemal wychowany na grach FPS, w pewnym momencie stwierdza, że nie ma siły, że ma po prostu DOŚĆ? Albowiem każdy następny FPS, w którym będę zmuszony grać biednymi amerykanami, kolejny raz uciskanymi. Istnym narodem wybranym. Chrystusem wśród ludów ziemskiego padołu. Męczennikiem za wyższe idee, za wolność, naszą i waszą! Pewnie myślicie teraz, co mogło mnie doprowadzić do takich mocnych postanowień? Otóż bezdennie tandetny, prostacki i wypruty z jakichkolwiek wartości dodanych tragiczny singiel, pewnej poniekąd świetnej gry – Battlefield 3, nałożyło się to w czasie z niemożnością skończenia niezwykle słabego Crysis 2. No i miałem powiedzieć sobie dość. Koniec. Nie odpalę więcej gry typu FPS. Nie i koniec. No może wyżyje się na multi w Black Ops. Ale tylko troszeczkę. Pech chciał, że steam ma promocje. Bardzo dobre promocje, no i to nieszczęśliwe zrządzenie losu sprawiło, iż Bulletstorm pojawił się tam w cenie 4,99Euro. No się skusiłem. Jak już zniknęła kasa z paypal, dotarło do mnie co zrobiłem. Kupiłem kolejnego FPS’a.

Jedną z największych potęg w galaktyce jest Konfederacja Planet, której przewodzi generał Sarrano. Spokojne i niezmącone istnienie imperium gwarantuje działalność elitarnego oddziału Dead Echo. Gracz wciela się w Graysona Hunta – dawniej członka wspomnianej grupy, a obecnie pirata i wroga publicznego numer jeden. Niestety sprawy szybko przybierają dla nas bardzo niefortunny obrót w związku, z czym nasz bohater wraz ze swoim statkiem rozbija się na planecie Stygia, która w dawnych czasach była jedną z największych atrakcji turystyczno-wypoczynkowych galaktyki. Jednak czasy świetności ma już za sobą. Na ulicach rządzi anarchia, brutalność, a piecze nad tym sprawują mutanci i bandyci. Historia ukazana w grze może i nie jest najwyższych lotów, jeśli chodzi o silenie się na bycie oryginalnym. Jednakże całość nadrabia zaskakująco dobrymi dialogami, prostym acz i prostackim humorem i dobrej grze aktorskie. Całość wciąga i to cholernie mocno! Jest tu, więc historia o winie( w tym i takim do wypicia), odkupieniu, zdradzie i nadużywaniu władzy. Różnica od innych tego typu gier jest taka, że co chwile poważne teksty przerywane są dowcipami, czy też wszelkimi możliwymi przekleństwami. A nasz poczciwy znak przestankowy na "k" jest częściej używany, niż są go w stanie powiedzieć rycerze ortalionu spotkani wieczorową porą na blokowisku.

Zapytacie pewnie, co w tej grze jest takiego, że potrafi przyciągać? Bulletstorm to kwintesencja najprostszych skrywanych instynktów. Bo kto z nas nie chciałby sprzedać kopa przeciwnikowi, napakować w niego tyle ołowiu, a do tego przyciągnąć go elektryczną smyczą i wyrzucić go w powietrze tak wysoko, że zachoruje na pospolite zatrucie ołowiem? A to tylko jeden super strzał. I to w miarę prosty. Tych w grze możemy wykonać około 140. Super strzały są naprawdę super. Przyzwyczajenie się do nowego podejścia do rozgrywki trochę zajmuje, ale kiedy człowiek wreszcie się przekona, to zabijanie przeciwników na wymyślne sposoby sprawia naprawdę ogromną frajdę. Wyszukiwanie nowych kombinacji, chociaż męczące, sprawia satysfakcję, kiedy wreszcie uda się je wykonać. Za każde wymyślne wyeliminowanie przeciwnika zostaniemy nagrodzeni odpowiednią ilością punktów. Te z kolei możemy przeznaczyć na odblokowywanie nowego uzbrojenia, dokupywanie amunicji czy też dokonywanie jakichś ulepszeń, zwiększających zwykle skuteczność naszego osprzętu. W Bulletstormie gracz zachęcany jest niemal do biegania pomiędzy wrogami, prucia do nich na zmianę z poszczególnych, bardzo pomysłowych gnatów, wykorzystywania elementów otoczenia i wymyślania coraz to nowszych sposobów na jak najbardziej efektowną destrukcję. I dla mnie to największy plus tej gry. Czysta niepohamowana niczym zabawa. Prawdziwy, i jedyny duchowy spadkobierca Painkillera!

Samych przeciwników jest tutaj zaś cała chmara: począwszy od tych bardziej ludzkich (cienkich jak naleśnik), na tych o bardziej zwierzęcym usposobieniu kończąc – na przykład zmutowani, skaczący nam na głowy wypaleńcy. Wszyscy różnią się wykorzystywanym orężem oraz wytrzymałością, przez co chociażby tych pierwszych wystarczy pociągnąć z buta i poczęstować cukierkami z ołowiu a tych drugich należy już potraktować czymś cięższym. Dodam od razu, że długość omawianej produkcji wyważono wręcz idealnie – nie jest ona bowiem ani za krótka (dzięki czemu mamy wystarczająco sporo czasu, aby pourywać niektórym głowy, a resztę ciała nadziać na szpikulce), ani też za długa, w związku z czym nie staje się to wszystko monotonne.

Gdy po przejściu kampanii dla pojedynczego gracza stwierdzimy, że ciągle nam mało, możemy zawsze spróbować się w trybie Echo. Są to wycięte z kampanii etapy, w których mamy dostęp, do z góry określonych broni. Etapów jest 20 (zwykła edycja gry zawiera 14). Poniżej nagrałem film z przejścia jednego etapu echo.

Cała zabawa polega na zdobyciu jak największej ilości punktów w jak najkrótszym czasie. To właśnie stając przed tymi wyzwaniami, przekonujemy się, jak wiele tajemnic kryje Bulletstorm. Zdajemy sobie sprawę, że pod płaszczykiem odstresowywacza czai się naprawdę wymagająca sporych umiejętności, spostrzegawczości i pomysłowości gra. Dzięki temu, że każde z wyzwań zajmuje najwyżej kilka minut, zachęcani jesteśmy do ciągłego ich powtarzania i osiągania prawdziwego mistrzostwa. A zdobycie choćby 3 gwiazdek w każdej z map może się okazać całkiem przyjemnym wyzwaniem.

Graficznie Bulletstorm to chyba już maksymalne to co daje się uzyskać z popularnego silnika Unreal engine 3. W związku z czym żywe kolory, daleki zasięg widzenia, wyraziste modele i tekstury to tutaj chleb powszedni. Muzyka, dialogi, dźwięki strzałów i tym podobne odgłosy sączące się z głośników, to również sprawa godna uwagi. Całość powinna się spodobać każdemu – Stygia jest po prostu ładna i niezwykle klimatyczna i co najważniejsze – wszystko posiada tutaj swój własny, specyficzny styl. Lokacje mimo że zamknięte, to są bardzo zróżnicowane i ciekawe.

Bulletstorm to naprawdę udana, i na dodatek polska, produkcja. Jest niegrzeczna, brutalna, ironiczna, ale dająca porządnego kopa konkurencyjnym shooterom. Do tego uratowała moją wiarę, że strzelanka wciąż może bawić i sprawiać, że każdą wolną chwilę wykorzystamy na granie. A singiel na około 12h był tak sycący, że po napisach końcowych stwierdziłem z przykrością że chce tego więcej! Moim zdaniem to naprawdę radosna wręcz gra, która po ciężkim dniu w pracy pozwoli wyładować każdą, niezależnie jak skondensowaną, frustrację. I co z tego, że zawiera w sobie iście końską dawkę głupawego humoru, a fabuła jest prosta jak budowa cepa. Polecam i już!

8/10

8 - gra robiąca wrażenie, którą warto kupić. Świetne pomysły zostały tu nie zawsze do końca udanie wprowadzone w życie. Nie każdego zadziwi, ale warta jest swej ceny. I naszego czasu.

Plusy:

  • niezła oprawa audiowizualna
  • niesamowita grywalność
  • wciąga!
  • efektowna, dynamiczna rozgrywka
  • nieszablonowa produkcja

Minusy:

  • mało rozbudowane multi

Tytuł ogrywany na C2Q9550 2GB@1066Mhz GTX275 rozdzielczość 1680x1050 detale wysokie @60FPS  

gry

Komentarze

0 nowych
freeq52   8 #1 04.06.2012 14:27

Gra bardzo przyjemna, ot tak na odstresowanie. Niestety - bardzo też krótka, to zaledwie kilka godzin rozgrywki. Do tego słabe multi i tak szczerze, to w dniu premiery żałowałbym tego zakupu. Ale że kupiłem w jakiejś tam obniżce, za stosunkowo niewielkie pieniądze, to jest OK :)

Ogólnie - bardzo intensywna, szybka i dorosła produkcja, która bawi i zajmuje kilka godzin z życia, które będziemy wspominać bardzo miło.

steemm   11 #2 04.06.2012 15:12

No za 5 ojro to żal było tego nie kupić :) w podobnej cenie na byłem portala 2 i fallouta new vegas :) dzięki czemu przypomniałem sobie jak to jest grac na PC :D

Frankfurterium   10 #3 04.06.2012 16:58

Gra fajna, chociaż sam bym jej raczej nie kupił (plusy życia ze współlokatorem - gry można kupować na spółkę :P). Zbiór klisz i motywów ze starszych gier i filmów, chociaż podanych w naprawdę strawny sposób. Mimo wszystko po pewnym czasie zaczyna nużyć, a do ponownego sięgnięcia (w moim przypadku) chęci brak. Aktualne 5 ojro bym dał, ale tamtych sześciu dych wciąż mi żal.

Ostatni Mohikanin   26 #4 04.06.2012 19:45

Na Gamikaze wygrałem kiedyś koszulkę z motywem Bulletstorm ;)

pciproblem   6 #5 10.06.2012 18:33

świetna gra polecam