Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Gdy królowie umierają...

Gdybym zadał pytanie na forum dobrychprogramów: "Który rok był najważniejszy w popularyzowaniu komputerów i internetu wśród społeczeństwa w zeszłym stuleciu?", to jakie bym odpowiedzi uzyskał? 1991 - rok linuxa? Miało być o popularyzowaniu przecież... to może 2001 - rok windowsa xp? Miało być przecież w zeszłym stuleciu. To może 1999 - rok uruchomienia w Polsce SDI? Ale ja się nie ograniczałem tylko do Polski... A moim zdaniem...

to były rok 1996.

W roku 1996 uczestniczyłem namiętnie w czymś, co dziś nazywamy szkoleniami, ale w młodej i nieco jeszcze nieokrzesanej "zachodniej" Polsce nazywano wtedy kursami. Kursy były na poziomie półśmiesznym (nawet patrząc z ówczesnej perspektywy), ale miały ogromną zaletę - komputery na kursach był wpięte do sieci. I można było na nich zainstalować...

Quake`a.

Teraz już chyba nie będzie dla nikogo tajemnicą, co dla mnie jest największym popularyzatorem komputerów. Tak, są to gry. To ten rynek, dziś zaliczany do kilku największych rynków na świecie, ciągnął za sobą postęp technologiczny. To dzięki grom powstały akceleratory graficzne, to gry zmusiły technologów do opracowania metod zapisu danych na nośniki, które są w stanie pomieścić ich więcej niż tylko prawie półtora megabajta. To dzięki grom ergonomia weszła z wielkim hukiem do laboratoriów opracowujących kształty myszek i klawiatur. Ale także dzięki grom skrystalizował się twór, który nazywał się esport.

Nie byłbym jednak sprawiedliwy, gdybym napisał, że w roku 1996 powstał tylko Quake. Powstał także Duke Nukem 3D. Ale DN3D, mimo, że książę jest w tytule, nie jest członkiem dworu króla, którego dotyczy ten wpis.

Rok 1998

Rok 1998 był jeszcze ważniejszy dla esportu. W tym roku wydany został StarCraft i HalfLife. Producenci gier już wtedy wiedzieli, że recenzenci nie będą dodawać dodatkowego punktu w ocenie całkowitej za "multi". Teraz już brak "multi" to ocena w dół. Blizzard słynny był już wtedy z tego, że nie wydaje gier słabych, a ich metoda marketingowa polega na tym, by maksymalnie opóźnić datę wydania gry. StraCraft, już po pół roku doczekał się oficjalnego dodatku i z prędkością błyskawicy obiegł cały świat. Wszyscy zagrywali się w niego w sieci (w LAN w oparciu o IPX/SPX(sic!), w internecie przez battle.net). Nie bez przyczyny przy większości wpisów encyklopedycznych dotyczących StarCrafta podaje się datę wydania w Korei Południowej. To właśnie w tym kraju powstały podstawy dla esportu.

Half-life to także kamień milowy dla esportu. Po pierwsze sama gra, która kilkadziesiąt razy została wybrana grą roku 1998, a także wielokrotnie grą wszech czasów. Po drugie HL stał się podstawą dla kilku (Counter-Strike!) modów. Po trzecie w końcu, gdyby nie sukces gry można zakładać, że Valve nigdy nie stałby się tym, czym jest dziś. A stał się jednym z największych piewców esportu na świecie. Głównie dzięki swojemu Steamowi, czyli systemowi, który na początku był tylko wyszukiwarką serwerów, a dziś jest już ogromnie rozbudowaną platformą, ze sklepem, elementami społecznościowymi itp.

A w między czasie...

W 1998 roku jesteśmy już przy trzecim Quakeconie (tym razem do Dallas przyjeżdża 300 graczy z własnymi komputerami, do podziału jest kilka tysięcy dolarów, a pierwsza nagroda wynosi 5000$), ogromnym sukcesem zakończył się sponsorowany przez Microsoft(sic!) Red Annihilation (turniej w pierwszej kolejności rozgrywany online, finały zaś offline), gdzie do wygrania było Ferrari 328 z 1987 Johna Carmacka. Za rok, w 1999, głośno stanie się o pewnym młodym (18latnim wówczas) panu z Ameryki, który porzuci szkołę by grać w turniejach komputerowych, miast w bilardowych. W 1998 roku powstaje także firma Razer. Producent z Kalifornii zajmuje się tworzeniem sprzętu specjalnie dla graczy.

No i się zaczęło...

Call of Duty 1 i 2, Medal of Honor: Allied Assault, Quake2 (zwłaszcza w Polsce), Quake 3: Arena, Aliens versus Predators (zwłaszcza 2), Doom3, Warcraf3, Return to the Castle of Wolfenstein, Painkiller (Polska produkcja! I to właśnie na tej grze Fatal1ty zdobył największą [do niedawna] nagrodę w wysokości 150 tyś. $), Enemy Territory. Powstaje CPL, GGL, ESL i wiele, wiele innych organizacji, które w bardziej lub mniej profesjonalnie zajmowały się organizacją turniejów gier komputerowych. Sprzęt zaczął być sygnowany logiem "For Proplayers". Rozpoczyna się prawdziwy wyścig zbrojeń. Słuchawki z 7 kanałami, myszki o czułości wielokrotnie przekraczającej dokładność ręki przeciętnego człowieka, klawiatury z podświetlanymi klawiszami i dodatkowymi wyświetlaczami, podkładki z materiału stawiającego mniejszy opór niż mokry lód. Wszystko za grube pieniądze. Powoli zaczyna się tworzyć trend na turniejach - zawsze Q3A, CS, SC. Oraz kolejny - każda kontynuacja jest gorsza. Gracze zaczynają zarabiać na graniu. Pojawiają się kontrakty, okienka transferowe, mecze pokazowe, koszulki z nazwiskami i logiem sponsora, relacje na żywo.

Korea

Jednak to co działo się w Azji nie może się równać z tym, co działo się w Europie i obu Amerykach. I to razem wziętych. Korea totalnie zwariowała na punkcie StarCrafta. Gracze stali się gwiazdami, porównywalnymi z tymi filmowymi. Ich kontrakty opiewały na miliony dolarów. Boxer, uznawany za najlepszego gracza w historii StarCrafta, wywołał falę protestów, gdy z powodu powołania do wojska (w Korei obowiązuje dwuletnia służba wojskowa) zawiesił swoją działalność.

Relacje na żywo z meczów (nawet pokazowych) przypominają te z najważniejszych walk bokserskich (nomen omen) ostatnich lat. Ogromne korporacje płacą równie ogromne pieniądze, by ich nazwa znajdowała się w logo firmy. Kobiety mdleją na widok wychudzonych graczy. Tajemnicą Poliszynela jest fakt, że Koreańscy gracze trenują po kilkanaście godzin dziennie w specjalnie przygotowanych dla nich obozach.

Polska

O dziwo, mimo pewnych oczywistych przeszkód (łącza w tym kraju...) esport w Polsce rozwija się równie prężnie jak za granicami. Mamy swoje sukcesy na scenie międzynarodowej (do tej pory polska ekipa CS jest uznawana za najlepszą na świecie), mamy swojego eksportowego dziennikarza. Mamy w końcu "event". Gdzieś pod koniec 2003 roku pojawia się informacja o PGA - Poznań Game Arena. Mimo, że widownia nie była liczna, to powszechne było uznanie dla organizatorów wśród tzw. sceny. PGA rozkręca się z roku na rok, w końcu udaje się przyjąć turniej ESWC (a dokładniej eliminacje do finałów) do Poznania. Niestety projekt zostaje zawszony po 6 latach, gdy w 2009 roku, mimo ponad 26 tysięcy odwiedzających PGA Team zapowiada przeniesienie imprezy w innej formie do Warszawy. To również zbiega się z...

Zmierzchem esportu

Czy ktoś jeszcze pamięta o Doom3? Quake4? ET: Quake Wars? Wolfenstein2? Painkiller2? Nawet CS:S, CoD:MW2, COD5 i innych tytułach pseudoesportowych? Niby jakieś tam turnieje się odbywały na każdej z tych platform, jednak nigdy już nie było z tym posmakiem, który zostawał długo na języku w latach 1999-2005. Należałoby sobie zadać pytanie dlaczego się tak stało?

A odpowiedź nie jest prosta. Tym bardziej ja nie daję sobie prawa do odpowiedzi poprawnej. Mogę tylko przypuszczać.

Po pierwsze esport, z tymi wszystkimi sponsorami, organizacjami itd, itp, to nic innego jak reklama. Tutaj gracze (często nastolatkowie, ludzie młodzi) stali się więc tanią witryną. Jednak reklama poprzedzona powinna być dość dokładną analizą, a w pierwszej kolejności analizuje się tzw. target. I okazało się, że target jest tak naprawdę bardzo wąski. Na dodatek sama "kampania" jest niezwykle droga.

Po drugie... Nie jest w interesie producentów gier, by gracze grali długo w ich gry. Lepiej, żeby szybko przerzucali się na najnowsze produkcje.

Po trzecie, co wiąże się z pierwszym... Ilu nastolatków stać na to, by zafundować sobie sprzęt i gry na co dzień? Nie wielu. Dlatego lepiej inwestować w reklamy dla trzydziestolatków (zwróćcie uwagę na reklamy kinecta lub innego move`a. Czy grają tam nastolatkowie?).

Po czwarte... chyba nikt już nie pamięta o tym szczególe gry, który tak trudno opisać słowami. "Midność"? "Grywalność"? W każdym razie ta cecha, która powoduje, że grać się chce. Teraz ważne jest tylko, by w samochodzie, które mnie mija w najnowszym NFS było widać częstotliwość na jakiej ustawione jest radio, albo żeby można było policzyć szwy na piłce w bramce, albo by prowadzony przeze mnie chłopek był w stanie uniknąć kul jak Neo w matrixie (konieczne w bullet time!).

Podsumowanie

O Blizzardzie mówi się, że nie wydaje złej gry. Ale kontynuacja SC nie jest już niestety esportowa. O id Software mówi się, że robi najlepsze FPS na świecie, tymczasem od Q3A nie zrobili nic sensownego (prócz QuakeLive, który jest Quake`em trzecim, ale przez przeglądarkę). Po esporcie pozostały nieruchawy odwłok (największy polski serwis esportowy od prawie roku, a brakuje tygodnia, świeci pustkami), po którym raz na jakiś czas pojawiają się wyładowania elektryczne z respiratora, który przykładają co jakiś czas producenci. Zawsze to jakieś 100 tysięcy więcej sprzedanych kopii. Choć może Valve z ich Dota2 się uda... Ale ja się już zbyt wiele razy zawiodłem.

Posłowie

Fragment ten piszę po 24 godzinach od napisania tekstu. I po jego kilkukrotnym przeczytaniu. Wychodzi mi na to, że jestem kolejnym marzycielem, który wyrósł z krótkich spodenek i nie może w to uwierzyć. Oddać muszę również honor organizatorom wszelkiego rodzaju imprez na międzynarodową skalę. ESWC, WCG, DreamHack mają się dobrze. To, że na pierwszych dwóch z nich gra się także w Gitar Hero i gry na smartfony nie może przyćmić faktu, że to dalej imprezy esportowe. Czy może? 

Komentarze

0 nowych
freeq52   8 #1 07.09.2011 14:16

Dobry wpis, głównie dlatego że widać iż esportem się interesujesz. Jednak kilka małych uwag:

"do tej pory polska ekipa CS jest uznawana za najlepszą na świecie)"

Za jedną z najlepszych. Ktoś kto przeczyta Twój wpis, może sądzić że chłopaki z FX wygrywają wszystko co popadnie. A tak nie jest :)

"Po esporcie pozostały nieruchawy odwłok (największy polski serwis esportowy od prawie roku, a brakuje tygodnia, świeci pustkami),"

Mówisz o esports.pl? A może nawet espmanii czy progames? Chyba tylko cybersport trzyma jeszcze poziom. Czy jest to wina umierającego esportu? Wydaje mi się, że są to pierwsze oznaki. Bo patrząc na rynek światowy, to Polskę reprezentują tylko FX jeszcze coś znaczy,Avek, mniej toxic i tarson - reszta brak. 4 przedstawicieli? Mało, nie ma co się dziwić. Poza tym, pomijając już Polskę - nie oszukujmy się - CS 1.6 (1999/2000), Starcraft (1998), nawet QL mimo że stosunkowo nowy, bazuje na QIII (1999/2000). Jakby nie patrzeć, te gry mają po 11-13 lat. W świecie gier to wieki! Nie ma się co dziwić, że era tych produkcji powoli przemija. Jednak szczerze? Nie to mnie niepokoi. Bardziej fakt, że na horyzoncie brak gier, które weszłyby na ich miejsce. Owszem, Dota2, nowy Counter Strike - być może. Ale wątpię, aby to były gry równie długowieczne. To coś w stylu Starcraft 2 - pozycji dobrej, ale nie nadającej się do esportu. To mnie boli, że prawdopodobnie nie będzie już świadkami tego, co miało miejsce chociażby... 5 lat temu. Czas obecnego esportu przemija, chociaż ciągle mam nadzieję, że się mylę.

Co roku wypuszczany jest nowy CoD, ale to oznacza że nie ma możliwości, aby był on grany na równie wielką skalę.

Ostatnio w CSie trochę ruszyło - na największych turniejach zaczęły być grane 2 nowe mapy - de_forge oraz de_mirage. Z jednej strony dobrze, z drugiej widać że jest to lekko rozpaczliwy krok, który ma na celu na nowo przyciągnąć graczy, którzy powoli, bardzo powoli, ale jednak migrują.

tfl   8 #2 07.09.2011 16:36

@freeq52

Mam taka zasade, ze jak juz klikne publikuj, to nie poprawiam swoich tekstow, ale masz racje. Fx`y to co najwyzej jedna z najlepszych ekip cs na swiecie. Co wiecej ich forma jest w tej chwili lekko niewiadoma.

[[Mówisz o esports.pl?]]

Tak, mowie o tym serwisie. W swoim czasie wspoltworzylem, albo dokladalem choc od siebie, kilka serwisow. I o ile te pierwsze upadaly, bo konczyla sie ochota innych by go wspoltworzyc, albo konczyla kasa na serwer i domene, o tyle esports mial wszystko poza ludzmi. A ludzie odeszli, bo imo nie ma juz o czym pisac.

A ja i tak raz na jakis czas organizuje u siebie w biurze male lamparty(sic) i pogrywamy sobie troche. I funu przy tym jest jak dawniej :)

kwpolska   5 #3 07.09.2011 17:22

a teraz racz dac prawidlowe apostrofy, ktore sa tam, gdzie ".
--pedant

tfl   8 #4 07.09.2011 17:23

kwpolska - a moglbys wytlumaczyc o co ci konkretnie chodzi ?

Samurai   15 #5 07.09.2011 19:00

Tekst bardzo dobry, gratulacje. Pamiętam dobrze te czasy o których piszesz i fakt esport umiera i to szybciej niż się narodził.

Spawnm   2 #6 07.09.2011 19:08

Blizz, sc2 i esport kuleją bo w sc2 zawiódł balans. (chyba nawet umyślenie)
Co do quakelive to sam gram :) Jednak coś się złego dzieje w ql nie tylko z sceną turniejową ale i samymi graczami, których z dnia na dziej jest coraz mniej :/ Kiedyś można było przewijać listę zapchanych serwerów ql. Obecnie w tdm trudno złapać jeden, a jak już jest to na 2-4 osoby. W CA to tylko z stałą ekipą FD, aktywnych graczy można by wymienić z pamięci.
Jednak jeśli o ql to trochę nie ma co się dziwić. Widział ktoś gdzieś reklamę tej gry ?

  #7 07.09.2011 20:20

"Fx`y to co najwyzej jedna z najlepszych ekip cs na swiecie. Co wiecej ich forma jest w tej chwili lekko niewiadoma. "

o____O

Jak to "lekko niewiadoma" ? Jako JEDYNI prezentują aktualnie najrówniejszy i najstabilniejszy poziom. Jako JEDYNI nie mają przetasowań w składzie od dawien dawna (prócz dojścia Pashy, ale patrząc po innych zespołach mających rocznie X zmian...). Doświadczeniem i głową wygrywają z dużo lepiej dysponowanym skillowo zespołem (np. niedawny mecz finałowy z SK).

  #8 07.09.2011 22:12

"Widział ktoś gdzieś reklamę tej gry ?"

Nie?! A są organizowane turnieje w F.E.A.R Combat?

freeq52   8 #9 08.09.2011 09:30

Panowie wydaje mi się, że o nieco innym esporcie mówimy - wy mówicie o takim typowo internetowym, gdzie owszem gra się jakieś turnieje, ale za grosze i skupiają się na tym nieliczni, raczej tylko 4fun. Bo z całym szacunkiem, ale Red Orchestra, Fear, LoL, Diablo 3 to nie są gry typowo esportowe. W to się owszem gra, ale raz że nie na tym poziomie, co w Starcrafta czy Counter Strike'a, dwa nie na taką skale, bo pula nagród na większych eventach, wynosi czasem i po kilkadziesiąt tysięcy euro. Wydaje mi się, że autorowi bardziej o tego typu esport chodziło, bo to o czym piszecie istnieje i istnieć będzie jeszcze długo. Nie oszukujmy się, nic nie umiera nagle (no może...), ale esportem w obecnym wydaniu jeszcze się trochę nacieszymy, spokojnie :D

  #10 08.09.2011 09:34

Podoba mi się ten artykuł, naprawdę. Mimo, że mi zakończenie nie leży, to zgadzam się z prawie każdym elementem wymienionym przez autora. sam kiedyś próbowałem swoich sił w podwalinach sceny fpsów - początkowo q2, potem q3a z promodem i cs. Zapał wygasł całkowicie, kiedy gralnia, ktora miała organizować wyjazd do paryża, sklecila reprezentację z krewnych i znajomych syna właściciela...

a czemu się nie zgodzę z końcówką? bo widzę, jak prężnie rozwija się scena sc2! Kanały streamujace mecze przez neta przeżywają oblężenie, przez ostatni rok spędziłem wiele wieczorów z kumplami oglądając i komentując transmisje live z różnych turniejów. Że niby brak balansu? Nie szkodzi! gram zergami i nic mnie tak nie cieszy, kiedy nudne mmm albo stalkery zostaną rozgromione przez mądra kombinację jednostek zergow z każdego tiera. Tak, jak w futbolu się cieszę kiedy durne i brzydkie cattenatio jest niszczone przez takie zespoły, jak barcelona czy real. Sc1 też kulał na tym obszarze, a pamietajmy, że przed nami jeszcze 2 dodatki.
Nie dalej niż miesiąc temu w Warszawie był Blizzard Invitational (w multikinie w złotych), sala kinowa była pelna fanów, rozgrywki na najwyższym poziomie. tydzień później były w pubie sportowym na łazienkowskiej transmitowane eliminacje do C

tfl   8 #11 08.09.2011 09:42

@oner

mmo ma byc esportowe ? Ty chyba zartujesz.

Jest szansa, ze CS:GO stanie sie nastepca CS1.6, ale po informacjach, ktore juz mamy (kontrolowanie postaci przez ps move, jakies granaty-podpuchy i pare filmow) smiem twierdzic, ze Valve pojdzie w strone na przyklad Infinity Ward, czyli gracze beda sie starali za wszelka cene wrzucic nade na glowe przeciwnika, by dostac kolejne oznaczenie.

Ale wszelkiego rodzaju moba maja jedna ogromna wade. By cos z ogladaniu meczy wiedziec, trzeba po prostu znac te gre w stooniu znacznym. Nie ma prostych zasad (tzn - niebiescy zabijaja czerwonych przy pomocy rakiet, albo kupa potworkow z jednej strony zabija inna kupe potworkow, albo jedna druzyna kladzie bombe, druga ja rozbraja). Esport lubi (ba! wymaga) proste i efektowne gry. a przy ogladaniu jakis czas temu meczow Navi vs ehome (tuniej international, w finale do wziecia okragla banka dolarow) po polowie meczu moglem powiedziec, ze mniej wiecej kto z kim. gra moim zdaniem nie nadaje sie do relacji z jeszcze jednego powodu - 1 mapa trwala godzine, przy czym kilka pierwszych minut uplywa na wybraniu bohaterow i ich banowaniu. NUDA!

tfl   8 #12 08.09.2011 09:44

@freequ52

dokladnie tak. to jak z pokerem zawodowym. sa turnieje, sa ogromne nagrody, ale nikt nigdy nie stawial pokera na rowni z pilka nozna.

Spectator   8 #13 08.09.2011 11:28

Konsole zatrzymały w rozwoju nie tylko gry, zatrzymanie w rozwoju gier było tylko początkiem. Następstwa widać dzisiaj na każdym kroku, nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo.

  #14 08.09.2011 17:17

@tfl
Do prawy, czy naprawdę uważasz ze FPS to jedyne gry które się naprawdę nadają na e-sport? Moim zdaniem to właśnie one są nudne.
Lol, DotA, SC/2, czy nawet mmo niektóre moim zdaniem są ciekawsze do oglądania, każda gra jest inna, każdy gracz jest inny i wprowadza innowacyjne i kreatywne "buildy". W przeciwieństwie do fps wygrana nie zależy tylko od tego kto potrafi szybciej wycentrować ekran na celu, ale na strategi, buidzie, doboru postaci uzupełniających się, zgrania w drużynie i kilku innych zależnych od gry

tfl   8 #15 08.09.2011 17:41

@CCL

No po pierwsze, nie uwazam tak, jak napisales. W moim komentarzu pisalem o czerwononiebieskich chlopkach (FPS) i o potworkach, ktore sie wzajemnie niszcza (RTS).

Ale po drugie, nigdy sie nie dam przekonac, ze mmo w jakimkolwiek stopniu sie nadaje na gry esportowe. I znow odliczajac: po pierwsze dlatego, ze czesto ogladajac to co sie dzieje na monitorze, trzeba dobrze wiedziec o co chodzi (chyba, ze pasjonuje cie ogladanie znikajacych czerwonych paskow w gorze ekranu), a po drugie... po drugie esport powinien w jak najmniejszym stopniu roznic sie od sportu. A nikt mi nie wmowi, ze mozna "wytrenowac" talent Messiego, Nadala czy innego Małysza. A mmo daje przewage tym, ktorzy przed swoja gra spedzaja pol dnia.

SC2 jest w tej chwili mocno niezbalansowany, poki sie to nie zmieni, nie bedzie to gra esportowa.

Lol i dota... to tu mozna mowic o ciekawych buildach i taktykach. Nie w mmo. Problem doty polega jednak na tym, ze jest UMSem do gry Blizzarda i nigdy nie bedzie miala takiego zaplecza finansowego jak sam W3, natomiast lol jest w ogole darmowy i tym bardziej nie ma plecow wsrod producentow sprzetu i gier. A bez tego beda taka sama gra esportowa jak minecraft.

Wekmyr   4 #16 09.09.2011 23:09

Top 3 Granych dzisiaj ze Steam-a
Current Peak
56,549 57,710 Team Fortress 2
49,607 58,509 Counter-Strike
48,822 55,144 Counter-Strike: Source

Podziękuje panom niewypałom...

  #17 22.02.2012 03:15

Cytat z tekstu: "pomieścić ich więcej niż tylko prawie półtora megabajta. To dzięki grom ergonomia weszła z wielkim hukiem do laboratoriów opracowujących kształty myszek i klawiatur. Ale także dzięki grom skrystalizował się twór, który nazywał się esport."

...i moje pytanie: może autor tekstu lepiej by się sprawdził przy pisaniu wierszy?

  #18 22.07.2012 23:53

"O Blizzardzie mówi się, że nie wydaje złej gry. Ale kontynuacja SC nie jest już niestety esportowa. "

Blizzard pracuje nad balansem, kontynuacja SC to jedyna sensowna gra w esporcie