Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Goocta

Dziś mija dokładnie 10 dni od kiedy Google zmienił swoją politykę bezpieczeństwa. 10 dni w czasie których na próżno szukać można było transparentów z napisem "Nie dla Google", zabawnych postaci z filmów animowanych, które sepleniąc zabraniają dotykać użytkowników internetu. Na próżno też wyczekiwałem na lawinowe komentarze pod kilku zdaniowymi "wpisami" na przeróżnych serwisach. Dlaczego?

Okazuje się, że na traktowanie użytkowników jak marchewki na targu jest społeczna zgoda. Swoją tezę opieram na tym, że nie ma po prostu społecznych sprzeciwów (jeśli ktoś spróbuje mi teraz wypomnieć, że brak sprzeciwu nie oznacza zgody, to pragnę tylko powiedzieć - w nos się pocałujcie! Nie muszę przyjmować Waszej argumentacji, która nie ma żadnego poparcia w faktach. I z premedytacją stosuję taką samą). Przy czym nie o sam fakt sprzeciwów mi się rozchodzi. Raczej o imperatyw, który ludzi popycha na ulice. O różnicę między sytuacją z 24 stycznia i okolic, i 1 marca.

Pani Szymielewicz, tak chętnie cytowana na łamach dobrychprogramów i innych serwisów, w wywiadzie w radiowej Trójce w sobotę, mówiła dość wyraźnie i wprost, choć z klasą i tak by nikogo nie urazić, że w obu przypadkach ludzie po prostu nie rozumieją o co chodzi. W przypadku ACTA - jej fundacja sprzeciwiała się naruszeniu praw podstawowych człowieka (co w cale nie oznacza zgody nie udostępnianie bez zgody cudzej własności), tymczasem posługiwano się jej (fundacji) autorytetem by legitymizować naruszenia obowiązującego prawa i wywłaszczać posiadaczy autorskich praw majątkowych. W przypadku google- jej fundacja zwraca uwagę na fakt inwazyjnego posługiwania się polityką prywatności, naruszenia wolności i praw podstawowych, tylko, że tym razem brak społecznego zaangażowania.

To jest właśnie takie ciekawe. Dlaczego ludzie w styczniu, na te mrozy wychodzą, a w marcu, gdy cieplej już nie?

Gdy coś jest za darmo, przestajemy być klientami

Historia Kima Dotcoma, czasem porównywanego do Janosika, Robina Hooda, porucznika Borewicza i kto wie kogo jeszcze, to dla mnie kolejna niezrozumiała sytuacja. Człowiek, który dorobił się pieniędzy na oszustwach (LetsBuyIt!!!), chełpiący się swoimi pieniędzmi, typowy cwaniaczek, staje się młodzieżową ikoną. Ktoś nawet naiwnie uważa, że Dotcom chciał stworzyć portal, który pozwoliłby sprzedawać muzykę przez młodych twórców. Tymczasem człowiek ten nie odzywał się do tej pory, gdyby choć jedno słowo miałoby nie przynieść mu pieniędzy. Jego szlachetne intencje są dla mnie tak prawdopodobne, jak to, że w przeciągu kilku następnych lat Polska stanie się potentatem naftowym.

Gdy coś jest za darmo, stajemy się produktami

Dlaczego nie protestujemy, przeciw temu co robi google? Być może jesteśmy przyzwyczajeni już do tego, że nasza prywatność jest sprzedawana (szkoda tylko, że zyski nie są nasze...). Może po prostu nie bardzo rozumiemy co się dzieje? Może jest też tak, że błędnie wierzymy, że jedyne co nas czeka to to, że na każdej stronie będą się nam wyświetlały spersonalizowane reklamy? Może po prostu ACTA potencjalnie mogła by nam zabrać coś, na czym nam zależy, a polityka googla nie?

A dlaczego popieramy takich ludzi jak Kim Dotcom? Dlaczego idealizujemy cwaniactwo i wyszydzamy tych, którzy to cwaniactwo tępią? To już chyba wykracza poza moje horyzonty wyobraźni...

Na koniec...

Tak, wiem, jak mi nie pasuje polityka googla, to mogę nie korzystać. Tylko dlaczego jest tak, że wchodząc na jakąkolwiek stronę internetowa większość z nich zmusza moją przeglądarkę to pobierania dziwnych treści z ich serwerów? Jakieś gety, jakieś nagłówki... Czy muszę popadać w paranoję, żeby moje dane nie były sprzedawane komuś, mnie mając za marchewkę?

Trzeba sobie uświadomić, drodzy czytelnicy, że jeśli coś w internecie jest do pobrania za darmo, to my, pobierając to coś, nie jesteśmy już klientami, tylko produktami. Produktami, za które ciężkie pieniądze otrzymywał na przykład jeden Niemiec z fajnym pomysłem na swoje nazwisko (kto wie, ile kosztuje ziemia na Nowej Zelandii może sobie wyobrazić o jakich pieniądzach mówie). Proste powody rzucania się na nagie bagnety wroga często są tylko przykrywką dla realnych powodów.

Tekst nie jest o ACTA, nie jest o google, nie jest nawet o Kimie Dotcomie. Jest raczej o przedziwnej naturze ludzkiej, która łatwo godzi się na łatwe do określenia powody i na tym kończy. 

inne

Komentarze

0 nowych
  #1 11.03.2012 21:27

Oszaleliście?

Jaka prywatność? Imię, nazwisko, data urodzenia? Skoro w szkołach, urzędach, miejscach pracy generalnie jest to informacją publiczną, to dlaczego w sieci ma nie być? Przecież nikt Wam nie każe informować ludzi w sieci o prywatnych sprawach - przykładowo relacjach międzyludzkich, odczuciach związanych z codziennością i formie czynności wieczornych. / Może i da się ustalić model psychologiczny internauty, który oczywiście w trakcie może się zmienić.....

gowain   18 #2 11.03.2012 21:38

@PavloAkaLogan Dla Ciebie informowanie ma postać portali społecznościowych itp. A co z wpisywaniem fraz w wyszukiwarce Google? Jak ktoś szuka np. "Jak poradzić sobie z trądzikiem" albo "Jak przeżyć traumę po śmierci bliskiej osoby" - może dziwne pytania, ale tysiące ludzi zadaje je dziennie, a Google notuje to wszystko w profilach... przyjmując, że dziennie pytasz google o 10 różnych spraw, tygodniowo już masz liczbę 70 zapytań... miesięcznie 280 i wszystkie te dane służą do opracowania Twoich "potrzeb", Twojego profilu. Inwigilacja Google jest porażająca - też się dziwiłem, tak jak autor wpisu, że nikt nie protestował... wg Parlamentu Europejskiego nowa polityka Google łamie prawa prywatności obywateli UE... no ale przecież dla ludzi to wspaniałe Google, "wszystkomające", "wszystkodające"... Jesteśmy proszę Państwa zwykłymi produktami na bazarze zwanym Google - handlują nami na lewo i prawo, a my jeszcze się cieszymy, że Google takie ułatwienia nam wprowadza...

drobok   13 #3 11.03.2012 21:39

Chodzi też o sam fakt informacji o tym. Google poinformowało nas o tym jakiś czas wcześniej, logując się do wszystkiego miałeś wyraźną o tym informację. W przypadku acta tak nie było. Mój dalszy wywód jest podobny jak w wcześniejszych komentarzach więc go pominę :)

drobok   13 #4 11.03.2012 21:41

@up niestety nie przeczytałem powyższego, więc muszę sprostować :)

Przecież to wszystko robią automaty, co takiego giganta jak google będzie interesował co wpisałeś w wyszukiwarkę ? Z drugiej strony nikt nie narzuca ci korzystania z ich usług (jak np ograniczenia spowodowane acta)

tfl   8 #5 11.03.2012 21:54

@drobok - dwa pytania
1) google informowalo wczesniej, oczywisty fakt. a przeczytales? A jesli juz zechcesz odpowiedziec twierdzaco, to jak sadzisz - wiele osob przeczytalo w calosci? Bo ja watpie.

2) Przy pomocy wlasnie tych automatow google moze w przerazajaco prosty sposob zebrac informacje o tobie. Filmy na yt, posty na blogspocie, +1, wyszukiwarka (o matko jaka to jest potega), wszystkie te skrypty, google maps, ktore na swoich stronach osadzaja wszyscy webmasterzy w kolo, android i kto_wie_co_jego_robienie. To wszystko o tobie swiadczy. Czy zdajesz sobie z tego sprawe?

Pozostaje tylko uswiadomic sobie, ze googla oczywiscie guzik obchodzisz Ty jako czlowiek. Ty i Twoja prywatnosc. Ich obchodzi sprzedany produkt w postaci zebranych o tobie informacji. Ale oczywiscie mozna sie cieszyc z faktu, ze jak sobie klikne w outlooku, ze ide do fryzjera, to wchodzac na dowolna strone, ktos podpowie mi gdzie jest promocja.

A nawiasem mowiac... wystarczylo 5 postow, zeby pojawil sie tekst "nikt ci nie kaze korzystac z googla". Jak ci nie smakuje powietrze na slasku - mozesz nie oddychac.

sla17   7 #6 11.03.2012 21:57

Co z tego, że wiem, że szukałem nie wiem, zdjęcia pomarańczy czy dema gierki? Nie wiem, co niektórzy, którzy się boją wpisują za tajemnicze frazy, ale szczerze mówiąc chcą, to niech zbierają - oni mają jakieś tam śmieciowe dane, ja mam świetne usługi. Gdyby nie były dobre, nie korzystałbym - proste :)

Fanboj O   6 #7 11.03.2012 21:58

Nie tylko jesteśmy nieklientami i produktami.
Jesteśmy również mrówkami-robotnicami. Pracujemy na chwałę i potęgę google. To my pracowicie wypełniamy bazę danych danymi statystycznymi, preferencjami, słowami kluczowymi, zachowaniami itd. Dobry wujek google tylko z benedyktyńską cierpliwością zapisuje wszystkie nasze poczynania. Buduje sobie indeks i przetwarza dane jak mu to odpowiada.
Nie żal mi prywatności, bo funkcjonując w świecie realnym tracę jej znacznie więcej niż w sieci.
Ale, że jestem bezpłatnym robotnikiem, tu coraz mniej mi się podoba.
Osobna kwestia, to prawo wielkich liczb w sieci. Jeśli jakieś miejsce w sieci gromadzi odpowiednio dużo użytkowników, nieistotne jak zagospodarowywane, to już jest warte "duzio dolar$". Więc jestem też składnikiem masy generującej dochody.

  #8 11.03.2012 22:15

@tfl | 11.03.2012 21:54
Skoro "to wszystko" o nas świadczy, to znaczy, że jesteśmy cholernie "prostymi" ludźmi i łatwo nas "wyłapać". A co z tymi "bardziej złożonymi"? A co koncerny mają z tych informacji prócz statystyk potrzebnych do nabicia kasy i ogólnie statystyk jako statystyk? NIC, dajmy spokój.
@gowain | 11.03.2012 21:38
Skoro "tysiące ludzi" codziennie zadaje pytania "jak poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby" zamiast pójść do psychologa czy drugiej "bliskiej osoby" to sorry, coś tu nie halo - są idealnym źródłem statystycznym.

  #9 11.03.2012 22:17

"Ale, że jestem bezpłatnym robotnikiem, tu coraz mniej mi się podoba."

Dobre sobie, masz DOBRĄ usługę i jeszcze narzekasz?

Fanboj O   6 #10 11.03.2012 22:31

"Dobre sobie, masz DOBRĄ usługę i jeszcze narzekasz?"
@PavloAkaLogan
Ty ją nazwałeś dobrą. Dla mnie już nie musi być dobrą. Skoro jest tak DOBRA, do dlaczego tak niezmiernie rzadko z niej korzystam i dlaczego tyle google ADS i ANALYTICS mam w filtrze reklam?
Ekonomia. Nie narzekam, tylko sobie kalkuluję, czy jakość usługi jest adekwatna do wnoszonej przeze mnie "zapłaty" (haraczu?).

kubut   17 #11 11.03.2012 23:02

Owszem, za darmo nie ma nic. Skoro Google udostępnia nieodpłatnie (co nie znaczy za darmo) takie rozbudowane narzędzie/a to logiczne że chce coś w zamian. Biorąc pod uwagę ile pracy kosztowało stworzenie wyszukiwarki czy gmaila, ile pieniędzy ta inwestycja pochłonęła, jestem w stanie udostępnić swoje podstawowe dane w zamian za korzystanie z tych dobrodziejstw. Google nie szkodzi mi w żaden sposób podstawiając mi reklamy które mogą mnie zainteresować, wręcz czuję się milej gdy widzę reklamy rowerów a nie prezerwatyw. To, że firma na drugim końcu świata będzie wiedziała ile mam lat i czego szukam korzystając z ICH narzędzia, nie jest dla mnie w żaden sposób przerażające, a wręcz naturalne. JA korzystam z wyszukiwarki, JA podaję swoje dane, JA mówię im to wszystko-oni tylko uważnie słuchają. Aż boję się pomyśleć, jak marne usługi byłyby w internecie, gdyby nie zyski z informacji które sami dostarczamy... lub ile kosztowałoby wyszukanie czegoś w Google, jeśli nie mogliby zarabiać na danych które zbierają...

kamil_w   10 #12 11.03.2012 23:19

Kupiłem telefon z Androidem. Tani nie był. Żeby z niego korzystać nie mam wyboru i muszę korzystać jednocześnie z usług Google'a. Bo chyba raczej nie potraktuję mojego wartego 1800zł telefonu jako narzędzie do przybijania gwoździ. Nie podoba mi się polityka Google'a i raczej nie tylko mi. W przypadku ACTA straszne było to, że politycy, którzy nas reprezentują nie widzieli zagrożenia płynącego z tak sformułowanego dokumentu. Tu jest inaczej. Zostaliśmy wcześniej poinformowani. Nawet jeśli nie każdy przeczytał dokument nowej polityki prywatności Google'a, to na pewno zrobili to ci, którzy powinni to zrobić. Stąd właśnie reakcja Parlamentu Europejskiego, która mnie cieszy.

treuer25   6 #13 11.03.2012 23:23

Ja tylko nie rozumiem skąd takie oburzenie co niektórych, nie chcesz być inwigilowany w dzisiejszym świecie to zamieszkaj w dżungli razem z gorylami, ludzie od urodzenia są przecież niejako częścią systemu, zapisuje się nasze dane w urzędach, firmach, kościołach czy różnych wspólnotach, i nieraz przecież ingerują w naszą prywatność.

sgj   10 #14 11.03.2012 23:57

Problem "nowej" polityki prywatności Google jest wielki. Wielki tak, że dopiero połączenie kilku osobnych tekstów ze wszystkich usług w jeden w formie łatwiejszej do zrozumienia do niektórych dotarło.
Niestety mało kto zdaje sobie sprawę z tego że zasadniczo jej treść poza zmienioną formą nie uległa zmianie.

  #15 12.03.2012 04:56

W internecie panuje po stronie jego użytkowników moralność typu "znalezione - nie kradzione". Jest ona w pełni akceptowalna jeśli przyjąć zasady demokracji. Czemu więc korporacje nie mogą zastosować tych samych metod dla danych wartościowych dla nich? Przecież są one publiczne.

sla17   7 #16 12.03.2012 07:18

No to skoro ten ta nowa polityka (a raczej uproszczona, jak to nazywa Google) jest taka zła, okropna, to podobnie jak przy ACTA - czekam na jakieś cytaty. Najlepiej bez objaśnień, bo każdy to zinterpretuje po swojemu i dopiero wtedy będzie można rozmawiać :)

gowain   18 #17 12.03.2012 07:27

@PavloAkaLogan "są idealnym źródłem statystycznym." - no właśnie już nie jesteś anonimowym źródłem - często Google zna Twoje imię i nazwisko (gmail, google+), adres (telefon z androidem), dokładnie wie, o której godzinie co robisz i gdzie jesteś - widzę, że jedyny argument jaki macie to nie chcesz nie korzystaj. A powiedz mi co w takim razie ma zrobić osoba, która nie korzysta z usług Google, a wysyła maila osobie, która ma konto na Gmailu? Ten mail jest przez Google czytany, tak co prawda przez maszynę, ale co z tego, jak maszyna idealnie przesiewa te wiadomości i klasyfikuje wg różnych algorytmów - ja się na to nie zgadzałem, a oni i tak to robią. To jest pierwsza sprawa, a druga, akurat dotyczy mojego przypadku. Mam firmę i robię strony www, klienci sobie życzą praktycznie za każdym razem założenia konta Google Analytics i Google AdWords... i co? bez akceptacji ich polityki nic nie zrobię - cytując klasyka "nie chcem, ale muszem"...

@kubut "To, że firma na drugim końcu świata będzie wiedziała ile mam lat i czego szukam korzystając z ICH narzędzia, nie jest dla mnie w żaden sposób przerażające, a wręcz naturalne" - nie na drugim końcu, tylko np. w Twoim mieście, województwie.

@treuer25 No a widzisz różnica wynika stąd, że przeciw ACTA była burza w internecie, a przeciw Google... większość się jeszcze cieszy jak to dobrze mają...

@sgj Nowa polityka prywatności Google może i w treści niewiele się różni... ale jest jedna, największa, pozornie mało znacząca różnica - Google postanowiło ŁĄCZYĆ wszystkie dane, z wszystkich swoich usług i urządzeń i budować na tej podstawie profile użytkowników...

tfl   8 #18 12.03.2012 07:29

@sla17

jesli to ja mam te cytaty dostarczyc, to mozesz sie zawiesc :) Jak pisalem na koncu, tekst nie mial byc o zlej i niebezpiecznej polityce.

Druedain   13 #19 12.03.2012 11:37

@tfl Jeśli ten wpis na prawdę ma być o pokrętnej logice działania wielu ludzi, to można to spokojnie poszerzyć np. o ocenę działań Rutkowskiego, o których ostatnio było głośno, o stosunek do elektrowni atomowych, o stosunek do Kościoła w Polsce. Znaczy można to opisać, tak jak kwestie ACTA i Google'a, ale z tego jeszcze nic nie wynika. Rozumiem zatem, że oczekujesz od nas próby analizy tej sytuacji. Cóż…

Obserwując popularność Faktu i Super Expressu na tle innych gazet codziennych, popularność telenowel produkowanych na potęgę przez polskie stacje telewizyjne, ilość osób mieszkających np. w Bielsku-Białej, gdzie już w granicach miasta masz piękne góry i mimo to czasem w ładną pogodę prawie nikogo tam nie spotykasz, a tym bardziej młodzieży tam nie zobaczysz, dla mnie jedynym racjonalnym wytłumaczeniem jest ogłupienie znaczącej części naszego społeczeństwa… Tu znowu można bawić się w szukanie przyczyn tego ogłupienia.

  #20 12.03.2012 12:22

Ale problem, nie używać usług i już. A skrypty i cały "towar" od google na stronach zablokować lokalnym proxy.

Jak komuś nie pasuje to są przecież inne wyszukiwarki itp.

alucosoftware   7 #21 12.03.2012 12:47

@Druedain
Masz rację. Nie wiem tylko czy warto tracić czas na szukanie przyczyn tego ogłupienia, bowiem skala tego zjawiska przekroczyła już pewną "krytyczną wartość". Każdy człowiek wolną wolę...

Zulowski   8 #22 12.03.2012 13:16

Masz racje panie autor,
"ludzie po prostu nie rozumieją o co chodzi"
Czego dowodzi ten wpis... także.

gowain   18 #23 12.03.2012 14:00

@Zulowski... ale masa argumentów...

@Anonim - sugeruję pierwsze poczytać komentarze, bo już na moim przykładzie tłumaczyłem, że jest sporo sytuacji, w których Ty nie chcesz korzystać, a musisz, albo nie akceptowałeś polityki Google, a i tak Ciebie dotyczy...

Bucic   9 #24 12.03.2012 14:03

http://www.dobreprogramy.pl/Bucic/Prawo-na-opak-ludzie-przywykli,28341.html

Sam szykuję nowy wpis na ten temat. Głównie jako odpowiedź na żałosny wpis członka redakcji DP na temat nowej polityki prywatności Google. Nie wiem tylko, czy pod ten sam wpis podpiąć odpowiedzi na najpopularniejsze idiotyzmy wypisywane na temat prywatności w sieci, czy zrobić o tym nowy wpis ("prywatność w sieci, nie istnieje, więc po co...", "to nie korzystaj z google" itp.).

MichałT   4 #25 12.03.2012 15:31

W sieci można zachować prywatność tylko trzeba odrobiny zdrowego rozsądku. A prywatność jest ważna... Mając na myśli prywatność, można mieć na myśli np. to co może się dowiedzieć o nas każdy.
Przykładem jest facebook i sprawdzanie pracowników. Ciekawostką z mojego życia jest fakt że niektórzy z mojego otoczenia (chodzi o nowo napotkane osoby) robili mi wyrzuty o to że nie mam facebooka i śmiali się z tego traktując to jako formę zacofania. Jeżeli spojrzymy na to z innej strony możemy dojść do wniosku że chcieli się o mnie czegoś dowiedzieć. Skąd wiem? Sam coś takiego robiłem mając kiedyś fałszywy profil. Dokonywałem selekcji ludzi z którymi miałem pracować, poznać itp... Z czasem zdałem sobie sprawę że podstawowym kryterium musi być nieposiadanie profili na społecznościówkach. Aby to sprawdzić wystarczy kilka dobrych odpytek do wujka Google. Nie trzeba mieć jawnego konta (niektóre serwisy coś takiego oferują) wystarczy do czegoś nimi przynależeć i już wuj nas namierza.
To niebezpieczne zjawisko... Nasze błędy z przeszłości mogą mieć wpływ na nasze dalsze życie np na to czy znajdziemy dziewczynę, albo czy któregoś dnia ona po prostu zmieni numer telefonu... Albo na to czy znajdziemy ambitną pracę... Nasza przeszłość będzie kowadłem na naszej szyi... Ten kij ma oczywiście 2 końce... Możemy też dowiedzieć się o naszej partnerce lub bliskiej osobie coś czego nie chcielibyśmy wiedzieć...

  #26 12.03.2012 15:44

@gowain | 12.03.2012 7:27
Telefonu z androidem nie mam bo mnie najzwyczajniej w świecie go nie chcę to raz, a dwa że android jest za bardzo rozpowszechniony, żeby był jednym, spójnym systemem - przykład - afera z aktualizacjami do starszych modeli i otwarty kod źródłowy, co też umożliwiałoby dowolne nałożenie ograniczeń przez producentów i operatorów. No i jeszcze fakt, że jest przeładowany, niewygodny w obsłudze (ze względu na dotyk) i bateriobójczy.
Jeszcze raz w takim razie: co mnie obchodzi fakt, że oni "zbierają informacje" na temat mojej osoby, skoro to w żaden sposób nie może mi zaszkodzić? Raz, że im to pomoże nabić forsę, dwa - mi pomaga w korzystaniu z ich usług, trzy - wpisana fraza z netu nie przechodzi w życie realne, społeczeństwo żyjące wokół mnie może w ogóle nie mieć pojęcia że konkretnej rzeczy szukałem i akurat ta rzecz mnie interesuje. Cztery - to, że dam "+1" jakieś stronie, linkowi czy coś, to przecież nie zdradza to mojej osobowości - zrobiłem coś, co jedynie powierzchownie może być ocenione, ale przecież motywów działania nie zdradziłem.
Podsumowując, jak sami zadbacie, tak będziecie mieli - ja przykładowo czyszczę co jakiś czas WSZYSTKIE dane (prócz haseł i zakładek oczywiście) z przeglądarki google-chrome-stable + codziennie Cleaner / Bleachbit. I? Nie mam autouzupełniania - świetnie!

  #27 12.03.2012 15:46

"Telefonu z androidem nie mam bo mnie najzwyczajniej w świecie go nie chcę to raz"
Bo najzwyczajniej w świecie go nie chcę - bez tego "mnie".

gowain   18 #28 12.03.2012 15:59

@PavloAkaLogan, ale co ma czyszczenie danych z Chrome'a do prywatności? Przecież te dane i tak już dawno leżą na serwerach Google. Dwa - może Ty nie masz telefonu z Androidem, ale miliony ludzi mają.

"Raz, że im to pomoże nabić forsę" - hehe dobry argument, skoro jesteś taki "samarytanin" to może mi też będziesz nabijał forsę? :) To mniej więcej tak, jakby ktoś robił Ci zdjęcia co chwile i później sprzedawał je w necie... wg Twojego rozumowania Tobie nic nie szkodzi, a oni niech sobie zarabiają...

Jeżeli za "ułatwienia" w korzystaniu z danych usług jesteście w stanie dzielić się swoją prywatnością, to powiem, że nisko cenicie siebie...

  #29 12.03.2012 17:57

@gowain | 12.03.2012 15:59
Ale zdjęcia nie są naruszeniem prywatności - przecież nie będę miał pretensji do ludzi, którzy przypadkowo uchwycą mnie w kadrze, nie będę miał też pretensji do ludzi, którzy zdjęcie wplątają w jakąś śmieszną historię. No chyba, że mówimy tu o jakichś plotkarzach albo osobach chcących zaszkodzić naszej reputacji.
W ogóle, co to za durny przykład? Przecież Ty szukając informacji w necie nie udostępniasz twarzy, więc (o ile o to zadbasz) nikt Cię z daną informacją w życiu realnym raczej nie powiąże. Poza tym taka informacja - cyfrowo tekstowa - jest mniej irytująca niż zdjęcie.

  #30 12.03.2012 17:58

"Poza tym taka informacja - cyfrowo tekstowa - jest mniej irytująca niż zdjęcie."
Pod względem "dbania o prywatność", jeśli już.